Może nawet uda się wywalczyć ligę sprawiedliwości w formacie 16:9. Czyli dostosowaną do nowoczesnych telewizorów. A nie zacofaną do lat 90-tych w 4:3
Nie będzie polskiej wersji. To nie kupi się dopóki nie będzie polskiej wersji. Proste
Można polemizować nad tym czy remastery to dobro czy zło. Powiem tak. Remastery może i mają sens. Ale najbardziej w przypadku gier z lat 90 i ewentualnie 2000s. Czyli takich gier które zdążyły się mocno zestarzeć, a nie gier z ostatniej dekady. Co będzie kolejne? Dead Space Legendary Edition? Chciałbym doczekać się odświeżonej wersji Max Payne 1 Czy Deus Ex 1. Czemu za takie gry nie biorą się za odświeżanie. Można powiedzieć że twórcy wielu gier niepozwolili z godnością się zestarzeć. Jak choćby Saints Row 3 Czy Crysis. Takie remastery można odebrać również za swoistego pstryczka w nos od twórców. Ponieważ zamiast sprzedać nam nowy pełnoprawny tytuł. Wciskają nam jedynie nowsze wersje starszych wersji. W przypadku Crysisa producenci przeszli samych siebie wciskając graczom re-crapa który działał albo nadal działa gorzej od oryginału. Ale co robić skoro już pojawiają się remastery? Przede wszystkim nie wydawać na te gry pełnej kwoty od razu po premierze. Można zagrać, ale takie gry są warte 1/4 swojej ceny i jak dla mnie jest to rozsądne podejście
Gra sama w sobie jest rewelacyjna. Ale nie polecam tej gry w wersji na PS3. Zdecydowanie gorsza od PC. Rozdzielczość jest zaniżona do tego stopnia że z napisów i tekstów robią się krzaki na ekranie i trudno jest się doczytać. Po za tym zdarzają się spadki płynności animacji do tego stopnia że gra zaczyna zamulać
Bardzo zmarnowany potencjał. A szkoda. Największy plus to różnorodność postaci i ich ekwipunku. Ale na tym kończy się różnorodność. Reszta gry to recykling zadań pobocznych (których jest zaledwie kilka na całą mapę) oraz recykling map i pomieszczeń. Przez całą grę praktycznie robimy to samo w kółko. Nawet misje główne specjalnie się nie różnią. Gdyby dali sobie więcej czasu na stworzenie czegoś więcej to rozgrywka mogła wyglądać by lepiej
Gra może okazać się całkiem przyjemna. Tylko na początku należy przełknąć gorycz że jest to kalka Far Cry 3. Ale jak już się o tym zapomni to można całkiem fajnie sobie pograć
W lutym wkręciłem się w Blacklist Splinter Cell. Kupiłem w biedronce pół roku wcześniej i leżało na półce przez ten czas, ale zabrałem się w końcu do tego. No i nie żałowałem zakupu.
Ostatniego czasu nie mam weny do ogrywania nowych tytułów. Może to ze mną jest coś nie tak, albo z grami. Być za stary już jestem :-D A może to przez to że od dawna nie widziałem nic nowego i ciekawego w grach. Znacznie częściej wracam do ogranych i znanych mi tytułów które lubię i znam. Doom, Red faction, alien shooter, AVP2, Crysis, Tomb Raider. Star Wars Jedi Academy i Jedi Outcast, Max Payne i wiele innych. Rzadko mam chęć sięgnąć po coś co jeszcze nie grałem. A jak już sięgam to moja przygoda z grą szybko się kończy
Halo Combat Evolved - Dziwna gra. Z pistoletu mamy zbliżenie zoom, a z karabinu szturmowego już nie.
