24GB ram, żeby zagrac na średnich ustawieniach? Chyba przespałem ostatni okres gdzie 16 było wystarczające nawet na high w 1080p 60fps xd
Historia Sebastiana jeszcze ujdzie, ale reszta fabuły dosyć nijaka, a fakt, że nie ma w niej systemu moralności i możesz spamować zaklęciami niewybaczalnymi, bez żadnej reakcji miejscowych, nawet profesorów w hogwarcie, troche ujmuje immersji.
To w jakim stanie wychodzą gry na premierę to jakieś nieporozumienie, optymalizacja tej gry to dramat, fpsy potrafią w randomowym momencie spaść do 20, pomimo tego, że spełniam rekomendowane wymagania. xD
Nie, to pierwsza tak duża gra tego studia, wcześniej robili jakiś syf typu auta 3 na switcha. Prosze nie mylić tego studia z Avalanche Studios.
Wydawało mi się, że to bedzie jakiś ukryty pokój ze skarbem czy coś, poszedłem tam dosyć wcześnie, bo od razu po ubiciu bossa fabularnego, nawet nie zauważyłem tego ogniska w lokacji, najbardziej irytujący jest fakt, że wykasowało meline przed obszarem górskim, wiec troche interakcji przepadło. Wolałbym, żeby było, chociaż powiadomienie w stylu " czy chcesz przyjąć ... "
No nie wiem, czy tak dobrze, skoro możesz tam wejść totalnie nieświadomie, bo gra praktycznie nie daje żadnych ostrzeżeń przed przyjęciem tej drogi, tylko wchodzisz przez drzwi i koniec.
W Leyndell po zabiciu opcjonalnego i głównego bossa w stolicy, otworzy Ci się przejście, gdzie musisz zeskoczyć na sam dół po nagrobkach.
Co prawda istnieje sposób na odkręcenie tego stanu rzeczy, ale nadal pozostaje fakt, że przed obszarem górskim, dosyć kluczowa postać się na mnie wypięła, a wolałem wysłuchać, co ma do powiedzenia. Cóż tak jak Sylwester wspomniał, zostało mi powierzone zakończenie, wiecznej męki i ognia, co nawet doskonale pasuje do moich odczuć, eksplorowania stolicy bez poradnika.
Słaba optymalizacja na pc, spory recykling bossów oraz lokacji, brak ostrzeżeń przy wyborach kluczowych decyzji w grze, już w środkowej fazie możemy sobie skomplikować grę i zamknąć opcjonalne zakończenia. Na plus oprawa artystyczna, dosyć satysfakcjonujące pojedynki i ciekawie opowiedziana historia.
Grało się okej, do momentu eksploracji pewnej jaskini, w której za wskazówką gracza po zdjęciu zbroi wszedłem przez pewne tajemnicze drzwi, i tym sposobem, bez żadnego ostrzeżenia, czy też możliwości wyboru, zamknąłem sobie reszte opcjonalnych zakończeń, a główna postać, która ze mną podróżowała, stwierdziła, że jestem debilem i sobie poszła, a to dopiero trzeci fabularny boss. Dzieki Miyazaki potrafisz jak nikt inny zdenerwować człowieka.