Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Publicystyka

Publicystyka 30 sierpnia 2018, 13:18

autor: Czarny Wilk

Bez umiaru pożre gry oraz filmy, nie pogardzi też soczystym komiksem albo dobrze upieczonym serialem.

Czy w otwartym świecie da się opowiedzieć dobrą historię?

Znacie to. Wielka mapa, multum aktywności i swoboda działania, a w tle niezapadająca w pamięć fabuła z jakimś tam łotrem, jakimiś tam przyjaciółmi do uratowania i zwrotem akcji, o którym zapominamy po dziesięciu minutach. Czy naprawdę tak musi być?

Moda na piaskownice trwa w najlepsze. Olbrzymi sukces Grand Theft Auto III w 2001 roku pokazał deweloperom, że gracze chcą gigantycznych map, na których mogą cieszyć się olbrzymią swobodą. I producenci posłuchali – od siedemnastu lat regularnie serwują kolejne pozycje mamiące wizją olbrzymich lokacji, swobodnego podróżowania po tychże oraz spełniania się za pomocą dziesiątków różnorodnych aktywności.

Grand Theft Auto III – to od tego tytułu zaczął się szał na punkcie wielkich, otwartych światów. - 2018-08-30
Grand Theft Auto III – to od tego tytułu zaczął się szał na punkcie wielkich, otwartych światów.

Coś za coś

Niestety, za wielką swobodę i spektrum możliwości często trzeba zapłacić fabułą. Poszukując dwusetnego skarbu w Assassin’s Creed, łapiemy się na tym, że nie do końca pamiętamy nawet, o co dokładnie chodzi w tym odcinku wojny między potomkami Altaira a templariuszami. Oddając się radosnej demolce otoczenia i zabijaniu wrogów w Just Cause 3, w głębokim poważaniu mamy fakt, że naszymi działaniami przyczyniamy się do wyzwolenia jakiegoś kraju. Zresztą nawet sam główny bohater zdaje się rzadko kiedy tym przejmować. Również po wielu godzinach spędzonych w światach Minecrafta (tak, to przypadek skrajny) z pewnością nie zostaną nam w głowie emocjonujące historie czy barwne postacie.

Just Cause 3 ma fabułę. Mało kogo ona jednak obchodzi – nawet sami twórcy zdają się nią niespecjalnie przejmować. - 2018-08-30
Just Cause 3 ma fabułę. Mało kogo ona jednak obchodzi – nawet sami twórcy zdają się nią niespecjalnie przejmować.

Stworzenie tak dużych światów, często mających sprawiać wrażenie żyjących ekosystemów, sporo kosztuje, na czymś więc trzeba oszczędzić. Ambitny scenariusz jest jednym z częstszych wyborów przy ograniczaniu wydatków. Jednak nie chodzi tylko o podejście twórców, ale i o samą strukturą tego typu gier.

CZY SCENARIUSZ KOSZTUJE?

Redaguję ten tekst w ramach pracy etatowej, a po etacie pracuję jako (początkujący) scenarzysta gier. Dlatego raz na jakiś czas wtrącę swoje trzy grosze. Sama praca scenarzysty / writera / narrative designera nie jest tak wielkim obciążeniem dla budżetu gry. Trzeba jednak pamiętać, że każdy zaplanowany przez niego NPC, dialog, misja czy nie daj Boże rozwidlenie fabularne to kolejne godziny roboty dla całego zespołu. To już są poważne kwoty.

Dobry scenariusz powinien także reagować na akcje gracza. Im więcej ma on możliwości, tym więcej wariantów scenariusza, więc także więcej NPC, dialogów i rozwidleń...

Marcin Strzyżewski

Umożliwienie graczowi robienia tego, na co akurat ma ochotę, nie sprzyja budowaniu zaangażowania w opowieść. Poza tym tworzy także różne problemy z wiarygodnością przedstawionego świata. Przypomnijmy sobie casus Red Dead Redemption – gra pozwalała być prawdziwym bandziorem, ale kompletnie nie pasowało to do przedstawianej historii. Kłopotem mogą być również powiązania pomiędzy misjami głównymi i pobocznymi. Nagła wzruszająca śmierć ważnej postaci może wywołać inne emocje od zamierzonych, gdy okaże się, że przez to gracz niespodziewanie traci dostęp do części dodatkowych zadań związanych z daną osobą. Pamiętajmy także o prozaicznym... zapominaniu, o co w zasadzie chodzi w fabule, gdy zbyt długo nie ma się z nią kontaktu z powodu oddawania się pozostałym aktywnościom.

W Red Dead Redemption mogliśmy zachowywać się jak ostatnie bandziory, ale tworzyło to dysonans z tym, na jaką postać kształtowała głównego bohatera fabuła. - 2018-08-30
W Red Dead Redemption mogliśmy zachowywać się jak ostatnie bandziory, ale tworzyło to dysonans z tym, na jaką postać kształtowała głównego bohatera fabuła.

CZYM SIĘ RÓŻNI SANDBOX/PIASKOWNICA OD OTWARTEGO ŚWIATA?

Jeśli mówimy, że gra ma otwarty świat, oznacza to, że jej poziomy nie są poodgradzane od siebie barierami i nie występują w niej ekrany ładowania oddzielające jej poszczególne fragmenty. W przeciwieństwie do tytułów liniowych, składających się z określonej liczby pomniejszych etapów, akcja rozgrywa się tu na pojedynczej rozległej mapie. Najpopularniejsze dzieła z otwartymi światami to m.in. serie GTA, Assassin’s Creed, Red Dead Redemption i Just Cause.

Sandboksy również posiadają otwarty świat, ale oprócz tego pozwalają graczom tworzyć własną opowieść w obrębie gry i umożliwiają im stanie się, kimkolwiek ci zechcą. Produkcje tego typu cechuje dużo większa swoboda działań i znacznie bardziej pretekstowa fabuła – albo nawet jej kompletny brak. Typowe sandboksy to Minecraft, seria Mount & Blade, Starbound.

Ponieważ definicje te wydają się dość podobne, a w przypadku wielu tytułów trudno do końca ustalić, czy są już one sandboksami, czy jeszcze „tylko” grami z otwartym światem, oba określenia używane są w zasadzie zamiennie. Jest to błąd, ale na tyle często popełniany, że staje się coraz bardziej tolerowany. Z tego względu istnieją spore szanse, iż w ciągu kilku najbliższych lat powszechnie zaczniemy uważać sandboksy i gry z otwartym światem za jedno i to samo.

Akceptacja nieakceptowalnego

Przez lata taki stan rzeczy zaakceptowali nie tylko gracze, ale także wielu dziennikarzy branżowych, godząc się z tym, że w piaskownicach fabuła jest czymś trzecioligowym i dopiero gdy okazuje się skrajnie słaba, zostaje jej to wytknięte. Rzadko który recenzent wspomni o tym, że na tle metawątku serii Assassin’s Creed teorie spiskowe z książek Dana Browna wydają się być przejawem geniuszu, a na moje narzekania skierowane przeciwko inFamous: Second Son i temu, jak bardzo gra ta rozmieniła na drobne świetny finał swojej poprzedniczki oraz lore serii, większość dyskutantów wzrusza ramionami, bo „i tak grało im się fajnie”.

Gra inFamous: Second Son pod względem fabuły była ledwie cieniem poprzedniej części cyklu. Ale – o dziwo – prawie nikomu to nie przeszkadzało. - 2018-08-30
Gra inFamous: Second Son pod względem fabuły była ledwie cieniem poprzedniej części cyklu. Ale – o dziwo – prawie nikomu to nie przeszkadzało.

To smuci, bo wbrew pozorom wcale nie musi tak być. Gry osadzone w otwartych światach, a nawet rasowe sandboksy pokroju Minecrafta mogą mieć ciekawą fabułę – po prostu wymaga ona więcej pracy niż w przypadku liniowych „korytarzówek”. Pracy, której twórcy nie wykonują, bo i po co, skoro my jako gracze od dawna tego od nich nie oczekujemy.

TWOIM ZDANIEM

Potrzebujesz fabuły, żeby dobrze bawić się w otwartym świecie?

Tak, bez tego gra nie ma sensu
89,6%
Wszystko mi jedno
7,3%
Nie, zupełnie mi na niej nie zależy
3%
Zobacz inne ankiety
Grand Theft Auto V

Grand Theft Auto V

Minecraft

Minecraft

Assassin's Creed Origins

Assassin's Creed Origins

Red Dead Redemption

Red Dead Redemption

Grand Theft Auto III

Grand Theft Auto III

Just Cause 3

Just Cause 3

inFamous: Second Son

inFamous: Second Son

nieSławny: inFamous 2

nieSławny: inFamous 2

W poszukiwaniu źródeł otwartych światów – skąd pochodzą sandboxy? Część I: Teoria
W poszukiwaniu źródeł otwartych światów – skąd pochodzą sandboxy? Część I: Teoria

Gry z otwartymi światami wywołują wśród graczy tyleż zachwytów co kontrowersji. Jako gatunek towarzyszą nam od kilkudziesięciu lat, choć wielu z nas może nie zdawać sobie z tego sprawy, mając wrażenie, że to stosunkowo nowy „wynalazek”.

I tak powstały sandboksy, czyli o korzeniach otwartych światów w grach
I tak powstały sandboksy, czyli o korzeniach otwartych światów w grach

Choć rewelacyjną serię GTA często uważamy za przełomową i odkrywczą, mechanizmy rozgrywki, które w niej zastosowano, są znacznie starsze niż można by przypuszczać.

Komentarze Czytelników (63)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
30.08.2018 21:24
8
odpowiedz
2 odpowiedzi
Electric_Wizard
33
Pretorianin

Najpierw należałoby poruszyć temat junioryzacji fabuły. Historie opowiadane w grach są coraz bardziej dziecinne, zubożone i naiwne. Bez polityki, bez tła historycznego, bez zarysu konfliktu. Najlepszym przykładem jest tutaj ostatni Ghost Recon Wildlands. Historia jakże głęboka, niczym z szybkich i wściekłych. Kiedyś gry sygnowane imieniem Toma Clancy'ego były gwarantem dobrego politycznego thrillera (Splinter Cell się kłania), a teraz? Teraz jest szarganie nazwiska jednego z ciekawszych pisarzy.

Nawet to uwielbiane GTA miało kiedyś spójniejszą fabułę i bardziej sensowny jej bieg, z bardziej dorosłym klimatem mafijnym, z mniejszą ilością wygłupów i kretyńskich postaci, a ostatnia część? To wielki recykling z popkultury dla nastoletnich fanów joł joł i trzepania słit fotek.

Nie uważam żeby kiedyś było lepiej, ale na pewno było bardziej serio. Obecnie fabuła jest pretekstem do wygłupów, bądź po prostu obnaża niemoc twórczą twórców jak w przypadku Bethesdy.

Dziwne jest także to, że do dzisiaj tkwią mi jakieś fragmenty z gier takich jak Call of Duty (np. dom Pawłowa) za to żadnego fragmentu z któregokolwiek Far Cry'a nie pamiętam.

post wyedytowany przez Electric_Wizard 2018-08-30 21:26:08
30.08.2018 15:03
1
odpowiedz
planeswalker
33
Legend

Da się i pełno jest takich gier w ostatnich latach. Nie pamiętam natomiast kiedy ostatnio grałem w grę liniową z dobrą historią...

30.08.2018 15:07
😉
1
odpowiedz
1 odpowiedź
krzysbielsko
9
Legionista

Czyli z jednej strony fabuła jest marginalizowana, a z drugiej gracze jej potrzebują, co pokazuje wynik ankiety. Moim zdaniem takie np.: Just Cause 3 nie miałoby sensu bez choćby sztywnej, ale jednak nadającej sens linii fabularnej. Jak to by wyglądało bez niej ? W tej grze bez fabuły niszczenie świata szybko straciłoby sens. Z nią - mamy przynajmniej jakąś świadomość działania w określonym celu.

30.08.2018 15:16
😉
odpowiedz
Flyby
173
Outsider

Podobają mi się założenia autora artykułu.. Gorzej z jego wnioskami dla mnie..
Okazuje się że nie znam lub nie lubię sztandarowych przykładów gier z "otwartym światem" (późniejsze GTA, ostatnie Far Cry i tak dalej)
Pewnie dlatego że wiodący w grze bohaterowie i ich żywoty, nie są w stanie mnie "uwieść" ;)
Lecz, uprzedzając krytyki, to już tylko moje zmartwienie ;)
Dobry artykuł, przy okazji wyjaśniający mi czy mam jeszcze szansę trafić na gry ze "światem pół otwartym" czy "sandboxy", pod swój gust ;)
..dodam. Mógłby ktoś złośliwie zapytać to jak się godzę z historiami bohaterów (bo zawsze jakieś są) w grach, w które gram.
Odpowiem - przymrużam oko - nieraz tak je przymrużam że przestaję na nie widzieć ;)

post wyedytowany przez Flyby 2018-08-30 15:27:01
30.08.2018 15:19
odpowiedz
GanderPL
6
Legionista

Autorze, pomyślmy o fabule Twojego życia. Nie pamiętasz już co było na początku, ani jaki właściwie jest cel Twojej egzystencji w tym świecie, po drodze robisz mnóstwo side questów, które zaspokajają aktualne potrzeby. Rżniesz w tą głupią grę o otwartym świecie, ale właściwie nie zbadałeś nawet połowy zakątków, nie odkryłeś nawet ułamka tajemnic. Nie wolałbyś mieć ciekawszej fabuły zamiast otwartego świata?

30.08.2018 15:54
odpowiedz
Langus79
4
Junior

W sandboksach brakuje mi takiej przypominajki, krótko co się działo wcześniej w trakcie rozgrywki.
Coś podobnego jak w CIV 6: Rise and Fall oś historyczna

30.08.2018 16:18
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
82
Senator

Jeśli mówimy, że gra ma otwarty świat, oznacza to, że jej poziomy nie są poodgradzane od siebie barierami i nie występują w niej ekrany ładowania oddzielające jej poszczególne fragmenty

Czyli otwartych światów NIE MAJĄ(?):

- seria Wiedźmin
- seria Fallout
- seria The Elder Scrolls
- seria Gothic
- seria Dark Souls
- większosć gier z serii Assassin's Creed
- większość gier z serii Far Cry
itd.

Mnie się zdaje, że akurat ekrany doczytywania nie mają tu nic do rzeczy, a raczej to, że możemy lokacje przemierzać w dowolnym kierunku, w dowolnej kolejności i że mamy możliwość powrotu do nich wedle własnego uznania (o ile nie zostało to ograniczone fabularnie).

Moim zdaniem otwartości świata nie można odmówić nawet takim grom jak Fallout 1 i 2. Inne czasy i standardy, ale jednak to co dawało poczucie otwartości, zostało w nich zachowane.

Sandboksy również posiadają otwarty świat, ale oprócz tego pozwalają graczom tworzyć własną opowieść w obrębie gry i umożliwiają im stanie się, kimkolwiek ci zechcą.

Czy takie gry w ogóle istnieją? Dla mnie sandbox (piaskownica) oznacza tyle, że gra daje nam odpowiedni budulec (piasek) i odpowiednie narzędzia (zabawki), a my, przy pomocy wyobraźni oraz powyższych elementów, może tworzyć własne historie, przeżycia i przygody. Nadal jednak jesteśmy ograniczeni postacią, w którą się wcielamy.

post wyedytowany przez Persecuted 2018-08-30 16:21:07
30.08.2018 17:23
odpowiedz
2 odpowiedzi
12dura
46
Edgelord

TESy, Soulsborny, Zeldy, w tych grach nie liczy się historia a biją rekordy popularności i mają mnóstwo fanów. Do dobrej gry nie potrzeba fabuły.

post wyedytowany przez 12dura 2018-08-30 17:23:51
30.08.2018 18:25
1
odpowiedz
Mich160
30
Chorąży

Co ciekawe, uwielbiam Minecrafta, ale po jakimś czasie moja kreatywność się wypala i nie mam już dalej pomysłów na grę. Często motorem napędowym jest w takich przypadkach fabuła i związany z nią progres.

30.08.2018 18:33
odpowiedz
day.tripper
3
Centurion

Można.

30.08.2018 19:05
odpowiedz
wytrawny_troll
21
Mobutu Sese Seko Kuku

Nie rozumiem dlaczego autor przywołał tutaj nijakie pod kątem bohaterów GTA V, a nie GTA IV. Historia Niko była dobra, a zadania poboczne (poza idiotycznymi gołębiami) służyły rozwojowi postaci i były pomocne w realizacji wątku głównego.
Ogólnie GTA IV jest dobrym przykładem niezłego sandboxa z dobrą fabułą.

post wyedytowany przez wytrawny_troll 2018-08-30 19:06:31
30.08.2018 19:08
odpowiedz
Harry M
126
Master czaszka

Oczywiście że da się opowiedzieć dobrą historię w otwartym świecie. Zdecydowanie wolę gry które coś takiego oferują, ale w zupełności mi nie przeszkadza granie w czyste sandboxy bez fabuły - dopóki się dobrze bawię to będę dalej w grę grał.

30.08.2018 19:46
odpowiedz
1 odpowiedź
krzemmm
2
Junior

Fallout: New Vegas i nic więcej do dodania :))

30.08.2018 20:00
2
odpowiedz
Guntor
20
Konsul

GTA V, RDR, Fallout NV, Wiedźmin Dziki Gon.

post wyedytowany przez Guntor 2018-08-30 20:00:30
30.08.2018 21:12
1
odpowiedz
day.tripper
3
Centurion

Fabuła wcale nie musi popędzać. Gram jak chcę.

30.08.2018 21:23
😐
odpowiedz
rzurzu
9
Legionista

morrowind, oblivion, nawet i skyrim, gothic 1 i 2, choc to wszystko fantasy erpegi, ale dowod ze w otwartym swiecie da sie opowiedziec mnostwo fajnych historii

30.08.2018 21:24
8
odpowiedz
2 odpowiedzi
Electric_Wizard
33
Pretorianin

Najpierw należałoby poruszyć temat junioryzacji fabuły. Historie opowiadane w grach są coraz bardziej dziecinne, zubożone i naiwne. Bez polityki, bez tła historycznego, bez zarysu konfliktu. Najlepszym przykładem jest tutaj ostatni Ghost Recon Wildlands. Historia jakże głęboka, niczym z szybkich i wściekłych. Kiedyś gry sygnowane imieniem Toma Clancy'ego były gwarantem dobrego politycznego thrillera (Splinter Cell się kłania), a teraz? Teraz jest szarganie nazwiska jednego z ciekawszych pisarzy.

Nawet to uwielbiane GTA miało kiedyś spójniejszą fabułę i bardziej sensowny jej bieg, z bardziej dorosłym klimatem mafijnym, z mniejszą ilością wygłupów i kretyńskich postaci, a ostatnia część? To wielki recykling z popkultury dla nastoletnich fanów joł joł i trzepania słit fotek.

Nie uważam żeby kiedyś było lepiej, ale na pewno było bardziej serio. Obecnie fabuła jest pretekstem do wygłupów, bądź po prostu obnaża niemoc twórczą twórców jak w przypadku Bethesdy.

Dziwne jest także to, że do dzisiaj tkwią mi jakieś fragmenty z gier takich jak Call of Duty (np. dom Pawłowa) za to żadnego fragmentu z któregokolwiek Far Cry'a nie pamiętam.

post wyedytowany przez Electric_Wizard 2018-08-30 21:26:08
30.08.2018 22:01
2
odpowiedz
Kaczmarek35
10
Generał

W Wiedźminie 3 i Kingdom Come:Deliverance udało się.

30.08.2018 23:57
1
odpowiedz
Kalbi84
30
Centurion

Oczywiście że się da. Przykładów padło już wiele, a od siebie dodam serię Batman: Arkham.

31.08.2018 00:15
odpowiedz
SpecShadow
65
Silence of the LAMs

Czy w otwartym świecie da się opowiedzieć dobrą historię?
Nawet na mniejszych mapach, ba! nawet w korytarzowych grach większość studiów ma problem z opowiedzeniem dobrej historii więc o czym tu mowa?

Myślę że Soulsy robią to najlepiej w tym przypadku - zbieranie strzępków informacji i układanie z nich obrazu sytuacji.

31.08.2018 02:51
odpowiedz
laki2217
65
Generał

Pograło się już dzisiaj sporo gier i zauważyłem jedną rzecz: By daną grę grać dalej to potrzebuje motywacji do działania. Soulsy to gra z szczątkową fabułą, ale odkrywanie jej jest motorem napędowym do dalszego zwiedzania. W Shadow of Mordor, War akurat na mnie działał system Nemezis. To on umożliwiał mi dalsze granie, nawet po przejściu fabuły. Więc w teorii wystarczy jedynie stworzyć jakąś fabułę, nawet szczątkową, ale ubrać ją w odpowiednią mechanikę, preteksty do gry i nagle człowiek wsiąka w ten świat. Gra musi coś dawać od siebie. Nie być tylko grą, gdzie wchodzisz i przechodzisz. Minecraft był bez fabuły a jakoś ludzie grali go godzinami. Prosta mechanika, ale skuteczna. Dlatego często nie rozumie się gier japońskich, gdyż oni najpierw stawiają na mechanikę i gameplay a potem tworzą resztę. Nie samą fabułą człowiek żyje.

post wyedytowany przez laki2217 2018-08-31 02:57:10
31.08.2018 09:45
odpowiedz
2 odpowiedzi
Marder
187
Generał

Nie da rady pogodzić intensywnej wciągającej fabuły w której gracz całkowicie identyfikuje się z postacią z ogromnym światem gdzie jest pełna swoboda działania. Jedno wyklucza drugie. Gra musiałby być oskryptowana jak cholera żeby gracz miał wrażenie swobody a tak naprawdę robił to co przewiduje scenariusz gry.

31.08.2018 11:33
odpowiedz
daniodan
14
Legionista

Nikt nie wspomina o grze The Legend of Zelda: Breath of the Wild. Fenomenie ostatnich lat z ogromnym otwartym światem. Przez pierwsze kilkadziesiąt godzin zwiedzałem go chłonąc magiczny klimat nawet nie starając się posuwać fabuły do przodu. Ukończyłem kilka razy łącznie z oboma DLC i trybem master i nadal uwielbiam odpalić grę tylko po to, żeby

spoiler start

zajrzeć do mojego domku w Hateno i poczęstować jabłkami mojego konika, albo zajrzeć do Tarrey Town do młodego handlowca kamieniami Pelisona, który tak fajnie się wkurza jak mu się wejdzie na stół

spoiler stop


Dla mnie gra kompletna - i dla fanów zwyczajnej spokojnej eksploatacji i dla fanów ciekawej fabuły.

31.08.2018 12:13
odpowiedz
stach122
52
Konsul

W otwartym świecie jednak ta fabułą sie przydaje, nie lubie totalnych sandboxów zę masz i rób co chceta. Musze mieć jakiś cel który mogę potem olewać na rzecz zadań pobocznych, zbierania znajdziek xD. Takie Assassyny na przykład mi pod tym względem podchodzą.

31.08.2018 12:47
odpowiedz
1 odpowiedź
wrxxx1337
2
Junior

Można jakiś kontakt do Pana scenarzysty? Chce o coś podpytać

31.08.2018 15:12
odpowiedz
3 odpowiedzi
arachno
17
Chorąży

Osobiście lubię eksplorację, ale musi być sensownie zaprojektowana. W serii AC nienawidzę znajdziek, które nie mają żadnego sensu typu wszędzie skarby, czy inne piórka, flagi, statuetki. Niemniej powinniśmy zadać sobie pytanie czy otwarte światy są nam potrzebne, gdy większość graczy preferuje dobre fabuły. Obecna idea otwartych światów sprowadza się do sztucznego wydłużenia gry. Ponadto świat jest podzielony na strefy, w której wykonujemy określone misje i aktywności, a po ich zakończeniu idziemy dalej i nigdy nie wracamy. Dotyczy to zarówno wiedźminów, AC, produkcje Bioware, TESy i wiele innych tytułów. Niby mamy otwarty świat, ale jest on mocno 'platformowy'. Jednakże w gąszczu open-worldów, otrzymaliśmy kiedyś Gothica. Niezbyt wybitna gra, ale jeżeli chodzi o projekt otwartego świata to nie spotkałem jeszcze równie dobrze zrobionego tytułu jak Gothic. Projekt świata jest prosty - niewielka mapa, wypełniona po brzegi zawartością, w której co rusz odwiedzamy znane miejsca, odkrywamy, jak świat zmienia się wraz z głównym wątkiem fabularnym, oraz otrzymujemy misje od wcześniej napotkanych npc. Ponadto mimo, że świat pozostaje otwarty, to gracz jest ograniczony poziomem trudności przeciwników, ale w zamian może korzystać z oaz bezpieczeństwa w postaci miasta/zamku. Takiego podejścia brakuje mi w dzisiejszych tytułach AAA.

31.08.2018 15:38
odpowiedz
ajax34
48
Porucznik

Batman Arkham City?

31.08.2018 18:43
odpowiedz
frycek18
20
Pretorianin

W Sandboxach najważniejszy rozmach i kreacja świata, fabuła jest na drugim albo i trzecim miejscu.

31.08.2018 20:54
odpowiedz
3 odpowiedzi
Ghost2P
98
Fuck Society

Batmany obok gier Rockstara maja najlepsza fabule w sandboxach.
Z ostatnio wydanych gier ciekawa fabule ma Horizon Zero Dawn.

Zgadzam się, ze postacie w serii AC sa słabe, szczytem jezeli chodzi o fabule w grach jesli chodzi o gry Ubisoftu była/jest IMO seria Prince of Persia, no ale to nie byl sandbox ;)

Ubisoft generalnie w coraz to nowszych grach serwuje coraz gorsza fabule.
FC5 w porownaniu do 3 nie ma zadnej fabuly (3 moze nie miala jakiejs oryginalnej opowiesci, ale potrafila wciagnac historia), AC tez zalicza regularny zjazd - Origins to najslabsza czesc fabularnie

31.08.2018 23:23
1
odpowiedz
yadin
102
Legend

W niczym nie przeszkadza mi zrobienie sobie takiej przerwy, na jaką tylko mam ochotę. Nie rozumiem, jaką zaletę ma taka fabuła, która w grze w otwartym świecie ciągle o sobie przypomina.

Oczywiście, że da się opowiedzieć dobrze historię, bo historia może być dobra sama w sobie. W "Red Dead Redemption" mogłem do woli polować, zanim zrealizowałem kolejny zadanie w jakiejś misji.

02.09.2018 00:11
odpowiedz
3 odpowiedzi
WolfDale
17
Poeta za pięć groszy

Odpowiadając na pytanie artykułu oczywiście że tak. Najlepszym tego przykładem jest gra przez wszystkich lubiana i podziwiana, która po dziś dzień odnosi ogromne sukcesy - oczywiście chodzi o TES V Skyrim jeśli jeszcze ktoś się nie domyślił.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze