Na przód wystąpił, ubrany w potargane szaty maga, Agmar - Mroczny elf w średnim wieku.
-Ja się pisze.- parskną jakby obojętnie, odsłaniając twarz z włosów.
-Widzicie?- szepnął ktoś z tyłu.- Podobno jego oczy zczarniały przez igranie z nekromancją...
-to zakazana sztuka!- krzyknął inny.
-A więc nekromanta?- Grimes wyparł z siebie jakby niezbyt zadowolony, w głębi duszy wiedząc że ktoś taki może się przydać w ostateczności.
-Tak, nekromanta ale jestem również szkolony w sztuce jednoręcznej.- Zadeklarował z lekką dumą elf.
-Trafiłeś tu za zakazane sztuki? Morderstwa? Czy coś innego?- Angra wypiął klatkę piersiową, podnosząc się z pięt na palce.
-Siedzę tu za niewinność.- Parsknął Agmar.- Jak wszyscy tutaj...
-Nie lubię tajemnic... Ale wyglądasz na rozsądnego i przede wszystkim.- "zdolnego" pomyślał Generał. Gdyż wiedział że żeby zostać skazanym w TO miejsce trzeba być zdolnym. A stojący przed nim elf wyglądał na takiego który wie co robi.
-Przede wszystkim jestem lojalny.- Przerwał elf.
-To się okaże...- Zaciekawiony generał zaczął powoli zbliżać się do elfa przeszywając go wzrokiem.
Agmar był średniej wysokości elfem, raczej chuderlawy, widać w nim było zamiast mięśni inteligęcję, niebezpieczeństwo, sprawiał pozory tajemniczego, zniszczonego przez błędy przeszłości bandziochę. Ale był kimś więcej, im bliżej się do niego zbliżało tym bardziej czuć było nieprzewidywalność stojącej przed tobą postaci. Oczy elfa były czarne, dodając tym jeszcze bardziej do tajemniczej natury maga. Mimo czarnych jak najciemniejszą noc ślepi czuć było na sobie jego wzrok... Przeszywający... Szukający imperfekcji... słabości...
-Jak cię zwą?
-Agmar, generale...-Z szyderczym uśmiechem powiedział elf, wiedząc że przykuł oko Grimesa.
Angra odwrócił się i zaczął maszerować w stronę wyjścia, wywierając tym samym niepewność na elfie. Po chwili jednak zatrzymał się, podniósł rękę i dwoma palcami, kiwną na znak że Agmar ma za nim podążać.
-Czekasz tu do puki nie wrócę. Zrozumiano?- Dyktatorsko wręcz powiedział Grimes.
-Oczywiście...-Odparł elf, malując na swej twarzy ten sam szyderczy uśmiech z wcześniej.
Grimes wyszedł przez bramę i gdy ta tylko się zamknęła zapytał najbliższego strażnika o mrocznego elfa.
-Nie wiele o nim wiadomo generale...-Mówił młody nord.- Podobno jego ścieżka z nekromancją zaczęła się po śmierci jego opiekuna. Sierota.-szepną strażnik, kontynuując.- Po jego śmierci, mówią, większość czasu spędzał na grobach.
-Ktoś go uczył?- Angra, widocznie zaintrygowany dopytywał.
-Nie generale. Podobno samouk.- Sztywno odparł strażnik.
Grimesa coraz bardziej pożerała ciekawość. Kim jest ten elfi nekromanta? Za co tu trafił... I przede wszystkim - Czy będzie pomocny w wyprawie, która zarówno elfa jak i Grimesa może kosztować życie.
-otworzyć bramę.-Stanowczo rozkazał, pożarty już przez ciekawość generał.
Gdy brama się otworzyła a promienie światła padały na bladą jak proch, wszystkich których "przywrócił" do życia, skórę elfa ujawniając wcześniej niewidoczne blizny na twarzy, Agmar uśmiechnął się wiedząc że wdarł się w głowę prawdopodobnie jedynej osoby która jest go w stanie wyciągnąć z tej nory.
Elf podchodząc do generała powiedział tylko- Postawiłem na nogi cały elfi cmentarz... -Uśmiechnął się i minął Grimesa którego kącik ust również się lekko uniusł.
Cdn???