w recenzjach możemy wyczytać, że otoczony przez Wielką Brytanię Irak nie może praktycznie nic zrobić
No i prawidłowo, tak powinno być, że gównopaństewka zgodnie z realiami nic samodzielnie nie są w stanie ugrać, a jedyne na co mogą liczyć to doklejenie się pod sukces któregoś z wielkich mocarstw, samemu jednak nigdy do tego statusu się nawet nie zbliżając.
Takie płaczki oczekujące jakichś fancy scieżek typu podbój świata Gwatemalą, żeby sobie móc nowy achievemencik wbić, to rak tej serii, na równi z consoomerami łykającymi każde kolejne DLC, bez względu na cenę i treść.
Zamiast jakichś żenujących, błagalnych "apeli", które i tak zostaną zlane ciepłym moczem, po prostu przestańcie tam kupować.
A jak ktoś mimo wszystko chce próbować kijem zawracać rzekę, to już lepsze od organizowania jakichś śmiesznych petycji czy innych "apeli", byłoby próbowanie rozkręcenia jakiejś viralowej akcji w stylu "nie kupujemy na Steam", jakkolwiek niskich szans na zaangażowanie jakiejś znaczącej liczby osób by to nie miało.
Winds of Change jest już dostępne do kupienia w cenie 91,99 zł.
Kto to kupuje za takie pieniądze...? Z takimi śmiesznymi zmianami na poziomie większego patcha to powinno kosztować max 10zł.
Dodanie drugie tyle contentu do gry w darmowej łatce? Jasne xD Pewnie większość mieli zrobioną już na premierę, tylko trzymali wycięte, żeby potem opchnąć jako kilka DLCków. No ale okazało się, że przedobrzyli i tak okroili grę, że już nawet samej podstawki nikt nie chce kupować (a co dopiero jakieś DLCki), to próbują chociaż tak ratować sprzedaż... Nawet mi ich nie żal.
Mnie to bardziej interesuje kiedy przestaną mnie uszczęśliwiać na siłę swoimi super funkcjami i dodadzą zwyczajną, opcjonalną możliwość uruchamiania gier bez odpalnia żadnych dodatkowych procesów od launcherów (nie ważne czy w trybie offline czy online). Tak jak jest np. na GOGu.
Po zmianie kilku domyślnych ustawień odpalanie launchera byłoby niezbędne tylko do operacji wymagających połączenia z serwerem, typu instalacja, aktualizowanie czy sprawdzenie spójności plików gier, ewentualnie właśnie do korzystania z tych wszystkich funkcji w razie potrzeby. A tak to można by sobie odpalać gry bez. Oczywiście, kto by chciał, dalej by mógł sobie mieć domyślnie ustawiony przymus odpalania się launchera, nakładek i reszty tego dobrodziejstwa.
Ale kto to słyszał, dać użytkownikowi wybór...
I bardzo dobrze. Dopóki nie zmienią tej rakowej polityki wydawniczej z wypuszczaniem gołych szkieletów gry na premierę i potem cyklicznych, płatnych uzupełnień części z brakującej treści (tak, że finalnie pełna gra kosztuje np. 1500zł) to życzę im jak najgorzej. Niech wszystkie ich nowe produkcje podzielają los Imperator Rome. Może kolejne porażki w końcu dadzą im trochę do myślenia.
Tylko uderzenie po kieszeni może ich skłonić do mniej bezczelnego w stosunku do klienta podejścia. Wszystko więc zależy od głosujących portfelami. I w tym cały problem... bo co z tego, że Victorii 3 spada liczba graczy, skoro i tak zbyt wielu durnych jeleni złapało się na hype train i kupiło na premierę, przez co PDX co miał zarobić na frajerach to i tak zarobił.

Ale EU4 też nie spełnia tego co napisałeś, tj:
Z DLC zmieniają się mechaniki, a nie dodawane są kraje jak np. w Cywilizacji.
Wystarczy spojrzeć na kontynenty inne niż Europa. Na premierę jakieś kilka fikcyjnych państw-placeholderów, żeby była jakaś zapchaj dziura (i to też nie wszędzie, resztę się zakleja "wastelandami", np. Afrykę, albo po prostu zostawia pustą, np. Oceania) i dopiero po iluś tam DLC gracze dostają jako takie odwzorowanie rzeczywistej sytuacji politycznej w regionie, co powinno być od razu na premierę (ale wtedy gracz zapłaciłby za to tylko raz...).