Far Cry - Po trójce to nawet tego nie ruszam żeby jeszcze bardziej się nie demotywować
Mafia 3 - W tej grze większość misji praktycznie wygląda tak samo. Trzeba przedrzeć się za plecami przeciwników żeby zabić głównego szefa albo ich wszystkich pozabijać. A szalona jazda z czerwonym paskiem stanu to nic nowego w grach
Mass Effect Andromeda - Temat jest oklepany przez poprzednie części. Schemat gry praktycznie taki sam
Tak że zwykle jest jakieś Ale. W ostatnich czasie ukończyłem jedynie dwie nowe gry . Twin Sector i BioShock 2 Remastered
Dlatego zwracam się do was jeśli znacie tytuły gier które odbiegają rozgrywką od konwencjonalnych tytułów. Niekoniecznie muszą być to gry z branży AAA. Chodzi o gry z gatunku FPS, FPP, TPS, TPP, Strzelanki, Akcja, Zreszczonościowe, zagadki, przygodowe Survival, Sci-Fi, Horror, Postapokalipsa, Wojenne. Skradanki.
Mass Andromeda ma podobny schemat gry jak główna trylogia. Jednak fabuła Andromedy nie jest tak porywająca jak w poprzednich Mass Effectach. Jeśli chcemy ukończyć grę to musimy przebrnąć przez setni nudnych dialogów które zwykle nie mają nic wspólnego z główną fabułą. A także dziesiątki zadań śmieciowych typu znajdź 10 roślinek dla doktorka. W sumie po zdobyciu pierwszej planety Eos już byłem znużony tą grą.
Jedynka jest znacznie lepsza. Już w pierwszych godzinach gry rzuca się w oczy duża powtarzalność zadań i wiele niedociągnięć. Głównie misje polegają na jak najszybszym przebiegnięciu z punktu A do punktu B. A w misji "Z powrotem w grze" gdzie mamy wykraść dane z budynku Noah straszy nas że w tym obiekcie mają bzika na punkcie ochrony. Jednak podczas tej misji nie widać ani jednej kamery oraz ani jednego ochroniarza. Przemierzamy sobie korytarze skacząc i hałasując sobie. Dopiero na końcu misji gdy już nas zauważą pojawiają się przeciwnicy. Wielkie wyzwanie to jest. A najgłupsze w tej grze jest to że strażnicy uzbrojeni w kaski oraz kamizelki kuloodporne padają po kilku ciosach od pięści
Ta gierka zajeżdża świeżością jak zeszłoroczny śnieg. Raczej nie zagram dalej w Far Cry 4 ponieważ nie mam ochoty kolejny raz przechodzić Far Cry 3 tylko na innej mapie. Twórcy nie dowiedli tą częścią że potrafią nadać świeży tytuł w serii. Protoplasty i podwaliny Far Cry 3 i Blood Dragon to FC4
Niezbyt udana gra wideo. Sterowanie gorsze niż w Obscure. Z Przeciwnikami prawie w ogóle nawet nie trzeba walczyć. Można omijać ich łukiem. Można stanąć przed nimi i nic się dzieje. Może po dłuższej chwili łaskawie opluje nas jadem. To ma być straszne? Te poczwary są śmieszne.
Niech ktoś mi wytłumaczy jedno. Dlaczego policja szturmuje sobie bank jak chce. Skoro przetrzymywani są zakładnicy w środku. W takiej sytuacji policja nie może wkroczyć. Tak właśnie działo się w pierwszej misji Pierwszy bank światowy. Pierwsze wrażenia marne.
To gra jest pełna bez sensów. Pograłem około jednej godziny i dałem sobie spokój z tą grą. Począwszy od ustawień gdzie nie można przypisać klawiszy myszy. Rozpocząłem grę zabiłem 2 przeciwników i cut scena kilka minut, potem znowu zabiłem 3 przeciwników i cut scena kilka minut. Nie mam nic do cut scenek lubię oglądać i ale to przesada. Tak przez większość gry. Brak języka polskiego. Pełno sprzeczności. Przeciwnicy najpierw chcą nas zabić, ale nas łapią, potem nas wrzucają do niewolniczej pracy i dają nam broń. Potem znowu chcą nas zabić ale to my ich zabijamy ich własną bronią, w końcu nas łapią i znowu dają do nie woli. Akurat tak się składa że przed rozpoczęciem gry skończyłem kampanię Gears of war i rozgrywka wygląda identycznie. Mieszanka Gears of War i Binary Domain. Żeby nie mówić powtórka tych gier. Odradzam wszelki zakup. Gra nadaje się na PS Plus do bezpłatnego pobrania.
