Wybór, z racji własnych preferencji, jest dość oczywisty - czekam na Resident Evil 2.
Chciałbym, żeby była to gra dobrze podana, odświeżona graficznie, z zachowanym klimatem i napięciem rodem z oryginału. Chyba każdy gracz "starej daty" tego właśnie sobie życzy. Jednak po bardzo dobrze przyjętej Resident Evil VII, przekornie odpowiem, że wolałbym, by remaster nie był idealny, dopieszczony, wychuchany. A to z tego powodu, że cała seria jest warta kontynuacji. Po cichu liczę więc, że odnowiona wersja kultowej dwójki to jedynie przedsmak tego, czym uraczą nas w niedalekiej, mam nadzieję, przyszłości programiści z Capcom i doczekamy się zupełnie nowej odsłony. Warto przypominać klasyki, ale trzeba także iść do przodu, by nie zostać w miejscu, ba, by nie zacząć się cofać. Sądzę, że zgodnie z tą filozofią, prace nad zupełnie nowym Residentem trwają.
Z wielką chęcią i przyjemnością ogram raz jeszcze Resident Evil 2, ale traktuję tę grę jako aperitif, przystawkę przed głównym daniem, które to, w co niezachwianie wierzę, będziemy mogli skosztować jeszcze w tym roku.