W grach Paradoxu od razu masz całą mapę i wszystkie frakcje grywalne. Z DLC zmieniają się mechaniki, a nie dodawane są kraje jak np. w Cywilizacji.
Komu ty te kity wciskasz. Pierwszy przykład z brzegu - CK II. Chesz sobie zagrać państwem muzułmańskim? Na premierę nie zagrasz bo państwa muzułmańskie są grywalne dopiero od któregoś DLC. Chcesz sobie zagrać w Indiach? Na premierę nie zagrasz, bo Półwysep Indyjski dodano dopiero w którymś DLC. I tak dalej...
Na początek R* pracuje pełną mocą, tworzy silnik gry, mechaniki, animacje itd. Z użyciem tego powstaje premierowa wersja gry, zawierająca jedną dzielnicę miasta, 5 misji na jej terenie, 10 marek pojazdów na ulicach, 3 rodzaje broni, 3 ubranka i jedno miejsce garażowe. Można więc sobie pobiegać, pojeździć, postrzelać, wykonać jakieś zadanko, no po prostu wszystko czego potrzeba na początek w tego typu grze. I takie coś kosztuje na premierę 300zł.
Potem ekipa R*, która dalej pracując normalnym trybem ukończyłaby całą grę w, dajmy na to, rok dalszej produkcji (mnożąc wielokrotnie powyższe cyferki) wydziela niewielki zespół, który tę samą pracę zrobi nie w rok, lecz w dekadę (odpowiednio wolno, aby była przerwa co najmniej kilku miesięcy pomiędzy DLC), zaś reszta idzie klepać szkielet kolejnej gry.
I tak, zgodnie z założeniem nowej polityki wydawniczej, mała ekipa co kilka miesięcy wypuszcza DLC odblokowujące kolejny kawałek miasta, dodające 3 nowe zadania, 3 nowe pojazdy, nowy rodzaj broni, nowe ubranko i nawet miejsce garażowe. Mało tego, oprócz tego są jeszcze inne rodzaje DLC, bo co któreś z nich dodaje nową mechanikę! W jednym pojawia się pływanie łódką, dwa lata później inne dodaje jazdę motorem (na początek jednym, ale z czasem będzie więcej), jeszcze inne długo wyczekiwaną możliwość tuningu samochodów. Wszystko za tę nędzną stówkę na rok. Chyba warto docenić producenta, że tak rozpieszcza graczy wypuszczając tyle nowości i tak długo wspierając swoją grę.
Jak ktoś nie potrzebuje kupować DLC to nasz szczodry producent też ma coś dla niego, bo są jeszcze darmowe łatki, gdzie udostępniana za darmo jest część nowości z DLC.
Po dekadzie, gra ze wszystkimi dodatkami kosztuje 1600zł, ale przecież są promocje i można wyrwać nawet za 800zł (!). Tak że nie ma co narzekać, 50% to spora przecena przecież...
Wspaniała wizja, co? xD
Dokładnie to samo robi PDX w swoich grach. Przecież to jakiś absurd, że znajdują się ludzie, którzy jeszcze im za to dziękują i ich bronią.
Najgorsze jest to, że wielu (nawet tutaj w komentarzach) nie widzi i nie rozumie, jak działa polityka wydawnicza PDX.
Mamy ekipę do stworzenia jakiejś gry i mamy opracowaną jej koncepcję oraz podstawowe mechaniki. Już na tym, koncepcyjnym etapie pracy wszystko jest obmyślane tak, aby można było wcisnąć, jak najwięcej DLC. Następnie przychodzi faza realizacji, gdzie do czasu premiery ekipa odpowiedzialna za daną produkcję pracuje pełną parą, tworząc grę. A konkretnie to pusty szkielet gry wypełniony generycznymi szablonami, placeholderami i z masą brakującej zawartości.
To nie jest wycięta zawartość, tylko świadomie pominięta na tym etapie produkcji, przewidziana jako oddzielne źródło zarobku. Jej tworzenie odbywa się po premierze. Z całej ekipy zostaje wydzielone kilka osób, które od teraz będą powoli uzupełniać te dziury — na tyle wolno, aby każde DLC było wydawane z co najmniej 3-4 miesięcznym odstępem od poprzedniego i na tyle długo, aby cały proces trwał latami, zapewniając stały przypływ gotówki. W tym czasie reszta ekipy idzie pracować nad następnym szkieletem gry, który w przyszłości będzie stanowił kolejną kopalnię DLC.
