Bardzo przyjemna liniowa gra. Oprawa graficzna na wysokim poziomie, motyw wciągający i ciekawy, rozgrywka średnia na jeża jak to przy liniówkach bez polotu, choć na wysokim poziomie było trudno i ciężko się grało a coś tak czułem, że warto zacząć od niego ;) Znajdźki mało ciekawe, sam główny motyw był na dużym plusie i protagonistka naprawdę ciekawa. Zagadki na wysokim poziomie, dużo zabawy było. Ktoś tu czepiał się, że silna nie zależna baba w średniowieczu - nie odczuwasz tego takie czepianie się na siłę. Bardzo dobrze się bawiłem przy ogrywaniu tego tytułu.
Nie wiem dlaczego ale dopiero ograłem ten tytuł. Miałem go dodanego od roku czy dwóch do listy gier do ogrania, a kupiony na gog w jakimś bundlu.
Jak na grę 10 letnią grafika jest naprawdę spoko, fizyka gry nie utyka i całą grę praktycznie płynne 120 fpsów na ultra się cisnęło.
Co do gry i motywu Taliona - opowieść świetna, mega czerpie z uniwersum Tolkiena. Sam motyw nie jakiś kosmicznie ciekawy, ale wciągający. Przechodzi się gładko i wciąga, eliminacja orków oraz rozwijanie postaci bardzo przyjemne. Sami przeciwnicy zróżnicowani i dopiero po paru godzinach już dobrze się ich poznaje i można całe hordy eliminować. Natomiast skradając się i cicho eliminując też cudo - przypomina AC pod tym względem. Ograłem całość z wszystkimi dodatkami. Nie powiem już pod koniec dodatku pierścień mocy Celembiora była nudnawa bo powtarzalna do bólu, ale to całkiem dobry kawał gry nawet po tylu latach.
Polecam bo obowiązkowa pozycja dla fanów AC, czy prozy tolkienowskiej.
Gra kupiona za 29 zł, ale szczerze gdybym w dniu premiery nabył ją za te 169 zł i nie przeczytał, że to jest gra na 8h to pewnie bym wkurzył. Uwielbiam klimat Dead space, jego toporność oraz trudność, jak rozmawiam z kumplem z pracy o 10 lat młodszy to jęczy, że dla niego niestrawna ta gra bo za trudna XD Potem dziwne, że powstają gry w których prowadzi się za rączkę a system walki polega na kliknij A w odpowiednim momencie. Co do gry jedno się ciśnie na usta - dlaczego tak krótka jest? Naprawdę fajny system walki, lokacje, postaci i zakończenie epickie. Grałem zachwycony i grało się świetnie - przeszedłem całość dwa razy pod rząd na różnych poziomach trudności i świetnie się bawiłem tylko za krótko. W sumie nie mam co się więcej rozpisywać, w recenzjach powyżej wszystko zostało już powiedziane, a nie ma sensu tego pisać po raz kolejny - ogólna ocena gry powinna zachęcić ludzi do grania. Czekam na więcej, a do tego czasu pewnie załapię za remake Dead Space jak spadnie trochę cena.
Od początku zastanawiałem się jak ocenić tą grę. Generalnie jestem fanem AC ograłem wszystko z dodatkami od samego początku w tym ostatnią Valhalle, którą odbieram bardzo negatywnie i oceniłem ją bardzo nisko bo była to najgorsza cześć zaraz po Syndykacie Asasyna. Czy Mirage była złą grą? Nie czy była też dobrą, no i tu też nie. Gra to mega przeciętniak i zapychacz. Powrót do korzeni jak piszą twórcy, w czym jest trochę racji, ale dużo ściemy.
Grę zaczynamy jako Basim bez wejścia do animusa tylko konkretnie jego przygody, niby taki szczegół ale jednak po tylu perypetiach postarali by się o to, żeby jednak to nawiązanie do przyszłości było i tu zapala się pierwsza czerwona lampka - gra robiona po łebkach. Generalnie sam motyw Basima całkiem spoko i przyjemny, plot twist fajny, a jego dojrzewanie i przemiana bardzo spoko. Na poboczne misje też nie ma co narzekać choć nie ma czego za bardzo zapamiętać - większości to przeprowadź postać z A do B, śledź kogoś i podmień coś lub zabij bez wykrycia.
Skradania w tej części jest sporo i to akurat na plus, zabijanie z ukrycia i szukanie ku temu okazji naprawdę okej. Jednak system walki zostawia przeogromnie dużo do życzenia (PC klawiatura) nie wiem co za dev wpadł na genialny pomysł blokowania ataków Q (zamiast drugim przyciskiem myszy co szybko sobie zmieniłem bo nie miało to najmniejszego sensu) albo odskoki pod altem, a ctrl który właściwie jest intuicyjny i nie używany w tej grze stał pusty. Co do samej walki - Basim radzi sobie z 2-3 przeciwnikami, wystarczy że przeciwników jest więcej i dupa trzy strzały i trup. Nie ma zabawy w walce normalnej żadnej w porównaniu do AC I czy II tragiczny downgrade, a do Valhalla czy Odyssey przepaść kosmiczna. Asasyn a nie wie jak posługiwać się mieczem, sama walka jest oporna ciężka i polega bardziej na klikaniu w odpowiednim momencie - nie ma sensu machać mieczem typowo konsolowy zabieg. Dodatkowe narzędzia technicznie odblokowujemy pod koniec gry i się mało ich używa - noże od początku, trujące strzałki i zasłonę dymną, reszta właściwie bez sensu i używałem na siłę.
