Nie wiem jaki jest w ogóle sens tego wątku, poza chęcią ściągnięcia kilku ruskich trolli. Oczywiście jeśli sam wątek również nie jest ruską wrzutką, szczególnie że jeden wątek poświęcony temu konfliktowi już istnieje. Chyba, że ktoś czerpie wiedzę wyłącznie z Onetu i innych podobnych portali - wtedy faktycznie można doznać zderzenia dwóch światów.
Temat już w zasadzie wyczerpał Iselor i kilku innych kolegów. Nie ma w tym momencie żadnych perspektyw na konflikt NATO - orki. Ruskie nie są przygotowane sprzętowo i ludnościowo na taki konflikt i prędko nie będą. Dodatkowo, o czym nikt tutaj chyba nie wspomniał - nawet na jednym froncie mają duże problemy z logistyką i zapewnieniem zaopatrzenia na froncie.
Wojna trwa już prawie 2 lata (a przynajmniej obecna jej odsłona), a niektórzy mentalnie wciąż są na jej początku.
Żadną nowością nie jest fakt, że Ukraina od początku konfliktu otrzymywała tyle sprzętu i zasobów z Zachodu, ile jakieś mniej lub bardziej mądre głowy policzyły za realne do zrealizowania i wystarczające do prowadzenia konkretnych działań i utrzymywania wojny na pewnym poziomie. Nikt nie oczekiwał i nikt nie wierzył, że Zachód magicznie udostępni Ukrainie nielimitowane środki do prowadzania walk. Z perspektywy Ukraińców oczywiście jest to przykre, ale przecież nie mogą się w takiej sytuacji obrazić i muszą brać udział w tej grze. I mimo wszystkich okoliczności robią to w nienajgorszym stylu, co jak widać nie wszystkim się podoba.
Jeśli chodzi o jakiekolwiek rozmowy pokojowe czy zawieszenie broni, to żadna z tych opcji w którymkolwiek momencie wojny nie leżała realnie na stole. I na żadne rozmowy w przyszłym roku się nie szykujcie. Po prostu nie są pożądaną opcją dla żadnej ze stron (a już na pewno nie dla orków). Na ile państwa Zachodu wpadły we własną pułapkę nie odpowiem, natomiast dostawy będą docierać dalej na Ukrainę i sama Ukraina będzie się bronić na tyle ile to możliwe - przy okazji mieląc część orczego sprzętu. Niezależnie od tego jak mocno optymistyczna jest to perspektywa dla nich samych, to przynajmniej w jakimś stopniu niepodległa Ukraina jest czymś optymistycznym dla nas.
Natomiast wrzutki w stylu:
A co się głupi Ukraińcy życia naoddawali, to ich - tej honorowej klęski nikt im nie odbierze, już nie tylko Polska będzie frajerem narodów :)
Nie wiem nawet jak to skomentować. Ponad rok temu w pierwszej części z tej serii był jeden typ, który twierdził, że Ukraina powinna się bezwarunkowo poddać. Wprawdzie będzie żyć pod butem, ale przynajmniej ludzie będą żyli. Jak będą to już inna sprawa. W zasadzie to ten sam typ wypowiedzi.
Ponieważ w zestawie grup E-H już znajdowało się Lille, a zgodnie z zasadami transmisji telewizyjnych dwie drużyny z tej samej federacji w tym przypadku (są tylko dwie) nie mogą grać tego samego dnia.
Jednak fatalne przeczucia odnośnie tego meczu mogą stać się prawdą. Trafił nam się bardzo niewygodny przeciwnik, moim zdaniem mniej wygodna mogła być tylko Brazylia.
Szwajcaria naprawdę nie ma kim wykonywać rzutów karnych, że wyznaczyli do niego obrońcę?
Jeśli chodzi o występy reprezentacji Polski to mam wrażenie, że tu już nawet nie chodzi o sam fakt niewyjścia z grupy - chociaż jest to bardzo przykre. Bardziej chodzi o to, że tak naprawdę zabita została już atmosfera wokół jej pozostałych występów. W pewnym sensie odpowiada za to terminarz oraz seedowanie drużyn przed samym losowaniem grup turniejowych. Zupełnie inaczej by to wyglądało, gdyby jednak pozostała nam narracja walki do samego końca, gdzie faktycznie moglibyśmy czekać do ostatniego starcia z nadzieją na pozytywne rozstrzygnięcia. Jednak o takiej narracji mówić nie można - ten mecz był dla Polski w zasadzie meczem o wszystko co już zostało wielokrotnie powtórzone.
W ramach ciekawostki. Polska reprezentacja jeszcze NIGDY nie skończyła wielkiej imprezy z zerowym dorobkiem punktowym. W tym roku ziszczenie się takiego scenariusza wydaje się na chwilę obecną bardzo prawdopodobne.
To jest nieprawdopodobne ile szczęścia znów ma małpka. Wcześniej Imola, teraz Baku. Kiedy już wydawało się, że Verstappen powiększy przewagę i odskoczy w generalce przynajmniej na jakiś czas, to coś takiego musiało się wydarzyć.
Pozwoliłem sobie sprawdzić ile zespołów niebędących mistrzami swoich krajowych lig w sezonach poprzedzających konkretne edycje LM następnie w nich triumfowało. Od momentu zwiększenia liczby zespołów z tego samego kraju w sezonie 1997/1998 rozegrano 23 edycje Ligi Mistrzów (24 licząc obecny sezon). W tym czasie tylko 10 mistrzów swojego kraju z poprzedniego sezonu zdołało ją wygrać. Były to:
Real Madryt - 1997/1998, 2001/2002, 2017/2018
FC Barcelona - 2005/2006, 2010/2011,
Bayern Monachium - 2000/2001, 2019/2020
FC Porto - 2003/2004
Manchester United - 2007/2008
Inter Mediolan - 2009/2010
Dodatkowo aż 21/23 razy w finale grała przynajmniej jedna drużyna niebędąca mistrzem swojego kraju w poprzednim sezonie, co daje zaledwie 2 finały rozegrane między mistrzami swoich lig. Były to pierwsza edycja w rozszerzonej formule oraz ostatnia do tej pory:
Real Madryt - Juventus 1997/1998
Bayern Monachium - PSG 2019/2020
W tym czasie miało miejsce aż 6 finałów, w których żadna z drużyn nie była mistrzem kraju w poprzedzającym sezonie.
Manchester United - Bayern Monachium 1998/1999
AC Milan - Liverpool 2006/2007
Chelsea - Bayern Monachium 2011/2012
Real Madryt - Atletico Madryt 2013/2014
Real Madryt - Atletico Madryt 2015/2016
Liverpool - Tottenham 2018/2019
Oczywiście można się nie zgadzać ze zmianą formuły, jednak wprowadzenie większej ilości drużyn z topowych lig raczej zwiększyło poziom rywalizacji. W przeciwnym razie ostatnie ćwierć wieku europejskiej piłki klubowej wyglądałoby zupełnie inaczej.
Mistrzowie świata przegrywają trzeci raz z rzędu z tą samą, średniej klasy europejską drużyną na ME. Oficjalnie można powiedzieć, że Polacy są już dziadami w każdym sporcie zespołowym.
Jeśli Chelsea wygra LE, to ich miejsce w LM przechodzi na trzecią drużynę ligi sklasyfikowanej na 5. miejscu w rankingu UEFA. Oznacza to, że na tą chwilę Lyon nie musiałby grać w kwalifikacjach, tylko otrzymuje natychmiastowy udział w rundzie grupowej.
Zarówno przed wczorajszym meczem nie wierzyłem w możliwość odrobienia strat przez Liverpool, tak samo dzisiaj po pierwszej połowie moje nadzieje opadły. Chyba nic mnie już w dłuższej perspektywie nie zaskoczy w futbolu. Szkoda Ajaxu, ale jestem bardzo usatysfakcjonowany angielskim finałem, lepiej sobie tego nie mogłem wyobrazić.
Generalnie ciężko mi zrozumieć osoby, które kibicują klubom pokroju PSG, City, Lipskowi czy też innym tworom, które na przestrzeni lat zatraciły swoje tradycje albo w ogóle jej nigdy nie miały.
Jeśli zwycięzca Ligi Europy zakwalifikował się również do rundy grupowej Ligi Mistrzów ze swojej ligi krajowej, to wtedy z tego miejsca korzysta trzecia drużyna 5. ligi w rankingu klubowym, która normalnie musiałaby się kwalifikować.
Dla mniej zainteresowanych. Katar zwycięzcą Pucharu Azji, pokonując w finale Japonię 3-1. W całym turnieju bilans bramkowy Kataru to 19-1.
W takiej sytuacji raczej nic nie jesteś w stanie zrobić. Oddaj go do serwisu, jeśli sam nie chcesz głębiej ingerować.
Edit.
To w takim razie spróbuj załatwić nowy ram, to będzie najrozsądniejsze w tym momencie.
Zakładam, że ram to jedna kość. Możesz spróbować przetestować pamięć za pomocą memtesta, wtedy powinieneś dowiedzieć się czegoś więcej.
Podaj pełną specyfikację jednostki. Przyczyn może być kilka, ale będzie nam łatwiej.