Ta sama ekipa, gdyby zamiast uciekać do kolejnego projektu, dalej pracowała nad tym jednym, który zaczęła i przy którego rozwoju po premierze zostawiła tylko garstkę osób, byłaby w stanie doprowadzić daną grę do stanu pełnej wersji (czyli jak po tych 5-10 latach powolnego uzupełniania treści poprzez wydawanie kolejnych DLC) np. w rok dłuższej produkcji gry. Premiera odbyłaby się, powiedzmy ten rok później, ale gra byłaby kompletna, wszystkie mechaniki byłyby ukończone, nie byłoby tych wszystkich placeholderów i tymczasowych rozwiązań. Potem ewentualnie wydawano by (już darmowe) łatki poprawiające balans, błędy itd, ot jak we wszystkich innych grach.
Ale zaraz... To już? 250zł na premierę i tyle? Gracze dostają pełnoprawny produkt i nie muszą już więcej wydawać u nas pieniędzy w związku z nim? Jeszcze abonamentu nie będzie za co dać po latach (kiedy i tak wszyscy co chcieli kupić grę już ją nabyli), żeby przyciągnąć tych, dla których dotychczasowa cena okazała się zaporowa. No nie może tak być...
Wracamy do sprawdzonej polityki wydawniczej. Treść z gry rozkładamy w czasie i sprzedajemy w kilkunastu w ratach po symboliczne 40zł. Cena gry z całą przewidzianą dla niej zawartością po kilku latach wynosi 1500zł, ale damy promocję do 1000zł, wiadomo — ludzie chętniej kupią, jak zobaczą, że promocja, a kasa wciąż 4 razy większa niż przy zwykłej polityce wydawniczej. Mało tego, ściągnęliśmy z portfeli graczy 4x tyle, a oni jeszcze tego bronią xD "Zobaczcie jaki wspaniały ten PDX, tyle lat po premierze, a oni wciąż wspierają swoją grę, gdyby nie ta ich cudowna polityka wydawnicza to by nic nie było, normalnie nie lubię DLC, ale tutaj popieram" - o tak mówią xD
Inne studia mogą tylko pomarzyć o tak bezmózgiej klienteli. Wyobrażacie sobie, że R* obmyśla sobie RDR3, tworzy szkielet gry, jej mechaniki — strzelanie, jazdę konno, SI, fizykę, podstawowe modele itd itp i następnie wydaje grę, w której fabuła toczy się w dwóch czy trzech regionach, a reszta mapy albo jest odcięta komunikatem w stylu "chyba zawędrowałem za daleko, muszę zawrócić", albo jest dostępna, ale w formie pustej makiety, bez żadnej specjalnej treści. Potem większa część ekipy idzie robić RDR4, a kilka osób co 3-4 miesiące wydaje DLC, gdzie uzupełnia kolejne brakujące regiony, wzbogacając każdy o kilkanaście nowych questów, 2 nowe bronie, rodzaj konia, 5 unikalnych elementów ubioru oraz 3 nowe fryzury. I cyk 40zł, za kilka miesięcy następne i następne, aż powstanie pełny produkt.
Jeszcze by ich gracze bronili - "mi tam wystarczają 3 początkowe regiony, można przejść całą fabułę, więc jest ok, kupiłem tylko jedno DLC, bo tam dodali strzelanie z łuku, a lubię sobie zapolować po cichu, przy czym bez tego też można grać, poza tym, co jakiś czas dają jednego questa za darmo w patchu, więc nawet bez płacenia jest jakaś nowa treść". O zgrozo jaki ten R* był głupi, że RDR2 wydał doszlifowane w najmniejszych detalach już na premierę xD.
– celowe okrajanie gry z treści, by sprzedać więcej DLC
To już od lat standard w grach Paradoxu. Dlatego polecam nie kupować, nie wspierać, poczekać aż skończą ten swój opłacany ratalnie early access i jak całość będzie kompletna i w rozsądnej cenie (czyli co najmniej za parę lat) to dopiero ewentualnie zdecydować się na zakup. Jak ludzie nie zagłosują portfelami to Paradox będzie pozwalał sobie na coraz więcej takiej bezczelności. Słaba premiera Imperator Rome pokazuje, że można uderzyć ich po kieszeni gdy przegną pałkę.
