Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Felieton

Felieton 18 stycznia 2019, 14:49

autor: Czarny Wilk

Bez umiaru pożre gry oraz filmy, nie pogardzi też soczystym komiksem albo dobrze upieczonym serialem.

Najczęstsza wtopa twórców gier? Zapowiadanie DLC przed premierą

Od jakiegoś czasu normą stało się zapowiadanie DLC do gier jeszcze przed premierą danej produkcji. Twórcy robią to, żeby więcej i szybciej zarobić, ale wielu graczy reaguje na takie informacje alergicznie i trudno się dziwić.

Dwanaście lat. Tyle czasu upłynęło już od premiery słynnej zbroi dla konia w Oblivionie, będącej symbolicznym początkiem ery płatnej zawartości dodatkowej do gier. W tym czasie DLC na dobre zakorzeniły się w branży i trudno dziś o wysokobudżetowy tytuł, który nie skrywałby przynajmniej małej części oferowanych przez siebie atrakcji za barierą dodatkowych opłat.

Płatna zawartość dodatkowa to takie zło konieczne naszych czasów – wolelibyśmy, by jej nie było, ale zaciskamy zęby i ją tolerujemy. Czasem nawet, po cichu i tak, żeby przypadkiem koledzy nie widzieli, korzystamy z niej i dokupujemy do sieciówki paczkę dodatkowych map czy nowe samochody do gier wyścigowych. Mimo to współczesne płatne dodatki wciąż budzą raczej negatywne skojarzenia, nawet jeśli przestały być głównym obiektem oburzenia graczy i regularnym bohaterem afer czy kontrowersji. Z tego względu dziwi mnie, że wielu twórców jeszcze przed premierą swoich gier wręcz chełpi się obfitością DLC, jakie się do nich pojawią.

Tak się to wszystko zaczęło... - 2019-01-18
Tak się to wszystko zaczęło...

Sezon na przepustki

Pierwsza zapowiedź Mortal Kombat XI nie przyniosła prawie żadnych informacji o grze – poznaliśmy imiona trzech postaci, nazwę jednej nowej mechaniki urozmaicającej zabawę... i tyle. Bardzo szybko natomiast, na długo przed pojawieniem się jakichś sensownych konkretów o samym tytule, dowiedzieliśmy się, że doczeka się on przepustki sezonowej z sześcioma płatnymi wojownikami. Już teraz, na długo przed premierą, wiemy także, że dodatkowa płatna zawartość nie ominie takich nadchodzących produkcji jak DiRT Rally 2.0, Anno 1800, Dead or Alive 6 i Rage 2.

Twórcy nie tylko bardzo chętnie zapowiadają DLC jeszcze przed debiutem danej pozycji, której taki dodatek jest dedykowany, ale z reguły pozwalają także na ich przedpremierowe nabycie w pakiecie z grą – przepustki sezonowe to jedna z atrakcji częściej przewijających się przez edycje deluxe różnych dzieł. Wybierając takie wydanie, otrzymujemy dostęp do gry w dniu jej premiery oraz poszczególne dodatki, gdy te się pojawią. Co ciekawe, normą w takich przypadkach jest kupowanie kota w worku – deweloperzy chętnie wyciągają ręce po nasze pieniądze za dobra, których jeszcze nie ma na rynku, ale okazują się dużo mniej otwarci, gdy przychodzi do informowania, co właściwie złoży się na zawartość owych przepustek.

Powód, dla którego wydawcy decydują się na taki ruch, jest dość oczywisty – chodzi o pieniądze. W przypadku edycji deluxe o szybki zastrzyk sporej gotówki, zanim jeszcze dany produkt trafi do graczy. Nie jest tajemnicą, że najważniejszy okres zbytu gier to czas przed premierą i krótko po niej. Twórcy chcą maksymalnie wykorzystać naszą ekscytację, chociażby sprzedając od razu nie tylko samą podstawkę, ale także pakiet dodatków do niej – nawet jeśli na tym etapie ma on ledwie postać koncepcji. Dodatkowo gracz czekający na DLC, które już opłacił, raczej nie odsprzeda gry na rynku wtórnym tydzień po premierze.

