No i cóż, chciałoby się rzec - kibel pękł, gówno się wylało
Tak jak zapowiedziały nam przedpremierowe gameplaye, gra nie ma nic do zaoferowania. Chaotyczna i nieciekawa fabuła, korytarzowa konstrukcja świata prowadząca nas za rączkę do kolejnej bezsensownej, łatwej i płytkiej walki. Nawet na koszmarze walka to mashowanie 1 przycisku, boję się wyobrazić jak to wygląda na niższych poziomach. Towarzyszki bezpłciowe, ich motywacje czy charaktery nie istnieją i są to tylko kukiełki to wypowiadania swoich kwestii, również w walce są bezużyteczne. Brak podstawowego zachowania realizmu, moja elfia czarodziejka spuszcza łomot 5 osiłkom w karczemnej bijatyce, bo czemu nie. Postać z jakiegoś powodu jest mega ważna i już od początku jest w centrum wydarzeń, każdy jej ufa i ją wielbi, główny antagonista od początku poświęca jej swój czas. Gra jest reżyserowana i każdy będzie miał ten sam level, to samo eq, robił to samo w tym samym momencie. Widzę że dużo osób jest zadowolonych z gry, ale to musza być ludzie którzy z gamingiem mają mało wspólnego albo próbują się okłamywać, w końcu jak wygłodzonemu dasz suchy chleb to i to będzie mu smakowało jak ambrozja
W kwestii "woke" nie mam wiele do powiedzenia, ale śmieszy mnie podejście do budowy postaci w kreatorze. Postać może mieć średni bądź niski ton, ale absolutnie nie wysoki, bo to zbyt "dziewczęce" a gra stawia na prawdziwą, męską kobiecość. Podobnie w budowie ciała, facet może mieć szczenę jak johhny bravo i 6pak, ale postać kobieca nie może mieć normalnego tyłka albo piersi, bo to seksualizacja, ale za to zawsze będzie umięśniona i zaimki czy identyfikację może mieć jakie chce, ale wygląd musi być progresywny
Dragon Age Veilguard to crap i mam nadzieję, że wyniki sprzedażowe dadzą plaskacza developerom i zamiast wypuszczać korporacyjne twory dla nikogo zaczną tworzyć gry