Yesh

Yesh ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

17.06.2020 23:56
odpowiedz
Yesh
1

Po długiej chwili milczenia, Grimes usłyszał pierwsze kroki.

- Panie porucznik, kiedy kolacja? - Z cienia wynurza się Khajiit, którego jasne futro pokryte jest brudem więzienia. - Zamawiam mięso z horkera, podobno jeden z norskich specjałów, których nam odmawiacie w tym przytulnym miejscu - wyszczerzył kły w uśmiechu i oparł łapy zakończone pazurami na grubych żelaznych kratach odgradzających go od wolności.
- Taaak. I nie zapomnij o mleku, cały czas o nim marudzisz. - Oczy Grimesa w końcu przyzwyczaiły się do półmroku, dzięki czemu zobaczył leniwie rozciągniętego na pryczy Bosmera, który niewątpliwie starał się powiększyć zamówienie kota.
W celi obok znajdował się jeszcze jeden Bosmer - nieczęsty widok tak daleko od wojennego frontu. Jednak o ile Khajiit i Leśny elf ciągle dowcipkowali pomimo swojej nędznej sytuacji, Leśna elfka złapana razem z nimi zachowywała spokój. Jakby na coś czekała. Grimes Angra poczuł lekką nudę zawodu, gdy nawet nie podniosła wzroku, gdy zaproponował wyprawę.
- ... i na srebrnych tacach. - Dyskusja między tamtą dwójką nadal trwała w najlepsze. - A ty na co masz ochotę Ayv?
- Oh, uspokójcie sie w końcu - dobiegło z celi Bosmerki. Jej wzrok spoczął na Bosmerze, który momentalnie się uspokoił. Nawet Khajiit przycichł.
Ta kobieta ma moc, pomyślał Grmes. Może i dobrze, że nie chce iśc na tą wyprawę. Szkoda tak charyzmatycznych ludzi czy elfów. Zaklął cicho pod nosem. Momi wszystko spodziewał się jakiegoś złodziejaszka czy innego kretyna z marzeniem o zostaniu czempionem Króla Skalda, który zgłosi się na wyprawę i zostanie co najwyżej mięsem armatnim w razie konieczności.
- Hmmm, widać, że z was trzęsiportki i mlekożłopy - zadrwił z więźniów. - Okradać staruchów czy mordować naćpanych każdy potrafi, ale jak macie okazję zostać kimś więcej to kulicie się w swoich celach. Spójrzcie na siebie - rzucił zniesmaczony, wskazując na nich.
Niemal każdy z więźniów siedział z opuszczoną głową lub wpatrywał się w kamienną podłogę lub ściany. Wszędzie, byle nie na porucznika. Zdegustowany brakiem reakcji, Angra odwraca się do wyjścia.
- To był beznadziejny pomysł, nawet jak na mnie - zamruczał, kręcąc głową. - Myśleć, że którykolwiek z tych kretynów pójdzie za mną do Blackreach..
- Blackreach? Czarna Przystań?
Tego się nie spodziewał. Odwrócił się, aby spojrzeć w dziwnie przekrwione oczy Bosmerki. Nigdy nie uważał, żeby elfy były interesujące, jednak coś w tych oczach go fascynowało.
- Tak, proponowałem wam misję ze mną do Blackreach - powiedział, gdy otrząsnął się z szoku. - Skąd właśniwie Leśny elf wie o jej istnieniu?
- Chłopie, zdziwiłbyś się ile rzeczy wie moja siostra - odezwał irytujący Bosmer.
- Bądź cicho Ayveronie - skarciła najwidoczniej swojego brata. - Nieważne skąd wiem o Czarnej Przystani, ukrytym świecie pod Skyrim czy też dwemerskim mieście. Jak zwał, tak zwał. Ważne natomiast jest to, że pójdę z tobą poruczniku Grimesie. - Angra napotkał jej twardy wzrok i wiedział, że nie obejdzie się bez warunku.
- Wiesz, że nie jesteś w pozycji, aby stawiać warunki. - Grimes starał się rozegrać tą grę na własnych warunkach. Przeciez nie jest aż tak zdesperowany, aby uzyskać towarzysza. Nie, nie ma mowy, żeby był o tak źle.
- Wiem. - Grimes podziwiał jej opanowany ton. W końcu jej brata i znajomego skazano na ścięcie, zaś ona sama nie ma perspektyw na ponowne ujrzenie światła dziennego. - Pójdę z wami, poruczniku. Proszę jedynie o uniewinnienie dla mego brata. Kota możecie przerobić na rękawiczki - dodała ze złośliwym uśmiechem.
- Co?
- Tak nie można!
- Ayverai!
- Na rękawiczki?
Raban podniesiony przed Leśnego elfa i jego przyjaciela był nie do zniesienia.
- Przymknąć się tam - krzyknał Angra. - Chcecie zawisnąć już dziś?
Krzyki zamieniły się w pomrukiwania. Porucznik Angra podszedł do celi elfki o imieniu Ayverai. Jej oczy pełne determinacji nadal go fascynowały. Z jej miny wywnioskował, że wiele widziała i dokonała. Choć z tego co czytał w raportach, podczas aresztowania poddała się niemal bez walki.
- Dlaczego mam iść ci na rękę, elfko?
- Może dlatego, że już wspólpracowała z waszym wielkim herosem, Lyris Titanborn - burknął Ayveron.
- Tak - odezwała się Ayverai, zanim Grimes zdążył przetrawić ostatnią informację. - Pomagałam Lyris. Zdobyłyśmy informację o wiedźmach sprzymierzonych z wampirami. Pracują nad tymi anomaliami, które nazywacie Morowymi Burzami.
Grimes Angra patrzył z podziwem na ta kuchą kobietę Leśnych elfów, która jak widać współpracowała z bohaterką wszystkich Nordów. Bosmerką, która mogła być kluczem do jego przetrwania w Blackreach. Może nawet do odniesienia sukcesu.
- Zgoda. - Grimes pokiwał głową, nie mogąc nadziwić się swojej ufności.
***
Kilka godzin później, Ayveron i jego przyjaciel, który jak się okazało nosi ciekawe imię Połykacz Dystanów, odziani we własne zbroje żegnali się z osobą odpowiedzialną za ich wolność. Z daleka słychać było kłótnię rodzeństwa, która w końcu zamieniła się w nieme uznanie faktu przez Ayverona.
Jego siostra, Ayverai, zmierza niemal na pewną śmierć, pomyślał Grimes. I kolejny raz z Nordem.
W końcu, ubrana w swoją czarno-niebieską zbroję, Ayverai podchodzi do Angry.
- Jestem gotowa poruczniku Angra.
- Nie masz jeszcze konia..
- Nie trzeba - Ayverai gwizda, a z eteru pojawia się wspaniały, czarny koń, idealnie pasujący do jej zbroi. - To długa historia, poruczniku. Ocalmy Skyrim, poruczniku - uśmiecha się ciepło.
- Tak, ruszajmy.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl