Włoczykij

Włoczykij ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

08.07.2020 15:30
odpowiedz
Włoczykij
2

Grimes, choć bardzo chciał zniknąć dramatycznie i po cichu, nie mógł powstrzymać się od śmiechu.
Po tym, jak porucznik zniknął, a jego śmiech ucichł. Micareth jeszcze długo stała osłupiała w milczeniu. Po czym w tym samym milczeniu zebrała wszystkie swoje rzeczy i ruszyła w stronę miasta. Reszta drużyny miała dobre nastroje, w końcu wracali do domu. Z Sha'anksa i Bodila wyraźnie opadało napięcie. Śmiali się i snuli plany o tym co zrobią, kiedy wrócą. Wyglądało, jakby zapomnieli o okropnościach, jakie doznali w ciągu ostatnich dni. Wojowniczka szła w milczeniu całą drogę, wyczuwali jej nastrój, wiec dawali jej spokój. Dochodząc do rozstaju dróg zamilkli, bo spostrzegli, że Micareth skierowała się na Południe.
-Hej do miasta nie tedy — Bodil nabrał śmiałości i odezwał się do Micareth.
-Spadaj młody !
-Micareth co cię ugryzło? - Sha'anksa parchnoł śmiechem. Ciągle odreagowywał. Wspomnienie o gryzieniu po przygodzie z wampirami i wydało mu się świetnym dowcipem.
-Co? Po tym całym zamieszaniu PAN PORUCZNIK ANGRA GRIMES wpada do nas wesolutki i przemieniony. Oznajmia nam prawdy objawione o wielkiej intrydze, które wyciąga jak magik z kapelusza. Mówi nam co mamy zrobić kogo oskarżyć i sobie odchodzi, łamiąc swoje rozkazy. Skąd wiesz, że to wszystko prawda, może być dokładnie na odwrót. Może ten kapitan z garnizonu jest po właściwej stronie. Koniec tej historii jest jakiś taki dziwny, tajemnicze fakty wypływają znikąd, zero wyjaśnień. Ja odchodzę, a ty rób co chcesz.
Sha'anksa i Bodil długo jeszcze stali bez słowa, z rozdziawionymi ustami, pazbawieni dobrego humoru i zaskoczeni patrzyli się na plecy odchodzącej wojowniczki.

01.07.2020 18:02
odpowiedz
Włoczykij
2

Przemykali od zasłony do zasłony. Omijajali grupki potworów , niespiesznie patrolujące podziemia. Szło im to bardzo sprawnie. Do tego stopnia ,że powoli zaczęła się budzić w nich nadzieja, że im sie uda.
- Sha'anksa, już nie ma siły ten czlowiek jest bardzo ciężki.
- Siedz cicho kocie, do tej pory przebierałeś tymi swoimi nogami jak natchniony. Nie mogłam czasami za tobą nadążyć - Micareth usmiechnęła sie do niego krzywo - masz wielki talent do uciekania.
-Nie uciekam tylko wykonuje rozkaz - Sha'anksa zatrzymał się cieżko sapiąc i zaczął nasłuchiwać - skonczyli walczyć.
-O czym ty mówisz?
- Myślę o wspaniałym człowieku, którego rozkaz Sha'anksa wykonuję. Zamiast uciekać jak druga połowa oddziału. Cisza, nie słyszę już odgłosów walki.
-Gadasz bezsensu, jaka cisza? Przecież wokól nas kręci się mnóstwo poworów.
Sha'anksa westchnął wywracając oczami, dając Micareth do zrozumienia, że ta rozmowa z nią zaczyna go irytować. Połozył chłopaka na ziemie i się przeciągnął się teatralnie.
-Porucznik i ta kobieta już nie walczą. Nie słyszę już ich.
-To może znaczyć wszystko, albo Angra ją pokonał i za nami idzie. aby nam pomóc, albo robi to ta wariatka.-Micareth przyjrzała się towarzyszowi. Był czujny i wyglądał też na zmęczonego. Podjęła decyzję. Lepiej, żeby on się skupił na tym co mu najlepiej wychodzi, czyli na przemykaniu w cieniach. Ona ,jak do tej pory nie jest przydatna , ponieście tego cholernego chłopaka. Podeszła do nieprzytomnego i go podniosła.
- Prowadż nas do wyjścia kocurku, a ja poniosę tego chłopaka, żeby nie słuchać już twoich jęków. Swoją drogą coś z nim chyba nie tak, skoro jest nieprzytomny, pomimo tego całego zamieszania.
-Ten musi przystać na twą mądrość. Kiedy ma się do czynienia z wampirami wszystko jest możliwe.
Sha'anksa nie mial zadnych problemów z przeprowadzeniem ich przez rozległe podziemia. Dobrze wiedział, że to zadanie jest poniżej jego godności. Widać też było, że potworom brakuje inicjatywy. Zazwyczaj stały w miejcu, wpatrując się przed siebie i wydając ciche bełkotliwe warknięcia i dzwięki.
- Czuję swieże powietrze - Micareth ożywiła się - dobrze, że to juz prawie koniec. Cały czas mam wrażenie, że ten chłopak obudzi się i pierwsze co zrobi to wgryzie mi się w gardło. To wszystko przez te twoje gadanie o wampirach.
- Sha'anksa nie podziela twojego optymizmu, ale się z tobą zgadza. Ten chłopak może być problemem i powinniśmy go zostawić jeśli chcemy przeżyć.
- Porucznik powiedział ....
-Posłuchajmy jego rozkazów.Nie mamy zbyt wiele czasu.
-Ty samolubny szczurze chcesz go tu tak po prostu zostawić - kobieta powoli zbliżała się do miejsca gdzie stał Sha'anksa. Była na niego wściekła, wszystko co kiedykolwiek słyszała o kotowatych potwierdzało się w tym momecie. Samolubni zaćpani złodzieje, którzy poderżną ci gardło kiedy tylko nadarzy sie sposobność. Z drugiej strony ciężar chłopaka przekonał ją, że kot może mieć rację. Wydostanie się z nim z tego miejsca z nim na plecach może być niemożliwe. Musieli go obudzić. Ułożyła go obok siebie i podeszła wściekła do Sha'anksa. -Musimy ocucić tego chłopaka.
-Sha'anksa , zgadzam się z tobą, ale w tej chwili mamy większy problem . Micareth zaklnęła siarczyście.Właśnie sobie zdała sprawę, że za szybko zaczęła wierzyć, że im się uda. Nie docenili wroga. Natychmiast zapomniała o chłopaku, którego niosła tu całą droge, zrozumiała. -Nie uda nam się-pomyślała.
Podeszła do zasłony za którą chował się Khajiit. Przyjrzała sie grupie potworów przed nimi i zaklnęła jeszcze raz. Całe to przemykanie i skradanie się do wyjścia, było stratą czasu. Naiwnie wierzyła, że idzie im tak dobrze, bo potwory nie cieszą sie inteligencją. Teraz wiedziała, że się myliła.
-To był ich plan, co? Odpuścić sobie patrolowanie tych kilometrów korytarzy i po prostu obstawić wyjścia. Micareth czuła jak narasta w niej frustracja.
-Chyba Micareth ma rację, Sha'anksa musi pomyśleć , że ma szanse sie przebić?
- Nie, ta nie ma szansy. Dlaczego Khajiit nie mówią ludzkim językiem?
-Bo Khajiit to nie ludzie - Sha'anksa wyszczerzył kły w uśmiechu - A ta zaczeła sie nagle czepiać zeby zająć swoją głowę czymś innym niż naszym problemem. - machnął reką w stronę wyjścia.
-Przepraszam...