System kradzieży był mega denerwujący do tego system uzbrojenia wołał o pomstę do nieba. Właściwie same stroje i broń nie dawały właściwie żadnych dodatków do samej rozgrywki, a ulepszanie ich u kupców było tak kosmicznie denerwujące, że szok. Testowałem strój który miał dawać 100% ciszy w działaniach assasyna a strój ISU - różnicy nie było właściwie żadnej jedynie przy zabójstwie strzelał piorun dezorientując okolicznych ludzi co sprowadzało się do łupnięcia i dymu wokół postaci.
System monet kupców, siły i mądrości używany właściwie tylko w głównej fabule przekupując kogoś i właściwie po to tylko potrzebny bo do niczego innego się nie przydaje. Z wojowników właściwie się nie korzysta, z tłumu też nie jedynie nawoływacz czasem jak nie chce się plakatów zrywać jak ma się najwyższy stopień głośności wchodzi w grę. Sztonów dostajemy tak dużo, że grę kończyłem zużywając ich dużo z ponad 30 szt. każdy.
Grałem na poziomie średnim i był okej - parę razy zginąłem przez durny system walki mieczami. Śledzenie postaci w zadaniach znowu porażka totalna dla mnie - w stosunku do AC II i III tragedia. Na plus były nawet kolorowe postaci (Nehal , Roshan) i obiekty do zabijania, ogólnie motyw całkiem spoko. Natomiast wiele rzeczy drażniło - parkur walka, znikanie w tłumie, grafika, i podkładane głosy oraz cały czas wołanie do allaha XD
Wiem, że gra odbywa się w złotym wieku dla Islamu w Bagdadzie ale za każdym razem jak biegło się z kimkolwiek do walki to wydzierało się że dla boga dla allaha, masakra trochę to wycieranie sobie ryja tym hasełkiem i było używane aż do przesady po 10-15 razy pod rząd.
Przechodząc do parkuru - jest słabiej w stosunku do poprzednich części, Basim nie potrafi trafić tam gdzie kierujemy tylko prześlizguje się nagle w sobie obranym kierunku czy przeszkodzie. Wchodzi często na koszyki jakieś elementy i się blokuje durnowato, choć naprawili zeskakiwanie z wysokości do tyłu z poprzednich części. Sam asasyn mam wrażenie że rusza się ociężale strasznie i co mnie kosmicznie wkurzało to jego dyszenie, które było nastawione na taki poziom głośności, że małżonka nie raz się na mnie dziwnie patrzyła, że co ja tam oglądam. Do tego durne komentarze Basima typu "to jest to miejsce", albo śledząc jakaś postać w ukryciu zaczynał dyszeć jak parowóz pomimo tego że stoi w przykucu na belce... "myślisz że mi uciekniesz" a śledzona postać stoi prosto i patrzy się na siano XD "o tu mi zniknąłeś" za każdym razem jak się odwrócisz albo śledzonego zasłoni budynek. Kurde to w Revelation miałeś oznaczenie postaci i chociaż kilka sekund zanim Ci zniknie z oczu... a tu takie cyrki. Ogólnie dialogi postaci oceniam dość źle zwłaszcza po za fabularne. Domyślny język arabski dialogów - jakbym miał tego świergotu słuchać całą grę to bym ocipiał. A angielskie dialogi no tak zakcentowane jakby się hindusów w call center słuchało.
Grafika, kutwa człowiek kupuje sobie najnowszego kompa by popykać w fajną grafiką na ultra, a tu takiego wała bo gra jest słabo dostosowana. Co ja się namęczyłem by ustawić grafikę przyzwoicie. Pomimo tego przy przemieszczeniu się częste rozmycia, teksturowanie, rozmazywanie postaci i uciekanie szczegółów. Większość gry szła na równych 90 klatkach, ale pod koniec gry w grobowcu nagle spadek na 15 klatek i rozmazne wszystkie postaci. I to samo na pustkowiach albo przy bramach, przemieszczając się szybko nagły spadek klatek i szczegółów. Słabo naprawdę słabo pod tym względem - a to Cyberpunka sie czepiali. Bugi i glicze tak obecne. Jak zawsze ile to razy widzieli mnie strażnicy zza przeszkód, parę razy przenikali przez ściany, pojawiali się znikąd albo nagle wpadali hurmem do pomieszczania w ilościach hurtowych. Wymieniając dalej raz spadłem z mapy, wielokrotnie zwierzęta robiły dziwne parkury, strażnicy po zabiciu odlatywali, lub robili słynne T (najnowsza wersja gry i nie pirat) kosmos. Zbieranie przedmiotów też czasem zostawiało dużo do życzenia - Basim albo machał rękami w powietrzu albo przestawał podnosić w trakcie je. Fizyka gry była po łebkach o tyle że wprowadzili nareszcie grawitacje dla rzucanych przedmiotów - uwaga nie dotyczy przeciwników zwłaszcza łuczników. Ogółem zasięg przedmiotów poprzez tą grawitacje osłabł tragicznie. Próbujesz rzucić wazą z olejem dostajesz zarys jej lotu rzucasz, jeb nagle 3 metry bliżej uderza, albo zatrzymuje się w powietrzu i spada nagle pionowo XD Ogólnie rzucanie przedmiotami z gry to kolejna komedia. Rzucając wymienioną wazę z olejem najpierw przyspiesza leci po łuku by nagle zwolnić i lecieć jak w gęstym kisielu XD Często tak jest, że postać w którą rzuciłeś z wysokości zdąży spokojnie odejść zanim waza spadnie. Wykonanie zadań zabij za pomocą otoczenia to naprawdę ciężki orzech do zgryzienia bo fizyka po prostu odmawia posłuszeństwa.
