Gdy twórcy rzucają się na popularne trendy...
3 361 wyświetleń
(7:40)
11 maja 2016
Gry typu sandboks biją rekordy popularności. Otwarte światy przyciągają także firmy, które nie mają w tym temacie doświadczenia. Czasami dowolna eksploracja okazuje się być także błędem jeśli chodzi o projekt gry... bo czy każda gra dziś musi być sandboksem? Oto tytuły, którym ta sztuka się nie udała. (6334)
Jakiś czas temu Frozi odwiedził siedzibę Blizzarda, gdzie miał okazję zagrać w Lord of Hatred - nowy dodatek do Diablo 4. W tym materiale postanowił podzielić się swoimi doświadczeniami.
tvgry
9 marca 2026
Thomas Mahler ze swoim No Rest For The Wicked chce narzucać kierunek ewolucji gatunku hack’n’slashy. Może jednak się nie wyrobić, bo pod szyldem Moonbeast ojcowie izometrycznego action RPG wracają do gry z Darkhaven. I istnieje szansa, że pozamiatają.
tvgry
5 marca 2026
Zapis rozmowy redaktorów serwisu GRYOnline, którzy analizują archiwalne wydanie czasopisma New Secret Service z listopada 2000 roku. Łosiu i T_bone wspominają początki branży gier w Polsce, porównując ówczesne standardy recenzji, kontrowersyjne reklamy oraz specyficzny język tamtej epoki. W tekście pojawiają się wspomnienia o kultowych tytułach, takich jak Baldur’s Gate 2 czy Diablo 2, a także techniczne anegdoty o podkręcaniu starych procesorów. Uczestnicy dyskusji zauważają, że wiele dzisiejszych problemów branżowych, jak narzekanie na brak innowacji, było obecnych już ćwierć wieku temu. Całość stanowi nostalgiczną podróż do przeszłości, ukazującą ewolucję mediów gamingowych oraz zmianę mentalności graczy na przestrzeni lat. Rozmowa podkreśla również historyczne znaczenie magazynu, który kształtował polską kulturę cyfrową u progu nowego tysiąclecia.
tvgry
5 marca 2026
Czy Control Resonant może wnieść świeżość do formuły otwartych światów? Materiał powstał na bazie tekstu Huberta Sosnowskiego pod tytułem "Psychodeliczny Manhattan zamiast kolejnej mapy Ubisoftu - dlaczego wierzę w Control 2", który znajdziecie w naszym dziale Opinii.
tvgry
3 marca 2026
Nasza odpowiedź na reportaż TVP o złych grach co zniszczą Cię. W tym materiale poruszamy temat negatywnych skutków oglądania telewizji, szczególnie jak wpływa na nasze zdrowie psychiczne. Zastanawiamy się, czy telewizja prowadzi do depresja i jakie ma to konsekwencje dla zdrowia mentalnego, zwłaszcza wśród seniorów. Omawiamy, jak telewizja może wywoływać stres i jakie są objawy depresji związane z nadmiernym konsumowaniem negatywnych informacji.
tvgry
26 lutego 2026
Wobec wielomiesięcznych kryzysów na rynku podzespołów gamingowych coraz bardziej kusząca wydaje się alternatywna ścieżka oparta na abonamentach oraz graniu w chmurze. Czy to zwiastun niepokojącego trendu, który z czasem zmieni oblicze gier?
tvgry
27 lutego 2026
Od premiery Uncharted 4 minęło 10 lat. Jak po dekadzie trzyma się produkcja studia Naughty Dog?
tvgry
24 lutego 2026
Materiał omawia kontrowersyjną strategię promocyjną Thomasa Mahlera, szefa Moon Studios, który promując grę No Rest for the Wicked, ostro krytykuje rynkowych gigantów takich jak Diablo 4 i Path of Exile 2, nazywając ich fundamenty archaicznymi. Mahler forsuje wizję nowoczesnego action RPG opartego na precyzyjnej, souls-like’owej walce, fizyczności animacji i odrzuceniu tradycyjnego sterowania „point and click”, co ma rzekomo wyznaczać nowe standardy w gatunku. Autor nagrania punktuje jednak butę i egocentryzm twórcy, który stawia się w roli branżowego autorytetu przed ostatecznym sukcesem swojej produkcji, zauważając jednocześnie, że Mahler nie rozumie specyficznej, relaksującej natury klasycznych hack’n’slashy opartych na statystykach i łupach. W rezultacie materiał sugeruje, że choć sama gra zapowiada się na świetną fuzję gatunków, to agresywny PR Malera może jej zaszkodzić, alienując graczy przywiązanych do sprawdzonych rozwiązań konkurencji.
tvgry
16 lutego 2026
Materiał wideo analizuje przyczyny, dla których gracze często odczuwają niechęć do samouczków, wskazując, że źle zaprojektowane wprowadzenia potrafią skutecznie zniechęcić do dalszej rozgrywki poprzez wybicie z immersji lub nadmierną inwazyjność. Autor podkreśla, że największym wyzwaniem dla twórców jest połączenie nauki mechanik z budowaniem narracji, co zilustrowano kontrastem między krytykowanym, przeładowanym informacjami samouczkiem z Wiedźmina 2 a chwalonym wprowadzeniem w Wiedźminie 3, gdzie trening wpleciono w naturalny kontekst fabularny. Kluczowe dla sukcesu jest znalezienie „złotego środka” – tutorial musi być zrozumiały dla nowicjuszy, ale nie może traktować doświadczonych graczy w sposób protekcjonalny, co wymaga ścisłej współpracy scenarzystów i projektantów już na wczesnym etapie prac. Ostatecznie materiał konkluduje, że choć nie istnieje samouczek idealny dla każdego, to pierwszy kontakt z grą jest decydujący dla zaangażowania odbiorcy, więc nie powinien być on traktowany przez deweloperów jako element drugorzędny.
tvgry
22 lutego 2026
Analiza skupia się na nietypowej filozofii projektowania gier przez Bennetta Fody’ego, który celowo tworzy produkcje o frustrującym i topornym sterowaniu. Autor materiału wyjaśnia, że te irytujące mechanizmy nie są błędem, lecz świadomym eksperymentem psychologicznym opartym na naukowej wiedzy twórcy o uzależnieniach i wolnej woli. Gry takie jak Getting Over It stanowią bunt przeciwko współczesnym, ułatwionym tytułom, oferując graczom autentyczne poczucie ryzyka oraz surową lekcję pokory. Narracja Fody’ego towarzysząca porażkom nadaje cierpieniu głębszy kontekst, zamieniając złość w formę terapeutycznego doświadczenia. Dzięki brakowi systemów zapisu, każde zwycięstwo w tych „śmieciowych” z pozoru produkcjach smakuje znacznie lepiej niż w wysokobudżetowych hitach. Ostatecznie źródło ukazuje Fody’ego jako wizjonera, który poprzez cyfrowy ból uczy odbiorców odporności psychicznej i wytrwałości.
tvgry
14 lutego 2026
Niestety twórcy gier strasznie kombinują, jak tu jeszcze więcej zarobić, i dlatego powstaje coraz więcej nudnych gier z otwartym światem i do tego z masą błędów technicznych. Nie tędy droga.
Cześć Jordan, fajny materiał. Nie zgadzam się tylko z jednym. DA2 z perpsektywy czasu dalej jest słabą grą i to bardzo (zresztą inkwizycja też :P). Pozdrawiam fanów DAO :)
Zacznijmy od tego, że gra z otwartym światem to nie to samo co sandbox. Czy to tak trudno zrozumieć? Każdy sandbox jest grą z otwartym światem, ale nie każda gra z otwartym światem jest sandbox'em.
Sandbox = Minecraft, Space Enginners
Otwarty Świat = Assassin's Creed, Wiedźmin 3
Nie, oba terminy oznaczają dokładnie to samo, różnica o której piszesz sprowadza się do tego co można robić w danej grze.
Bo robienie wielkiego terenu pochłania czas i ostatnio trend jest taki, że robi się wiele terenu, ale jest on pusty, bo kasa i czas poszły właśnie na to, został tylko pusty szajs, piaskownica w której nie ma co robić jak np. słabiutki mad max.
vs
W3 w którym jest, aż za dużo do roboty.
I to pokazuje też jak inne duże firmy robią totalny szajs, nie dlatego, że coś lepszego jest ZA DROGIE, bo akurat budżet W3 to nie parobem dla wielkich firm, są szajsowate z wyboru tych firm, taki jest cel, robić wybrakowane gówno i tak wszyscy łykają.
Ale jak to mówią, po wiedźminie 3 już tylko śmierć.
Nie, nie oznaczają dokładnie tego samego. Tak jak napisałem wcześniej, każdy sandbox jest grą z otwartym światem, ale nie każda gra z otwartym światem jest sandbox'em. To nie jest trudne do zrozumienia, ale po prostu wszyscy idą na łatwiznę i nazywają wszystko sandbox'em, bo po co się męczyć. Na prawdę nie widzisz różnicy pomiędzy tytułem typu Minecraft, a Wiedźmin 3 lub Assassin's Creed?
@kaszanka9 Nie zgodziłbym się z tobą. Dla mnie sandbox to właśnie taka piaskownica, w której robimy co chcemy i to my wytwarzamy sobie cele do których dążymy. Czy taki Batman: Arkham Knight jest sandboxem? Wątpie. Battle_Axe ładnie to podsumował: "Każdy sandbox jest grą z otwartym światem, ale nie każda gra z otwartym światem jest sandbox'em." ;)
Po pierwsze żeby nie było - jestem fanem zarówno otwartych światów jak i sandboxów (dla mnie jedno to nie drugie). Wg mnie sandboxy nie mają za zadanie świecić główną fabułą co też sugerujesz. Cechy sandboxa każdy zna i chodzi w nim przede wszystkim o to by się pobawić elementami pobocznymi. W sandboxie chodzi właśnie o te znajdźki, questy poboczne, o to by poexplorować, poczuć wolność i robić co się chce a nie podążać po sznurku za wątkiem fabularnym. Jordan Ty całkowicie nie ogarniasz tego co to jest sandbox. W sandboxie moim zdaniem nigdy nie chodziło o fabułe - jest to aktywność poboczna tak jak znajdźki itp. Coś co można robić w tym świecie a nie cecha dominująca. Ładnym przykładem sandboxa jest np. Space Engineers w którym po prostu chodzi o budowanie i nie ma tam żadnej fabuły - bawiący się gracz czerpie przyjemność bez niej a fabułe zbudować może sam. Co do otwartych światów to jest to przyszłość, kiedyś technologia na to nie pozwalała i gracze grali w co było ale obecnie nastały ich czasy i czy Ci sie to podoba czy nie (czy masz na to czas czy nie) w tę stronę chwilowo gry będą się rozwijały. A co do gier które na tym poległy to raczej należy się odnieść nie do samych otwartych światów a do złego zarządzania (rozplanowania budżetu, złego marketingu, braku pomysłu na nową mechanikę itp.). Przykładem gry z genialną fabułą i otwartym światem jest nasz Wiedźmin 3 i CDP pokazało że się da. To że inne firmy nie mają dobrych programistów, scenarzystów, budżetu czy dobrego pomysłu na swój produkt to ich wina że porwały się z motyką na słońce. Chciały zarobić tanim kosztem i się na tym przejechały. Co ostatniego zdania "Wydaje mi się, że lepiej ukończyć grę z niedosytem że było tego za mało, niż odłożyć na półkę z frustracją i znudzeniem" - totalna bzdura, to że Tobie to znudziło to nie znaczy że każdemu, może po prostu powinieneś przestać grać w sandboxy i wrócić do klikania klawiszy podczas oglądania krótkiego serialu (np. Call of Duty)?
A moim zdaniem otwarty świat jest jak "elementy RPG', czyli pasuje właściwie do wszystkiego. Na prawdę niewiele jest gier, które całkowicie pozbawione są potencjału drzemiącego w otwartej strukturze świata przedstawionego.
Wszystko zależy od pomysłu i właściwego podejścia do gatunku. Już teraz, na naszych oczach powstają całkiem udane eksperymenty w tej materii. Mamy otwarte skradanki, platformówki, gry logiczne i wyścigowe, niedługo szykuje się nawet gra taktyczna (Ghost Recon).
