Być może o tragedii pozostałych miejscowości można było dobitniej powiedzieć filmie, ale sugerowanie, że należało w nim opowiedzieć historię ich wszystkich jest dla mnie niezrozumiałe i absurdalne. To trochę tak, jakby krytykować film o trzęsieniu ziemi w Tokio pytając dlaczego opowiedziano akurat o Tokio a nie mieście X czy Y. No właśnie dlatego że zdecydowano się akcję umiejscowić w Tokio, a w tym przypadku Wrocławiu. Nie jest to film dokumentalny, a konkretna historia fabularyzowana. Film świetny, autor recenzji trochę popłynął z krytyką :)