Ostatnia rzecz która najbardziej denerwuje - poczekałem specjalnie by grę połatali i spadła jej cena - w życiu bym nie kupił 250 zł. Grę udało się nabyć za 59 zł i to właściwie dobra cena tyle powinna ona kosztować, ponieważ odpalając grę zostałem poinformowany że jest super dużo dodatków do niej. Dodatki te okazały się skiny dla Basima i tak za wypasione skórki dżina, czy piaskowe trzeba dać bagatela kolejne 60 zł. Co te skiny dają? Totalnie nic tylko zmieniają wygląd w grze Single player XD Bezmyślność Ubisoftu nie zna granic. Oczywiście pewnie znajdą się ludzie co to kupią ale osobiście chciałbym żeby można było je odblokować za osiągnięcia w grze. Natomiast żeby odblokować skiny Ezio czy Altaira trzeba było jakieś monety wydawać które dostawało się za achivmenty - czyli przyzwyczajenie do kupowania czegoś przez ich stronkę choć nazywali to nagrodami. I znowu te nagrody śmieszne wręcz - 50 drachm czy skin dla sokoła... Masakra pod tym względem. Jedyne co dostaliśmy fajnego to "dodatek" Alibaba i 40 rozbójników. Dodatek ten przechodzi się w niecałe 15 minut i jest słaby jak nie wiem co. Ogólnie jak w tym memie - Basim widzi kopiec złota, klejnotów itp. podchodzisz do niego "coin stock is empty". W sumie i tak nie ma na co te Drahmy wydawać w tej grze. Po kupieniu wszystkich strojów, koni i sokołów zostaje nam około 2 k drahm. Wracając do mikropłatności - zabrakło dodatkowej zawartości w postaci jakiś DLC czy choćby kilku jeszcze zadań dodatkowych. I tu przechodzimy do czas gry:
Całość przejścia gry zajęła mi 21 h z wszystkimi znajdźkami więc w sam raz moim zdaniem - zagadek nie skończyłem bo nie ma tam nic ciekawego - dostajemy barwniki i talizmany do stroju - no po prostu policzek w ryj XD Tak samo jak zbieranie ksiąg dla bibliotekarza, czasem trzeba się namęczyć naskakać itp. a ostatecznie dostajesz jeden szton XD To samo z kradnieciem dla Dervisa. Też otrzymujesz szton za ukończenie tego zadania. Pomimo misji pobocznych assasyna, brakuje jakiś fajnych zadań pobocznych oprócz głównego motywy zabicia zakonu dostajemy jedno wymienione wyżej zadanie. Świat przez to jest kolejną wydmuszką. Jest pusty i nic w nim się nie dzieje. Dostajemy znowu twór taki jak Bagdadzkie opowieści - było to tak głupie że aż żal, sprowadzało się w 99% do porozmawiania z postacią wykonania jakiejś akcji (skok, ukradnięcie czegoś pójście gdzieś sprawdzenie czegoś w okolicy do 100 metrów). Zamiast zrobić z tego pełnoprawne misje to takie mini opowiastki, które do niczego nie prowadziły w sumie.
Chyba wyczerpałem temat. Zamiast nad mikropłatnościami i płatnymi skinami ubisoft powinien się skupić nad poprawą grafiki, fizyki i walki w grze, przemyśleć system kraftingu, który był debilny i ulepszyć parkur był nie był taki ociężały, a Assasyn robił to co my chcemy, a nie co sobie kod ubzdura. Pomimo tych narzekań grało się przyjemnie i główny motyw wciągał i dla fanów warto zagrać - przynajmniej . Natomiast nie warto wydać na tą grę 250 zł.
No nic czekam na Shadowa i z rok po premierze jego jak cena spadnie bo patrząc na to co się dzieje z tamtą pozycją to będzie pewnie chorował na podobne rzeczy jak ta gra i Valhalla, która wiała po prostu nudą i była jedną wielką kalką (między regionami i kalką odyssey), a sam motyw zostawiał wiele do życzenia.