Zdecydowanie najgorsza część z serii GTA. Próbowałem 2 razy ukończyć GTA 4. Na konsoli oraz na PC. Niestety nie dotrwałem do końca ani razu. Piszę to głównie że względu na fatalne sterowanie. Poruszając się pieszo postać porusza się bardzo wolno bez Shiftu. Nie tak jak w GTA VC czy San Andreas. Prowadząc samochód kamera nie jest sztywno za samochodem. Tylko zawracając lub skręcając kamera przez dłuższą chwilę zostaje gdzieś z przodu lub z boku pojazdu przez co nie widać co jest przed nami. Przez co trzeba wspomagać się myszką lub klawiszem C żeby wyprostować kamerę. Sterowanie jest zbyt irytujące. RockStar postarał się zniechęcić gracza do gry. Przymierzanie ubrań trwa stanowczo za długo. Na szczęście w GTA 5 już to zmienili.
To się właśnie nazywa psychofan Coda. Tacy kupią nawet gówno w papierku jeśli tylko nazywa się Call of Duty.
Obejrzałem wystarczająco recenzji żeby odnieść wrażenie że nie warto zaopatrzyć się w ten tytuł. Chociaż nawet napaliłem się przed premierą na Mafie III. W ten grze jest jeden wielki bałagan i nic nie pasuje do siebie jak należy. Zaczynając od tego że ta gra raczej wygląda na jakieś Watch dogsy a nie na grę z klimatem lat 60-tych. Nie podoba mi się cały ten modernistyczny schemat. Możliwość widzenia wrogów przez ściany jest całkowicie zbędna. To psuje znacząco rozgrywkę. Nie dość że przeciwny posiadają sztuczną inteligencję poniżej poziomu easy to jeszcze możemy obserwować ich ruchy przez ściany. Posiadamy mapkę z GPS która cały czas prowadzi nas za rączkę a jak na tamte czasy GPS tutaj w ogóle nie pasuje. Tak samo jak telefon komórkowy. Tak jak mówię tutaj nic do siebie nie pasuje. Telefon i GPS nie pasuje do lat 60-tych a czarnoskóry nie pasuje do mafii. Rozgrywka jest powtarzalna i monotonna. Przez 90% gry wykonujemy praktycznie to samo. Można na dwa sposoby. Wchodzimy jak Aiden z Watch Dogs albo wchodzimy w stylu Rambo. Wiele wpadek graficznych Np. Brak odbicia w lustrze. Jeśli ktoś ma chęć i cierpliwość to może przebrnąć przez te wszystkie misje poboczne dla samej fabuły. W tej grze raczej nie ma nic oryginalnego. Większość schematów jest zapożyczone z innych gier. Pierwsza część Mafii to jest arcydzieło przy tej grze. Aż za tęskniłem za jedynką.
W stosunku do ostatniej części Primal hunt. Seria nie przeszła ewolucji, ani rewolucji. Nie zaoferowano wiele więcej od poprzednich osłon. Marine nie daje nic więcej niż standardowy FPS, skakanie, bieganie, strzelanie. Alien stracił wizję w ciemności, rzut na ofiarę, ale za to finishery ma lepsze. Predator ulepszono system walki, skakania i poruszania się oraz finishery na obcych i ludziach. Predorianom odebrano kuszę która była przydatna w wielu sytuacjach. Z tych trzech postaci najbardziej wkręciłem się w zabijanie predatorem. Zabrano również inteligencję przeciwników. Na poziome Hard przeszedłem grę na luzie. Medium jest dla amatorów, a na easy to nie trzeba apteczki używać. Walka z obcym wygląda tak że skacze wokół ciebie jak małpa, ale rzadko może trafić. Predator atakuje na odległość, raczej nie podchodzi i cofa się. Bez porównywania do poprzedniej części gra jest całkiem dobra i klimatyczna. W końcu obcy to marka sama w sobie. Połączenie najbardziej kasowych monstrum Hollywood było dobrym pomysłem
DS3 Trochę się zmienił od poprzednich części. Jednak wiele elementów rozgrywki uległo zmianie. Do DS1 i 2 jeszcze chętnie wrócę. Ale do trójki raczej nie. Ewentualnie jak zdobędę kiedyś polską wersję. Całość DS3 wyglądała dość kiczowato, niczym tandetny slasher oraz rozgrywka w stylu Star Wars Force Unleashed. Nie było już horroru, strachu, survivalu ani poczucia zaszczucia. Amunicja i apteczki były ciągle pod ręką, byliśmy jak żołnierz idący na wojnę.
Odpalam Issaca Clarka pierwsza akcja i tu strzelamy z karabinku do ludzi. Myślę sobie WTF!!?? To na pewno Dead Space? Gra była bardziej nastawiona na akcję z resztą nie rzadko kiepsko jak i rozwiązania. Jedna rzeczy która mi się spodobała to warsztat. Można połączyć dwie bronie w jedną. Duże możliwości modyfikacji broni. EA Games ma to do siebie że często wydaje swoje serie do Trzeciej części Crysis, Dead Space, Mass effect. Czyżby zwykle do trzeciej części gry cieszyły się grywalnością? Może EA nie potrafi utrzymać swoich serii na topie. Np. GTA tyle części, tyle lat i nadal seria cieszy się popularnością. Myślę że przyczyną może być to że EA nie stara się włożyć do kolejnych części czegoś nowego. Każda kolejna część jest niemal identyczna. A zmiany są zazwyczaj kosmetyczne. Np. Przez całą serię DS nikt nie zmienił tego jak się wybronić przed atakiem przeciwnika. Obrona polega jedynie na Pulsacyjnym wciskaniu klawisza E. Czemu nikt nie wzbogacił sekwencji quick buttons?
Metro 2033 to gra jedynie dobra. Ale do rewelacji brakuje. Nie dopatrzyłem się żadnych nowych pomysłów w tym gatunku gry. Gra ma elementy horroru, sci-fi i survivalowe. Ale szybko mijamy kolejny rozdziały, lokacje otwarte i zamknięte. W tych otwartych możemy jedynie zaopatrzyć w amunicję i sprzęt ale po za tym nie ma tam nic innego do roboty. Zrobimy swoje i idziemy dalej. Idziemy tak szybko że nawet nie zdążymy się zadomowić w tym świecie i poczuć jego klimat oraz nastrój. W tej grze jak w wielu innych grach mamy kwestię strzelca wyborowego. Nasz bohater od początku do końca gry strzela jak członek oddziału Seals. Co za tym idzie nie możemy rozbudować umiejętności naszej postaci. Możemy jedynie kupić gotowe modyfikacje broni, ale nie możemy ich składać ani zwiększać siły ognia. Broni też nie ma za dużo do wyboru. Nie możemy też rozwijać naszej postaci. Nie wspomnę już o tym że bohater pojawia się jedynie w formie narratora. Przez całą grę jest nie mową co bywa irytujące. Względem tego co oferują dzisiejsze gry to już naprawdę mało co oferuje metro 2033. Już nawet Deus Ex sprzed 14-tu był bardziej rozbudowany. A metro 2033 oferuje zaledwie skrawek tego. Grę można po prostu przejść bez większych emocji i rewelacji. Walka z przeciwnikami nie wygląda imponująco. Brak wykorzystanej i rozbudowanej sekwencji Quick launch buttoms. Czterech przeciwników rzuca się na nas przelatują przez nas i nadal stoimy. Plątają się pod nogami że ciężko ich trafić.
Nie byłem nigdy maniakiem serii Hitman. Gry przed Bloodmoney przechodziłem częściowo przechodzą wybrane misje u kolegi. A Bloodmoney odegrałem połowę gry bo mój laptop nie wyrobił. Wiem o niej jeszcze tyle co usłyszałem od kolegów i recenzentów oraz grałem całkowicie w najnowsza odsłonę serii „Rozgrzeszenie”. Z mojej wiedzy o tej serii jestem gotów wystawić ocenę gry Hitman : Rozgrzeszenie jak i całej serii. W poprzednich odsłonach gry nasz bohater Agent 47 był bezideowym człowiekiem. Zabijał na zlecenie swoich przełożonych. I poza tym nic więcej szczególnie go nie interesowało. Zlokalizować cel i wyeliminować oraz zbiec niezauważenie z miejsca zbrodni. Łysy człowiek w garniturze z czerwonym krawatem. Niemal morderca idealny. Idealny? Ależ nie. Nie można zostać mordercą idealnym pozostając człowiekiem. Każdy ma swoje granice które mogą powstrzymać go od popełnienia czynu. Jednak nie potrafi sprzeciwić się swoim przełożonym ponieważ nie widzi albo nie chce widzieć innego sensu w życiu. Tak został wychowany. Wyprany ze wszelkich pozytywnych uczuć. W części rozgrzeszenie jest inaczej. Agent zaczyna kierować sobą ponieważ coś go porusza do tego. Słyszałem negatywne opinie że ten Hitman to już nie ten sam Hitman co kiedyś. Ze Hitman „Zdziadział” nawiązując wieź z dziewczynką którą ochrania w grze ponieważ ożyły w nim uczucia którego wszyscy uwielbiali Ble Ble Ble. I może to być prawda ale nie musi to być wadą tej gry. Też nie można ciągnąć w nieskończoność standardowego motywu gry. Uważam że w każdej serii musi nadejść moment w której standardowa rozgrywka obraca się o 180 stopni. Nie trzeba tworzyć z części na część tego samego modelu rozgrywki i podobnych rozwiązań tylko dlatego że ktoś się do tego przyzwyczaił a producenci obawiają się nowych rozwiązań żeby nie zawieść graczy i żeby ich portfel nie pozostał czasem w kieszeni. Trzeba odskakiwać od reguły.
Jeśli chodzi o rozgrywkę to wszystko odbywa się według schematu. Za pierwszym razem możemy się trochę pomęczyć z przejściem poziomu. Za drugim raz natomiast będzie łatwiej ponieważ znamy już możliwe ścieżki przejścia gry. Sterowanie postacią jest gładkie i przyjemne. Joystick niemal sam nas prowadzi i nie musimy z nim walczyć. Nie tak jak w przypadku GTA4 (Nie bez powodu nawiązuje do GTA4 ponieważ na tej grze bardzo się zawiodłem na całej linii. Ale to inny temat). Oprawa wizualna prezentuje się rewelacyjnie jak na PS3. Interakcja niemal z całym otoczeniem. Można wziąć wiele przedmiotów do ręki i eliminować nimi. Gra Nie jest przez cały czas taka sama od startu do finishu Ogrom możliwości. Niemal na każdym kroku gra zaskakuje i zabawna zwłaszcza z dubbingiem któremu nie mam nic przeciwko w grach. A NPC na ekranie tyle co na targu Swiebodzkim w Niedziele rano. Czasami grając miałem wrażenie że właśnie tam jestem Nie będę się tutaj wtapiał głęboko w możliwości gameplay-u o tym po prostu trzeba się samemu przekonać co w tej grze można. Dla mnie to jest nowość ponieważ rzadko gram w nowe gry. Gdyż nie jestem gotów wyłożyć na każdą nowością 200zł. A mój laptop odpala gry z ubiegłego wieku. Szacun dla producentów. Napisy końcowe obejrzałem. W poprzednie części jeszcze zagram w 100%.
Afterfall posiada pewny rzeczy których nie posiadał Dead Space. Te gry są podobne. Lecz uzupełnianie braków ds-a to nie droga do sukcesu. Po za tym Afterfall też nie posiadał wiele rzeczy które posiadał DS. Mówiąc o tym czego zabrakło w Dead Space mam na myśli używane narzędzi jako broni. Kilof, młot, młotek itp. Niestety nie wykorzystano tych broni zbyt dobrze w grze. Zabrakło sekwencji QLB, techniki walki, a walka z przeciwnikami wyglądała waląc na oślep i na dziko używając jedynie lewego przycisku myszy. I jeszcze posiadaliśmy shotgun którym mogliśmy załatwić bez problemu przeciwników. Więc walka z przeciwnikami nie była zbyt wymagająca. A śmierć bohatera na normalnym poziomie była prawie nie możliwa. Gra ma dobry klimat. Lecz większość gry nic się nie dzieje. Przeszedłem jedynie z połowę gry. Dalej mi się nie chciało. Zabijamy po dwa trzy potworki. Raz na jakiś czas wyleci wieksza grupka ale z nimi nie trzeba walczyć. Można uciec przez komorę odkażania do następnej mapy. Rzadko się trafia ta gra w pełni po polsku zrobiona przez polskie studio więc miałem nadzieję na coś dobrego.
Serious Sam HD: The Second Encounter Ukończyłem bardzo chętnie kilka razy. Serious Sam 3: BFE nie jestem pewien czy ukończyłem nawet 1/4 gry. Przez większość czasu gry nic się działo. Jeśli chodzi o arsenał zbrojny. Wykorzystano konwencjonalne bronie. Karabiny i shotgun'y z ograniczoną ilością amunicji i przeładowaniem magazynku. Co za tym idzie mniejszą ilością przeciwników. Zabijamy po kilka potworków na ekranie głownie tych samych. Zwiedzamy te same mapy głównie przemy do przodu. Gierka przerobiona na Call of Duty. Jak bym chciał zagrać w CoD-a, to bym odpalił CoD-a, a nie Serious Sam'a. Czemu zwykle jest tak że grafika nie idzie w parze w dobrą grą. Najlepsze gry w jakie grałem w życiu miały wymagania Pentium III 1,1 GHz, 256 MB RAM, karta graficzna 32 MB.
Gra z samego początku zapowiadała się obiecująco. Ale niestety sprawy techniczne dały plamę. Nie można ustawić Aspect ratio (Wielkości ekranu). O opcjach w menu gry można zapomnieć. Ponieważ takiej opcji nie ma. Próbowałem edytować pliki tekstowe też nic nie dało. Obraz rozciągnięty. HUD ucięty. Chyba dam sobie spokój z tym tytułem. Bo nie fajnie gra się rozdzielczości 1920x1080 w skali obrazu 4:3.
Tomb Raider. To gra dobra. Miejscami wręcz rewelacyjna. Ale to czego w poprzednich raczej nie bywało. W tej odsłonie było wręcz przesadzone. Mam na myśli wrogów. Nie chodzi mi o to większy brak przeciwników w poprzednich obsłonach był zły. W najnowszej odsłonie był wręcz wysyp wrogów. Powalaliśmy czasem od 10 a nawet do 15-tu wrogów na raz. Co było przesadą. To jest nie realne żeby jedna osoba powalała tylu wrogów na raz. Ale po Japończykach można się wielu rzeczy spodziewać. myślę że to był element który najbardziej rzucał się w oczy. W poprzednich częściach wrogowie byli jedynie dodatkiem do eksploracji. A tutaj eksploracja była dodatkiem do wrogów. Wspinanie się było bardzo uproszczone. Wystarczyło trzymać klawisz w góry i wspinaczka sama szła do góry. Ten element nie stanowił wyzwania. Lara miała też nie ograniczoną ilość wytrzymałości. Więc może wspinać się i wisieć w powietrzu w nieskończoność. W Uncharted, assassin creed też tak było i zawsze mnie to dobija. Brak paska wytrzymałości. Brak balansu przy chodzeniu po belkach. To są gry oparte na wspinaczce. Powinny stanowić dla gracza jakąś trudność i wyzwanie. To są podstawowe rzeczy. Jak można to pominąć. A na czym głównie się skupiono? Na strzelaniu i eliminacji wrogów. Ta gra była dobra jednak na każdym kroku czegoś w niej brakowało. Tutaj niemal każdy metr powinien stanowić wyzwanie, pułapki, łamigłówki itp.. Rzadko trafia się taki tytuł AAA więc w szczególności trzeba go calakować.
Wydać ponownie tę samą grę głównie po to żeby móc strzelać i używać latarki. Wydaję mi się że to była zwykła próba rozgłosu przed wydaniem gry Doom 4. Po to żeby starszym pokoleniom przypomnieć o serii Doom, a młodym pokoleniom pokazać że taka seria istniała. Oryginał jest znacznie lepszy. Bfg różni się od oryginału pod względem graficznym jedynie zwiększonym oświetleniem pomieszczeń, gammą, barwą i kontrastem. Po za tym grafika nie jest szczególnie wymasterowana. Gameplay jest taki że mamy latarkę połączoną z kombinezonem z akumulatorkiem które może się wyczerpać i konieczne jest naładowanie. Brak przybliżenia celownika. Ogólnie mówiąc lipa. Brak ustawień graficznych. Auto detect. Czyli nie wiemy czy gra wykrywała nasz sprzęt z grafiką na ultra, high czy medium mimo że mamy najlepszy sprzęt. Czysty rip z konsoli na PC.
W szafkach i na mapie jest więcej amunicji. A wrogów jest mniej. Nie pojawiają się w nie których miejscach tak jak w oryginale. Jeśli chodzi o amunicję do poziomu piekła praktycznie mamy arsenał na full. Latarka połączona z bronią jest nie wypalonym pomysłem. Ponieważ w oryginalnym Doomie można było postrzelać do potworów kryjących się ciemności. Wychodzących na nas z ciemności. Nie rzadko zaskakujących. To był jeden z najlepszych elementów Dooma. A teraz wszystko jest elegancko oświetlone i to jest lipa. Poziom z partnerem który oświetla nam drogę lampą naftową kiedy atakują nas potwory w sumie stracił rację bytu. Nie raz się zdarza w tej branży że wydaje się grę w gorszej wersji. Doom 3 BFG Edition i San Andreas HD są tego najlepszymi przykładami. Żeby to był naprawdę porządny tytuł to trzeba by napisać grę na nowo a nie tylko przekonwertować tekstury do wyższej rozdzielczości i dodać parę bajerów. Była słabsza grafika. sztuczna inteligencja na tym samym poziomie. Przestarzały silnik. Ale to można było przełknąć i wybaczyć w 2004 roku. Ale nie dzisiaj. Kiedy pierwszy raz grałem w Dooma to mój pc wyrabiał przy 800x600 na niskich ustawieniach. Ale mimo to zapamiętałem ją jako jedną z najlepszych. Kiedy grałem w BFG Edition czegoś mi brakowało.
Uwaga. Na poziomie 15: Delta Labs - Level 1 jest bug producentów który może uniemożliwić przejście do następnego poziomu. Zdaje się że w oryginalnym Doomie tez jest. Jeśli uaktywnimy ten bug a gra się zapisze to może być problem z ukończeniem poziomu. A rozpocząć od nowa poziomu się nie da. Wiele osób może myśleć że należy przejść grę od nowa. Mianowicie jeśli najpierw wciśniemy przycisk windy która odsyła nas do następnego poziomu to pojawi się napis Low Power i już ten napis nie zniknie i będzie blokować windę. Pójdziemy do reaktora i znajdziemy wszystkie przepustki. Wracamy do windy a napis dalej jest i nie możemy ukończyć poziomu. Prawidłowa kolejność powinna być taka że omijamy przycisk tej windy szerokim łukiem. Nie naciskamy i idziemy dalej go reaktora. Potem wracamy do tej windy i przechodzimy do kolejnego poziomu. Jeśli uaktywnimy taki bug to należy znaleźć plik default.cfg w folderze Base. Edytujemy w notatniku i dodajemy linijkę na końcu.
seta com_allowconsole 1
Następnie wchodzimy do gry wciskamy Ctrl + Alt + ~ i wpisujemy kod noclip.
Wtedy przenikamy przez do windy zamknięte drzwi.