Ludzie którzy do nas wydzwaniają to głównie fixerzy właśnie. Relacja fixer-najemnik nie jest niczym nadzwyczajnym, są dziesiątki takich jak oni i setki takich jak ty. Jakiego wprowadzenia się spodziewałeś? Że każdy będzie opowiadał jak doszedł to pozycji w której jest, jakiego rodzaju zadania daje czy co lubi jeść na obiad? Chociaż przyznaje system jesteś blisko - dzwoni do ciebie fixer jest dość słaby, ale to i tak lepsze niż to co jest w ostatnich Assassynach na przykład.
Jeżeli postacie są dobrze napisane, a Jackie do nich należy, nie ma znaczenia ile są na ekranie. Kwestia polubienia i zżycia się z bohaterem jest indywidualna, ale w mojej opinii to co dostaliśmy było wystarczające, żeby poznać Jackiego, chociaż oczywiście było to dość mało. A on sam jest wspomniany potem może parę razy, fabuła wcale nie kręci się wokół jego śmierci. Ja bym powiedział wręcz odwrotnie - ma ona zbyt małe znaczenie. Przyczepił bym się tylko do samego początku znajomości, szczególnie przy ścieżce korpo i nomada.
Wybór pochodzenia nie zmienia wiele, to fakt. Ale czego się spodziewałeś, 3 osobnych gier? To jest aspekt czysto role-playowy i zawsze tak było. Przy Baldur's Gate 3 też będziesz narzekał, że różnica pomiędzy rzemieślnikiem i handlarzem jako backstory to tylko specyfikacje które mógłbyś i tak nabyć i nie ma to znaczenia dla gry? Poza tym, pochodzenie Vi odblokowuje niektóre ścieżki w niektórych questach, które nie byłyby możliwe z innym backstory.
Zgodzę się z wyborami, ale to nigdy jakoś bardzo mi nie przeszkadzało, szczególnie, że grając pierwszy raz o tym nie wiesz. Ale do poziomu z W3 daleko.
Mam 70h i dalej nie zrobiłem wszystkiego co można zrobić, więc nie rozumiem zarzutu o obszerność. Chyba jeżeli nie czytasz shardów i nie robisz side questów. I moim zdaniem to dobrze, że nie jest tak obszerny jak Wiedźmin, który był aż za duży momentami, szczególnie przy szukaniu wszystkich schematów.
Zgodzę się z side activities, bardzo mi brakuje animacji picia, jedzenie czy chociażby siadania gdziekolwiek, nie mówiąc o wyjściu do baru ze znajomym/ą
Ale co do walki po raz kolejny zupełnie się nie zgodzę. Jest ona bardzo satysfakcjonująca i przyjemna, szczególnie walka wręcz. Skradanie się też jest ok, a używanie hacków w walce to najlepsza rzecz w całym Cyperpunku jeśli chodzi o feeling. AI jest słabe, ale na wysokim poziomie trudności nie jest tak źle jak to co opisałeś.
Jeszcze tylko co do samych perków - ja osobiście wolę tego typu procentówki, niż to, że nagle nasza postać umie robić coś całkowicie nowego przez to, że zabiła x gangsterów, ale to jest kwestia indywidualna.
Ogólnie zgodzę się, że gra nie jest idealna. Daleko jej do tego stanu. Ale dalej jest dobra, i niektóre wymienione przez ciebie wady są imo trochę przesadzone i większość nie byłaby nawet wspomniana gdyby nie stan techniczny
Po części tak, ale i tak jakby ktoś mnie zapytał jakby ktoś zapytał mnie jakiej rasy używają gracze w kreatorze BG3 najczęściej to na pewno nie odpowiedziałbym, że człowieka. No, ale może nie znam się tak na graczach.
Osobiście pierwszy raz grałem elfem, żeby zobaczyć jak wygląda gra, ale nie zagrać pierwszego aktu z perspektywy Githyanki albo Tieflinga to grzech
Tu bardziej chodzi o to, że najpopularniejszy wybór jest po prostu nudny. Mając do wyboru Githyanki, Tieflingi, rogi, ogony i inne różnorodne opcje ludzie tworzą siebie. I jakby nie ma w tym nic złego, poza tym, że jest to właśnie nudne w kontekście role-playu. Szczególnie dla ludzi, którzy grali w tabletopy
1. Skąd? Recenzje od dawna przestały być wyznacznikiem, a to jak gra wygląda (i będzie wyglądać) możesz zobaczyć już teraz, właśnie z EA i z wypowiedzi twórców
2. Z tym się zgodzę, chociaż mi osobiście bugi (dopóki nie są gamebreaking) nie przeszkadzają, jeśli gra jest dobra
3. To możesz zobaczyć już teraz. No chyba, że po premierze chcesz sobie spoilerować grę tylko po to, żeby zobaczyć czy cała historia jest ok
Płacisz za pełnoprawny produkt, masz wcześniejszy dostęp do 1/3 gry. Nie płacisz osobno za EA