Wyobraźcie sobie też inne możliwości. Co by było, gdyby otworzyć świat w produkcjach pokroju: Dead Space, Alan Wake, Bioshock, Resident Evil, Prince of Persia, czy Metro 2033?
Tak na prawdę branża dopiero uczy się tworzenia otwartych gier, ale potencjał widzę w nich ogromny.
Wiadomo, wciskanie bajerów na siłę się mści. Poza tym, co powiedziano w filmie, warto nadmienić, iż gry wielkie i ponadczasowe łączy jedno - spójna, błyskotliwa, w jakiś sposób nowatorska wizja i adekwatne do niej wykonanie. Nie bywają wielkimi "frankensteiny" ni pies ni wydra sklecone z przypadkowych elementów chyba, że trafią w jakieś sedno niechcący.
Gdybym miał wybrać - świetna fabuła czy świetny sandbox, wybrałbym sandbox. Bo dla mnie siłą gier komputerowych jest w pierwszym rzędzie interakcja, wpływ na świat przedstawiony. Po fabuły mogę iść do księgarni lub kina. No i taki sandbox dostarczałby świeżej rozrywki znacznie dłużej, fabuła jest na raz lub dwa podejścia. Ale zrobić sandbox świetny to rzadka sztuka. To nie byle otwarty świat, płyciutki, za to wypchany pretekstowymi aktywnościami by ten fakt zamaskować. Takie coś to tanie świecidełko i dym w oczy, już pomijając ewentualne rozróżnienie otwartego świata i sandboksa. W sumie kojarzę może z jeden, który skłonny byłbym nazwać "świetnym", a i ten przecież niedoskonały.
Oczywiście wolałbym jedno w drugim - świetną fabułę w ramach świetnego sandboksa, albo nawet fabułę będącą sandboksem, acz to brzmi abstrakcyjnie, lub generowaną przez sandbox, ale to by musiało pochłonąć budżet trzech typowych gier, być może to ekonomicznie nie do zrobienia wyjąwszy przypadek miliardera - fundatora.
Chyba, że tak: 1. studio robi czysty sandbox i go sprzedaje. 2. W ramach nowego projektu studio buduje na tym sandboksie wybitna grę opartą o fabułę i sprzedaje. Modułowo jakby, w samodzielnych etapach. Dwie gry tworzą jedną supergrę.
W każdym razie obserwując ten fragment rynku gier dziś mam wrażenie, że coś się wykluwa, coś jest tutaj w powijakach, coś się święci i nadciąga. Przełom jakiś. Z jednej strony oznacza to nadzieję na przyszłość, z drugiej wskazuje iż to, z czym teraz mamy do czynienia, to jedynie ułomny przedsmak, pierwsze przymiarki, nieświadome poszukiwanie czegoś o poziom wyżej i głębiej.
Chodzi ci o to? -->

Zgadzam się z Jordanem. Dla mnie jedyny dobry sandbox to Wiedzmin 3. Far Cry i Assasin nudzi mi się po kilku godzinach. Wole zamknięte światy jak The Last of Us czy Uncharted aby przeżyć historię tak jak chcieli to twócy. Mało kto potrafi zrobić grę z otwartym światem gdzie poboczne questy są ciekawe a nie zapchaj dziurą.
Ostatnio widać właśnie taki wysyp gier z otwartym światem, choć do większości pasuje on jak pięść do nosa. Z reguły kończy się na wypełnianiu pustawych i nieciekawych światów powtarzalnymi, równie pustymi i nieciekawymi, aktywnościami. Ostatnimi laty pojawiło się kilka takich produkcji jak: seria AC, Far Cry 3, 4 i Primal, Watch_Dogs, Shadow of Mordor, Mad Max, Just Cause 3, Dragon Age: Inkwizycja.
