Eivor bez najcichszego szmeru skrada się w stronę swojej ofiary. Nagle wyskakuje nie wiadomo skąd i zaczyna biec w stronę choinki, w tle słychać epicką muzykę, jednak nagle muzyka gaśnie, zauważa, że nie jest to zwykłe drzewo, to ent Jordan. Eivor wie, że ma małe szanse, ale musi mieć to drzewo. Bierz zamach i z całych sił wali w Jordana, temu ledwie odpada kawałek kory. Bohater się nie poddaje, przez następne pół dnia rąbie drzewo. Po wielu godzinach zwycięża walkę i wraz ze swoją zdobyczą powraca do wioski.
Najlepiej sprawdziły by się magiczne golemy, bo nie mają rozumu, więc nie trzeba im dawać nic w zamian oraz są duże i silne, dzięki czemu prace fizyczne nie sprawią im problemu.
Nie będę się cackał z bałwanami. Spuszcze na nich jądrówke (z callo druty albo fallouta) i ucieknę przy pomocy pistolet portalowego z gry "portal"
(muzyka z "Gdy się Chrystus rodzi")
Gdy Wiedźmin nadchodzi
Alkohol ubywa
Potwory w ciemności
Znikają jak piwa
Wiedźmini się radują
Wciąż pieniądze otrzymują
Potwór, potwór, potwór
No i już nie żyje
W kuchni ugościłbym steva, ponieważ on może może po prostu wują ten swój crafting wsadzić tam jakieś rzeczy i ma ciastka, więc ja bym wcale nie musiał tych pierników robić