Rozmowę przerwał im dżwięk dobiegający z tunelu za nimi. Obejrzeli się i zobaczyli dwie postacie ludzkie i potwora. Ukryli się i obserwowali nowych.
-Niech to , dosłali im posiłki teraz to już naprawdę nie mamy szans. - wojowniczka spostrzegła, że Sha'anksa przygląda sie nowo przybyłym.
-Tam jest troll. Ten ma pomysł żeby obudzić naszego przyjaciela i sprawdzić czy on nie zna innych dróg ucieczki.
-Świetny pomysł.
Podczołgali sie do chłopaka, miał otwarte oczy ale widać było, że nie może pojąć co się dzieje wokół niego. Na szczeście nie krzyczał kiedy się zbliżyli.
- Cześć, Sha'anksa ma pytanie. Jak się stąd wydostać?
- Eeee - chlopak błysnął inteligencją.
- Hej, wiesz kim jesteś i co się tu dzieje?
Wciąż sie w nich tępo wpatrywał, kiedy dobiegły ich dzwieki walki.
Khajiit natychmiast pobiegł sprawdzić co się stało - Posiłki z zewnątrz? - zapytał Micareth.
-Może?
Nim slończyli rozmawiać ktoś zmaterializował się koło nich. Chłopak jęknął ze strachu.
-Możecie już wychodzić, droga wolna - nieznajomy zaskoczył ich tak mocno, że nawet nie zdążyli wyciągnąć broni.
-Yyyyy, Co? -odpowiedział Milten- chyba tak działają materializujące się koło ciebie wampiry.
-Droga wolna uciekajcie. - wampir nie pokazywał po sobie irytacji ich zachowaniem. Starał zachowywać sie niegroznie, chodz to, że ociekał krwią potworów nie pomagało mu.
- My jesteśmy wdzięczni za pomoc, ale cieżko się ją przyjmuje od nieznajomych - pierwszy otrząsnął się Sha'anksa.
-O, przepraszam - to słowo ociekało sarkazmem w ustach nieznajomego. Drużyna otrząsneła się i przygotowała do obrony.
-Znam Cię. Jesteś jednym z nich , nie ufajcie mu.
-O, napewno mnie nie znasz marionetko, wyczuwam w tobie Wampirzą magię i jej źródło. Czas się ciebie pozbyć.
- Nikt sie nikogo nie pozbędzie on jest z nami -wojowniczka postawiła sprawę jasno. Wampir zamarł w półkroku. - Kim jesteś i czemu nam pomagasz?
-Dobrze jak chcecie, ale miejcie na niego oko - wskazał chłopak - za parę dni bedzie z niego wampirzy pomiot, a i teraz to niezłe z niego ziółko. Pomagamy wam, bo wraz z przyjaciółmi reprezentujemy tą bardziej konserwatywną część rady. Nie odpowiada nam kierunek, w jaki zmierza nasza społeczność.
- A poprzedni wam odpowiadał - Khajiit prychnął.
-Tak - wampir odpowiedział spokojnie - wy się trzymaliście z daleka od naszej siedziby, a my od waszej. Wszyscy byli szczęśliwi. Taki sobie wszyscy wypracowaliśmy układ nawet jesli tylko nieświadomie. Nikt nie chce umierać.
-Akurat - kobieta prychnęła -to czemu to miejsce jest owiane tak złą legendą?
-Bo mieszkają tu potwory - prychnięcie Sha'anksa ją zaskoczyło - Ten rozumie układ, każdy miał względny spokój. Potwory nie nękają ludzi w ich domach, a ludzie nie organizują łowów na potwory. A co sie zmieniło?
-Powiedzmy, że pewien nowy nabytek naszej społeczności przekonał wiekszość z nas że czas na zmiany. Zmiany, które zakłócą równowagą i doprowadzą do eskalacji przemocy. -Wampir zaczął przemawiać z pasją.
-Rozumiem, rozumiem - wojowniczka odłożyła rapier Khajiit.
- Pospieszcie się tam. Ile można na was czekać?- rozległ się dudniący głos mężczyzny koło wyjścia.
-To nie wszystko wampirze, prawda? Ten układ wcale nie był taki naturalny- znam was, macie swoich stronników w mieście. - ostrza Sha'anksa dalej spoczywały w jego rękach.
-Tak, to prawda, ale powinno martwić o coś innego, Kocie. Mianowicie to, że są wsród was tacy którzy są za połączeniem naszych społeczności. To już trwa i chyba nie jesteście zadowoleni z efektów. A teraz się wynoście nie macie wiele czasu.
Nikogo nie trzeba było długo przekonywać.

24.06.2020 23:40
odpowiedz
Włoczykij
2

Wykonanie rozkazu porucznika było dla łatwym zadaniem. Dzięki fosforyzującej florze było dla niego wystarczająco jasno. Szybko omiótł podziemia wzrokiem, zajrzał w kilka najbliższych zakamarków. Był ostrożny, ale nie spodziewał się pułapek. Kręciło się tu za dużo tych głupich stworów. Pewnie by w nie tylko wpadały — pomyślał — nie Sha'anksa na pewno nie znajdzie tu żadnych niespodzianek. Bardziej go zastanawiało czy to, że spotkali „Przyjaciela” Angra było przypadkiem? Czy może było w tym coś więcej? Pewne było to, że za zaginięcia w Greymoor odpowiadały wampiry, a on się nimi brzydził. Słyszał jakie te stwory potrafią być podstępne i jaka sieci intryg potrafią pleść. O tak Sha'anksa wiedział, że to nie był przypadek i że musi nie ufać wszystkim jeszcze bardziej.
Usłyszał krzyk bólu, dochodzący z kierunku gdzie pozostawił swoich Toważyszy i postanowił wóciś. Angar i Micareth, która stała nad zrekapitulowanymi zwłokami, patrzeli się w przeciwnym kierunku.Vera zaś siedziała na podłodze, masowała sobie skronie i chyba też chichotała obłąkańczo. Ok wszyscy zwarjowali — pomyslal i sykną krótko. Grimes i Wojowniczka spojrzeli na niego, a potem Micareth podbiegła do Very.
-Chciałem go przesłuchać — oczy porucznika kipiały złością.
-A co miałam zrobić -Micareth podniosła się znad Elfki.
-Sha'anksa melduj — Angar odetchną głęboko.
-Ten nie znalazł tutaj żadnego niebezpieczeństwa Panie poruczniku, za nami droga czysta jeszcze, chyba a co przed nami, Khajiit spodziewa się najgorszego.
-Zbieramy się stąd jak najszybciej, wiemy co tu siedzi, trzeba o tym zameldować. Już — Grimes wydał rozkaz — co jest Verze?
-Nie wiem poruczniku chyba coś z głową — wyzuciła z siebie Micareth.
-Co za brak poszanowania dla zwłok — z kierunku, w którym leżała głowa doleciał mrożący krew głos. Angara i Sha'anksa ostrożnie podeszli do głowy — Witam poruczniku Angra Grimesie, dziękuje za odpowiedzenie na moje zaproszenie, AAAA silna ta elfka ehh, liczę na to, że wkrótce spotkamy się w bardziej dogodnych okolicznościach... - twarz głowy zastygła w groteskowym wyrazie.
- Nareszcie łajdaku wynoś się z mojej głowy- krzyk Very wytrącił ich z osłupienia.
-On jest skołowany i ma bardzo złe przeczucia i bardzo się martwi, że z Panem porucznikiem chcą porozmawiać takie osobistości, co to gadają przez martwa głowy.
-Mnie się to też nie podoba -odparł Angar.
-Co robimy ?
-Zdobyliśmy informacje — wiemy, mniej więcej co tu siedzi i zostaliśmy zdemaskowani. Pozostaje nam tylko powrót i niedoprowadzenie do tych dogodnych okoliczności, o których mówił.
-Ten sobie myśli, że głowa używała dziwnych słów, kiedy do pana mówiła i Sha'anksa ma pytanie.
-Jakie? - choć Angara już się domyślał.
-Kto Porucznikowi Angrze Grimes wręczał ostatnio jakieś zaproszenie?

17.06.2020 23:59
odpowiedz
Włoczykij
2

Po długiej chwili milczenia, Grimes usłyszał pierwsze kroki.
Przyjrzał się stanowiącej obraz nędzy i rozpaczy Argoniance i westchnął. Kobieta była niezdrowo chuda i a jej ubranie brudne i zniszczone. Tylko to, że była wykonane z materjałów wysokiej jakości sprawiało, że dalej jej ubiór utrzymywał się w jednym kawałku. W jej oczach kryła się determinacja i nadzieja.
Podeszła do krat i powiedziała.
- Powiedz mi człowieku co to za szansa na odmienienie mego losu się przedemną otwiera? - Powiedziała chrapliwym głosem.
Angra przyjrzał się jej próbując ocenić jej przydatność w wyprawie. A fakt ze była Argonianką w tej sytuacji przemawiał na jej korzyść. Natomiast buńczuczność i śmiałość pytania postanowił zignorować.
- Jak masz na imie?
Westchnęła wiedząc co się za chwile stanie - Strzała-W-Kolano - powiedziała w swym języku.
-"Szzczalulono " ? Co to w mordę ogóle znaczy?
-Hej, kiedy się pytasz bądz gotowt na odpowiedz - powiedziała rozkładając rece - najbiższe znaczenie to będzie "wymówka do pozostania w domu".
-W porządku Wymówka- Grimes rozejrzał się po wiezieniu. Na razie nikt oprócz niej nie garną się do rozmowy z nim postanowił wiec naświetlić im sytuacje. Mówił do Wymówki, ale tak, żeby go wszyscy słyszeli. - wybieram się do Blackreach z misją zwiadowczą. Czy znasz jakieś umiejetności, które mogły by mi się przydać?
Oczy Wymówki lekko się ożywiły, a potem powróciły do poprzedniego stanu, po czym parsknęła śmiechem — A jak myślisz człowieku, który się jeszcze nawet nie przejawiłeś, Mam ? Po czym wykonała powolny obrót machając ogonem.
- Myślę, że masz - usmiechnoł się pod nosem, jaszczuroludzie byli znani ze swojego poczucia humoru. - a gdyby się okazało, że jednak nie poradzisz sobie na bagnach zawsze mogę cię utopić.
Oboje wybuchli gromkim śmiechem a atmosfera w celach się rozluźniła. Jeden rzut oka pozwolił Porucznikowi stwierdzić, że reszta więźniów podjęła już decyzje i że zaraz zgłosi się ktoś jeszcze.
-Mam ma Imie Porucznik Angra Grimes. Przyjmuje twoje zgłoszenie na ochotnika.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl