Thimbleweed Park Recenzja gry

Recenzja gry 9 kwietnia 2017, 09:00

autor: g40

Gra we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonuje.

Recenzja gry Thimbleweed Park – wskrzeszony duch przygodówek LucasArts

Uruchamiając Thimbleweed Park, czujesz się, jakbyś odnalazł gdzieś na dnie szafy przygodówkę, o wydaniu której zapomniała kiedyś firma LucasArts. Grę zadziwiająco klasyczną, zadziwiająco przepełnioną duchem minionej epoki i… zadziwiająco dobrą.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

PLUSY:
  1. jeśli coś wygląda, działa i cieszy tak jak stare przygodówki LucasArts, to może to być jedynie kolejna gra Rona Gilberta;
  2. liczne nawiązania i mrugnięcia okiem do fanów gatunku;
  3. świetnie zaprojektowane i niegłupie zagadki, czasem wymagające współpracy kilku bohaterów;
  4. pixelartowa oprawa graficzna.
MINUSY:
  1. nie przypadły mi do gustu głosy obojga agentów FBI;
  2. druga połowa gry trochę słabsza niż pierwsza.

Podczas gdy Tim Schafer odcina kolejne kupony od przygodówek, w powstaniu których uczestniczył w czasach młodości (Day of the Tentacle Remastered, Grim Fandango Remastered, Full Throttle Remastered), Ron Gilbert po średnio udanej platformówce The Cave postanowił zakasać rękawy i stworzyć coś zupełnie nowego. No, może nie do końca, bo Thimbleweed Park jest ewidentnym rozwinięciem pomysłu na grę Maniac Mansion i jej kontynuację, który polega na udziale w opowieści kilku niemalże równoważnych bohaterów, nad którymi gracz może przejmować kontrolę. Na dodatek w stylistyce pixel artu i konwencji absurdalnej komedii, w której to Ron wraz ze swoim znamienitym partnerem w dewelopingu, Garym Winnickiem, specjalizował się za najlepszych czasów LucasArtsu.

Trudno jednak z tego powodu czynić obu panom wyrzuty, skoro ich najnowsze dziecko (w przenośni oczywiście) jest wręcz kapitalnym przykładem udanego wykorzystania czynnika nostalgii u fanów… a może nawet nie tylko u nich. Po ukończeniu wszystkich rozdziałów składających się na opowieść o tajemnicy prowincjonalnej, dosłownie zabitej dechami mieściny, zdominowanej przez wynalazki pewnego naukowca o fizis Alberta Einsteina, sądzę, że to tytuł, w który warto zagrać, nawet jeśli nie ma się pojęcia, czym są te wszystkie wymienione przeze mnie wyżej pozycje.

Nostalgia mało hermetyczna

Recenzja gry Thimbleweed Park – wskrzeszony duch przygodówek LucasArts - ilustracja #1
How much wood would a woodchuck chuck if a woodchuck could chuck wood? - odświeżające :)

Nie trzeba wcale posiadać certyfikatu zaawansowanego użytkownika programów typu adventure, aby świetnie bawić się przy Thimbleweed Park, choć gra odwołuje się bezpośrednio do wcześniejszych dzieł Gilberta stylistyką, a nawet fabułą. Oto młody sprzedawca w sklepie na peryferiach miasteczka wspomina, że jego kuzyn Bernard wyjechał studiować na MIT (w grze jest rok 1987, na biurku pewnej dziewczynki dominuje komputer C64, a bohaterowie Maniac Mansion właśnie rozpracowują tajemnice starego domostwa).

Każdy powinien się tu odnaleźć, mimo że po pierwszym uruchomieniu gry krzyczy ona do nas w mało zakamuflowany sposób, że albo staliśmy się ofiarą głupiego dowcipu deweloperów, albo popłynęliśmy na falach nostalgii, bo oto zamiast cudownej, nowoczesnej oprawy graficznej i intuicyjnego interfejsu użytkownika otrzymujemy niemalże przedpotopowy interpreter, o którym samo LucasArts chciało zapomnieć już w 1995 roku.

Recenzja gry Thimbleweed Park – wskrzeszony duch przygodówek LucasArts - ilustracja #2
Konkurs bez nagród. Ile postaci z klasycznych dzieł LucasArts widzicie na tym obrazku?

Nie ma się jednak co zrażać. Wszystkie chłodne uczucia w stosunku do gry powinny prysnąć niczym Clint Eastwood z więzienia na wyspie Alcatraz, kiedy tylko z ekranu posypią się pierwsze gagi, a para głównych bohaterów – agentów FBI przypominających z wyglądu Muldera i Scully – rozpocznie śledztwo w Twin P… khe, khe, w Thimbleweed Park, przystępując np. do kruszenia czwartej ściany poprzez nawiązywanie do różnic, jakie firma LucasArts i jej odwieczny rywal, Sierra On-Line, dzielili w podejściu do śmierci protagonistów w swoich przygodówkach.

Nawet jeżeli najnowsze dzieło Gilberta zakorzenione jest głęboko w klasyce gatunku, to czerpać z niego satysfakcję są w stanie absolutnie wszyscy świadomi gracze… o ile na początku zabawy wybiorą tryb rozgrywki Hard, w którym będą mieli szansę poznać wszystkie skomplikowane zagadki, które przygotowali deweloperzy. Wybór poziomu trudności to najwcześniejszy etap nawiązania do klasycznych hitów takich jak choćby The Secret of Monkey Island, pozwalający na względny spokój rozgrywki, bez niepotrzebnej irytacji, kiedy utkniemy gdzieś w ślepej uliczce dedukcji. Tyle tylko że prostszy tryb Casual to półgra, niepełny produkt, którym ze względu na ograniczenie liczby i trudności zagadek – a co za tym idzie, także dialogów – trudno się w pełni cieszyć. Nie polecam.

GIVE me, USE me, CLOSE me, PUSH me

Recenzja gry Thimbleweed Park – wskrzeszony duch przygodówek LucasArts - ilustracja #3
Delores marzy o zostaniu programistką gier przygodowych.

Thimbleweed Park wykorzystuje do interakcji ze światem przedstawionym popularny pod koniec lat 80. i na początku 90. interfejs SCUMM, w którym polecenia wydajemy, korzystając z kilku predefiniowanych komend oraz wskazując przedmioty w otoczeniu lub w ekwipunku postaci. Kiedyś, gdy polecenia na ogół trzeba było wpisywać bezpośrednio w tekstowym interpretatorze poleceń, było to rozwiązanie rewolucyjne. Sprawdza się ono także po latach, bo nawet jeżeli zajmuje sporą część ekranu, to zasady jego działania są bardzo intuicyjne.

Zresztą w ograniczonym zakresie SCUMM pozwala także na pewną kontekstowość – kliknięcie danego przedmiotu lewym przyciskiem myszki sprawi, że postać do niego podejście, podczas gdy po wciśnięciu prawego przycisku „gryzonia” zostanie użyta najbardziej adekwatna do danej sytuacji komenda (najczęściej bohater przyjrzy się obiektowi i skomentuje go). To nic nowego, dokładnie identyczną zasadą kierowały się niemal wszystkie klasyki, ale warto o tym przypomnieć, bo być może ktoś rwie włosy z głowy, nieświadomie klikając bez przerwy po wszystkich dostępnych komendach.

Recenzja gry Thimbleweed Park – wskrzeszony duch przygodówek LucasArts - ilustracja #4
Ta magiczna liczba przewija się w grze kilka razy.

Przyznam się, że takie rozwiązanie pasuje mi o wiele bardziej niż mechanika stosowana w większości współczesnych przygodówek – nawet tych, w których pełna kontekstowość została zastąpiona prostym, graficznym menu, najczęściej wykorzystującym zaledwie trzy opcje. Preferuję SCUMM nie tylko dlatego, że jestem fanem klasyki gatunku adventure, na której to głównie przebiegała moja growa „edukacja”, ale także z tego powodu, iż nie mam wrażenia uczestniczenia jedynie w interaktywnym filmie. Czuję, że „gram w grę” – pozwólcie, że skorzystam tutaj z tej ideologicznej, powszechnie znanej deklaracji.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

Łosiu Ekspert 9 kwietnia 2017

(PC) Ideowy kontynuator klasyków z firmy LucasArts, pokroju The Secret of Monkey Island i Day of the Tentacle. Grę trzeba zdecydowanie wyróżnić za rewelacyjne dialogi i zagadkową fabułę. Do tego autorom udało się poradzić z tym, co często zarzucano klasycznym grom przygodowym - tzn. rozwiązania zagadek nie do wymyślenia. Tutaj zdecydowana większość wymaga po prostu logiki i kojarzenia faktów/przedmiotów, a w przypadku tych co bardziej zakręconych, twórcy subtelnie podpowiadają rozwiązania w dialogach i opisach. Dla fanów klasycznych przygotówek pozycja obowiązkowa.

9.0
Recenzja gry Observer – V Rzeczpospolita Cyberpunkowa
Recenzja gry Observer – V Rzeczpospolita Cyberpunkowa

Recenzja gry

V Rzeczpospolita Polska, schyłek XXI wieku i Rutger Hauer w roli Daniela Lazarskiego, detektywa posługującego się niekonwencjonalnymi metodami śledczymi. To kolejny, po Get Even, dobry polski symulator chodzenia.

Recenzja gry The Walking Dead: A New Frontier – spadek formy
Recenzja gry The Walking Dead: A New Frontier – spadek formy

Recenzja gry

A New Frontier nie przypomina pełnoprawnej kolejnej odsłony fenomenalnego cyklu The Walking Dead. Wygląda raczej na zrobiony na szybko, pełen dziur fabularnych i miałkich pomysłów wypełniacz przed ewentualnym prawdziwym trzecim sezonem.

Recenzja gry Syberia 3 – niezła przygoda w cieniu poważnych błędów
Recenzja gry Syberia 3 – niezła przygoda w cieniu poważnych błędów

Recenzja gry

Syberia 3 rodziła się przez lata w bólach – i w bólach również wkracza na rynek. Od strony koncepcyjnej trudno wiele zarzucić nowej przygodówce Benoita Sokala, ale z technicznego punktu widzenia to chodzący koszmarek.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
09.04.2017 12:15
borus213
10
Legionista

Cena tej gry to jakaś masakra - 19,99$?!

09.04.2017 13:43
4
odpowiedz
SpecShadow
47
wiZARD of OZ

W czasach gdy gry kosztują 2-3 razy tyle?
Jak na tak świetną grę w takim gatunku - jak najbardziej dobra cena.
Zresztą po komentarzu widać że należysz do gatunku ludzi co bez -75% nawet nie zawraca sobie głowy...
No i klasyk-->
zmieścili się jak widać :)

post wyedytowany przez SpecShadow 2017-04-09 13:44:51
09.04.2017 13:49
4
odpowiedz
1 odpowiedź
latrommi
14
Legionista

borus do roboty i będzie cię stać na gierkę! Albo poproś rodziców o zwiększenie kieszonkowego, no nie wiem co ci doradzić, trzeba jakoś sobie radzić!

09.04.2017 17:43
topyrz
45
pogodnik duchnik

Można jeszcze napisać, żeby nie grał we wszystko, jak popadnie, tylko w te najlepsze pod własny gust, to na te parę gier - nawet w wersji premierowej - starczy.

PS
Tytuł dodaję do listy życzeń :)

post wyedytowany przez topyrz 2017-04-09 17:43:56
09.04.2017 17:52
odpowiedz
7 odpowiedzi
ligant
20
Centurion

Plusy:
oprawa graficzna

Grafika z pierwszej połowy lat 90 w plusach, ok.
Ale sprawdźmy co ten sam g40 miał do powiedzenia na temat grafiki w innych grach:

Dreamfall Chapters

minusy:
gra technologicznie zatrzymała się niemalże na poziomie z 2006 roku

Warto zauważyć że wydany parę lat później Thimbleweed Park zatrzymany technologicznie na poziomie roku 1994 jest już ok.

Bound by Flame
minusy:
gra zapóźniona technologicznie o dekadę

"Gra firmy Spiders w połowie 2014 roku jest technologicznym gniotem. Świat jest zbudowany z brzydkich rękawów, pomalowanych tylko w odpowiednie kolory. Pełno tu niewidzialnych ścian, bohater nie potrafi pokonać kilkunastocentymetrowej przeszkody, jeżeli nie życzyli sobie tego autorzy. Poza w miarę przyzwoicie wyglądającymi postaciami (niektórymi, a klonów tutaj co niemiara), mamy do czynienia z produktem, który nikogo nie byłby w stanie zachwycić pod względem wizualnym na początku startu obecnie przemijającej generacji, a więc prawie dziesięć lat temu."

W przeciwieństwie do Thimbleweed Park który byłby w stanie zachwycić pod względem wizualnym na początku startu obecnie przemijającej generacji nie?

Steep

minusy:
brzydka grafika

"W temacie grafiki nie ma co owijać w bawełnę – gra jest brzydka"

Za to Thimbleweed Park pod względem grafiki miażdzy system, jestem tego pewien.

No ale jak to ktoś kiedyś powiedział: gol, gol never changes.

09.04.2017 19:50
5
g40st
108
Big Bad Wolf

Panie kolego sympatyczny :) TP świadomie posługuje się taką oprawą graficzną, która w swoich ramach, czyli pixel artu, jest wyśmienita. Świadomie przenosi nas w pierwszą połowę lat 90. Świadomie przedstawia się światu niczym odnaleziony po latach gdzieś na dnie szuflady program. Podczas gdy reszta wskazywanych przez kolegę gier startuje w zupełnie innej kategorii. Żebym tak oczywiste rzeczy musiał tłumaczyć... ;)

post wyedytowany przez g40st 2017-04-09 19:51:32
09.04.2017 20:30
.kNOT
158
Progresor

Nie znasz się! Aż 337 osób (na dzisiaj) na Steam oceniło tę grę pozytywnie, co oznacza, że (zacytuję specjalistę z GOLa) "większości się podoba". Nie szukaj więc sensu w bezsensownej propagandzie sukcesu...

09.04.2017 23:56
Baston
16
Legionista

Całkowicie bezsensowne porównania.

10.04.2017 07:37
Łosiu
189
Redakcja GRY-OnLine

.kNOT - o widzę, że kolega ".kNOT = większość na świecie", powrócił przy okazji recenzji :>

Ale spoko - gra ma prawo ci się nie podobać. Po prostu.

10.04.2017 08:54
ligant
20
Centurion

"TP świadomie posługuje się taką oprawą graficzną, która w swoich ramach, czyli pixel artu, jest wyśmienita. Świadomie przenosi nas w pierwszą połowę lat 90. Świadomie przedstawia się światu niczym odnaleziony po latach gdzieś na dnie szuflady program. Podczas gdy reszta wskazywanych przez kolegę gier startuje w zupełnie innej kategorii."

Tldr:

Gdy gra świadomie ma grafikę sprzed 22 lat = fap fap.
Ale gdy już gra ma świadomie grafikę sprzed 10 lat = źle.

Gol w całej krasie.

I zdradź nam ową magiczną zupełnie inną kategorię w której znajdują się wymienione gry.

I naturalnie pixel-art = wyśmienita oprawa graficzna.
Szkoda że w latach 1996-2011 owy wyśmienity pixel art dziwnym trafem wyśmienity nie był.

10.04.2017 12:18
Świadomy_Gracz
13
Pretorianin

A nie mogli ŚWIADOMIE wrócić do ręcznie rysowanej, pięknej oprawy rodem z The Curse of Monkey Island z 1997 roku a nie do tej paintowej z 1990?

Wygodnie jest się dzisiaj odwoływać się do nostalgii, retro ujęcia atmosfery w dobie lenistwa czy braku środków na grę.

post wyedytowany przez Świadomy_Gracz 2017-04-10 12:22:36
10.04.2017 12:56
Kiss
110
Generał

Czemu czepiacie sie biednego Gola? Biore w reke najnowszy CDA i widze takie kwiatki w ocenach grafiki: Andromeda 7/10, Nier 7/10, Thimbleweed 7/10, takie dziwne cos jak na screenie 7/10.
Taka moda, taki mamy klimat, ta branza chyba nigdy nie dojrzeje. Krytyka niszowych gier nie sprzyja popularności.

10.04.2017 15:08
odpowiedz
Albanoid
12
Chorąży
7.5

Gra jest naprawdę dobra. Jest trudna, wiele zagadek ma inne rozwiązanie, przy różnych podejściach. Do tego cała rozgrywka jest naprawdę długa jak na przygodówkę! Bez poradnika przejście gry to ok. 15-20h. Szczerze mówiąc to naprawdę świetny wynik jak na taką grę.

Grafika ma swój urok, voice acting jest w większości świetny, zgodzę się, ze z agentami tak średnio, ale za to Ransome jest np. genialny ;)

Podobnie jak autora, też gryzła mnie dużo gorsza druga część gry, im bliżej końca tym więcej pogmatwanych wątków. Zakończenie kompletnie mi się nie podoba i jest one zbliżone charakterem do tego z Monkey Island 2.

Przyznam jednak szczerze, że jako trochę starszy gracz, bardzo doceniam próbę ożywienia gatunku w takiej formule. Gdyby tylko bardziej przyłożyli się do dalszej części fabuły, trochę dodali powagi i dali dobre, satysfakcjonujące zakończenie byłoby o wiele wyżej. Nie mniej jednak każdemu polecam, przy tej grze naprawdę czuć klimat starych lat gamingowych i taka nostalgia jest bezcenna ;)

post wyedytowany przez Albanoid 2017-04-10 15:09:37
25.04.2017 01:11
odpowiedz
Nolifer
96
The Highest

Pixel art, jeżeli stylistycznie jest dobrze zrobiony i z pomysłem nie ma czego się powstydzić ;) No chyba, że odstrasza swoją pikselozą, a otoczenie jest po prostu brzydkie.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze