Bestia!
Wyblakła zieleń traw,
Serca pożera strach.
Zalał karmazynowy płyn,
Wybrukowane kocie łby.
Konasz! Błogi Avalonie,
Wszystko wokół płonie.
W krwii naszj skąpana,
Istota już zapomniana.
Kto zgładzi Kazzara?
Zmienna to jest mara.
Duszy łaknie Twojej,
Szpon rozrywa skronie.
Podła, szybka, zwinna,
Zabić mnie powinna.
Jednak ja nie padam…
Uśmiecham się skrycie,
Chcąc odebrać życie.
Zwinny puginał przebija serce.
Odrobina srebra?
Nie potrzeba więcej!
Sączy się posoka…
Moja.
Jego..
Nasza…