Dziękuję wszystkim za odpowiedz, ale tak jak ktoś zaznaczył, nie mam możliwości do innego miasta...jest 1 czerwiec, do wypłaty 10 dni a ja mam w portfelu 80 zł....i tak jest za każdym razem, i po co pracować? No po co...byle tylko przeżyć. Nie mogę stracić choć by dniówki w pracy bo później nie wyrobie, mam wszyskto obliczone. Nie wyjadę nigdzie, nie stać mnie na nic, kompletnie na nic, 27 lat nie kupiłem nic dla siebie od dobrych 7 lat....nic, głupich skarpetek nie mogę kupić bo później nie będę mieć co zjeść....mam dość. Mówicie o wózkach widłowych, ale jak, za co..po za tym nawet gdybym miał to nie miał bym gdzie tym wózkiem jeździć. Już pisałem że inną możliwa praca okolo 50 km ode mnie ( i tak mnie nie stać na dojazdy) to też najniższa krajowa na produkcji. Mam 27 lat a czuję się na 60 i wykończony życiem, ale powiedziałem sobie że to koniec, nie chcę tak żyć, nie zależy mi na życiu...nawet chcąc nie mogę nic zmienić, nie mam żadnego ruchu
Dzięki za odpowiedź, właśnie nie mam po co szukać, bo 50 km ode mnie jest też zakład produkcyjny i też najniższa krajowa, tyle że soboty wolne, ale co to zmienia...nic. Szukałem pracy zdalnej, bo o takiej zawsze marzyłem, pracować w domu, ale zostałem tylko oszukany i tyle..
Tak mam samochód ale jak bym jeździł dalej a dalej to muso bym z 40/50 km w jedną stronę, nie zostało by mi nic pieniądzy z wypłaty gdyby doszło paliwo, już myślałem nad rozwiązaniami ale nie ma w mojej sytuacji, po prostu nie ma a żyć tak nie chce, bo już nie daje rady, no ale taki już mój los
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi
Chciał bym wyjechać, tlyko trzeba mieć za co...za 200 zł za granicę nie pojadę...nie daje rady już, rzucił bym tą pracę ale muszę za coś żyć, muszę
Wyjechał bym choć by jutro tylko nie mam za co, jak już mówiłem nie jestem w stanie ani grosza odłożyć miesięcznie a aby jechać za granicę to nie oszukujemy się ale trzeba na start mieć pieniądze
Mam nędzne życie i nie mogę tego zmienić, chce to zmienić z całego serca, ale nie mogę....nie mogę choć kilku dni w pracy opuścić bo braknie mi tych kilu stówek na rachunki w przyszłym miesiącu, od kilku lat zero przyjemności z życia, jedne wielki tortury, już zbyt długo się męczyłem, zbyt długo
Mam wykształcenie średnie, po zdanej maturze od razu do pracy. Nie mam możliwości innej pracy, o tym że jestem w niej zwykłym popychadłem to już nie wspomnę, ale tak jest od dawna. Idę na 22 dziś i już mnie brzuch boli z nerwów, głowa od płaczu, chłop 27 lat...nie ma dla mnie wykścia po prostu nie ma...
Witam, jeśli ktoś przeczyta to z góry dziękuję.
Mam 27 lat i mam dość życia, dość tego nędznego życia, nie chce żyć po prostu nie chce. Moje życie odkąd skończyłem szkołę to jedna wielka męka. Jestem na tym świecie sam jak palec. Pracuje 6 dni w tygodniu za najniższą krajową, niestety nie ma pracy w okolicy ( mieszkam na zadupiu ) i muszę się tej pracy trzymać bo nic innego nie znajdę, a opłacając mieszkanie i jedzenie zostanie mi dosłownie 200/300 złotych miesięcznie...
Przychodzę z pracy za każdym razem placze w poduszkę, wykończony i za chwile znów do pracy, nie mam życia, pracuje aby przeżyć, płacze w pracy, od kilku lat tylko udaje że wszyskto jest dobrze, już nie wytrzymuje, po prostu nie chce takiego życia. Nie chcę pracować całe życie na siłę bo muszę za coś żyć. Żyje na siłę....nie chce już, wolę umrzeć niż się tak męczyć każdego dnia. Dziś idę na noc do pracy i właśnie pisze to że łzami w oczach...ja tak nie chce żyć, pękło coś we mnie i już nie dam rady...marzę o pracy w domu, choć by zdalnie, marzę...ale nie mam możliwości. Nie wiem czemu to pisze, po prostu poczułem taka potrzebe, ale już nic nie ma znaczenia ani sensu, nic...