O znajdźkach i obsesyjnym szukaniu.
2 464 wyświetlenia
(17:21)
3 grudnia 2016
Czujesz presję, żeby zebrać wszystkie 150 grzybków. Czy sprawia ci to jeszcze przyjemność, czy to już tylko obsesja? Jeśli to drugie, to czy to twoja wina? Na pewno możemy grać jak chcemy i jesteśmy w stanie się kontrolować, ale gry zazwyczaj wcale w tym nie pomagają. Na przykładzie Dishonored 2, Dragon Age Inkwizycja i innych gier sprawdzamy, jak znajdźki są nam wpychane w gardło. (6814)
Jakiś czas temu Frozi odwiedził siedzibę Blizzarda, gdzie miał okazję zagrać w Lord of Hatred - nowy dodatek do Diablo 4. W tym materiale postanowił podzielić się swoimi doświadczeniami.
tvgry
9 marca 2026
Thomas Mahler ze swoim No Rest For The Wicked chce narzucać kierunek ewolucji gatunku hack’n’slashy. Może jednak się nie wyrobić, bo pod szyldem Moonbeast ojcowie izometrycznego action RPG wracają do gry z Darkhaven. I istnieje szansa, że pozamiatają.
tvgry
5 marca 2026
Zapis rozmowy redaktorów serwisu GRYOnline, którzy analizują archiwalne wydanie czasopisma New Secret Service z listopada 2000 roku. Łosiu i T_bone wspominają początki branży gier w Polsce, porównując ówczesne standardy recenzji, kontrowersyjne reklamy oraz specyficzny język tamtej epoki. W tekście pojawiają się wspomnienia o kultowych tytułach, takich jak Baldur’s Gate 2 czy Diablo 2, a także techniczne anegdoty o podkręcaniu starych procesorów. Uczestnicy dyskusji zauważają, że wiele dzisiejszych problemów branżowych, jak narzekanie na brak innowacji, było obecnych już ćwierć wieku temu. Całość stanowi nostalgiczną podróż do przeszłości, ukazującą ewolucję mediów gamingowych oraz zmianę mentalności graczy na przestrzeni lat. Rozmowa podkreśla również historyczne znaczenie magazynu, który kształtował polską kulturę cyfrową u progu nowego tysiąclecia.
tvgry
5 marca 2026
Czy Control Resonant może wnieść świeżość do formuły otwartych światów? Materiał powstał na bazie tekstu Huberta Sosnowskiego pod tytułem "Psychodeliczny Manhattan zamiast kolejnej mapy Ubisoftu - dlaczego wierzę w Control 2", który znajdziecie w naszym dziale Opinii.
tvgry
3 marca 2026
Nasza odpowiedź na reportaż TVP o złych grach co zniszczą Cię. W tym materiale poruszamy temat negatywnych skutków oglądania telewizji, szczególnie jak wpływa na nasze zdrowie psychiczne. Zastanawiamy się, czy telewizja prowadzi do depresja i jakie ma to konsekwencje dla zdrowia mentalnego, zwłaszcza wśród seniorów. Omawiamy, jak telewizja może wywoływać stres i jakie są objawy depresji związane z nadmiernym konsumowaniem negatywnych informacji.
tvgry
26 lutego 2026
Wobec wielomiesięcznych kryzysów na rynku podzespołów gamingowych coraz bardziej kusząca wydaje się alternatywna ścieżka oparta na abonamentach oraz graniu w chmurze. Czy to zwiastun niepokojącego trendu, który z czasem zmieni oblicze gier?
tvgry
27 lutego 2026
Od premiery Uncharted 4 minęło 10 lat. Jak po dekadzie trzyma się produkcja studia Naughty Dog?
tvgry
24 lutego 2026
Materiał wideo analizuje przyczyny, dla których gracze często odczuwają niechęć do samouczków, wskazując, że źle zaprojektowane wprowadzenia potrafią skutecznie zniechęcić do dalszej rozgrywki poprzez wybicie z immersji lub nadmierną inwazyjność. Autor podkreśla, że największym wyzwaniem dla twórców jest połączenie nauki mechanik z budowaniem narracji, co zilustrowano kontrastem między krytykowanym, przeładowanym informacjami samouczkiem z Wiedźmina 2 a chwalonym wprowadzeniem w Wiedźminie 3, gdzie trening wpleciono w naturalny kontekst fabularny. Kluczowe dla sukcesu jest znalezienie „złotego środka” – tutorial musi być zrozumiały dla nowicjuszy, ale nie może traktować doświadczonych graczy w sposób protekcjonalny, co wymaga ścisłej współpracy scenarzystów i projektantów już na wczesnym etapie prac. Ostatecznie materiał konkluduje, że choć nie istnieje samouczek idealny dla każdego, to pierwszy kontakt z grą jest decydujący dla zaangażowania odbiorcy, więc nie powinien być on traktowany przez deweloperów jako element drugorzędny.