Już w sierpniu 2018 roku poznaliśmy pierwsze szczegóły o DLC The Anarchist do Anno 1800. - 2019-01-18
Już w sierpniu 2018 roku poznaliśmy pierwsze szczegóły o DLC The Anarchist do Anno 1800.

PR-owy błąd

Zastanawiam się jednak, czy takie przedwczesne odsłanianie kart nie jest ze strony ekip odpowiadających za marketing gier błędem, który przynosi więcej strat niż zysków. Przedpremierowe ujawnianie DLC może i pozwala sprzedać więcej droższych wydań, ale równocześnie oznacza sporo problemów.

DLC wciąż są zjawiskiem, które wzbudza w wielu graczach głównie negatywne emocje. A przedwczesne ich zapowiadanie potrafi rodzić podejrzenia, że dodatkowa zawartość wcale nie jest taka do końca dodatkowa, tylko może stanowić elementy w ostatniej chwili wycięte z gry. Rzeczy, które pierwotnie mieliśmy dostać za darmo, ale w pewnym momencie postanowiono ukryć je za barierą dodatkowej opłaty. Zdarzały się już takie sytuacje w przeszłości, więc nie jest to niepoparta dowodami teoria spiskowa.

W efekcie zapowiadanie DLC przed premierą potrafi ostudzić zapał do danego tytułu, gasząc poziom „hype’u”, prowadząc do negatywnych komentarzy w social mediach, a w skrajnych przypadkach nawet całkowicie zniechęcając do zakupu danego tytułu. Zamiast zyskiwać na sprzedaży twórcy mogą w ten sposób tracić. W dzisiejszych czasach powszechnej płatnej zawartości nie jest to wprawdzie duża strata – ale jednak strata.

DLC Z WYCINANEK

Dzisiaj to już nawet nie wywołuje szczególnych emocji, ale swego czasu odkrycie, że na DLC składa się zawartość, która oryginalnie planowana była jako część podstawowej gry albo została stworzona jeszcze przed oficjalną premierą, potrafiło mocno rozwścieczyć graczy. Za to ostatnie solidnie oberwała wydana w 2012 roku przez Capcom bijatyka Street Fighter X Tekken. Szperając w plikach tej pozycji, dość szybko odkryto, że 12 sprzedawanych oddzielnie postaci nie tylko zostało ukończonych jeszcze przed premierą tytułu, ale do tego znajduje się bezpośrednio na płytce z grą – zapłacenie za DLC jedynie je odblokowuje.

Krytykowano również Mass Effecta 3, który DLC fabularne From Ashes otrzymał tego samego dnia, w którym w sklepach zadebiutowała podstawowa gra. Natomiast Mafia II płatne dodatki dostała wprawdzie jakiś czas po premierze, ale sama zawartość nie pozostawiała wątpliwości, że były to elementy, które oryginalnie miały znaleźć się w samej grze i zostały z niej w pewnym momencie wycięte.

Gdy From Ashes, DLC do Mass Effecta 3, debiutowało w dniu premiery podstawowej wersji gry, był to temat dyskusji i powód do oburzenia. Dziś podobna praktyka nie zrobiłaby już na graczach wrażenia. - 2019-01-18
Gdy From Ashes, DLC do Mass Effecta 3, debiutowało w dniu premiery podstawowej wersji gry, był to temat dyskusji i powód do oburzenia. Dziś podobna praktyka nie zrobiłaby już na graczach wrażenia.

Spory odsetek graczy na widok informacji o planach wypuszczania płatnej zawartości decyduje się natomiast nie na całkowitą rezygnację z zakupu, a po prostu na jego odroczenie. Logika jest tu prosta: po co kupować teraz niekompletną grę, skoro wystarczy poczekać na jej pełną edycję – nie tylko bogatszą i lepszą (bo połataną), ale do tego tańszą.

W tym wypadku mowa już o całkiem dużej grupie miłośników wirtualnej rozrywki – sam często wybierałem czekanie na tytuły, na których nie zależało mi aż tak bardzo, bym musiał zagrać w nie natychmiast. Dla twórców to oczywista strata, której prawdopodobnie można by łatwo uniknąć (przy okazji nie psując sobie wizerunku), wstrzymując się z ujawnianiem planów dotyczących dodatkowej zawartości przynajmniej przez kilka tygodni po premierze.