Świetnie się bawiłem. Gra jest kapitalna, choć ma kilka mankamentów. Ogółem sam motyw główny, prowadzenie bohaterów to naprawdę kawał dobrej roboty! Widać od początku do końca przemyślany scenariusz. Rozgrywka bardzo przyjemna choć w rzeczywistości więcej chodzimy, gadamy niż walczymy. Walka trzeba się przyzwyczaić niestety na klawiaturę sterowanie robi sporo problemów zwłaszcza wybieranie ataków naszych towarzyszy, ale sama rozgrywka jest świetna! Dynamiczna jak opanuje się sterowanie to Quillem można cuda wyczyniać i kombinacji sto. Doładowania przemową postaci (choć już pod koniec gry powtarzały się i mogli to ograniczyć do samego przycisku), bardzo fajne i pomagało w kryzysowych sytuacjach. Dialogi coś wspaniałego, dawno nie widziałem tak dopracowanych emocji, opowiadań, historii i żartów (choć czasem były cringowe albo suche ale to robiło swój klimat też). Znajdźki trochę wkurzające i zdobywanie poszczególnych perków poprzez zbieranie złomu, a następnie odblokowywaniu ich w warsztacie. Mogli dodać coś za odpowiednie kombosy ale nie ma co się czepiać. Po odblokowaniu w pełni postaci i wszystkich umiejętności grało się miodnie. Wybory z początku udające, że są ważne okazały się mega ważne
spoiler start
Nie spodziewałem się jak bardzo - przekonanie super umysłu czy kosmo z Knowhere, zaprocentowało tym, że w ostatniej misji nie trzeba było się przebijać w pewnych lokacjach przez szeregi wrogów, a zostali Oni przez nich zmieceni.
spoiler stop
Kolejny przeogromny plus tej produkcji to zdecydowanie muzyk i świetny dubbing. Od czasów Wieśka i Mass effekta nie słyszałem tak dobrego dubbingu w grze.
Plusy:
-rozgrywka
-dialogi
-główny motyw
-walka
- grafika - płynność
-wyśmienity polski dubbing
Minusy:
-bugi...
I właśnie na koniec zostawiłem trochę gorzkich słów. Niestety nie zabrakło w produkcji kilku bugów - w pierwszym rozdziale napotkałem zamkniętą ścianę i przejść się nie dało. W drugim rozdziale Grunt nie chciał zrobić mostu. W ostatnich rozdziałach też parę razy zamknięte przejście. Całe szczęście po wyłączeniu i włączeniu gry bugi się odblokowywały. Optymalizacja gry niezła niestety w paru losowych miejscach potrafiła złapać zwiechę pomimo że grałem na ultrasach i miałem cały czas płynne 60-120 fps.
Polecam szczerze z szukaniem znajdziek przejście zajęło mi około 22 h. Mam zamiar przejść jeszcze raz.
Rzetelnie patrząc na tą grę, po odpaleniu jej było mega wow, niestety po kilku godzinach kubeł zimnej wody, ale po kolei. Niestety gra na więcej niż 6.0 nie zasługuje. Dobrze niektórzy twierdza, że to skok na kasę fanów Harrego Pottera jest. Sam należę do osób, która za dzieciaka przeczytała każdą książkę conajmniej 3 razy i filmy oglądnęła po 5 razy. Więc bardzo się ucieszyłem na wieść o grze, przeczekałem spokojnie premierę, grę połatano (niestety rzeczywistość jest taka, że na premierę praktycznie wszystkie gry są wadliwe) i zabrałem się za to dzieło. Pierwsze wrażenia bardzo pozytywne, budowanie postaci bardzo fajne, oczywiście w oczy razi trochę to, że w 18 wiecznej Anglii jest tyle osób odmiennego koloru skóry niż biała, trochę by trzymali się historii, ale nie przeszkadza to w rozgrywce. Początek rozgrywki bardzo przyjemny, latamy po Hogwardzie rozwiązujemy zagadki, motyle, zwierciadła, poszukujemy zwojów, przelatujemy główne i poboczne zadania. Niestety po pewnym czasie zauważamy kosmiczną powtarzalność tych zadań - znowu w grze jest dużo tego samego. Gwoździem do trumny były zagadki Merlina, nudne do bólu. Polowanie na zwierzęta też z początku ok po chwili kosmicznie nudne i łatwe. Największą frajdę sprawia latanie na miotle - wyścigi przebijanie balonów. Sam zamek obadany w ciągu godziny - nic się w nim nie dzieje za bardzo i wieje nudą, zaczyna być tylko miejscem do uzupełnienia zapasów z wypadów po okolicach zamku. Zadania bardzo generyczne i nudne, lokacje powtarzalne po 10-12 h niestety zaczynamy widzieć mocne niedoskonałości:
- postaci sztywne bez wyrazu i bez duszy, NPC są po prostu tragiczni i dialogi z nimi to męczarnia
- walka - jak dla mnie kosmicznie beznadziejna przełączanie między polami zaklęć, co chwile grzebanie w przypisanych zaklęciach by zrobić poboczne misje, ogólnie o ile fajnie i efektownie to wygląda tak na PC i klawiaturze walczy się nie wygodnie - dopiero po 20 h gry opanowuje się to w miarę satysfakcjonując, ale wtedy człowiek nauczył się już używać eliksirów i kapust do walki. I tak po opanowaniu już zaklęć przełączania, eliksirów jest się właściwie niezniszczalnym, żadna walka nie stanowi już wyzwania.
- stroje - po co na co? kosmetyczne zmiany stroju totalnie bez sensu, lepszy byłby system umiejętności, które wzmacniają nasze zdrowie i obronę.
- główny wątek - płaski, słaby i nieprzemyślany, zakończenie wręcz głupie XD
- poboczne misje - znowu, pójdź przynieś coś, sprawdź coś, lub przeczytaj coś. Jedyna misja dobra to z siostrą Sebastiana. Reszta bez polotu.
- po 25 h odechciało mi się sczyszczać mapę, a grę włączałem z trudnością. Zacząłem kończyć główny wątek.
- po 32 h koniec gry i nie mam ochoty jej odpalać ponownie choć sobie dałem sporo czasu na to.
- walka finałowa zrobiona z marszu, efektowna, niezła ale tylko tyle.
-muzyka słabo dobrana do walki
- pomniejsze bugi i glitche
Niestety w grze zabrakło klimatu, świetnie napisanych postaci jak to Rowlling robiła, oraz dobrego systemu walki. Przeciętniak do ogarnia i odinstalowania.
Ale z jakim nastawieniem? - odpaliłem sobie grę plus dając ostatnią szansę tej grze. Przeleciałem stary viledor w 5h - doszedłem do nowego i zrobiłem właśnie wieżę VNC łącznie 10 h kolejne gry. Dalej nie mam ochoty grać - zabijanie zombie nie daje przyjemności, postać mam wymaksowaną - chciałem zrobić jeszcze poboczne zadania by dać szansę bo nie wykonałem wszystkich i jest słabiutko. Dialogi sztywne, postaci z dupy. Podtrzymuje to co napisałem w opini - gra jest niedopracowana i nie chodzi tylko o scenariusz i źle napisane postaci.
Z ciekawostek mam nowego buga - wyjce i te plujące kwasem pojawiły mi się na ulicy za dnia. Jak do nich podbiegam to padają same od słońca i zbieram tylko loot. Jak grać w coś takiego?
Gra dość liniowa, pomimo tego przyjemnie się ogrywało. Bez żadnego szału ale grywalna i z ciekawym motywem, wciągnęła na dłuższą chwilę.
Po świetnym wstępie i rozwijaniu głównego motywu, po zakończeniu gry czuję się jakby, ktoś napluł mi w twarz. Tak jak pisali wszyscy - prolog i pierwsze dwa akty są okej fabularnie, natomiast im dalej tym gorzej. Już pominę fakt, że cała główna fabuła rozgrywa się na powierzchni 1/3 całości terenu przygotowanego przez twórców - praktycznie cały czas te same lokacje. To samo zakończenie gry woła o pomstę do nieba - końcówkę zrobiłem w 1 h - od momentu wyświetlenia okienka o tym, że to zakończenie już. Pisaliście o słodko-gorzkim zakończeniu, a ja napiszę o gównianym - otóż całą grę poszukujemy siostrę, gdy ją odnajdujemy i dowiadujemy się, że
spoiler start
waltz to jej Ojciec, a Mia nie jest twoją siostrą; dostajemy z nią tylko ucieczkę z labu i nic więcej. Więcej czasu spędziliśmy z umierającym Albertem po wysadzeniu wiatraka. Tutaj ograniczono się do końcowego filmiku i wyjaśnienia że pożyła parę godzin - przez kolegę pielgrzyma
spoiler stop
Jest to naplucie w twarz graczom - po to latamy po mieście, żeby tak to zakończyć. Staram się zrozumieć ten zabieg i wygląda to, że twórcom zabrakło czasu/pomysłu na zakończenie tej gry. Nawet sama walka finałowa, porażka moim zdaniem i nie przemyślana na maksa. Unik Unik cios Unik Unik cios i tak do cutscenki.
Kolejna najbardziej wkurzająca rzecz w grze - przerywnik w postaci omdlewania Aidena, albo odcinania przy "przepoczwarzaniu". Nic mnie tak nie denerwowało jak to - walczysz walczysz - zamiast przejść płynnie do scenki to nagle cie zmogło i zamykasz oczy. W tym czasie wczytanie skryptu i lecimy dalej, aiden pojęczy ale popieprza jak wcześniej poimo tego, ze wygląda jakby miał wylew i dwa zawały.
Plusy:
- Fabuła w miarę okej do finału zrobionego po łebkach
- parkour - jak dla mnie świetnie się biega po odblokowaniu kilku umiejętności
- zabijanie zombiaków ale do czasu
- krajobrazy
- lokalizacje
- młyny i wieże/elektrownie
- wyzwania
Minusy:
- debilne zadania poboczne - nudne powtarzalne do bólu z miałkimi postaciami, jedno czy dwa mi się podobały
- grind - tragedia z tym właściwie od połowy aktu przestaje się cokolwiek zbierać - wyrabiasz sobie jednen model broni i wszędzie go montuje do tego granat/mołotow i lampę uv
- bezsensowne itemki - latarka uv, wykrywacz gru (skoro klucz i tak wykrywał wszystko w okolicy)
- crafting - samo poziomowanie craftingu - trzeba faktycznie 400h ograć by wymaksować wszystko
- skille - XD XD XD XD XD jak Aiden jako pielgrzym przeżył jak nie umiał walczyć czy biegać? Po zrobieniu 1/3 skilli przestał się człowiek nad tym skupiać i robił na pałę
- inhibitory - po przekroczeniu 10 minut odporności też przestaje się zbierać
- walka z ludźmi - tragedia - 90% z renegatami zaliczałem tak że wskakiwałem wyżej lub odchodziłem dalej i załatwiałem ich z łuku bo mi się tańczyć nie chciało z nimi, i tu wchodzą debilne umiejętności, które nic właściwie nie dają w walce po wymaksowaniu postaci można zginąć na 3 strzały i tak
- sam świat - nuda do kwadratu po 30 h nie ma co robić a to co szokowało już nie daje żadnego wrażenia - większość zombie idzie na strzał z łuku lub dwa, tak samo na jedno uderzenie, walka z volatariami tylko z daleka bo jak podejdą i skoczą to po tobie, ewentulanie lampa uv i młócenie jak cepem go. Żadna satysfakcja.
I tu jeszcze trzeba przejść do bugów - Cyberpunk 2077 przez to właściwie spadł z konika chociaż tam na 100 h gry napotkałem może z 5-10 bugów. W techlandowej produkcji jak przez 10 minut nie miałem buga było dobrze - mam najnowszą wersję gry, a:
- blokowanie postaci podczas wspinaczek na wieżowcach tak że nie można było się ruszyć - zostawało samobójstwo albo wczytanie gry...
- blokwanie zoombie w ścianach - po wyczysczeniu lokacji zombiaki siedziały w ścianach
- latające itemki
- blokwoanie NPC-ów w ścianach
- po zabiciu NPC-a i zoombie wpadanie jego do studni grwaitacyjnej lub wnikanie w przedmioty (tak że nie można przeszukać ciała)
-znikanie lootu po zabiciu anomali gre
- niemożliwość przejścia misji pobocznych - zablokowany skrypt postaci albo jakieś ruchy
- spadanie w randomowych miejscach/przenikanie ścian budynków
- nieotwieranie spadochronu - spadasz jak cegła
- zabugowane wczytanie cutscenek
i wiele innych.
Obiecywano gruszki na wierzbie - niestety Techland czerwona kartka - przegrałem 52 h i nie mam ochoty na więcej. Spieprzyli całkiem tak ciekawie wykreowany świat. Dziwię się, że tak mało nieprzychylnych opinia ma ta gra - jest kilka razy gorsza niż CP2077 (choć zdecydowanie lepsza od tego co wypuszcza Ubigówno czytaj Valhalla czy FC6) Pozycja do ogrania ale bez cudów - totalny przeciętniak.
Zacznę od tego, że gra dość krótka - przejście na 100% zajęło mi dokładnie 4 h 51 m. W trakcie tego pozachwycałem się też lokacjami i grafiką. Sama w sobie gra jest prosta - zwłaszcza na PC. Ewidentnie widać, że jest robiona pod konsole i sterowanie na PC jest uproszczone na maksa.
Przechodząc do motywu, jest zabawny i zaskakujący. Nasz miałczący towarzysz jest bardzo sprytny i mądry jak na kota. Wykreowany świat ciekawy i odkrywanie kolejnych wspomnień, lokacji i zadań było przyjemne. Grafika przyjemna i magiczna. Niestety gra się kończy dość szybko i zostaje kilka otwartych wątków (co się stało z Momo). Właściwie po wejściu do mrowiska grę się przebiega (niewykorzystany potencjał lokacji). Trudność w grze jest nijaka, jeżeli się ograło kilka pozycji uciekanie przed zorkami nie sprawia kłopotu. Sterowanie intuicyjne i proste.
Dlaczego 7? Bo czuje spory niedosyt po grze:
- brakowało mi bardziej skomplikowanych zagadek
- interakcja z otoczeniem powtarzalna mocno (drapanie, spanie, zwalanie przedmiotów, zaczepianie robotów) niewykorzystany potencjał interakcji z robotami
- poruszanie się - trochę nudne skakanie po dachach zostawia dużo do życzenia
- za krótka te 10-12 h to wyssane z palca jest.
- cena ;)
- bugi - coś o czym mało kto pisze, kot czasem przenika przedmioty, teleportuje się o metr dwa w bok, kamera wpada pod takim kątem, że nic nie widać do tego bardziej irytujące - magicznie teleportujące się zorki, które dziwnym trafem często trafiały prosto na nasz grzbiet
Ogólnie gra warta zagrania, ale też nie spodziewajcie się kosmosu.
Nie będę tak miły i wyrozumiały jak koledzy poprzedni co dawali po 5,5. Ta gra jest gorsza niż przeciętniak - nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Sam sobie się dziwię że przetrwałem 65 h w niej... Pierwsze 20 h jeszcze się ciekawie grało, im dalej w las tym gorzej. Układanie kamieni, układanie wzorów, poboczne zadania polegające na przełożeniu skrzynki z punktu a do b lub odnalezieniu czegoś wzrokiem orła, do tego wymuszone latanie między plamkami na mapie gdzie po drodze jest pusto i nic totalnie się nie dzieje przyprawia o facepalm. Nic nie dający grind plus nieciekawe zbroje, które też właściwie nic nie dają - założyłem na samym początku zbroję berseka, zrobiłem ją na full i do końca gry nie zmieniłem bo nie było sensu. Powyżej 250 pkt. włożonych w drzewko rozwoju, bohater jest nieśmiertelny wręcz i sama rozgrywka nudzi - wszędzie można wejść na aferę i każdego rozwalić bez trudu.
Przejdę do głównego motywu JA PITOLE, co za jełopy piszą scenariusze do assasynów to głowa mała. Po fajnym początku, samo zdobywanie regionów jest głupie i męczące. Dostaliśmy historię wysraną i rozmazaną na ogromną mapę, podzieloną na regiony z różnymi "kolorowymi" postaciami. W rzeczywistości męczyło mnie granie i zdobywanie tych regionów, żadna postać i żadne zadanie nie zapadło w pamięć. Sigurd i Basim zachowują się jak idioci, główna postać Eivor też ma zaniki pamięci i daje pomiatać sobą jak szmatą. Cały motyw jest słabo związany i rozwiązany. Uwaga spojler do finału:
spoiler start
Tak kretyńskiego finału jeszcze nie widziałem. Walka banalna, a rozsterka między zdradą Sigurda wokół, którego cała historia się rozgrywała totalnie nijaka. Zadania w regionach nijak się miały do finału, który też zresztą rozwleczony był jak flaki z olejem bo po zakończeniu głównego motywu wywala nas do współczesności i wracamy do gry jako Basim (jakim cudem nie rozumiem, przecież Animus pobierał wspomnienia z DNA, a Basim nie był spokrewniony z Eivorem) Ubisoft plzz robisz z siebie debila niekonsekwencją. Finał z Alfredem nie był żadnym zaskoczeniem, ale sam motyw, że król zamiast zbiec do innego kraju szukać sojuszników co historycznie nie raz miało miejsce, albo jak w jego przypadku - zjednoczenie państewek i odbicie kraju) wypiekał bułeczki wieśniakom, no kur***
spoiler stop
Wszystko to jest cukierkowe i nijakie. Po tej części nie mam ochoty sięgać po następną grę z serii, choć jestem fanem od samego początku to wyprzedziło Unity, III oraz Sindicate (które totalnie nie zapadły mi w pamięci) w byciu najgorszą grą z serii. Ubisoft robi sobie jaja - po dobrym odysey wypuszczając takiego nudnego gniota. Te same oszołomy widziałem są odpowiedzialne za produkcje infinity i już wiem, że raczej nic dobrego z niej nie będzie.
Jeżeli chcecie się strasznie wynudzić, walić co 5-6 minut facepalma, ogarniać debilny grind w grze, słabą AI przeciwników, idiotyczny główny motyw, miałkimi postaciami i pustym światem z niewykorzystanym potencjałem to polecam z całego serduszka tą grę.
Przeszedłem grę - 69 h na zamknięcie wszystkich zadań. O ile tryb walki bardzo mi się podoba tak woła o pomstę do nieba inteligencja przeciwników i totalna nuda w ich rodzaju. Dostajemy 5 klas przeciwników - zwierzątka, leszczy, czołg, hudiniego oraz mini bossa... Jest to pierwsza rzecz, która mnie razi w tej grze. Druga to inteligencja przeciwników, która zabija całą rozgrywkę, robią tak debilne rzeczy, że każda walka jest banalna. Przez całą grę zginąłem może 4 razy i to przez błąd gry - teleportujące się granty i przeciwników. Główny motyw ogólnie średniawka i festiwal banałów.
Jestem świeżo po pierwszym podejściu do gry i jestem strasznie zawiedziony. Tyle czytałem o innowacyjności i super różnorodności w tej grze, a dostałem powtarzalne i wręcz momentami nudne misje. Ale od początku to co na plus idzie to tryb skradania się w lokacjach i troszeczkę trudniejsi przeciwnicy, choć z ich inteligencją różnie bywało. Misje niestety wypadają słabo, główny motyw krótki oklepany wręcz nudny, poboczne misje niestety bez polotu idź zabij, odzyskaj, skradnij, każda podobna tylko inna lokacja. Kolejna rzecz znajdźki kotyliony nuda, Nostradamus natomiast trudny jak cholera i trzeba się nalatać po Paryżu i 100 razy przeszukiwać lokacje wzrokiem orła, który ma ograniczony czas (po co?). Nadmienić trzeba optymalizacje po pierwszych łatek gra na ultra pomimo kompa najnowszej generacji tnie się w dziwny sposób, po dograniu nowych łatek działa w miarę okej ale ustawienia muszę mieć średnie. Druga rzecz najbardziej irytująca wszędzie natykanie się na połączenia z netem, do porzygu... Ciężko przejść grę by nie władować się on-line. System rozwoju postaci i punkty do upgradowania broni zostawiają sporo do życzenia, już wolałem crafting z Black Flag. Gra jest mocno grywalna jak to assasyn ale momentami nudna i odmóżdżająca, gdzie zagadki z II? Paryskie opowieści są tak banalnie proste, że aż żal raz tylko oskarżyłem nie tą osobę co trzeba. No i gdzie jest ten motyw przyszłości? Jakieś migawki bez sensu większego, mogliby z niego zrezygnować całkiem, albo rozwinąć mocniej bo tak nie wiadomo co autor ma na myśli. Przykro mi dawać taką ocenę grze ale nie zasługuje ona na więcej, po świetnym AC: IV, słabe Unity. Mam nadzieję że Syndicate będzie lepsze.
Gra zasługuje tylko na tyle. Przeszedłem i nie zachwycił mnie ten tytuł. Jest bardzo grywalna, bardzo intuicyjna i miła w przechodzeniu. Ciekawy system ucieczek i mini gier. Do tego momentami poziom trudności wysoki, ale po 5-6 h przeciwnicy i skradanie nie są problematyczni. Główny motyw ciekawy i wciągający, choć nieco utarta fabuła ale warto ją przejść. Niestety niektóre zachowania świata jest dziwne oraz sztywna jazda samochodem nie dopracowana... Do tego główny bohater jest delikatnie idiotyczny. Z minus jeszcze trzeba dodać misje poboczne, które po 2-3 nudzą się jak nie wiem co. Zdobywanie reputacji to też jakaś kpina. Dużo zmian musi zajść w 2, mam nadzieje że Ubi się zreflektuje trochę.
Ja tam jestem zawiedziony tą grą... Płytcy bohaterowie, choć Pangan ciekawa postać, nie dali jej rozwinąć skrzydła. Główny motyw też cienki jak barszcz w barze mlecznym, na budżetówce. Główne misje trzaska się jedną po drugiej, a "wybory" Amita Sabal trochę żałosne. Rozgrywkę nuda i przydługa, powtórka z rozrywki znajdźki plus plakaty oklepane, po znaleźeniu kilku przestaje się za tym latać. Misje poboczne po zagraniu 2-3 razy takie same i bez polotu, masowa egzekucja zwierzyny oraz obrona ludu Kyratu wręcz śmieszna. Największy zarzut jednak mam do głównego bohatera był nijaki nic się nie odzywał, złapał za broń i od początku urządził rzeźnię w Kyracie, przyłączając się do jakiejś debilnej rebelii. W poprzedniej części bohater miał chociaż jakiś charakter, a tu nic. Do tego wybory, które niby miały wpływ na rozgrywkę, a tak na prawdę nic nie dawały, a wręcz były śmieszne. Brakowało jakiegoś uderzenia, zaskoczenia zwrotów akcji jak w trzeciej części, tu po prostu dostaliśmy kopię jej. Wiem, że jedni lubią takie powtórki z rozrywki (seria AC) ale nie tędy droga Ubi, mam nadzieje że nie zrobicie z tej gry drugiej serii wydawanej co roku. Na plusy gry muszę przyznać nowe pojazdy do poruszania się, oraz świetne misje w górach, które mi właśnie najbardziej się podobały, polowanie w śniegu lawiny oraz ucieczki to było to. Szkoda tylko że po zdobyciu kuszy generalnie nie da się zginąć...
Super ocena gry na podstawie optymalizacji! Nic a nic nie pomogła ta recenzja, jak fabuła jak grywalność? Nowości itp? To nie jest recenzja tylko ocena silnika graficznego gry i płynności na złomach nie tego oczekuję od recenzji.
Niestety jestem zawiedziony tą grą... Począwszy od sterowania po sam główny motyw, nie wciąga, słabo się gra, od połowy głównego motywu myślałem, że jej nie skończę. Znajdźki bardzo słabe i nic nie dające właściwie, nie chciało się ich zbierać. Kilka rozwiązań ciekawych ale ogólnie rozgrywka słaba, misje poboczne żenujące, a przez całą grę mam uczucie, że ktoś mnie prowadzi za rączkę! Zagrałem w całą serię AC i nigdy nie miałem takich odczuć... Szkoda kasy na tą część, a konwersja na PC jest żenująca. Nie dość, że na dzień dobry gra mi się zawiesza to jeszcze pomiędzy lokacjami też (pomimo tego że płynnie chodzi na najwyższych wymaganiach). Ogólnie przejść raz i zapomnieć oraz czekać na AC Unity.