Wystarczyłaby AŻ JEDNA ustawa, która wprowadziłaby egzekwowanie obietnic wyborczych do tego stopnia, że politycy musieliby w najgorszym wypadku wykazać co spróbowali zrobić, żeby obietnicę osiągnąć, co im nie wyszło i dlaczego nie wyszło. Nagle skończyłaby się samowolka i robienie czego dusza popadnie - bezkarnie.
Ale na ten moment... Problem jest taki, że... totalnie nie ma alternatywy dla PiSu, bo kogo ludzie mają wybrać? Ja jak rozmawiam ze starszymi osobami, to wersja jest zawsze jedna z tych:
a) tylko PiS
b) j....c PiS, tylko PO
c) a kogo ja mam wybrać, jak i tak nikogo nie ma
Brakuje kogoś rzetelnego, charyzmatycznego, kto po prostu pipnąłby wyborcom w stół i dał nowe światełko. Tylko jeszcze jednym problemem - moim zdaniem - jest to, że aby naprawić luki i dziury po poprzednich rządach... trzeba czasu i inwestycji. A to jest bardzo słabe hasło wyborcze.