Świat przedstawiony w Panu Lodowego Ogrodu kryje więcej niespodzianek, niż widać na pierwszy rzut oka. Tylko książka dawkuje te tajemnice powoli - poznajemy świat małymi kroczkami, razem z Vuko. Ba, nawet podobieństwo do Ziemi znajduje w pewnym momencie swoje uzasadnienie.
A czy dodanie bohaterowi "mocy" związanych z Cyfral to pójście po najmniejszej linii oporu? Ha, to chyba zależy, czego oczekujemy od książki :). Autor w PLO pokazał konfrontację zaawansowanej techniki z niezbadaną i potężną "magią". Zderzył dobrze wyposażonego agenta pochodzącego z cywilizacji technicznej ze światem w którym mrok średniowiecza kryje nadnaturalne strachy. Mi ten motyw bardzo się spodobał. Grzędowicz ma dobry warsztat, więc z przyjemnością czytałem książki czekając aż autor rozwikła tajemnice Midgaardu.
Co do zarzutu o przewidywalności fabuły... po części się zgodzę. Po części dlatego, że zakończenie zdecydowanie nie było łatwe do przewidzenia ;). Kolejne części też na tym polu zyskują, ciężej w nich wyśledzić co będzie dalej.
Na obronę Grzędowicza dodam, że przed napisaniem PLO pisał opowiadania przez ponad 20 lat :). Czytałem opowiadania różnych autorów i uważam, że te grzędowiczowe są jednymi z lepszych.
No ale ostatecznie o gustach się nie dyskutuje. Widać po prostu PLO nie przypadł Ci do gustu. Mi jego klimat i świat przedstawiony urzekły, Ty widać szukałeś w nich czegoś innego... i po prostu to, co zawarł w niej autor do Ciebie nie przemawia.