faktycznie proste to "haselko". Glowne zadanie mogloby zawierac wiecej elementu losowego.
Dziś krótko i treściwie:
Mistrzostwa w rozpinaniu bikini jedną ręką na czas.
Rajd wybranym modelem samochodu po wyspie.
Nauka chodzenia po rozżarzonych węglach.
Skydiving.
W młodości Anton marzył o tym, by mieć wpływ na świat. Chciał o czymś decydować. Lubił bić się z rówieśnikami. Wygrywanie bójek przychodziło mu to z łatwością, bowiem był od nich o dwie głowy wyższy Gdy dorósł do odpowiedniego wieku postanowił odejść z domu rodzinnego i wstąpić do wojska. Chciał zostać komandosem, brać udział w tajnych operacjach wojskowych. Jednak w testach nie wypadł zbyt dobrze. Prawdę mówiąc ledwo je zdał. Może był dobrze zbudowany, jednak inne cechy takie jak spryt, logiczne myślenie, wytrzymałość psychiczna nie były jego mocną stroną. Dodatkowo pobratymcy Antona nie pałali do niego miłością. Złą famę nasz marzyciel zyskał, gdy dowiedział się o śmierci swojej siostry. Chodziły słuchy, że kobieta miała wypadek i spadła do morza ze skarpy. Anton przez 3 kolejne noce znikał gdy wszyscy już zasnęli. Wychodził nie wiadomo gdzie. Jeden z rekrutów widział go jak wraca nad ranem zakrwawiony. Dało się zauważyć również różne pióra gdzieniegdzie lepiące się do skóry Antona. Mówił także przez sen. Voodoo, Mambo - takie dziwne określenia dało się słyszeć z jego ust. Nikt nie wiedział jakiej Anton jest religii. Koledzy nabierali do niego dystansu. Najczęściej ze strachu, ale też z pogardy.
Biorąc pod uwagę wyniki testów a także raporty o zachowaniu Antona, dowództwo zdecydowało że chłopak może przydać się tylko w jednym miejscu - kuchni wojskowej. W dniu kiedy przekroczył jej próg przeklinał siebie i swoje marzenia. Na początku pracował na zmywaku, obierał warzywa, był pomocnikiem kucharza. W miarę postępu czasu narastało mu obowiązków. Aż pewnego razu przyszło mu samemu stworzyć danie. Na inspekcję do jednostki zjechały grube ryby z głównego sztabu. Anton pomyślał tylko o jednym. Pieczeń barania,z wędzonym serem i żurawiną - przysmak, który matka serwowała tylko parę razy w roku. Jak pomyślał tak zrobił. Dowództwo było zachwycone. Tak Anton stał się jednym z głównych kucharzy i mógł sam wybrać jednostkę dla, której będzie gotował.
Po paru latach postanowił powrócić w rodzinne strony. Na wyspę Banoi. Menager najlepszego hotelu na wyspie, swoimi sposobami dowiedział się o talencie Antona. Zaproponował mu posadę. Anton był uradowany z ciepłego przyjęcia jakie spotkał po przybyciu "do domu". Nie obeszło się jednak bez zgrzytów. Kucharz zadurzył się w okolicznej piękności. Jin- bo tak miała na imię dziewczyna, nie odwzajemniała zalotów Antona. Były wojskowy zdecydował się więc na zastosowanie tego w czymś jest najlepszy - gotowania, by zdobyć serce dziewczyny. Przez żołądek do serca - powiedział sobie. Zrobił danie z kawiorem. Jin jednak odrzuciła i te amory. Dodatkowo zbywając zalotnika cynicznymi docinkami na temat jego kuchni oraz wielkości jego "cojones". No może akurat to drugie wyrwało się z gardła papugi siedzącej jej na ramieniu.
Po takich doświadczeniach Anton oddał się swojej pracy w hotelu. I pewnie by mu się spokojnie wszystko układało, gdyby nie przyjazd pewnego dziennikarza z jakiegoś państwa w środkowej Europie. Anton nie pamiętał dokładnie skąd ten gość jest.
Śpiewając po polsku nic byś nie wskórał, prędzej zadzwoniłaby po panów z kaftanem albo po jakiegoś brata/przyjaciela z kociołkiem.
A po angielsku to już co innego:
My name is Jakub Ćwiek,
You made me think about your pretty neck.
Because you are a voodoo girl
And your parrot looks at me with curl.
OK, więc lista zajmujących tematów wygląda tak:
1] Literatura - co lubi menager, czego nie. Wymiana zdań na temat ulubionych i znienawidzonych pozycji. Twoje "podwórko", powinno zdać egzamin.
2]Organizacja konwentu na wyspie. Wypytanie czy kiedyś takie rzeczy organizował w hotelu, czy były takie rzeczy na wyspie robione?
3]Niech poopowiada trochę o sobie: Jak długo tu już pracuje? Co poleca do zobaczenia/skosztowania na wyspie. Czego lepiej unikać? Na co uważać?
4]Legendy wyspy - na pewno jakieś są, mógłbyś chcieć je poznać, zawsze mogą okazać się inspirujące.
5]Improwizacja - próbujesz zaobserwować w jego biurze jakieś charakterystyczne rzeczy i o nie wypytać, czy to posążek, zdjęcie w jakichś ruinach, malowidła, płaskorzeźby, broń biała wisząca na ścianach. Znajdujesz punkt zaczepienia a temat z biegiem czasu sam podąży w dobrą stronę.
Tak swoją drogą ciężko mi będzie uwierzyć, że nawet jednym zdaniem nie skomentuje Twojego wybryku. Ale możesz próbować się przed tym ustrzec. Nie używaj takich zwrotów jak "najciekawsze przypadki", nie podejmuj rozmowy o przygodach, najdziwniejszych gościach hotelowych. Zawsze może okazać się to Ty zburzyłeś melancholie i spokój tego miejsca i do Twojego przyjazdu pracowało im się wyśmienicie. A wtedy już nie będziesz patrzy na wszystko jak do tej pory. A uśmiech Luigiego okaże się jeszcze bardziej tajemniczy i wtedy znów wyobraźnia może płatać figle.
Wypadki w pracy się zdarzają. Zawsze możesz powiedzieć, że stado małp zeskoczyło z drzewa na maskę, musiałeś odbić kierownicą i tak się to skończyło.
Upały na wyspie mogą dać się we znaki. Możemy i to wykorzystać, żeby zabłysnąć ciekawą potrawą. Proponuję sałatkę na upały - Sałatkę z arbuzem . A sposób przyrządzenia jest szybki i banalny:
Arbuza wykroić łyżeczką do drylowania, połączyć z pokrojonym w kostkę jabłkiem, kukurydzą z puszki i ostrym żółtym serem. Wszystko polać jogurtem naturalnym i skropić odrobiną soku z cytryny.
1] Paralotnia i oblecieć wyspę, notując przy tym co ciekawsze miejsca warte odwiedzenia.
2] Poskakać z wysokości do wody. Najlepiej na tle jakiegoś wodospadu.( Zawsze najlepiej to wygląda w oczach niczego nie podejrzewających tubylek tfu! turystek.)
3] Wziąść udział w zawodach laser taga, paintballa, berka "na waleta" nocą po okolicznej florze.
od dzieciństwa tylko i wyłącznie Spider-Man. Zapewne dlatego, że nosi to samo imię co ja. :)
mam POP'a i ME na X-ie i zagrywam sie w obie gierki, a co do achievementa POP o którym tu mowa to naprawde grze on pomaga. :):)