Też nie jestem fanem bezsensownych obcojęzycznych wtrętów, jednak, jak zauważył Sethlan, chodziło o nawiązanie do tytułu. Gra słowna przeciętna, jednak na swoją obronę powiem, że nie moja - internet pełen jest tekstów "Overwatch is overpriced", chciałem się więc do tego odnieść.
Uniwersum, które ma wielki potencjał rpgowy, a o którym nikt nie pamięta, jest... antyk. Dokładniej zaś świat mitów grecko-rzymskich.
Tematyka to nie najpopularniejsza w cyfrowej rozrywce, nie eksploatowana przesadnie, w związku z tym świeża, a przy tym nie odrzucająca zbytnią egzotycznością. Pół świata kojarzy przecież Troję, bogów olimpijskich, Heraklesów i innych Odyseuszy, nie mówiąc nawet o tym, że od lat tłuczemy w grach przeróżne cerbery czy inne harpie – bestariusz jak najbardziej mitologiczny. Mamy więc coś co wydaje nam się dobrze znane (a przy tym nie miało okazji się przejeść), a tak naprawdę wiemy o tym bardzo niewiele - ilu potrafi opisać chociaż w przybliżeniu dzieje wojny trojańskiej? A wyprawy siedmiu przeciw Tebom? A to już dwa wielkie konflikty, w ramach których można by osadzić masę dobrych scenariuszy. Przy tym nie jesteśmy ograniczeni w kwestiach fabularnych jak np. twórcy Wiedźmina - większość mitów ma parę wersji, opowieści mieszały się, zyskiwały nowe wątki czy bohaterów. Nie trzeba tworzyć zupełnie nowej, "niekanonicznej" fabuły (jak w Apotheonie).
Do tego liczba charyzmatycznych postaci (ludzkich, boskich; wiele silnych postaci kobiecych - redaktorzy Polygona nie będą mieli się do czego przyczepić), zróżnicowanie świata i, przede wszystkim, mnogość wydarzeń, w których można brać udział. Świat fantasy rozwijany przez tysiące lat, Tolkien może się schować ze swoim Śródziemiem.
I ile tu możliwości stworzenia rpg-a! Otwarty świat? Proszę bardzo, możemy zrobić system Wiedźminowy, wielkie zamknięte lokacje, oddzielone od siebie opcją szybkiej podróży; możemy też postawić na kameralność i wzorem Skyrima ukazać niewielki wycinek świata – powiedzmy Grecja właściwa. A może wolimy zamknięte fabuły? Do zrobienia, wybieramy jeden mit i hop, uciekamy z płonącej Troi z Eneaszem (bądź Eneaszem), zakładamy Rzym z Romulusem, zabijamy Minotaura Tezeuszem itd. itp.
RPG akcji? Proszę Was, jaki inne tło jest dla niego lepsze niż zmagania herosów?
Wybory moralne? Staniemy po stronie Palamedesa i zyskamy wroga w Odyseuszu, przekonamy Orestesa do matkobójstwa czy zataimy prawdę przed Edypem.
Crafting? Alchemia z Medeą, kowalstwo z Hefajstosem.
Podsumowując: nie ma innego tak niewykorzystanego uniwersum przy takim potencjale jak świat mitologii grecko-rzymskiej. Gry ciągle z niego czerpią, jednak mało kto podejmuje się osadzenia w nim całości rozgrywki. A to przecież ideał, ogromny i zróżnicowany, pełen gotowych historii, które każdy chętnie pozna. Bo kto z nas nie słuchał z wypiekami w dzieciństwie opowieści o Gorgonie zamieniającej się w kamień od swojego własnego spojrzenia czy bajki o wilczycy, która przygarnęła Remusa i Romulusa?
PS: końcowy argument dla wydawców: kto nie kupi DLC "12 prac Herkulesa" czy "Wyprawa po złote runo"?
Ciekawym tematem zdaje się byłaby kwestia "aktywności pobocznych" (nie mylić z questami takowymi), które budują często wiarygodność świata. Aktywności takie często wprowadzają nowe mechaniki do rozgrywki, będąc przy tym całkowicie (bądź prawie całkowicie) opcjonalnymi. Przykładem mogą być sabacc, wyścigi, "gildia gladiatorów" z KotORa, kościany poker z Wiedźmina czy przeróżne fight cluby rozrzucone po wielu rpg-ach. Ich obecność w grze świadczy o, chociażby delikatnym, skupieniu się na istocie tego gatunku, czyli odgrywaniu roli. Czasem służą tylko zdobyciu przedmiotów lub waluty, jednak potrafią same w sobie zapewnić dużo rozrywki; kluby walki zaś często pozwalają docenić (bądź nie) mechanikę walki w danej produkcji.