Yokuruichi

Yokuruichi ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

17.06.2020 19:35
odpowiedz
Yokuruichi
1

Angra patrzył uważnie, jak czarna figura stawia powolne kroki w kierunku krat. Z daleka nie był w stanie ocenić, kto idzie, mimo blasku pochodni, ale po odgłosie uginających się desek wiadome było, że osobnik ten jest poważnej postury. Nie tylko porucznik czekał w skupieniu. Wydawało się, jakby w celi brakowało powietrza, a wszyscy osobnicy byli zmuszeni patrzeć na sunącego przez pomieszczenie mężczyznę.
- Ruchy, nie mam całego dnia – powiedział Grimes, nagradzając ścianę obok znudzonym spojrzeniem.
Prawdę mówiąc, to sam nie wiedział, ile dni jeszcze może mieć przed sobą. Na samą myśl o tej przeklętej misji zagościł na jego ustach paskudny grymas. Zwrócił wzrok w kierunku celi i przekrzywił głowę na widok wielkiego, umięśnionego blondyna w łachmanach. Porucznik zmierzył przestępcę swoim czujnym wzrokiem, lecz grymas nie opuścił jego twarzy. Do czego to doszło, że został postawiony w takiej sytuacji, zmuszony do zaciągania pod swoją komendę zwykłych bandytów z rynsztoka?
Stali tak, obnażeni płomieniem pochodni w spowitych cieniami lochach, na czym obydwaj skorzystali. Angra zauważył, że wpatrzone w niego oczy nie są zbyt bystre, a mężczyzna, że porucznik musi być już naprawdę znużony, więc postanowił się czym prędzej odezwać.
- Ja pracy się nie boję – zawołał – Bardzo robotny jestem. I silny. Zbudowany do pracy. Wybierz mnie, chcę odpracować swoją karę!
- Teraz, to się rwiesz do uczciwej pracy, psia mać – porucznik splunął na ziemię – A przed więzieniem, to nie szkoda było kraść i oszukiwać uczciwych obywateli Greymoor? – Surowe, zimne oczy Grimesa błyszczały wręcz w ciemności, przeszywając rozmówcę. – Nie, na taką pracę już dla was za późno. Czym umiesz walczyć?
- Mieczem, młotem, toporem – zmrużył oczy blondyn – Dwuręcznymi, w sensie.
Nie trudno było zauważyć, że mężczyzna mówi prawdę. Jego poszarpane łachmany ciasno opinały umięśnione ramiona, a w barkach był szerszy od porucznika w pełnym upłytowaniu. Na twarzy mężczyzny zagościło niezrozumienie.
- Mam się dla Ciebie bić, generale? Dla mnie to praca, jak każda inna.
- Jestem porucznikiem, łachmyto. Potrzebuję kogoś do wykonania specjalnego... zadania.
Na dźwięk trzeszczących desek obydwaj Nordowie zwrócili wzrok w kierunku niedużej postaci, która właśnie wstała spod ściany. Blondyn spojrzał się groźnie, jakby przestraszony, że ktoś może zabrać mu sprzed nosa bilet z tej zimnej celi. Po chwili do grona skąpanych w płomieniach rozmówców dołączyła mała, filigranowa kobieta, stając tuż obok dużo większego od siebie oprycha. Miała średniej długości włosy, czarne jak smoła i proste jak ostrze miecza. Angra pocierał swoją brodę, próbując ocenić rasę drobnej istoty. Doszedł do wniosku, że musi pochodzić z Wysokiej Skały.
- Dosyć mam tego miejsca – rzuciła Redgardka – I podejmę się nawet najspecjalniejszego zadania, byle dalej od tego smrodu i tych obleśnych świń – mówiąc to, rozglądała się swoimi bursztynowymi oczami na zgromadzonych w celi rzezimieszków.
Angra uniósł wyżej brwi na słowa kobiety, która sprawiała wrażenie, jakby zamiast mowy z jej ust wydobywał się słowiczy śpiew. Skupiła na nim swoje pewne siebie spojrzenie, a brodę miała zadartą do góry. Przy kupie mięsa stojącej obok wyglądała naprawdę komicznie, jednak zaintrygowała go swoją manierą.
- Siadaj z powrotem, kobieto – warknął blondyn – Specjalne zadania nie obejmują wywijania zgrabną rzycią ku uciesze gawiedzi.
- Zgrabnie, to twoja głowa zaraz się przywita z ziemią, jak nie przestaniesz mi ubliżać – rzuciła gniewnie w odpowiedzi.
- Widzisz, gene… - urwał na chwilę meżczyzna, wskazując ręką na kobietę – Poruczniku, jak to chuchro wychodzi przed szereg? – uśmiechnął się szyderczo – Obydwoje widzimy, że to mnie potrzebujesz do swojego zadania. Ona się nadaje tylko do – kobieta nie dała mu dokończyć zdania.
Jednym susem, cicho jak bryza, doskoczyła do wymierzonej w nią ręki, pociągnęła mocno, dodając sobie impetu i ślizgiem wskoczyła między nogi osiłka, efektywnie łamiąc mu piszczel w lewej nodze. Głowa oprycha z głuchym trzaskiem przywitała się z ziemią. W ułamku sekundy kobieta już była na górze, okładając go pięściami, składając cios za ciosem, niepowstrzymana w swojej zaciekłości. Cała gawiedź zebrana w celi zdawała się usunąć w najdalszy możliwy kąt pomieszczenia.
- Dość! – rzekł doniośle Grimes – Wystarczy, zejdź z biedaka, bo go zatłuczesz na śmierć.
Kobieta usłuchała się i przestała okładać nieszczęśnika. Spojrzała na zakrwawioną twarz, którą miała między nogami, po czym przetarła kciukiem nos i powoli zeszła z bezwładnego ciała. Angra wyciągnął pęk kluczy przypięty do pasa i po chwili słychać było głuchy trzask przekręcanego w zamku klucza.
- Ty, Redgardko, pójdziesz ze mną – spojrzał się na zwalone ciało leżące obok niego – On już chyba nie da rady – dodał ozięble.
- Tak jest, poruczniku.
Kobieta wystawiła przedramiona przed siebie, czekając. Mężczyzna prychnął, po czym się uśmiechnął.
- Nie mam potrzeby Cię krępować. Zresztą, ze mną nie udałoby Ci się powtórzyć tej sztuczki.
- Czy to wyzwanie, poruczniku? – powiedziała, po czym przygryzła dolną wargę.
- Nie przeciągaj struny.
Angra stanął przy drzwiach celi, trzymając je otworem dla przechodzącej przez nie kobiety, której bacznie się przyglądał. Zamykając je rzucił ostatnie spojrzenie na leżącego mężczyznę – klatka piersiowa wykonywała cykliczne ruchy w górę i w dół, a więc żył. Nie był w stanie ocenić, czy to dobrze, czy źle. Po chwili odwrócił się i wraz z Redgardką ruszyli we dwoje korytarzem prowadzącym do wyjścia. Wiedział, że wybrał dobrze.
- Nazywam się Ire. To co to za specjalne, tak bardzo tajne, zadanie? – mówiła do jego pleców, gdyż Angra narzucał diabelskie tempo chodu.
- Rekonesans. Zwiad. Trochę analizy, pomyślunku, eksploracji, wyciągania logicznych wniosków.
- To ma być jakiś patrol? Brakuje wam młodego mięsa, nabór do służby nie idzie tak, jak trzeba?
Ire nie przestawała podjudzać porucznika i sprawiało jej to niesamowitą przyjemność. Angra nie odpowiedział, chociaż prawdą było, że ciężko o rekrutów, a o zaufanych, sprawdzonych wojowników jeszcze ciężej, stąd ta wizyta w więzieniu.
- To może chociaż dowiem się, dokąd idziemy? – zapytałą Ire, będąc już znudzona brakiem jakiejkolwiek reakcji i emocji u porucznika.
- Blackreach – rzucił krótko Grimes Angra, nie zwalniając kroku, a jego zdeterminowany wzrok skupiony był na zimnych, kamiennych drzwiach na końcu korytarza.
Pilny obserwator mógłby dojść do wniosku, że Ire w tym momencie opuściło życie. Rozluźniła dłonie i stanęła w miejscu otwierając szerzej oczy. A więc to tak. To jest bilet z więzienia, tyle, że bardzo drogi i w jedną stronę. Zamarła w zamyśleniu.
- Chodź, Redgardko. Chyba, że chcesz wrócić na swoje miejsce wśród tych śmierdzących opryszków – zawołał porucznik ze szczytu schodów, przywracając Ire do porządku, która zacisnęła pięści i pospiesznie ruszyła w jego stronę.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl