Narkotyki, dopalacze, gry komputerowe
720 685 wyświetleń
(10:45)
20 czerwca 2018
Jak polskie seriale ukazują graczy? Przyglądamy się odcinkom Klanu, Na dobre i na złe oraz Ojca Mateusza.
Przez lata Ubisoft kompletnie nie wiedział, co zrobić z marką Heroes of Might and Magic, wygląda jednak na to, że Olden Era to w końcu powrót, na który czekaliśmy dwie dekady. W dzisiejszym materiale sprawdzamy „trójkę na sterydach”, która zamiast wymyślać koło na nowo, sensownie rozwija kultowe mechaniki i porzuca przekombinowane rozwiązania z poprzednich części. Deweloperzy ze studia Unfrozen wyciągnęli to, co najlepsze z trójki i piątki oraz dorzucili coś od siebie, ale czy to wystarczyło, żeby stworzyć najlepszą odsłonę serii od 20 lat?
tvgry
13 maja 2026
Nowa Lara Croft nie daje o sobie zapomnieć i dzielnie wkracza w rejony next-genowe. Dobraliśmy się do "ostatecznej" edycji Tomb Raidera i przetestowaliśmy grę na PlayStation 4. Czy po przygodzie na PC warto ponownie odwiedzić niebezpieczną wyspę? Zobacz nasz gameplay.
tvgry
4 lutego 2014
Powrót do Górniczej Doliny to dla wielu polskich graczy jak powrót do domu. W dzisiejszym materiale na tapet bierzemy wersję preview i sprawdzamy, czy remake zachował ducha kultowego RPGa. Zastanowimy się, czy kultowe drewno da się w ogóle dobrze oszlifować.
tvgry
19 maja 2026
W dzisiejszym materiale cofamy się do 2013 roku, by wziąć na warsztat oryginalną historię Edwarda Kenwaya i sprawdzić, co sprawiło, że gracze aż tak pokochali karaibskie wojaże na pokładzie Kawki. Opowiemy, jak z zaledwie dwugodzinnego dodatku do „trójki” narodził się jeden z największych hitów w historii Ubisoftu - Assassin's Creed IV: Black Flag. Przeanalizujemy świetnie napisaną przemianę porywczego oportunisty w dojrzałego bohatera i sprawdzimy, jak po latach broni się genialna mechanika żeglugi oraz kultowe szanty. Zastanowimy się też nad ograniczeniami pierwowzoru, misjami ze śledzeniem i wreszcie spróbujemy odpowiedzieć na pytanie: czy nadchodzący remake na silniku Anvil, zatytułowany Resynced, jest nam w ogóle potrzebny?
tvgry
13 maja 2026
Niedawno wraz z Maćkiem Pawlikowskim z GRYOnline.pl odwiedziliśmy warszawskie studio Rebel Wolves, by zobaczyć w akcji ich debiutancką grę – The Blood of Dawnwalker. Przy okazji mieliśmy możliwość zadać kilka pytań Mateuszowi Tomaszkiewiczowi, którego możecie kojarzyć jako głównego projektanta questów w Wiedźminie 3 i quest directora Cyberpunka 2077, który przy The Blood of Dawnwalker pełni rolę creative directora. W dzisiejszym materiale dowiecie się wszystkiego, co na ten moment wiemy o tym mrocznym, wampirzym RPG. Opowiemy między innymi, dlaczego krwiopijcy w grze nie ukrywają swojej natury oraz jak działa intrygujący system czasu.
tvgry
28 kwietnia 2026
Max Payne 3 to gra, która mocno różni się od poprzedniczek i na ten moment pozostaje ostatnią odsłoną cyklu. Kuba postanowił wrócić do tego tytułu by opowiedzieć Wam jego historię.
tvgry
22 kwietnia 2026
Tym razem dwa Pecetowe Dziady, czyli T_bone i Łosiu rozmawiają o swoich wrażeniach z grania w S.T.A.L.K.E.R. 2: Serce Czarnobyla, Road to Vostok oraz Gray Zone Warfare.
tvgry
30 kwietnia 2026
W swoim ostatnim materiale na tvgry Kuba opowie o tym, w jaki sposób gry opowiadają historię bez użycia słów.
tvgry
5 maja 2026
Na pewno wiele razy zdarzyło Wam się wgapiać w monitor, intensywnie zastanawiając się nad podjęciem decyzji, która zaważy na życiu Waszych ulubionych wirtualnych bohaterów? Opowiemy dziś o grach, w których nasze wybory mają realne znaczenie, potrafią solidnie zagrać na emocjach i zostać w pamięci na bardzo długo. Sprawdzamy, co sprawia, że te interaktywne opowieści tak mocno uderzają w nasze czułe punkty. Jeśli szukacie produkcji, która porwie Was genialnie napisaną historią i zmusi do trudnych, moralnych dylematów, to jesteście w idealnym miejscu.
tvgry
27 kwietnia 2026
Mroczna kopalnia, powrót do korzeni dungeon crawlerów, eksploracja ze zwykłą mapą w ręku i ten unikalny, gęsty klimat retro. Cralon wiele obiecywał, ale czy udało mu się te obietnice spełnić? Sprawdzamy, dlaczego sama nostalgia do gatunku i nazwiska twórców to zdecydowanie za mało, by obronić ten tytuł.
tvgry
27 kwietnia 2026
Do mnie nie pasuje. Polskie seriale pokazują wszystko w krzywym zwierciadle, jak niegdyś to robiło włoskie kino.
Co do telewizji to masz absolutną rację ,to gnój niezależnie czy nazywa się TVN czy TVPis.Ale z kąd u Ciebie przeświadczenie że udaje Ci się wyszukiwać rzetelne informacje ?
Najpierw trzeba wiedzieć skąd te rzetelne informacje brać.
Do takich tematów pasuje mi Fangotten i myślałem, że to on zaraz się pojawi. A propo tematu to już ktoś robił o tym szalonym dzieciaku materiał. Tak samo o tym co umar po 13h xD i o ksiedzu też chyba. Chyba Gambri to robił.. hmm.
Najlepiej nie oglądać seriali i po prostu mieć to w dupie
Oj tam .w "Podróżach Makłowicza " czy w "Boso przez świat " nic nie było o graczach i te seriale są spoko.
Tylko, że ciężko je nazwać serialami. Bardziej jest to program telewizyjny. Bo serial ma fabułę, a programy mają warstwę edukacyjną. I akurat programy bardzo lubię oglądać
Nie odpowiadalem na "posty" pod moja wypowiedzi, bo zarzuty bylo absurdalne. Wiekszosc sprowadzala sie do tego, ze zakompleksieni gracze mieli tak ograniczony, waski poglad ze chocby aktywnosc fizyczna kojarzyla sie tylko z silownia albo bieganiem. Inni inteligenci probawali sami sobie wmowic, ze od nalogowego ogladania filmow gangsterkich zostaje sie Tonym Montana albo liczba filmow wartych obejrzenia jest tak mala ze trzeba ogladac jeden i ten sam 10 razy :) Jeszcze inni twierdzili, ze aspoleczne zachowania sa sobie rowne... oczywiscie nie pokusili sie zeby polemizowac z argumentem, ze:
a) cwiczenie samemu w domowym zaciszu jest bardziej prozdrowotne nizeli gapienie sie w monitor
b) czytanie ksiazek, nawet tych mniej ambitnych, bardzo rozwija chociazby plynnosc jezykowa ktora przydaje sie w niemal kazdej dziedzinie zycia
c) ogladanie filmom oczywiscie skutkuje lepszym obeznaniem w kulturze, co jak powyzsze ma benefity w wiekszosci sytuacji - poprostu jest to troche niewymierne.
Do czego sie przydaje klikanie jak zombie w guzik do czego sprowadza sie wiekszosc popularnych gier? Przekonaj mnie.
Stan wiedzi uzytkownikow tego portalu jest rowniez porazajacy, kiedy mowa o popularnosci pewnych serii. Argument odnosnie chociazby odnosnie rzekomego fenomenu serii jak Total War czy jeszcze bardziej absurdalna rzekoma popularnosc gier Paradoxu to jawna kpina z mojej wypowiedzi. Nie trzeba siegac daleko, zeby porownac sobie sprzedaz (a juz wgl plejerbaze bo ta jest jeszcze mniejsza i to znacznie niz sama liczba sprzedanych kopii) tych tytulow z przecietnymi grami AAA, wowczas wasza iluzja dosyc szybko ulega rozproszeniu.
Jedyny trafny argument tam przytoczony to to, ze gry jako stale zainteresowanie a nie wylacznie mlodzienca fascynacja sa dla ludzi pozbawionych wiekszych ambicji ew. dla ludzi ktorzy na tym zarabiaja.
Większość osób nie ogląda filmu ani nie czyta fabularnej powieści żeby się dokształcać.
Idąc twoim tropem myślenia, że w życiu najważniejsze jest ciągłe się rozwijanie (aż pójdziesz do piachu i zjedzą cię robaki tak samo jak menela spod sklepu) to fakt
-ćwiczenie jest zdrowsze od lampienia w monitor, ale nie jest przyjemne (przynajmniej dla mnie, no ale nie wiem jak męczenie może być przyjemne dla osoby bez zaburzeń psychicznych na tle masochistycznym, to się robi dla wyższego celu, zdrowia czy sylwetki) więc tego nie robię
-czytanie rozwija słownictwo, ale nie dla tego czytam, ani też nie widzę zbytnio wymiernych korzyści z tego płynących dla kogoś kto nie próbuje na siłę zabłysnąć
-filmy dają gówno, tyle samo co gry zwłaszcza, że przytłaczająca liczba odbiorców ogląda blockbustery marvela czy disneya które są tak samo martwomózgowe jak większość gier. Można się w sumie języka angielskiego nauczyć z jednego i z drugiego, co zresztą posiadłem bezwolnie "klikając w guzik jak zombie"
Ale po stokroć, czemu hobby musi coś dawać poza przyjemnością, idź się doczep skoczków spadochronowych, strzelców, łuczników, modelarzy, motocyklistów, melomanów czy kolekcjonerów wszelkiej maści, powiedz im: na jaki ch** ty to zbierasz, co z tego masz, OPAMIĘTAJ się!
I jesteś cyniczny w stosunku do innych nie pierwszy raz, nawet ja typowy burak bez aspiracji i ambicji tak nisko nie upadłem.
Nikogo na tym forum przez 11 lat nie chciałem widzieć zbanowanego, jesteś pierwszy gz.
TLDR: tak, gry poza możliwoscią nauczenia się angielskiego nie daja nic
Większość osób nie ogląda filmu ani nie czyta fabularnej powieści żeby się dokształcać. -czytanie rozwija słownictwo, ale nie dla tego czytam, ani też nie widzę zbytnio wymiernych korzyści z tego płynących dla kogoś kto nie próbuje na siłę zabłysnąć
I robi to mimowolnie, na cos sie przeciez powolalem...
A zadawales sobie pytanie "dlaczego nie chce zablysnac"? Brzmi jak bardzo niskie poczucie wlasnej wartosci, bo niby czemu od razu stawiasz sie w drugim szereku i nie chcesz atencji otoczenia?
Idąc twoim tropem myślenia, że w życiu najważniejsze jest ciągłe się rozwijanie (aż pójdziesz do piachu i zjedzą cię robaki tak samo jak menela spod sklepu) to fakt
Łohoho pan nihilista... 11 lat na forum, a nadal takie dziecinne podejscie? Smutne.
-ćwiczenie jest zdrowsze od lampienia w monitor, ale nie jest przyjemne (przynajmniej dla mnie, no ale nie wiem jak męczenie może być przyjemne dla osoby bez zaburzeń psychicznych na tle masochistycznym, to się robi dla wyższego celu, zdrowia czy sylwetki) więc tego nie robię
Kolejny raz pseudointelektualizm w pelnej krasie "jak ja nie lubie to dla sadomaso, psychopata". Nie od wczoraj wiadomo, ze regularna aktywnosc fizyczna jest odpowiedzialna za produkcje dopaminy, seratoniny i endorfin, ktore sa bardzo plytko nazywane "hormonami szczescia". Odpowiadaja za niemal same pozytywy, organizm z deficytem ktoregokolwiek z nich jest ponizej mozliwych osiagow.
-filmy dają gówno, tyle samo co gry zwłaszcza, że przytłaczająca liczba odbiorców ogląda blockbustery marvela czy disneya które są tak samo martwomózgowe jak większość gier. Można się w sumie języka angielskiego nauczyć z jednego i z drugiego, co zresztą posiadłem bezwolnie "klikając w guzik jak zombie"
Widze, ze musze napisac to kolejny raz. Filmow jest troche wiecej niz to co aktualnie leci w kinie tj. najnowsze Avenges albo Deadpool. Jak chcesz sprobowac obejrzec cos ambitnego (nie, nie francuskie kino indie o lesbijkach) to top 250 na imdb jest dobrym poczatkiem. Zreszta, obejrzenie nawet takiego Avengers daje wiecej tematow do rozmowy w Polsce, niz zagranie w cokolwiek co nie jest Wiedzminem.
Ale po stokroć, czemu hobby musi coś dawać poza przyjemnością, idź się doczep skoczków spadochronowych, strzelców, łuczników, modelarzy, motocyklistów, melomanów czy kolekcjonerów wszelkiej maści, powiedz im: na jaki ch** ty to zbierasz, co z tego masz, OPAMIĘTAJ się!
Alez ja nigdy nie powiedzialem, ze musi. Tylko gracze nie potrafia mowic, dlaczego lubia grac. Chec grania definiuja negatywnie "nie lubie cwiczyc, nie lubie czytac, nie lubie ogladac filmow wiec lubie grac". Z wymienionych hobby oczywiscie granie ma najmniej zalet, czy tez jakichkolwiek profitow. Jednak rozumiem, jezeli ich nie sprobujesz bo wiaza sie z duzymi inwestycjami pieniedzy. Oczywiscie, nadal zostaja alternatywy dla gier o ktorych pisalem wyzej wiec powolowanie sie na to ze "jestem biedny i gry to jedyne hobby, na ktore jestem w stanie sobie pozwolic" jest nietrafione.
Nie jestem cynikiem, nie uzywaj slow ktorych znaczenia nie jestes pewien.
Z wymienionych hobby oczywiscie granie ma najmniej zalet, czy tez jakichkolwiek profitow. Jednak rozumiem, jezeli ich nie sprobujesz bo wiaza sie z duzymi inwestycjami pieniedzy.
Nie, nie maja najmniej zalet, wszystkie mają zaletę, taką że lepiej wykonujesz swoje hobby i masz temat do rozmów w tym gronie. I nie, nie spróbuję innych hobby nie dlatego że mnie nie stać, bo stać nbie na każde z nich, ale tego nie zrobię bo mnie to zwyczajnie nie interesuje.
I tak jesteś cyniczny w każdym calu
A zadawales sobie pytanie "dlaczego nie chce zablysnac"? Brzmi jak bardzo niskie poczucie wlasnej wartosci, bo niby czemu od razu stawiasz sie w drugim szereku i nie chcesz atencji otoczenia?
Niskie, może, raczej zwyczajne, ale ty masz zbyt wysokie, a to drugie jest zdecydowanie bardziej negatywną cechą i wzbudza złe emocje
Ej zaraz, dopiero teraz zauważyłem dragon balla w avatarze... przez ten caly czas dawałem się baitować.
Nie od dziś wiadomo, że polskie seriale swoją mentalnością zatrzymały się we wczesnych latach 90 kiedy to gry były uznawane za wytwór szatana i środki robiące z dzieciaków młodych zabójców. Trzeba czekać (jakkolwiek makabrycznie by to nie brzmiało) aż target syfiastych telenowelek po prostu odejdzie... Bo nie oszukajmy się, ale zazwyczaj są to osoby +60 lat, które do swojego światopoglądu nie przyjmują niczego co nowe i dla nich niezrozumiałe, a TV jest dla nich jedynym, słusznym źródłem informacji.
Ale to jest prawda! Ja tak wygladam.
A ja jeszcze gorzej.
Prościej powiedzieć, bo to pasuje do światopoglądu przeciętnego odbiorcy tych seriali.
Co to jest za gra która leci w ojcu mateuszu? W to samo gra gość na reklamie bliku czy czegoś tam.
Sprawa jest prosta
TV i Youtube to wrogowie
TV i gry to wrogowie
TV i Netflixy, Hulu itd. to wrogowie
Więc TV albo atakuje drugą stronę albo przemilcza fakt jej istnienia, by się nie daj Boże ktoś nie dowiedział, że można seriale oglądać w godzinach jakich się chce i bez 20 minutowej przerwy reklamowej w 40 minutowym odcinku.
Inna sprawa to wspomniani już odbiorcy, odbiorcy nie lubią gier, bo ich nie rozumieją, więc atakujemy gry bo to się podoba naszym odbiorcą. Ta sama zasada, dla której 90% bogatych ludzi w serialach/paradokumentach jest nikczemna. Bo to nie zamożni te seriale/paradokumenty oglądają.
Tak więc mamy dwa wyraźne powody.
Zobaczmy gdzie gracze są przedstawieni inaczej? Np. House of cards. Tyle, że tutaj nie mamy TV, tutaj mamy serial wyprodukowany dla platformy online, której spora część odbiorców jest graczami, więc mimo iż o graczy czas rywalizuje z grami to jednak nie może być w stosunku do gier wroga.
"Ta sama zasada, dla której 90% bogatych ludzi w serialach/paradokumentach jest nikczemna."
Nie tylko bogatych. Zadałam sobie kiedyś trud obejrzenia paru takich programów i generalnie w tych serialach paradokumentalnych ludzie którzy reprezentują sobą coś więcej niż wykształcenie podstawowe/zawodowe i całkowity brak ambicji są przedstawiani jako kombinatorzy, rozpustnicy albo dziwacy co to jakieś książki czytają. Wyjątek stanowią tylko niektórzy prawnicy lub lekarze jeśli akurat pomagają - nieodpłatnie oczywiście - głównemu bohaterowi.
te seriale i programy jak sam autor stwierdzil maja swoja grupe docelowa.
tzn. calkowicie oderwani od rzeczywistosci ludzie lykajacy wszystko co tv im powie i przezywajacy te programy bardziej niz swoje zycie.
(a niestety u nas jest ich sporo)
a ze nie mamy praktycznie innych seriali niz celujace wlasnie w ta grupe (powoli po troszku sie to zmienia) to tak to niestety wyglada.
uff udalo sie bez odniesien politycznych :)