Moja opowiesc jest z pozoru krotka i nie chodzi oto ze spotkalem krasnoludka , nie bedzie tu elfow i innych stworzonek wszysytko jest realne i na dłon wylorzone . Historia zdarzyla sie kilka lat temu spokojnie jechalem rowerem do celu , celem byl zamek malutki zameczek w nim byla ksiezniczka i niewielki czlowieczek , - czy naprawde tam byli ? tego nie wiedzialem bo nigdy do ów fortecy nie dojechalem . Nie dojechalem , ale dlaczego ? ktoś mnie atakuje ? moze smok w jajokineskopowych klapkach mnie przesladuje ? chcialem brnąć przed siebie lecz cos mnie powstrzymuje , czemu tak sie stalo ? tego nie wyjasnilem , gdy juz zagadke rozwikłać mialem wtedy sie obudzilem :D