Oby tylko osadzili akcję domniemywanej czwartej części gdzieś między 1920 a 1960 rokiem i nie próbowali z tego robić hybrydy rozwiązań z GTA i ubigier. Wtedy powinno być co najmniej dobrze.
Moja lista gier z najlepszą historią.
...
- Skyrim
xDDDDD
Nie spodziewałem się tej premiery tak szybko, bo myślałem, że Paradox skupi się teraz zwłaszcza na Imperator Rome
Przecież wszystkie DLC do gier Paradoxu klepią wydzielone grupki po kilka osób na grę i potem te kilka osób przez dekadę męczy coś co całe studio zrobiłoby np. w rok (ale nie zrobi tego bo lepiej jest wydzielić małą grupkę osób która potem przez lata będzie klepać takie płatne update'y, zaś trzon studia już teraz oddelegować do robienia następnej niedorobionej gry, którą potem w analogiczny sposób będzie latami uzupełniać płatnymi update'ami inny kilkuoosobowy podzespół).
Mało, która gra innego studia jest tak długo utrzymywana.
Mało która gra innnego studia tego wymaga, bo mało która gra na premierę jest wydawana w formie gołego szkieletu pod DLC, który to szkielet jest potem uzupełniany przez kilkuosobową grupkę wydającą płatny update co 3-4 miesiące przez następne kilka lat.
Gry Paradoxu jako jedne z nielicznych maja wsparcie na poziomie dekady od wyjścia
Gry Paradoxu jako jedne z nielicznych mają płatny early access przez dekadę od wyjścia.
To tak jakby R* wydał GTA VI z 10 samochodami, 5 broniami i jedną dzielnicą miasta a potem co 3-4 miesiące wydawał kolejne super DLC z 3 nowymi samochodami, 1 bronią i kawałkiem miasta, a brainlety by się podniecały jak to wspaniały R* długo rozwija swoją grę po premierze.
Po dekadzie czegoś takiego gra byłaby już kompletna i takie pełne GTA VI ze wszystkimi DLC itd kosztowałoby wówczas około 1500zł, zaś brainlety tłumaczyłyby wtedy, że wystarczy poczekać na promocję to taki pakiet kupimy już za jedyne 500zł i wszystko cacy.
Na szczęście przykład Imperator Rome, które wyszło jako goły szkielet do uzupełniania kolejnymi DLC i zostało za to równo zjechane przez graczy, pokazuje że powoli się oni budzą oraz uświadamiają sobie jakiego raka hodują przystając na taką politykę wydawniczą.
Miejmy nadzieję, że kolejna gra Paradoxu wydawana w ten sposób spotka się z podobnym przyjęciem jak Imperator Rome.
To są gry już na etapie koncepcyjnym robione pod to żeby trzepać na nich dziesiątki DLC. Jako przykład może posłużyć mechanika celów narodowych z HoI4, która pojawiła się już w podstawowej wersji gry ale nie została na tym etapie dokończona (zamiast tego wciśnięto to samo drzewko dla większości państw) bo bardziej od wydania nowej mechaniki w całości opłaca im się wydawać ją na raty po 2-3 drzewka na DLC aż im się państwa na świecie nie skończą. To tylko jeden przykład i w samym HoI4 można podawać ich więcej.
To tak jakby R* miał 5 serii na jedną modłę (np. sandboksa z otwartym światem) tylko dla różnych tematyk, okresów historycznych itd i miałbyś potem nowe GTA w podstawowej wersji z kawałkiem miasta wielkości jednej dzielnicy w normalnym GTA, 10 misjami, 5 samochodami i 3 broniami, a potem co 2-3 miesiące wychodziło DLC z nową dzielnicą, 5 nowymi misjami, 3 nowymi samochodami i karabinem (to samo w odpowiedniku tej gry w wersji z dzikiego zachodu XIX wieku tylko z racji innych realiów historycznych zamiast samochodów konie itd, jak również pozostałych odpowiednikach dla innych realiów/klimatów). Wszystko to oczywiście po kilkadziesiąt zł za DLC, zaś w ramach hojności twórców dwie misje i jeden samochód byłyby dostępne w darmowym patchu (!).
No i wszystko świetnie bo przecież tego wszystkiego by nie było w takim hipotetycznym GTA gdyby nie te kolejne DLC dodające nowe dzielnice, misje, samochody i bronie czyniące z niego po 5 latach pełnoprawną produkcję. To wspaniałe jak taki R* dbałby o swoich graczy... Na szczęście nikt tam jeszcze nie wpadł na podobny pomysł żeby singlowe gry wydawać w ten sposób i dostajemy od razu pełny, niewybrakowany produkt, który ewentualnie można potem rozbudowywać w nową treść ale już w sposób w jaki robiły to np. dodatki do Wiedźmina 3.
Tym razem w PDX już przegięli z wydawaniem gołego szkieletu gry do którego wciska się potem w puste luki kolejne DLC i Imperator Rome zaliczyło wpadkę bo jest po prostu śmiesznie puste, poczytaj sobie recenzje graczy na Steamie albo Metacritic. Ale zasyp słabych ocen i tak jest nieadekwatny do tego jak zhejtowani i zbojkotowani powinni zostać za prowadzenie takiej a nie innej polityki wydawniczej.
Epic Games Store, kojarzonego głównie z wymuszania ekskluzywności kolejnych tytułów
To nie jest żadne wymuszanie tylko wykupywanie, nikt nie zmusza twórców do tego żeby sprzedawali grę w Epicu, równie dobrze mogą go olać i wydawać sobie gdziekolwiek indziej. Takie sformułowanie jest o tyle złe, że zrzuca poniekąd ciężar winy z twórców (bo to tylko ten zły Epic ZMUSZA ich żeby korzystali wyłącznie z jego sklepu), a to przecież właśnie twórcy są tutaj głównymi winowajcami. Nie Epic ze swoim wykupowaniem wyłączności, nie Steam ze swoją marżą z kapelusza tylko sami twórcy gier.
Każda eksluzywność czy wysoka cena gry to jest tylko i wyłącznie świadoma decyzja twórców danej gry. Steam czy Epic mogą nawet i chcieć sobie sprzedawać gry taniej ale to twórca gry ustala cenę a jak sklep mimo tego próbuje jakiś sztuczek żeby sprzedawać grę taniej i przyciągnąć w ten sposób klientów to mamy sytuacje takie jak powyżej.
Działa to oczywiście też w drugą stronę bo większe promocje czy rozdawanie gier za darmo to też decyzja twórców (tutaj wyjątkowo można pochwalić Ubisoft, który często rozdaje swoje starsze gry).
Nie spodziewałbym się jednak niczego po tak bezczelnym i coraz bardziej pazernym w swym podejściu do klienta studiu jak Paradox Interactive. Wystarczy zobacz ich politykę wydawniczą, gdzie gra jest pocięta na co najmniej kilkanaście części sprzedawanych w ratach po kilkadziesiąt zł, a po kilku latach za pełną grę ze wszystkimi trzeba by zapłacić np. 1500zł itp.
Takiemu EA przynajmniej obrywa się po głowie za jego własne bezczelne zagrywki z lootboxami czy mikropłatnościami a taki PDX lawiruje sobie od lat po cichu coraz bardziej przeginając pałę. Ostatnio chyba trochę za bardzo przegięli z Imperator Rome, które zaliczyło bardzo słaby start ale to i tak nic w porównaniu z tym jakie pomyje wylewa się czasem na EA i co powinno też spotkać w końcu Paradox Interactive.
@UP: Ja nie chcę używać Epica/Steama/Origina/Uplaya itd. Najlepiej jakby wszystkie gry można było kupić bez wymuszania korzystania z jakiejkolwiek platformy.
Wiedźmin 1 to chyba jedna z najbardziej nierównych gier. Z jednej strony na tyle ciekawa fabuła, klimat, dialogi, muzyka czy kreacja świata/uniwersum, że dla samego tego chce się ją przechodzić kolejny raz. Z drugiej zaś strony mechaniczny bubel i drewno, system walki z TOP10 najgorszych systemów walki w grach RPG, atak klonów NPC i pod wieloma aspektami uboga warstwa gameplayowa psują odbiór tego wszystkiego i odstręczają od gry.
Gra na prawdę potrzebuje porządnego remake'a, który poprawiłby jej wszystkie wady (w zdecydowanej większości niewystępujące w kolejnych częściach).
@czajam18: Ale ja nie mówię o GTA Online tylko o singlowym GTA V stanowiącym (jak każda gra singlowa) na ileś tam zamkniętą całość. Gry multiplayer i trawiące je choroby to ze względu na specyfikę modelu rozgrywki zupełnie inna bajka.
Polityka DLC Paradoxu to rak branży bo jak inaczej nazwać dodanie w podstawce jakiejś mechaniki jak np. celów narodowych do HoI IV skrojonych specjalnie pod to żeby potem wydawać DLC po 2-3 drzewka aż im się państwa na świecie nie skończą. Jeżeli już zdecydowali się dodać jakąś mechanikę do gry to powinna być ona od razu w całości a nie w kilkunastu ratach po 40-80zł. Tego typu zagrywki stoją niewiele wyżej od dostosowywania gry już od etapu koncepcyjnego pod mikropłatności, lootboxy itp.
W Imperatorze mamy do czynienia z podobnymi sytuacjami i dobrze widzieć, że graczom zaczyna to przeszkadzać.
----------------------------------------------------------------------------
Wole taka polityke niz np acti ze swoim call of duty co roku
@Interior666: A ja wolę nie wybierać między kiłą a cholerą.
już dawno powinni cie stąd wywalić na zbity pysk za lata trollingu, prowokacji, pisania głupot i obrażania ludzi.
@plomba_lubi_zabawe: Popieram.
--------------------------------------------------------------------------------------
I z jakiej racji PROsiak83 ma dostać bana
@kaszanka9: No jak to za co... Za to, że ma inne zdanie niż jedyne słuszne tj. takie jakie ma kęsik.
--------------------------------------------------------------------------------------
uzasadniony racjonalny hejt
Uzasadniony hejt i walka w obronie rynku PC
@kęsik: xDDD 12 lat na forum i nadal stać Cię tylko na tak słaby trolling? Jak już musisz to postarałbyś się chociaż i poszedł bardziej w jakość a nie ilość.
We wszystkich przypadkach jest to decyzja wyłącznie twórców, czy to wyłączność na Steamie, czy na Epicu - mnie jako gracza nie obchodzi dlaczego Ubisoft postanowił wydać Anno 1800 wyłącznie na Epicu (nie licząc swojej platformy) ani dlaczego np. SEGA wydaje Total Wary wyłącznie na Steam odbierając mi możliwość zakupu w innym miejscu. Efektem końcowym jest zawsze fakt, że twórca/wydawca zmusza mnie w ten sposób do korzystania z tej czy innej platformy i jedyne co mogę w tej sytuacji zrobić to pokazać mu środkowy palec i nie kupować gry.
W przypadku nowej Twierdzy akurat nie zmienia to zbyt wiele bo i tak bym gry nie kupił, biorąc pod uwagę fakt, że decydenci z Firefly Studios zupełnie nie rozumieją przyczyn fenomenu pierwszych Twierdz (co udowadniają od lat z każdą kolejną grą) i wyszły im one chyba tylko przez przypadek, który to zresztą od lat nieudolnie próbują powtórzyć - co wiemy jak się za każdym razem kończy (a nic nie wskazuje na to aby w przypadku Stronghold Next miało być inaczej).
39/100 pozytywnych recenzji na Steam, ocena 49/100 na Metacritic. Dobrze, że gracze się powoli budzą bo to co odwala Paradox z ich polityką wydawniczą to jakaś kpina. Za samo EU4 ze wszystkimi DLC (czyli tym co powinno być w grze od początku) trzeba na obecną chwilę wydać około 1500zł...
To tak jakby R* wydał nowe GTA z 10 samochodami, 5 broniami i jedną dzielnicą miasta a potem co 3-4 miesiące wydawał kolejne super DLC z 3 nowymi samochodami, 1 bronią i kawałkiem miasta, a gracze by się podniecali jak to wspaniały R* rozwija swoją grę po premierze. EU4 powinno być za coś takiego jechane tak samo jak Imperator Rome. Miejmy nadzieję, że słaby debiut IR to początek jakiegoś otrzeźwienia ze strony społeczności a nie jedynie chwilowy trend.