Raidy i dungi toksyczne? Chyba ktoś jeszcze ranked PvP nie grał. Polecam spróbować, to się pozna "prawdziwą" toksyczność
Gratulacje! Wg. opowiadanie nawiązuje do opowiadania "Wiedźmin" nie wiem czy taki był zamysł :)
Wrzucam swój tekst, oceńcie sami (pisane trzynastozgłoskowcem):
Polanie
Chodź drogi chłopcze, bliżej do łuny ogniska,
Chodź młody chłopcze, gdzie żar już bucha i tryska!
Odłóż swe topory, zapomnij o drakkarze.
Dzisiaj nie będzie opowieści o Ragnarze,
Nie będzie o Eivorze i królu Alfredzie,
Ani o chwale, bitwach, bogactwie czy biedzie.
Będzie elegia o dziwnym ludzie zza morza,
Ostrym oraz twardym jak jelenie poroża,
Tak burzliwym i porywczym jak gromy Thora,
Hardym i nieugiętym jak najdziksza zmora.
Hen za Kattegat, na wschód od Germanii,
Zawinęliśmy łodzie do helskiej przystani.
Ruszyliśmy dziarsko w puszcze, bory i knieje
Chwaląc wszechojca Odyna i świętą Freje.
Chcieliśmy podbić lud mieszkający w tych lasach,
By uczcić chwałę zwycięstwa na Anglosasach.
Ujrzeliśmy gród, co do podboju się nada,
Lecz z grodu wyszły wojska by ubić… sąsiada.
Patrzyliśmy skryci jak wojują krajanie,
Zasięgając języka-tak zwani Polanie.
Bo ten sąsiad to złodziej i ma większą trzodę,
Strzelistą, piękną chatę i dużą zagrodę.
Dla tego ludu, sąsiad jest wszelakim wrogiem,
Hultaja pokonać trzeba, każdym sposobem!
Aż ta całodniowa bitwa dobiegła końca,
A myśmy uderzyli przy zachodzie słońca.
Wtem bramy grodu Polanie nam otworzyli,
Dziwną mową rzekli „Nie będziemy się bili”.
Język ich był jak szeleszczące z drzewa liście,
Tak dalej mówili „Spocznijcie, skąd przyszliście?
Widzim, że nowi przybysze tutaj jesteście,
Trunku, potraw i mięsiwa z nami pojedzcie”.
Po podróży zjeść trzeba jadło, co się nada,
Bitwa nie zając, a więc wpierw dobra biesiada!
Rozsiedliśmy się wygodnie w drewnianym grodzie,
Maczając orzechy w gęstym, lipowym miodzie.
Więc była strawa, co krzepi duszę i nogi,
Pełna ziemniaków, boczku - tak zwane pierogi.
Jedliśmy kaszankę oraz kiełbaski wąskie,
Cebulę, modrą kapustę i kluski śląskie.
A te Polanki przepiękne jak łanie w kniei,
Jak niebieskie zorze skąpane w oczach Freji!
Mężny Wiking był gotów do stóp takiej łani,
Rzucić Mercie, Nortumbrie i połowę Danii.
Napełniliśmy brzuchy, aż po same brzegi,
Lecz nadszedł czas by wracać do naszej Norwegii.
Pożegnaliśmy Polan w drewnianych grodach,
Zapraszając w odwiedziny w nordyckich fiordach.
Ruszyliśmy dziarsko odnaleźć naszą flotę,
Niestety – trzeba było wracać na piechotę!
Kiedyśmy ucztowali w tym biesiadnym słodzie,
Sąsiedni Polanie, pokradli nam łodzie.
Słuchaj młody woju tej opowieści jarla:
Strzeż się Polan, bo rychło spotka Cię Valhalla!
W samo sedno, gdyby nie był to God of War to grę oceniłbym lepiej. Skala starć w GoW III była wręcz przytłaczająca swoją epickością. Tutaj mamy przemalowane trolle i innych przeciwników, aż mi się MU online przypomniało - wchodzisz do innej krainy, a tam te same ziomki do bicia, tylko w innych kolorach.
Fajnie, że opowieść jest bardziej dojrzała, ale... tylko na początkowym etapie. Już wątek Baldura był ciękawszy.