do Vandala II podchodziłem 3 razy i nie dałem rady grac dłużej niż kilka godzin.
W jedynkę młócę co jakiś czas. Największy zawód to brak fontanny krwi po zabiciu przeciwnika, tak jak to było w jedynce :D
"Grafika straszna", "jak można stać w miejscu", ok, grafika się niewiele zmieniła w stosunku co do NV, ale robienie z tego larum to już chyba gruba przesada.
Należę do pokolenia starszych graczy, więc grafika nie ma dla mnie pierwszorzędnego znaczenia. Najważniejszy są klimat, fabuła i w przypadku Fallouta - eksploracja mapy.
Co się z Wami dzieje ludzie?