Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać Artykuły PREMIUM
Hyde Park 8 lipca 2003, 12:44

autor: Lefmof

BloodRayne - recenzja

W świecie gier komputerowych coraz częściej powstają gry nudne, nie wnoszące nic nowego a powielające tylko wcześniej sprawdzone rzeczy. BloodRayne może nie wprowadza jakiś nowych rewolucyjnych rozwiązań, ale na pewno nie jest grą nudną, czy też słabą...
Poniższy tekst został nadesłany przez naszego czytelnika i został opublikowany w oryginalnej formie.

Wrogowie

Mamy do do czyniena z szerokim wachlarzem wrogów. Od zombich, poprzez Nazistów, wampiry i inne plugastwa aż po bossów. Bossowie, czyli coś czego nie cierpię w grach a na moje nieszczęście jest to ich nieodłączny element. Czasami wydaje mi się, że twórcy nie mający pomysłu na wielkie zakończenie całej gry czy też jakiegoś jej etapu, umieszczają ich na siłę, specjalnie, tylko po to by doprowadzić gracza do ciężkiej nerwicy, użycia kodu a w ostateczności do kasacji gry. Tak też tu ma się sprawa przynajmniej z paroma super-wrogami. Tym bardziej, że opcja save jest tu dostępna tylko co misje, walka z niektórymi Bossami doprowadza do białej gorączki. Takimi bestiami, które szczególnie dadzą się graczom we znaki jest: tyle piękna co i szybka Butcheress, wielki i wyjątkowo wytrzymały, ale na szczęście powolny Mauler, który chcąc zabić Rayne będzie niszczył wszystko wokoło, Beliar (powiem od razu trzeba trafiać w serducho, co wcale łatwe nie jest) oraz nasz największy wróg Wulf. Gdyby nie te wymienione postacie, grałoby się bardzo przyjemnie, bez niepotrzebnych nerwów i wyzwisk. Także sami żołnierze niemieccy łatwymi celami nie są. Potrafią oni uciec, by po chwili wrócić z posiłkami, czy też gdy Rayne wytrąci im broń (a oni to jakimś cudem przeżyją) zaraz znajdują sobie inną by ją podnieść w celu dalszej walki. Pewnym ułatwieniem (ale małym) jest to, że gdy ukończysz jakąś lokacje z małą ilością życia, a w następnej z powodu dużego poziomu trudności będziesz ginął, poziom życia będzie się podnosił co załadowanie gry. W grze mamy także „radar” wskazujący, w którą stronę należy iść aby dotrzeć do celów naszej misji.

Grafika, muzyka

W grze zastosowano Infernal Engine, nowy silnik graficzny, z cieniowaniem w czasie rzeczywistym i równie widowiskowymi efektami świetlnymi. Napotykane przedmioty jak krzesła, dzbany czy skrzynie w większości można zniszczyć. Ponura grafika, złowroga muzyka, różne dźwięki oraz przeraźliwe krzyki mordowanych wrogów stwarzają niezwykły klimat żywcem wzięty z horrorów.

Podsumowanie

BloodRayne jest pozycją, którą warto polecić każdemu graczowi, ze wskazaniem jednak na tych starszych, ze względu na brutalność rozgrywki, jak i samą bohaterkę. Szybka akcja, ponure i mroczne lokacje, horrorowy klimat, dwa rewelacyjne tryby SlowTime i BloodRage oraz zniewalająco piękna bohaterka poruszająca się zwinnie i naturalnie, nie pozwolą się nudzić nikomu w czasie tej nadnaturalnej przygody. A mi pozostaje teraz czekać na BloodRayne 2 oraz na nadejście Lary Croft i jej odpowiedzi na poczynania Rayne, która zrzuciła z tronu Panią archeolog. Opisując jeszcze na koniec Rayne, można by tu użyć słów, które wypowiada Natla do Lary pod koniec Tomb Raider’a I , a jedyne co należy zrobić to zmienić tylko imię: „Jesteś naprawdę fascynującą postacią Rayne”.

Ocena: 9/10

Lefmof

Plusy:

  • Rayne,
  • grywalność,
  • SlowTime/BloodRage,
  • walka,
  • krwistość,
  • ułatwienia,
  • grafika,
  • klimat,

Minusy:

  • za krótka