W transhumanizmie samym w sobie raczej nie ma nic złego. Moim zdaniem problem polega na tym, co z niego wyniknie, jeśli źle to wszystko rozegramy. Bo przecież np. udoskonalanie ciała pomoże wielu ludziom. Gorzej, jeśli pozwolimy na tworzenie się nierówności, podziały na bogatych, których stać na modyfikacje, i biednych, których nie stać. Czyli jak zwykle wracamy do kapitalizmu. Więc nie tyle transhumanizm, co po prostu pieniądze i władza. Wychodzi na to, że podzielam zdanie Pondsmitha.