Z ciemności wyszedł brodaty mężczyzna. Miał szerokie barki i umięśnione ręce. Idąc w stronę Grimesa stawiał pewne kroki, mierząc wzrokiem mijanych bandziorów i zbirów. Jego zielonkawe oczy zdawały się analizować kolegów z pierdla i nigdy nie zatrzymywały się na jednej osobie zbyt długo. Długie rude włosy były spięte w kucyk, a w brodę pozaplatane między warkoczami brzęczały kamienie z runami. Porucznik przyglądał mu się jeszcze chwilę.
- Jak cię zwą?
- Trójka.
- Trójka? Mamusia za tobą nie przepadała co?
Brodacz zignorował złośliwość. Musiał patrzeć z zadartą głową do góry, przez swój niski wzrost, mocno kontrastujący z szeroką posturą.
- No dobrze, a więc co potrafisz, "Trójka"?
- Zależy czego potrzebujesz. Mogę podrzynać gardła, otwierać zamki, przeczesywać teren. I mam doświadczenie w łażeniu po ruinach.
Grimes zmarszczył czoło. Tego w zasadzie potrzebował. Chociaż niski brodacz, przedstawiający się numerem budził pewien niepokój, to porucznik był przekonany, że jest to po prostu aura więzienia. Zresztą, i tak szedł na pewną śmierć, umrze w ruinach czy zanim w ogóle do nich dotrze, nie ma to znaczenia.
- Słuchasz rozkazów?
- To zależy. Jeśli mam ci pomagać, to chcę czegoś w zamian.
- Jeśli wrócimy z powrotem żywi, to zostaniesz oczyszczony z zarzutów.
- Wolność mnie nie interesuje, mogę ją wziąć w każdej chwili. - powiedział beznamiętnie Trójka - Interesuje mnie "to". - pogładził jeden ze swoich kamieni - Pozwolisz mi nazbierać trochę takich kamyczków, a ja zapewnię ci bezpieczeństwo, tak długo jak sobie zażyczysz.
Porucznik zmrużył oczy. - Za co cię zamknęli?
- Za nic. Sam tu przyszedłem. Ale mam już to po co wróciłem.
Grimes nie mógł nie zauważyć jak kilku więźniów się wzdrygnęło, a jeden musiał powstrzymać wymioty. W tym momencie poczuł też fetor gnijącego ciała. Zaklął w myślach. Jeśli ten człowiek mówi prawdę, to może być niezwykle przydatny. A jednocześnie niebezpieczny. Z jego oblicza nic nie dało się wyczytać, ale część co miększych więźniów wyraźnie się go bała. Reszta, mniej liczna część, nie chciała mieć z nim nic wspólnego. Psiakrew! Jak mają być złe pomysły, to niech będą i najgorsze!
- Dobra, umowa stoi, od teraz będziesz się mnie słuchał, a w zamian dostaniesz te... kamienie. Jeśli je znajdziemy.
- Zgoda - brodacz pokiwał głową - A więc prowadź.
- Zaraz. Najpierw potrzebuję jeszcze kilku chętnych. Ktoś jeszcze!?