tvgry
22 lutego 2026
Materiał omawia kontrowersyjną strategię promocyjną Thomasa Mahlera, szefa Moon Studios, który promując grę No Rest for the Wicked, ostro krytykuje rynkowych gigantów takich jak Diablo 4 i Path of Exile 2, nazywając ich fundamenty archaicznymi. Mahler forsuje wizję nowoczesnego action RPG opartego na precyzyjnej, souls-like’owej walce, fizyczności animacji i odrzuceniu tradycyjnego sterowania „point and click”, co ma rzekomo wyznaczać nowe standardy w gatunku. Autor nagrania punktuje jednak butę i egocentryzm twórcy, który stawia się w roli branżowego autorytetu przed ostatecznym sukcesem swojej produkcji, zauważając jednocześnie, że Mahler nie rozumie specyficznej, relaksującej natury klasycznych hack’n’slashy opartych na statystykach i łupach. W rezultacie materiał sugeruje, że choć sama gra zapowiada się na świetną fuzję gatunków, to agresywny PR Malera może jej zaszkodzić, alienując graczy przywiązanych do sprawdzonych rozwiązań konkurencji.
tvgry
16 lutego 2026
Analiza skupia się na nietypowej filozofii projektowania gier przez Bennetta Fody’ego, który celowo tworzy produkcje o frustrującym i topornym sterowaniu. Autor materiału wyjaśnia, że te irytujące mechanizmy nie są błędem, lecz świadomym eksperymentem psychologicznym opartym na naukowej wiedzy twórcy o uzależnieniach i wolnej woli. Gry takie jak Getting Over It stanowią bunt przeciwko współczesnym, ułatwionym tytułom, oferując graczom autentyczne poczucie ryzyka oraz surową lekcję pokory. Narracja Fody’ego towarzysząca porażkom nadaje cierpieniu głębszy kontekst, zamieniając złość w formę terapeutycznego doświadczenia. Dzięki brakowi systemów zapisu, każde zwycięstwo w tych „śmieciowych” z pozoru produkcjach smakuje znacznie lepiej niż w wysokobudżetowych hitach. Ostatecznie źródło ukazuje Fody’ego jako wizjonera, który poprzez cyfrowy ból uczy odbiorców odporności psychicznej i wytrwałości.
tvgry
14 lutego 2026
Czasami myślę, że znajdźki miałyby większy sens gdyby miały istotniejszy wpływ na rozgrywkę, ale przypominam sobie wtedy Darksiders 2 i głazokęsy. Dowiedziawszy się, że zwiększają statystyki bohatera, a ja zawsze dążę do stworzenia najpotężniejszego bohatera, zacząłem usilnie szukać tychże głazokęsów. W końcu zacząłem oglądać na youtubie gdzie te znajdźki są co skutecznie odebrało zabawę z poszukiwania i w miejsce stresu, że coś przegapiłem, wkradł się stres przy poszukiwaniu charakterystycznych lokacji, korytarzy zobaczonych na filmiku. Myślę że rzeczywiście znajdźki nie powinny mieć liczników typu 12/16, a gracz nie powinien być karany za ich nie znalezienie (ww. przypadek: nie znalazłeś wszystkich znajdziek? twój bohater nie osiągnie maksymalnego potencjału). Najlepszą nagrodą za znalezienie tychże przedmiotów powinien być właśnie proces ich poszukiwania, może należałoby znacząco zmniejszyć liczbę znajdziek, ale dla każdej z nich zrobić osobną przygodę, ukrytą lokację, uzupełniającą fabułę historię której nieznajomość nie ujmie doświadczaniu gry?
A mnie się wydaje, że chęć zdobycia znajdziek zależy też od ich jakości. Oczywiście, jeśli ktoś po prostu nie dąży ślepo do wymaksowania gry, nawet jeżeli to nic nie wnosi.
Jak mnie ten proces zaczyna w pewnym momencie nudzić (to co znajduję jest mało ciekawe albo sama mechanika ich pozyskiwania jest męcząca - np. dla mnie odłamki w DA: Inkwizycja), to przestaję cokolwiek zbierać, niezależnie od tego, czy ktoś mi pokazał ile ich miało być łącznie, czy też nie. Tym bardziej, że zwykle znajdźki rzadko kiedy mają jakiś realny wpływ na rozgrywkę.
Podoba mi się motyw z Dishonored 2, o którym wspomniałeś, czyli niewymienianie w podsumowaniu sekretów, które nie zostały odkryte, a co za tym idzie nie karanie gracza za to, że ich nie odkrył. Chciałbym, żeby w grach (szczególnie RPG) poszło to trochę dalej. W tej chwili przy każdym queście pobocznym mamy co prawda możliwości odmowy, ale tak naprawdę są one kompletnie zbędne. I tak każdy bierze zadania jak leci i zostawia je na później, bo gdy ich nie weźmie, może pojawić się w dzienniku wpis, że zadanie zawalił. To samo zdarza się w przypadku, gdy zrezygnuje się z dalszej części questa - wszystko prócz doprowadzenia zadania do końca jest uznawane za fail gracza i zadanie ląduje w niewykonanych. Więc po co w ogóle dawać wybór? Czemu jako bohater, gdy w połowie zadania stwierdzę, że nie chcę się dalej w tym babrać, zamiast zadania zakończonego (acz nie ukończonego, to różnica) jest zadanie niewykonane? Gracz jest karany za nie zrobienie czegoś, czego nie chciał zrobić, czy też co przegapił. Nie jest to problem tak widoczny, jak tysiące znajdziek w niektórych grach AAA, ale jednak skutecznie psujący immersję. Ile to razy w książce Geralt odmawiał wykonania, czy dokończenia zadania, bo coś mu nie pasowało? A w grze zawsze takie podejście kończy się walącym po oczach czerwonym znaczkiem przy zadaniu, które ląduje w sekcji "niewykonane". Strasznie to irytujące.
Ach te znajdźki... Jedne zbiera się fajne, inne już nie koniecznie. Jak dla mnie najgorsze w tym wszystkim jest to uczucie, przez które latam od ściany do ściany i boje się pójść do przodu, żebym czasem przypadkiem czegoś nie ominął. W sumie nigdy mi to jakoś specjalnie nie przeszkadzało, ale bardzo to odczułem kiedy grałem w Shadow Warrior. Nie ukończyłem gry właśnie przez to, bo czułem frustrację, że nie znalazłem wszystkiego na danym poziomie i nie mogłem normalnie przejść poziomu, bo latałem jak głupi przy ścianach i przeszukiwałem każdy kąt... a na końcu się okazywało, że znalazłem 2 rzeczy na 5... Męczyło mnie takie granie :/
Wbrew pozorom znajdźki wcale nie są tak mocno maksowane przez graczy. Wiele razy zdarzyło mi się, że po zebraniu wszystkich znajdziek i związanego z nim osiągnięcia okazywało się, że odblokowało je zaledwie kilka procent graczy.
W 1 Dishonored lubiłem zbierać wszystkie runy i amulety bo to było po prostu przydatne. Innymi znajdźkami się nie przejmowałem. Zebrałem to zebrałem, nie to nie. Za to bardzo lubiłem fotografować wszystkie gatunki w Beyond Good&Evil. To była świetna zabawa.
Pierwsza gra, w ktorej musialem zebrac wszystko, byl Darksiders ze swoimi skrzyniami. I tak juz zostalo... Pozniej BioShock oraz BioShock 2 ze swoimi Voxofonami. Darksiders 2 i BioShock Infinite. Alan Wake tez kusil swoimi termosami i kartkami z maszynopisu.
Seria Batman Arkham od zawsze prezentowała ciekawe i wielowymiarowe podejście do tematu znajdziek, ponieważ znaczna większość z nich wymuszała na graczu użycie w różnym stopniu szarych komórek, świetnie i pomysłowo wykorzystywała mechanikę gry oraz gadżetów Batmana, a nagrodą za ich odnajdywanie było nie tylko magiczne 100% w statystykach ale też zestaw grafik koncepcyjnych, modeli postaci, różnych historii z uniwersum czy też nagrań głosowych poszerzających fabułę, czy nawet tak jak w ostatniej trzeciej części trylogii ich odnajdywanie było umotywowane możliwością odblokowania dodatkowego zakończenia gry. Generalnie w życiu jak i w grach należę do grona ludzi którzy z determinacją donżą do skończenia czegoś co zaczęli więc pojęcie zbierania wszystkich znajdziek nie jest mi obce.
Jeśli za znajdźkami mocno ukrywa się coś ważnego dla rozgrywki (świetna unikatowa zbroja po zebraniu iluś tam dobrze ukrytych kluczy itp.) to już lepiej żeby były znaczniki niż żeby każdy minimalizował grę żeby zerkać do poradnika z mapką i znacznikami. Moim zdaniem przy istotnych rzeczach dla rozgrywki nie można przesadzać z poziomem ukrycia znajdziek, bo mało kto będzie chciał z tego zrezygnować i mało kto będzie chciał maniakalnie na wszystko zwracać uwagę - zwykłe nie olewanie tego co oferuje gra (nie lecenie pospiesznie omijając wiele miejsc) powinno wystarczać do znalezienia takich znajdziek... Nie trzeba stosować znaczników żeby ominąć ten problem (jest masa sposobów na ciekawsze nakierowanie/powiadomienie gracza) a do tego znalezienie znajdźki nie musi zaraz oznaczać jej proste zdobycie (może np. stać za unikatową łamigłówką albo przeciwnikiem)
Rozumiem, że ciężkie rzeczy do odkrycia potrafią ułatwić stworzenie wierniejszej społeczności ze względu na potrzebę wymiany informacjami jednak takie znajdźki nie powinny być istotne dla rozgrywki. Takie znajdźki, to powinny być różne ciekawe, budujące klimat rzeczy związane ze światem gry. Z mojej perspektywy ciekawe znajdźki to coś więcej niż rzeczy związane z suchymi informacjami w postaci listów i książek do znalezienia (takie pojedyncze zabiegi przejdą ale ogólnie to za mało).
Zachowując taki balans powinniśmy zadowolić i maniaków szukających najdrobniejszych szczegółów, siedzących godzinami na forach i tych, którzy aż takich ambicji nie mają i po prostu nie chcą być mocno prowokowani do przerywania gry i zerkania do poradników...
Niestety jakby tego było mało to często do gier upycha się po prostu za dużo znajdziek i to w dodatku monotonnych i irytujących...
Nie wiem po co ułatwiać życie twórcom. Skoro coś dodają to chyba dokładnie to przemyśleli? A jeśli nie to już ich problem. Sam często z premedytacją zbieram znajdźki, nie wszystkie, ale jednak. Nie robię tego dla osiągnięć, lecz by doświadczyć grę taką jaką stworzyli deweloperzy. Z całym dobrodziejstwem inwentarza. Jeśli szukanie znajdziek jest nużące i nie przynosi wymiernnych korzyści to wpływa na obniżenie oceny danego tytułu. Często piszę że czasem mniej znaczy więcej i to sprawdza się także w tym aspekcie. Początkowe pytanie nie powinno brzmieć: "dlaczego gracze zbierają znajdźki?" tylko "dlaczego twórcy dodają znajdźki do swoich produkcji?".
Nie robię tego dla osiągnięć, lecz by doświadczyć grę taką jaką stworzyli deweloperzy. Z całym dobrodziejstwem inwentarza. Jeśli szukanie znajdziek jest nużące i nie przynosi wymiernnych korzyści to wpływa na obniżenie oceny danego tytułu.
Słusznie. Dobrze zaprojektowana gra to pewna spójna całość pozbawiona elementów, które nic do niej nie wnoszą. Więc jeśli grę się ocenia - to całościowo. Z kolei jeśli czerpie się rozrywkę - pomija się to, co jej nie daje.
dlaczego twórcy dodają znajdźki do swoich produkcji?
Podejrzewam, że najczęściej jako zapychacze, by wydłużyć grę. Znają omawiany w filmie mechanizm psychologiczny, i wykorzystują go, by utrzymać gracza przed ekranem dłużej. Na dłuższą metę to głupie, bo co z tego, że gracz dłużej przykuty do ekranu, skoro marnie się bawi i sobie ów fakt zapamięta odnośnie gier danego studia. Dlatego też ja po jednym, krótkim podejściu skreśliłem wszystkie asasyny a dodawszy do tego dwa podejścia do serii Far Cry w zasadzie skreśliłem Ubisoft.
Ponadto jest to tani zapychacz otwartych światów - gdy wciskane na siłę i bez pomysłu. No, ale patrząc na zyski ze sprzedaży - takie podejście opłaca się finansowo. I będą się tego trzymać, jak długo to się nie zmieni. Bo tych ludzi w kierunku prawdziwych zmian popycha marna sprzedaż tego, co było dotychczas. Więc wyciskają schemat jak cytrynę, póki leci sok.
Ba, wnosząc po DA: I inni, który wcześniej tego nie robili, też skłaniają się w tę stronę. Skoro ludzie to kupują...
Super, tyle ze to nie jest perfekcjonizm, tylko uzaleznienie lub wrazenie nie spelniania.
Ja na szczescie wyleczylem sie z tego i wszystkie poboczne badziewia typu karteczki, skrzyneczki, po prostu olewam. Szkoda na to czasu.
Bardzo fajny materiał. Tworzę teraz grę i po oglądnięciu tego programu zastanawiam się, czy nie zrezygnować z części statystyk.
Nigdy na znajdźki nie zwracam uwagi, prawdę mówiąc nie rozumiem też ludzi którzy lecą za osiągnięciami, itd. A to czy mam zaznaczone ile jeszcze nie zebrałem? Szczerze jeśli jest to coś naprawdę ciekawego, wzbogacającego świat gry, to czuć lekkie rozczarowanie, jednak motywuje to by poszukać jeszcze raz...
Ogólnie większą uwagę zwróciłbym tu na sam poziom znajdziek, np. w Inkwizycji niektóre były całkiem ok, pozwalały przyswoić świat gry, itp. ale żeby znaleźć je wszystkie? Mi osobiście się nie chciało, choć rozumiem ludzi którzy czegoś takiego chcą szukać, bo jest to całkiem ciekawe... jednak flagi, czy świecące kule, które nie prowadzą do niczego? To już raczej bardziej pod obsesję podpada, niż chęć poznania gry...
Kacper, pełna zgoda.
Dragon Age 3 było męczące i uciążliwe przez puste światy i te wszechobecne śmieci.
Od tego czasu dla mnie koniec, nie zbieram tego badziewia, nie obchodzą mnie numerki, gra jest zaliczona jak zobaczyłem zakończenie i już.
wyjebista broda Kacper . Zazdroszcze tak gęstego zarostu . Niestety ja takiego nie mam a jestem po 30 :(
Wytłumaczcie mi proszę co jest tak fajnego w wyglądaniu jak bezdomny?
Miec brode to raz. Miec wypielegnowana i zadbana, to dwa. U Kacpra wyglada to na... w sume na nic to nie wyglada. Ani to ladne, ani przyciete, ani zadbane. Arasz idzie w te sama strone. Byle by bylo.
Wyjebista broda Kacper. Zazdroszcze tak gęstego zarostu.
Poszukaj materialow z okresu gdy Kacper zaczynal zapuszczac brode. Nie jest ona w ogole gesta. Na tym etapie, na ktorym znajduje sie pbecnie zarost Kacpra, kazda wygladala by tak samo "gesto".
Hed tez ma uj wie co na twarzy. Jordan tez tam chyba cos zasadzil. Wszyscy wygladaja wrecz debilnie.
Ten temat już był
Asasyn, asasyn, asasyn, asasyn i jeszcze raz asasyn. To co wyprawia ubisoft przechodzi wszelkie pojęcia. W Unity mamy milion znajdziek. Otworzyłem pierwszą skrzynię i za chwilę ,,otwarto 1/40 skrzyń w tej okolicy'' Masa zadań kopiuj-wklej. Wszystko byle odwrócić uwagę od wątku, który można przejść w 3 godziny. Dishonored ma fajnie to pomyślane. Batman to samo. 0,000005% twórców potrafi zrozumieć, że gracz chce wsiąknąć w świat, a nie spędzić w nim 12 lat, żeby zebrać cały ctrl+v szajs, który sklecili w 5 minut i to kilka lat temu, a teraz wciąż wsypują go do gry. Człowiek słyszy te przechwałki durniów, którzy wciąż pitolą o ,,świecie czterokrotnie wiekszym niz powierzchnia Rosji'' i zastanawia o co tu biega. Zamiast dopracować kluczowe elementy jak walka czy w ogóle kwestie graficzne, żeby mi nie ścinało gry ponad rok od premiery.