Takie Naughty Dog zagrało rozsądnie, w Uncharted 4 są bardziej otwarte mapy, które z pewnością korzystnie wpływają na rozgrywkę, ale nie zmieniła się przez to formuła serii. Właśnie wolałbym by Redzi w Wiedźminie 3 poszli w tą stronę: zaprojektowali bardziej otwarte mapy, ale niekoniecznie przytłaczające swoim ogromem. W poprzednich Wiedźminach świat jak i opowiadana historia były bardziej kameralne, spójne oraz podzielone na rozdziały. W "trójce" twórcy poszli w otwartość (co się chwali; chyba każdy po jakimś czasie był zmęczony ciasnotą w poszczególnych lokacjach) i rozmach (co niekoniecznie wyszło grze na dobre). Niby mamy ogromny otwarty świat, ale świat jest tylko pozornie otwarty, bo ograniczają nas sugerowane poziomy wykonywania zadań. Nie zaczniemy poszukiwań Ciri od Novigradu czy Skellige. Dlatego wolałbym by, owszem, świat był otwarty (choć mógłby być nieco mniejszy, na tyle by twórcy mogli się obejść bez wypełniaczy w postaci znaków zapytania), Geralt był mobilny tak jak jest, ale fabuła byłaby podzielona na rozdziały, tak jak to było w poprzednich częściach. Myślę, że korzystniej wpłynęłoby to na rozgrywkę. Bo jednak w grze z otwartą strukturą trudniej zastosować konsekwencje wyborów rodem z W1 i W2. Pomimo, iż W3 jest długą grą to jednak takich wyborów jest bardzo mało co zmniejsza replayabilty. Jestem kilka miesięcy po skończeniu podstawki oraz pierwszego dodatku i ani na chwilę nie poczułem chęci by rozpocząć grę po raz kolejny.
Jeśli chodzi o materiał to w przypadku L.A. Noire muszę się nie zgodzić. Pod względem konstrukcji gra bardziej przypomina Mafię niż takie GTA. Mamy otwarty świat, ale ogólnie poza misjami nie ma w nim zbyt wiele do roboty. Brak jakichś minigierek, typowych aktywności, ale mimo wszystko Los Angeles lat 40. ma swój urok i klimat. Fajnie jest przemierzać miasto i słuchać jazzu, a jak komuś się znudzi to może pomijać wszelkie podróże zlecając je partnerowi. W obu Mafiach działało to podobnie i w sumie pasowało do gry, która skupiona była na konkretnej oraz dość poważnej historii. Dodatkowe aktywności tylko by ją rozmyły i spłyciły, dlatego mam mieszane uczucia w stosunku do "trójki". W przypadku nowego Mirror's Edge wydaje mi się, że otwartość jest zaletą. Grając pierwszą część marzyłem o tym by móc swobodniej przemierzać miasto. Może i aktywności są sztampowe, ale umówmy się w Catalyst będzie się grało po to by skakać, biegać po dachach i ogólnie uskuteczniać parkour. A to czy będziemy robić to w czasie głównego wątku, czy podczas wyścigów będzie miało drugorzędne znaczenie. O wiele ważniejsza jest swoboda w przemierzaniu miasta, frajda z pokonywania kolejnych przeszkód i z wyszukiwania skrótów.
Całkowicie zgadzam się z Twoim zdaniem, Jordan.
PS
Ale z perspektywy czasu Dragon Age II (nadal) jest zły. Kilka dni temu postanowiłem odświeżyć sobie tę grę i... nie dałem rady, wytrzymałem ok. 3 h, po czym gra poleciała z dysku. Ba, uważam, że z perspektywy czasu (w końcu w ostatnich 5 latach trochę RPGów wyszło...) Dragon Age II jest jeszcze gorszy, niż był w momencie premiery.
Trochę prawda, ale z drugiej strony jak trafia mi się gra, która nie jest sandboksem to strasznie się męczę. Moim zdaniem ideał to gry z małym, otwartym światem, nie zawsze to musi być upchane wydarzeniami (zwłaszcza kiepskimi). Ale jednak pokochałem tę sandboksową swobodę i trudno jest mi z niej rezygnować.
Irytuje mnie stosowane zamiennie terminów open world i sandbox. Do miana Sandboxa zaliczyłbym takie gry jak Scrap Mechanic albo Factorio, czyli gry w których do pewnego stopnia graczowi pozostawia się wolną rękę do tego czym się będzie zajmować i na czym będzie polegać jego rozgrywka.
Do tego terminu dużo mniej pasuje zaś np. Mafia 2 która mimo otwartego świata pozostaje liniową grą.