Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Publicystyka

Publicystyka 14 grudnia 2017, 15:14

autor: Filip „fsm” Grabski

Rocznik 84, gra w gry, często chodzi do kina, sporo czyta, serialuje, podcastuje i docenia riffy.

Recenzja filmu Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi – Star Wars coraz lepsze

Rian Johnson, twórca udanego Loopera, dostał ogromną szansę stworzenia własnej wizji sagi Gwiezdne wojny. Jego Ostatni Jedi miał być czymś innym i zaskakującym. Czy gotowe dzieło dorównuje wielkim oczekiwaniom widzów?

PLUSY:
  1. Luke;
  2. coraz ciekawszy wątek Kylo i Rey;
  3. kilka świetnych, kontrowersyjnych zmyłek fabularnych;
  4. sporo wyważonego fan-service’u (bez bicia nim po głowie);
  5. mocarne ostatnie 40 minut;
  6. wygląda obłędnie;
  7. bywa bardzo śmieszny.
MINUSY:
  1. kilka zupełnie niepotrzebnych scen, psujących nieco odbiór całości;
  2. nie tak mroczny i rewolucyjny jak obiecywano;
  3. bywa zbyt śmieszny (dla niektórych).

Gwiezdne wojny to tak silna marka, że filmowcy mogliby teraz zrobić z nią cokolwiek, a i tak znajdą się fani tak bezkrytycznie zafascynowani tym światem, że pochwalą wszystko. Wielu uważa, że właśnie coś takiego wydarzyło się przy okazji premiery Przebudzenia Mocy. Że Abrams zrobił film nudny i bezpieczny. Po dwóch latach czekania (z przerwą na chyba lepiej odebranego Łotra 1) przyszedł czas na debiut Ostatniego Jedi. Rian Johnson miał przed sobą niełatwe zadanie sprostania ogromnym oczekiwaniom, udobruchania tych, którym nie podobał się Epizod VII, i przedstawienia autorskiej wizji sagi, różniącej się od tego, co już znamy.

Śmiem twierdzić, że wszystko to mu się udało. Ostatni Jedi nie jest filmem idealnym, ale minusy nie były w stanie przesłonić mi plusów. Ostatni Jedi to kolejna odsłona niezwykłej, międzygwiezdnej przygody pełną gębą, serwująca potężny ładunek emocji. A przecież o to w tym wszystkim chodzi: żeby widz coś poczuł, a sama historia została z nim na długo po seansie.

Moc jest zaskakująca

Fabuły ruszać nie mogę, w trosce o Waszą alergię na spoilery. Napiszę jedynie, że historia zaczyna się z grubsza w tym momencie, w którym kończy się Przebudzenie Mocy, choć mamy tu lekki czasowy rozjazd, bowiem Rey i Luke na wyspie pełnej porgów to dopiero druga sekwencja w filmie. Zaczynamy w kosmosie i przez cały ten czas fabuła wyraźnie podzielona jest na dwa (a później nawet trzy) wątki – jeden „militarno-ucieczkowy”, drugi „mistyczno-mocny” – które oczywiście muszą się gdzieś zetknąć.

Ostatni Jedi zawiera mnóstwo odwołań to poprzednich odcinków sagi, z mocnym wskazaniem na Imperium kontratakuje i Powrót Jedi. Johnson jednak dobrze wie, jak z takich rzeczy uczynić atut i nie pozwolić marudom na zarzuty typu „to już było, skopiowane zostało z...”. Siłą filmu jest wodzenie widza przyzwyczajonego do pewnych motywów za nos i robienie czegoś zaskakującego. Obraz ten w co najmniej dwóch momentach okazuje się dość kontrowersyjny, jeśli chodzi o kierunek, w jakim skręca opowieść, i to może jednych bardzo pozytywnie zaskoczyć (np. mnie), a innych rozczarować. Ale ani jedni, ani drudzy nie powiedzą, że jest to kalka. I całe szczęście!

Moc czasem słabnie

No dobrze, ale skoro wspomniałem o rozczarowaniu, trzeba zerwać plaster i szybko napisać o rzeczach, które nie do końca zagrały. Ostatni Jedi jest filmem bardzo długim i trochę daje się to we znaki. Pierwsze 90 minut wydaje się nieco nierówne pod względem tempa i skacze między scenami niezwykle emocjonującymi a takimi trochę „meh”. Jedna (swoją drogą bardzo ładna) sekwencja robi wrażenie wyjętej z innego filmu i niespecjalnie pasuje do Gwiezdnych wojen, zaś inna scena jest po prostu głupia, mimo zaprezentowania dość istotnej rzeczy.

Ostatni Jedi momentami kroczy też ścieżką dzieł ze stajni Marvel Studios i bywa bardzo zabawny. Nie ma tu mowy o puentowaniu co drugiego dialogu żartem, ale jestem pewien, że niektórym liczba elementów komediowych może przeszkadzać. I tu płynnie przejdę do obiecanego przed premierą mroku. „Śmieszkowanie” nieco rozjaśnia te fabularne ciemności, a ogólne wrażenie jest takie, że Ostatni Jedi nie okazuje się tak posępny i beznadziejny, jak można się było spodziewać. Być może jest to nieco stracona szansa, ale Disney na pewno nie pozwoliłby na większe rewolucje w swojej koronnej marce. Trudno.

Wszystkie te niedociągnięcia nie były w stanie przesłonić ogromnego ładunku magicznej, filmowej energii, jaki otrzymuje się podczas seansu. Na każdą wadę przypada tabun zalet, a umiejętność zaserwowania widzom tak piekielnie emocjonującego i trzymającego za bebechy finału świadczy o wielkiej klasie Riana Johnsona – nic dziwnego, że dostał od szefowej Lucasfilmu własną trylogię do zrobienia. Film też mądrzej niż dzieło Abramsa korzysta ze smaczków z przeszłości, wszystkie sprawnie wiążąc z emocjami i historią tego odcinka i nie wstawiając ich na zasadzie „bo tak”.

Postacie pełne mocy

W tym epizodzie bardziej polubiłem Poe Damerona. Jego wątek – od awanturnika do myślącego dowódcy – został poprowadzony bardzo fajnie, większość Mocy w nowych Star Wars pochodzi od Luke’a Skywalkera i rozbudowanej relacji Rey i Kylo Rena. Zagubiony mistrz Jedi ma tu dużo do roboty, a Mark Hamill genialnie uosabia powiedzenie, że nie zawsze warto spotykać swoich bohaterów. Jego niechęć dotyczy misji Rey, a jej losy z kolei są mocno powiązane z Kylo. Adam Driver dostał w scenariuszu postać jeszcze ciekawszą niż w Przebudzeniu Mocy (tak, ja jestem w obozie Kylo Ren Jest Super), a Daisy Ridley stanowi dla niego doskonałą przeciwwagę. Cała trójka odwala absolutnie fenomenalną robotę i nie mogę się doczekać dalszego ciągu burzliwej relacji młodych adeptów Mocy.

Oczywiście postaci w Ostatnim Jedi pojawia się cała masa, ale nie wszystkim dostało się tyle czasu ekranowego, na ile zasłużyli – Chewbacca jest tylko gościem, podobnie jak C-3PO, Phasma znowu została nieco zmarnowana, a więcej uwagi poświęcono nowym bohaterom: Rose, która razem z Finnem ma do wykonania istotną misję, pani admirał Holdo, która występuje w jednej z najlepszych scen w filmie, czy DJ-owi, granemu przez wyluzowanego Benicio Del Toro. Taka menażeria nie musi się wszystkim podobać, ale jeśli serce filmu jest we właściwym miejscu (czyli w środku trójkąta Luke-Rey-Kylo), to mnie to nie przeszkadza. To Gwiezdne wojny. Ma być kolorowo, różnorodnie, kosmicznie i z werwą.

Moc obrazu

Patrząc na film jak na spektakl, nie ma się do czego przyczepić, jak zwykle zresztą. Czarodzieje z Industrial Light & Magic stworzyli śliczne obrazy (kilka scen spokojnie zasługuje na miano absolutnie najładniejszych w historii całej sagi), komputerowe efekty wspierają rewelacyjne ruchome kukiełki, scenografie i kostiumy są piękne, a dźwięk do spółki z muzyką odpowiednio budują atmosferę (choć tu wrzucę zarzut fanbojski – John Williams zawiesił sam sobie poprzeczkę tak wysoko, że soundtrack z The Last Jedi wypada przy tych starszych nijako, zabrakło mi jakiegokolwiek charakterystycznego, nowego motywu).

Fani z pewnością rozbiorą Ostatniego Jedi na atomy i będą go analizować do znudzenia. Dla mnie najważniejszy jest fakt, że w kinie ponownie miałem okazję siedzieć z otwartą z radości buzią i chłonąć prawdziwą filmową magię. Emocje są niemierzalne, ale w tym wypadku wygrywają z logiką.

Wasz odbiór dzieła Riana Johnsona w dużej mierze zależeć będzie od nastawienia do wszystkich nowych Gwiezdnych wojen. Jeśli podobało Wam się Przebudzenie Mocy, teraz powinniście być zadowoleni jeszcze bardziej. Jeśli dzieło Abramsa nie jest Waszym ulubionym odcinkiem sagi, warto dać „Dżedajowi” szansę – to rzeczywiście coś innego. Swoje odczucia przeanalizuję dokładniej po drugim seansie (ten będzie miał miejsce w sobotę), ale w tym momencie wystawiam filmowi dziewięć porgów. Uprzedzam jednak, że mój entuzjazm niekoniecznie musi być kompatybilny z odczuciami niektórych z Was – tym osobom sugeruję obniżenie oceny o jeden, może nawet dwa punkty. Tak czy siak – jest dobrze!

Filip „fsm” Grabski

Czy wybierasz się na film Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi do kina?

81%

Tak

19%

Nie

Gwiezdne wojny pełne easter eggów – humor Star Wars na premierę ósmego epizodu
Gwiezdne wojny pełne easter eggów – humor Star Wars na premierę ósmego epizodu

Co robił Mistrz Yoda w filmie E.T.? I dlaczego na statku księżniczki Lei jest rozkładówka Playboya? Przeczytaj o tych i innych easter eggach związanych z Gwiezdnymi wojnami.

Recenzja filmu Liga Sprawiedliwości – podzieleni, ale zżyci
Recenzja filmu Liga Sprawiedliwości – podzieleni, ale zżyci

Zack Snyder znowu dowodzi statkiem pod banderą DC Extended Universe i musi wszystkim udowodnić, że braki filmu Batman v Superman były wypadkiem przy pracy, a Liga Sprawiedliwości stanie się tym dla filmów DC, czym Avengers jest dla Marvela.

FILMag #Ostatni – 9 obowiązkowych filmów do końca roku
FILMag #Ostatni – 9 obowiązkowych filmów do końca roku

Zapraszamy na ostatni odcinek filmowego cyklu, w którym zwracamy Waszą uwagę na 9 najważniejszych filmowych premier końca 2017 roku. Od Blade Runnera po najnowsze Gwiezdne wojny.

Komentarze Czytelników (212)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
14.12.2017 17:00
11
odpowiedz
10 odpowiedzi
multigry
94
Konsul

Najgorsza czesc zdecydowanie. Niektore sceny rodem z parodii (rzut mieczem swietlnym itd). Naprawde to dostajemy po 2 letnim oczekiwaniu? Przez film nie moglem spac w nocy i czulem OGROMNY niedosyt, zal, wrecz depresje jako fan star warsow. :(

14.12.2017 16:34
7
odpowiedz
4 odpowiedzi
PanWaras
26
Generał

Do minusów dopisałbym jeszcze brak jakiegokolwiek wątku opisującego co się dzieje z samą republiką i dlaczego rebelia po zwycięstwie nad imperium wygląda tak słabo. Generalnie zgadzam się z recenzentem.

Jakież było moje przerażenie kiedy leciały początkowe napisy oraz zaczęły się pierwsze 2 minuty filmu, pomyślałem sobie "no nie, ale będzie zrzynanie z Imperium Kontratakuje i z akcji na Hoth". Na szczęście się pomyliłem.

Dla mnie było lepiej niż w VII części, i troszkę słabiej niż w Rgoue One.

19.12.2017 23:21
5
odpowiedz
4 odpowiedzi
Raiden
80
Generał

Właśnie wróciłem z kina.
Dla mnie to koniec Star Wars.
Gwiezdne Wojny kończą się na księżycu Endora i dalej... żyli długo i szczęśliwie.

Jak „ostatni debil” dałem się nabrać trailerowi tworzonemu pod fanów (wydawanemu zawsze na star wars celebration) - https://www.youtube.com/watch?v=zB4I68XVPzQ ;
i sądziłem, że będzie lepiej niż w Przebudzeniu.

Jest jedna niepisana zasada rządząca każdym tworem: dzieło = jego granice. Granice Gwiezdnych Wojen zostały wyznaczone przez pierwsze trzy filmy i to te granice definiują czym jest moc i jak działa, kim są Jedi, czym (w świecie SW) jest „próżnia” itd.
Trylogia poprzedzająca w paru miejscach przekroczyła tę granicę, ale zawsze wracała (nie ma to nic wspólnego z jakością filmów). Przebudzenie poszatkowało tę granicę; a Ostatni Jedi ją detonował do innej galaktyki. Tu kończą się Gwiezdne Wojny - gdzie Luke podłączą się (bezprzewodowo) do Matrixa by zamówić kolejną butlę mleka i wyrzucić miecz; a Leja lataaaaaa.

Mam wrażenie, że Disney robi to umyślnie - chce zburzyć te granice, chce zniszczyć pomniki bohaterów, zarabiając na tym miliony. Nie wiem, naprawdę nie pojmuję, jak ktokolwiek nazywający się fanem Star Wars (tym samym będąc osobą akceptującą dotychczasowe granice), może pisać, że Ostatni Jedi to dobry film, a co gorsza Gwiezdne Wojny (nie tylko dobre, a że w ogóle to są Gwiezdne Wojny).

17.12.2017 00:08
odpowiedz
1 odpowiedź
Gorn221
44
Łowca Demonów

Jeden z najlepszych filmów w całej serii. A hejterom polecam:
https://www.youtube.com/watch?v=5V7T7FLDWbo

17.12.2017 00:42
😂
odpowiedz
A.l.e.X
114
Alekde

ja wiem skąd pomysł na atak z nadświetlnej, swoją drogą film ogląda się mniej więcej jak trailer poziom identyczny :)

https://www.youtube.com/watch?v=DDGpwuMAmVs

17.12.2017 09:10
😡
3
odpowiedz
2 odpowiedzi
Misiaty
131
Śmierdzący Tchórz

Katastrofa :( po recenzjach spodziewałem się arcydzieła a dostaliśmy jedną ze słabszych części :(

5.5/10

17.12.2017 11:29
odpowiedz
Persecuted
77
Senator

Oglądałem wczoraj. Film generalnie mi się podobał i odczucia mam raczej pozytywne (zaraz po seansie dałbym mu 8,5/10). Głównie dlatego, że pomimo utrzymania stylu znanego Przebudzenia Mocy (który niespecjalnie przypadł mi do gustu), historia z Ostatniego Jedi jest po prostu oryginalna. Może niespecjalnie porywająca, niezbyt logiczna i pełna disneyowskiego humoru (który sam w sobie nie jest zły, ale w tym filmie totalnie brakuje mu wyczucia chwili i pojawia się w senach, które w moim odczuciu nie powinny mieć komediowych akcentów), ale przynajmniej nie jest jawną kopią starej trylogii i stara się zrobić coś po swojemu (jak to mu wychodzi to już inna sprawa, ale doceniam próbę!).

Dzisiaj - na chłodno - film wypada w moich oczach trochę gorzej. Im więcej się zastanawiam nad tym, co wczoraj zobaczyłem, tym więcej wad i niedoróbek dostrzegam. Nie są one może miażdżące i z całą pewnością nie niszczą odbioru całego filmu, ale jednak nieco irytują i rozczarowują (tutaj trzeba by wejść w spoilery i odnieść się do konkretnych scen, czego robić nie chcę).

Główny zarzut mam jednak taki, że ten film nie był dla mnie specjalnie emocjonujący i nie poczułem w nim tej magii i uroku Gwiezdnych Wojen. Ilekroć oglądam stare (a nawet "średnie") filmy z serii, zawsze nachodzi mnie ochota, żeby to doświadczenie zostało ze mną na dłużej, w związku z czym na moim dysku ląduje KOTOR, Force Unleashed czy inna z lepszych produkcji osadzonych w tym uniwersum. Po Ostatnim Jedi nawet przez myśl mi to nie przeszło.

Film bezapelacyjnie prezentuje dużo wyższy poziom (właściwie pod każdym względem) od Przebudzenia Mocy, ale szczerze mówiąc na wielu "Marvelach" bawiłem się jednak lepiej (Ostatni Jedi wygrywa z... powiedźmy Iron Manem 3 czy Kapitanem Ameryką 2).

Moja ocena na ten moment to 7/10, przy czym Przebudzeniu Mocy daję 4/10. Rogue One to też 7/10.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-12-17 11:33:47
17.12.2017 12:33
odpowiedz
1 odpowiedź
Wielki Gracz od 2000 roku
111
El Kwako

Obecnie postawiłbym ten film bardzo wysoko (na równi z Imperium Kontratakuje i Rouge One, czyli najlepszymi). Dobra wartka historia, elementy zarówno smutne jak i wesołe, dające także do myślenia. Sporo niespodzianek, bitw w kosmosie. Czuje się w pełni usatysfakcjonowany. No dobra prawie w pełni - wciąż brakuje mi porządnej walki na miecze, ale prócz prequeli chyba już nie mam co na to liczyć.

17.12.2017 20:10
1
odpowiedz
8 odpowiedzi
mehow91
52
Pretorianin

Mam pytanie do kogoś, kto już oglądał - jaka jest ilość (bo na pewno z tego nie zrezygnowali niestety...) durnych, nieśmiesznych dla osoby z IQ>30 żarcików hollywoodzkich, które niestety wszystko psują? Bo szczerze to Łotra 1 musiałem wyłączyć po scenie z niewidomym Azjatą wybijającym patykiem cały oddział szturmowców przy okazji wstawiając debilne żarciki. Uhhhh, nie do wytrzymania....

post wyedytowany przez mehow91 2017-12-17 20:15:52
18.12.2017 02:04
😱
1
odpowiedz
7 odpowiedzi
Theddas
117
Mighty Pirate

Niestety, duże rozczarowanie. Odświeżyłem sobie E7 przed obejrzeniem E8 i ten mimo swoich licznych słabości miał jednak mniej facepalmów, a Ford >> Hamill (a w zasadzie Solo >> Luke).

Zasadniczo po głębszym zastanowieniu wszystko na co czekałem w E8 zostało spieprzone:

spoiler start


- walki na miecze świetlne - ch*a były, nie walki.
- rozwinięcie postaci mega przech*a Snoke'a - ch*a było, nie rozwinięcie.
- godne pożegnanie Lei - scena z superwoman w kosmosie to najgorsza scena w SW EVER, bije nawet sceny z JarJarem i kicanie po łące Anakina z Amidalą w E2.
- powrót Luke'a do fabuły - dostałem leśnego dziada pijącego mleko z sutów trola, który na koniec filmu dostał przez to zawału (japier*ole).

spoiler stop

E9 musiałby się wznieść na wyżyny zajefajności, by naprawić to co spartolił E8 po przeciętnym E7. Ponieważ jednak będzie go robił JJ to będzie jak było. Odszczekam jeśli się pomylę.

Ocena na imbd już leci poniżej 8, pewnie ostatecznie wyląduje w okolicach 7, a to i tak będzie za dużo. Ocena na RT od ludzi już poniżej 60%. Na oceny recenzentów nie patrzcie - kupione w ten czy inny sposób recki się nie liczą. Film jest po prostu słaby jako SW i rozczarowuje każdego sensownie myślącego fana tego uniwersum.

18.12.2017 08:32
1
odpowiedz
15 odpowiedzi
Wielki Gracz od 2000 roku
111
El Kwako

Ech, czy naprawdę trzeba wszystkim łopatologicznie wyjaśniać niektóre rzeczy. Jako, że post będzie jednym wielkim spojlerem, piszę po prostu ostrzeżenie, bo nie będę zakrywał całości.

UWAGA SPOJLERY||UWAGA SPOJLERY||UWAGA SPOJLERY||UWAGA SPOJLERY||UWAGA SPOJLERY||

Zacznę od sceny z Leią - zapominacie, że w Legendach zdarzały się takie sceny, gdzie Jedi także znajdował się w kosmosie. Że wyglądała ona średnio przez tą pozę jaką przybrała to się zgodzę. Ale pokazuje jednocześnie coś o czym wszyscy chyba zapominają - Leia jest siostrą Luke'a, równie potężna co on. Chcieliście brak midichlorianów, moc jako coś innego, mistycznego. I w momencie kiedy to następuje, Leia używa jej by się uratować, to jest narzekania. Nosz kur...tyna jego mać.

Zabicie Snoke'a - akurat to było świetne. Snoke kreował się na kogoś równie potężnego, a nawet potężniejszego od Sidiousa. Jednak nie nauczył się na jego błędach, zignorował własnego ucznia i skończył martwy. Kolejny Sith nie docenił Skywalkera. Czepiają się też, że była to słabo rozwinięta postać. Tak, bo Imperator w 5 i 6 części był mega rozpisaną postacią.

Zniszczenie okrętów Najwyższego Porządku przez skok w nad przestrzeń - tu też pojawiają się narzekania, czemu w sumie zawsze tego nie robili, skoro to było takie proste i skuteczne. Po pierwsze Rebelia i Ruch oporu chciała być lepsza niż przeciwnicy, dbała o swoich ludzi, nie marnowali sprzętu którego i tak mieli mało. Po drugie, komputery wykonujące te skoki często były zablokowane przed takimi manewrami. Sokół gdyby nie jego modyfikacje w życiu nie mógłby wykonać skoku tak blisko powierzchni planety, gdyż komputer automatycznie wyrzuciłby go z nad przestrzeni w jakiejś odległości od planety. A po trzecie to takie coś było niebezpieczne i dla własnej floty. Z tego co pamiętam w takim momencie wybuch działającego hipernapędu wyzwalał niesamowite pokłady energii. Wracając do Sokoła, to wybuch jego napędu mógłby spowodować (o ile dobrze pamiętam) zniszczenie całego kontynentu sporych rozmiarów. Krążownik tej wielkości byłby chyba w stanie rozwalić całą planetę.

Akcja w kasynie - raz, że to fajne rozwinięcie nowego kanonu i uniwersum o kolejne rasy i planety, tak miało jeszcze inny wydźwięk. Miało pokazać, że iskra Rebelii dalej gdzieś się tli, że nie wszystko jest czarno-białe (rozmowa na statku, jak bohater Benicio pokazuje Finnowi, że ten sam koncern sprzedaje sprzęt obydwu stronom konfliktu) oraz być samym rozwinięciem wątku Finna.

Bitwa na planecie Crait - ktoś się czepiał, że Najwyższy Porządek posłał do walki tylko parę maszyn kroczących (z tego co dobrze policzyłem to było tam 8 AT-M6, 2 sztuki AT-AT), to ogromne działo, z parę eskadr myśliwców i prom. W sumie dobrze, że im tyle zostało. Podobało mi się też to co Finn zrobił - na początku film chciał stchórzyć (nie ukrywajmy, że było inaczej), by na końcu uratować kogo tylko się da.

KONIEC SPOJLERÓW||KONIEC SPOJLERÓW||KONIEC SPOJLERÓW||KONIEC SPOJLERÓW||KONIEC SPOJLERÓW||

W sumie tyle mi przychodzi z tych największych mankamentów jakie się wytyka temu filmowi. Sam może przyczepiłbym się prócz braku porządnych walk na miecze świetlne na brak zapadającej w pamięć nuty - czegoś na kształt Marszu Imperialnego, Duel of the Fates czy Order 66. Ale reszta - dostajemy naprawdę świetny film, ale nie trzeba wiecznie narzekać. Chociaż w sumie to normalne na tym i innych forach, wiecznie tylko narzekania, jęki, coś nie pasuje.

18.12.2017 12:12
odpowiedz
9 odpowiedzi
Absolem
61
Konsul

Czytając komentarze odnośnie filmu na różnych stronach jedyne co mogę stwierdzić, to że fanboje starej trylogii nigdy nie zostaną zaspokojeni bo może po prostu nie chcieli kontynuowania sagi. Nie rozumiem więc po co w ogóle dalej to oglądają skoro nigdy nie będą zaspokojeni. Dajcie sobie z tym spokój i zostańcie w latach 70 i 80. Jeden z największych zarzutów wobec Last Jedi jest taki, że jest wiele niedomówień i dziur w wątkach. Rozumiem, że stara trylogia ich nie miała? Przecież (do czasu prequelów) nie było nawet do końca wiadomo skąd się wziął Palpatine, kim dokładnie są Jedi czy Sithowie. Same niedomówienia i luki fabularne. Wiele ważnych postaci miało wtedy zaledwie parę scen i żadnej informacji o tym, kim dokładnie są. Yoda, Palpatine, Bobba Fett i wiele innych stało się kultowymi i lubianymi, a nic prawie o nich nie było wiadomo. Ale nie, bo to w Last Jedi przecież są miałcy bohaterowie bez historii... Oczywiście było kilka głupich scen, ale żeby dać sobie przysłaniać nimi oczy i przez to negatywnie odbierać cały obraz ? To w takim razie chyba gwiezdne wojny nie są dla Was jednak, być może w ogóle filmy. Dla Was nowe zawsze będzie źle, cokolwiek by nie zostało zrobione. Ja jako osoba bardzo lubiąca gwiezdne wojny uważam, że stara trylogia jest świetna, epizod siódmy zmarnował trochę swój potencjał będąc zbyt duża kalką ale mówienie o Last Jedi że jest chujowy to daleka przesada i myślę, że nikt nie powinien Was brać na poważnie :P

18.12.2017 15:27
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
Ictius
83
Generał

GRYOnline.pl

Mam mieszane odczucia. Z jednej strony były rzeczy, które mi się podobały (chociażby końcówka), ale z drugiej strony są rzeczy, których mogłoby nie być, a film by na niczym nie stracił (cały wątek z tym kasynem, niektóre sceny) albo które dało się zrobić lepiej (po co pokazywać zatopionego X-Winga Luke'a skoro go nie użyje, tylko mi nadzieję zrobili).

Może coś pominąłem albo nie zauważyłem tego, ale dlaczego First Order nie posłał drugi raz kilka statków, żeby zaatakowały statek Rebeliantów? Ich tarcze były za mocne na dystans, ale jakoś mostek został wysadzony jednym celnym strzałem. Rebelianci nie mieli nawet jak walczyć, bo ich hangar z X-Wingami został zniszczony podczas tego samego ataku. Przez to cały ten pościg nie ma za bardzo sensu i wydaje się stratą czasu.

Dziwne też jest to, że jakoś nikt nie zareagował na to co Leia zrobiła.

spoiler start

Scena, w której Luke pije mleko z piersi jakiegoś stwora była bardzo potrzebna w tym filmie. Tak chciałem zapamiętać Luke'a Skywalkera ;)

spoiler stop

post wyedytowany przez Ictius 2017-12-18 15:33:27
18.12.2017 16:42
😢
3
odpowiedz
zanonimizowany581957
99
Generał

Ehh... Byłem, obejrzałem i niestety, tym razem wiele hejtu okazało się być prawdziwe. Naprawdę nie wiem co myśleć. Wiele elementów było spoko, ale i bardzo wiele mnie zdegustowało a czasem wręcz wkurzało.

Ocenię ostatecznie po drugim seansie, ale niestety nie wygląda to dobrze. Po Przebudzeniu i Rogue One, zastanawiałem się, jak bardzo mi się podobały. Po TLJ zastanawiam się, czy wgl mi się podobało...

Momentami totalnie nie czułem tu ducha SW. No coś poszło nie tak, ale jak bardzo, ocenię jak obejrzę ponownie...

18.12.2017 17:17
3
odpowiedz
10 odpowiedzi
A.l.e.X
114
Alekde

już niektórzy zaczynają się tłumaczyć jak to się stało że krytycy tacy oczarowani szczególnie kiedy dostają gifty od Disneya + zapraszani są na bale ;) ale nie szukajmy spisku bo to małe, za to fajny obrazek z RT obok

18.12.2017 18:12
2
odpowiedz
5 odpowiedzi
Theddas
117
Mighty Pirate

Dobrze wiedzieć, że nawet Mark Hamill miał problem z akceptacją tego jaką rolę dostał i w zasadzie nie zgadzał się z nią:

http://www.syfy.com/syfywire/mark-hamill-i-fundamentally-disagree-every-choice-luke-last-jedi

Bardzo słaby powrót Luke'a do SW, w zasadzie wszystkie inne koncepcje, teoretyczne i opisane w książkach czy komiksach były lepsze. Scenarzysta chyba płakał jak to pisał.

18.12.2017 19:07
3
odpowiedz
7 odpowiedzi
Theddas
117
Mighty Pirate

@Sttarki
Dowodów na co? Na twoje bezguście, brak smaku i kompletną nieznajomość dobrego kina? Sam ich przecież dostarczasz. Wystarczy przeczytać ten wątek, co tu wypisujesz, jakie "argumenty" przedstawiasz oraz jakim językiem się posługujesz gdy próbujesz deprecjonować niepodważalne (w postaci np. przytoczonej opinii samego Hamilla o swojej roli i jego poczuciu kim jest Luke, na przykład) argumenty ludzi, którzy E8 uważają za mocno przeciętny, jeśli nie słaby film oraz bardzo kiepską, rozczarowującą kontynuację gwiezdno-wojennej sagi.

18.12.2017 20:12
odpowiedz
Dwyer
47
Generał

https://www.youtube.com/watch?v=OONALPqf3X8

Hamill zmienił zdanie po obejrzeniu.

18.12.2017 20:38
2
odpowiedz
3 odpowiedzi
Cyniczny Rewolwerowiec
53
Senator

A mnie bardzo podobała się ta wersja Luke'a.
To, że za młodu był idealistą gotowym polecieć na Gwiazdę Śmierci żeby ratować ojca w którym widział dobro, nie oznacza, że

spoiler start

na starość nie może być zgryźliwym, sfrustrowanym samotnikiem, który ma wyjebane na całą galaktykę. Wręcz przeciwnie, wydaje mi sie to dość naturalną konsekwencją jego życiorysu. Przypominam że Obi-Wan skończył dokładnie tak samo i z podobnych powodów.

spoiler stop

Postać Luke'a to jeden z większych atutów TLJ - zarówno to jak jest napisana i to jak jest zagrana.

post wyedytowany przez Cyniczny Rewolwerowiec 2017-12-18 20:40:18
18.12.2017 23:41
odpowiedz
1 odpowiedź
claudespeed18
136
error

Zastanawiam się dlaczego Luke

spoiler start

użył miecza ojca w projekcji do walki z Kylo. Każdy wiedział, że jego własny jest zielony a dodatkowo Kylo wiedział, że Anakina jest zniszczony. Miecz Luke'a został zniszczony po wybuchu Bena i nigdzie go już nie ma? Nie umiał go sobie przypomnieć? Kylo wiedział, że miecz Luke'a już nie istnieje.. ale wciąż też powrót do kwesti zniszczonego Anakina... to nie ma sensu :/

Czy to specjalny zabieg dla tych, którzy nie skumali po ostrzale, że to Mind Trick?

spoiler stop

post wyedytowany przez claudespeed18 2017-12-18 23:44:01
19.12.2017 17:42
odpowiedz
czekoladowyjoe
35
Pretorianin

Jak to powiedział Dakann: Mam wrażenie, że większość oglądających ma podejście - jak jest na wzór starej trylogii, to beee bo kalka, jak wrzucają odważne, nowe motywy - to też bee bo przecież tego nie było w starych sw. "No ja tego ku**a nie rozumiem". Dokładnie, ja też nie. Film jest bardzo dobry, może nie mistrzowski, rewelacyjny, ale bardzo dobry. Mądrze to ujmuje powyższa recenzja.

spoiler start

Jest głupotą dla mnie to, ze rebelia się nagle nie dogadała o tajnym planie ucieczki, wiadomo, przez to zaistniał głównie wątek Finna i pchnęło to zakończenie, ale jednak można było to rozegrać inaczej

spoiler stop


post wyedytowany przez czekoladowyjoe 2017-12-19 17:50:26
19.12.2017 21:10
1
odpowiedz
1 odpowiedź
zanonimizowany1246970
3
Konsul

Film oceniam na 7/10.
Gorszy od Przebudzenie mocy 8/10
Ogólnie widownia jest rozczarowana i uważa, że to jedna z najsłabszych odsłon z sagi obok I i II epizodu.
Nie dziwi, że oceny są przeciętne.

19.12.2017 23:21
5
odpowiedz
4 odpowiedzi
Raiden
80
Generał

Właśnie wróciłem z kina.
Dla mnie to koniec Star Wars.
Gwiezdne Wojny kończą się na księżycu Endora i dalej... żyli długo i szczęśliwie.

Jak „ostatni debil” dałem się nabrać trailerowi tworzonemu pod fanów (wydawanemu zawsze na star wars celebration) - https://www.youtube.com/watch?v=zB4I68XVPzQ ;
i sądziłem, że będzie lepiej niż w Przebudzeniu.

Jest jedna niepisana zasada rządząca każdym tworem: dzieło = jego granice. Granice Gwiezdnych Wojen zostały wyznaczone przez pierwsze trzy filmy i to te granice definiują czym jest moc i jak działa, kim są Jedi, czym (w świecie SW) jest „próżnia” itd.
Trylogia poprzedzająca w paru miejscach przekroczyła tę granicę, ale zawsze wracała (nie ma to nic wspólnego z jakością filmów). Przebudzenie poszatkowało tę granicę; a Ostatni Jedi ją detonował do innej galaktyki. Tu kończą się Gwiezdne Wojny - gdzie Luke podłączą się (bezprzewodowo) do Matrixa by zamówić kolejną butlę mleka i wyrzucić miecz; a Leja lataaaaaa.

Mam wrażenie, że Disney robi to umyślnie - chce zburzyć te granice, chce zniszczyć pomniki bohaterów, zarabiając na tym miliony. Nie wiem, naprawdę nie pojmuję, jak ktokolwiek nazywający się fanem Star Wars (tym samym będąc osobą akceptującą dotychczasowe granice), może pisać, że Ostatni Jedi to dobry film, a co gorsza Gwiezdne Wojny (nie tylko dobre, a że w ogóle to są Gwiezdne Wojny).

13.01.2018 21:00
odpowiedz
Imrahil8888
77
Generał

Starki, jakim jesteś małym i śmiesznym człowieczkiem. Każdy komu się nie spodobał film, to ortodoksyjny fan i hejter? Super podejście.
Film był głupi i tyle. Jeśli Tobie się podobał, to super i zazdroszczę. Dla mnie zabicie Hana i teraz kolejnej osoby, to duży cios. Z moich bohaterów zrobiono gburów. Przebudzenie mocy mi się podobał (oprócz zabicia Hana i zniszczenia republiki). OJ natomiast ogląda się jak tani, rozciągnięty odcinek najsłabszego sezonu star treka.

14.01.2018 09:18
odpowiedz
zanonimizowany809
160
Legend

Jeden z najgłupszych SW ostatnich lat. Widać, że chcieli skopiować humor ze strażników galaktyki. A to kompletnie nie tędy droga...

Film ma wspaniały Star Warsowy klimat, pare super scen - a tak pozatym to jest bezdennie głupi.
Same walki w kosmosie to absurd na kiju... ale z drugiej strony, jak sobie włączyłem bitwę pod Endor ze starej sagi i zobaczyłem, jak malutki A-Wing przypadkowo wpadł w mostek SSD i ten SSD nagle po prostu spadł w gwiazde śmierci... to stwierdziełm że nie, walki kosmiczne sa na tym samym poziomie co w starej czesci, czyli po prostu glupie.

Prawdopodobnie, każdy kto jest inteligentny nie ma szans przejsc egzaminow wstepnych do Nowego Porządku ani do Rebelii.

16.01.2018 10:56
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Marder
182
Generał

Też obejrzałem i cóż... Pierwsza scena z atakiem pojedynczego X-Winga na Niszczyciel to normalnie jakaś parodia była. Robienie głupców z Imperium bardzo mnie irytuje. Taki atak to byłoby zwykłe samobójstwo a ten sobie lata i jajca robi strącając wieżyczki jak na odpuście u wujka Władka. Gdyby to była jakaś kluczowa końcowa scena jak w Nowej Nadziei gdzie Luck robi podejście by wystrzelić pociski i zdaje się na Moc bo wie że technika mu nie pomoże to mógłbym przyjąć że taka Rey manewruje wieżyczki i je niszczy, ale tutaj... Jaja ja berety. Druga scena która wywołała na mojej twarzy uśmiech politowania to fruwająca w przestrzeni kosmicznej Leia. Czy Disney zawsze robi z widzów idiotów czy tylko teraz im tak wyszło ? Kylo jako czarny charakter do mnie w dalszym ciągu nie przemawia. Ot sympatyczny młodzieniec z filmów pokroju Saga Zmierzch o buzi cherubinka. Rey to w sumie postać papierowa, bez wyrazu, bez charyzmy. Luck przez 3 części zgłębiał tajniki mocy by wreszcie zmierzyć się mógł z Vaderem. Ona po żenującej poprzedniej części teraz już potrafi głazy przenosić, śmiech na sali. Elementów humorystycznych moim zdaniem za dużo i niepotrzebne. W sumie chyba tylko ten z ptaszkami przy ognisku bym zostawił. Reasumując: słabo, bardzo słabo i widać że ta saga zmierza raczej do Zmierzchu niż starych dobrych Gwiezdnych Wojen :)

16.01.2018 11:52
odpowiedz
2 odpowiedzi
Marder
182
Generał

Było, ale miało to jakieś ramy przyzwoitości. Statkiem dowodził jeden z głównych bohaterów a sam Sokół Milenium przecież uchodził za najszybszą maszynę w galaktyce to chyba mógł manewrować wśród Niszczycieli. Zresztą obrywał ale miał osłony co było pokazane i powiedziane. A ten mistrzu nawet bez jednego draśnięcia latał jak chciał. A jak już tak analizujemy to można by się przyczepić do wielu rzeczy np odgłosów silników(w próżni dźwięk się nie rozchodzi), czy "lecących" wiązek laserów.

17.01.2018 14:09
odpowiedz
Muppi
71
Pretorianin

Jedna uwaga, Han nigdy nie atakował 3 niszczycieli ani w ogóle żadnych niszczycieli, mógł "markować" atak ale jego celem była ucieczka a nie samobójczy atak na tak potężny okręt.

02.02.2018 14:45
2
odpowiedz
petavius79
2
Junior

Napisy początkowe - to po "Dawno temu w odległej galaktyce..." niosą ze sobą więcej treści i fabuły niż sam film ...

08.03.2018 20:09
odpowiedz
Voltron
61
Pretorianin

Szkoda że zabili tak SW :(. Na szczęście ja mam w dupie ten ich kanon nowy i go nie uznaję. Dla mnie tylko Legendy, a dzieciom swoim będę zawsze mówił " i nigdy przenigdy dziecko nie sięgaj bo "nową gówlogię" od Disneya.. Masz tu książki warte SW".

Nawet się nie zawiodłem bo po FA wiedziałem że bęezie gówno. To co z Luka zrobili- porażla

13.03.2018 23:24
odpowiedz
Aen
169
Anesthetize

Słyszałem że ta część jest kiepska, ale nie myślałem że aż tak bardzo. To jakiś zbiór marnych historyjek a nie spólna całość, okraszony okropnie nie pasującymi do sytuacji żarcikami. Co część to gorsza...

17.03.2018 00:00
odpowiedz
Lutz
165
Legend

oj jakie to "dzielo" bylo slabe...

05.04.2018 16:28
1
odpowiedz
StarySalceson
11
Chorąży

Chyba nie tylko dla mnie się wydaje że najlepsze były te najstarsze epizody czyli 4,5 i 6. bo to co obejrzałem, no nie wiem co to jest. Za takie coś powinna być ustalona ustawowo kara.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze