Playerunknown's Battlegrounds Przed premierą

Przed premierą 31 marca 2017, 14:57

autor: DM

Strzelam i jeżdżę – wirtualnie i w realu. Później o tym piszę – krytycznie lub z zachwytem.

Graliśmy w PlayerUnknown's Battlegrounds – najlepsze igrzyska śmierci?

PlayerUnknown’s Battlegrounds to trzecie podejście twórcy gatunku battle royale do tego tematu – tym razem miał on w końcu stworzyć grę, o jakiej zawsze marzył. Czy rzeczywiście do trzech razy sztuka?

Zapowiadana premiera gry: grudzień 2017.

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

PlayerUnknown’s Battlegrounds to:
  • tryb battle royale – walka do ostatniego gracza na mapie;
  • obszar o powierzchni 64 km2;
  • wyważony balans pomiędzy szybką akcją a symulacją;
  • serwery dla pojedynczych graczy i grup;
  • dodatki do broni wpływające na jej działanie;
  • pełne wsparcie dla modów w przyszłości.

PlayerUnknown’s Battlegrounds błyskawicznie trafiło na pierwsze miejsce listy przebojów platformy Steam... oraz w mój gust, choć stroniłem do tej pory od gier typu battle royale. To udane połączenie wartkiej akcji z presją czasu i niezłym główkowaniem nad każdym kolejnym krokiem, opatrzone sporym arsenałem i świetnie wykreowanym otoczeniem, które budzi ciekawość swoją historią i różnorodnymi lokacjami. Wyrzucono elementy przeszkadzające w poprzednich grach, a zachowano lub udoskonalono te trafione. Tu i tam zdarzają się oczywiście błędy, jak na Early Access przystało, ale żaden jakoś szczególnie nie popsuł mi radości z grania. To mieszanka, która w końcu musi się udać. Wszak za projektem stoi ponownie sam „PlayerUnknown”, czyli Brendan Greene – twórca gatunku battle royale, podchodzący do niego już po raz trzeci.

Co ja tutaj robię?

Battle royale to tryb gry wieloosobowej, który chyba najbardziej wszechstronnie testuje nasze umiejętności i możliwości. Wszystko zaczyna się od minuty prawdziwych tortur, będących już pod lupą speców od konwencji genewskiej, kiedy to jesteśmy zamknięci na małej przestrzeni z setką klonów, które wydają do mikrofonów tak dziwne odgłosy, że niejeden lekarz foniatra mógłby napisać o tym doktorat. Twardziele zaciskają zęby, a ci sprytni wciskają klawisz „mute voice chat”. Na szczęście po chwili wszyscy dyndają już na spadochronach i zaczynają się prawdziwe igrzyska śmierci – ostatni żywy zwycięża.

Pierwszych 40–50 graczy ginie w ciągu początkowych minut – to zapewne ci wciąż śpiewający do mikrofonu lub ci, którzy jeszcze nie pozbierali się po słuchaniu czatu. Później gra z narzędzia tortur zmienia się nagle w sprytny program robiący nam sprawdzian z umiejętności podejmowania szybkich decyzji, refleksu, strategii poruszania się i celnego strzelania. Ciężko opisać emocje, gdy licznik graczy zaczyna pokazywać cyfry mniejsze od 10. Adrenalina buzuje, w każdym pikselu czai się wróg, a porażka boli tym bardziej, im bliżej byliśmy numeru 1. PlayerUnknown’s Battlegrounds (w skrócie PUBG) potrafi wciągnąć na długie godziny i nawet po kilkudziesięciu rundach wciąż odkrywamy nowe zakamarki mapy.

Graliśmy w PlayerUnknown's Battlegrounds – najlepsze igrzyska śmierci odbywają się na Krymie - ilustracja #1
grze sami wybieramy moment opuszczenia samolotu, a tym samym początkową lokację na wyspie.
Graliśmy w PlayerUnknown's Battlegrounds – najlepsze igrzyska śmierci odbywają się na Krymie - ilustracja #2
Witaj w psychiatryku - lobby przed grą to miejsce dla ludzi o mocnych nerwach.

„RIP H1Z1”

Powyższy zestaw literek to chyba najczęściej powtarzająca się recenzja PUBG na Steamie. Brendan Greene, który opracował tryb battle royale najpierw jako mod do serii ArmA, a później razem z Sony Online Entertainment zajmował się H1Z1: King of the Kill, w końcu stworzył grę od podstaw, taką, jaka zawsze mu się marzyła. Z tego powodu nie znajdziemy tu żadnych spektakularnych nowości ani zaskakujących rozwiązań. To ciągle ten sam battle royale, nawet z identycznym wskaźnikiem bandażowania, tyle że stojący gdzieś pośrodku pomiędzy hardkorowym, militarnym symulatorem, jakim jest ArmA III, a nastawionym na fragi, zręcznościowym H1Z1 – ciągle jeszcze pełnym błędów.

Nie ma tu zbędnego moim zdaniem rzemiosła – są za to dodatki modyfikujące zachowującą się całkiem nieźle broń, niczym w dobrej strzelance FPP. Przeróżne chwyty pionowe, lunety czy kompensatory wpływają na odrzut, który i tak jest na tyle znaczący, że strzelanie z biodra dosłownie i w przenośni mija się z celem. Dostępny arsenał okazuje się znacznie większy od tego z H1Z1 i oferuje spory zestaw najbardziej znanych karabinów i pistoletów. Tutaj musimy także bardziej uważać podczas prowadzenia pojazdów, gdyż łatwo można zrobić sobie w nich krzywdę. Battlegrounds to wreszcie opracowane od podstaw pole walki, po raz pierwszy niewykorzystujące gotowej mapy stworzonej w innym celu do innej gry – i muszę przyznać, że jest ono jednym z głównych powodów rozgrywania kolejnych rund.

Graliśmy w PlayerUnknown's Battlegrounds – najlepsze igrzyska śmierci odbywają się na Krymie - ilustracja #3
Modele broni mogą się podobać, zwłaszcza w widoku FPP, a precyzyjne celowanie wymuszone jest przez spory odrzut.

Krymskie igrzyska śmierci

H1Z1: King of the Kill ze swoimi policyjnymi wozami marki Ford Crown Victoria i prostymi domkami nie ukrywało amerykańskich korzeni. Obszar gry w PlayerUnknown’s Battlegrounds to (celowo bądź nie) zupełne przeciwieństwo – zabiera nas bowiem na tajemniczą fikcyjną wysepkę obok Krymu, gdzie na każdym kroku natykamy się na wschodnie klimaty i ślady ciekawej, choć zupełnie zmyślonej historii. Cała mapa wykonana za pomocą technologii Unreal Engine 4 prezentuje się lepiej niż ta w H1Z1, a sielskie krajobrazy ze skupiskami starych drzew na łąkach są miejscami tak ładne, że Mickiewicz napisałby pewnie o nich kolejny tomik sonetów.

Graliśmy w PlayerUnknown's Battlegrounds – najlepsze igrzyska śmierci odbywają się na Krymie - ilustracja #4

Twórcy pokusili się o wykreowanie świata z przeszłością, z małym, ale własnym „lore”. Wyspa była ponoć w latach 80. miejscem zrywu lokalnych mieszkańców, chcących pozbyć się okupujących ich od dziesięcioleci wojsk radzieckich. W tajemniczych okolicznościach miejsce nagle kompletnie opustoszało, a czas zatrzymał się właśnie w roku osiemdziesiątym którymś, o czym świadczą choćby świetnie wykonane samochody: terenowe GAZ-y czy pamiętne dacie na licencji Renault 12. Wyspa opowiada swoją historię zarówno poprzez dotknięte upływem czasu budynki, jak i występujące w wielu miejscach graffiti czy propagandowe obrazy.

Steam na kolanach – jak Playerunknown’s Battlegrounds skradło serca pecetowych graczy
Steam na kolanach – jak Playerunknown’s Battlegrounds skradło serca pecetowych graczy

Przed premierą

Ponad cztery miliony sprzedanych kopii w ciągu trzech miesięcy, setki tysięcy grających każdego dnia i ogromne emocje przy każdej rozgrywce. Playerunknown’s Battlegrounds to zdecydowanie jedna z najważniejszych gier tego roku – dlaczego?

Graliśmy w Wolfensteina II: The New Colossus – w III Rzeszy bez zmian
Graliśmy w Wolfensteina II: The New Colossus – w III Rzeszy bez zmian

Przed premierą

Podczas wizyty w Londynie mieliśmy okazję przetestować grę Wolfenstein II: The New Colossus. Następna odsłona przygód B.J. Blazkowicza nadal serwuje mnóstwo świetnej i satysfakcjonującej zabawy. Zabraknie za to znaczących nowości.

Graliśmy w Uncharted: Zaginione Dziedzictwo – 5 powodów, dla których warto czekać
Graliśmy w Uncharted: Zaginione Dziedzictwo – 5 powodów, dla których warto czekać

Przed premierą

Za niecały miesiąc pożegnamy się ze światem Uncharted. Nadchodzące Zaginione dziedzictwo zapowiada się na godne zwieńczenie świetnej serii. Mieliśmy okazję je przetestować, przygotowaliśmy więc listę powodów, dla których warto czekać na The Lost Legacy.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
31.03.2017 15:45
5
Salzmore
9
Pretorianin

Early Access... Ile można?! Największym sukcesem marketingowym tego typu gier byłoby wydanie gry bez Early Access - serwisy branżowe byłyby tak poruszone tym faktem, że pisano by o tym przez miesiąc.

31.03.2017 16:05
odpowiedz
<Rydygier>
20
Memento mori

Early Access, obok pułapek i pokus, daje bardzo konkretne korzyści w toku rozwoju gry i nie mówię tylko ani głównie o kasie.

Sam raczej unikam grania w gry "wip", ale jeśli early access jest wykorzystany z głową, może wiele wnieść do finalnego produktu zarówno jeśli chodzi o debugowanie, jak i implementację pomysłów w oparciu o szeroki feedback, który staje się elementem procesu tworzenia gry.

Niestetyż, wydaje się, że nieczęsto używa się ea z głową, unikając owych pułapek i pokus, stąd wczesny dostęp niebezpodstawnie cieszy się raczej złą sławą.

Cieszy, że Arma kreuje smakowite trendy na rynku gier, nawet pomimo mojego braku zainteresowania MP.

31.03.2017 17:29
1
odpowiedz
niepijekawy
11
Chorąży

RIP H1Z1
A wszystkiemu winni są tylko twórcy. Podzielić społeczność, brak updatów, pełno bugów. Oby prędko zdechło, a playerunkown(ojciec wszystkich br) niech nie popełnia ich błędów.

post wyedytowany przez niepijekawy 2017-03-31 17:35:16
31.03.2017 18:39
odpowiedz
Zarek00
86
Dziad Borowy

Battle royale dobrze sprawdza się jako tryb urozmaicający grę. Nie wiem jednak czy opieranie całej gry tylko na takim specyficznym schemacie sprawdzi się na dłuższą metę. Musiałoby wejść w grę sporo ciekawych modów i urozmaicone mapy.

01.04.2017 03:30
odpowiedz
yadin
91
Senator

Early access zamiast demo. Ładnie. Nie zagram.

01.04.2017 12:40
odpowiedz
piotrxn
68
Konsul

Czemu na stronie głównej jest RIP H1Z1 przyszłość przepowiadacie?

post wyedytowany przez piotrxn 2017-04-01 12:41:07
01.04.2017 12:46
odpowiedz
1 odpowiedź
alchemiakr
34
Konsul

Tego typu gry powinny być nazywane osobną kategorię "Dla graczy bezmózgich".

02.04.2017 04:37
piotrxn
68
Konsul

@alchemiakr bez przesady. Ale tak szczerze nie gram ani hz ani nic podobnego , sandboxy czy kontynuacje sequele zajebistych gier nie wnoszące od lat nic nowego poza grafiką są wydawane jak z taśmy produkcyjnej, gdzie sie podziały gry single typu (FPS) metro stalker itd. Odpalają nową grę nie ma tego wow bo wszystko jest takie same (klon goni klona z różnicą graficzną). IA stoi w miejscu od dobrych ponad 10 lat. Na pewno jest jakiś procent graczy którzy nie mają w co grać bo niestety jesteśmy zawalani coraz większym gównem , nie chodzi o grę w artykule tylko ogólnie.

post wyedytowany przez piotrxn 2017-04-02 04:59:58
02.04.2017 22:03
odpowiedz
1 odpowiedź
nochoski
1
Junior

W kotk jest opcja aby grać samemu, w dwójkę, albo w piątkę.
Jak to jest w przypadku tej gry? Bo wiem, że da się grać samemu i w dwójkę. Jak to jest z większą ilością osób? Czy da się np w trzech grać?

02.04.2017 23:09
DM
131
AFO Neptune

W teamie mogą być 4 osoby

02.04.2017 22:45
odpowiedz
GorkyFactory
2
Legionista
0.0

Ile jeszcze musi wyjść najlepszych surivalo-podobnych identycznych gier, które można już wymieniać w dziesiątkach, aby zaczęły się nudzić? Ciągłe porównania do H1Z1, a tymczasem wszystkie te Conan Exile, ARK, wcześniejsze Stomping Land(o ile dobrze to piszę, zapomniałem tytułu, z dinozaurami i można było przywiązywać ludzi do ogonów). Zresztą wszystko to jest kopią kopii. Litości.

14.04.2017 01:59
odpowiedz
Nolifer
96
The Highest

Dobrze, że wstrzymałem się z zakupem H1Z1, Poczekam, aż PlayerUnknown’s Battlegrounds wyjdzie z EA i na pewno pomyślę nad zakupem! ;)

29.06.2017 17:32
odpowiedz
1 odpowiedź
DobryGracz18
1
Junior

Najgorzej zbalansowana gra.Tragiczne ładowanie sie mapy W CZASIE GRY. Ktora szanujaca sie produkcja do czegos takiego?
Serdeczne 2/10 dla tej gry. Te 2 pkty to tylko za to ze fajny pomysl.

29.06.2017 20:39
DM
131
AFO Neptune

Jak najgorzej zbalansowana, jak każdy ma dokładnie takie same szanse? :)

post wyedytowany przez DM 2017-06-29 20:40:20
Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze