Skoro Święty Mikołaj przysłał swoje renifery, żeby odcięły moje rodzeństwo od internetu, to ja pokazał bym im grę, która zapewniłaby nie tylko im z osobna, ale też wszystkim razem wielką zabawę. Co prawda ta gra nie jest singlowa, ale nie potrzebny jest internet. Tą gra są wormsy. Przy odrobinie szczęścia uda się wciągnąć innych domowników do rywalizacji, a jak wiadomo nim więcej osób, tym lepsza zabawa. Myślę, że ta gra jest najlepsza do wspólnej zabawy w takim gronie, a skoro Świety wraz ze swoimi niesfornymi reniferami zgotowali taki los, należy to wykorzystać.
PS Przez okno widziałem lecącego renifera z czerwoną peleryną, za którym ciągnęła się niebiesko-fioletowa poświata.
Zastanawiałem się nad tym pytaniem długo. Można je wykonać i napisać o jakimś sandboxie albo strzelance, ale to małe oszustwo. Każda gra od nowa może być zupełnie inna. Można za każdym razem usiąść nawet na 5 min i nie czuć że się traci coś. Dlatego ograniczę się to gier, które stawiają na fabułę, albo rozwój. Nie postawie jednak na grę, która zajmuje dziesiątki godzin. Wybrał bym coś krótkiego, ale z intensywną fabułą. Na bazie ostatnio ogrywanych przeze mnie gier powiem, że był by nią Hellblade. Nie oferuje ona może kilku ścieżek przejścia, ale klimat powoduje, że jak przyjdzie pustka w grach do ogrania, to prawdopodobnie przejdę ją po raz trzeci.
PS na drugim miejscu padło by na Detroit. Jednak mroczny klimat Hellblade wygrywa z rozbudowaną plątaniną fabularną.
Eivor wiedział, że to z pozoru proste zadanie nie będzie pestką. Już a czasie sierpniowego spaceru wypatrzył ją i od razu zapragnął ją zdobyć. Latem widział ją calutka nagą, stojąca na czszycie pagórka skąpaną w promieniach słońca. Teraz w śnieżycy nie mógł jej dostrzec. Mógł ją dostrzec jedynie oczami wyobraźni. Widział ją stojąca w jego sypialni, od góry do dołu ubrana w najcenniejsze, srebrne ozdoby. Ale teraz nie mógł się rozpraszać, musiał pilnować ścieżki, bo ta cholerna zamieć może go zgubić. Brnął po pas w śniegu, ale nie myślał nawet o zawróceniu.
Po długim marszu zauważył, że poziom śniegu się obniża, a okolica staje się mroczniejsza. Lecz on wiedział co to oznacza. Zbadał te sieczkę jesienią. Musiał pokonać 5 metrową skalną ścianę. Nie spodziewał się jednak, że może okazać pokryta się lodem. Jednak swoim bystrym wzrokiem spostrzegł niewielkie występy, w których mógł znaleźć oparcie dla stóp i palcu.
Sprawdził tylko wyposażenie i zaczął wspinaczkę. Okazała się znośna i pokonał ją w mgnieniu oka. Po wychyleniu głowy zdawało mu się, że dostrzega jej kontury w śnieżycy. Ale to musiał być majak. Dzieliło go od niej co najmniej 30 metrów. Niemożliwe żeby dostrzegł ja w tej zamieci. Zaczął przedzierac się do niej.
To jednak była ona, a jego wzrok okazał się być sprawniejszy, niż się spodziewał. Spojrzał na nią z zachwytem. Teraz choinka, bo o niej mowa, była przykryta śniegiem. Wyglądała jeszcze lepiej niż latem.
-Nie ma na co czekać.
Eivor wyciągnął topór i już miał się zamachnąć, ale na ostrzu usiadł motyl. Kolorowy, mieniący się barwami.
-Co do licha.
Po tych słowach topór zaczął mu ciążyć. Nagle zwątpił. Jak mógłby zakończyć czycie takego cudu. Chciał jeszcze ostatkiem siły postanowienia zamachnąć się, ale zamiast tego upuścił topór tuż przed pniem. Już wiedział, że tego nie zrobi. To piękno może istnieć tylko na łonie natury.
Przepiękny motyl usiadł mu na ramieniu, a do serca wlało się ciepło. Eivor zawrócił. Nie czół rozczarowania, złości ani słabości. Wręcz przeciwnie, szedł z podniesiona głową, czując że podjął słuszną decyzję.
Wiadomo, że zarówno Święty Mikołaj jak i Dziadek Mróz to istoty o wielkiej sile woli. Z tego względu uważam, że innymi istotami, innymi niż elfy, które mogły by pomagać ww. Panom mogły by być Skaveny. Słynne są z kopiowania dokonań innych, starszych i lepiej rozwiniętych ras. To pozwoliło by im na efektywną pracę nad zaspokojeniem potrzeb wszystkich dzieci i nie tylko. Ich szybka wymiana pokoleniową mogła by zastąpić nieśmiertelność elfów i jednocześnie spowodowała by łatwiejsze wprowadzanie reform i ustawień i funkcjonowaniu wytwórni zabawek. Jeśli były by zdominowane siła woli swojego pana to pracowałyby sumiennie i wzorowo. Jeśli natomiast coś by spowodowało, że ich mroczna osobowość przedarła by się na zewnątrz, myślę, że spowodowały by zmasowane i rozproszone rozprowadzenie spaczenia wśród przedstawicieli najmłodszych ku chwale Rogatego Szczura.