TWOIM ZDANIEM

Kupujesz przepustki sezonowe do gier?

Nie
85,9%
Tak
14,1%
Zobacz inne ankiety
Anno 1800

Anno 1800

RAGE 2

RAGE 2

Mortal Kombat 11

Mortal Kombat 11

The Elder Scrolls IV: Oblivion

The Elder Scrolls IV: Oblivion

Street Fighter X Tekken

Street Fighter X Tekken

Mass Effect 3: Z prochów

Mass Effect 3: Z prochów

Ciemna strona dystrybucji cyfrowej – dlaczego Mafia nie jest dostępna w sprzedaży?
Ciemna strona dystrybucji cyfrowej – dlaczego Mafia nie jest dostępna w sprzedaży?

Dystrybucja cyfrowa sporo nam dała, ale sporo nam też zabrała – a jedną z najbardziej nieodżałowanych jej „ofiar” jest Mafia: The City of Lost Heaven. Szukamy odpowiedzi na pytania, dlaczego gry nie ma już w sprzedaży i jakie są szanse na jej powrót.

DLC wczoraj i dziś - krótka historia płatnych dodatków do gier video
DLC wczoraj i dziś - krótka historia płatnych dodatków do gier video

Dla wielu znienawidzony symbol korporacyjnego podejścia do tworzenia gier komputerowych, dla innych dobry sposób na zwiększenie przyjemności czerpanej z ulubionej gry. Przyglądamy się DLC, dodatkowej zawartości do gier, dzisiaj i kiedyś.

Komentarze Czytelników (38)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
18.01.2019 15:50
9
Persecuted
82
Senator

Dzisiaj to już nawet nie wywołuje szczególnych emocji, ale swego czasu odkrycie, że na DLC składa się zawartość, która oryginalnie planowana była jako część podstawowej gry albo została stworzona jeszcze przed oficjalną premierą, potrafiło mocno rozwścieczyć graczy. Za to ostatnie solidnie oberwała wydana w 2012 roku przez Capcom bijatyka Street Fighter X Tekken. Szperając w plikach tej pozycji, dość szybko odkryto, że 12 sprzedawanych oddzielnie postaci nie tylko zostało ukończonych jeszcze przed premierą tytułu, ale do tego znajduje się bezpośrednio na płytce z grą – zapłacenie za DLC jedynie je odblokowuje.

To akurat niczego nie dowodzi, bo w dzisiejszych czasach DLC zazwyczaj planuje się już na samym początku istnienia projektu, a potem tworzy się je równolegle z podstawką. W końcu jaki sens miałoby wynajmowanie - już po premierze gry - grafików, skrypterów, animatorów czy artystów do sklecenia pierdółki w postaci np. dodatkowego karabinu czy pojazdu, skoro można im to zlecić w toku ich normalnej pracy, gdy siedzą w pokoju obok, w głównej siedzibie studia? Ot zamiast 12 pukawek wytworzą 13, przy czym jedna trafi do gry jako DLC. Może to trochę kontrowersyjne, ale z punktu widzenia ekonomiki projektu zupełnie normalne.

post wyedytowany przez Persecuted 2019-01-18 15:55:49
18.01.2019 15:50
9
Persecuted
82
Senator

Dzisiaj to już nawet nie wywołuje szczególnych emocji, ale swego czasu odkrycie, że na DLC składa się zawartość, która oryginalnie planowana była jako część podstawowej gry albo została stworzona jeszcze przed oficjalną premierą, potrafiło mocno rozwścieczyć graczy. Za to ostatnie solidnie oberwała wydana w 2012 roku przez Capcom bijatyka Street Fighter X Tekken. Szperając w plikach tej pozycji, dość szybko odkryto, że 12 sprzedawanych oddzielnie postaci nie tylko zostało ukończonych jeszcze przed premierą tytułu, ale do tego znajduje się bezpośrednio na płytce z grą – zapłacenie za DLC jedynie je odblokowuje.

To akurat niczego nie dowodzi, bo w dzisiejszych czasach DLC zazwyczaj planuje się już na samym początku istnienia projektu, a potem tworzy się je równolegle z podstawką. W końcu jaki sens miałoby wynajmowanie - już po premierze gry - grafików, skrypterów, animatorów czy artystów do sklecenia pierdółki w postaci np. dodatkowego karabinu czy pojazdu, skoro można im to zlecić w toku ich normalnej pracy, gdy siedzą w pokoju obok, w głównej siedzibie studia? Ot zamiast 12 pukawek wytworzą 13, przy czym jedna trafi do gry jako DLC. Może to trochę kontrowersyjne, ale z punktu widzenia ekonomiki projektu zupełnie normalne.

post wyedytowany przez Persecuted 2019-01-18 15:55:49
18.01.2019 16:02
4
odpowiedz
szejk18
25
Pretorianin

rynku nie da sie juz naprawic, na 10 krzyczaczych w necie przypada 1000 z kartami kredytowymi od rodzicow ktorzy i tak kupuja ten crap.
jedyne wyjscie - nie placic za nic i korzystac poki mozna :)

18.01.2019 16:36
odpowiedz
ajax34
48
Porucznik

Porażka. Dlatego wiadomo co trzeba robić z takimi wydawcami.

18.01.2019 17:44
👎
odpowiedz
2 odpowiedzi
blastula
20
Pretorianin

I tak nic nie przebije "Argument your preorder" od Square Enix do Deus Exa: MD. W skrócie dla nie zaznajomionych wydawca oferował lepsze "dodatki" do preordera im więcej osób go zamowiło.

18.01.2019 18:03
odpowiedz
1 odpowiedź
wiko123
66
Pretorianin

To tak, jakby sprzedawali po kawałku pizzy w cenie całej - zero szacunku dla konsumenta, za to jak strzał w pysk, a co niektórzy z radością nadstawiają drugi policzek.

post wyedytowany przez wiko123 2019-01-18 18:04:20
18.01.2019 18:52
odpowiedz
Darth_Tusken
15
Centurion

Dlatego lepiej jest poczekać na wersję GOTY miast się napalać na preorder, a potem płacić dodatkowe hajsy na DLC oraz dodatki.

18.01.2019 20:19
👍
1
odpowiedz
Blackthorn
110
Senator

Zapowiadanie zapowiadaniem, ale chyba największą wtopą było pokazywanie gameplayu przed premierą (i to jednym z pierwszych) na fragmencie z... DLC premierowego. Tak było przy Dragon Age 2.

Ogólnie zauważyłem, że DLC są tworzone w 4 sytuacjach:
- w trakcie produkcji podstawowej wersji gry (i ewentualnie dopracowanie po premierze)
- planowane przed premierą gry, ale produkowane po przejściu gry w fazę GOLD (lub gdy gra już jest w etapie ostatnich szlifów) i często takie dodatki pojawiają się długo po premierze
- nie są planowane, ale rodzą się z elementów na których ukończenie zabrakło czasu lub ewentualnie z pomysłów społeczności
- kiedy zabrakło funduszy na dalszy rozwój gry

post wyedytowany przez Blackthorn 2019-01-18 20:25:51
18.01.2019 22:25
odpowiedz
stach122
52
Konsul

Bo ,,casuali" jest wiecej, tamte dwie gry co wymieniłeś mimo wszystko są o wiele trudniejsze od AC, sam wybrałem AC bo stety kingdoma chce ograć jak skompletuje wszystkie DLC (a mam go w bibliotece od premiery, pudełkowe :v)

post wyedytowany przez stach122 2019-01-18 22:29:48
18.01.2019 22:35
odpowiedz
Elevrilnar
6
Generał

Jak tak dalej pójdzie, to DLC będą wydawane jeszcze przed premierą właściwej gry... ;)

19.01.2019 01:14
odpowiedz
1 odpowiedź
Kalbi84
30
Centurion

DLC w Spider-Manie na PS4, zapowiedziane oczywiście przed premierą, wydają się być rozbudowanymi historiami pobocznymi wyciętymi z gry. Nie cierpię tego zabiegu twórców...

19.01.2019 08:45
odpowiedz
firebird18
9
Legionista

szlag mnie trafia jak widze np:w dniu premiery NBA2K19 za 60E a pod spodem MyCareer starter pack za 40E.W przypadku tej gry to jest niesamowite przegięcie bo dla europejczyków i w sumie reszty to jedyny wybierany tryb gry za który musisz zapłacić cene gry ,żeby się w nią dobrze bawić....bedę w kółko to wałkował bo grałbym tą grę gdyby nie wydawca kompletnie przegiął z mikropłatnosciami.Ten tryb i gra jest zrobiona zajebiscie tylko że jest tak nastawiona na mikrotransakcję ,że zamiast cieszyc,trafia cię szlag.....nooo ale wiekszosc osób która w to gra to Amerykance więć......

19.01.2019 09:47
odpowiedz
KucharKM
17
Pretorianin

Wszyscy się do tego przykładamy. Klienci, bo to kupują, dziennikarze branżowi (w większości) bo nie krytykują tego w recenzjach. Gdyby gry z przedpremierowymi DLC masowo dostawały -1, -2 za takie praktyki MOŻE wpłynęłoby to na odbiór przez klientów i sytuacja stopniowo wracałaby do normy.

19.01.2019 10:09
odpowiedz
1 odpowiedź
wolf58
1
Junior

Dobrym przykładem może być również 'Arcania' z zablokowanym dostępem do miasta,które widać w grze.Cudownie odblokowuje się w DLC -'Arcania: Fall of Setarrif'. Piękny pokaz pazerności wydawców.Mam propozycję,może kupować tylko wersje GOTY?

19.01.2019 14:44
😉
odpowiedz
1 odpowiedź
inceltears
1
Junior

I tak lepsze to bezczelne wycinanie zawartości i sprzedawanie jej jako przyszłe DLC, niż "pełnoprawne" dodatki z lat 90', opiewane w peanach przez moich zamroczonych nostalgią rówieśników, które w większości oferowały po 1-2 nowe jednostki na stronę i parę niedorobionych map jako nowa kampania. A to wszystko w zawrotnej jak na tamte czasy cenie 200 zł...
A dziś - jest różnie - jednej strony mamy syf pokroju zbroje dla konia, z drugiej - dlc do farcry 5 - niby uczciwie, bo to odrębne gry, jednak ich zawartość jest tragiczna, a z trzeciej - pojawiają się takie perełki jak np. krew i wino.

19.01.2019 15:41
odpowiedz
2 odpowiedzi
czopor
84
Konsul

Zdradzę Wam tajemnicę - ludzie od fabuły, konceptów, graficy - jest cała masa pracowników, którzy miesiące przed premierą nie mają co robić więc pracują już nad dodatkami - było tak kiedyś gdy nie zapowiadali dodatków przed premierą i jest tak teraz, gdy zapowiadają dodatki przed premierą. Do tego na etapie gry powstaje całkiem sporo materiałów, które finalnie nie trafiają do podstawki, a są potem rozwijane w dodatki.

Niestety większość ludzi jest za głupich żeby to zrozumieć. Łatwiej napisać "kurła wycięli".

Do tego najzabawniejsze jest, że ich hejt leci tylko w jednych wydawców bo znaleźli jakąś teksturę w plikach gry, a np na Blizzarda nikt nigdy słowa nie powiedział pomimo istnienia dziesiątek lokacji jakie nie znalazły się w podstawce, a dało się tam dostać komendami gma.

19.01.2019 18:09
odpowiedz
TheCerbis
28
The Wolf in The Woods

Pamiętam, że się oburzałem na DLC do Mafii II... Ech, teraz to norma, choć szczęście że bywają i porządne dodatki, faktycznie warte swej ceny.

19.01.2019 21:45
odpowiedz
GanderPL
6
Legionista

Ostatnio kupuję gry w "Złotych edycjach", czyli najczęściej z przepustką sezonową. Traktuję to jako "pełna wersja gry", gdyż, tak jak przytoczono w artykule, często te DLC idealnie pasują jako pierwotny element gry, a nie dodatek. Trochę to chamskie ze strony dewelopera, że nie dość że mało który tworzy jakieś demo, to jeszcze każe płacić sporo za okrojoną wersję gry. Wolę dopłacić te 50% ceny i mieć (prawie) wszystko zapewnione. Jak do tej pory przejechałem się tylko na Just Cause 4 (dno i pół metra mułu), więc nie kupię od nich nic więcej.

19.01.2019 22:21
😁
odpowiedz
zanonimizowany1258985
0
Legionista

Okradanie graczy przez deweloperów czy wydawców w majestacie prawa poprzez wycinanie zawartości z pełnej wersji gry, by później sprzedać ją jako DLC, implementowania lootboxów i mikropłatności w grach single player czy sprzedawanie płatnych modów, lub zbieranie modów i późniejsza ich sprzedaż jako wersja Deluxe, albo nieuczciwe, dożywotnie bany w grach online (jak te w GTA Online), lub dodatkowe opłaty za samą możliwość grania online (tak, mowa o usługach typu Playstation+) jest w porządku, ale korzystanie z cracków, modów czy też pirackich wersji gier, by ten proceder obejść, to już skandal, hańba i bandytyzm godny najwyższego potępienia.

post wyedytowany przez zanonimizowany1258985 2019-01-19 22:23:00
20.01.2019 08:14
odpowiedz
7 odpowiedzi
/|\
6
Konsul

@Persecuted
Otóż ukazuje istotę obecnej branży. Czy też podejścia do uzytkownika/gracza. Rozchodzi się o ściągnięcie gaci i penetrację bez namydlenia.

Z czystej "przyzwoitości" ... (oj, co ja piszę) choćby udawali iż kupujący grę nie jest dla nich po prostu cytryną do wyciśnięcia.

Zresztą wystarczy popatrzeć co się obecnie dzieje. Pelikaneria sama ich przyzwyczaja (producentów) iż spokojnie można graczowi pluć do twarzy. I tak zobaczą jeno deszcz ale za to z dodatkowymi bajerami graficznymi. ;-E

21.01.2019 22:31
odpowiedz
TSG-PromaG-XRT
30
LordTorrentorOneUltimate

Jełopy płacą przed wydaniem dlc a potem taki ubisoft robi to co z dlc do far cry 5 - zrobione na kolanie byle jak na szybkiego dodatki byle tylko były bo przecież sprzedaliśmy mnóstwo season passów i trzeba nabywcom dostarczyć zakładaną ilość obiecanych dlc ,nie ma się co przykładać skoro już dawno sprzedane...A potem same negatywy na steamie przy każdym z tych dlc...

22.01.2019 22:00
😈
odpowiedz
ryczypior
9
Legionista

To nie do końca tak. Obecnie gry traktuje się jako poważny biznes, część przemysłu rozrywkowego. To trochę tak, jak pytać dlaczego filmy kończą się cliffhangerem, a nie nakręcą wszystkiego w całości? Albo po co się robi "sezony" w serialach? Dla pieniędzy.

O ile to idzie w parze z jakością, nie mam nic przeciwko. Nie, nie czuję się jakoś wybitnie oszukany dostając pewną historię główną + jakieś spin offy w DLC, w dalszym ciągu jeśli płacę, to wiem za co - a jeśli mi się nie podoba, coraz częściej mam prawo zwrotu.

Dlaczego informacje o DLC pojawiają się bardzo szybko? To dość przemyślana strategia. Pozwala nam myśleć, że twórcy gry tak szybko nie porzucą, że nawet jak skończymy grę, to mamy szansę wrócić do kolejnych przygód.

Niemniej niekiedy zachodzi to za daleko - jeśli hipotetycznie na start wiemy, że będzie 10 płatnych bohaterów, a w grze dostaniemy 3, to oznacza, że coś jest nie tak, ale jeśli w grze bohaterów będzie 50 na start - to trochę inna sprawa.

Bardziej mnie irytują wszędobylskie mikropłatności. Pal licho, jeśli chodzi o kolor broni, czy skórkę do przedmiotu - kto chce, proszę bardzo. Gorzej, gdy z każdego miejsca na ekranie wylewa się wspaniała oferta, kup to, kup tamto... albo gdy można kupić sobie elementy które wpływają na rozgrywkę. Dobrze, że nie każą nam płacić za odblokowanie FPS, trybu ultra, czy za szybsze działanie gry :)

27.01.2019 21:49
odpowiedz
1 odpowiedź
Bri
97
Hekatonhejr

Nie do końca kumam co to jest sezonowa przepustka... nie korzystałem z tego.
Czy to jakiś rodzaj stałej wymuszonej subskrypcji ?

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze