A w Elden Ring cały czas miałem poczucie że coś tutaj nie pasuje. Sterowanie jest bardzo nieintuicyjne - prawy przycisk myszy to atak lewą ręką, przewijanie potionów w trakcie walki to horror (ludzie, przyciski szybkiego dostępu albo koło przedmiotów to standard od 2007!!!)
Rzeczywiście coś tutaj nie pasuje, czyli klawiatura i mysz :) Po to jest kontroler i wszystkie klawisze obok siebie żeby wygodnie tym sterować (bez odrywania rąk i wzroku od kontrolera, co za to występuje u graczy z klaw+mysz). Co do przewijania różnych przedmiotów, to proponuję zamiast tego korzystać z czegoś takiego jak sakwa oraz menu skrótów.
grafika jest klimatyczna - ale wygląda jak z 2012.
Ta wasza "słaba grafika" tylko wymusza dziwny pęd do co raz to większych wymagań i co raz to droższych części w komputerach czy konsolach. Robicie tak złą robotę, że szkoda mówić. Proponuję w takim razie skupić się na grach z tą super grafiką i być szczęśliwym.
Dziwne że w Armored Core VI dało się zrobić normalne sterowanie którego nie musiałem ruszać, grafika może nie urywała głowy i miała widoczne braki budżetowe, ale poza tym była zupełnie normalna.
A tutaj już grafika nie przeszkadzała? Czyli wystarczy, że gra jest prosta i nagle dostaje ulgę dla grafiki, a jeżeli gra jest trudna to czepiamy się grafiki? Słabe to. Chyba, że po prostu nie pasuje kreska czy kolorystyka, to inna sprawa. O gustach się nie dyskutuje.
Ale bzdura. Jeszcze wczoraj nie było powyższego wpisu Admina odnośnie recenzji ER.
I jeszcze to kłamstwo, że wpis ten pojawił się 25.08.2025 16:45, czyli 1 minutę po moim poprzednim komentarzu, który napisałem 25.08.2025 16:44.
Że niby wpis ten jest tutaj od 5 tygodni?
Wstydzilibyście się takich zagrywek.
cieszę się, że Sekiro Ci podeszło, co mnie zresztą nie dziwi, gra stworzona dla Ciebie do masterowania!
Walki w Sekiro są niesamowite. Coś pięknego. Potem przełączenie się do ER to takie trochę małe rozczarowanie ale w końcu to inna gra.
ciekawe tylko w jakim stylu grasz: sekirowo-rytmiczno-parowalnym z przełamywaniem postawy i deathblow (to musisz lubić) czy męczysz soulsowym - mam nadzieję nie ;-) !
A jak myślisz? :)
Powiem tak: jak walczę to w ogóle nie zwracam uwagi na pasek HP przeciwnika. Kompletnie mnie on nie interesuje poza jednym wyjątkiem: Zdeprawowana Mniszka. Gdy osiągnę jej 50% paska HP to przestaję na niego patrzeć i skupiam się tylko na posturze. Ciekawie za to było na
spoiler start
Robertooo, bo zrobiłem go i dopiero potem gdy oglądałem czyjąś walkę z nim, to zorientowałem się, że jego pasek HP właściwie mógłby nie istnieć, bo nasze ataki nie robią na nim żadnego wrażenia odnośnie HP :)
spoiler stop
Natomiast absolutnie byłem pewny, że nie będziesz używał Prosthetic Tools :-)
Pierwsze użycie tego i już wiedziałem, że nie będę z tego korzystał. Ja nawet granulek nie używam. Parę razy pomyliłem się i myślałem, że użyłem tykwy, a to była granulka. Kilka takich wpadek i zgonów przez to, i wywaliłem to z podręcznych przedmiotów i nawet zapomniałem, że takie coś istnieje :)
Tak czy inaczej - powodzenia!
Dziękuję i wzajemnie.
Proszę mi tu tylko nie mistrzować :) Nic a nic nie czuję się żadnym mistrzem. Zwyczajnie tak mi się lepiej grało. Cała tajemnica :)
Ale ja już tak chyba mam. Wsiąkłem teraz w Sekiro i mam to samo co w ER. Gram samą kataną, bez niczego innego. Nic... kompletnie nic. Zero. Na dodatek szukam momentu, do którego nie muszę ulepszać siły ataku czy mojego HP. Czemu tak? Pozostawię moje dziwne upodobania bez komentarza. Ten typ tak ma i nic na to nie poradzę :)
A koledze
ER to zaraz po Sekiro moja ulubiona gra typu souls. A może na równi z Sekiro? Sam nie wiem. No dobra. Sekiro to nie jest do końca souls ale nie kłóćmy się o szczegóły.
Dzięki, że we mnie wierzysz ale małe szanse, że go zrobię :)
Może za rok lub dwa gdy sobie poćwiczę.
Twój opis jest wyczerpujący i wiem, że przekazałeś pewnie większość tego co sam się nauczyłeś, za co wielkie podziękowania z mojej strony.
Życzę dużo frajdy z nowej gry, która cię wciągnęła :)
Jak to już masz to wtedy zostaje tylko opanowanie chciwości, która zawsze potrafi być zgubna ;-)
Ostatnio stałem się bardzo cierpliwy i jestem w stanie uczyć się walki metodą: 1 atak - unik - 1 atak - unik - itd.
Po wielu wielu wielu testach udało mi się kilka razy zrobić no hit przeciwnika, którego się bardzo bałem i nie potrafiłem z nim kompletnie walczyć. A teraz z tym konkretnym walczy mi się całkiem przyjemnie. Jeszcze muszę potrenować jego kolejne odmiany, bo są trudniejsze.
Dwie próbki:
spoiler start
watch?v=kWIqBPYMVVY
watch?v=K_RlGYMREzo
spoiler stop
Bardzo mi się ten taniec spodobał :)
Źle mnie zrozumiałeś :)
Detonacja na start drugiej fazy - umiem, ona nie stanowi problemu. Miałem na myśli to, że nie licząc czasu na zabawę w detonację, to po niej żyję tyle czasu ile podałem, czyli krótko :)
Kolejna detonacja - ja nigdy nie zszedłem poniżej jego ok. 40% HP, więc to jeszcze przede mną. Wiem, że to jest, bo przez przypadek dostałem spoiler. Ale to nic. Przeżyję. A raczej pewnie zginę :)
Na czym ginę? A na wielu rzeczach ale głównie na atakach Miquelli. Chociaż nie potrafię unikać też tego 5-krotnego (?) uderzenia z powietrza oraz tego zestawu zaczynającego się od rzucenia 8 kulami i potem wszystkiego co po tym. Ale ogólnie to przez ataki Miquelli gubię się przy atakach PCR. Jak patrzę jak wy wszyscy gracie, to ja tak nie umiem. Ładnie tego unikacie, a ja zgarniam wszystko. No za wolny jestem. Nie mam takich szybkich odruchów. Minas Morgul wszystkie ataki Miquelli ładnie fikołkami przeskakuje. Na innych filmach na YT to samo. Coś ze mną jest nie tak. Dla mnie to już jest za daleko. Ja nie wiem jak wszyscy stoją przed PCR i mogą go uderzać, bo ja jeżeli stoję przed nim, to obrywam od Miquelli. W teorii najlepiej by chyba było atakować go w plecy ale ja tam nie potrafię się dostać, bo każde machnięcie Radahna mieczem to albo od tego oberwę albo jeżeli zrobię unik to po fikołku od razu wpadam na ataki Miquelii. Ataki Miquelli obejmują tak potężny obszar, że ja nie jestem w stanie znaleźć się jednym fikołkiem poza nim. A nie umiem reagować tylko na ataki Miquelii, bo inaczej oberwę od Radahna. Dlatego najpierw mam reakcję na miecze Radahna. Jednak moja reakcja zostaje za każdym razem idealnie ukarana (jakby wyliczona) przez Miquellę. No nie wiem. Może wy umiecie ale ja nie umiem tego unikać.
Nie rozumiem też jednego ataku, którego przez przypadek czasami jakimś cudem unikam. PCR coś zaczyna kombinować (sygnalizuje ale ja jeszcze nie ogarniam co i jak) i nagle przez przypadek obchodzę jakby po półłuku na jego plecy, a on nagle wypala jak z procy leci gdzieś pół areny dalej. Jak ja to ominąłem? Nie mam pojęcia, bo szczerze mówiąc nawet czasami nie wiem co się wydarzyło.
jeśli tego nie próbowałeś, to może spróbuj. Mianowicie poziom obciążenia = lekki. Ja nie byłem w stanie skutecznie rollować combosów Radahna na średnim ciężarze. Niby bil mi więcej, ale było hm...uczciwiej? Nie musiałem wchodzić w niemożliwie krótkie okienka.
Próbowałem na średnich ale nie umiałem, więc już dość dawno przerzuciłem się na lekkie. Także większość moich prób na nim mam na lekkim. I rzeczywiście zgadzam się, że obrażenia bardziej bolą ale uniki zdecydowanie lepsze. Wczoraj na próbę wrzuciłem zbroję i jakoś ślamazarnie mi to zaczęło wychodzić :)
A tak swoją drogą to przerzucam się chyba na 100% moich przyszłych rozgrywek na lekki udźwig. W jakichś wyjątkowych sytuacjach będę nakładał jakąś średnią zbroję ale ogólnie będę chciał grać na lekko. Tym bardziej, że po BB i Sekiro oraz dodatku do DS1, to będę chciał zacząć moich prób na SL1 / RL1 w soulsach i ER.
Nie przejmuj sie, ze go nie zrobisz.
Nie przejmuję się :)
Będzie jeden taki, to będzie. Trudno.
Codziennie 3-5 prób? To nigdy bym go nie przeszedł :)
Nie siedzę na nim codziennie, bo już zwyczajnie nie mam do niego siły.
Jak siadam do niego, to robię ze 30-50 podejść.
I nic to nie daje. Nie widzę żadnych postępów.
Po przekroczeniu 100 przestałem liczyć ale gdzieś ze 400-500 razy na nim zginąłem i ani razu nawet nie zszedłem poniżej jego 40% HP.
Nawet przestałem się kompletnie denerwować.
Nie licząc jego detonacji na całą arenę, to utrzymuję się przy życiu krótko - może ze 30s i ginę. Może z 5-10 razy przeżyłem bliżej 1 minuty.
To już przestaje być zabawne.
Nie ginę z racji braku estusów jak coś. Ginę mając często 6-9. Zwyczajnie nie nadaję się na niego i tyle.
Nawet nie wiem czy mi się chce to dalej ciągnąć.
Nie sprawia mi to już w tym momencie żadnej satysfakcji.
A grać broniami OP nie zamierzam, bo mnie to kompletnie nie interesuje.
Jedynie pierwsza faza sprawia mi przyjemność i może dlatego tyle to ciągnę.
Poddaję się.
PCR nie do przejścia w moim stylu.
Ten boss przejmuje pałeczkę po Friede.
DS3 --> Siostra Friede pokonana
ER --> Malenia pokonana
Wszystkie walki oczywiście w moim stylu gry, czyli wiadomo w jakim.
Oficjalnie całe DS3 mam już teraz ukończone :)
Malenia bez eliksiru i bez popiołów wojny ale za to z mrozem i krwawieniem (krwawienie drugi raz w życiu użyte).
Niestety PS4 nie nagrało mi walki z Malenią. Jestem zły.
Jedynie pozostał mi teraz PCR i idę na Sekiro, a na koniec BB.
daj znać jak już ubijesz :)
Nie obędzie się bez pochwalenia się :)
A tak swoją drogą przypadkiem zajrzałem na Steama i widzę, że jest -50% na Sekiro.
Biorę chociaż mam na PS4 ale chcę mieć i na PC.
Może jakieś wyzwania lub randomizery.
Nie wiem czy gra mi podpasuje ale zaryzykuję.
Thalar ogarnął DLC, gratki
ogarnął... tylko PCR pozostał... ale dzięki :)
mało który boss w trzeciej części soulsów sprawia problemy. Abyss Watchers, Pontiff, Twin Princess dali mi trochę w kość.
Poczekaj na oba dodatki i na bossów. Jestem ciekawy jak ocenisz ich trudność :)
Eksploracja trudniejsza niż bossowie (serpent man, pus of man, fuck these guys)
W obu dodatkach poznasz przeciwników, którzy ich przebiją.
Okropnie brakuje mi w soulsach konia, (...) skoku
Najpierw narzekałem na te rzeczy w ER po ograniu DmS, DS1-DS3, a teraz gdy wróciłem do DS3 to też mi tego brakuje.
Na razie w wolnym czasie trenuję sobie Gaela.
Spróbuję go zrobić prawie no hit lub no hit.
Jak go skończę to zostanie mi już tylko ona.
Na razie Gaela fajnie się ćwiczy biorąc pod uwagę to, co robi z nami ER :)
Miła odmiana... aż nabrałem ochoty żeby sobie poćwiczyć niektórych wcześniejszych bossów z DS3.
Sam nie wiem za co się zabrać :)
Tyle moich zgonów to testowanie wielu przeróżnych uników na wszystkie możliwe sposoby.
Sporo z tego było na zasadzie nie to żeby go zrobić, tylko żeby sprawdzić to i owo.
Dodajmy do tego, że ja się uczę bardzo powoli, jestem cienki w soulsy, i wymyślam sobie utrudnienia... no i nabiłem tyle zgonów :)
Co ciekawe zrobiłem Bayle'a w walce, którą już prawie na starcie spisałem na straty.
Zrobiłem masę błędów i stwierdziłem, że i tak go nie zrobię, więc bez zbędnego spinania się i mogę walić błędy i gafy.
No i przez przypadek go zrobiłem :)
Ale walka wstyd gdyby ją pokazać.
Z PCR już trochę walczyłem ale na razie robię sobie pauzę, bo muszę trochę odsapnąć.
Włączyłem za to DS3 i chciałem porównać sobie walkę Midira z Baylem.
Trzeba się przestawiać po długim graniu w ER.
Ależ obie gry są dobre.
Trochę pobiegałem na Midira i tak go ogarnąłem, że jestem dumny z mojej finałowej walki z nim.
Nawet lubię sobie ją oglądać ponownie i ponownie.
Zrobiłem kilka małych błędów... takich prostych, że wstyd, a które umiem poprawnie unikać. Nie wiem czemu dałem się tym trafić.
Gdyby nie one to Midir mógłby być zrobiony no hit :) Oczywiście kilka butelek zużyłem ale jednak wyłożyłem się na prostych atakach :)
Podszedłem do niego bardzo agresywnie... swoim stylem walki wymusiłem na nim brak laserów i duchów.
Na początku nie mogłem dobrze ocenić odległości mojej postaci względem jego głowy.
Dopiero gdy ginął wypuścił duchy... w sumie nie wiem dlaczego.
Cały czas biegłem w jego kierunku.... non stop w ruchu... nie stałem daleko, ani nie odbiegałem na większe odległości.
A jeżeli już to od razu zawracałem i biegiem do niego.
Biłem go właściwie tylko po pysku... w nogi chyba ani razu nie uderzyłem... muszę sprawdzić ale raczej 100% w pysk.
Ile razy się zamachnąłem w powietrze, to też nie zliczę :)
Oczywiście jak to u mnie bywa bez buffów itp. z jednym prostym długim mieczem z błyskawicami, na najlżejszym obciążeniu.
Zarówno smok jak i wiwerna są super... sam nie wiem, które z nich lepsze. Każde z nich lubię.
Kolejny boss za mną.
spoiler start
Bayle - udało się za 150 razem.
Prawie 4 razy miałem go już na 2-4 strzały.
A jeden raz to chyba na strzała.
Ależ niesamowity boss.
Widowisko jakie przy nim jest, to w mało którym filmie można zobaczyć.
Fajnie mi się z nim walczyło.
Jeden z bossów gdzie kompletnie nie denerwowałem się przy kolejnym umieraniu.
Bardzo sprawiedliwy boss ale poza jednym pokręconym atakiem - zianie ogniem w przód.
Nie wiem kto tam w FS wymyślił, że ten ogień może sobie skręcać na samym końcu, ale 20 batów się należy za taki pomysł.
Nie licząc tego ataku, to cała reszta jest sprawiedliwa i do ogarnięcia. Oczywiście jednego do tej pory jeszcze nie ogarnąłem - lot, 2 ataki ogniem po całej arenie i na końcu detonacja. Trochę trudne jeszcze dla mnie. Ale udało się :)
Dynamika walki, agresywność Bayle'a oraz muzyka, no po prostu cudo.
Jeden z najciekawszych bossów.
Trudny i to bardzo... ale warto było :)
Ależ satysfakcja po walce :)
Najlepsze jest to, że na koniec sprawdzam ile mi estusów zostało. Widzę, że wszystkie 14 poszło, a mi zostało jeszcze 50% HP.
Jeszcze na koniec rzut oka na eliksir. I co się okazuje? Zapomniałem go wypić :)
Także Bayle niechcący poleciał na trudniejszym poziomie :)
Trzeba będzie jeszcze do niego kiedyś wrócić :)
spoiler stop
To jeszcze kilka porad i ciekawostek na start. Może się przydadzą jeżeli czegoś z tego jeszcze nie wiesz.
Mapa
Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak ogromy jest świat pod ziemią. Do tego jest odrębna mapa przełączana przyciskiem na kontrolerze (jest opis na mapie, który to przycisk). To jest tak duże, że dopiero na koniec gry będziesz przecierał oczy ze zdumienia. A wielopoziomowość, która jest w dodatku? Mapa tego nie pokazuje ale jest tego sporo i miesza niesamowicie.
Butelki i eliksiry
Są 3 rodzaje butelek, z których można się napić:
1. butelka szkarłatnych łez - przywraca fragment życia
2. butelka modrych łez - przywraca fragment many
3. eliksir - samemu przyrządzamy wg uznania
Można zwiększać ilość butelek łez do max +14, oraz ich pojemność do max +10.
Ten trzeci rodzaj (eliksir) można samemu skomponować z 2 różnych łez. Tych łez jest kilkanaście różnych wersji i każda daje coś innego. Wybieramy tylko 2 spośród całego repertuaru i przy ognisku (tylko tam) można je zmieszać. Tego jest tylko 1 sztuka ale gdy siądziemy przy ognisku to ona się odnawia. Czyli tylko 1 sztuka na raz w przeciwieństwie do max 14 butelek tych szkarłatnych/modrych łez.
Te łzy do mieszania eliksiru najczęściej wypadają z 2 bossów, których jest wiele odmian. To oznacza, że ci dwaj bossowie będą się pojawiać wiele razy ale każdy z nich będzie miał inne umiejętności. Wygląd będzie ten sam tylko przyłoży ci innym żywiołem itp. :) Dlatego nie warto omijać takich bossów nawet jeżeli się powtarzają, bo możesz nie dostać jakiejś butelki: czy to do tych max +14 / +10, czy to do tych dla eliksiru.
To nie będzie spoiler ale szukaj Kościołów Mariki, bo tam najczęściej są kolejne sztuki tych 3 rodzajów butelek i/lub łez.
Kamienie zwykłe i ponure
Sprostuję pewną rzecz, bo napisałem wcześniej:
Są 2 rodzaje broni jeżeli chodzi o kamienie. Jeden rodzaj broni ulepsza się kamieniami zwykłymi, a ten drugi rodzaj kamieniami ponurymi (najczęściej z bossów ale nie tylko).
To w nawiasie, że najczęściej tylko z bossów, to dotyczyło broni z bossów, a nie kamieni z bossów. Czyli jeżeli z bossa jest jakaś broń, to na 100% będzie to broń ulepszana kamieniami ponurymi. Nie kojarzę żeby jakiś boss dał broń ulepszaną kamieniami zwykłymi.
Ulepszać można samu ale to tylko pierwsze 3 poziomy zwykłymi kamieniami na kowadle zaraz na starcie gry. Potem ulepszanie od +4 do +25 musi zrobić jakiś kowal w innych rejonach mapy. Ulepszanie ponurych (nawet chyba od poziomu +1) to chyba w ogóle kowal.
Kamienie zwykłe - najpierw 2 kamienie (poziom +1), potem 4 kamienie (poziom +2), potem 6 kamieni (poziom +3), i znowu 2, 4, 6, i znowu 2, 4, 6. I tak w kółko aż do +24. A ostatni +25 jest specjalnym kamieniem. W tych broniach można bawić się Popiołami wojny.
Kamienie ponure - tu zawsze jest jeden kamień na poziom, od +1 do +9, a potem +10 to też kamień specjalny. Tu nici z Popiołów wojny.
Kamieni nie da się wyjmować i przełożyć do innej broni jakby co. Raz włożony, będzie tam na zawsze.
Sporo kamieni jest w kopalniach gdzie są górnicy z kilofami, którzy kręcą się tam i je wydobywają. Więc zapraszamy do podziemi :)
Broń i Popioły wojny
Do nakładania na broń żywiołów potrzeba albo Popiołów wojny, albo różnego rodzaju osełek. Najlepiej mieć wszystkie osełki, bo wtedy można prawie dowolnie miksować dany żywioł z konkretnym Popiołem wojny. Dlatego warto zwiedzać mapę, bo niektóre osełki nie są na tej najkrótszej fabularnie drodze :)
Dzwonki kuliste
Dzięki nim będzie można kupować wiele ciekawych rzeczy, które mają kupcy. Dodatkowo umożliwiają też kupowanie kamieni zwykłych i ponurych, których nie ma w nieskończonych ilościach w grze. A dzięki dzwonkom są w ilościach nieskończonych tylko oczywiście za dodatkową zapłatą. Dlatego warto bić bossów nocnych i zwiedzać mapę na boki, bo te dzwonki właśnie tam są.
Noc
Siadając przy ognisku (jak tak nazywam Miejsce łaski) można wybrać odpoczynek do jakiejś konkretnej pory dnia lub nocy. Jeżeli wybierzesz noc (lub ogólnie noc sama przyjdzie w trakcie zwiedzania) i pójdziesz w konkretne miejsca na mapie, to trafisz na różne rodzaje nocnych bossów. Nie znajdziesz ich w dzień, tylko w nocy. Są pewne wyjątki ale nie będę spoilerował. Ogólnie tylko w nocy, nigdy w dzień. Są trudni, niektórzy bardzo trudni, niektórzy baaaardzo trudni, a niektórzy to już na granicy utraty szaleństwa. Chociaż są też na nich sposoby, że może być łatwo. Ale to sam odkryjesz, lub nie :)
Dlatego jeżeli nie chcesz sobie na starcie utrudniać gry, to proponuję nocą nie biegać po otwartym terenie. Aha... to się dotyczy powierzchni otwartej. Jeżeli zejdziesz do katakumb, jaskiń, kopalń, itp. to tam nie ma znaczenia czy jest noc, czy dzień. To samo tyczy się zamków itp. Tylko otwarty teren na świeżym powietrzu :)
Nocni bossowie to są zawsze bossowie opcjonalni, więc można ich olać jakby co. Chociaż niektórzy dają bardzo dobre przedmioty. Ja ich lubię, więc nie przepuszczę. No jest taki jeden (w Caelid) co mi napsuł nerwów jak żaden inny.
To nie będzie spoiler, spokojnie ale podpowiem jedną rzecz, bo sam nigdy na to nie wpadniesz. Jeżeli siądziesz przy ognisku i wybierzesz Noc, twoja postać wstanie od ogniska, to jeden z takich bossów się nie pojawi. Trzeba znowu siąść, tym razem nic nie wybierać i tyle... po prostu wstać. I dopiero wtedy spotkasz takiego bossa :) To jest denerwujące gdy chcesz z nim walczyć i non stop giniesz, i za każdym razem trzeba ten rytuał powtarzać. Zginiesz i odradzasz się w dzień. Więc trzeba siąść przy ognisku i wybrać Noc. Potem wstać od ogniska. Potem znowu siąść i nic nie wybierać. I wstać. I mamy bossa. Pamiętam jak mnie to wyprowadzało z równowagi :)
Statystyki
Za każdym razem gdy będziesz przyznawał punkty w jakąś cechę to popatrz najpierw, który zestaw cech będzie podbijany. O co mi chodzi? To nie jest tak, że gdy dodasz punkt np. w siłę, to zwiększasz tylko siłę. Każda z cech będzie też zwiększać równocześnie kilka innych statystyk. Widać to po tym, że podświetlają się też inne cechy. Tylko nie za każdym razem będzie widać efekt, bo niektóre poboczne cechy wskakują co 1, 2 lub 3 poziom. Więc czasami od razu będziesz widział, że jakaś inna cecha się zwiększa, a czasami nie, pomimo tego, że jest podświetlona i teoretycznie powinna się zwiększyć. Nie ma punktów pośrednich typu 0,5 więc zapewne o to chodzi, że niektóre będą pojawiać się co któryś poziom.
Przykład:
Witalność - zwiększa nie tylko pasek życia ale również którąś z odporności (nie pamiętam którą, bo piszę z głowy ale chyba na truciznę i coś jeszcze). Dlatego to nie tylko zwiększanie paska HP ale również stajesz się coraz bardziej odporny na truciznę (mam nadzieję, że to ta cecha).
Umysł - to nie tylko pasek many ale również odporność na magię (chyba, bo z głowy piszę)
Wytrzymałość - to nie tylko pasek staminy ale również udźwig tego co masz na sobie, czyli coraz cięższe zbroje i bronie możesz nosić i nie będzie kary przy przewrotach. Najszybsze przewroty to chyba z tego co pamiętam to poniżej 30%. Potem kolejne średnie to 30-70% obciążenia. Następnie 70-100% to już ciężkie i powolne przewroty (śmiesznie to wygląda). Powyżej 100% nie ma fikołków w ogóle. Aha.. to nie tylko szybkość przewrotów. Oprócz tego, że wykonujesz te fikołki bardzo szybko, to też są one na coraz to dłuższe odległości. Czyli gdy jesteś z reguły na średnich 30-70% to po fikołku przykładowo znajdziesz się w odległości 1,5m a na tych najlżejszych to już 2m. Te liczby w metrach to z księżyca wzięte. Chodzi mi tylko o pokazanie, że dalej wylądujesz na koniec fikołka i może to uratować od ciosu, a czasami może to być kwestia życia i śmierci :) Wiem co mówię, bo niektórych bossów przechodziłem na golasa lub prawie na golasa, bo inaczej było baaardzo ciężko. Oczywiście przy moim stylu gry, bo grając inną bronią i dodając inne rzeczy nie byłoby to konieczne :)
Mistycyzm - nie tylko zwiększa efekt krwawienia ale i pewien rodzaj obrażeń (chyba święte?) oraz dodatkowo zwiększa szansę na wypadanie przedmiotów z przeciwników. Im więcej punktów w mistycyzm, to nie dość, że lepsze krwawienie i więcej bijesz świętymi, to też częściej coś ciekawego wypadnie. A jeżeli polujesz na coś konkretnego, to warto to brać pod uwagę. Są też oczywiście przedmioty zwiększające szansę na wypadanie przedmiotów. To się sumuje z mistycyzmem i jest jeszcze lepiej.
Talizmany
Z niektórych bossów wypada sakwa, czyli jedno dodatkowe miejsce na talizman. Zaczynamy grę z miejscem na tylko 1 talizman. Potem zdobywamy z pewnego bossa pierwszą sakwę i już możemy nosić 2 talizmany, itd. Z tego co kojarzę to jest to zawsze z jakiegoś bossa. Nigdy takiej sakwy nie znajdziemy leżącej sobie na ziemi. Talizmany tak, ale sakwy nie. Max to 4 miejsca na talizmany. Nawet dodatek tego nie zmienia.
Szkarłatna zgnilizna
Minas Morgul wspomniał o ciekawym smaczku odnośnie szkarłatnej zgnilizny. Tak, to jest ciekawe :)
Jeżeli staniesz w szkarłatnej zgniliźnie i poczekasz aż pasek twojej odporności się zapełni, to zacznie ona zadawać tobie obrażenia i będzie to robić aż do momentu gdy ten pasek odporności się wyzeruje. Jednak jest pewna ciekawostka. Jeżeli zrobisz fikołka i zanurzysz przez to całe swoje ciało w szkarłatnej zgniliźnie, to będziesz otrzymywać mniejsze obrażenia na sekundę, niż gdybyś nie zanurkował to tego czegoś i tylko stał po kostki w tym :) Na logikę powinno być odwrotnie ale jest jak jest :)
Jeżeli chcesz zobaczyć moje szczegółowe testy tego to przejdź na sam dół strony nr 20 tego wątku. Ten wpis to nr: 1295.7
A co do RPGowości ER. Pisałem, że jest tu mało RPG, bo mam na myśli porównanie do tego, co jest w grach typowo RPG. Nie chodzi mi o to, że tego tutaj nie ma. Ale jak sam zauważyłeś to nie jest taki typowy RPG, tylko gra akcji z elementami RPG. Czyli będzie tego trochę ale nie w takim wymiarze jak tego się można spodziewać po grach typowo RPG.
A co sądzisz o broni długodystansowej? Ja nie zdążyłem jej stestować, ale słyszałem, że może być skuteczna do walk z bossami. Jak to wygląda?
Nie wiem czy mówiąc o długim dystansie masz na myśli broń strzelającą lub rzucaną, czy, że jest długa i trzymasz wroga na dłuższym dystansie od siebie, typu włócznie, halabardy, itp. :)
Jeżeli chodzi o to pierwsze, to są: łuki, kusze, noże i strzałki do rzucania, różne rodzaje kamieni, np. zatruwające, ogniste, itd. Kusze są wg mnie słabe, bo nie da się szybko i dokładnie celować. Jedyne co, to zaznaczasz przeciwnika i strzelasz. Łuk jest lepszy, bo może sobie przybliżać i oddalać, oraz pojawia się "celownik", dzięki któremu wiemy gdzie dokładnie trafimy. A z kuszą to loteria: może trafisz, a może nie (bez zaznaczania przeciwnika). Nie zawsze da się przeciwnika zaznaczyć, bo jeżeli jest od nas za daleko, to nic z tego. Wtedy albo próbujesz aż do skutku, co skutkuje marnowaniem bełtów, albo bierzesz łuk, przybliżasz, celujesz, i po sprawie :) Kamieniami nigdy nie rzucałem. Noże i strzałki to raczej gdy zaznaczysz przeciwnika.
Któregokolwiek z powyższych można też używać jako zwracanie na siebie uwagi, lub odciągnięcie wroga w inną stronę, albo strzał w niego gdy jest grupa i wtedy najczęściej podejdzie do nas tylko ten co dostał. Nie zawsze ale najczęściej. Łuku używam bardzo rzadko. Tak rzadko, że prawie w ogóle. Jakieś wyjątki gdy widać, że wyszło by na mnie kilku na raz przegiętych osobników. Aczkolwiek da się też małymi kroczkami i cofaniem się też wywoływać nawet pojedynczych przeciwników z całej grupy. Jednak jest ryzyko niepowodzenia takiego manewru :)
Natomiast jeżeli chodzi o broń długą żeby trzymać przeciwnika na dystans, to nie bawiłem się taką, więc się nie wypowiem. Niektóre z nich można używać razem z tarczą równocześnie: zasłaniasz się i jako zasłonięty możesz zza tarczy zadawać pchnięcia. Jeżeli ktoś lubi taki styl gry, to jak najbardziej. Nie wiem tylko czy każda tarcza tak ma (chyba tak), czy może niektóre bronie (to już prędzej). Ale być może każda długa broń zza tarczy daje radę. Trzeba to sprawdzić albo niech się wypowie ktoś lepiej obeznany w tym temacie.
Są też jeszcze perfumy, które rozpylasz na jakimś obszarze (będą tacy przeciwnicy w grze, więc zobaczysz jak to działa).
Jest magia, są czary i inkantacje (wszystko w wersjach ofensywnych i defensywnych). Dla mnie to wszystko magia niezależnie jak się nazywa :)
Tarczami można też parować. Są 2 rodzaje parowania: jedno typowo soulsowe, a drugie podobno na wzór tego z Sekiro. Ponieważ nie gram w ogóle ani z magią, ani z tarczą, więc nie mam doświadczenia z tym drugim typem parowania. To pierwsze parowanie zwykłe ogarniam i czasami jak mnie najdzie, to mogę tak chwilę pograć. Jednak osobiście ostatnio wsiąkłem całkowicie w granie 2 mieczami na raz, tzw. DW czyli "dual wielding". To musi być broń tego samego typu w obu rękach. Nie może być np. miecz i sztylet. Dwa miecze, dwa topory, dwa sztylety, itd. A gram prostymi mieczami, które można znaleźć już na starcie gry. I z nimi doszedłem do końca zarówno podstawki jak i dodatku.
A czy na bossów dobra jest broń długodystansowa? Niech się wypowiedzą inni, bo ja biegnę do każdego na styk i macham 2 mieczami. A te miecze pomimo, że mają w nazwie "długi", to jakoś specjalnie długimi nie są względem pozostałych mieczy. Jest tylko jeden miecz o nazwie "krótki" i on rzeczywiście jest troszkę krótszy. Potem jest ten mój "długi". Wszystkie pozostałe miecze są dłuższe, większe i najczęściej cięższe (są wyjątki odnośnie ciężaru ale to w dodatku). Krótsze to są sztylety i inne bronie, no ale ja mówię tylko o mieczach, a nie sztyletach czy innych :)
Aha... przypomniało mi się jeszcze jedno: na większość broni można nałożyć coś, co nazywa się "Popioły wojny". To m.in. może zrobić z broni do walki wręcz, broń dystansową (a o to pytałeś). Nie zrozum mnie źle: to nie robi zawsze z broni zwykłej broń dystansową, tylko jest to jedna z możliwości popiołów. Najczęściej nie zrobi tego tylko coś innego doda do broni. Oczywiście zużywa to PS (punkty skupienia, inaczej mana). Tych popiołów jest od groma i można nimi prawie że dowolnie żonglować. Wiadomo, że popiołów dla łuków nie nałożysz na miecz, i odwrotnie. Coś dla włóczni czy topora, nie nałożysz na miecz, i odwrotnie (chociaż są wyjątki). To jest specjalna umiejętność, którą normalnie masz pod klawiszem L2 (gdy broń masz w prawej ręce, bo jeżeli broń masz w lewej, to przycisk przeciwny czyli R2). No chyba, że grasz tak jak ja na 2 miecze, czyli DW, to zawsze jest to L2, pod R2 to mam atak mocny, atak DW jest zawsze pod L1, a pod R1 jest atak bronią w prawej ręce :) A tak swoją drogą to nie wiem czy wiesz, ale są też ataki ładowane gdy przytrzymasz sobie przycisk: L1, L2, R1, R2 (zależy od tego w której ręce masz broń lub tarczę (dla tarczy parowanie), i czy jest to DW). Posprawdzaj, bo może nie wiedziałeś. Inne obrażenia wchodzą, możesz wytrącać przeciwnika z równowagi po 1-3 takich ataków ładowanych. Są też specjalne i spektakularne dźgnięcia w plecy lub w brzuch, które zadają spore obrażenia. Są ataki z wyskoku zwykłe lub mocne. Są ataki w miejscu ale i z rozbiegu, kierunkowe i na wprost. Możesz namierzyć przeciwnika i wtedy nie martwisz się czy go trafisz. Oczywiście są wyjątki, bo można mieć zaznaczonego przeciwnika ale odwrócić się na bok i uderzyć innego, którego nie masz zaznaczonego. Niektórych to drażni, bo nie rozumieją, że zaznaczenie przeciwnika, to nie jest rozkaz dla gry, że ma nie bić nikogo poza zaznaczonym. Możesz bić innych jeżeli obrócisz postać w inną stronę i uderzysz, to pomimo zaznaczonego przeciwnika A, zadasz cios przeciwnikowi B. To jest tylko i wyłącznie "związanie się" z przeciwnikiem. Wtedy wszelkie fikołki, uniki, okrążanie i ciosy (ale bez odwracania się prawym analogiem) będą dotyczyć zaznaczonego przeciwnika. Ma to też swój jeden minus, że próba szybkiego odbiegnięcia na większą odległość będzie jakby spowolniona i ślamazarna. Jeżeli odznaczysz tego przeciwnika, to nagle szybkość i dystans odbiegnięcia wróci na normalne tory :) Trzeba to ogarniać, bo nie wiedząc takich rzeczy można niesłusznie oskarżać twórców o źle zrobioną grę. Już wiele razy słyszałem narzekania, że: "No przecież miałem go zaznaczonego, a moja postać albo uderzyła kogoś obok, albo uderzyła w powietrze".
I najważniejsze: ulepszanie broni kamieniami. Bez tego będzie trudno i to bardzo. Są 2 rodzaje broni jeżeli chodzi o kamienie. Jeden rodzaj broni ulepsza się kamieniami zwykłymi, a ten drugi rodzaj kamieniami ponurymi (najczęściej z bossów ale nie tylko). To nie jest tak, że najpierw jednymi, a potem drugimi. To jest albo / albo. Zwykłymi do +25, a ponurymi do +10. I te z ponurymi nie mają możliwości zmiany popiołów. Na zawsze jest ten co tam był od początku. A w tych zwykłych można sobie popioły zmieniać wedle uznania.
Nie zabijaj NPC dla draki albo dla broni, bo to czasami sporo zmienia w grze. Nie zawsze ale jednak. Nie polecam. Chyba, że wiesz co robisz. Możesz stracić pewne zadania i wątki w grze gdy to zrobisz. Aha... i zawsze wyczerpuj wszystkie dialogi z każdym NPC. Inaczej niektórych rzeczy nigdy nie zobaczysz. I wracaj co jakiś czas do każdego NPC, bo wtedy po czasie pojawiają się nowe kwestie dialogowe. Niektóre zadania od NPC są krótkie, a niektóre ciągną się przez prawie całą grę. Jest ciekawie wg mnie :)
Niektóre katakumby lub jaskinie mają przejścia na wylot i nie dojdziesz gdzieś w inny rejon mapy inną drogą. Niektóre bardzo dobre przedmioty są w takich właśnie miejscach albo po pokonaniu konkretnych bossów. Dlatego omijanie miejsc lub bossów może skutkować brakiem ciekawych przedmiotów: szczególnie talizmanów lub miejsc na nie, oraz broni.
Zwiedzaj mapę ile się da, bo pomimo czasami pustych miejsc, to jest super klimat. Aha.. pogoda się zmienia, więc to też ma wpływ na grę: w wodzie czy deszczu błyskawice wtedy zadają większe obrażenia: twoje komuś, i czyjeś tobie. W obie strony to działa. Woda i ogień się znoszą, więc stojąc w wodzie ogień zadaje mniejsze obrażenia, itd. Nocą pojawiają się trudni bossowie.
Cechy do rozwijania, które wydają się, że są tylko dla magii, niekoniecznie takie są. Sporo broni korzysta z takich cech, więc się nie sugeruj, że jeżeli nie grasz magiem, to nie będziesz takich cech rozwijał.
Wierzchowca możesz dostać w obozowisku niedaleko murów obronnych zamku na początku gry.
Jeżeli będziesz się kierował tymi wskazaniami na mapie, które od ognisk pokazują gdzie jechać, to będzie to droga na skróty. Można w ten sposób szybko skończyć grę. Polecam odbijać na boki. A jeżeli nie wiesz gdzie iść, to albo patrz na mapę, albo pytaj tutaj.
To takie rady na start żeby się lepiej grało.
A co widziałeś... pochwal się, bo jestem ciekawy :)
No i kim grasz, kogo wybrałeś i jaką bronią?
PS. W ER też jest skradanie się. Wciśnij L3 czyli lewy drążek analogowy. Ja to wyłączyłem, bo co chwila gdzieś przypadkiem kucałem zamiast walczyć lub uciekać, i albo dostawałem albo ginąłem przez to. Całą grę przeszedłem bez kucania. Gdzieś jeden raz gra wymusiła na mnie włączenie kucania. Jednak nie mogę sobie przypomnieć co to było i gdzie :)
W rzeczy samej, ale skoro jesteśmy już na forum to można podyskutować:)
No jasne :) Ja tam zawsze chętnie podyskutuję, bo nigdy nie wiadomo czy czegoś się jeszcze nie dowiem.
Ale przydałaby się chociaż namiastka jakiejś społeczności, jakieś małe grupy zaszyte po katakumbach, jacyś wygnańcy - nie wiem, cokolwiek.
Nie chcę tu dawać spoilerów ale będą takie rzeczy się przewijały. Oczywiście w nieco innym wydaniu niż myślisz ale jednak. Będziesz mógł przystąpić do pewnych grup lub osób, będziesz mógł dołączyć do inwazji na jakiegoś NPC i stanąć po stronie A lub B, będziesz mógł dać komuś przedmiot A lub B i nie będziesz do końca wiedział czym poskutkuje jedno lub drugie, i z tym będą się wiązały pewne konsekwencje. I to czasami poważne. Ostatnio miałem tego konsekwencje takie, że ..... eee.... nie będę pisał, bo nie chcę dawać spoilerów. Wkurzyłem się na twórców, bo kosztowało mnie to wiele wiele wiele nerwów :) Nie przeglądaj tego wątku jeżeli nie chcesz spoilerów.
Jedno trzeba jednak przyznać: to nie jest RPG. To jest gra akcji z elementami RPG. A tymi elementami są: rozwój postaci i bardzo uproszczona cała reszta. Będą historie, zadania, przymierza, pogadanki, konsekwencje wyborów, itp. Jednak to wszystko jest małym dodatkiem do siekania wszystkiego naokoło. Ale mimo wszystko jest ciekawie zrobione. Z małym "ale"... sporo historii i opisów istot występujących w ER trzeba wyczytać z opisów przedmiotów. Czyli masz zadanie nie lecieć do przodu tylko KAŻDY przedmiot przeczytać na specjalnej do tego celu karcie (jeden z przycisków na kontrolerze, u mnie na PS4 jest to "kwadrat" gdy już jest wyświetlona statystyka przedmiotu). Nie każdemu podoba się taki rodzaj rozrzucenia opisu całego świata ER i postaci. Jeżeli wolisz wszystko podane w otwartym tekście z przebijaniem się przez długie opisy czy rozmowy, to tutaj jest to namiastka tego co w prawdziwym RPG. Osobiście bym tego nie kwalifikował jako RPG ale co ja tam mogę :)
Dosyć już świat się nasłuchał ochów i achów na temat eldenika, niechże teraz ta legenda zostanie skonfrontowana z innym spojrzeniem na sprawę:)
Ochy i achy są względem gier typu soulslike oraz odmiennego podejścia FS do graczy. Nie jest łatwa (poza niektórymi momentami), stanowi bardzo duże wyzwanie. Oczywiście może być łatwa cały czas jeżeli uczepisz się broni lub umiejętności OP :) Natomiast to, czy komuś się taki rodzaj gier podoba, to już inna sprawa. Wg mnie nie musi się komuś podobać ale mimo wszystko gra jest zrobiona bardzo dobrze jak na ten rodzaj gier.
A dziękuję, zapewne w długie zimowe wieczory niejeden raz jeszcze będę próbował się w to zagłębić.
To może sugestia żebyś sobie ją przechodził etapami. Jeżeli zaczniesz odczuwać zmęczenie lub znużenie, to zrób sobie odpowiednio długą przerwę i wróć po jakimś czasie. Może w ten sposób ogarniesz całość, bo to jest kolos. Zbyt długich przerw nie rób, bo zgubisz wątek i nic dobrego z tego nie będzie. Pogubisz się i rzucisz to. Znajdź złoty środek. No chyba, że będziesz wszystko omijał i parł do przodu do bossów fabularnych, to szybko zleci (nie polecam). Na pewno nie kilkaset godzin jak u mnie. Ja przywitałem się z każdym krzaczkiem i polizałem prawie każdą ścianę, więc widziałem dosłownie wszystko w podstawce i dodatku :) A przynajmniej taką mam nadzieję, bo jeżeli coś było ledwo widoczne, a ja obok tego przeszedłem niechcący, to oczywiście mój błąd :)
Grałem tylko w Sekiro, i w Sekiro wszystko mi się podoba od A do Z - ta gra niczego nie udaje. Jest niezwykle spójną, liniową opowieścią.
No właśnie zastanawiam się co zacznę po ER: Sekiro czy BB. I dalej nie wiem. A czy grałeś w Dark souls 1-3 lub Demon's souls? Masz jakieś porównanie do nich właśnie Sekiro? Może napisz coś na ten temat, bo jestem ciekawy na ile się to różni od w/w soulslikeów.
Minus jest taki, że jak w niej się zatniesz to się zatniesz na amen. W Eldenie jest o tyle lepiej, że możesz odejść gdzieś na bok podekspić. Polecam sekirka, właśnie go kończę.
Nie straszne mi zacięcia, bo tak było w Demon's souls i Dark souls 1-3, a grałem w każdą z nich. Dopiero w ER jest inaczej :) Oba podejścia akceptuję i już się przyzwyczaiłem do każdego z nich. Oba mają swoje plusy i minusy.
Pograłem parę godzin, może z 5. Powiesz, że za mało?
W moich oczach to baaaaaaaaaaardzo mało (ja mam kilkaset licząc z dodatkiem, a jeszcze nie dotarłem do NG+) ale nie chodzi o licytowanie się o liczby :)
A tak z ciekawości, to co zobaczyłeś? Ile fragmentów mapy znalazłeś i je dodatkowo zwiedziłeś? Ilu bossów widziałeś i których?
Ale hej... nie każdy rodzaj gry jest dla każdego. To nic złego, że jednym podoba się coś innego niż innym. Jeżeli uważasz, że gra dużo traci bez tych rzeczy co wymieniłeś, oraz że powinno tu tętnić jakieś zorganizowane życie i/lub cywilizacje, to zwyczajnie powinieneś sięgnąć po inne gry.
A pomyślałeś o takich osobach co lubią ER, że oni właśnie cieszą się, że FS zrobiło takie coś, a nie kolejną grę jakich jest już trochę? Nie mówię, że ER jest idealne i nic nie da się tu poprawić, bo myślę, że trochę rzeczy by się znalazło. Ale na pewno nie wywrócenie koncepcji jaka stoi za stylem ER.
Ja bardzo proszę FS żeby nie przychylało się do prośby kolegi
Natomiast z mojej strony zachęcam do zagrania dłużej w ER, bo gra jest przeogromna i nie ma co się sugerować pierwszymi kilkoma/kilkunastoma godzinami. Zresztą mówię z własnego doświadczenia, bo na początku ER mnie odrzucił. Dzięki kolegom stąd zostałem nawrócony na poprawną ścieżkę :)
Jeszcze w Sekiro i BB nie grałem, więc się na ich temat nie wypowiem. A grałeś w inne gry od FS, np. Demon's souls lub Dark Souls 1-3? Jeżeli tak, to co o nich sądzisz?
Pogratuluję, bo takie skirmishe robione w pojedynkę są wizją nie tylko Twojego koszmaru.
Dzięki :) Koszmar nie z tej ziemi. Najgorsze w tej walce jest to, że nie da się jej zrobić powoli, na spokojnie, czy na zasadzie: będę biegał cały czas i omijał wszystko, a cios wyprowadzę tylko w bezpiecznym momencie. Gdyby stamina była nieskończona, to pewnie tak :)
Zwłaszcza, że udało się je zrobić bez pomocy :D.
Uparłem się na moje zasady i dlatego tak długo to trwało i tyle zgonów. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że pierwsze 100-150 zgonów nosiło mnie jak nigdy. Potem stało się dla mnie obojętne i tylko czasami pojawiał się taki odruch :) A najciekawsze jest to, że podczas tych wszystkich prób powtarzałem non stop: NIGDY WIĘCEJ! Nawet rozważałem porzucenie tego i nie wracanie do gry. A teraz zastanawiam się nad ponownym podejściem :) Oczywiście kolejne spotkanie by mnie szybko zweryfikowało :)
Ależ mnie korciło po drodze (pierwszy raz w tej grze tak miałem) włączenie łuku runicznego, zjedzenia jakiegoś mięska, itp. Ale dobrze, że się nie dałem, bo chciałem zasmakować walki wg moich stałych reguł i to mi wyszło :)
A tak w ogóle, to jakieś ze 100 walk biegałem na golasa i też w miarę było. Ale w końcu stwierdziłem, że chyba jednak lepiej mieć jakąś obronę, bo jeszcze nie jestem na takim etapie żeby to zrobić no hit, więc przesadzam. No i się ubrałem. Ale bardzo cierpiałem przez krótkie uniki. Oj jak cierpiałem :)
Cóż, obiecałem sobie, że sam też to kiedyś przejdę podobnie.
Duuuuużo cierpliwości życzę. Baaardzo dużo :)
A tak swoją drogą, to jeżeli nie bawimy się w no hit, to trzeba trochę poświęcić przyjmowania obrażeń, bo to czasami być albo nie być. W sensie agresywność na pierwszym miejscu ale z umiarem. Podejście spokojne, stonowane, z umiarem, bezpieczne, to tylko dla osób, co zbliżają się do no hit, albo są baaardzo dobre i bardzo doświadczone. Mi daleko do tego, więc musiałem baaardzo długo trenować i dostawać po głowie. Już pod sam koniec zaczęło to powoli jako tako wyglądać. Chociaż jak tak przeanalizuję sobie moje "starcie" z tym "bossem", to wyglądało to tak, że gdzieś w okolicach 50-100 zgonu nastąpił spory regres. Szło mi gorzej, a nawet fatalnie. Zacząłem popełniać głupie błędy. Trochę tak trwało aż bliżej końca znowu się zaczęło poprawiać.
Jeżeli chcesz małe podpowiedzi (sam to wszystko odkryłem, nie sprawdzałem na YT ani nigdzie indziej) to zapraszam poniżej, no chyba, że ciekawsze będzie odkrywanie tego samemu:
spoiler start
1. Zobacz na filmie gdzie się zatrzymałem i czekałem aż pojawi się Freja. Nie można zrobić ani kroku dalej, bo pojawi się w innym dalszym miejscu i już nie da się do niej tak blisko podbiec, a tym bardziej okrążyć i zadać ciosów od tyłu. Na ziemi są takie 2 duże kropki otoczone jakby lekko widoczną wysepką. Postać może stać dokładnie na środku lub lekko w tył, bo nawet stopę dalej i Freja ląduje po prawej stronie areny. Nawet jeżeli wyjdziesz za daleko, to dopóki Leda nie skończy mówić, to można się jeszcze cofnąć i poprawić swoją pozycję.
2. To czy dobrze stanąłeś poznasz po tym, że w miejscu gdzie pojawi się Freja będzie przez chwilę widoczna poświata. Dlatego warto lekko obrócić kamerę w prawo, bo jeżeli staniesz za daleko, to będziesz wtedy widział, że było źle. To się po kilku próbach samo utrwali.
3. Wypicie eliksiru najlepiej w momencie gdy zaraz ma się pojawić ostatnia wypowiadana fraza "Nigdy na to nie pozwolą" (lub na jej początku), bo wtedy nie dość, że wypijesz butelkę w ostatnim możliwym momencie (na dłużej wystarczy, a to bardzo ważne), to zdążysz do niej dobiec, okrążyć i zadać cios. To też wymaga kilka(nastu) prób.
4. Nie biegniesz zanim pojawi się ta poświata, bo Freja pojawi się w innym miejscu. Nie trzeba też czekać aż Freja się w ogóle pojawi, bo nie okrążysz jej i nie zadasz ciosu. Wystarczy, że pojawia się poświata i już można biec.
5. Oczywiście Freja pierwsze 1-2 sekundy jest nietykalna, więc trzeba to samemu wyczaić.
6. Oczywiście nie trzeba jej okrążać ale ja tak wolałem, bo to zawsze chwila jej zejdzie zanim się obróci :)
spoiler stop
Kiedy kto się w ogóle pojawia w tej walce:
spoiler start
1. Freja, Lwia Grztywa - gdy damy jej list od Ansbacha
2. Rogaty Przybysz -
a) gdy staniemy w walce po stronie Ledy gdy go zaatakuje w inwazji (wcześniej w grze)
i/lub nie wiem do końca czy jedno wyklucza drugie, trzeba to sprawdzić
b) gdy nie wezwiemy go do pomocy przy Messmerze
3. Moore - gdy wcześniej w grze powiemy mu: "Nie myśl o tym"
4. Dane, Suchy Liść - zawsze
5. Leda, rycerz igły - zawsze
Niby zabicie Rogatego Przybysza powinno wystarczyć, ale skoro Dane pomimo zabicia go pojawił się tutaj, to nie wiem jak będzie z Rogatym Przybyszem.
spoiler stop
Bayle pierwszy?
No właśnie zastawiam się nad tym. Chyba Bayle. Co o tym sądzisz? Gdybyś teraz miał podjąć decyzję, gdy już walczyłeś z każdym, to jak byś wybrał? Mam wrażenie, że z PCR zejdzie mi bardzo długo, jeżeli w ogóle, więc pewnie Bayle.
Koniec największego koszmaru w historii mojego ogrywania ER i dodatku. Już z nudów zacząłem sobie głupoty wymyślać żeby sobie to urozmaicić. Testowałem przeróżne rzeczy żeby było ciekawiej. Nawet zbroję zmieniłem i potem zapomniałem o tym :)
Nie regulujcie głośników, bo muzykę i dialogi wyłączyłem. Pozostały tylko dogłosy. A one są cicho, bo nie wiedziałem, że gdy przyciszę na konsoli suwakami, to i filmik będzie ciszej:
https://vimeo.com/manage/videos/1042649272
Ten boss (?) pobił rekordy wszystkiego: koszmaru, trudności, absurdów, braku balansu, jednostrzałów, i przede wszystkim zgonów i czasu. Wiem, że Malenii jeszcze nie zrobiłem ale i ją też pobił pod każdym w/w względem. Chyba gdyby zsumować moje zgony na Malenii (dotychczasowe), Mohgu, Pobratymcu Czarnej Klingii, to może by była taka sama liczba.
spoiler start
No to kiedy powtórka? :)
spoiler stop
spoiler start
I co ten Dane zrobił? Zginąłem na tej walce 200-300 razy (pewnie bliżej 300 ale już straciłem orientację) ale po raz pierwszy zobaczyłem jego inkantację, czy co to tam było.
spoiler stop
Fabuła w opisach przedmiotów to już taka cecha gier od FS. Można lubić lub nie. Dla mnie OK. Sporo poszukiwań i główkowania. Społeczność razem próbuje to wszystko posklejać w całość. Im dłużej w te gry gram, tym coraz bardziej mi się takie coś podoba :) Gdyby było podane na tacy, to też bym się nie obraził. Obie wersje jeżeli są zrobione z głową, to są w porządku.
A mocno średnia gra to z uwagi na tę w/w cechę, czy chodzi o coś innego?
Dziękuję za rady :)
Czy zobaczę PCR i czy go pokonam, to czas pokaże. Nie nastawiam się negatywnie tylko widzę jak mi idzie.
* Jeszcze z tydzień lub dwa i zobaczę PCR.
Nie odnoszę się do Świąt bo to indywidualne jak kto spędza czas, ja za chwilkę robię odcięcie z przerwą od grania i forum :-)
Co prawda świąt nie obchodzę ale niekoniecznie ten tydzień czy dwa będą liczone od teraz. To takie stwierdzenie ogólne bez wskazywania terminu start/stop. Wymęczyło mnie to towarzystwo i nie wiem w jakim tempie i na jakie raty to rozrzucę. A jak mnie zdenerwuje ta grupa na maksa to nawet jestem skłonny porzucić dodatek nawet nie idąc na Bayle'a. Teraz znowu kilka podejść zrobiłem i ta grupa mi znowu ciśnienie podnosi. A może BB lub Sekiro zacznę? Chociaż szkoda mi tego ER tak zostawiać. Co drugą grę od FS zostawiam niedokończoną.
Udanego odcięcia od grania i forum w takim razie :)
Nie no, żaden wyczyn z mojej strony. Trenuję fikołki i uniki :) Dobrze mi się gra w takim stylu. Każdy gra jak mu wygodniej. I fajnie :)
A 5 to ja nie miałem, tylko 4 jakby co. A raz to chyba nawet miałem całą czwórkę na raz. Wtedy się zorientowałem, że nie można bić każdego po trochu, bo to wywołuje kolejnych i jest problem :) Teraz już to wiem.
I nigdy się specjalnie nie zastanawiałem kto i ile tam będzie, czyli jakby nigdy nie myślałem o robieniu questów w kontekście skutków dla tej walki.
Ja tego też nie wiedziałem wchodząc do niej. Zacząłem coś podejrzewać i potem z nerwów aż musiałem sprawdzić dlaczego Freja mnie atakuje skoro nic jej nie zrobiłem. Ansbachowi pomogłem więc ten mnie nie atakował. Dziwne to było. Ciekawość przeważyła i musiałem sprawdzić w wiki, a tego staram się nie robić przed przejściem gry, bo już sobie wiele razy coś zaspoilerowałem.
Aha, pamiętam w moim pierwszym przejściu DLC, po pokonaniu Ledy gra mi się zawiesiła i musiałem tą walkę powtarzać :-)))
Ała.. boli. To mniej więcej podobne do moich 2-3 zgonów gdy Leda została sama i miała 2-3 mm paska HP :) Te 2-3 walki trwały bardzo długo, bo to była notoryczna pogoń, a właściwie ucieczka po okręgu i co chwila odwracanie się i jeden cios odpowiednio wymierzony z wyprzedzeniem i od razu odskok :)
Myślę, ze jesteś ...
Nie przesadzajmy... moje umiejętności są bardzo słabe. Większości walk bym nikomu nie pokazał. Gdzieś jakieś wyjątki by się znalazły ale to wyjątki.
Co do Messmera i obniżonych obrażeń, to (piszę z głowy): gdy miałem miecze z błyskawicami, to każdy miał chyba 1135, a chyba 950 albo 970 przy mieczach tylko fizycznych. Potem sprawdzę i napiszę jakby co. Aha... tylko moment, bo ich się przecież nie sumuje ot tak po prostu, tylko to przy DW idzie x1,5 No to nie 400, tylko mniej.
1135 x 1,5 = 1702
970 x 1,5 = 1455
950 x 1,5 = 1425
Czyli nie 400 mniej, a 250 lub 280 mniej. To jednak jest różnica. Mój błąd, za który przepraszam.
A właśnie... nic nie pisałem o kawałkach ostrodrzewa. Walcząc z Messmerem miałem poziom 17 lub 18. Teraz mam 18 lub 19. Muszę sprawdzić, bo nie jestem do końca pewny wartości. Nie wiem czy to ma przed 20 aż tak duże znaczenie. Natomiast większość osób z tego co kojarzę walczy z nim będąc na sporo niższym poziomie, więc ja miałem prościej, bo zostawiłem go praktycznie na koniec dodatku. Dlatego nie mam się też z czego cieszyć. No ale fajnie mi się z nim walczyło niezależnie od poziomu :)
Wracając do Ledy. Krwawienia na początku nie brałem pod uwagę tylko zaparłem się i biłem głową w mur aż zrezygnowałem. Być może słabo gram i inni by to zrobili raz dwa. No trudno, gram jak gram, nic nie poradzę na moje umiejętności. Dopiero gdy straciłem nadzieję, to przypomniałem sobie, że jeszcze nie sprawdzałem krwawienia. Miałem cichą nadzieję, że nie będzie to tak przesadzone jak myślałem. Jednak nie... to zadaje olbrzymie obrażenia. Jest zwrot i to olbrzymi. Jednak mimo tego krwawienia i/lub mrozu dalej mam trudności. Myślę, że w końcu to zrobię. Jeszcze z tydzień lub dwa i zobaczę PCR. A potem pewnie się poddam na nim, bo o nim to się tyle naczytałem i nasłuchałem, że raczej dołączy do Friede. Nie ma mowy żebym go ogarnął. Pamiętam co było na pustyni. A jeżeli on teraz będzie w pełni formy, to nawet nie chcę przypuszczać co tam się będzie działo. No ale to już sama końcówka, więc tak szczerze mówiąc, to nawet jeżeli utknę i nie dam rady, to i tak kawał dobrej gry za mną, z której tyle miesięcy miałem radochę :) To już nie będzie miało dla mnie aż takiego znaczenia. Tak samo Malenia. Też nie ma dla mnie znaczenia czy ją zrobię. Będę próbował ale nie nastawiam się na to. Pewnie będzie trójka: Friede, Malenia, PCR. Smoka pewnie zrobię po jakimś czasie. Tamtej trójki pewnie nie.
Różne popioły próbowałem na moich mieczach. Tak różnie to działa. Niektóre w moich rękach słabo działają. Może ktoś inny by to dobrze użył. Chyba najlepiej mi działa Gravitas (chyba tak to się nazywało). Zadaje obrażenia (w sumie nie wiem czy duże, bo nie mam jak tego sprawdzić, bo za dużo się dzieje po bokach) naokoło i przyciąga wszystkich co się znajdą w zasięgu działania. To dziwnie działa, bo taka Freja to czasami nic sobie z tego nie robi i zachowuje się tak, jakbym tego nie użył. Nie rozumiem tego ale może czegoś nie wiem i dlatego tak oceniam.
A tak przy okazji - czy Ty korzystasz z tej Konfrontacji Długiego Miecza? Nie chcę za dużo mieszać, ale robię sobie teraz takie chilloutowe przejścia Eldena na NG+7+ bo takie teraz będę robił od czasu do czasu przed Nightreign. Właśnie leci przejście Prostym Mieczem Zaprzysiężonego, czyli takim Długim Mieczem tylko w ładniejszym skinie ;-) Ale na Str 80 | Dex 80 | affinity Wysokiej Jakości, czyli przyjemnie. Świetnie mi się gra tą bronią muszę przyznać, ale najbardziej jestem zaskoczony właśnie Konfrontacją, bo nigdy wcześniej jej nie używałem, może kiedyś tam tylko sprawdziłem jak grałem przez chwilę tymi Długimi Mieczami, głównie DW. Przecież ta Konfrontacja z R2 wali jak czołg! To coś jak ta umiejętność MM do Milady. Czuję się wtedy trochę jakbym grał dużą bronią, bo jest wolniej ale jest większy power.
Korzystałem z tych popiołów przez kawałek podstawki aż do momentu gdy znalazłem inny ciekawszy dla mnie, czyli Nadziewające pchnięcie (chyba taka nazwa, bo jest drugi co się bardzo podobnie nazywa (Napierające pchnięcie?) i zawsze mam z tym problem gdy coś zmieniam dla testów, a może na odwrót te nazwy, może to tego używam?. w każdym razie mój zadaje 4 obrażenia, pierwsze wolniejsze i z obrotu, a potem 3 superszybkie). Tylko, że ja popiołów to praktycznie w ogóle nie używam. To jest tak rzadko, że nie pamiętam gdzie i kiedy ich ostatnio używałem. To są rzadkie sytuacje typu ci rogaci wojownicy z ogromnymi mieczami z maską lwa na twarzy, ci co są właśnie w tej lokacji co teraz jestem. Wtedy gdy mam błyskawice to jeżeli zdążę, to przed walką jeden raz mi się uda naładować miecz. Ale jeżeli mi to by znikło podczas walki, to raczej małe szanse żebym obok niego mógł to aktywować ponownie. Mogę ale skutki fatalne :)
A sama Konfrontacja nawet fajna była. Miło ją wspominam. W sumie może i masz rację. Ignorowałem ją do tej pory ale może warto ją sprawdzić. Nawet jeżeli się nie sprawdzi lub ja będę za cienki na nią, to przynajmniej będzie fajna zmiana dla urozmaicenia :)
Prosty Miecz Zaprzysiężonego - tu jest ciekawostka. Gdy zebrałem trochę kamieni +25, to zacząłem szukać kto ma Długie Miecze do sprzedania. Wiem, że było 2 kupców, którzy to mieli, bo od nich mam 2 sztuki. No i teraz uwaga. Żaden z nich ich nie ma. Nie chodzi o to, że nie ma kolejnych ale żaden nie ma ich nawet z zerową pozycją. Sprawdziłem każdego kupca po 3-4 razy. Poświęciłem na to dużo czasu, bo myślałem, że kogoś pomijam albo źle patrzę. Ale nie. Żaden nie ma, a powinien mieć. Wobec tego miałem zagadkę co mam zrobić skoro chcę mieć ich więcej. No i zacząłem przeglądać wszystkie miecze, które mam i okazało się, że właśnie mam kilka sztuk tego Prostego Miecza Zaprzysiężonego. Przyjrzałem się temu na spokojnie i odkryłem, że to jest nawet lepsze niż tamte moje 2 początkowe, bo ma krytyka na 110, a tamte na 100. Sprawdziłem kto to upuszcza i zrobiłem kilka rundek i zebrałem ich łącznie tyle, że teraz mam 16 sztuk. Wszystkie ulepszyłem na +25. Zrobiłem po 2 sztuki na każdy żywioł oraz dodatkowo na krwawienie i truciznę. Po prostu męczyło mnie wymienianie tych popiołów żeby testować kto na co jest podatny :) I teraz mam różne komplety i tylko podmieniam ... nawet w terenie :) Czyli gdybym zaczynał grę od nowa to idę pod bramę do obozowiska gdzie dostajemy wierzchowca i robię kilka podejść aż wylecą mi 2 takie miecze i można zacząć grać :)
Naprawdę świetnie się tym gra i nieźle kosi na softcapach nawet w NG+7, dzięki za inspirację - każdy pretekst do przejścia ER dobry :-)
:)
Ciekawe jak ta Konfrontacja sobie radzi z Ledą & company.
Na 100% sprawdzę :)
Ansbach
Mam zarówno jego, jak i Thiolliera. Wziąłem ich jeden raz na próbę ale tak żeby zginęli, bo ja bez nich chcę. W sensie ja zginąłem, bo oni by to raczej przetrwali, więc i ja też. A we dwóch to raczej pewne, że by to załatwili sami. Chociaż nie testowałem, bo bym tego sam sobie nie zaliczył :) To przejście ma być prawdziwe solo, albo utknę. Trudno :)
A po pokonaniu Ledy, założyłem sobie na plecy jej płaszcz jako trofeum, dla zwiększenia efektu psychologicznego przy ostatnim bossie.
Tak powinna wyglądać zemsta!
Ja tak kiedyś chciałem zrobić w DS3. Po wielu męczarniach i próbach w końcu pokonałem tego z kataną na samym początku gry. Chciałem w przypływie radości założyć ubranie po nim. Ale się uśmiałem jak zobaczyłem co z niego wypadło :) Mam na myśli ubranie, a nie katanę :)
Inna sprawa, że ja kiedyś muszę wrócić do tej walki w pełni solo. Tego typu pojedynek to wyzwanie zupełnie innego typu. Mogłem sobie pokonać trudnych bossów, ale tego typu presji nie wytrzymałem i sobie ułatwiłem;)
Jeżeli będziesz mieć odpowiednio duże obrażenia, to walka powinna być OK. Jeżeli obrażenia nie wykończą dość szybko danego przeciwnika i wejdą kolejni, to zaczyna się koszmar, a nawet piekiełko :)
Btw. Podobnie jak ja, zostawiłeś sobie na prawie sam koniec Bayle :).
Z każdej strony czytałem, że to ekstra trudna walka. Dlatego rzuciłem go na koniec kolejki. Tym bardziej, że praktycznie ciągiem zrobiłem wszystkie smoki i trochę miałem już przesyt. A wizja potwora jakoś mnie kompletnie ostudziła :) Bardzo lubię smoki ale w końcu trzeba zrobić przerwę.
BTW. Mogłem ominąć, ale jak tam potycza, Midrą?
Nie, nie ominąłeś. Jestem cienias gdy ktoś przede mną robi 360 stopni helikoptery. No po prostu nie jestem tak dobry jak wy, więc myślałem, że już tam utknę. Napsuł mi nerwów jak mało który boss. Metyr to samo. Tam też myślałem, że utknę. Może to śmieszne dla was ale moje umiejętności są słabe. Jestem daleko w tyle względem tego jak grają inni. A, że pisałem, że nie będę narzekać, to nic nie pisałem.
Midra fajny boss. Ale te jego obroty.... bez nich byłby OK. Nawet bardzo OK. A, że jest to jego nieodłączna część, to niestety uznaję moje niskie umiejętności i nic nie mówię. Gdybym umiał ich unikać, to byłbym przeszczęśliwy. Niestety właśnie przez taki rodzaj ataków nie jestem też w stanie pokonać Siostry Friede. Jej cięcia kosą to dla mnie mniej więcej to samo co obroty Midry. Co prawda już dawno u niej nie byłem, bo ER wskoczył w miejsce DS3, no ale jednak.
- budził sporo współczucia, przynajmniej u mnie,
Motyw kupców
Jaki motyw kupców? Chodzi ci o tych kupców z podstawki?
rosnąca groza, jak gdyby coś się obudziło, coś starego i złego, wtem muzyka przechodzi w kakofonię, by wreszcie, w drugiej fazie przejść w harmonijnego i pięknego walca.
Na bossach, którzy mnie przerastają wyłączam muzykę, nawet jeżeli mi się podoba. Jest wtedy cisza i spokój, i bardziej się skupiam. Dlatego nie kojarzę już niektórych motywów muzycznych. Teraz u Ledy to już w ogóle nie wiem co tam leci, bo gdy po 2-3 razach zobaczyłem co się święci, to od razu muzyka poszła w odstawkę. Po wielu zgonach również jej głos wyłączyłem, bo ileż można :)
I tak - ani on jakiś ciężki, ani nie robi sam z siebie nic wyjątkowego. Ale cala jego otoczka, choreografia walki, aktorstwo głosowe, historia, muzyka, walka - to wszystko ma tyle fajnych elementów, że boss do dziś jest jednym z moich ulubionych w historii.
Tutaj się zgadzam. Klimat całej lokacji, tego lasu oraz posiadłości jest bardzo dobry. Za pierwszym razem gdy do Midry podszedłem to nie wiedziałem co on mi chce zrobić. Uciekałem od niego, bo nie chciałem go skrzywdzić. W końcu nie można uciekać w nieskończoność, więc musiałem go zdzielić i tak już potem poszło :)
A tak z ciekawości, to napiszcie jakie mieliście towarzystwo za pierwszym podejściem, gdy nie wiedzieliście jakie są konsekwencje interakcji z każdym NPC.
spoiler start
Zapomniałem o jednej ciekawostce: złamałem też inną zasadę: że nie gram na krwawienie, bo to zbyt OP.
No to zrobiłem 2 miecze na krwawienie. Testowałem to i jest sporo lepiej i dopiero wtedy po raz pierwszy zobaczyłem Ledę. Potem zrobiłem mix mrozu i krwawienia (jeden miecz mróz +25, drugi krwawienie +25). Już nie wiem czy coś to zmieniło ale tak zostało. I dalej jest ekstremalnie ciężko. Wręcz absurdalnie ciężko.
Ludzie narzekali na coś podobnego w dodatku do DS2. A ja miałem niesamowitą frajdę z tamtego potrójnego bossa. Zrobiłem go chyba za 3, 4 lub 5 razem. Już teraz nie pamiętam. Było sporo zabawy i frajdy. Zarówno podczas samej walki, jak i potem, byłem niesamowicie zadowolony. Nigdy więcej żadna inna walka nie dała mi takiej dawki adrenaliny. Coś niesamowitego :) Było bardzo ciężko ale nie rozumiałem narzekania ludzi. A ja wtedy też miałem podobne ograniczenia narzucone przez samego siebie. A tutaj? Ehhh..... głębokie poziomy absurdu.
spoiler stop
spoiler start
Na kilkadziesiąt podejść tylko 2 albo 3 razy miałem sytuację już na sam koniec, gdy Leda została sama i miała 2-3mm paska HP. Oczywiście zginąłem. Nie wiem czy będę miał siły żeby to zrobić. Pewnie za jakiś czas tak ale na razie jestem wyczerpany.
Dziwne podejście od twórców, bo zostałem ukarany za to, że pomagałem postaciom albo niektóre zignorowałem, bo nie wiedziałem czym może poskutkować ich zaatakowanie lub pomoc im gdy Leda chciała robić wcześniej czystki:
1. Freya - zrobiłem do końca jej zadanie i dałem jej list. Dzięki temu zostałem ukarany, a z tego co teraz widzę, to gdybym ją zostawił i się nią nie przejmował, to bym jej nie miał za przeciwnika. A tak bije niesamowicie, praktycznie jest niewrażliwa na wybicie z równowagi. Tak, wiem, że można specjalnymi atakami ją wytrącić nawet moimi mieczami. Jednak to nie jest zabawa na takie wyzwanie, bo ona nie jest sama. Dodatkowo po zbiciu jej (a właściwie każdemu z tego składu na tej arenie) paska HP do połowy, to od razu wkracza do walki kolejna osoba. Nie jest sama, więc nie mam za bardzo możliwości na takie zabawy. Pozostaje zwykła walka. A ona jeszcze ma coś, co mnie już kompletnie drażni, bo zmienia sobie ot tak trajektorię swojego skoku. Normalnie jak ptak lub samolot. Rozumiem, że robi te swoje fikołki ale kurcze... jeżeli ja robię unik w bok, a ona w czasie fikołka (będąc w powietrzu) nagle skręca sobie pod kątem w moją stronę i gdy ja już właśnie sam wyląduję po moim fikołku lub uniku, to ona w tej samej sekundzie zdzieli mnie na koniec. Nie da się tego uniknąć gdy już skręci. Oczywiście można tego uniknąć zaczynając mój fikołek lub unik trochę wcześniej lub później ale to nie zależy ode mnie, bo razem z nią biega kolejny osobnik, czyli:
2. Rogaty Przybysz - a ten z kolei odpala w niekończącej się pętli 6 kul ognia, które gonią za mną non stop. Jeżeli uderzą, to śmierć na miejscu. Moje uniki są uzależnione w pierwszej kolejności od tych kul ognia. To one mają priorytet, bo są natychmiastowym wyrokiem śmierci. A wspomnę tylko, że w międzyczasie dobiłem cechę Witalność do 60, bo spodziewałem się ciężkich momentów ale nie aż tak. To nie koniec, bo mam założony jeszcze talizman, co podbija mi moje HP o chyba 200, więc moje bazowe 1900 + 200 = 2100, oraz inne talizmany od negacji obrażeń fizycznych i innych. Dodatkowo robię coś, czego normalnie nie robię czyli eliksir z negacją obrażeń i podbiciem moich ataków. Z głowy piszę, więc mam nadzieję, że nie pokręciłem tych wartości. No ja przepraszam ale 2100 i ginę z miejsca gdy dostanę jeżeli mam mniej niż 98% paska HP? Gdy mam 100% to chyba (chyba!) przeżyję ale z 2-3mm paska HP. To jest jakiś żart. Ja przez te jego kule ognia to ginę praktycznie za każdym razem. Kilkadziesiąt podejść i 95% moich zgonów to właśnie te kule ognia. Co prawda jeżeli jakimś cudem wymanewruję część z tych kul, to nie zginę gdy mam co najmniej 80-90% HP. Ale jeżeli mam mniej to nawet mniejsza ilość tych kul wysyła mnie od razu w zaświaty. Dodajmy jego superszybki dobieg do mnie i cięcie jak maszyna w sieczkarni z potężnym krwawieniem. Nigdy się nie męczy z tym bieganiem, bo jego stamina jest chyba nieskończona. Nie przywołałem go do walki z Messmerem - zostałem za to również ukarany, bo teraz muszę z nim walczyć. A ja nie chciałem z nim walczyć przeciwko Messmerowi, i co? Kara za to?
3. Dane, Suchy Liść - ten to samo: niekończąca się stamina do biegania i niekończących się ciosów karateki oraz strzelanie. Dobrze, że te jego strzały są najłatwiejsze ze wszystkich, bo inaczej to już w ogóle byłoby cudownie. Tego już wcześniej zabiłem. Nie powinno go tu być.
4. Leda, rycerz igły - przeciwnik zostawiony na koniec, który właściwie nie powinien stanowić większych problemów ale najczęściej rzadko kiedy zostaję z nią sam na sam, bo ginę od Rogatego Przybysza. A jeżeli już tam dojdę, to właśnie najczęściej bez butelek. I tak w kółko.
Nie wspomnę o tym, że każdy z nich ma kilka razy więcej HP niż ja i jeszcze dodatkowo mogą się leczyć.
Aha... gdy już wpada Leda, to zawsze mam ich całą trójkę, poza Freją. Czyli biegają: Rogaty Przybysz, Dane i Leda. Wszyscy strzelają, wszyscy non stop biegają, skaczą, młócą i nie brakuje im staminy.
Każde z nich jest normalnym przeciwnikiem, który nie stanowi jakiegoś szczególnego wyzwania. Ale rzucenie ich wszystkich w grupie po kolei to jest przegięcie. Tym bardziej, że każde z nich oprócz niekończącego się sprintu oraz ataków na odległość i leczenia się, to jeszcze co najgorsze może mnie zabić na 1-3 strzały, i to przy ok. 2100 HP.
Całe szczęście, że mi gdzieś po drodze zniknął ten kupiec Moore, bo jeszcze gdybym jemu odpowiedział nie tak jak trzeba, to jeszcze i on by biegał w grupie. A może w sumie szkoda, bo bym miał komplet do towarzystwa.
Zrobię ich w końcu, bo skoro już prawie 2 razy mi się udało, to pewnie kiedyś przypadkiem mi się uda. Trzymam się swoich pokrętnych ustaleń i tak już zostanie do końca gry, niezależnie czy ten koniec jest właśnie tutaj, czy trochę dalej.
A jeżeli chodzi o resztę gry, to został mi tylko PCR i Bayle (już raz go widziałem ale to tylko tak dla upewnienia się, że go widziałem i walczyłem przynajmniej raz w życiu). Resztę mam już zrobioną. Liczba bossów to podobno 42, a ja mam już 39 zrobionych, więc tylko ta trójka mi pozostała (Leda, PCR, Bayle). Cała mapa zwiedzona. Każda (chyba) ściana polizana, każdy krzaczek obejrzany. Oprócz PCR, to wszystko praktycznie już widziałem i ze wszystkimi już walczyłem.
spoiler stop
Nie. Gdybym to napisał z powodu, który opisałeś, to już bym się załamał :)
spoiler start
Leda i jej całe towarzystwo
spoiler stop
spoiler start
Zaraz zwariuję. Nie mam już nerwów do tego dodatku. Odpadam. Wieloosobowy tłum spamujący wszyscy równocześnie na raz magią i mający mnie 1-2 strzały, to jest jakiś żart. Miło było ale na tym kończę. Udanych rozgrywek życzę. Trzymajcie się :)
spoiler stop
Twoje wejście rewelacyjne:) I ta poza na starcie. Fajny pomysł :) Padaka to raczej wtedy gdy wchodzimy na takiego bossa pierwsze kilka razy. No u mnie więcej niż kilka. Sporo więcej, bo ja się uczę bardzo ale to bardzo wolno. Nawet nie mam startu do większości graczy.
spoiler start
Boss siadł mi ogromnie. Wskoczył do czołówki razem z Radagonem, Mohgiem, i paroma innymi. Wszystko mi się w nim podoba. Wg mnie jest zaprojektowany bardzo dobrze. Nie ma żadnych przesadzonych ataków. Oczywiście nie umiem niektórych jeszcze elegancko unikać ale sporo z nich już tak. A to co on wyprawia w drugiej fazie, to jest teatralnie nieziemskie i to jeszcze w połączeniu ze wspaniałą muzyką :)
Najpierw talizmany na negacje obrażeń fizycznych i ognia, oraz dwugłowy żółw (szybsze odzyskiwanie staminy) i ... hehe odzyskiwanie życia po każdym udanym ciosie. Sprawdziłem każdy możliwy rodzaj żywiołu na moich mieczach i wyszło mi, że najlepiej wchodzą błyskawice. Oczywiście cały mój zestaw Rycerza Tygla z wizerunkiem drzewa.
Mimo wszystko jednak jakoś średnio mi postępy szły. Stwierdziłem, że sprawdzę jak mi będzie szło bez ubrań. Zdjąłem cały zestaw i zostałem w slipkach. To spowodowało, że uniki były lepsze ale w razie niepowodzenia, to kara za to była spora. Jakoś z czasem przywykłem i nawet zapomniałem w pewnym momencie, że zaczynałem w zbroi :)
Najpierw myślałem, że drugiej fazy to nigdy nie ogarnę, bo nie dość, że on jest szybki, to jeszcze mi tu latające naokoło węże wypuszcza. No ale wiadomo: czas robi swoje. Po ogromnie długim czasie, gdy już na tyle się z bossem oswoiłem, że spokojnie dochodziłem do drugiej fazy, to zauważyłem, że właściwie niedługo chyba uda mi się go pokonać. I wtedy naszła mnie myśl, że skoro mi się tak podoba, to zaraz będę marudził, że znowu bym z nim zawalczył, a tu nie będzie można. No to żeby wydłużyć czas na tym bossie, to wpadłem na pomysł, że zamienię 2 miecze z błyskawicami na 2 miecze tylko z samymi fizycznymi. Obrażenia spadły mocno. Chyba ok. 200 (na każdym z nich, czyli łącznie prawie 400) jeżeli dobrze pamiętam albo coś niedaleko tego. Potem wyrzuciłem talizman z odzyskiwaniem życia po każdym ciosie. Potem ten od negacji obrażeń od ognia. Potem o dziwo mogłem też pozbyć się talizmanu od przyspieszonej regeneracji staminy, czego najmniej bym się spodziewał, bo to właściwie u mnie podstawa. Jednak wtedy zaczęło już być mocno trudno i to zauważalnie. Dlatego wrzuciłem talizman, który przy małym udźwigu zwiększał obrażenia. Całkiem sympatycznie. Dorzuciłem też talizman ze zwiększeniem obrażeń gdy zadam ciągiem min. 2 lub więcej obrażeń. No i wtedy już było OK, bo miałem tylko negację obrażeń fizycznych ale za to trochę podbiłem obrażeń. Wyszło całkiem całkiem.
Trochę morale mi się zwiększyło po tym gdy udało mi się samemu, bez podglądania innych nauczyć się unikać tego jego skoku z kończącą superszybką serią ciosów we wszystkich kierunkach. Ale żeby nie było tak dobrze, to gorzej mi szło z tym drugim skokiem, niby prostszym ale jednak dla mnie zamotanym. Zamotanym dlatego, że za każdym razem nie wiedziałem, który z tych dwóch to będzie, bo zaczyna je prawie tak samo. No i ostatecznie wpadałem w panikę i nastawiałem się na ten z ADHD. Jeżeli trafiłem to OK. Jeżeli nie, to porażka :) Ciężko mi z nauką tego. Pod sam koniec już coraz częściej zacząłem ogarniać, który to z nich będzie tylko, że jeszcze za wolno reagowałem. Chociaż wydaje mi się, że jest więcej niż 1 sposób na unik każdego z nich. Trochę testów w tym kierunku zrobiłem ale niestety już nie da rady :)
Ogólnie to na żadnym innym bossie nie spędziłem tyle czasu, i nie zginąłem tyle razy, co na Messmerze. Oczywiście cały czas miałem frajdę z tego. No może poza pierwszymi 5 razami, bo myślałem, że będzie ściana gdy zobaczyłem ten atak z ADHD :) W sumie to chyba 3 bossy mają coś podobnego: Alecto, Malenia, Messmer. Chyba nikt więcej nie ma czegoś podobnego. Czy się mylę?
Fajne uczucie gdy pierwszy raz zrobiłem fazę nr 1 w stylu no hit. Szkoda, że tak mi topornie idzie nauka ale przynajmniej mam frajdę :)
Aha... tyle co ja na nim czasu spędziłem musiało poskutkować poniższymi:
1. całkowite wyłączenie muzyki w tle (pomimo, że jest super)
2. całkowite wyłączenie tekstu audio, bo zwariować można słyszeć tyle razy o śmierci w płomieniach Messmera (zresztą podobnie u Malenii z ostrzem Miquelii) :)
spoiler stop
No i przez przypadek zabiłem Messmera. I tyle by było z moich kilku dni nauki no hit na nim. Ehh....
Ja też czytam. Jednak nie do końca jeszcze ogarnąłem wątek historii ER, więc się nie wypowiem. Przy zagłębianiu się w to wszystko będę miał na uwadze te rozmyślania :)
Dziękuję za opis z klatkarzem przy parowaniu. Dla mnie bardzo użyteczne :)
Jest tylko dwóch. Taka sytuacja, że zabiłeś dwóch a potem wyskoczył jakiś trzeci nie powinna mieć miejsca. Bardziej odwrotnie, że zabiłeś tylko jednego a potem wróciłeś i znowu było dwóch :-) Bo ich trzeba zabić obu razem.
Nawet nie siadałem do ogniska. Wszystko było ciągiem. Nic się nie stało. Po prostu jedna walka więcej. Lubię ich, więc nawet spoko :)
Wioska pusta jest, to fakt, lorowo może ktoś lepszy wytłumaczy. Ale zawiera jeden ciekawy talizman, który może Ci się jeszcze przydać, jeżeli używasz talizmanów, bo już nie pamiętam ;-)
Muszę zobaczyć czy ten talizman podniosłem, bo nie pamiętam żebym coś podnosił ale może mam zaćmienie umysłu.
Co do kopnięcia dzika, to jest coś w pocie czoła wyćwiczone :D.
Trzeba to zrobić w bardzo krótkiej animacji. Głównie atakowałem po bokach, ale istnieją fajne okienka, gdy wiadomo, że Dzik nie kopnie, natomiast kopniaka w tył da się załatwić klatkami nieśmiertelności.
Tego nie wiedziałem. Czyli boss nauczony bardzo dobrze :)
Moje głośne dywagacje odnośnie długości mieczy były niepotrzebne. Gdybym wiedział, to bym się nie wygłupił.
[1] Może odniosłeś wrażenie, że zasugerowałem koledze Minas Morgul, że gra łatwiejszym mieczem, a ja trudniejszym, i teraz narzekam, że mam trudniej. Absolutnie nie. Jeżeli by tak było, to przecież bym się przerzucił na "Damę".
[2] Nie myślałem w ogóle o MM. Natomiast w tym zdaniu widzę pewną nieścisłość w stosunku do dalszych i wcześniej powtarzanych stwierdzeń. Logika powyższego zdania, pewnie niezamierzona, jest taka: "gdyby Milady była łatwiejszym mieczem to przecież bym się przerzucił na Milady". Aby w kolejnej części wpisu stwierdzić np. "Claymore - Dla mnie zbyt łatwa jest wtedy gra. Odpada.". Trochę niespójne.
Jeżeli skupisz się tylko na tych dwóch zdaniach, które zacytowałeś [2], to jest sprzeczność.
Natomiast jeżeli zobaczysz na cały mój wywód [1], to pisałem, że jeżeli odniosłeś wrażenie, że narzekam, że mam trudniej, to przecież moje narzekanie mógłbyś uciąć pisząc, że przecież mogę się przerzucić na "Damę", a nie narzekam i dalej gram "Długimi mieczami". To miałem na myśli.
Pytanie czy ja narzekam, że mam trudniej niż inni? Proszę o wskazanie takiej wypowiedzi. Mogę stwierdzić, że mam trudniej, bo to fakt. Faktem jest, że narzucam sobie jakieś ograniczenia, bo inaczej jest mi nudno. Ale nie narzekam, że mam trudniej niż inni. Może tak to z boku wygląda. To źle.
Natomiast mogę czasami narzekać, że mam trudno i ledwo daję radę. To też fakt i nie stoi to w sprzeczności z akapitem wyżej. Rozróżniam narzekanie, że mi trudno, od narzekania, że mam trudniej niż inni. W sumie to nie wiem jak innym jest trudno w danym momencie, bo nie analizuję tego. Narzekam, że jestem cienki, bo nie mam takich umiejętności, które czasami by się przydały.
Sam źle te zdania układam i można mnie różnie zinterpretować. Czasami nie wiedząc co mi siedzi w głowie, można pójść w pokrętnym kierunku niż to co chciałem przekazać. Rozsądniej będzie jeżeli przestanę pisać, bo nic dobrego z tego nie wynika, a tylko mi teraz głupio. Uwalniam wątek od moich narzekań.
Uff... kolejne Ruiny palców za mną. Wszystko sprawdzone od wejścia za posągiem Mariki aż do dzwonu w Ruinach. Sprawdzony każdy krzaczek, każda nierówność terenu, zabity każdy przeciwnik. Po samych Ruinach palców mogłem już swobodnie chodzić. Więcej takich wędrówek już nie będę robił. Jedne i drugie ruiny zrobiłem w ten sposób pierwszy i ostatni raz :) Aczkolwiek klimat tak samo dobry w obu przypadkach.
spoiler start
A po drodze jeden z moich ulubionych bossów, czyli Bestia spadającej gwiazdy :) Ach jak dawno się z nią nie widziałem. I jak przyjemnie mi się z nią walczyło. Za pierwszym :) Ta nauka na dorosłej bestii nie poszła w las. Jednak zapamiętałem jak się z nią walczy. To nie był dorosły osobnik, więc łatwiej, ale mimo wszystko pamiętałem. Fajny, fajny boss :)
Nie wiem czemu wioska szamanów pusta, i czemu 3 Strażników Drzewa. No chyba, że w obu przypadkach tam miało być.
spoiler stop
Teraz się boję, że źle składam zdania, nie tak się wypowiadam, i naraziłem się zarówno
Zastanawiam się czy trzymając L1, a następnie wykonanie parowania czyli L2, to nie jest takie coś w stylu deflect, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo? Jeżeli zrobisz parowanie (L2) w nieodpowiednim momencie, to L1 ochroni.
Haha.. chciałem zrobić kilka testów parowania z trzymanym blokiem, a skończyło się na samym parowaniu tak dla draki przez 1h :)
Wracając do ER:
spoiler start
Czy to, że miałem trzech Strażników Drzewa, a nie dwóch, to normalne? Najpierw wyskoczył mi duet. Po zabiciu ich pojechałem do Wioski Szamanów. Tak swoją drogą nikogo tam nie spotkałem. Gdzie ci szamani? Wakacje? Po zrobieniu rundki po tym całym ich terenie wróciłem do miejsca gdzie był duet Strażników Drzewa i pojawił mi się trzeci Strażnik Drzewa. Szukałem kolejnego ale już nie było. Czy ich miało być trzech?
spoiler stop
:)
Ale przecież, drogi xandonie, ja właśnie pisałem to wszystko w nawiązaniu do sytuacji, w której Minas Morgul nie dostał kopniaka w tył bijąc dzika od tyłu. Głośno zasugerowałem, że może to być zasługa tego, że długość miecza o nazwie "Dama" umożliwiła to bez takich konsekwencji. A ponieważ moje "Długie miecze" są krótsze od "Damy", to tak sobie głośno powiedziałem, że wg mnie wcale nie są takie długie. Zresztą od dawna tak uważam, bo każdy miecz z takich standardowych typu "Miecz nocy i ognia" i inne jemu podobne, gdy się weźmie do ręki, to są jakieś krótkie. Gdy za to wypadnie jakiś poważniejszy miecz rycerza lub znajdzie się go w skrzyni na wozie, to po wzięciu do ręki od razu widać jakie to ma długaśne ostrze. Tylko tyle i aż tyle :) Żadnej własnej tezy nie chcę udowadniać, bo nie widzę powodu :)
I tak jak wspominałem jest wiele fajnych mieczy (lub innego rodzaju broni) i każda na swój sposób jest ciekawa dla różnych osób. Nawet dla mnie jest sporo ciekawych broni, których nie używam. Nie dlatego, że są słabe ale po prostu najlepiej mi się gracza właśnie Długimi mieczami. Napisałem, że nie są one ani najsłabsze, ani najlepsze. Gdybym chciał grać najlepszymi mieczami (nie wiem, które to, jakby co), to bym zostawił te aktualne i się przerzucił na coś innego.
Może odniosłeś wrażenie, że zasugerowałem koledze Minas Morgul, że gra łatwiejszym mieczem, a ja trudniejszym, i teraz narzekam, że mam trudniej. Absolutnie nie. Jeżeli by tak było, to przecież bym się przerzucił na "Damę". Nie, po prostu przyzwyczaiłem się do tego czym gram i raczej tego nie zmienię. Nie robię tego z przymusu, nic nikomu nie chcę udowadniać, i nawet nie traktuję używania moich mieczy jako wyzwanie :)
Pamiętasz zapewne, że obawiałem się czy moje miecze będą na tyle dobre żeby ukończyć nimi ostatnich bossów w podstawce. Pisałem, że liczę się z tym, że będą za słabe i trzeba będzie je zmienić. Ale pisałem, że dam im szansę, bo może akurat dadzą radę. Jeżeli mam być szczery, że wątpiłem w to. Ale jednak okazało się, ku mojej radości, że są OK. I cieszy mnie to bardzo.
Wyzwaniem byłoby nie ulepszanie ich. Wtedy byłoby ciężko. Takie coś to może kiedyś. Nie teraz :)
Czy uważam, że łatwiej grać "Damą"? Nie wiem, bo nie grałem nią dłużej niż sprawdzenie jak działa. Oczywiście, że jeżeli bierzemy pod uwagę długość, to jest trochę łatwiej, bo może to w niektórych okolicznościach uratować nas od obrażeń. Czy to jest dla mnie jakiś problem? Nie, bo równie dobrze, ktoś może powiedzieć do mnie, że mam łatwiej, bo on gra sztyletami i musi zbliżyć się prawie na styk do przeciwnika. I to prawda. Czyli co, że ja mam łatwiej? A no mam łatwiej :) Czy robi mi to jakiś problem? Nie. Absolutnie.
Cieszę się, że się zgadzamy :)
A tak poza tym, to ja nie za bardzo chciałbym szeregować kogokolwiek z nas wg jakichś kategorii. Każdy gra czym mu najwygodniej. I to ma sprawiać frajdę. Mi sprawia. Wam sprawia. I tak ma być :) Ja na przykład kompletnie nie wiem jak się gra perfumami i czy jest łatwo, czy trudno. Natomiast ciekawi mnie jak wyglądają takie walki. Nie zaglądałem do przykładów na YT. Wiem, że można. Któregoś razu może obejrzę jak ktoś przechodzi ER w ten sposób. Ale to później gdy (jeżeli) przejdę dodatek.
Aha.. co do Claymora. Pamiętam mniej więcej tę rozmowę. Nie podoba mi się sposób walki tym mieczem. Próbowałem nim kiedyś grać w DS1. Dla mnie zbyt łatwa jest wtedy gra. Odpada. Jak zresztą większość wielkich mieczy i broni. Nie lubię wytrącania przeciwników non stop i przerywania im ataków. To jest dla mnie zbyt nudne i zbyt łatwe. I nie sprawia mi frajdy :)
Oglądałem (m.in.) Demonidiasa jak przechodził każdą część gier od FS. I niestety on sporo ataków nawet nie zobaczył podczas takich rozgrywek. Nie mówię o wyzwaniach typu "no death", RL1/SL1, itp. Wiele bardzo trudnych czy kłopotliwych sytuacji, które były u mnie, u niego nie miały racji bytu, bo przeciwnik nawet nie pokazał niektórych swoich ataków, bo cały czas mu je przerywał i wytrącał z równowagi. Nieee.... to nie dla mnie taka gra :) Zresztą niektórzy w komentarzach też to pisali, że nie widział niektórych ataków, bo cały czas je przerywał i wytrącał z równowagi przeciwnika, czy nawet bossa, albo wpadał w grupę 2-3 bardzo silnych przeciwników cios za ciosem całą grupę jednocześnie tak załatwiał.
A to tego nawet nie wiedziałem, że to jest rodzaj miecza dwuręcznego :)
Tak czy inaczej nie chodzi o to, że są jakieś krótkie, bo nie są. Wg mnie chyba wypadają gdzieś pośrodku. A, że nazwa taka, to już inna historia :)
I co najważniejsze: gra mi się nimi suuuuper. Dla mnie najfajniejsza broń w całej serii soulsów. Nie jest najsłabsza, nie jest najlepsza, taka w sam raz.
Na czas zrzutów ekranu w ogóle nie poruszałem, ani nie obracałem moją postacią.
Jedynie wybrałem kolejną broń.
Oczywiście najpierw ustawiłem się tak żeby moje 2 długie miecze ustawiły się mniej więcej w linii prostej. TO znaczy bardziej mam na myśli, żeby czubki obu mieczy były jak najbliżej siebie. I wtedy zmieniłem broń na Damę. Co ciekawe gdy obróci się widok z góry (znad głowy), to moje 2 długie miecze, które przecież są takiej samej długi, jakoś dziwnym trafem są w lekko innej pozycji. Może chodzi o to, że postać jedną rękę w jakiś sposób wysuwa lekko do przodu? Nie wiem ale właśnie dlatego ustawiłem się bokiem i tak się obróciłem żeby widać było taką samą długość mieczy.
To tak dla bycia dokładnym w pomiarach :)
Oj tam, oj tam :)
Porównanie z lewej i prawej strony:
1. długi miecz + długi miecz
2. długi miecz + Dama
3. długi miecz + długi miecz
4. długi miecz + Dama
Oj tam, oj tam :)
Brawka za Dzikusa Gajusa :-)
Dziękuję :)
Kolejny mój ulubiony bosik, to znaczy na samym początku był znielubiony, a potem mocno polubiony, jeżeli to ma sens...
Często mi się to zdarza, więc u mnie ma to sens. Rozumiem jak najbardziej :)
Takie wspólne ginięcia są najlepsze, większa dramaturgia. Jak za dawnych czasów pojedynki kowbojów na kolty - bach, bach i obaj zginęli.
E tam, ja bym zaliczył ;-)
Dramaturgia większa, bo niezaliczony. Tak!
W sumie to on też pokonał mnie, więc wyszedł remis.
Niestety ja tam nie szedłem po remis, więc musi być dogrywka kolejnym razem.
Szarża, krótki dystans i te sprawy. No tak. Łatwo tak mówić gdy się już na nim było tyle razy. To było moje pierwsze spotkanie z nim, więc jeszcze jest zielony i nie wszystko ogarnąłem tak jak szanowni koledzy :)
Deflect - próbowałem na YT zobaczyć co to dokładnie jest i nie rozumiem tego. Dla mnie to tak jakby parowanie. Nie wiem czym to się różni. Może czegoś nie ogarniam ale w komentarzach ludzie (niektórzy) pisali to samo, że nie widzą różnicy i dla nich to jest parowanie. Nie sugerowałem się ich zdaniem, bo zanim zajrzałem do komentarzy, to sam tak stwierdziłem i dopiero w komentarzach zobaczyłem, że inni mają podobne zdanie.
Drapieżnik z Mgieł - muszę się temu przyjrzeć, bo nawet nie wiem co to jest.
W Sekiro nie grałem. Nie mam pojęcia co jest z niego wzięte do ER. Również w BB nie grałem. Trochę szkoda, bo bym miał jakieś pojęcie. No nic. Kolejne pewnie będzie Sekiro, bo nie wiem czy BB mi siądzie. Jakoś dziwnie mi się grało ale może to to samo co z ER na początku. Jednak chyba wyleci na koniec kolejki.
A to się jeszcze okaże :-))
Nie no... wiadomo, że jeżeli ktoś blokuje drogę do PCR, to Messmer nie będzie przedostatnim. To taki skrót myślowy :)
Odludzie, Wioska Szamanów, Finger Ruins? Byłeś już tam chyba, z tego co pisałeś wcześniej. Może lewa część od pomnika Matki, czyli zamiast w prawo na Strażników Drzewa to w lewo pojechać, tam nic ciekawego nie ma z tego co pamiętam.
Żadne z tych nie jest mi znane. Ja jeszcze nie byłem w każdym miejscu mapy. Ruiny palców Rhia ale te na dole, to byłem. Te na górze, to nie. Ja nawet nie wiem jak się tam dostać.
Moje miecze są krótkie pomimo nazwy "Długi miecz".
Tiaaa ;-)
Wypraszam sobie :) Względem Damy, to są krótsze. A jakie niektóre katany są długie, to głowa mała. Uważam, że nazwa Długi miecz jest bez sensu. Wcale nie jest długi. Może gdyby porównać do jeszcze krótszych mieczy czy sztyletów, to tak ale jak zestawimy to z pozostałymi broniami, to raczej niekoniecznie :)
Ładna walka :) Zastanawiam się jakim cudem (na początku walki) 2 razy nie dał kopniaka w tył gdy go biłeś od tyłu. Ja za takie coś zawsze dostawałem solidnego kopniaka. Tak się zastanawiam czy nie jest to związane z odległością naszej postaci od bossa. Moje miecze są krótkie pomimo nazwy "Długi miecz". Wiele razy przecinałem puste powietrze zarówno przy nim, jak i przy Gnijącym Rycerzu. Wniosek: musiałem podchodzić bliżej niego. Może to o to chodzi?
Mi za każdym razem w drugiej fazie odpalał ze 2 razy tę grawitacyjną dziurę, która nie dość, że przyciąga, to jeszcze zadaje obrażenia. Właśnie przez nią zginąłem pomimo tego, że niby wygrałem. Nie podoba mi się to, że zalicza to jako wygraną.
Bossa polubiłem. Już się nie mogę doczekać aż znowu z nim będę walczył. Na początku wydawało mi się, że nie ogarnę fikołkami jego combo-wierzgania ale po wielu próbach i testach coś już mi wychodziło i to najczęściej poprawnie.
Szarzy nie do końca rozumiem. Jest jakieś małe okienko kiedy fikołek zadziała i nie dostaniemy obrażeń. Trudne to. Nie wiem czy to wina hitboksów. Nie wydaje mi się. Po prostu trudne to i tyle ... ale może się mylę :)
Czyszczę teraz jaskinie żeby je mieć już wszystkie zrobione. W sensie te co znalazłem do tej pory.
Jak je zrobię to idę do Lasu Otchłani na bossa.
Messmera zostawiam na koniec, bo przeczytałem, że zabicie go blokuje pewne wątki i zadania w grze. Jeżeli nie będzie już żył, to jeżeli odłożyliśmy pewne zadania na później, to będą nieosiągalne. Nie wiem czy wszystko mam porobione w tej kwestii, więc Messmer będzie u mnie przedostatnim bossem.
Dowódca Gajusz zrobiony.
Uff... szybki, zwrotny, mocno bije, utrudnia leczenie, trzyma mocne tempo i daje sporą dawkę adrenaliny :)
To już drugi boss gdzie pokonałem go i jednocześnie zginąłem. Oczywiście chciałem na szybko podmienić talizman na ilość runów ale nie wiedziałem, że gdy on zginie, to ta jego grawitacyjna sztuczka dalej sobie działa. No i podmieniam talizman i w trakcie tej podmiany właśnie się o tym dowiedziałem.
Nie zaliczam takich walk jako wygranych. Mam przeżyć, a nie razem zginąć. Szkoda, że nie można sobie w opcjach gry ustawić, że taka walka traktowana jest jako przegrana. No nic... przy kolejnej okazji trzeba będzie przejść poprawnie tego jegomościa.
Mam pytanie o tę budowlę, która jest w kolejnej lokacji za murami Gajusza. Z tyłu tej budowli jest Kielich Ostrodrzewa. Czy do tego czegoś można wejść? Nie widzę wejścia ale może coś przeoczyłem.
I dodatkowe pytanie: po prawej stronie Awatara Ostrodrzewa jest kolejna część mapy. Jednak nie widzę skąd miałbym tam się dostać. Czy czegoś nie zauważyłem, czy to znowu jakaś podziemna trasa?
Spokojnie, ja nie nerwowy :)
Dzięki, bo nie wiedziałem czy mam zrobić kolejną rundkę czy iść dalej. Idę dalej.
A powiedz mi jak z wyjściem poza ten obszar - da się, czy może teren zamknięty i jest tylko wejście, bez żadnego wyjścia?
Wg mnie nie ma żadnego wyjścia ale wolę się upewnić.
A ja się dowiedziałem, że oni muszą być ze mną na styk żeby wysysać życie. Jak widać było na filmie, przeszkoda w postaci skały uniemożliwiała mu podejście na styk i byłem bezpieczny. A myślałem, że to działa na odległość. Oczywiście odległość bliską ale jednak odległość. A tu widać, że jednak nie.
Co do strzał, to próbowałem takie coś ale on jedyne co robił, to odwracał się w tamtym kierunku gdzie upadła strzała i tylko obserwował. Chyba ani razu tam nie poszedł. Tak mi się wydaje. Nie jestem pewny na 100% ale raczej tak.
Jak mnie łapał to przeżywałem jedynie wtedy gdy pasek HP miałem na 100%. W innym przypadku - zgon. Mam 55 witalności i niczym nie podbijałem.
To znaczy, że jeżeli nie naciskałeś tych przycisków w czasie wysysania życia, to zabierał więcej, a gdy je naciskałeś, to mniej?
Wygląd i statystyki tego pancerza są bardzo dobre. Jedyne to musiałbym właśnie talizmanami nadrobić udźwig. I to jest jedyny powód, że pozostałem przy zestawie Rycerza Tygla. Zresztą oba są bardzo dobre. Coś za coś. Ciężar za statystyki. Zresztą jak zawsze :)
Saturacja może rzeczywiście trochę za mocna na Altus. Jednak da się grać. Ogólnie tak ja piszesz, to zgadzam się z każdym słowem. Oczywiście z zastrzeżeniem, że ja jeszcze nie wszystko widziałem, bo jestem jeszcze, jak to mówią, w lesie :)
A co do parowania to trochę trudna sprawa w tym przypadku, bo wiesz, że ten przeciwnik może cię zdjąć prawie że natychmiastowo. To jest lekka różnica. Nie to żeby inni nie mogli zdjąć natychmiastowo ale tutaj wiadomo o co chodzi :)
Nieźle, też pamiętam to skradanie :D.
A jaka frajda gdy sparujesz i od razu cios krytyczny, oraz na koniec poprawka :)
Mniam, najlepszy krytyk w całym ER :)
Żaden inny krytyk nie daje takiej satysfakcji jak ten konkretny.
Posiadłość Midry oczywiście znalazłem. Przy moim zwiedzaniu wszystkie po 2 razy i zaglądaniu wszędzie gdzie można, to nie ma szans żeby nie wejść :) Powitanie jest niezłe :)
Ten las to mistrzostwo. Zarówno oprawa wizualna jak i dźwiękowa jest zrobiona idealnie. Nie wiem czy można by to lepiej oddać. Poważnie. Dla mnie ideał. Nie przeszkadza mi to, że nie ma wierzchowca ani wielkość tego obszaru. Gdyby można tam było się szybko przemieszczać to nie odczuło by się tego co zaplanowali twórcy. Owszem, gdy ktoś tak jak ja sprawdza po kilka razy to samo, to może trochę boleć.
Pancerz masz na myśli ten Osamotniony? Czy Rycerza Tygla?
Normalnie to gram w całym zestawie Rycerza Tygla z wizerunkiem drzewa.
Natomiast do tych pokręconych osobników zmieniłem na coś, co podbija statystyki odporności na szaleństwo. W sumie ciekawy ale ciężki. Mój jest sporo lżejszy i dlatego go noszę. Już się przyzwyczaiłem. Tym bardziej, że jest wg mnie jednym z najlepszych do mojego stylu gry. Jeżeli nie najlepszym.
No dobra, więcej ich było niż czterech, bo aż sześciu. Wybiłem wszystkich.
Schodziłem cały Las Otchłani ze 2 razy ale nie widzę żadnych wyjść na inne rejony mapy.
Źle szukam, czy to teren zamknięty?
Dowiedziałem się kilku rzeczy o tych przeciwnikach, bo przy pierwszym podejściu przez przypadek zrobiłem tak:
https://vimeo.com/1034952856/3873ae949f
Przy drugim szybko i prosto:
https://vimeo.com/1034952993/3f96c1df05
A przy trzecim wyszło mniej elegancko i dopiero za trzecią próbą:
https://vimeo.com/1034953051/a75b51d44b
Ha, rzeczywiście działa :)
Na razie trzech w ten sposób załatwiłem.
Dwóch pierwszych od razu się udało, przy pierwszej próbie.
Trzeci z kolei jakoś już sprawił lekkie problemy i 2 razy zginąłem. Udało się ale lekko inna taktyka, bo ściągnąłem go pod samo ognisko, nie schodziłem do niego. Może przypadek, a może nie. Nie wiem.
Jeszcze jest czwarty ale to było w jakiejś ślepej uliczce we mgle. Właściwie to nie widać go wcześniej. Jedynie oddech zdradził mi, że gdzieś tam jest. Z tym będzie chyba gorzej, bo jak się ukrywa i mało co widać, to nie wiem czy cała operacja nie będzie po omacku :)
Nie wiem czy jeszcze jacyś będą ale klimat robią przez to niesamowity :)
spoiler start
Mam na myśli tych dziwnych przeciwników, przed którymi chronią zarośla i kucanie.
Parowanie? To oczywiście żart? :)
Ale coś mi się wydaje, że ich się chyba omija, a nie walczy.
Skoro nawet sami twórcy na ziemi dali taką informację, że walka nie wchodzi w grę. to chyba tak jest.
spoiler stop
A czy najgorsze za mną, to się jeszcze okaże :)
Ruah
spoiler start
Tak, tego lwa. Też tak z bazyliszkami robiłem, bo wybicie ich nic nie daje, bo znowu je rzuca. Czasami spadałem w przepaść, więc dochodził jeszcze element na który dodatkowo trzeba zwracać uwagę. Ale to i tak nic, bo ja tego bossa kompletnie nie umiem. Po prostu on ma tak dużą bryłę postaci, która się rzuca na wszystkie strony z prędkością światła, raptowne wymachy, wyrzuty, odrzuty, i inne karuzele, że nie wiem jak to poprawnie koziołkować. No nie nauczę się tego nigdy., Co bym nie robił, to efekt końcowy jest losowy. Czasami wyjdzie, a czasami nie. Po prostu przerasta mnie ten przeciwnik i nic na to nie poradzę. W końcu go zrobiłem ale to jest przypadek.
spoiler stop
Szczelina
spoiler start
Gnijący rycerz. Też go w końcu zrobiłem ale znowu jakimś przypadkiem. Wierzga, skacze, fruwa, cięcia prawie 360 stopni i na 1/4 ekranu. Nie czuję takich walk. Większość taka się zaczyna robić. Sterowanie moją postacią jest ślamazarne względem prędkości bossów. Za dużo narzekania, za mało umiejętności. Dlatego marnie widzę resztę drogi.
spoiler stop
Las
spoiler start
Mam już całą mapę. Próbuję znaleźć sposób na tego gagatka ale na razie nic mi się nie udaje. Jeszcze chwilę popróbuję ale coś czuję, że mi się pomysły kończą :)
Fajny klimat ma ta lokacja.
spoiler stop
Dokończyłem ruiny Rauh, bo został mi jeszcze ten gigant z łukiem. W końcu znalazłem do niego drogę. Niestety na końcu znalazłem też bossa. No rewelacja...
Przypomniałem sobie też o sporej szczelinie na końcu Modrego wybrzeża. To co tam na końcu znalazłem to jakiś koszmar w wykonaniu obu stron. Po prostu trauma.
Słabo widzę ten dodatek w moim wykonaniu. Mam wątpliwości czy ja to będę w stanie skończyć.
Czyli Ci się podobał, no to dobrze, dobrze
No nie mów, że będzie jako pełnoprawny boss?
ukrytą komnatkę gdzie można takiego chochlika z działem zgarnąć jako swojego summona
Tak, zgarnąłem przy pierwszym przejściu. Po pokonaniu tego bossa wybrałem się tam drugi raz, bo żeby było śmieszniej to ja zapaliłem wtedy tylko 2 światła, a przecież mowa była o 3. Przez to tego olbrzymiego chochlika miałem w całkowitej ciemności :) Teraz już mam zapalone 3 światła i dodatkowo jeszcze zgarnąłem medalion. Także warto było wrócić.
a w nich między innymi mój "ulubiony" mini-bosik, no ciekaw jestem jak Ci się spodoba :-))
Na szczęście udało mi się za 2 razem, bo za pierwszym nie wiedziałem, że on taki spamer i mnie wyłożył na tych swoich sztuczkach :)
Fajny. Naprawdę fajny pomysł na bossa. Popieram zdanie o nim :)
No i mapa mi się "zaraz" odblokuje. Dzięki :)
spoiler start
Chociaż trochę się nieswojo czuję, bo trafiłem na komentarz od FS, że ktoś na mnie czeka w środku. I nie wiem co mam teraz o tym myśleć. Boję się tam zapuszczać :)
I niech ich coś trafi za te chochliki z działami. Co za koszmar...
Ale poza tym, to katakumby jedne z najciekawszych, jeżeli nie TOP 1.
spoiler stop
Na razie masz de facto lustrzany run.
co to znaczy?
Też Rominę zaklikałem przez przypadek za 1 razem, a ona ma tak prześliczny model postaci, tak czytelne ruchy, tak kapitalny soundtrack (nawiązujący do Malenii zresztą). Coś cudownego.
Nie no, ja nie za pierwszym razem :) Może za 10. Co ciekawe właśnie wtedy gdy ją pokonałem, to wchodziłem tam z myślą, że zacznę się jej uczyć. No i jakoś tak potem chyba zapomniałem o tym fakcie :) Obejrzałem sobie tę walkę ponownie i w sumie to ona była nawet spoko. Jak tak ją oglądam, to ja nie wiem jak te wszystkie uniki porobiłem. Jak nie ja. To jakiś przypadek... niechcący :)
spoiler start
Co ciekawe właśnie na ponownym przeglądaniu walki zauważyłem, że gdy Romina miała jakieś 3mm paska HP, to nagle ja oberwałem dość mocno kolcem skopriona i od razu dostałem szkarłatną zgniliznę i mój pasek z 75% całości spadł mniej więcej do poziomu jej paska, czyli 3mm. Jakimś cudem mi się udało. Zdążyłem wypić estusa i ze szkarłatną zgnilizną ją skończyłem :)
spoiler stop
Po ponownym obejrzeniu w trakcie pisania stwierdzam, że to super bossik. Trafia do mojej czołówki. Bardzo mi się spodobała :)
No właśnie trochę mi żal, że mimo wszystko nie nauczyłem się jej ataków. Chodzi mi o sygnalizowanie i w ogóle uniki. Zresztą nie wiem jak ja uniknąłem jej niektórych ataków. Jakiś przypadek. A nie lubię tak przechodzić bossów. Oczywiście w kolejnych podejściach będę mógł już sobie to wszystko nadrobić. Jednak jakoś mimo wszystko szkoda na tę chwilę.
Z drugiej strony, po końcówce podstawki to jakoś poczułem się kiepski, dodatek tylko to potwierdził. I jakoś tak mi trudno iść do kolejnych bossów. Dlatego zwiedzam mapę.
spoiler start
Z jednej strony boss fajny, bo wizualizacja mi się baaardzo podoba.
Z drugiej strony boss dla mnie z tych trudnych, bo rzuca się i wije we wszystkie strony jak ten lew :)
Udało mi się ją w miarę szybko pokonać ale dalekie to było od elegancji.
Chętnie bym sobie dalej potrenował, no ale nic z tego.
Uraz miałem po słoneczniku i nastawiałem się na więcej faz :)
Boję się Messmera.
Coś czuję, że utknę tam na długo.
Tak w ogóle, to od momentu H-L boję się ER.
spoiler stop
Idę szukać przedmiotu, a jeszcze spory obszar nie zbadany przeze mnie:
spoiler start
Drzewo pieczęci rzuca cień na wieżę.
Nie można go spalić bez podpałki Messmera.
spoiler stop
Nie mam tego. Musiałem skasować.
Biegnę przez most, na końcu mag, który spamuje deszczem ognia.
Zadowolony dobiegam do niego i chcę go uderzyć, więc naciskam kilka razy L1.
A moja postać co zrobiła? Stanęła przed nim i zaczęła trzęsawkę mieczem.
Weźcie miecz w 2H i naciskajcie cały czas L1, to o to mi chodzi.
Nie powiem... super śmiesznie to wyszło. Niestety zginąłem przez to :)
Nie wiem czemu moja postać sama się przerzuciła na 2H.
Akurat te katakumby znalazłem sam. Droga do nich ciekawa w sumie. No i te 2 hipcie obok :)
Ale za to nie zapomnę nigdy Wioski much, bo miałem tam ciekawą przygodę, bo szedłem po moje 200.000 runów :)
Ja się chciałem tylko napić :)
https://vimeo.com/1034556868/a8c5ace8e5
Pierwszy raz skorzystałem z tej strony, więc nie wiem jak to będzie działać. Wydaje się, że jest OK. Można sobie włączyć 720p, bo samo się ustawia na coś niższego.
A tak swoją drogą, to widać na tym filmie coś, o czym już kiedyś wspominałem, czyli o kolejkowaniu sobie naciśnięć i dublowaniu ich. Kilka razy będzie widać jak moja postać będzie robić jakieś nadmiarowe ciosy w powietrze. Wkurza mnie to.
A właśnie... odnośnie złej obsługi kontrolera w ER na PS4. Ostatnio miałem przypadek gdzie biegnę do gościa po moście i już do niego dobiegam, a moja postać robi coś dziwnego. Najpierw zobaczę czy mam to nagrane, to wstawię. Jeżeli nie mam to potem opiszę.
Ja na razie unikam zaglądania gdziekolwiek, bo natrafiałem co chwila na spoilery. Oczywiście oglądam w międzyczasie rozgrywki innych ale to raczej tych fragmentów, które mam za sobą. A i tak ktoś tam zawsze wybiegnie myślą w przód i dostanę jakimś spoilerem :)
Po prostu idę powoli przez dodatek, bo jakoś jak zwykle nigdzie mi się nie spieszy. Czasami nie mam też czasu ale raczej nie pędzę. Biję rekordy w ilości godzin. Jestem pewny, że zajmę pierwsze miejsce :)
Co do słonecznika, to wiem o każdej z tych 3 rzeczy ale i tak biłem go w łodygę. Oczywiście ogniem, bo miałem podejrzenia, że ogień na kwiatka zadziała i się sprawdziło. A biłem w łodygę, bo jakoś mi łatwiej było go okrążać. Chociaż kolejnym razem spróbuję odważnie twarzą w twarz :) Takie ciach ciach i po sprawie, to nie tak prosto :) Przynajmniej ja go nie miałem na kilka strzałów. Trochę schodziło, bo chciałem potrenować wszystkie jego ataki. Najpierw oczywiście tak jak Minas Morgul myślałem, że jest prosty i raz dwa sobie z nim poradzę. Ale nie... rzeczywistość okazała się inna :) I bardzo dobrze, bo boss fajny.
A mapa mi została chyba ostatnia. To ten fragment pomiędzy Ruinami palców Rhia i Katedrą Manus Metyr. Trzeba będzie się przejść po tych wszystkich podziemiach, bo mam wrażenie, że na powierzchni byłem już wszędzie i nie widzę dalszych dróg. Wszędzie w sensie w poszukiwaniu mapy, bo nie wydaje mi się, że w lewym górnym rogu mapy za Dowódcą Gajuszem jest jakieś przejście na przeciwległy prawy koniec mapy :) Chociaż kto wie :)
Zastanawiam się, czy masz już Abyssal Woods odkryte (pewnie jeszcze nie?
Nie, tego nie mam odkrytego.
Wszyscy tu używają nazwa angielskich. Czy to oznacza, że jedynie ja gram po polsku, a reszta gra po angielsku?
Nudne... nie związane z tematem ER.... nie czytać...
spoiler start
Podejrzewałem, że możesz tak to odebrać, więc napisałem, że żart się nie udał, bo rzeczywiście bez intonacji głosem sam bym mógł tak to odczytać. Ale ponieważ po jakimś czasie nie ma możliwości edytować swoich wpisów, to już nic na to nie mogłem poradzić, bo bym to zmienił.
Nie ma szans żebym miał wylewać jakiekolwiek frustracje na forum. Tak jak już kiedyś wspominałem, nikt mnie tu nie denerwuje, więc nie ma potrzeby żebym miał psuć tak dobrą atmosferę :) A jeżeli kiedykolwiek przyjdzie komukolwiek na myśl, że odpisałem nieuprzejmie, to najpierw uprzejmie proszę o sprawdzenie czy przypadkiem nie ma szans że mógłbym powiedzieć to samo w formie żartu, bo na 100%, powtarzam na 100% będzie to żart, a nie uszczypliwość, czy dąsy. Nie mam w zwyczaju "karać" innych niewinnych osób, które nic złego mi nie zrobiły. A nawet jeżeli ktoś by tak się zachował, to co najwyżej próbowałbym to najpierw wyjaśnić.
Także na przyszłość proszę o tym pamiętać, bo ja nie z tych :)
spoiler stop
Na razie skupiłem się na odkryciu całej mapy, więc nie byłem jeszcze w żadnej jaskini, kopalni, katakumbach, itp. itd.
Chodzę tylko i wyłącznie po powierzchni, a odkryłem już sporo takich podziemnych miejsc.
Ostatnio się zdenerwowałem, że nie mogę znaleźć mapy i poszedłem na 2 koksowników: jednego musiałem obudzić, a drugi był obok.
Potem poszedłem zrobić 3 smoki pod rząd. Na początku dodatku myślałem, że są trudniejsze i zostawiłem je na później. Jednak teraz widzę, że nie było tak źle. Ten ostatni stosował nekromanckie zagrywki, więc trochę mi nerwów napsuł ale dało radę :)
I w końcu trafiłem do Awatara Ostrodrzewa. Na początku taki nijaki mi się wydawał. Chaos bez ładu i składu. Nudny i denerwujący. Ala jak zacząłem na nim ginąć non stop i robiłem go raz za razem, to w końcu znowu stwierdziłem, że trzeba go ogarnąć, bo tak się nie da grać. Coś zaskoczyło i zacząłem go lubić :)
spoiler start
A już na koniec moich wszystkich łącznych zmagań z tym bossem, gdy przypadkiem odkryłem, że można mu na koniec każdej fazy zaaplikować krytyka, i w 3 fazie jest słaby, to coś w ogóle we mnie się zmieniło i poczułem do niego ogromną sympatię. Ta zmiana ścieżki dźwiękowej, i te jego ruchy wykończonej istoty, ciało słabe.. no po prostu takie jakieś współczucie mi się nagle uruchomiło... jakaś metamorfoza u mnie nastąpiła. No po prostu genialne to było. Dostał +100 do atrakcyjności walki. Podobnie miałem z Sifem w DS1.
Natomiast 2 razy mnie FS zrobiło w konia, bo gdy po raz pierwszy go zabiłem, to od razu jak to zwykle robię przy każdym bossie, to szybko włączam wyposażenie i zmieniam jeden z talizmanów na skarabeusza żeby więcej run wskoczyło. No i ja tu szybkie i nerwowe przełączanie się robię i stoję zadowolony, a tu coś dziwnego się dzieje. Napisu nie ma i coś czekam i czekam. I już przeczuwam, że pewnie druga faza nastąpi. No i faktycznie słonecznik się odradza. No i OK ale zaskoczyło mnie to, bo w sumie na szybko któryś talizman podmieniłem ale nie bardzo kojarzę co zdjąłem w zamian. Nie da się tego tak szybko sprawdzić, bo on oczywiście szarżę na mnie od razu, potem ciernie, potem to, potem tamto i właściwie do śmierci nie wiedziałem na czym działam :) A tego strasznie nie lubię. Nie umiem ocenić po tych ikonkach, bo one dla mnie są nieczytelne kompletnie. Tzn. niektóre kojarzę ale tylko niektóre.
Ale OK. Zginąłem. Po śmierci sprawdziłem, który talizman zdjąłem w pośpiechu i przywróciłem przed wejściem na arenę. Wiele prób zeszło zanim jakoś to ogarnąłem i już zadowolony zadaję ostatni cios. I co robię znowu? Ano szybko przełączam jakiś talizman na skarabeusza oczywiście. Ale tu mnie FS znowu zrobiło w konia, bo jakże by inaczej - 3 faza. No tego to się nie spodziewałem :) Dwa razy dałem się zrobić w ten sam sposób. Miałem już wątpliwości z końcem 3 fazy, czy przypadkiem nie będzie to pierwszy boss z 4 fazami. Jednak na szczęście już się FS uspokoiło :)
Aha... w międzyczasie jeszcze naszły mnie myśli czy przypadkiem on się nie będzie odradzał w nieskończoność, bo czegoś nie robię i przez to on wraca. Gdy 3 faza wskoczyła to już na poważnie to rozważałem. Tym bardziej, że wtedy jeszcze nie wiedziałem, że można mu tego krytyka dać i to go osłabia. Po prostu tak się składało, że za każdym razem gdy zadawałem ostatni cios, to byłem gdzieś z tyłu i nie widziałem jego świecącego się obszaru do ataku krytycznego. Dopiero pod sam już koniec moich zmagań trafiło się, że byłem z przodu i nagle widzę miejsce do krytyka. Wtedy to kilka podejść już z krytykami i dałem radę go skończyć. Bez tego to on nawet 3 fazę miał strasznie szybką i mocną.
Tak się teraz zastanawiam, czy oprócz Siostry Friede był jakiś inny boss w historii FS, który miałby 3 fazy? Wydaje mi się, że nie... ale cały czas główkuję, bo może był ale nie pamiętam :)
spoiler stop
Taaa..... słaby żart wyszedł.
A tak naprawdę to kręcę się i kręcę, i nie mogę znaleźć ostatniego fragmentu mapy.
Zanim go znajdę to pewnie jeszcze z tydzień minie.
Poddałem się i musiałem sprawdzić jak dostać jeden z fragmentów, bo chodziłem naokoło niego ale nic z tego nie wynikało. Po 5 razy zaglądałem w te same rejony, bo myślałem, że coś pominąłem.
Trochę przesadzili z takim podejściem.
Nie wchodziłem do pewnego przejścia, bo myślałem, że to jaskinia i zostawiłem na później. A później zapomniałem, że tam miałem pójść. Okazało się, że to nie jest jaskinia tylko przejście na inną stronę mapy. Dużo czasu przez to straciłem.
Teraz został mi ostatni fragment i widzę, że jest to samo. Nie wiem ile mi starczy cierpliwości.
:)
Dlatego zastosowałem cudzysłów dla: "słabe" :)
Ale ogólnie dobrze piszesz. Zgadzam się.
Jeżeli to jest słowo w słowo to samo co kiedyś tutaj dałeś, a na to wygląda, to w takim razie moja wina. Przepraszam za zamieszanie. Nie zwróciłem uwagi na 2H i stąd cała reszta.
Z tej tabelki wynika, że moje miecze są praktycznie tak samo "słabe" jak bicz (poza ładowanym ciężkim).
Nieźle :)
Miałem się jakiś czas temu spytać i dopiero teraz sobie o tym przypomniałem.
Gdy po raz pierwszy podjeżdżałem pod wejście do Donżonu cienia, to pojawił się komunikat:
"Gdzieś przełamany został wielki run...
A także potężny urok"
Co to oznacza i skąd to się wzięło?
Tak, znalazłem ją :)
Caluj paluszek a nie narzekaj. ;P ;)
:)
OK, mogli to zrobić trochę lepiej, bo byłem już wcześniej dokładnie w tym miejscu gdzie trzeba ale oczywiście trzeba podejść dokładnie z jednej konkretnej strony, bo inaczej nie pojawia się ta interakcja. Nie lubię takich zagrywek ale niech im będzie. Wtedy nie pytałbym się tutaj czy tam coś jest :)
Wróciłem do tego NPC i dał mi przedmiot. Będę dalej to próbował pociągnąć ale to już w swoim tempie. Dzięki za nakierowanie mnie :)
Edytowałeś w tym samym momencie co dodałem ostatni wpis i wyszło jakbym nie czytał :)
Już zostawię tak jak jest.
To tylko o małą podpowiedź proszę, bo już tyle co ja się po tym terenie najeździłem, to ho ho..
Czy dzwonek to ja tam mam znaleźć, czy dzwonka mam tam użyć?
Chociaż wydaje mi się, że sprawdziłem teren w miarę dokładnie.... ale kto tam wie...
Klimat jest faktycznie.
spoiler start
Cały czas wydawało mi się, że zaraz pojawi się tam coś niesamowitego.
Ogólnie to lokacja fajna i pomimo pustki jakoś niespecjalnie mi to przeszkadza.
Chociaż jakby tam coś było to bym się nie obraził. Miejsce akurat w sam raz na coś wyjątkowego.
A co do tego, że tam nic nie ma, to znaczy kompletnie nic nie ma i nawet nie mam co sobie zaprzątać głowy tym dzwonkiem?
Czy jednak temat dzwonka to jest zagadka do rozwiązania?
Tylko bez spoilerów proszę :)
spoiler stop
Ruiny palców Rhia - słabo szukam, czy tam nic nie ma?
spoiler start
Jedyne co, to duch powiedział coś o dzwonku, a tego jeszcze nie rozgryzłem. Jednak czy pomijając ten szczegół, to jest tam coś innego?
spoiler stop
Testy miecza robiłem już kiedyś 1H vs 2H. Jednak to było tylko pod kątem szybkości machania oraz ilości zadawanych obrażeń na atak. Nigdy nie podchodziłem do testów pod kątem wybijania przeciwnika z równowagi. Owszem, te wszystkie rozgrywki, które można obejrzeć na YT pokazują, że ktoś biega z pałką lub olbrzymią bronią (miecz, topór) trzymaną w 2H. Jednak myślałem, że robią tak tylko dla zadawania większych obrażeń. Nie wiązałem tego kompletnie z tym, że wtedy jest wytrącanie z równowagi. Podświadomie myślałem, że gdyby wzięli taką pałkę lub topór w 1H, to też by wytrącali. W sumie to nie wiem czy tak by właśnie nie było. Nie chce mi się tego sprawdzać, bo bym musiał bawić się w ulepszanie jakiejś broni na max, a szkoda mi na to czasu i runów :) Albo inaczej... zrobię sobie kiedyś takie testy ale to już gdy zwiedzę całą mapę i być może zobaczę każdego bossa. Wtedy sobie posprawdzam wiele różnych rzeczy, które mnie teraz mniej interesują :)
W sumie teraz mamy sporo wyjaśnione. Widać, że można długo na jakiś temat rozmawiać i może się okazać, że jednak nie do końca myślimy o tym samym. Nawet jeżeli gdzieś po drodze wspominałeś o tym, że piszesz o 2H, to jakoś chyba nie odnotowałem tego niuansu. Nie chcę teraz przeczesywać wielu stron tekstu i tego sprawdzać. Po prostu przyjmijmy, że wyraźnie o tym pisałeś, a ja zwyczajnie z jakiegoś powodu to zignorowałem. Jeżeli tak było, to przepraszam za całe zamieszanie. Tylko się na mnie nie gniewaj z tego powodu :)
Na koniec jeszcze głupie pytanie ale muszę je zadać: Czy raz zrobiony garnek na ogień będzie już do końca musiał być potem robiony na ogień, czy też po użyciu zawartości można kolejnym razem np. zrobić z niego garnek do usypiania? Podejrzewam, że można je przerabiać wg uznania. Wolę jednak zadać głupie pytanie niż zablokować coś sobie i potem zostać z garnkiem, który jest tylko na jakiś jeden żywioł, a ja np. chciałbym któregoś razu wykorzystać garnek na coś innego.
Ale zobacz, że właśnie pamiętałem o naszych rozmowach, bo przecież sam o tych garnkach wspomniałem :)
Jedyne co mi się wydawało to to, że wspominałeś o tym, że żeby w ogóle z jednym zawalczyć, to trzeba będzie go potraktować garnkiem. Ale ponieważ pisałem to z głowy bez sprawdzania, więc wybacz :) A wystarczyło poświęcić chwilę czasu i się nie skompromitować.
Tak czy inaczej chciałem się upewnić, że to akurat trzeba zrobić garnkiem, bo pamiętałem też, że pisałeś, że niektórych z nich trzeba pokonać sposobem i myślałem, że akurat tutaj może jest jakiś sposób poza garnkiem. Stąd pytanie. Przepraszam.
Natomiast co do przerywaniu ataków i wytrącania z równowagi to podtrzymuję moje zdanie dalej. To znaczy już tłumaczę żeby była jasność. Jeżeli gram tak jak gram, czyli 2 miecze w DW, to praktycznie nie ma szans ani na przerywanie ataków, ani na wytrącanie z równowagi. To się nie zdarza. A, że jeden długi miecz trzymany w 2H zarówno przerywa atak, jak i wytrąca z równowagi, to już inna sprawa ale ja tak nie gram normalnie. To by było dla mnie po pierwsze niewygodne, po drugie byłoby powolne, po trzecie dla mnie chyba nudne, a po czwarte to nie miałbym możliwości uderzać na raz w tym samym czasie kilku przeciwników, który są porozstawiani naokoło mnie. Jeżeli jestem otoczony i uda mi się nie otrzymać obrażenia od kogoś, to jestem w stanie uderzać 2 przeciwników na raz w tym samym czasie rozkładając ręce na boki, i lewym mieczem trafić przeciwnika z lewej, a prawym mieczem tego z prawej. W innej sytuacji mogę uderzać niejako po kolei kilku porozstawianych w różnych kierunkach. Taki styl gry bardzo mi się podoba. I niestety jest to kosztem braku tych 2 wspomnianych rzeczy: braku przerywania ataków, i braku wytrącania z równowagi.
Dlatego uprzejmie proszę o nie załamywanie rąk :)
A może właśnie o załamanie, bo podobno tłumaczą się winni.
A co do PCR to jest szansa, że go nie przejdę, bo jeżeli osobom nie narzucającym sobie ograniczeń jest bardzo trudno i idzie to wszystko w setki podejść, to co tu mówić o mnie? A w sumie jak nie przejdę, to nie przejdę. Świat się nie zawali. Nie wiem też czy pokonam wszystkich innych po drodze. Zobaczymy.
To tylko dopytam się o te garnki, bo nigdy ich nie używałem.
Czy każdy rodzaj garnków działa na zasadzie, że traci się zawartość po użyciu ale sam garnek zostaje na przyszłość?
Czy też może są jakieś garnki jednorazowe, że po użyciu traci się zarówno zawartość garnka jak i sam garnek?
A tamten bossik będzie dużo dużo prostszy przy kolejnych spotkaniach. Bardzo duża przestrzeń i on sam jest dużo łatwiejszy (a warto robić je wszystkie. Ja w pewnym momencie, gdy je widziałem uśmiechałem się z radością, bo lubiłem z nimi walczyć).
Rzeczywiście. Teraz taki prosty się wydaje. Jak nie on :)
A teraz, przed Tobą Donżon Cienia. Moja totalnie topowa lokacja w DLC. Coś - w mojej ocenie - na równi z Elphael, Farum, stolicą itp. Kocham to miejsce i to, jak jest ze wszystkim połączone.
Większość Donżonu cienia miałem za sobą gdy pisałem o hipciu. Trochę mi zeszło z odkryciem wszystkich zakamarków, bo nieźle zakamuflowane.
Sama lokacja jest OK, tylko przerażenie u mnie budzili ci zakapturzeni magowie ze sztyletami. Jeden z najgorszych przeciwników. Musiałem wstrzymać się z eksploracją i znaleźć na nich jakiś sposób, bo miałem olbrzymie problemy. No i zaczęły się testy :)
Te testy poskutkowały w sumie poboczną rzeczą, o której nie miałem pojęcia. Te moje miecze też przerywają ataki ale nie mogę mieć 2 mieczy na raz w DW, tylko jeden. Drugi warunek to trzymanie go w dwóch rękach. Praktycznie nigdy tak nie grałem, bo wolę zadać szybciej i więcej ciosów słabszych niż mniej ciosów silniejszych. Liczyłem to kiedyś i sumarycznie więcej zadaję obrażeń idących w ilość niż w jakość. Jednak tutaj przy tym przeciwniku gdy szukałem na niego sposobu, to robiłem wszystkie możliwe testy jakie mi przyszły do głowy i właśnie się dowiedziałem, że mogę mu przerywać tym ataki :) Ależ mnie to zaskoczyło :) Tylko nie można tym spamować, a raczej trzeba robić półsekundowe odstępy pomiędzy ciosami, takie żeby przeciwnik już wychodził z wytrącenia z równowagi ale jeszcze nie odzyskał możliwości zadania ciosu. Trudne to jest ale jak się dobrze odmierza czas, to można tak sobie dać z nim radę.
Drugą możliwość znalazłem używając mojego popiołu wojny Napierające pchnięcie. Poszedł w niepamięć, bo gram mieczami na mróz i błyskawice, więc używałem innego. W sumie bardzo rzadko używam popiołów. Raczej w sytuacjach ekstremalnych, a nie jako normalne ataki. Trzeba tylko w odpowiednim momencie to zacząć i powtórzyć 2 razy, a na koniec mogę już normalnym atakiem zakończyć. Ufff.... teraz też czuję przed nim respekt ale już mam przynajmniej możliwość sobie z nim poradzić :)
Na razie zwiedzam mapę i 2 bossów już czeka w kolejce: Messmer i Dowódca Gajusz. Tylko wpadłem na początkową wizytę i poszedłem zwiedzać mapę, bo bardziej jestem ciekawy miejscówek :)
Przy okazji załatwiłem 2 kolejnych koksowników. Mam jeszcze jednego z nich w kolejce ale tutaj muszę zapytać o coś, bo mam wrażenie, że coś z nim jest nie tak. Ten konkretny ma opancerzone nogi. Biłem go ciągiem z 10 minut i nic. Czy to oznacza, że normalnie nie da rady i trzeba tych garnków użyć?
W sumie bardzo fajny rodzaj przeciwnika. Polubiłem ich i bardzo dobrze mi się z nimi walczy na piechotę. Myślałem, że bez wierzchowca to będzie ekstremum ale jednak jest spoko.
Jednego już z wysoka widziałem tylko, że poszedłem trochę inną drogą ale muszę wrócić do niego.
Też tak żywotny jak tamten? Raczej nie ale różne pomysły mogą chodzić twórcom po głowach :)
Jeżeli te 2 na raz nie będą w zamkniętej przestrzeni, to ujdzie. Ale jeżeli znowu jakieś ściany, to nie mam pytań :)
Kolejny boss pokonany.
spoiler start
Złoty hipopotam - bardzo fajny boss. Na początku denerwował mnie tym swoim miażdżeniem mnie :) Kompletnie nie mogłem wbić się w bardzo krótkie okienka jakie zostawiał. Właściwie to jego "podróże" po arenie skutkowały tym, że gdy mnie mijał i gdzieś hamował daleko za mną, to ja akurat mogłem zapomnieć o pogłaskaniu go. A trzymanie się blisko to na początku znajomości było dla mnie okropne. Ileż podejść do niego było w moim kiepskim wykonaniu, to już nawet nie zliczę.
Wiem za to jedno. Ten boss utworzył nową (na razie 1-osobową) grupę zatytułowaną: "Klątwa 2-centymetrowego paska HP bossa". Gdy już go opanowałem na tyle, że już można było go zabić, to od tej pory za każdym razem ginąłem gdy zostawał mu malutki fragment paska HP. Tak mniej więcej 2 cm. Dosłownie już nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić :) Za każdym razem. No nie licząc kilku pierwszych podejść, wiadomo. Już w pewnym momencie zacząłem się śmiać zamiast denerwować :) To jakieś ze 2 moje uderzenia.
W końcu stwierdziłem, że nie będę na siłę próbował go jak najszybciej zabić ale zacznę sobie z nim tańczyć i trenować tak, żeby nie być spięty w walce z nim. Chyba pomogło, bo skupiłem się na unikach i na "spokojnie" korzystałem z okienek. Oczywiście na "spokojnie" to w przenośni, bo spokojny to wiadomo, że nie jest. Tak właściwie to trzeba bardzo szybko orientować się jaki atak właśnie zaczyna, bo inaczej można się pożegnać z czystym unikiem. U niego nie ma miejsca na coś w stylu, że w połowie ataku zaczynam swoją akcję, bo to już oznacza przyjęcie potężnego ciosu. No i oczywiście wredne ściany i wcięcia w nich, jakby specjalnie zrobione tylko po to żebym tam się zaklinował. Zmusiło mnie to do trzymania się w miarę możliwości środka areny. Niestety najczęściej hamował pod ścianami, więc musiałem do niego biec i często kończyło się to dla mnie przyparciem do muru. Dlatego albo jedno uderzenie i od razu odskok, albo rezygnacja z zadania obrażenia i wycofanie się na środek. To wydłużało walkę i stwarzało dodatkowe możliwości na popełnienie błędu.
Gdy już nadszedł ten moment, że go zabiłem, to rzuciłem okiem ile mi zostało estusów. Aż się zdziwiłem, że 5. Do tej pory to szybko mi znikały i wiedziałem, że raczej nie dam rady, a tu taka niespodzianka :)
Ostatnie kilka walk to właściwie na tyle się z nim obyłem, że polubiłem go. Aż dziwne ale polubiłem. Dobrze, że nie udało mi się go szybko zabić na samym początku, bo mogłem go bardzo dokładnie poznać. Bardzo dobry bossik.
Zastanawiam się tylko czemu ktoś go nazwał hipopotamem. On jest w pierwszej kolejności podobny do nosorożca, a nie żadnego hipopotama. Jedyne co ma z hipopotama, to szczęka. Reszta kompletnie go nie przypomina. Ewentualnie może też przypominać ogromnego szczura z rogiem nosorożca, szczęką hipcia, i kolcami jeżozwierza.
spoiler stop
Czekamy zatem z zainteresowaniem na kolejne relacje :-)
OK :)
Tak na luzie, 2 dziwne śmierci jakie właśnie zaliczyłem:
1. Fort Napomnienia - skorzystałem z duchowego wiru i wskoczyłem na pewną część zewnętrzną murów. W środku fortu przez zlekceważenie pewnej rzeczy zginąłem. OK, wrócę po runy, bo 120.000 tam było. Jadę od ogniska, dojechałem do wiru. Najpierw zeskok. Udało się. Teraz wyskok na wspomnianą wcześniej część murów. Wyskoczyłem i lecę. W trakcie lotu moja postać sama zrobiła coś w rodzaju: "A zejdę sobie z wierzchowca. Co mi tam". Wierzchowiec zniknął spode mnie. Ja oczywiście skorzystałem z grawitacji. Niestety kosztem 120.00 runów, bo przecież właśnie po nie jechałem.
2. Tłumiąca kolumna - podchodzę do windy i staję na przycisk na środku. Winda ruszyła. Jak to zwykle bywa podchodzę do krawędzi i spoglądam w dół pod windę, czy przypadkiem nie ma tam zejścia. Podszedłem na tyle na krawędź, że bałem się już w ogóle ruszać. "A poczekam sobie aż dojadę na górę i będzie dobrze". Nie, nie było. Winda dojechała na górę, a ja zostałem gdzieś w teksturach zaraz przy szczycie wieży. Próbowałem dać krok w bok. Nie da rady. Podskoczyć. Też nie da rady. No to zrobię fikołka. Nie wiem czy to przypadek, czy co ale poskutkowało to moim zgonem w miejscu gdzie stałem.
Takie relacje dzisiaj. Wszystko udokumentowane :)
Aha ... pominąłem miecz na fizyczne, bo pytałeś. Aktualnie jest "Wymyślny" ale "Wysokiej jakości" daje dokładnie te same rezultaty. Standardowy nie, bo kilkadziesiąt punktów mniej. Tego nigdy nie miałem ustawionego. Pozostałe miecze to odpowiednio względem żywiołu, bo tam się nie da ustawić "Wymyślny" itp. tylko "Błyskawice", "Płomień", "Zimny", itd.
Przepraszam ale nie mogę poprawić pewnego błędu, którego wcześniej nie zauważyłem. Przy ostatnim cytowanym fragmencie niechcący musiałem coś zamieszać i połączyło się to z kawałkiem mojego zdania. Po zdaniu "Bez spoilerów" dodało fragment mojego zdania.
*** Mam nadzieję, że nie odczytałeś, że to Ty powinieneś się wstydzić tego co masz w Wyposażeniu lub z czego korzystasz.
Akurat jestem już w życiu na etapie, gdzie nie za specjalnie przejmuję się opinią o mnie :) Jednak na potrzeby dyskusji i pewnego zrozumienia mojego stylu gry wyjaśniam pewne rzeczy, bo inaczej można nadawać na różnych falach i mieć zgrzyty. A tego staram się unikać. Lepiej mi się żyje gdy każdy nawzajem przynajmniej w małym stopniu stara się zrozumieć drugiego. To naprawdę pomaga. Przekonałem się wiele wiele razy i od tamtej pory staram się tak robić.
Wracając do wątku...
Nie dziwię się, że wygląda to nieoptymalnie, bo gdybym sam coś takiego zobaczył u innej osoby, to pewnie odniósłbym podobne wrażenie :)
Żeby lepiej zrozumieć jak prowadziłem postać w podstawce i teraz w dodatku to podam w skrócie:
1. witalność gdy dobiłem do 30 to długo tak grałem. Może było tak z pół gry? Jakoś tak. Potem gdzieś przy wejściu do Leyndell zacząłem powoli podbijać do 42 i z takim poziomem dobiłem w okolice końca podstawki. Dopiero gdzieś przed jej końcem podniosłem do 50. Na razie nie planuję więcej ale czas pokaże na ile słusznie.
2. Siła przez większość gry była na poziomie 12, bo do czegoś to potrzebowałem już nie pamiętam, chyba jakiś miecz testowałem. Potem znowu coś chciałem testować i podniosłem do 16. Też było to bez sensu, bo za każdym razem wracałem do moich mieczy, które wymagają: 10 siły, 10 zręczności :)
3. Potem chyba miecz Nocy i ognia mnie zafascynował (przeszło mi) i tam znowu musiałem podbić do 24 zarówno inteligencję i wiarę. Też bez sensu ale już zostało, bo wróciłem do moich mieczy.
4. Wytrzymałość - zawsze mi brakuje staminy, tak wiem cienki jestem, więc poszło tak dużo. A, że przy okazji niektóre ubrania wymagały jej podbijania, to się dobrze składało. Ambitny plan był taki żeby zejść na fikołki najlżejsze ale nic z tego nie wyszło, bo jeszcze tak dobry w fikołkach i unikach bez lepszego ubrania to ja nie jestem.
Jak więc widać, gdyby nie moje testy różnych mieczy, to mógłbym w ogóle przydzielać te punkty np. tylko w umysł, bo i tak nie korzystam z PS. Po prostu coś musiałem rozwijać, bo bieganie z taką ilością runów to proszenie się o kłopoty. No i tak sobie rozwijałem na daną chwilę coś, co było potrzebne żeby użyć tego czy owego. A, że na końcu i tak wracałem do zwykłych prostych długich mieczy, to już inna rzecz :)
Czyli jak się można domyślić z opisu, to tak naprawdę specjalnie staram się nie rozwijać postaci i świadomie robię to źle. Efektem ma być jak najmniejsze maskowanie moich niedociągnięć.
Nie robiłem resetowania statystyk, bo na razie nie odczuwałem takiej potrzeby. Dzięki temu bym ogromnie zmniejszył ilość zgonów. Może wtedy nie dziwiłbym się, że ktoś przeszedł tego czy owego bossa za 1 czy 2 razem, a ja dopiero za ... razem. Pewnie tak by było :)
Tak jak napisałem nałożyłem sobie pewne ograniczenia, które u większości osób nie znajdą zrozumienia, a raczej uśmiech politowania. Staram się jak najmniej punktów przydzielać żeby tak jak piszesz zobaczyć więcej ataków u bossów, a właściwie to wszystkie ich ataki. Poza tym jak już wspominałem lubię wyzwania. Dodatkowo marzy mi się żeby kiedyś spróbować RL1, a być może i RL1+0. Marnie to widzę ale kto wie? Jeżeli teraz bym maskował moje cienkie umiejętności i niedociągnięcia statystykami, to potem miałbym ogromny szok gdybym zaczął swoich prób przy RL1. Nie uśmiecha mi się terapia szokowa, więc już teraz próbuję się powoli do tego przyzwyczajać.
Swoją drogą bardzo dobrze mi się gra tym co zbudowałem. A nawet powiedziałbym rewelacyjnie. Czasami nawet trochę za łatwo, choć są momenty, że czasami ledwo nadążam. Ale właśnie dzięki temu mam niesamowitą frajdę. Wiem, że można by większość punktów pozabierać z większości cech i wrzucić to w 1-2 cechy na max, czyli twardej granicy. Wiem i świadomie tego nie robię :)
Być może będę do tego zmuszony. Być może, bo nie wiem co mnie czeka i jak mną to wszystko pozamiata. Być może będę musiał przystąpić do wprowadzania zmian już na poważnie. Ale na razie jakoś mi się udaje pomimo świadomie, podkreślam to słowo: "świadomie", nieoptymalnego rozdysponowania punktów.
Dlatego po raz pierwszy od początku grania w ER zacząłem już chodzić z mieczem na błyskawice + w zapasie z płomieniem. W lewej dalej mam mróz, a w prawej te 2 w zależności co będzie na daną chwilę lepiej się sprawować.
Pierwszą zmianę musiałem wprowadzić tylko raz w podstawce i tym powodem był Placidusax. Ale cała podstawka poza nim była zrobiona na tak samo nieoptymalnych statystykach, przy mieczach fizyczny+mróz, i z moimi pozostałymi ograniczeniami.
Drugi raz zmianę wymusili już: Rellana, Tańczący lew i ten olbrzymi misiek Ralva w lesie. I w sumie już zostawiłem ten miecz z błyskawicami.
Teraz jasne już jest skąd moja frustracja, prawda? :)
Tak czy inaczej, żeby nie było. Nic nie robię na siłę, nic nikomu nie chcę udowodnić, niczym się nie chwalę jakby co, bo takie pewnie można odnieść wrażenie. Absolutnie nie. Po prostu piszę o moich narzuconych przez siebie ograniczeniach, bo wam jest łatwiej mnie zrozumieć. I dzięki temu jakoś mogę się tu udzielać. A przynajmniej mi bardzo miło się tu wymienia doświadczenia i spędza czas :)
I żeby nie było: nie narzucam innym jak mają grać. I jak najbardziej rozumiem, że innym taki rodzaj gry jaki sam sobie ustaliłem najprawdopodobniej nigdy nie podejdzie. I raczej nie spotka zrozumienia... no może poza jakimiś wyjątkami :)
Ale z ciekawości "gdybyś 10 minut miał nie jechać ale IŚĆ bez niczego po drodze" to dałbyś dodatkowego minusa ? ;-) ;-) Bez spoilerów.ustaliłem najprawdopodobniej nigdy nie podejdzie. I raczej nie spotka zrozumienia... no może poza jakimiś wyjątkami :)
Chyba wiem co chcesz mi przekazać :) Zobaczymy na ile to będzie w ostateczności nudne i długie. Poczekajmy :)
Ale raczej nie odejmę punktu. Ja nawet nie odejmę punktu za Rellanę i jej przesadzone ataki. Po prostu wyrzuciłem trochę z siebie ale tak naprawdę to i tak wiem, że problem leży po mojej stronie. Pewni bossowie są przesadzeni i nie mamy adekwatnych możliwości reagowania na nich w podobnym stylu co oni. Tak, przyznaję. Jednak i tak cienki jestem, i nie obniżę przez to mojej oceny. Jeżeli ER nie odstawi naprawdę jakiejś katastrofy w dalszej części gry, to zarówno podstawka jak i dodatek dostaną ode mnie 10/10. Nie ma znaczenia ile się będę denerwował, ile frustracji tu z siebie wyrzucał, ile .... zgonów zaliczę. I tak problem leży po mojej stronie. Wiem o tym i nie próbuję zakrzywiać rzeczywistości. Gdyby mi to naprawdę nie pasowało, to bym to rzucił i zagrał w coś innego :)
Podstawowa zasada otwartego świata tu w DLC nabiera podwójnego znaczenia za sprawą kontrowersyjnego mechanizmu z tymi fragmentami ostrodrzewa. Wielu go krytykuje mówiąc, że jesteśmy nagradzani czy skalujemy się wraz z eksploracją, a nie za sprawą pokonanych przeciwników czy bossów. Znaczy wzmacniamy się przez bieganie a nie przez doświadczenie walki i skilla.
Nie zgodzę się z osobami, które uważają, że nagradzani jesteśmy za samo bieganie czy dokładne zwiedzanie mapy. Jeżeli by tak było, to niech w takim razie nikt nie robi fazy przygotowania biegając najpierw 1h po całej podstawce i zbierając ponure kamienie z każdego poziomu tylko po to żeby ulepszyć broń na +6, i potem kolejno coraz wyżej aż do +10. Jeżeli te osoby nie widzą tutaj sprzeczności, to w takim razie czym jest bieganie za kamieniami i omijanie wszystkie jak popadnie tylko po to żeby po 1h mieć broń na +9? No jak dla mnie to jest dokładnie to samo, co bieganie za kawałkami ostrodrzewa. Jedno i drugie zwiększa statystyki właściwie za darmo, o tak po prostu za to tylko, że coś sobie podniesiesz z ziemi. Czyli wygląda na to, że te osoby chciałyby żeby niedaleko początku gry byłą skrzynia, w której będzie od razu leżał cały komplet ponurych kamieni w ilości 10 sztuk, od 1 do 10. Czy tak?
To ciekawe. Tu są różne podejścia. Załóżmy przykładowo, że wszedłeś w DLC z wymaksowaną już postacią i bronią. To znaczy grasz jakąś bronią zwinną DEX +25/+10 na samych obrażeniach fizycznych (OK, to najlepszy typ obrażeń imho). Zręczność masz już na 80, Witalność na 60, innych statów specjalnie nie potrzebujesz pod styl gry i nie zamierzasz zmieniać broni. Wchodzisz do walki z bossem i stwierdzasz, że jesteś za słaby, w sensie zadawanych (i też przyjmowanych) obrażeń. Co możesz zrobić:
Tylko, że ja jestem cienias w tę grę i dodatkowo jeszcze ją sobie utrudniam wprowadzając sporo "zakazów", które swoją drogą mi pasują :) W związku z powyższym, a szczególnie z moim brakiem umiejętności, to ja nie jestem w stanie w niektórych momentach polegać tylko i wyłącznie na broni +25 oraz kawałkach ostrodrzewa. Z jednym zastrzeżeniem - ja na razie mam poziom 5 tych kawałków. Jeżeli wywołałem wrażenie, że jestem z nim gdzieś wysoko, to od razu zaprzeczam. Poziom (5). Nie wiem na ile wywróciło zadawanie i otrzymywanie obrażeń. Jeżeli 5 jest już wysokim poziomem, to OK. Nie mam wiedzy jeszcze na ten temat.
(1) Zoptymalizować sam build podstawowy - eliksir, ubranko, talizmany, przedmioty. O ile nie ma jakichś specjalnych własnych warunków wyzwania, typu gra bez talizmanów, to te elementy powinno się po prostu dobrze dobrać czy zoptymalizować, to jest najzwyczajniej dobra praktyka, nie mówię o min-max. Jak ktoś nas zapyta - pokaż mi swój ekran wyposażenia, to nie powinniśmy się wstydzić, że nie wiemy co robimy, tak jak kiedyś Elon Musk, który go niestety opublikował, he he ;-) Build to podstawa.
Nie wstydzę się. A nawet jakbym miał tam coś źle skonstruowane, to trudno. Najwyżej byście mieli niezły ubaw :)
eliksir - jeżeli mowa o tej butelce podwójnej łzy, to mam i czasem używam, a czasem nie. Zależy jaki mam nastrój w danym momencie. Z reguły nie używam. Jak mi słabo idzie, to próbuję z nim i sprawdzam czy to coś zmienia, bo jeżeli nie specjalnie widzę różnicę, to kolejnym razem mogę tego nie użyć. Nie lubię polegać na tymczasowym podbijaniu moich statystyk. Wyjątkiem może być jakiś boss, przy którym idzie mi fatalnie i nie widzę szans na jakąś poprawę. Ale jeżeli nawet moje zgony będą się zbliżać do liczby trzycyfrowej, a ja mimo wszystko widzę, że dam radę tylko muszę trochę potrenować, to to w końcu zrobię i bez tego eliksiru. O ile dobrze pamiętam to tak właśnie zrobiłem z Pobratymcem Czarnej Klingi w Caelid. I chyba z Mohgiem. Aż tak tego nie kontroluję, więc mam nadzieję, że teraz nie wprowadzam innych w błąd. Ale już sam fakt, że mam problemy z określeniem czy stosowałem w jakiejś walce ten eliksir świadczy o tym, że raczej nie bazuję na nim :)
talizmany - te stosuję i czasami je zmieniam. Najczęściej jednak wygląda to tak:
1. talizman żółwia do regeneracji staminy
2. negacja obrażeń fizycznych
3. niewielkie odzyskiwanie HP po zadaniu kolejnych ciosów (nie po jednym ale po kilku pod rząd)
4. ostatni jest zmienny i tutaj ląduje coś pod konkretnego bossa, np. negacja błyskawic, ognia, itp.
Czasami jak przy Placidusaksie to były z tego co pamiętam same talizmany na negację obrażeń: fizycznych, niefizycznych, błyskawic, i coś jeszcze, już teraz nie pamiętam, musiałbym sprawdzić.
Ale najczęściej te 1-3 są zawsze.
przedmioty - zestaw jaki noszę praktycznie zawsze to całość po Rycerzu Tygla z Głębin (zestaw Rycerza Tygla z motywem drzewa). Jakoś najbardziej mi pasuje do mojego stylu gry.
Miecze to wiadomo: 2 długie zwykłe podbite do +25, opisywać nie będę, bo już było wiele razy
Wielkie runy i łuki runiczne - tego w ogóle nie używam
Mięsa, krewetki, wątroby, itp. - nie używam
perfumy - nie używam
czary itp. - nie używam, zarówno jako atak, jak i wzmacnianie się na czas walki
I to by było na tyle. Raczej kręcę się cały czas tylko wokół tego. Wszystko biję na własnych nogach, bez tarczy, bez prochów, popiół jakiś mam ale ostatnio to nawet i jego nie pamiętam kiedy ostatnio użyłem. Tak po prostu tradycyjna walka w starym stylu. Nie bawię się dobrze gdy wpadam do bossa i go ściągam na 5 strzałów. To jest nudne dla mnie. Żadna frajda ani wyzwanie. Oczywiście jeżeli ktoś się przy czymś takim dobrze bawi, to jego sprawa. Ja się dobrze bawię gdy mną poniewierają :) Oczywiście mam chwile zwątpienia i frustracji jak ostatnio ale mimo wszystko jest to dla mnie OK.
A moje statystyki jakie mam aktualnie wyglądają tak (startowałem z RL1 jako golas z pałką, bez daru startowego):
50 Witalność
15 Umysł
40 Wytrzymałość
30 Siła
50 Zręczność
40 Inteligencja
30 Wiara
30 Mistycyzm
Z tym, że nie korzystam z żadnej broni opartej na mistycyzmie. Wkładałem tutaj punkty, bo nie miałem pomysłu co z nimi zrobić. To samo tyczy się też umysłu, bo popioły używam tak rzadko, że czy to będzie 10, 15, 20, 30, czy więcej to i tak mi to nic nie zmienia. Niewiele korzystam z wiary, bo tylko do leczenia się (czasami) i zdejmowania statusów (regularnie). Na 15 mógłbym się zatrzymać z tego co pamiętam. Co do siły, to niby broń coś tam się z nią lekko skaluje ale te punkty wrzucałem niedawno od niechcenia i jakoś nie zrobiło to wielkiej różnicy.
Główne znaczenie w moim stylu gry mają: witalność, wytrzymałość, zręczność, oraz w jakimś średnim stopniu inteligencja (tylko do mrozu, bo inaczej to też do niczego nie przydatna poza nim, a ostatnio to i jego wymieniam na inny żywioł, więc tak jakbym i tam nic nie dawał). Reszta właściwie jest sobie, bo jest i raczej kolosalnej różnicy w moich zmaganiach nie robi. Wiadomo, że zawsze coś tam zmienia ale to są kosmetyczne rzeczy.
Nic na siłę nie robię w kierunku podbijania poziomu mojej postaci. Nie biegam na ptaka obok Mohga i nie nabijam w nieskończoność runów żeby mieć coraz silniejszą postać. To jest dla mnie nieporozumienie. Jeszcze rozumiem nazbierać w ten sposób runy żeby kupić kamienie i posprawdzać sobie różne bronie jak będą się spisywać na +24/+9 i po testach wybrać sobie, które mi pasują i te podbić na +25/+10 i je zostawić, a resztę odłożyć jako nieużywane i jakby nie były ulepszone. To rozumiem, bo nie ma czasu na siedzenie miesiącami i testowanie broni podczas normalnej rozgrywki.
Tak ogólnie to nie wiem na jakim faktycznie jestem poziomie uwzględniając tylko to z czego korzystam. Niby mam poziom 206 ale uwzględniając tylko używane statystyki to pewnie byłoby to gdzieś w okolicach 150-160. Tyle potrzebuję żeby przeżyć przy moich "ograniczeniach" co do rozgrywki, która mi się podoba.
I teraz pytanie, czy mogę się zastosować tylko do tych 2 punktów, a 3-6 mogę pominąć? Wydaje mi się, że nie bardzo :)
O ile krwawienia nie używam, to już mróz tak. Jednak czy aż tak często ten mróz widzę w działaniu. Cytując klasyka: Tak średnio bym powiedział. Tak średnio.
Wobec tego przy naprawdę ekstremalnym bossie, który sprawia mi olbrzymią trudność muszę w końcu sięgnąć po coś dodatkowego jeżeli nie chcę spędzić miesiąca na uczeniu się bossa. No w sumie mógłbym tak, tylko pytanie ile bym wytrzymał bossów w takim stylu? Ciężko to widzę. Potem tak. Gdy już będę miał za sobą całą podstawkę i dodatek, to będę mógł sobie maltretować jednego bossa i miesiąc. Ale teraz, gdy pierwszy raz przechodzę grę, to jednak nie chciałbym utknąć na jakimś bossie i zawiesić przygodę aż do jego pokonania. I tak co chwila aż do kolejnego bossa :) Moje pokłady cierpliwości nie są bez dna :)
Resetowanie statystyk - ani razu tego nie zrobiłem i na razie nie mam takich planów. Być może sytuacja w końcu mnie do tego zmusi, nie wiem tego. Jednak w planach tego nie mam na chwilę obecną. Zresztą w żadnej grze od FS tego nie zrobiłem. Lubię grać tym co stworzę w trakcie gry i liczyć się z konsekwencjami tego.
Super bosik. Od niego się zwykle dostaje w tyłek jak się tam idzie zaraz na początku DLC, a jak potem wraca to spokój. Okazuje się, że nie jest taki trudny, raczej dość schematyczny. Można nawet na upartego biegać wokół areny i baitować konkretne ataki, zwłaszcza te strzały. Do tego już na początku daje najlepszy zestaw zbroi w całym DLC i nawet grze jak dla mnie. No i zacny mieczyk jak ktoś lubi takie zabawki.
Ja na niego wpadłem jeszcze przed zebraniem pierwszego kawałka ostrodrzewa, więc dał mi niezły wycisk :)
Sposób na większość bossów to max agresywne podejście i max zwarcie.
W moim przypadku, to nic innego nie wchodzi w grę. Na odległość nie da rady, bo używam mieczy. W nieskończoność uciekać nie mogę, bo zaraz zrobię błąd i zginę. A jakoś trzeba ten pasek HP redukować :)
Zobaczymy jak thalar oceni po przejściu całości DLC.
Wydaje mi, że próbka tego co zobaczyłem nie powinna specjalnie się potem zmienić. Oczywiście poczekam z oceną na sam koniec. Jednak wstępnie jestem na tak. Nie widzę na razie specjalnych wad dodatku. Nie przeszkadza mi pusty teren. Gdybym 10 minut miał jechać bez niczego pod drodze to już bym dał minusa. Mam nadzieję, że takich pomysłów jednak nie zrealizowano.
A, że na razie wylewam swoje frustracje? Tak. Jednak i tak uważam, że w głównej mierze to problem jest ze mną, a nie z grą. Jednak nieznaczne poprawki bym zrobił na ten moment. Być może potem zmienię zdanie i powiem, że jest dobrze i narzekałem, bo byłem cienias. Pewnie tak będzie :)
Rellana i moje frustracje
spoiler start
Nie chciałbym żeby zostało odebrane, że tylko narzekam na wizję bossa, zamiast na moje umiejętności. Nie. Po prostu denerwują mnie takie przeszkadzajki, które niezależnie czy boss jest łatwy, czy trudny, to czasami wywracają mi całą moją taktykę do góry nogami. Bo jak to inaczej nazwać gdy nie zrobiłbym 3 ciosów, bo wiem, że zginę? Albo że muszę wypić estusa w tym konkretnym moemencie, a nie za 2 sekundy?
Tak czy inaczej boss ciekawy, chociaż dosyć trudny. Trzeba będzie kiedyś ją poćwiczyć żeby ogarnąć te jej przegięte umiejętności. Ale co by nie mówić, to spamerka magii z niej niezła. Raz widziałem u kogoś innego jak wypuściła 2 razy po 7 magicznych strzałek oraz w międzyczasie jakiś inny czar (już nie pamiętam jaki). I nie wiadomo na który z nich zareagować, bo są inne w uniku i zaczęły działać o różnym czasie.
spoiler stop
Tańczący lew
spoiler start
Ciężki do ogarnięcia. Oj ciężki. Wizualnie to wygląda wspaniale. Gorzej z moimi unikami jego ADHD. Podejść ... razy. Po wielu próbach poddałem się i poszedłem sobie zwiedzać świat.
Trafiłem na Rellanę. Tu też się poddałem i poszedłem dalej. Odkryłem trochę mapy i zwiedziłem trochę terenu. Znalazłem trochę odłamków i wróciłem do Rellany.
Pomyślałem sobie, że chyba czas przyjać do wiadomości, że jestem za cienki na same obrażenia fizyczne. Przypomniałem sobie, że w DS 1-3 rycerze byli wrażliwi na błyskawice. Wziąłem 4 miecze zaprzysiężonego, które wypadły mi kiedyś w podstawce i zrobiłem każdego z nich na +25. Jeden na błyskawice, drugi na płomień (nie ogień, tylko płomień), trzeci na magię, a czwarty na nic, tak na zapas jakby co. Nie wiem czy te odłamki coś zmieniły, czy błyskawice i woda na arenie, czy jedno i drugie, ale po niewielu próbach udało mi się.
Po Rellanie od razu poszedłem do lwa. Testowałem co na niego będzie działać. Nałożyłem jakiś popiół wojny związany z płomieniem, bo chciałem zobaczyć jak działa i ile obrażeń zadaje. Moja postać zamachnęła się kilka razy mieczem, zrobiła jakiś wir z 3 płomieni i to zadało tak dużo obrażeń temu bossowi, że już wiedziałem na co jest podatny. Tylko ten popiół wojny wyrzuciłem, bo zbyt przegięty mi się wydał. Wstawiłem dla testów najpierw Krok wasalnego rycerza, a potem jakiś Szybki odskok (z głowy te nazwy piszę, więc wybaczcie jeżeli coś przekręcam). Jakoś z żadnym się nie ogarnąłem więc ostatecznie został ten Szybki odskok ale i tak na nic mi się nie przydał chyba, bo to jakoś losowo mnie rzucało to tu, to tam, nie wiem jak to działa. Nie skupiłem się zresztą na tym ataku specjalnym, tylko grałem normalnie. Trochę lepiej mi szło i już nawet dochodziłem prawie do 20-30% jego paska HP, gdzie przedtem ledwo ledwo do 40%. Wpadłem na kolejny pomysł żeby miecz z mrozem zamienić na drugi z płomieniem. I to był bardzo dobry pomysł, bo najpierw zjechałem jego pasek HP do 15%, potem do 5%, potem do 10%, i na końcu do zera.
Uff... ciężki boss na same fikołki. Udało się ale do ogarnięcia w ładniejszym stylu na później.
spoiler stop
Zabawiłem chwilę u innych bossów ale na razie ich zostawiłem, bo chciałem pozwiedzać mapę. Widziałem hipcia i muszę do niego wrócić. Biłem się też ze smokiem na jeziorze ale coś trudniejszy jest niż te z podstawki więc na razie odpuściłem.
Zawędrowałem do różnych zamków i warowni.
spoiler start
Załatwiłem w miarę prostych rycerzy w różnej postaci: Garrew i Edredd. Bardzo fajnie mi się z nimi walczyło.
W lesie: Ralva, wielki niedźwiedź trochę mnie pokiereszował ale w końcu padł. Nie do końca ogarniam jego ataki ale miecze z żywiołami zrobiły swoje. Muszę go sobie potrenować, bo nawet mi się zaczął podobać.
Aha.. no i jeszcze pierwszy boss zaraz na starcie w jakiejś krypcie. Kurcze ależ on bije i jaki szybki w strzelaniu. Jak nie uniknę, to nie żyję. Nieźle. Ależ mnie zdenerwował. Na szczęście pokonany. Ale ładnie tak na start dodatku :)
spoiler stop
Mam też za sobą 2 koksowników. Oczywiście na własnych nogach, jakże by inaczej :) Nawet spoko przeciwnicy tylko ten drugi w towarzystwie rycerzy to najpierw bieganie na koniu pomiędzy nimi żeby to koksownik ich spalił. Trochę kombinowania ale w końcu dałem radę :)
Ogólnie im dłużej gram w ten dodatek, tym coraz bardziej mi się podoba. Na początku taki dziwny mi się wydał z uwagi na odmienną kolorystykę ale już się przyzwyczaiłem.
Poziom trudności jest w miarę do zaakceptowania, chociaż niektórzy zwykli przeciwnicy nie wiadomo z jakiej okazji mogą mnie zdjąć na 2-3 strzały, np. zwykli rycerze z toporkiem to ja nie wiem czemu tacy mocarni są. Co takiego jest w nich, że tak ostro biją, to nie mam pojęcia.
Styl podobny do mojego. Ładna wymiana ciosów. Naprzemienne podobne dźwięki gdy najpierw jedno z was, a potem drugie, okłada przeciwnika. Fajnie to wyszło :)
Ale mocno zaryzykowałeś. Ja bym nie wytrzymał takiego ciśnienia i musiałbym się wyleczyć zamiast bić do końca :) Już się wiele razy przejechałem na czymś podobnym. Chociaż adrenalina wtedy skacze mocno :)
Tak, przeszedłem.
Poniżej nic ciekawego, można pominąć, stąd spoiler do łatwiejszego przewinięcia strony.
spoiler start
Pomimo tego, że da się ją przejść nawet RL1+0 no hit, to i tak uważam, że jest to trochę niesprawiedliwie zrobiony boss. Chodzi mi o to czym dysponujemy jako gracz, a czym ona. Jestem ciekawy jak wyglądałby jej pasek staminy, bo mam wrażenie, że u niej to jest on nieskończony. Chociaż ten pasek staminy jeszcze jakoś mogę ostatecznie przełknąć. Bardziej niesprawiedliwe w moim odczuciu jest to, że ja byłbym w stanie wytrzymać takie tempo nawet non stop, albo nawet i ze 2 razy szybsze, tylko żebym dostał możliwość podobnego reagowania. Uważam, że mam dość szybki refleks ale niestety postać w grze posiada pewien rodzaj bezwładności, która nie pasuje do tego rodzaju bossa. To tak jakby wziąć 2 postacie z 2-óch różnego rodzaju gier i wrzucić je na arenę.
Opiszę do czego mam zarzuty i to nie tyczy się tylko tej walki ale tak ogólnie:
1. Nie wiem dlaczego gdy wyprowadzam serię np. 2 lub 3 lub 4 ciosów pod rząd, to moja postać w grze, zrobi wszystkie bardzo szybko, a ostatni jak zrobi to zostaje na chwilę w bezruchu z wyciągniętymi rękami i zostaje jakby na 1 sekundę w pozycji zamrożonej. Gdyby to dotyczyło ataku ładowanego lub mocnego, to rozumiem, bo włożyła więcej siły i ciało musi odzyskać równowagę. Ale jeżeli robię zwykły zamach i dzieje się to samo, to trochę tego nie rozumiem. A najgorsze jest gdy świadomie chcę wykonać krótki zwykły pojedynczy atak L1 lub R1, wtedy już kompletnie nie rozumiem dlaczego moja postać zamraża się na chwilę. Przy bossach, które nie mają takiego tempa jak ona, to traktuję to jako zwykły element gry, że tak ma być i nawet nie narzekam, bo ma to swój pewien urok i nawet w sumie mi się to podoba. Natomiast jeżeli autor gry ma wizję walki na sterydach lub dopalaczach, to niech to będzie też sprawiedliwe dla gracza. Ewentualnie niech boss mniej bije, a nie 2 strzały i po mnie. I jeszcze do tego miecze na 2 razy większą długość niż normalnie, i do tego 2 sztuki czyli po wyciągnięciu ramion na boki, boss obejmuje prawie 25% ekranu. I to nie koniec, bo stamina jej się chyba nie kończy, lata po ekranie jak helikopter okrążając mnie 360 stopni w ułamku sekundy.
2. Oszukiwanie mnie, że boss w danym momencie zakończył swój ruch i nastąpiła u niego ta bezwładność, którą opisywałem przy postaci gracza. Gdy wykonasz zamaszysty cios, to skutkuje to tym, że siłą wymachu musi na koniec ukarać postać 1 sekundą odzyskania równowagi. No i właśnie czasami ten boss ma animację odzyskiwania równowagi i mam króciutkie 1-sekundowe okienko na mój: atak, albo na estusa, albo na odskok/odejście. I czasami przy tej samej animacji odzyskiwania równowagi boss zostaje w pozycji zamrożonej, albo tak po prostu nie wiadomo dlaczego nagle wyprowadza kolejną serię ciosów (nie po tej 1 sekundzie, tylko ułamek sekundy i od razu atak). Jest to tak rażące, że aż wkurza. Nie ma konsekwentnego oznaczania co się z bossem dzieje. Nie może być tak, że ta sama animacja może oznaczać 2 różne rzeczy. No bez żartów.
3. Pamiętacie jak narzekałem na kontroler PS4 lub jego obsługę w ER jeżeli chodzi o ataki z wyskoku? Sporo się poprawiło ale nie do końca. W sumie rzadziej teraz z tego korzystam więc nie mogę tego aż tak kontrolować ale zauważam ostatnio inną przypadłość, i nie wiem czy kontrolera czy samego ER. Picie estusów oraz dublowanie moich ataków. Ileż razy podczas walki chcę się napisać estusa i nie ma reakcji na naciśnięcie przycisku. I nawet nie chodzi o moment braku staminy, czy że próbuję to zrobić w nieodpowiednim momencie. Nie. To się nawet zdarza, że boss jest ode mnie tak daleko, bo po drugiej stronie ekranu i jestem bezpieczny, naciskam przycisk żeby postać wypiła i nic. Dopiero kolejne naciśnięcie tym skutkuje. Taka sytuacja denerwuje ale nie jest tragiczna w skutkach. Doszło do tego, że już wiem, że może być problem z wypiciem i spamuję już ten przycisk od picia, i też nic. No bez jaj. Gorzej gdy chcę to zrobić będąc przytulonym do bossa. Ile razy było krótkie okienko gdy boss zostaje w 1-sekundowej pozycji gdzie mam możliwość albo zadać cios albo się napić, ja wybieram picie estusa i nic. Dopiero drugie naciśnięcie to wypicie. Tylko, że gdy ja wtedy zaczynam pić, to od razu przyjmuję cios, i właściwie to estus stracony. Teraz muszę albo robić unik albo odbiec, bo gra lub kontroler nie wykonał mojego polecenia odnośnie napicia się. Czuję się jakby gra próbowała specjalnie mnie oszukać. I to nie jest zepsuty kontroler, bo miałbym problem często, a to się dzieje tak w sumie nie wiem kiedy. Losowo chyba. Coś jest nie tak, tylko nie wiem czy w grze, czy w konsoli, bo czasami mam też to samo ale w drugą stronę. Naciskam atak 2 razy, a w gratisie dostaję 3 ataki, i to jest też bardzo denerwujące, bo wiem, że na 3 ataki nie mogę sobie w danym okienku pozwolić i świadomie naciskam 2 razy przycisk na kontrolerze, a postać czasami robi 2, a czasami 3 ataki. I wtedy oczywiście dostaję za karę z liścia w twarz. Ile razy przez takie coś zginąłem, to nawet nie liczę. To jest ZEPSUTE. Zarówno niechciane dublowanie moich ataków, jak i nie reagowanie na picie estusów. Co ciekawe NIGDY nie miałem takich problemów na PS3 w Demon's souls, Dark souls 1 czy 2. W sumie to nie pamiętam też czy były takie problemy w DS3 na PS4. Chyba nie. Na 99% nie. Takie coś mam dopiero tutaj w ER. Tempo bossów nie ma znaczenia, bo już w DS3 niektórzy z nich mieli szalone, i nie miałem takich problemów. Tam w DS3 za każdym razem widziałem błędy tylko i wyłącznie po mojej stronie. Tutaj w ER też widzę sporo błędów po mojej stronie żeby nie było, ale ten kontroler PS4 lub coś nie tak z jego obsługą w ER, jest porażką wg mnie.
Wracając do bossa: Ktoś napisze, że taki rodzaj bossa jest oczywiście do ogarnięcia, bo ludzie to robią RL1+0 no hit. Gdy się ogląda taką walkę, to wygląda jakby to było proste do powtórzenia. Pytanie tylko czy gry FS będą teraz dążyć do tego, że gracz ma się zbliżać swoim poziomem gry do graczy no hit?
Tak wiem, że jestem cienki. To i tak nic nie zmienia w moim podejściu do w/w problemów. Po prostu w moim odczuciu jest gdzieś granica, którą gra przekracza i wtedy wypadłoby dać graczowi odpowiednie narzędzia do poradzenia sobie w trudniejszej sytuacji. Chodzi o szybkość reagowania kontrolera lub postaci gracza na ekranie. Przy takich super szybkich bossach, to ja jestem szybszy "w głowie" i już wiem, że tu za 0.5 sekundy będzie moja porażka, bo niestety ale nie mam możliwości tak szybko zareagować przez powolne działanie kontrolera, brak jego reakcji na moje polecenia, lub dublowaniem moich ataków bez mojej zgody.
Tyle frustracji z mojej strony. Więcej nie będzie, bo reszta to moje słabe umiejętności, których jestem świadomy.
spoiler stop
Czy dotarłem do Malenii 2.0 ?
spoiler start
Jeżeli chodzi o Rellanę, siostrę Renalli, to tak. Chyba, że Malenia 2.0 to ktoś inny, bo ja nie zaszedłem za daleko.
Za trudna dla mnie.
Jakimś przypadkiem po .. razie ją przeszedłem.
Za cienki jestem.
spoiler stop
Ależ mi się nostalgia włączyła. Uwielbiam DS2 na przekór tego co się o nim ogólnie mówi. Dobrze, że nie dałem sobie wmówić, że szkoda na tę część czasu.
Ehh... gdyby jeszcze było jakieś urządzenie do pauzowania czasu, bo kiedy w to wszystko sobie pograć na spokojnie?
Przykłady talizmanów:
spoiler start
01. Odłamek Alexandra - Znacząco wzmacnia siłę ataku umiejętności
02. Niebieski amulet tancerki - Zwiększa siłę ataku przy niskiej wadze wyposażenia
03. Drzewny miecz z czerwonymi piórami - Zwiększa siłę ataku, gdy PŻ znacząco spadną
04. Przegniłe insygnia uskrzydlonego miecza - Znacząco zwiększa siłę każdego kolejnego ataku
05. Radość klanu zgnilizny - Zwiększa siłę ataku, jeśli w pobliżu ktoś został dotknięty zatruciem lub zgnilizną
06. Radość Pana Krwi - Zwiększa siłę ataku, jeśli w pobliżu ktoś krwawi
07. Insygnia krucjaty - Zwiększa siłę ataku po pokonaniu wroga
08. Uschnięty bukiet - Zwiększa siłę ataku gdy zginie przyzwany duch
09. Talizman rytualnego miecza - Zwiększa siłę ataku przy maksymalnych PŻ
10. Talizman żądlącej strzały - Zwiększa siłę ataku strzał i bełtów
Zastanawiam się do czego może się przydać takie coś:
Sękaty talizman Tygla - Zmniejsza obrażenia i siłę trafień w głowę
spoiler stop
Znalazłem kilka przedmiotów, które w opisie mają coś w stylu: wzmacnia siłę ataku.
Czy to odnosi się dokładnie do atrybutu "siła", czy po prostu chodzi o to, że atak ogólnie będzie zadawał więcej obrażeń (nawet jeżeli broń skaluje się np. ze zręcznością)?
Obejrzałem ale nic się nie stało. Tam aż takich spoilerów raczej nie ma. Tym bardziej, że nie za wiele pamiętam poza liczbą tych przeciwników. No i śmieszny jest :)
OK, wizualne zmiany to mniejszy problem :)
Szkoda mi tylko, że nie będę miał możliwości zobaczyć oryginalnego PCR.
W sumie to myśl przewodnia tego dlc.
I jeszcze może to będzie kiedyś jako boss?
Coś tak czuję :)
No i wlasnie... KOKSOWNIK a nie kolos. haha
Aha, czyli to o nich pisał niedawno xandon :)
OK, to z obrazka widzę, że zmienia to kompletnie grę.
A co oznacza: 1.12.1 albo 1.12.2 ?
Z tym kolosem na starcie dodatku to chyba ich poniosło. To jest w ogóle do zabicia?
Widzę, że wszyscy się teraz cieszą z moich przyszłych niepowodzeń. Aż tak ciężko będzie?
Pojawiły mi się jakieś dwa Błogosławieństwa: Ostrodrzewa oraz Prochów. Na jakiej to dokładnie zasadzie działa? Opisy mówią o negacji obrażeń.
Czy chodzi o to, że to tak jakbym miał jakiś nowy "przedmiot", który mi neguje obrażenia i ten "przedmiot" można ulepszać tymi punktami Błogosławieństwa? Jeżeli tak, to czy nie można po prostu zwiększać statystyk podczas awansowania na nowy poziom? Nie do końca rozumiem ideę tego nowego pomysłu.
Trochę sobie pozwiedzałem i widzę, że przeciwnicy są dość trudni, przynajmniej niektórzy. Natomiast coś dziwnego dzieje się z moją postacią. Tak jakby moja stamina działa w jakiś nowy dziwny sposób. Bardzo szybko się zużywa, a postać jakaś taka ślamazarna jest. Czuję się tak, jakbym miał 25% paska mojej staminy i zrobię 2-3 fikołki i zaraz się kończy. Do tej pory mogłem tych fikołków robić sporo, bo gdzieś 7, a może 8. Tutaj zrobię ze 2 fikołki, zamachnę się mieczem i nagle koniec. No czuję się jakby mi ktoś jakąś wredną klątwę wrzucił. Nie tak do tej pory to działało. Czy to tylko u mnie tak jest, czy ta kraina tak działa? I dla wyjaśnienia: nie chodzi o to, że gra spowolniła, bo dalej chodzi tak samo szybko, tylko chodzi o zużywanie się mojej staminy.
Możesz zostać przy swoich obecnych broniach, ale dla miłośników szybkich mieczy jest naprawdę w czym wybierać.
Zaciekawiłeś mnie tym :)
Zamówiłem pudełko z grą i dodatkiem na PS5.
Wg informacji na stronie Sony w pudełku jest kod do pobrania dodatku "Shadow of the Erdtree".
Kod ten jest opisany jako: PS4 & PS5.
Zadzwoniłem do sklepu gdzie to kupiłem (jeszcze przed wysłaniem) i zapytałem czy kod zadziała również na PS4. Sprzedawca powiedział, że to jest gra i dodatek na PS5, a nie PS4, i że niestety ale nie da się tego zainstalować na PS4. Powiedział, że nie sprzedają takich wersji gry. Powiedziałem, że na stronie Sony jest informacja jak powyżej PS4 & PS5, ale on mówi, że nie wie dlaczego Sony tak napisało, ale oni nie sprzedają takiej wersji. Będzie działać tylko na PS5.
Stwierdziłem, że zadzwonię na infolinię Sony Polska i zapytam jako to w końcu jest. Niestety dodzwonić się mogłem. Tzn. mogłem ale wisiałem wieczność w kolejce więc poddałem się. Stwierdziłem, że zobaczymy co z tego wyjdzie. Najwyżej będę miał na przyszłość podstawkę i dodatek dla PS5. Mam grę, a nie mam konsoli. No co to się porobiło.
Właśnie przyszło. W pudełku płytka BD z podstawką i książeczka z 12-cyfrowym kodem. Nigdzie obok kodu nie ma informacji, że jest zarówno dla PS4 & PS5. Trochę zasmuciłem się ale trudno. Mimo wszystko stwierdziłem, że sprawdzę czy kod zadziała.
Podłączyłem przewód ETH do PS4. Najpierw pobrałem aktualizacje dla samej konsoli. Potem dla podstawki ER. Potem wszedłem do sklepu Sony i tam wpisałem ten 12-cyfrowy kod. Pozwoliło mi pobrać dodatek. Trochę się pobierał ale w końcu się zainstalował.
Uruchomiłem grę i dodatek zadziałał. Ponieważ gram bez internetu, więc wyłączyłem kompletnie konsolę z prądu. Odpiąłem przewód ETH i włączyłem ponownie konsolę. Uruchomiłem ER i wszystko działa tak jak chciałem. Mam dodatek "Shadow of the Erdtree" i dodatkowo konsola nie wymusza na mnie podłączenia internetu. Jedynie dalej płytka musi być w napędzie BD. Oczywiście płytka z wersją dla PS4, a nie ta nowa dla PS5.
To tak informacyjne dla kogoś, kto tak jak ja zastanawia się, czy tak się da. Da się i to pomimo tego, że na pudełku z grą nie ma ani jednego napisu PS4. Wszystko co jest to tylko same PS5.
Wg mnie warto było tak zrobić.
Sam dodatek w sklepie w formie cyfrowej to 180 zł.
Natomiast płytka BD z podstawką i kodem do pobrania dodatku dla PS4 & PS5 to 220 zł.
Różnica to 40 zł. Wg mnie warto dopłacić, bo mam teraz 2 pełne gry ER, zarówno dla PS4 jak i PS5.
Na razie mam dość walk z wymagającymi bossami.
Malenia chwilę poczeka.
Pozwiedzam sobie dodatek i za jakiś czas do niej wrócę.
Dziwna sytuacja. A czy w drzwiach wejściowych do budynku z Tancerką jest mgła?
Chyba, że problem już rozwiązany...
Pytasz o to czy ja znalazłem, czy gdzie to znaleźć?
Jeżeli chodzi o mnie to znalazłem.
No taki szalony parkour to chyba mało gdzie jest :)
A jeżeli chodzi o metal, to tak skrótem pojechałem. Nie chodziło mi konkretnie o ten szczególny gatunek metalu, tylko tak ogólnie. Ten w filmie to obstawiam, że zapewne folklore metal. Wolę tradycyjny, aczkolwiek nie skreślam z góry. Musi mi wpaść w ucho.
Dziękuję za materiały. Trzeba będzie zacząć poznawać to wszystko żeby dokładnie wiedzieć co tu się dzieje.
A muzyka we wskazanym fragmencie akurat trafia w moje gusta, bo to mój ulubiony gatunek muzyczny :)
* Długie Miecze. Podoba mi się ta nasza dyskusja o Długich Mieczach i wybijaniu z równowagi :-)) No cały czas mnie prowokujesz, jak czerwona płachta na byka ;-)
Nie, nie. Po prostu zaznaczyłem gdyby ktoś to czytał pierwszy raz i nie był do końca świadomy co i jak. Żeby potem nie było, że polecam długie miecze, a są słabe :)
A wyobraź sobie jak wygląda przejście sztyletami, którymi najciężej wbić staggera ze wszystkich broni i mają najmniejszy dmg, a mimo to dają bardzo przyjemne walki choć dłuższe niż z innymi broniami. Albo korbacz ha, ha :-)
Widziałem je kiedyś w działaniu i korci mnie żeby kiedyś to przetestować. Jak już nie będę miał pomysłów jak grać, to to zrobię.
Ciekawe gdybyśmy mogli kiedyś odbyć pojedynek 1:1 jakąś bronią równie obcą każdemu z nas np..... biczami. Tylko podejrzewam, że w takiej walce PvP przegrałbym z Tobą z kretesem, szukając najpierw jakim tu sposobem obejść tak trudnego przeciwnika :-)) Ale z PvP nigdy nie korzystałem, bo sobie nawet tego nie wyobrażam, irytują mnie nawet walki z NPCami.
Halo, halo. Zgłaszam sprzeciw wiele razy. Po pierwsze raczej bym przegrał, bo nie jestem dobry w PvP. Po drugie nie wiem skąd takie pomówienia, że jestem trudnym przeciwnikiem? :) Po trzecie z biczem to bym się chyba sam zaplątał :)
Natomiast jest metoda, aby zrobić te gwiazdeczki na czysto bez konia. (...) Bardzo to sztuczne i nie podoba mi się, ale można.
A dla mnie brzmi rozsądnie, bo to może być sposób na nią. Dzięki. Będę testował kolejnym razem :)
* Zakończenia. Ach ta Ranni kusicielka i zwodzicielka.
No co :) Nie wiedziałem czym skutkuje dotknięcie tego czegoś na środku, więc wybrałem Ranni. A, że chyba wzięła mnie do siebie, to już nie mam wpływu, bo żadnego wyboru mi nie pozostawiła :)
Ja bym też obejrzał resztę zakończeń na yt. Demonidias ma to wszystko w jednym odcinku
Tak właśnie zrobiłem.
* Świat, "puste" przestrzenie, "powtarzalne" katakumby i przeciwnicy - pełna zgoda. Niech Cię uścisnę.
Proszę bardzo, ściskaj :)
No, ale ciekawy jestem jak to będzie w DLC, bo tam pustka nabiera jakby nowego znaczenia he, he :-)
Aż tak pusto? Przekonamy się. Chyba, że to coś oznacza i ja jeszcze nie wiem co.
Jeszcze raz gratulacje i powodzenia w dalszej drodze, w DLC, BB czy Sekiro. BB nie znam, Sekiro fajne jest ale inne. Ja bym tam skończył najpierw DLC jeżeli nie masz jeszcze dość Eldena.
Dzięki.
Nie, nie mam dość ER. Zastanawiam się tylko co zrobić z panią super szybką. Czy przejście dodatku wpłynęłoby na walkę z nią? Pewnie tak. Raczej więc dodatek się opóźni chyba, bo przewiduję zimowanie u niej, a może i wakacje. Ja tak szybko jej nie ogarnę z moimi zasadami.
Codzienne walki z PCR (3-5) są do dziś częścią mojego codziennego rytuału. Ze wszystkich 10 profili / postaci, które posiadam w ER na konsoli, zawsze na którymś muszę mieć otwartego PCR gotowego do walki. Uzależnienie.
Ależ się nie mogę doczekać tego PCR żeby się samemu przekonać co i jak na własnej skórze. Chociaż coś czuję, że może wyjść z tego druga Malenia.
Myślisz, że mając obie konsole PS4 i PS5, będzie można grać na obu równocześnie?
No nic, sprawdzimy. Zrobię test i najwyżej kiedyś się dowiem, że na ewentualnym PS5 sobie nie zagram w dodatek :)
Pytanie odnośnie dodatku do ER.
W sklepach widzę płyty BD z podstawką i dodatkiem dla wersji PS5. Jednak jest tam napisane, że na płycie jest tylko podstawka, natomiast dodatek jest tylko i wyłącznie jako DLC poprzez kod dołączony do pudełka.
Na pudełku jest napisane, że kod jest dla: PS4 & PS5.
Gdybym kiedyś kupił PS5 (rozważam to), to miałbym już podstawkę.
I teraz pytanie: czy to są 2 osobne kody: jeden dla PS4, a drugi dla PS5? Czy może chodzi o to, że kod jest jeden, ale na co pierwsze użyję ten kod, to na to wskoczy, i wtedy na drugą konsolę już nie da rady?
No i dodatkowe pytanie: czy chodzi o fizyczne PS4, czy o uruchomienie na PS5 wersji z PS4, bo czytałem, że tak też można. W sensie mając PS5 można uruchomić na niej wersję gry z PS4 i grać z drugą osobą, która ma tylko PS4.
Trochę głupio by było gdybym kupił takie coś i użył tego kodu na PS4, a potem po kupnie PS5 okazałoby się, że mam tylko podstawkę bez dodatku, bo ten już się aktywował jako pierwszy na PS4 i koniec.
Pytam tutaj, bo sklepy dopiero jutro czynne, a może ktoś miał taką sytuację i podpowie co i jak. Jeżeli nie znajdzie się nikt taki, to zadzwonię jutro do sklepu i się dowiem. No chyba, że sklep powie, że takimi szczegółami to oni się nie zajmują, bo każda gra może mieć inaczej to rozwiązane i w każdym przypadku trzeba to samemu sprawdzić. A oni tego nie zrobią, bo trzeba by poświęcić w razie czego 1 kod, no i otworzyć pudełko.
Dzięki :)
Obejrzałem pozostałe zakończenia. Rzeczywiście nic specjalnego.
Co do kopiuj-wklej, to też tak robię jak napisałeś. Zanim wystąpił problem, to pisałem długi tekst zupełnie inny i tak robiłem. Tej kombinacji użyłem ze 20 razy. Potem stwierdziłem, że napisze od nowa inaczej. Tamten rzuciłem do pliku i zacząłem na nowo. Napisałem 2 większe akapity i w tym czasie chyba miałem wrażenie podświadomie, że kopię mniej więcej mam, a to przecież była zmiana od zera na coś innego. No i się wykrzaczyło w niespodziewanym momencie. Także gdybym nacisnął tę dziwną kombinację 1 minutę wcześniej lub później, to by tematu nie było. A tak trafiło w nietypowy moment :)
Dziękuję panowie :)
Ehhh... napisałem sporo tekstu, potem coś przez przypadek nacisnąłem na klawiaturze, przeniosło mnie na jakąś inną stronę, a gdy kliknąłem "WSTECZ", to po powrocie zastałem całe zero z mojego tekstu. I od nowa pisanie.
spoiler start
Obaj przeciwnicy są bardzo, ale to bardzo fajni. Podoba mi się zarówno Radagon, jak i Eldeńska Bestia.
O Radagonie już pisałem, więc chyba nie mam nic do dodania, bo nie za wiele się zmieniło od tamtej pory.
A co do EB, to napiszę tak: im więcej miałem podejść, tym ten boss coraz bardziej mi się podobał.
Tylko wczuwanie się w niego psuło mi wracanie do Radagona, i tak w kółko.
Problem jest taki, że zrobienie z tego podwójnej walki trochę psuje odbiór całości.
Mogli to rozbić na 2 odrębne walki. Mogli nawet każdego z nich utrudnić z tej okazji, i to by było lepsze wg mnie.
A tak, to po jakimś czasie zaczął mnie denerwować na przemian, to Radagon, to EB, a przecież każdy fajny :)
Nie dlatego, że tyle podejść do nich miałem (a było bardzo dużo) ale to przełączanie się pomiędzy tą dwójką.
Lubię walkę z Radagonem ale wybijał mnie z klimatu jaki robi EB.
Nie chodzi mi o to, że jest trudniej, bo trzeba najpierw R, a potem EB, bo trzeba, i przez to jest trudniej :)
Po prostu ja się lubię wczuwać we wszystko co gra daje, a tutaj czułem się tak jakbym np. walczył przykładowo z Rycerzem Tygla, a nagle ktoś mi mówi: "STOP. Teraz zagrasz z Rennalą". Po Rennali: "OK, teraz możesz znowu zagrać z Rycerzem Tygla". I tak w kółko. Nie porównuję teraz trudności walk, nie to mam na myśli, ale wybicie z klimatu. Rennala ma inny klimat, a Rycerz Tygla ma inny.
Może taki był zamysł żeby było trudniej, bo będzie dwóch bossów pod rząd i każdy inny. Może. Ale to jest dla mnie minus. Ale tylko to. Reszta same plusy :)
Moje 2 miecze spisały się bardzo dobrze. To znaczy, że nie zauważyłem żeby stanowiły one jakiś problem względem innych walk. Spokojnie mogę polecić je komuś, kto tak jak ja lubi wyzwania. Od razu jednak zaznaczę, że przez całą grę (ER) prawie w ogóle nie widziałem wytrącania przeciwników z równowagi. Nie przerywałem też praktycznie nikomu wyprowadzanych ciosów jak to ma miejsce przy wielkich mieczach czy toporach. Oczywiście da się grać żeby wytrącać z równowagi ale to byłby chyba męczący dla gracza styl gry przy tych mieczach. Non stop ładowane ataki albo non stop z wyskoku. Mało atrakcyjne na dłuższą metę i trudne, ale nie mówię, że się nie da :)
Jak sobie oglądam czasami jak inni grają, to często słyszę, że małe obrażenia zadają. Powiem szczerze, że nigdy tak nie podchodzę do walk. Nie interesuje mnie jak małe obrażenia zadaję, tylko muszę się ogarnąć i nauczyć bossa. Oczywiście jest pewien wyjątek, czyli sam początek gry, bo wtedy jednak jesteśmy jakby nie patrzeć niskopoziomową postacią i jednak jakieś wyzwanie jednak jest. Szczególnie jeżeli od razu pobiegniemy na przykład do Margitta :)
Wracając do EB... Może jestem inni niż reszta grających ale dla mnie EB jest trudniejszym bossem niż Radagon. Patrzę też pod kątem ewentualnego RL1 ale coś nie widzę tego :) Próbę pewnie kiedyś podejmę ale wynik raczej znam. Jestem za cienki na takie coś :) Ta jego kula, z której wylatują niekończące się małe kulki, to jest coś, czego nie ogarnąłem i liczyłem na szczęście. Nie wiem czy jest jakiś sposób na to, który zadziała zawsze bezbłędnie. Jak to zrobić no hit to nie mam pojęcia :)
Są głosy, że EB nie pasuje do ER. Nie wiem co miałoby być wyznacznikiem czy coś pasuje, czy nie. Jest nietypowy, to fakt. A czy biegający wilk z mieczem w pysku to pasuje? A kwiatki, które okładasz kilkanaście sekund ciężką bronią, które jeszcze dodatkowo mogą cię zdzielić z dyńki? A latający motyl (DS1)? Gdyby jakiś boss pojawił się z bronią nowoczesną lub na jakimś nowoczesnym pojeździe, to wtedy tak, nie pasowałoby to. A tak, to nie widzę problemu. Jest inny i tyle :)
Na koniec, już po walce, nie wiedziałem co mam dotknąć: pozostałość po Radagonie, czy przywołać Ranni. Wybrałem Ranni. Kolejnym razem zobaczymy inne zakończenie. Zastanawiam się tylko czy obejrzenie u kogoś innego pozostałych zakończeń jest dobrym pomysłem, czy nie. Gry sobie w ten sposób nie zepsuję, a tylko historia zakończy się inaczej. Co o tym sądzicie? Czy lepiej zaczekać do kolejnego przejścia? Tylko nie wiem kiedy to może nastąpić, bo najpierw BB, Sekiro, Siostra Friede z DS3, cały dodatek do DS1. Trochę tego jest i zbyt długo by to trwało. Do tego czasu zapomnę aktualne zakończenie :)
W sumie nie wiem czy uprzeć się na Malenię przed dodatkiem, czy zrobić ją po. Teraz byłoby lepiej ale zejdzie mi pół roku na nią.
A właśnie zastanawiam się co potem (po dodatku ER): BB czy Sekiro. Nie wiem jaki klimat będzie dla mnie ciekawszy.
spoiler stop
Podsumowując całe ER: gra bardzo dobra. Cieszę się, że pomimo mojego nieciekawego debiutu w tym temacie (za który przepraszam, bo szczerze byłem zmartwiony pierwszym wrażeniem z ER), upewniliście mnie, że warto grać dalej. Setki (!!!) godzin bardzo ale to bardzo dobrej zabawy. Gra tak samo dobra jak każda inna część od tego studia (FS). Ani lepsza, ani gorsza. Po prostu inna. Nie umiem uszeregować. Każdą lubię tak samo za coś innego. I to jest dobre :)
I na koniec:
Czy podzielam narzekania na pusty świat? Nie. Jeżeli dodano by co kilka kroków jakiegoś przeciwnika, to nie dałoby się czasami odejść czy uciec żeby nie zginąć. A jeżeli widziałbym każdego wroga z daleka w każdym kierunku, to co to za klimat? I jaka to by była udręka w wybijaniu. Poza tym już widzę ile by wtedy trwało zwiedzanie tak ogromnego świata gdyby co krok był ktoś do zabicia. Powodzenia życzę w takiej grze.
Dodatkowo takie puste przestrzenie wg mnie robią klimat, bo czasami zastanawiałem się czy przypadkiem ta cisza nie zwiastuje czegoś złego. A często też daje odpocząć od walki.
Powtarzalność. Jakiś rodzaj powtarzalności w pewnym sensie jest. Nie zaprzeczam. Zależy jednak od naszego podejścia do tego.
Powtarzalne katakumby? Niby tak ale jednak każde inne. No nie mówcie, że każda ma ten sam układ. Każda jest inną zagadką do rozwiązania. Jeżeli kogoś nudzą takie rzeczy, to po prostu: nie trzeba tam wchodzić i tyle. Gra będzie krótsza i mniej powtarzalna.
Powtarzalni bossowie i/lub przeciwnicy? Dla mnie powtarzalność nie jest problemem, bo to oznacza, że mogę sobie z danym przeciwnikiem walczyć ponownie, a on i tak nie będzie w 100% taki sam. Zawsze coś się wtedy zmienia. A jeżeli komuś to przeszkadza, to jaki problem przerwać walkę?
Właściwie to jakiś rodzaj powtarzalności jest widoczny wtedy gdy ktoś wszędzie zagląda. A takich osób jest mało. Większość chwali się w komentarzach czy na chacie, że przeszła grę na poziomie 70-120 i w 30-50h. To oznacza, że albo mało zwiedzili świat, albo większość przeciwników omijali. Nie ma możliwości zwiedzić wszystko w ER, zabić każdego przeciwnika i każdego bossa, i równocześnie mieć tylko tyle godzin gry i tak niski poziom postaci. No nie da się. Albo pędzisz, albo omijasz. A najczęściej jedno i drugie, a celem jest tylko bicie bossów i to najczęściej tylko fabularnych. Wtedy tak. Wtedy się zgodzę.
Radagon oraz Eldeńska Bestia pokonane.
Wszyscy bossowie poza Malenią również pokonani.
Mam możliwość przejścia na NG+
spoiler start
Zwolniona została blokada w maszynie chłodzącej :)
spoiler stop
Sprawdziłem i rzeczywiście trzyma je. Na swoje usprawiedliwienie powiem, że trwa to tylko chwilkę, bo potem już ich nie widać. A nawet we fragmencie gdy je widać, to są mało rzucające się w oczy. Szczególnie, że bardziej zwracałem wtedy uwagę na to co za nim, bo sprawiało większe wrażenie niż sam G :)
Teraz jak wiedziałem gdzie patrzyć, to rzeczywiście jest ale to jest chwilka.
Dzięki za wyjaśnienie :)
Do tego stosuje teleporty, których nie cierpię u przeciwników ogólnie w grach.
Po raz pierwszy z teleportem bossa (w grach FS) spotkałem się w ...
spoiler start
DS3 podczas walki z Lorianem. Jeżeli chodzi o teleport to z jednej strony może boleć, a z drugiej strony robi niesamowite wrażenie. Walka przez to staje się mniej przewidywalna. Jasne, da się tego nauczyć i odpowiednio zareagować. Jednak mimo wszystko jest to nietypowy element podczas walk.
Chociaż jakby tak się zastanowić to jednak w ER są zwykli przeciwnicy, którzy też taką umiejętność posiadają: rycerze pilnujący chodzącego mauzoleum. U nich też to wprowadza element zaskoczenia w walce.
Rozumiem, że można nie lubić. Ja to po raz pierwszy zobaczyłem tak jak wspomniałem w DS3 i tamta walka od razu stała się jedną z moich ulubionych. Po prostu niesamowita dynamika przez to powstała. Uwielbiam walkę z Lorianem. Nie zapomnę ile podejść mi to zajęło. Tym bardziej, że tam również tak jak tutaj w ER, walczyłem zwykłym długim mieczem. Oczywiście tam miałem kilka rodzajów każdy na inny żywioł i odpowiednio zmieniałem.
Może właśnie dlatego, że tamta walka w DS3 zalicza się do moich ulubionych, to i tutaj z Radagonem w jakiś sposób podświadomie odżyły wspomnienia? Nie wiem ale niezależnie od tego, to uwielbiam tego typu zagrywki. Jak dla mnie mogą być dodawane częściej :)
spoiler stop
Nie wiem czy już miałeś okazję doświadczyć tego ataku więc na wszelki wypadek nie będę opisywał o co chodzi.
Tak, miałem. Mam wrażenie, że chyba widziałem wszystkie ataki, bo już nowe mi nie dochodzą.
.
.
Zmieniam lekko temat: Zapomniałem się zapytać wcześniej i dopiero teraz sobie przypomniałem.
spoiler start
Dlaczego podczas przerywnika filmowego G/HL, Godfrey w pierwszym zdaniu mówi do nas ale używa imienia Morgott?
spoiler stop
.
.
PS. Mam prośbę ogólną do kogokolwiek, kto to czyta, a związana jest ona z bronią, której używam, czyli zwykły długi prosty miecz. Jedną taką sztukę (w cenie 1000 runów) sprzedaje NPC: Cienie bliźniaczej służki. Pierwszą sztukę kupiłem właśnie tam. Byłem na 100% pewny, że drugą sztukę kupiłem u jednego z obwoźnych kupców. Właśnie niedawno odwiedziłem każdego z nich i żaden nie ma tego miecza (nawet jako sprzedanego). Uwzględniłem oczywiście tych kupców, którzy mi zginęli i sprawdziłem ich dzwonki u w/w NPC. Nigdzie tego nie ma.
O ile pamiętam, to ten miecz nie wypada z żadnego przeciwnika. Zastanawiam się teraz skąd ja go mam. Robię to pod kątem przyszłych rozgrywek. Nie mam pojęcia jak go zdobyłem. Gdyby ktoś podczas swojej rozgrywki trafił gdzieś na ten miecz, to niech da mi tutaj znać gdzie to można dostać. Wiem, że są miecze chyba identyczne do mojego i mają one w nazwie dopisek "ZAPRZYSIĘŻONEGO" ale mimo wszystko ciekawi mnie skąd mam drugą sztukę :)
Na czym tak? Na PS5, czy może wcześniej miałeś PS4 i też tak było?
Tylko pytanie, czy przechodziła w tryb offline dla samej rozgrywki, ale do wystartowania tak czy inaczej wymagała sieci?
Jeżeli będzie w ogóle bez sieci działać, to będę bardzo szczęśliwy. Jednak wydaje mi się, że FS jednak będzie chciało jakoś weryfikować legalność gry, a wersja cyfrowa bez sieci to chyba nie będzie miała jak tego sprawdzić.
Natomiast w ten archetyp wpisuje się kilku bossów z DLC, więc jestem ciekaw, czy to odbierzesz tak jak ja :).
Już się nie mogę doczekać :)
Ciekawi mnie czy jeżeli teraz korzystam z PS4 bez sieci, i gram tylko z płyty, to czy gdy kupię dodatek występujący tylko w wersji cyfrowej, to czy to będzie oznaczać, że od tej pory PS4 będzie musiała być już na stałe podpięta do internetu?
Ożeż, jakie długie zdanie mi wyszło :)
U mnie to wyglądało tak, że jak zobaczyłem jego cinematic, jak stoi z tym uniesionym wysoko młotem, to przeszły mi ciary po plecach.
Dokładnie. Miałem to samo. Gdyby nie to, że oglądanie tego przerywnika filmowego trochę trwa i wydłuża tym samym ciąg podejść, to bym co jakiś czas mógł go ponownie oglądać :)
Natomiast w ten archetyp wpisuje się kilku bossów z DLC, więc jestem ciekaw, czy to odbierzesz tak jak ja :).
To bardzo dobra wiadomość w takim razie. Trochę się obawiam tego mitycznego wysokiego poziomu. Ale co mi tam. Najwyżej będzie wyzwanie przedłużone o kolejne miesiące.
Xandon, a próbowałeś już robić Elden Beast konno?
A to można konno tam śmigać?
Tak dla jasności tylko dodam (nie chce mi się szukać czy pisałem, czy nie): problem sprawił głównie HL, bo G niekoniecznie.
to aż cud, że Tobie się to przydarzyło dopiero na HL ;-)
Bo dopiero G/HL przebił licznik zgonów niemiłosiernie. Jeszcze czegoś takiego nie widziałem poza małą grupką wiadomych pań. Mało tego prawie w ogóle nie widziałem postępów w nauce. Dopiero ostatnie kilka podejść był maluuuutki postęp. Cud, że go przeszedłem. Będę jednak chciał się go nauczyć. Po tym co mi zrobił to nie odpuszczę.
Nie wiem czy przydarzył Ci się może grab przy Radagonie, bo ten akurat mnie wkurza na maxa jak się przydarzy, choć dziś się już nie daję.
A przydarzył się i to nie raz. Ja już teraz też się nie daję :) Bardzo fajny atak: od samego jego początku, aż do końca. Wiem, że ma to olbrzymie konsekwencje ale nawet jeżeli przypadkiem dam się na niego złapać, to i tak obserwuję to z satysfakcją. Tak wiem, dziwny jestem :)
* Z tym przecięciem palca - czyli powiedzenie Krew i Łzy nabrało realnego znaczenia ;-)
oraz, jak to mówią: bleed wszedł :)
Radagon
spoiler start
Już widziałem Eldeńską Bestię kilka razy. Nawet mi się podoba. Taki rzeczywiście odmienny. Jak na razie to dla mnie trudniejszy niż Radagon. Jeszcze go/jej nie ogarnąłem. To on czy ona tak właściwie? Bardzo ładnie zrobiony boss. Ataki są świetnie dopracowane pod kątem wizualnym. Ogólnie jestem pod wrażeniem. Taki trochę ni to dinozaur, ni to smok, ni to coś nieokreślonego. Wygląd mi nie przeszkadza. Jak na razie widzę, że trochę się z nim pomęczę, więc spokojnie xandon, będzie jeszcze wiele zgonów jakby co. Tak szybko go nie ogarnę. Aha... i jestem pod wrażeniem, że zrobiłeś na nim RL1. Może na wysokim poziomie nie sprawia on innym problemów (mi tak), ale RL1 to już wyczyn. Szczerze.
Mam pewien problem z Eldeńską Bestią, a właściwie z Radagonem. Tak mi się spodobała walka z Radagonem, że chyba awansował do TOP1. Tak 1, to nie pomyłka. Z jednej strony nie chcę za szybko ubijać EB, bo niesamowicie przyjemnie mi się walczy z Radagonem. Wszystko mi się w nim podoba. Walka jedna z najciekawszych. Różne długości przeciągania ataków. Niesamowicie szybkie obroty z niespodziewanym dodatkowym uderzeniem. Ataki czasami naładowane, a czasami zwykłe. Szybkie doskoki do mnie z uderzeniem. Te mi akurat przypominają Króla Allanta z Demon's souls. Każdy atak bije bardzo mocno. Niesamowicie efektowne potrójne uderzenie naładowanym młotem w ziemię. Stawianie klatki na ziemi. Rzut "włócznią" z powietrza. Boss jak dla mnie chyba idealny. Nawet te "strzałki", którymi rzuca jakoś niespecjalnie mi przeszkadzają, bo nie spamuje nimi jak pewien jegomość niedawno. No i oczywiście rewelacyjna ścieżka dźwiękowa - jak dla mnie nr 1 z całej gry.
spoiler stop
Nie mam chyba żadnego zarzutu do niego. Może czasami wydaje mi się, że gdy naładowanym młotem robi to potrójne mocne uderzenie w ziemię, to to ostanie zadaje obrażenia zanim młot dosięgnie ziemi. Nie wiem czy jest to zawsze, bo trudno też aż tak to dokładnie analizować ale już widziałem to też u Demonidiasa. Tam mam ten komfort, że mogę cofać i w zwolnionym tempie odtwarzać i to się potwierdza. Ale poza tym to jestem tak wniebowzięty tą walką, że na razie mógłbym tam utknąć na tak długo, aż mi się to w końcu znudzi. Jednak chyba nie ma też sensu przesadzać, bo co za dużo, to w końcu może spowszednieć i będzie kłopot.
Z drugiej strony zacząłem sobie wyzwanie z Radagonem i ograniczam się do tylko pojedynczego uderzenia go, chociaż niesamowicie korci mnie żeby zadawać mu 2 (lub jeżeli się da to i 3), bo już wyczułem kiedy mogę sobie na to pozwolić. Przez to walka trwa dłużej, co automatycznie skutkuje moimi błędami i częstszymi zgonami. One mnie oczywiście nie denerwują, więc jest dziwnie.
Jest też ktoś, kto ma szampana w lodówce i nie chcę tego szampana blokować, więc muszę się też nauczyć EB. No i jest mały kłopot :)
Smutne jest to, że Radagon jest na samym końcu gry. Ehhh.....
No i jeszcze przed nim spamer magik. HL może jakoś ogarnę ale też nieciekawie.
Muszę ich ogarnąć, bo nie dają mi spokoju.
Ofnir
spoiler start
Podczas walki z nim tak mi się wydawało, że on używa przeciwko mnie tego wszystkiego co mu powiedziałem. Taki wniosek wysnułem gdy zaczął we mnie rzucać krwią, a takie coś miał tylko Mohg. Ponieważ powiedziałem mu o Mohgu, to przypuszczałem, że mechanika gry jest taka, że on jakoś tę umiejętność dzięki temu zyskał. Gdy już go pokonałem to rzuciłem okiem jak poradził sobie z nim Demonidias. I zauważyłem, że tam Ofnir używa kwiatu Malenii, a Demonidias właśnie niedawno ją pokonał. U mnie Ofnir tego nie robił. Miałem się właśnie pytać czy dobrze myślę ale wyprzedziłeś mnie :)
spoiler stop
HL
spoiler start
Jak już trochę po nim ochłonąłem, to teraz sobie myślę, że muszę do niego wrócić. Ja nie wiem co się ze mną dzieje. Najpierw tracę wiarę, że uda mi się go pokonać i że już gorszego gracza nie ma. Potem gdy mi się uda, to nie wiem czemu ciągnie mnie tam ponownie. Nie wiem o co chodzi ale to jakaś choroba.
spoiler stop
grając na określonych przez siebie zasadach, grasz tak naprawdę dość ciężke wyzwanie. Czyli zwykłe ataki i rolle.
Masz rację: zwykłe ataki i fikołki. Nawet popiołów nie użyłem. W sumie to i łzy też nie. Nie wiem też czemu mam założoną runę któregoś bossa, skoro i tak łuków runicznych nie używam w ogóle. A chyba ze 2 razy zrobiłem test jak to jest i tak zostało. Zapomniałem o tym kompletnie.
Co by nie było, to wszystkie ataki boleśnie przetestowane na własnej skórze. Będzie przydatne do RL1. Żartuję :)
W sumie to jak się tak teraz zastanawiam, to gdybym miał jakąś super OP broń i zdjął go dość szybko, to nie dość, że frajda żadna, gra szybko skończona, powtarzać jej by mi się pewnie nie chciało, to jeszcze bossa nie poznałem. Nie... jednak wolę wyzwania i się męczyć :) Dlatego lubię te gry i w nie gram. Inaczej bym to rzucił :)
Ale powiem Ci, że gram tak samo. Bossowie w DLC schodzili mi średnio po 4 wieczory każdy. Ludzie już olali dlc, bo każdy przeszedł, a ja byłem w połowie. Przy czym ja wiem, że jestem w te gry przeciętny - uczę się dość wolno. Ale też wiem, że każdego bossa pokonam uporem. Można też tak jak Xandon, czy Bukary - mózgiem:) jak to w RPG.
W każdym razie wiedź, że nie jesteś sam na tej łajbie.
Nie zostawię ER. Co najwyżej sporo mi zejdzie. Jestem cienki i wolno się uczę. Jakieś postępy widzę. Jeszcze sporo czasu musi upłynąć zanim będę zadowolony z mojego stylu gry. Dobrze widzieć, że nie jestem sam :)
Pokonałem wszystkie wyzwania w DLC I zauważyłem, że jeszcze mam kawałek podstawki do skończenia. Co mnie teraz zatrzymało? Ofnir... zgłupiałem i już nie umiem z nim walczyć :).
Nie podpowiem, bo nie wiem jak go ładnie ogarnąć. To znaczy mój plan jest taki, że może lepiej mu nic nie mówić, bo obróci się to przeciwko mnie. Jakimi on dysponuje ataki gdy nic mu nie powiemy? Próbował ktoś to sprawdzać? Na pewno tak :)
A co do wpisów, to tak. Chyba obydwaj z Xandonem śledzimy Twoją ścieżkę. To trochę ten mechanizm, jak pokazujesz komuś swój ulubiony film i wiesz, że za chwilę ulubiony moment i czekasz na jego reakcję.
Fajnie, że jest ktoś, kto na tyle polubił tę grę, że śledzi czyjeś postępy. W sumie też tak mam. Dlatego oglądam (po czasie) na YT jak idzie innym. Niestety czasami dostaję za to spoilerem w twarz :(
Żeby wejść do DLC musisz mieć pokonanego Mohga i Radahna.
Pokonałem obydwu po linii najmniejszego oporu, byle tylko dostać się do DLC. Miałem wówczas ze 116 poziom i tak rozpocząłem dodatek.
OK, czyli wejście mam.
A ile tak na oko to % podstawki? Wiem, że trudne pytanie zadałem ale zastanawiam się na ile to jest duże, a na ile małe. Gdy już się przejdzie cały dodatek, to jaka pierwsza myśl: "ale to małe", "ale to duże", "w sam raz"?
Cinematic - nie oglądałem żadnych zapowiedzi gry, nic kompletnie. Chyba, że to było na początku gry i tego nie pamiętam.
O ile nie usłyszysz o tym bossie od zwykłych graczy, to każdy gracz no-hit czy RL1 czy "z zasadami" powie Ci, że to największy troll w tej grze!
Oj tak. Przekonałem się o tym bardzo boleśnie :)
Jak dla mnie to należy go pokonać za pierwszym razem jeszcze w trakcie jego gadki, zanim zdąży cokolwiek zrobić, bo potem kicha... ;-) Autentycznie, to jest przy pewnych warunkach np. Twoich najtrudniejszy boss podstawki.
Nie wiem czy najtrudniejszy ale wpada do ścisłej czołówki.
spoiler start
Co ciekawe jak to zwykle bywa gdzieś kiedyś ktoś się wyrwał sporo przed tym bossem, że trzeba podczas jego przemowy od razu go zaatakować i w miarę możliwości zabić, bo potem to już po zawodach. Wiedziałem o tym, ale ponieważ był to dla mnie niechciany spoiler to uznałem, że zachowam się tak, jakbym tego spoilera nie usłyszał. Czyli krótko mówiąc grając normalnie wcale bym do niego nie podbiegł podczas jego przemowy, a już na pewno bym go nie zaatakował zanim skończy, bo może akurat byłaby jakaś opcja do wyboru. A tak to bym mógł sobie coś popsuć. Przy okazji skoro już wiedziałem, że będzie nieciekawie jeżeli od razu tego nie zrobię, to przy okazji chciałem zobaczyć na ile będę miał przechlapane. No i już wiem. Bardzo. Bardzo bardzo. Dziękuję bardzo!
Zresztą podobnie zrobiłem w DS2 i bossem meduzą (nie pamiętam jej imienia). Wiedziałem o możliwości usunięcia trucizny ale nie zrobiłem tego, bo normalnie sam bym na to nie wpadł. I dalej się trzymam takiego podejścia jeżeli ktoś mi coś zaspoileruje. Nawet jeżeli mam być stratny. No chyba, że przepadnie mi jakiś przedmiot, to wtedy mogę zrobić wyjątek. Ale to też po namyśle.
spoiler stop
H-L to z kolei Top 3 najbardziej wku*wiających bossów jak dla mnie. Powiem Ci, że przy moim spiralnym podchodzeniu do ogarniania bossów GG przez kolejne przejścia, H-L był na samym końcu, nawet po Malenii i R*, prawie 2 lata mi chyba zajął... Jego można łatwo ubić z mechanizmami, ale tak na czysto, uff... Chciałbym Ci powiedzieć, że to ostatni taki boss w podstawce, ale nie mogę, bo będzie jeszcze jeden. Za to zaraz potem Eldeńska Bestia ukoi wszystkie Twoje nerwy ;-)
Spokojnie. Już HL za mną. Jakimś przypadkiem udało mi się.
spoiler start
Gdyby on był do potrenowania od razu bez poprzedniej fazy, to by było zupełnie inaczej. Po prostu za dużo czasu trzeba poświęcić na poprzednią fazę, żeby próbować coś z HL. A tak, to wpadałem do niego, bum bum bum, i po mnie. I od nowa. I tak ... razy. Ehhh.... porażka po całości.
Jedyny plus tego jest taki, że G1 mam opanowanego może nie do perfekcji ale dość dobrze :) Ten mi się bardzo podobał. Wskakuje do ulubionych. Obaj denerwują na początku tym prawie całoekranowym AOE ale potem można się do tego w miarę przyzwyczaić. Chociaż nie do końca rozumiem kiedy jest ten moment, bo czasami robię to bezbłędnie, a czasami nie. Nie ogarnąłem tego po ... razach. Natomiast sama walka jest bardzo sympatyczna. Nie wyrabiałem na początku z jego niektórymi bardzo podobnymi atakami. Jak już ogarnąłem, to fajny taniec wychodził :) Uwielbiam tę fazę. Jednak tyle razy co ją widziałem, to już trochę przesada :) Natomiast jego to bym mógł spróbować RL1, bo wydaje mi się, że po tylu próbach dojścia do HL, to niejako zrobiłem wstęp do treningu RL1. Myślę, że dałbym radę. Tak mi się wydaje. Oczywiście nie teraz, nie tak od razu. Trochę treningu oczywiście.
Dodatkowe utrudnienie: świeżo naostrzonym nożem głęboko przeciąłem sobie opuszek lewego kciuka. Zaraz przed walką z G1/HL. Każde naciśnięcie kciukiem powodowało otwarcie rany. Najpierw chciałem zrobić przerwę w graniu na kilka dni ale potem stwierdziłem, że spróbuję inną częścią kciuka sterować lewym analogiem. No i tak gram od 2 dni ale odgniotłem sobie spodnią okolicę stawu (tego najbliżej paznokcia). Końcówka palca cała obolała od tej nietypowej sytuacji. I w taki sposób przeszedłem G1/HL :)
Teraz wszedłem do Radagona. To jest on, czy ona? Przerywnik filmowy pokazuje jedno i drugie, więc się pogubiłem. Tak, pamiętam o posągu i regresji, i co gra podała, ale ja dalej nie ogarniam tego :) I znowu niestety gdzieś ktoś jeszcze przed nim rzucił hasło co jest zaraz za nim. No po prostu ludzie nie potrafią trzymać języka za zębami. No trudno. Wiem co będzie ale wiem całe zero na ten temat, więc chociaż tyle dobrze.
Trudny ale bardzo fajny. Też wskakuje do ulubionych, chociaż przeciąga te ataki i robi takie zmyłki, że ja nie mogę :) Za to baaaardzo podoba mi się wizualizacja bossa, jego ruchy, ataki. Taki zimny niewzruszony twardziel. Myślę, że chyba też mi trochę zajmie ale może już nie tyle co HL. Mam taką nadzieję. Jeżeli tak, to alarm odwołany. Jeżeli nie, to będzie zabawa.
Po co mi odtwarzają tę samą scenkę przed walką to ja nie wiem. Na kontrolerze PS4 przycisk do pomijania tego jest niewygodny w użyciu i mnie to denerwuje. Trzeba to prawie paznokciem wciskać, taki wklęsły. Dali by sobie spokój.
Ścieżka dźwiękowa na tym bossie jest chyba najlepsza ze wszystkich.
PS. Musiałem ogarniać G1/HL z wyłączoną ścieżką audio, bo nie dość, że w ogóle wg mnie nie pasuje do ER, to jeszcze słuchać jej ... razy to już przesada. Takie coś robiłem też w DS3 gdy podchodziłem do kilku bossów: Siostra Friede, Bezimienny król, Dusza pogorzelisk, itp. Tam gdzie podejścia były liczne... bardzo liczne :) Tak swoją drogą, to bardzo fajnie się tak walczy. Zachęcam do sprawdzenia. Same odgłosy bez ścieżki w tle zupełnie zmienia walkę. Cisza i tylko odgłosy walki. Można się wtedy skupić. Bardzo to polubiłem. Ale na Radagonie na razie zostawiam, bo ładna (muzyka).
spoiler stop
Co do RL1 - żeby był jasność ja NIGDY nie zrobiłbym tego RL1 według Twoich zasad :-)
Ale wg swoich to zrobiłeś. I to się liczy :) Ja nawet nie wiem czy to zrobię, więc luzik :)
Ja ze swojej strony mam AUTENTYCZNIE schłodzonego szampana (...)
:)
(...) w oczekiwaniu na Twoją potyczkę z Elden Beast, na którą czekam z ogromną ciekawością i Twoją relację z niej, i na zakończenie gry w sensie Twojego sukcesu i uczczenia pięknej powtórki z przygody pierwszego przejścia jaką nam dostarczyłeś do tej pory i mam nadzieję, że będziesz ją sobie kontynuował w DLC.
Jeżeli nie chcesz na tego szampana czekać aż tak długo, to radzę wypić już teraz, bo Malenia może ten moment tylko opóźniać. Tak tylko nieśmiało sugeruję :)
Moje wpisy tutaj są aż tak zajmujące? Nie wydaje mi się :) Natomiast to, że wywołują wspomnienia, to pewnie tak :)
A jakie warunki poza zabiciem Mohga trzeba spełnić żeby wejść do zawartości jaką daje dodatek?
xandon, no co ty! Nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby strzelić focha na kogokolwiek. Tutaj wszyscy zachowują się bardzo kulturalnie względem mnie. Mam nadzieję, że ja również w miarę nie odbiegam. Może tego nie widać po moich wpisach ale mam duży dystans do samego siebie. Żebym się poczuł źle, to nie wiem co bym musiał o sobie przeczytać :) Nie ma chyba czegoś takiego. A przynajmniej jeszcze nikt się aż tak nie postarał :)
Po prostu HL pokazał mi jak cienki jestem. Pan wcześniej spamer magik też, chociaż nie aż tak. Widziałem też komentarze pod pewnym filmem na YT gdzie osoba próbująca pokonać spamera magika zginęła kilka razy i za każdym razem była wyśmiewana, że po raz pierwszy widzą żeby ktoś zginął na tak łatwym bossie, to też sobie pomyślałem, że daleka droga przede mną. W sensie, ja nie wstawiam żadnych filmów na YT, to nie o mnie chodziło, dla jasności :) Ale pomijając te śmiechy, to ludzie piszą ile prób im ci bossowie zajmują i ... może bez komentarza.
I przy okazji widzę, że no death, no hit, czy RL1 mogę odłożyć w sferę marzeń. Gratulacje za RL1, chociaż nawet nie wiem co ta bestia potrafi, ale po takim opisie, to widzę, że ostro dała się we znaki :)
Natomiast dobra wiadomość dla thalar, jest tam w DLC taka Malenia 2 czy 0,5 jak kto woli ;-) Teraz, jak tak walczyłem z oboma w krótkim odstępie czasu to się dobrze czuje. Zazdroszczę, że tyle nowego dobrego jeszcze przed Tobą :-)
To jest dla mnie dołująca wiadomość.
Druga jest taka, że widzimy się w bliżej nieokreślonej przyszłości. Także do następnego razu panowie :)
Twoje zakończenie gry
Tak coś czuję...
Tak dla rozluźnienia sytuacji, jeżeli kogoś to śmieszy oczywiście, to polecam przewinąć do 17m56s, zatrzymać, przestawić prędkość na x0.25 i posłuchać jakieś 10-15s, czyli w zwolnionym tempie odpowiednio dłużej.
Chciałem coś sprawdzić w zwolnionym tempie i wyszło takie coś :)
https://www.youtube.com/watch?v=sOLfBDjYqxU&t=17m58s
Poważnie jest taki przeciwnik, którego nie pokonam bez użycia garnka? Który to? Adres proszę :)
A co do opisu, to oczywiście zrozumiałem, że dałeś opis, bo o to pytałem przecież. Ślicznie dziękuję :)
Piękna załączona walka z Malenią - tego Ci życzę :-) Lekki roll i doskonałe opanowanie bossa z narzuceniem własnego tempa.
Nie wiem czy będę w stanie takie coś osiągnąć. Próbę podejmę ale wątpię czy aż tak mi się uda :)
ilość materiałów do tworzenia garnków jest ograniczona, coś jak z łukami runicznymi, więc lepiej się nauczyć bez.
Jeżeli ilość ograniczona, to trochę słabo. W sensie dla tych, co z to korzystają.
Ja raczej skupię się na normalnej walce, bo usypianie jakoś tak mi się wydaje mało emocjonujące :)
Bardzo mi się podobały te ataki:
spoiler start
znika, pojawia się z innej strony, atak cięcia ognistymi / magicznymi szponami, znowu zanika i dodatkowa powtórka 1-2 razy. Za każdym razem miałem niesamowitą frajdę gdy go robił. Jeszcze moja postać tak śmiesznie się wtedy lekko kiwała, jakby poszukiwała skąd nadejdzie kolejny atak.
Natomiast przy jego ataku błyskawicami to zostawiał bardzo malutkie okienka na nasz atak. Jeden, max 2 bardzo szybkie, i natychmiast trzeba odskakiwać, bo inaczej strzał słupem z nieba. Niezłe tempo narzucał.
spoiler stop
Pierwszy przypadek bossa, gdzie musiałem wymienić wszystkie moje talizmany na te od redukcji obrażeń. Nic innego nie mogłem, bo za krótko żyłem. Oczywiście mówimy o moich aktualnych zdolnościach. Ludzie robią go na golasa, bez dodatków :)
Zastanawiam się, czy w Farum Azula mam jeszcze jakiegoś bossa, czy to już koniec. Wydaje mi się, byłem chyba wszędzie. Jest tylko jedno miejsce całkiem z prawej, gdzie nie wiem jak się dostać. Pomiędzy wejściem z Kuźni, a areną z Malikethem.
Placidusax, Władca Smoków padł za 31 razem :)
Ileż razy już był 2-3 cm od śmierci. Dobrze, że nie było sytuacji, że jego paska HP już właściwie nie widać, a ja ginę. To jest najgorsze :)
Musiałem trochę potestować, który miecz spisuje się najlepiej. Wyszło na to, że zwykły miecz bez żadnych kombinacji typu: magiczne, ogień, błyskawice, itp. Po prostu zwykłe fizyczne. Przerobiłem ten drugi z mrozem na zwykły i poszło najlepiej.
Uff.... boss jakiego do tej pory jeszcze nie było. Żywotne toto jest! Schodziło mi na początku po kilkanaście minut ale po zmianie miecza na zwykły szło 2-3 razy krócej. Chociaż pewnie doszło obycie, bo 31 razy walczyć po tyle minut jednak swoje zrobi. Taki trochę Midir i trochę Friede :)
Na początku mi się spodobał, potem wprost przeciwnie, potem znowu na tak, potem na nie, i na końcu na tak. Przeżycie inne od pozostałych. Tego się nie zapomni :) Lubię smoki, chociaż ten był odmienny od tych z ER.
Podczas tej przeprawy z nim stwierdziłem, że zrobię go ten jeden raz i więcej do niego nie wracam. Teraz jednak zmieniam zdanie. Jeszcze wrócę :)
Nazwałem go Midir 2 z uwagi na ten laser pod koniec. Identyczne działanie. Więcej podobieństw chyba nie ma. W sumie nie wiem, który trudniejszy. Midir ładnie podstawia głowę, a tego sięgnąć raczej trudno. Jednak i tak najtrudniejszy dla mnie to Starożytny smok z DS2. Nie wiem czy go kiedyś powtórzę. Wątpię.
Natomiast zupełnie dla mnie niezrozumiałe jest to, że nie zrobili dla niego żadnego punktu typu ognisko czy posąg Mariki. Dziwne, bo tego jeszcze w ER nie widziałem. Bieganie jak w DS1-3. Czemu tak?
Ciekawi mnie ten z dodatku. Co to za bestia :)
DS2 darzę ogromną sympatią. Jaką lokację teraz zwiedzasz?
Żeby nie było.... to absolutnie mi się podoba tylko walka w moim wykonaniu za długo trwa :)
* Co do zasad, to mam nadzieję, że nie masz za złe tego mojego przekomarzania ;-) No właśnie, skoro podoba Ci się jako wzór pokonywanie Malenii na lekkim rollu, to lekki roll też jest uznawany przez niektórych za easy, tak że uważaj ;-) ;-)
Nie ma nic nikomu za złe. Nie widzę powodu :) Każdy gra jak mu lepiej. Gra daje takie możliwości i można sobie ją umilić wg własnego uznania. To jest dobre. Prędzej moje ograniczenia mogą powodować u większości pukanie się w czoło. Podaję je żeby nakreślić jaki rodzaj rozgrywki ja wybrałem. Nic nie narzucam innym, bo sam bym tak nie chciał.
Elden Beast - dobrze, będę rozważnie dobierał słowa, chociaż jeszcze nie wiem czy będzie taka potrzeba :)
Natomiast mam teraz bossa, który jest trochę odmienny od reszty i zaczynam się niecierpliwić z uwagi na czas jaki trwa pojedyncza walka. Po jakimś czasie zaczyna męczyć gdy się zginie bliżej końca. Wizja kolejnych kilkunastu minut biegania powoli odciska swoje piętno. Ewentualnie na raty zostawię do kompletu z Malenią.
nie wiem czy wiesz, że Bestialski Duchowny jest też do ewentualnego pokonania w Caelid, tam gdzie spotkaliśmy naszego Pobratymca Czarnej Klingi. Można go sprowokować do walki zadając trzy ciosy. Dopiero na trzeci rzuca się do walki. Arena mniejsza, walka ciekawa.
Arena bardzo mała. A co jeżeli zabije się go tam w Caelid? Kto będzie na arenie w Farum Azula?
nie wiem czy udało Ci się zdobyć Bluźnierczy Szpon? To przedmiot dedykowany do parowania Maliketha.
Tak, Berhnahl pokonany. Trochę mi dał się we znaki, bo nie można ani się zbyt wycofać, ani zbyt pobiec do przodu. Jest określony fragment terenu, którego nie można opuścić. No i szybko wyprowadza swoje potężne ciosy. Czytałem opis tego Szponu ale potem nawet w sumie zapomniałem o nim. Zresztą dynamika walki Maliketha jest tak duża, że nie ma czasu na cokolwiek. Piszę o sobie na ten moment :) Ale kiedyś na 100% spróbuję, bo jak najbardziej mieści się to w moich zasadach. A dlaczego? Sztuka parowania, to jest właśnie sztuka. To nie jest prosta sprawa. Oczywiście małe tarcze to ułatwiają. Ale mimo wszystko nie jest to takie łatwe. Jedynie w Dark Soulsach umiem łatwo sparować Czarnych i Srebrnych Rycerzy oraz w DS3 tych twardzieli rycerzy w Zamku pod koniec (za Tancerką). Oczywiście nie zawsze mi wyjdzie ale na nich sporo ćwiczyłem i jestem w miarę zadowolony. Chociaż do perfekcji jeszcze trochę :)
Co do Mohga. To zapomniałem Ci pogratulować.
Dzięki :) Tak, uważam go za trudnego. Przynajmniej przy moich ograniczeniach :) Nie wiem jak to jest gdy korzysta się ze wszystkiego co daje gra.
Mohg jest dla mnie wprost rewelacyjny. No po prostu coś pięknego. Wszystko mi się w nim podoba. Nawet wstawka filmowa przed walką też robi swoje. Podobał mi się głos aktora. Fajnie też wypowiada każde odliczanie przy nakładaniu kolejnych obręczy. Szczególnie podoba mi się jego pierwsze zawzięte i mocne "tres". Zwracam uwagę na takie rzeczy, bo to robi niesamowity klimat. To nie są tylko same walki ale też cała otoczka tego wszystkiego robi swoje.
A druga faza narzuca takie tempo, że ho ho! Pierwsze kilka podejść wydawało mi się, że nie dam rady tego wariactwa ogarnąć. Rozwałka naokoło, latanie tu i tam, ogień wszędzie, plus jego broń o bardzo dużym zasięgu. Aż się nie mogę doczekać powrotu do niego :)
Masz do niego dwa mechanizmy ułatwiające - przedmiot kajdanki do powalenia na ziemię dwa razy w pierwszej fazie (bardzo ułatwia) i łezkę eliksiru do zminimalizowania efektu potrójnego wyssania krwi w wiadomym momencie. Można i bez tej łezki, lecząc się 3-krotnie w trakcie, ale po co.
Miałem przeplatankę: najpierw trochę prób bez łzy, potem ze łzą, potem znowu bez łzy, i na koniec już ze łzą.
Kajdan w ogóle nie używałem.
Kiedyś go wręcz nienawidziłem, dziś bardzo lubię.
A ja od samego początku go polubiłem, pomimo tak wielu prób (74). No nie licząc Malenii, to na razie Mohg u mnie pobił rekord. To już Pobratymiec Czarnej Klingi miał sporo mniej (56), a przeciwnik też mocny :)
Aha, ostatnio próbowałem te jego krwawe ataki można parować przez Carian Retaliation, czyli popiół na tarczy, i działa, choć sam miałem połowiczny sukces :-)
W sensie zwykły atak, czy wysysanie życia? Chyba wysysania nie da się? Głupoty wygaduję ale wolę dopytać, bo różne cuda już widziałem :)
Też bym obstawiał to samo co podał Minas Morgul.
Pamiętam jak analizowałem mapy do tych części i gdy zobaczyłem środkowy diagram to skojarzyłęm z DS2. Stąd pomyślałem, że pozostałe to zapewne inne części. Ten z lewej pasował mi właśnie do DS1. Nie analizowałem tylko mapy do DS3, ale tam właśnie chyba tak liniowo to szło.
No i ze niedoceniany DS2 jest gra o 1/3 wieksza niz dwie pozostale.
Dla mnie ta część jest bardzo, ale to bardzo sympatyczna. Bawiłem się tam niesamowicie dobrze. Pytanie tylko jak mi się tam powróci po ekstremalnie szybkich DS3 i ER? Trochę się obawiam :(
A właśnie: jak tam
Gratki za Maliketha. Myslalem ze ci da mocniej popalic.
Dzięki. Nastawiałem się na "łzy i cierpienie", a jakoś sam się zdziwiłem. Być może Maliketh rozkręci się przy kolejnych podejściach. Wtedy może zmienię zdanie :) Chociaż pierwsza faza dała mi popalić.
Tak jak pisze Minas, roznie to bywa z ta trudnoscia... dla mnie byl trudniejszy niz Mogh naprzyklad. I to sporo trudniejszy.
Dla mnie bossowie skaczacy, mega mobilni czy inne teleporty/cuda na kiju sa zawsze trudne bo jak choc na chwile strace z oczu to zaczynam panikowac. ;)
A tutaj to doskonale rozumiem. Stracenie kamery z takiego przeciwnika to najpierw szybkie i paniczne rozglądanie się gdzie on teraz jest. A to może kosztować zgon. Na myszy to chyba ludzie mają wtedy łatwiej. Tak mi się wydaje, bo nie wiem tego. Nie umiałbym grać w ten rodzaj gier na klawiaturze i myszy. Podziwiam, bo nie wiem jakbym to miał ogarnąć :)
Jak po raz pierwszy mi zaczal skakac po kolumnach to myslalem ze wstane, wylacze gre i wyjde. ;)
Ja zwątpiłem przy pierwszej fazie. Wrzuciłem sobie przed chwilą walkę Demonidiasa na tym bossie i widzę różnice. U niego Duchowny był w miarę spokojny, u mnie super szybki gdzieś ze 2-3 razy szybsze ciosy wyprowadzał. No po prostu nie dało się nadążyć za jego serią ataków, atak za atakiem, i kolejne, i kolejne, i kolejne. No oszaleć można :) Tylko, że on grał na premierę, więc może coś zmieniono po drodze? A może algorytm bierze jakieś niuanse pod uwagę i zmienia styl walki bossa? Ciekawe co tam pod maską siedzi?
Moj ulubiony boss w grze. Jego custcenka daje mi "ciary". "Ohh Death! Become my blade once more!" Uwielbiam takie klimaty. ;)
Powinien miec dwa pelne paski HP.
Przerywnik filmowy bardzo dobry. Klimat utrzymany na wysokim poziomie. Już jestem chyba blisko końca. Teraz jak już ogarniam co nieco z historii tego świata, to wreszcie będzie można będzie obejrzeć ten film, który kiedyś mi ktoś tutaj podrzucił. Nie ruszałem, bo stwierdziłem, że lepiej mi zagrać, a dopiero potem oglądać, bo będę już sporo postaci kojarzył. A tak nic nie znając, to zostanę zasypany dziesiątkami imion nic mi nie mówiących. I chyba dobrze zrobiłem. Teraz będzie można oglądać ze zrozumieniem i od razu będzie się to ładnie ze sobą układać i mi wyjaśniać.
spoiler start
Gdy karmiłem Gurranqa w Caelid tymi Morowymi Korzeniami, i po którymś razie mnie zaatakował, to ta walka była przerażająca. Dobrze, że się uspokoił, bo jeszcze tak agresywnej bestii to nie widziałem. Potem sobie pomyślałem, że przechlapane by było gdyby on był bossem. No i masz, wchodzę przez mgłę, a tu Gurranq. Myślę, no ładnie. Oto i moje obawy się urzeczywistniły :)
Natomiast nie wiedziałem, że Maliketh to druga faza. Myślałem, że ten legendarny boss, to od razu będzie Maliketh. A tu proszę jaka zmyłka.
spoiler stop
A 2 pełne paski HP w sumie mogły by być. Ale z nas masochiści :)
Juz blisko koncowki. Oj jestem ciekawy co to bedzie. Rozni bossowie sa w tej grze "polaryzujacy" ale chyba zaden nie wywolal tylu emocji od "cos pieknego" do "niepasujace do gry niegrywalne gowno" co finalowy. ;) Pomijam tu dodatek.
Masz na myśli Elden Beast? Chyba kiedyś gdzieś nawet zacząłem oglądać jakiś filmik i przez chwilę widziałem jak wygląda. Jednak tak mi się film spodobał, że od razu wyłączyłem, bo stwierdziłem, że może zagram i po co sobie spoilerować. No i dobrze zrobiłem, bo pomimo tego, że go widziałem, to zupełnie mi to wyleciało z głowy. Nic nie wiem o nim, ani jak wygląda, ani jakie ma ataki, ile ma faz. I fajnie, bo będzie w ciemno. Nawet nie wiem czy trudny, czy łatwy. Chociaż jak widać różnie to potrafi wyjść z tą trudnością.
Sledzenie twojej podrozy przez Lands Beetween stalo sie takim moim "guilty pleasure".
A tak czasami się zastanawiam czy nie przynudzam tu tymi swoimi wpisami. Ale jeżeli ktoś się znajduje, komu się dobrze to czyta, to miło. Dzięki :)
Przypominasz mi "stare dobre czasy". ;P ;)
Stare dobre czasy tego forum? Czy chodzi ci o nasze fascynacje jakąś grą w czasach naszych młodych lat?
Jak wam się podobają w Farum Azula wojownicy z 2 mieczami? Ależ mnie zaskoczyli tym co potrafią. Jedni z najtrudniejszych w całym ER wg mnie. Muszę sobie ich poćwiczyć, bo nie nadążam za ich tempem. Zresztą pozostali z innymi broniami też są mocarni.
Cieszy cieszy, jak najbardziej :)
spoiler start
Faktycznie, czyli piesek okazal się formalnością?
Piesek w sumie tak, ale to przed pieskiem, to inna historia.
Duchowny zachowywał się bardzo nieprzyzwoicie. Myślałem, że chyba nie dam rady go ogarnąć. No nie dość, że bije potężne obrażenia, to jeszcze robi to w tak ekspresowym tempie, że mógłby się nazywać Malenia 2. Już miałem czarną wizję i przerażało mnie to. Po kilku zgonach zacząłem testować jak się na nim sprawdzą ataki z wyskoku i to wiele zmieniło. Po raz pierwszy zobaczyłem fazę nr 2. Oczywiście kolejne podejścia też oswajają. Boss zrobiony za 13 razem, z czego 2 razy spadłem w przepaść. Ależ to była niespodzianka, bo nawet nie wiedziałem, że tam jest pas odstępu od muru. Potem miałem uraz, bo cały czas mi się wydawało, że zaraz spadnę. Tym bardziej, że spadłem dzisiaj ze 2 razy gdy próbowałem ubić Robaczywą Gębę nr 2 w Farum Azula. Znowu wróciły wspomnienia z lasu i ucieczki ze slalomami :)
Maliketh - drugą fazę widziałem tylko 3 razy i wyglądały one tak:
1. zgon od razu, nawet nie za bardzo wiedziałem co się dzieje
2. jw.
3. stwierdziłem, że olewam to i nie biegnę do niego, stoję w miejscu i zobaczymy co zrobi, no i zaczął swoje tańce, które jakoś ogarnąłem za pierwszym razem gdy nie zaliczyłem natychmiastowego zgonu.
W sumie trochę szkoda, że tak szybko, bo myślałem, że trochę się pomęczę na nim. Miałem szczęście, czy nie jest taki trudny? Jak to wyglądało u was? W sumie to ciekawi mnie jak będą wyglądały moje kolejne podejścia do niego. Tak sobie teraz myślę, że fajny ten boss. Nie spodziewałem się takiego tempa i obrażeń. Ale w sumie dobrze jest :)
Mohg to była długa przeprawa, bo poszedł za 74 razem. Tak wiem, że słabo. No ale co poradzę?
A tak swoją drogą, to te obręcze (1-2-3) co na nas nakłada, to coś nam robią, czy tylko pokazują ile razy już policzył?
spoiler stop
Godskini za 1 razem przy Twoim buildzie - nieźle.
Halo... stop... za 4 razem. Za pierwszym to poszedł gruby w Wulkanicznym Dworze. Jako pojedynczy boss. A duet poszedł za 4 razem. Tym bardziej, że wzięli mnie najpierw z zaskoczenia, bo nie wiedziałem, że tam będą i nie byłem na to gotowy. Zwiedzałem sobie lokację i mi przerwali :)
Farum Azula - ognisko: Transept Smoczej Świątyni
Zastanawiam się jaki jest cel tego ogniska?
No i jakby się ktoś przypadkiem pytał ;-) to tak, sztyletem też można wbić staggera, nawet bossom, jak się uprzeć oczywiście, bo dużo lepiej parować gdzie się da, lub śmigać tak po prostu ;-)
Dziękuję za pamięć :)
Jak zauważyłeś i napisałeś, Malenia to generalnie najtrudniejszy boss podstawki ER.
Jeszcze wszystkich nie widziałem ale chyba tak jest.
Może zachęta do sięgnięcia do DLC
Powoli zaczynam się zastanawiać, którą wersję kupić: PS4 czy PC. Sam nie wiem. Chyba PS4, bo save nie przejdzie na PC, prawda? A może jeżeli trafi się jakaś spora promocja na Steam, to bym kupił ponownie podstawkę + dodatek.
Co do trudności to nie wiem co Ci konkretnie sprawia największy kłopot. Czy ogólna mechanika / moveset / szybkość bossa, czy jej odnawianie zdrowia, czy może jej gwoźdź programu czyli Waterfowl Dance.
Odnawianie zdrowia akceptuję i nie narzekam. Z uwagi na moje narzucone ograniczenia, mam trudno, bo nie mam jeszcze aż tak dużych zdolności do uników. To nie to, że w ogóle jej nie czuję. Moja pierwsza w życiu walka z nią trwała 4m30s. Nie wiem jakim cudem uniknąłem AOE. Nie uczyłem się jej ruchów z filmów. Kiedyś coś widziałem ale to tak jakby przez mgłę... nie za wiele nawet pamiętałem. Tak czy inaczej teraz po 150 próbach widzę, że jestem cienki i potrzeba sporo czasu żebym to zaczął ogarniać. I to naprawdę sporo. Skończę ER, pewnie potem dodatek, i dopiero wtedy będą sobie powoli uczył się na niej. Jeżeli zacznę teraz, to całość dostanie pauzę na nie wiem jak długo. To bez sensu. Pewnie z pół roku (albo dłużej) mi zajmie zanim ją ogarnę przy moich "zdolnościach". Poza tym czeka mnie jeszcze BB i Sekiro.
Na YT dopiero niedawno zajrzałem ale nic sobie nie ułatwię widząc jak inni przechodzą, bo moje "zdolności" to nie ta kategoria, co u tych ludzi. Jedyne co, to najpierw 100 razy zginąłem i dopiero wtedy sprawdziłem jak to ogarniają na RL1 no hit.
To jest dla mnie rewelacja: (filmik wkleję pod komentarzem)
Chciałbym osiągnąć taki poziom. Właśnie taki styl gry mnie oczarowuje :)
Coś podobnego robiłem ze Srebrnymi rycerzami w DS3, oraz teraz w ER z rycerzami w Elphael obok awatara. Prawie identycznie. Takie tempo miałem w DS3. Tutaj w ER oni przeciągają ataki więc się nie da tak z nimi. Ale poza tempem, to podobnie.
Spróbuję to kiedyś zrobić w taki właśnie sposób. I co ciekawe on ma bardzo podobny miecz do moich. Ja używam długich mieczy, a on szerokiego.
Łuki runiczne i łzy - Widzę, że mamy podobne zdanie. Po prostu nie lubię gdy mi coś działa na czas. Raz, że nie kontroluję tego aż tak i w pewnym momencie mogę się zdziwić. A 2, że nawet gdybym kontrolował, to potem czas mija, a ja i tak muszę sobie dalej poradzić już bez wzmocnień. Dlatego nie opieram swoich walk o takie rzeczy. Zostawiam to i nie istnieje to dla mnie. Zbieram to co prawda, bo podnoszę każdą rzecz z ziemi, ale nie używam. Ja nawet nie wiem czasami co tak naprawdę dają pewne rzeczy. Jeżeli widzę, że czasowe, to dalej się nie zagłębiam.
Parowanie - mówisz, że dają się parować? Hmmm... aż mnie zaciekawiłeś. Jak przejdę ER to zacznę to sobie testować, bo teraz to już nawet nie wiem czy mi ktoś na koniu z nich pozostał. Chyba już nie.
Duet Boskiej Skóry - za piątym razem :-o WOW Jeżeli to bez triku z usypianiem to jestem pod wrażeniem.
Tak, bez usypiania. Dzięki :)
Taka trochę powtórka z Anor Londo z DS1 :)
Ja nawet nie wiem za bardzo jak się tego używa :) W komentarzach i na chacie na YT widziałem, że ludzie rozmawiali o tym ale nigdy w życiu nawet na próbę tego nie zrobiłem. Jak to działa? Przeciwnik pada na ziemię i śpi? :) Ile to trwa? Aż muszę zobaczyć na YT jak to wygląda w praktyce :)
Grubego z Wulkanicznego Dworu zrobiłem przy pierwszej wizycie. Podobnie zresztą Morgotta w Leyndell.
Natomiast chudy mi zawsze sprawiał problemy. Sporo się z nim męczyłem w wieży w Caelid.
Tutaj jakoś nie był aż tak porywczy. Może dlatego, że był to duet i jakoś go stonowali? Nie wiem w sumie.
Najpierw zabrałem się za grubego, a chudego zostawiłem na koniec, bo przewidywałem duże problemy. Jedyne co, to się zdziwiłem gdy zabiłem grubego, co się z nim potem stało. Niespodzianka :)
Co do wykorzystywania bossów kilka razy - w pierwszym odruchu mnie to zniesmaczyło. Ale z czasem gdy zobaczyłem jak ogromny jest świat w ER (szczególnie przy moim stylu gry, czyli zaglądania wszędzie gdzie się da), to zmieniłem zdanie. Cieszę się nawet, że tak jest, bo można sobie ponownie powalczyć bez NG+ itd. Nawet teraz mogę napisać, że cieszę się, że tak zrobili. Niektórzy piszą, że woleliby mniej bossów i krótszą grę. No to przecież mogą tak zrobić. Idą tylko po bossach fabularnych, nie zaglądają do każdych katakumb i w sumie prawie tak będzie :) Jeżeli coś dla kogoś jest za duże, to można chodzić w prostej linii fabularnej. Ja tam nie narzekam. Cieszę się jak małe dziecko :)
Jestem właśnie po Sekiro, i teraz widzę jeszcze wyraźniej, że ta pani jest tak trudna bo jest wyciągnięta z innej gry. Z systemem walki z Sekiro byłaby dużo prostsza.
Sekiro jeszcze przede mną. Ciekawe czy będę miał podobne przemyślenia? :)
trochę nie rozumiem, czemu niektórzy upierają się, żeby nie korzystać z połowy mechanik jakie daje gra
Już kiedyś tłumaczyłem ale mogę powtórzyć :)
Wzięło się to z moich rozgrywek z D2 LoD. Grałem tam amazonką na łuk. Rozwinąłem jedną z umiejętności dość wysoko. Nie pamiętam tych nazw, bo piszę z głowy ale chodzi o strzałę zamrażającą całe grupy potworów. Gdy wchodzisz na koszmar lub nawet dalej, na piekło, to już zabawa się kończy, a zaczyna horror. I na początku cieszyłem się, że mogę wszystko zamrażać, a oni mi nic nie zrobią. Co prawda krótko to trwa (to zamrożenie), ale jeżeli ma się odnawianie many, to można spamować i właściwie poza tymi co mają niewrażliwość na zimno, to idziesz jak na nieśmiertelności. Na początku bawiło, a potem gra z super fajnej zrobiła się bardzo łatwa oraz nudna. Idziesz do przodu i większość nic ci nie jest w stanie zrobić. Stwierdziłem, że nie chcę tak dalej grać, bo nie mam z tego żadnej przyjemności. Właściwie strata czasu. Nie to żeby gry nie były pewną formą "straty" czasu, no ale wiadomo o c chodzi :) Zabrałem punkty z tej umiejętności, zostawiłem tylko 1 lub 2 punkty, już nie pamiętam, tak na awaryjne sytuacje, żeby móc jednak z tego skorzystać gdy nie będzie wyjścia i albo śmierć, albo zamrożenie. I od tamtej pory znowu frajda z grania wróciła.
Od tamtej pory nie jestem zwolennikiem grania w gry na poziomie łatwym. To co jest łatwe ustalam sam na podstawie zaznajomienia się z grą. Ewentualnie oglądam też rozgrywki innych osób i widzę kiedy im idzie łatwo, oraz co jest tego przyczyną.
Na przykład nie gram broniami, które co 1-2 uderzenia wyprowadzają przeciwnika z równowagi lub przerywają mu wyprowadzany właśnie atak. Oczywiście mogą być jakieś awaryjne sytuacje na pokręconych przypadkach ale to już w ostateczności. Najpierw próbuję zrobić to w mój "normalny" ustalony sposób. Wtedy mam satysfakcję z gry. Ten miecz z Darriwila jest dla mnie takim właśnie przedmiotem. Widzę co się dzieje z tymi samymi przeciwnikami gdy ja idę z moją bronią, a co się dzieje gdy idą na nich prawie "wszyscy" z tym mieczem. I na dodatek te osoby są na sporo niższym poziomie postaci niż ja. Ja z uwagi na zaglądanie pod każdy kamień i krzak, mam dosyć wysoki poziom. Wiem o tym i dlatego żeby też nie być zbyt OP do innych i do samej gry, to gdy osiągnę jakiś względnie zadowalający mnie poziom danej cechy, to potem wrzucam punkty w coś, czego nie używam. No coś muszę wybrać, bo tak to bym biegał z tyloma runami, że strach umierać :)
Ta katana Rivers of blood, to nie jest ta, co strzela magicznym półokręgiem na odległość? Jeżeli to ta, to dla mnie odpada, bo to tak jakbym strzelał z łuku :) No nie przemogę się do tego stylu gry :)
Zdaję sobie sprawę, że takie podejście ma mało kto. Ludzie najczęściej po pracy czy szkole chcą się odstresować i nie chcą dalszego użerania się, tylko tym razem w grach. Często czytam takie wypowiedzi. Ewentualnie bardzo się denerwują gdy im nie idzie i sięgają po coś, co uczyni grę prostszą. I ja to wszystko rozumiem. Jednak nie zaliczam się do takich osób. Jeżeli jest zmęczony po pracy, to nawet nie włączam żadnej gry. Po prostu przerwa. A jeżeli mam ochotę na grę, to włączam i nie narzekam, bo nie gram z przymusu :)
Prochy w ER to dla mnie swego rodzaju sytuacja w stylu: "Kolego, weź mi przejdź tego bossa, bo sam nie daję rady. Albo zagrajmy wspólnie żeby go odhaczyć i przejść dalej". Tak to odbieram osobiście. Nic na to nie poradzę. Dlatego też nie gram w kooperacji. Tryb PvP też jest źle zrobiony, bo musieli by zrobić żebym mógł np. wybrać, że chcę pojedynków z osobami, które nie będą mnie spamować potężną magią na jednego strzała. Nie bawi mnie takie coś, że pojawia się gość, rzuca we mnie meteorem czy jakąś niekończącą się wiązką czaru, i ginę od razu. To nie dla mnie. Ale jeżeli komuś się takie coś podoba, to proszę bardzo :)
A to, że taka jest mechanika w grze?
Hmmm.... moje zdanie niczym nie poparte. Tylko domysły. Czasy trudne, trzeba robić wszystko żeby jak najwięcej osób kupiło nasz produkt, to dodamy przedmioty ułatwiające grę. Inaczej nikt poza maniakami cierpienia tego nie kupi. Dlatego dodano prochy, bronie OP, ogniska co 50m, głuchych przeciwników, upadki bez konsekwencji z absurdalnych wysokości, runy na ziemi.
Bardzo mnie denerwuje to, że mogę bić się kimś za plecami odwróconego przeciwnika, a ten jest głuchy. Albo skoczyć z 15m wysokości i przeżyć. Ogniska jeszcze ujdą ale chyba też trochę za często. Tu akurat nie narzekam, bo czasami frustrujące to bywało w DS1-3 ale tam nie było otwartego świata, więc trochę inna sytuacja.
Zdaję sobie sprawę, że może łapiesz się teraz za głowę lub kręcisz nią z niedowierzania. No taki jestem i nic nie poradzę. W prawdziwym życiu sobie ułatwiam. Nie lubię tego w grach.
A i jak tam nasz bossik z pałacu pewnej dynastii?
Rewelacja! Pomysł i wykonanie - niesamowite!
Chyba pierwszy boss, który pomimo dużej trudności sprawił mi tyle frajdy.
Absolutnie żadnego znudzenia czy zniechęcenia.
Tzn, żeby nie było - kilka bossów sprawiło mi frajdę ale ten szczególnie :)
Druga faza była dla mnie ogromnym zaskoczeniem.
W sensie, nie że po pierwszej była druga, tylko to co na niej on zaserwował.
Tempo i rozwałka były takie, że myślałem, że nie dam rady, bo nie wiedziałem co się dzieje :)
Przyznam się, że najpierw próbowałem bez łzy, potem ze łzą, potem jednak naszło mnie żeby spróbować bez niej, a na końcu stwierdziłem, że jednak z nią. Kolejne razy będę próbował już tres-duo-unus bez łzy. Nie mam do tego bossa żadnych "ale". Po prostu nie mam się do czego przyczepić. Chyba. Już trochę minęło i mi się lekko zatarło tyle wrażeń ostatnio :)
Ostatnio zwiedzałem szczegółowo Esphael i zapamiętam je na zawsze. Szczególnie ile prób mi zeszło żeby zabić awatara obok balist to głowa mała. Takiego karkołomnego wyzwania nie zapewniło mi chyba nawet "The Ringed City" z DS3. Mam na myśli tamte anioły. Tutaj musiałem najpierw nauczyć się tych rycerzy po obu stronach awatara. Męczyłem ich do skutku. Miałem taką frajdę z tej nauki jak rzadko kiedy. Ostatnio miałem taką w DS3 w Anor Londo gdy biegałem sobie po schodach przed wejściem do budynku Aldricha. Są tam srebrni rycerze różnego rodzaju oraz jeden specjalny. Zrobiłem sobie wtedy w DS3 wielokrotne serie biegania i uderzania ich tylko po jednym razie, nie więcej moim mieczem. Tylko fikołki. Nagrałem sobie moje "tańce" żeby zobaczyć jak to tak naprawdę wygląda. I fajnie było :)
Tutaj zrobiłem podobnie. Ustaliłem, że żeby ich się nauczyć to mogę im zadać tylko jedno uderzenie na raz, nie więcej, i pozwalam im się na spokojnie wyleczyć. Nie atakuję gdy do mnie podchodzą. Najpierw muszę uniknąć ataku, a następnie po uniku mogę zadać jeden cios. Robiłem to aż do skutku. Najpierw na rycerzu z mieczem. Można powiedzieć, że prawie no hit za każdym razem jeżeli się skupię. Potem poszedłem do tego z włócznią i okazało się, że ten jest o wiele gorszy. Nauka od nowa, bo ciosy inne i w seriach potrójnych. Znowu nauka i frajda niesamowita.
Gdy ich obu opanowałem, to mogłem się zabrać za awatara. Oczywiście łatwe nie było, bo nie dość, że ci dwaj rycerze, to 4 innych zwykłych, z czego 2 do mnie strzela, a 2 przeszkadza obok mnie. Trauma do końca życia :) Ale zrobiłem. Nie wiem jednak czy kiedyś będzie mi się chciało zrobić to po raz drugi. Chociaż kto wie? :)
A nauka tych rycerzy baaaardzo się przydała gdy wyszedłem z budynku na samym dole gdzie jest cmentarz. Ta grupa tych rycerzy dała się we znaki. Oj dała. Gdyby nie moja nauka przy awatarze, to ja nie wiem jakbym to zrobił. I tak było bardzo trudno, bo dużo ich tam jest i mają sporo przeszkadzajek obok. Gdyby nie inni wokół to byłoby w miarę. A tak to jakie ja tam slalomy musiałem odstawiać, to nie zapomnę. Ale emocje były :)
Co jeszcze mogę napisać?
Super boss: Loretta. Co prawda dość szybko ją ubiłem, bo za 4 razem ale kolejny niesamowity boss. Od razu wskoczyła do moich ulubionych. I to do czołówki. Dynamika walki podobna do Mohga. Bardzo chętnie do niej będę wracał za każdym razem. Tylko skubana trochę jest spamerem magii. Ale co tam. Reszta to rekompensuje. Ogólnie polubiłem walki z jeźdźcami. Zarówno Strażników Drzewa, Nocną Kawalerię, jak i Lorettę.
Natomiast ta nieszczęsna pani z grupy "Nic z tego" jest takim sobie bossem. Przekombinowanym. Nie widzę specjalnie czym tu się tak fascynować. To znaczy każdemu podoba się co innego. Mówię tylko za siebie jakby co i nie odbieram zdania innym. I nie jest to podyktowane ilością moich zgonów i brakiem radzenia sobie. Oczywiście co jakiś czas będę do niej wracał i próbował. Może po wielu tysiącach prób zmienię zdanie. Może mi się zacznie podobać. Może. Ale wątpię.
A teraz właśnie za mną na świeżo Duet boskiej skóry. Za piątym. Chociaż tyle dobrze. Wpadłem do nich i niespodzianka. Nic nie zapowiadało w takim miejscu bossa. Idę dalej zwiedzać. Ładna lokacja. Aha.. poprzednia z drzewem Miquelli też bardzo ładna. Podoba mi się pomysł i wykonanie obu. Mniej mi się podobało stado upiorów na samym dole :)
Za to marne zdanie mam na temat smoka pomiędzy 2 ogniskami na początku. Nie wiem kto go tak skopał ale pierwszy smok, który jest do poprawienia. Nic tam dobrze nie działa. Kamera sama zmienia mi cel na różne części ciała. W sensie nie, że skacze ale przy moich ruchach lub ruchach smoka nagle zamiast głowy namierza mi szyję, chociaż głowa dalej widoczna. Jestem przy nogach lub nawet w ich teksturach, a tu ciosy jakby w powietrze. Pierwszy raz tak się męczyłem z nawet prostym uderzeniem smoka. Nie chodzi mi o trudność tego osobnika, tylko o zwykłe uderzenia go. No po prostu 75% moich ciosów to były pudła pomimo stania przy samych nogach i okładania ich mieczem. Mogłem ze 3 smoki ubić zanim zabiłem tego jednego. Oczywiście przez to zginąłem ze 4 razy. Nie przez zadane mi obrażenia, tylko przez to, że trzeba było w nieskończoność powtarzać te same ciosy, bo prawie wszystkie pudłowały. No dobra, raz spadłem, bo nie zauważyłem :)
A co w takim razie z Popiołami wojny? Używasz?
Zapomniałem wspomnieć. Tak, używam ale w sumie rzadko. Radzę sobie bardzo dobrze bez nich :) Są jakieś wyjątkowe sytuacje to tu, to tam, ale to tak rzadko, że nie pamiętam kiedy i gdzie :)
Używam popiołu z serią szybkich pchnięć "Napierające pchnięcie". To jest to samo, czego używa gruby z apostołów boskiej skóry. Wiem jak to jest potężne i jak to boli :) Tyle, że na Malenii to się sprawdza różnie. Czasami zrobi robotę, a czasami gdy ona uskoczy, to wystawiam się na 2 sekundy i nie mogę w tym czasie nic zrobić. Nie da się tego przerwać gdy zacznie to wykonywać. Dlatego nie rozpędzam się aż tak z tymi popiołami, bo się boję spudłowania.
Malenia nie jest taka mocna, jeśli potraktuje się ją szybkimi ciosami z doskoku. Dodatkowo, łatwo wyprowadzić jej przełamanie postawy i załadować kryta, ale to nie Twój build. Jest też wrażliwa na mróz.
W sumie dobrze sprawdza mi się na niej uderzenie 2 mieczami z wyskoku / doskoku. Mogę nawet wyprowadzić 1-4/5 ciosów, najczęściej 1-2 bez bolesnych konsekwencji. Każdy z nich najczęściej przerywa jej atak. Nie zawsze ale nawet w miarę często. Mróz czasami wchodzi. Kilka razy wytrąciłem ją z równowagi ale to było bardziej na początku, teraz nie. Nie wiem czy ja coś inaczej robię, czy coś zmieniłem w talizmanach. Miałem teraz niby od wyskoków ale coś nie bardzo wytrącało. Problemem głównym jest AOE i to 5-krotne super szybkie cięcie. Nie umiem tego ogarnąć. Wiem co trzeba zrobić ale jestem za wolny.
Z drugiej strony jest też coś dziwnego podczas tej walki. Zauważyłem to wiele razy i nie wiem co jest. Obserwowałem już to wiele razy żeby wykluczyć pomyłkę i to jest notoryczne. Mam np. 50% paska HP lub nawet więcej, a moja postać zachowuje się jakby było ZERO. Na początku gdy jeszcze tego nie obserwowałem, to wydawało mi się, że doprowadziłem do tego, że pasek się wyzerował i trzeba poczekać. Ale gdy zaczęło się to powtarzać notorycznie, to zacząłem olewać czy zginę czy nie, i obserwowałem pasek. No i okazało się, że mam go w sporym zapasie, a moja postać nie wykonuje akcji, jakby pasek się wyczerpał. Frustrujące to jest, bo nie wiem czemu tak się dzieje. Poza tym mam talizman (non stop, nie zdejmuję go) z żółwiem od przyspieszenie regeneracji energii, a ona na Malenii jakoś w wolnym tempie się odbudowuje. To samo odnośnie picia estusa (przepraszam za tę nazwę, zamiast butelka modrych łez). Też czasami moja postać nie pije pomimo naciśnięcia przycisku. I nie chodzi o to, że w trakcie walki za szybko coś naciskam. Czasami jestem daleko od niej i spokojnie czekam, i stwierdzam, że wypiję. Naciskam, a tu brak reakcji. No to powtarzam i dopiero wtedy pije. I to też jest notoryczne. Podczas walki bardziej wkurza, bo wtedy wiem, że być może zbyt szybko chcę to zrobić i wtedy nie mogę mieć o to pretensji. Ale czasami wg mnie pomimo szybkiego wciskania wg mnie powinien wypić, a tego nie robi. Nie wiem czy to wina gry, czy PS4. Denerwuje mnie to.
Co do Twoich liczb.
Skoro jest tak jak napisałeś, to może będę dalej próbował. Po prostu widziałem co ludzie piszą w komentarzach pod filmami z nią, i po prostu odechciało mi się. Niektórym zajmuje to kilka/kilkanaście prób. Większość biega na nią w takim stylu na NG-którymś. Z tego co widziałem, to sporo osób wrzucających swoje rozgrywki przechodzi ją po kilkudziesięciu próbach. Ja pierwszy raz drugą fazę zobaczyłem podczas 101 próby. Nie wiem czy będzie mi się chciało dalej liczyć. W sumie to nie ma dla mnie znaczenia to, że zobaczyłem tę fazę 3 razy skoro nie potrafię unikać jej części ciosów. Za duży zasięg ma swojej broni. Wiem, że to żadne tłumaczenie, bo wszystko to jest do uniknięcia. Widać to na filmach RL1 no hit. Ludzie wszystko to unikają i to w szalonym tempie. Gdzie ja do nich nawet przy jej niektórych spokojnych atakach. No nic. Zostawię ją na koniec, bo nie chcę blokować sobie reszty gry. Spróbuję iść najdalej dokąd potrafię i wtedy do niej wrócę. Chyba, że coś innego mnie zatrzyma i będzie większy problem.
Nie jesteś kiepski - ten boss naprawdę jest takim wyzwaniem. Spolecznosc soulsowa nie była na coś takiego gotowa w momencie wyjścia podstawki. Po prostu jedyne pytanie, czy Ci się chce. A jak nie, to nie ma co sobie zawracać nią głowę na siłę. :)
Na pewno nie zostawię tego ot tak. Będę pewnie robił to po ileś prób, i potem przerwa. Ostatecznie chciałbym zaliczyć obie panie. Jakkolwiek to nie brzmi :)
Nie ma się czym chwalić. Naprawdę jestem kiepski.
Na 150 podejść tylko 3 razy widziałem 2 fazę.
Inna sprawa, że część z tego to testy w stylu, że w ogóle mnie nie interesuje zadanie jej obrażeń, a sprawdzenie czy lepiej fikołki w lewo, czy prawo, do tyłu czy do przodu, i takie tam. Ze 25% to walka od niechcenia, bo już mnie to kompletnie nie bawi. Ataki AOE to jeżeli przypadkiem przeżyję, to nawet nie wiem jakim cudem. Kolejne 25% to patrzenie się gdzieś na bok ekranu i walka prawie na oślep - efekt taki sam mniej więcej jak się skupiam i mi zależy. Po prostu nie umiem unikać większości jej ataków. Niektórych to pomimo testów to dalej nie wiem co zrobić żeby nie oberwać. To nie jest typ bossa dla mnie. Podobnie było na Radahnie. Tylko, że tam jakimś cudem go przeszedłem. Większość jego ataków jest chaotyczna i wg mnie powinienem oberwać nie raz, a nic we mnie nie wchodziło. Dziwne to dla mnie. Ale jakimś cudem mi się udało. Tam chociaż miałem tę frajdę, że uparłem się na meteoryt bez wierzchowca i robiłem to potem za każdym razem. Inna sprawa, że ja go chyba z tego co pamiętam nie robiłem więcej razy niż ze 20 może? Tak mi się wydaje. A tyle podejść co tutaj, to ja na żadnym bossie nie miałem.
Mam zasadę, że w żadnej walce nie używam poniższych:
1. wierzchowiec
2. duchy
3. tarcza (poza parowaniem gdybym się uparł)
4. magia itp. (dopuszczam zdejmowanie statusów typu trucizna, szkarłatna zgnilizna, oraz w ostateczności uzdrawianie ale to akurat jest mało opłacalne, bo długo trwa, więc jest ryzyko zgonu niż uzdrowienia, magii do ataków nie używam, to nie dla mnie)
5. łuki runiczne
Używam:
1. talizmany
2. podwójna łza (ale ona działa krótko więc to dopuszczam, i to też włączam czasami, najczęściej zapominam)
Tak sobie wybrałem, bo większą frajdę mi sprawia jakiś stopień trudności gdzie to ja muszę się postarać. I nie mam do nikogo o to pretensji, że nie potrafię jej przejść. Dlatego ostatnio wrzucam punkty w statystyki, które na większość walk nie będą miały wpływu. Przy odkrywaniu mapy tak szczegółowo jak to właśnie robię, to poziomy same wskakują.
Widać więc, że trudny ze mnie przypadek :) Nie za bardzo coś da się zrobić przy takich ograniczeniach.
Już się powoli nastawiam na to, że nie uda mi się jej zrobić. OK, nie muszę mieć każdego zrobionego.
Moim celem nie jest za wszelką cenę przejść wszystkich bossów jakąkolwiek metodą.
Zrobiłem taki wyjątek jeden raz w DS3 na duecie bossów w dodatku "The Ringed City", bo oni blokowali dostęp do pozostałej części dodatku. Musiałem zostawić moją broń i użyć miecza Czarnego rycerza. Nie walczę takimi wielkimi mieczami. Z tym mieczem za 2 lub 3 razem już nie pamiętam przeszedłem bez większych problemów. A z moim długim mieczem (tak jak tutaj w ER) podchodziłem do tamtego duetu w DS3, a chyba ze 30-40 razy i się poddałem. Ani razu przez te 30-40 podejść nie wszedłem do drugiej fazy. Ja chyba nawet nie zbiłem w pierwszej fazie paska HP poniżej 40%. A z tym wielkim mieczem to pierwsze podejście to sprawdzenie jak się tym walczy. Jeżeli były 2 razy, to za drugim razem doszedłem do fazy nr 2 i od razu ją zrobiłem. A jeżeli były 3 razy, to przy drugim podejściu zginąłem pod koniec fazy 1, a za 3 razem wszedłem do fazy 2 i od razu ją zrobiłem za pierwszym podejściem. Wydaje mi się, że były 3 razy. Bardzo chciałem zobaczyć resztę dodatku więc miecz zmieniłem (tylko na tę walkę, bo potem oczywiście od razu wróciłem mojego długiego miecza). Tutaj w ER nic ona nie blokuje, więc .... pozostanie niepokonana. Siostra Friede w DS3 też niczego nie blokuje i też pozostała niepokonana. Takie dwie panie z bronią o długim zasięgu, spoza którego nie potrafię wyjść bez obrażeń.
Zastanawiam się jak ktoś mógł za pierwszym podejściem ją pokonać.
To mam już kolejną panią, która dołącza do grupy "Nic z tego".
Do obu idzie się schodami w dół.
Czyli ER też nie zrobię.
Trudno.. idę dalej.
Została mi ostatnia lokacja do spróbowania.
Całą śnieżną dolinę zwiedziłem w miarę dokładnie. Jest taki mały obszar obok miśka po lewej startowego ogniska, ale to na później, bo ten miś ma ADHD i nic tam nie widać.
Powiedzcie mi, czy te duchy żołnierzy drakonidów to pojawiają się w nieskończoność, czy ktoś je wywołuje? Mam wrażenie, że to jest nieskończona wylęgarnia.
Wszystkie bossy w tej dolinie zrobiłem. Tym razem Ptak rytuału śmierci jakoś lepiej mi poszedł. Może to dlatego, że poprzedni mnie sponiewierał i jeszcze go w miarę pamiętam? Ale też niezły. Co ciekawe walka pod koniec zaczęła mi się powoli podobać.
Natomiast ciekawy przypadek miałem z Nocną Kawalerią. Gdzieś mi się w trakcie walki zapodział strącony jeździec i pozostał sam jego wierzchowiec. Najpierw myślałem, że tekstury jeźdźca się zepsuły ale coś ten koń zaczął sobie obierać kierunek ode mnie, a nie do mnie. Ponieważ ZAWSZE walczę bez konia, ZAWSZE bez wyjątku, nie ważne czy to smok, Nocna Kawaleria, Strażnik Drzewa, czy ktokolwiek inny, to tu aż musiałem wskoczyć na wierzchowca i zacząłem gonić tego konia od Nocnej Kawalerii. Akurat dobiegł do jakiejś skały i jakoś specjalnie nie wymijał mnie. Stałem już na własnych nogach i próbowałem go zabić. Jednak można go było okładać w nieskończoność. Pasek dochodził do zera i nic się nie działo. I potem od nowa pasek spadał do zera, i od nowa. Taka niekończąca się pętla. Koń nieśmiertelny, a jego jeździec nie wiadomo gdzie :)
Mieliście podobną sytuację?
Chyba mam to nagrane. Sprawdzę i wytnę, i wrzucę jako ciekawostkę.
Udało mi się przy kolejnej walce z Nocną Kawalerią coś nietypowego. Przynajmniej dla mnie, bo pierwszy raz coś takiego wyszło. Gdy jeździec Nocnej Kawalerii zrobił skok w powietrze, to ja również wyskoczyłem i udało mi się wytrącić obu z równowagi (stało się to w powietrzu oczywiście). Ciekawe na ile to jest często, bo może jest, a ja się dziwię :)
Orędownik wynaturzeniec z jaskini tak mi się spodobał, że wpada na listę ulubionych bossów. Te jego przeciągane ataki i taniec z mieczem są rewelacyjne. Bardzo mi się spodobał w grze pomysł na przeciągane ataki. To wprowadza taki element niepewności, że za każdym razem jednocześnie boli i sprawia frajdę :)
Oba długie miecze mam już na max, czyli +25 :)
Ordina
spoiler start
Świetny pomysł z tym więzieniem. Trudne to było zadanie.
4 łuczniczki i 3 niewidoczne zabójczynie.
Szczególnie łuczniczki dawały w kość.
Myślałem, że będę miał problem z najwyżej położonym posągiem ale jakoś dałem radę.
Jestem zarówno w Pałacu Mohgwynów, jak i na Świętym Drzewie Miquelli. Jest też Farum Azula.
Co teraz? Przedtem miałem wybór: Śnieżna dolina lub Farum Azula.
Teraz aż 3 wybory.
Co polecacie?
spoiler stop
Tak, rozmawialiśmy o tym i pamiętałem, tylko że miałem wrażenie, że chodziło o ptaki, trolle i te wielkie dłonie niedaleko Ognistego giganta. Tam też próbowałem towarzystwo zagonić do wspólnej bitwy. Zresztą sami tam się leją tak czy inaczej. A że to tak naprawdę dotyczyło Teodora, to mój błąd, w sensie niedopatrzenie. Ale dobrze wyszło, bo nie skojarzyłem i robiłem to bez "podpowiedzi" :)
Jakim cudem
spoiler start
trollem
spoiler stop
?
Ja na to nie wpadłem.
Odkąd w DS3 po raz pierwszy zobaczyłem niedaleko Stróżów Otchłani, że przeciwnicy mogą się pomiędzy sobą bić, to często próbuję sprawdzić czy da się kogoś napuścić na innego :)
Aaa...
spoiler start
i bardzo śmieszne są te jego piruety i zataczanie się jakby był kompletnie pijany. Niezły ubaw miałem za każdym razem :)
spoiler stop
Teodora nie ma już wśród nas. Bardzo trudny boss.
spoiler start
Nie rozumiem o co chodzi z jego atakiem mieczem centralnie na wprost przed jego głowę.
Bierze ten miecz i uderza nim na godzinę 12. Ja jestem albo pod nim w okolicach tyłka, albo jestem obok niego w połowie jego ciała na godzinie 8 / 9, to jakim cudem ten miecz zadaje mi obrażenia? Nawet gdybym był pod jego głową to nie powinien mi zadać żadnych obrażeń, bo wyciąga łapy do przodu i wali tym długim mieczem jeszcze dalej przed głowę. Kompletnie jest to poza moim zrozumieniem. Przez to ta walka jest wg mnie źle zrobiona i źle ją odbieram. Lubię go i chętnie bym z nim powalczył normalnie ale takie dziwne akcje zepsuły w moich oczach tego bossa. Nie przypominam sobie żeby jego poprzednie wersje miały takie coś.
No nic. Kolejne przejście będzie nauką jak go zrobić w sposób elegancki, bo tym razem to było po prostu szczęście w chaosie.
Za to w ramach frustracji napuściłem na niego 3 ośmiornice. Trochę to trwało zanim zagoniłem je do niego ale było fajne widowisko. W jakieś 1,5 minuty zbiły mu 50% paska HP i wytrąciły go z równowagi. Podczas wytrącenia jedna z nich wyskoczyła do góry z jakimś saltem i zdzieliła leżącego Teodora wszystkimi mackami. Na jego lawę są mocno odporne, bo nic sobie z tego nie robiły. A najciekawsze jest to, że wprowadziły go do 2 fazy :)
A wpadłem na taki pomysł przypadkiem, bo wychodząc z jaskini za każdym razem przeszkadzała mi ośmiornica. Przy którymś razie stwierdziłem, że nie chce mi się jej już zabijać, więc ominę ją bokiem. Pobiegła za mną i wpakowała się na Teodora. Odszedłem na bok, a oni walczą ze sobą. No to kolejnym razem próbowałem skłonić kraba ale jakoś się lubią ze sobą i nie da rady. No to rozglądam się kto tam jeszcze jest do grupy chętny i widzę, że wiszą sobie 2 ośmiornice na skale. No to ściągnąłem obie łukiem i biegną do mnie. Chwila zabawy żeby zebrać wszystkie 3 w kółko i wywołuję Teodora. Widowisko przednie jak się okładają wzajemnie. One z wyskoku na niego i młocki macakami, a on z półobrotu z mieczem albo przez głowę centralnie. Całe towarzystwo to twardziele. Wytrzymują ok. 90 sekund w takiej grupie, bo na mniejszych grupach to krócej. Kilka razy to zrobiłem, tak mi się spodobało :) To podchodzi pod leczenie?
spoiler stop
Varee - czyli on jest potrzebny tylko do tego mauzoleum? Jeżeli tak, to na chwilę obecną sobie go zostawię, bo szukanie wszelkich informacji w internecie na temat ER, to u mnie co chwila spoilery. Gdy już przejdę ER, to co innego.
Płyty vs cyfra - cyfra wygodniejsza, to bezdyskusyjne. Gdyby ona jeszcze była traktowana jak płyta, że nie wymuszają tego i owego. A tak, to płyta jest odcięciem się od tych dziwnych pomysłów. Jednak jest niewygodna.
Biorąc pod uwagę Twój obecny progres i dotychczasowe poczynania nie sądzę abyś miał jakieś większe ścianki z dalszymi bossami.
To się okaże :)
Byli już tu tacy co podobno Malenię pokonywali za pierwszym razem :-o, no to nic mnie nie zdziwi :-)
Solo? Słyszałem, że podobno łza naśladowcy może załatwić sprawę. Nie wiem czy to prawda. Tylko dla mnie to już nie jest solo.
***
Odkryłem sporą część lewej strony śnieżnej doliny. Te wielkie niedźwiedzie to jakieś agresywne jak ten w jaskini w Caelid. Agresja i szybkość na najwyższym poziomie. Aż ledwo można nadążyć :) Lubię z nimi walczyć ale te są już trochę ponad mój poziom. Muszę je sobie kiedyś poćwiczyć, bo o ile z tymi spokojniejszymi jeszcze daję radę, to z tymi dwoma tutaj to jednego dałem radę, ale ten drugi obok już mnie pokonał. Ale najlepsze jaka zadyma się robi przy ich szale. Kilka metrów we wszystkich kierunkach zero widoczności. Nie wiadomo gdzie jest misiek i co szykuje. Świetne to jest :)
Te szalone zakapturzone trolle to też niezła przeprawa. Szaleństwo na maksa. Ciężko się je robi, bo nie można się rozpędzić przy ich rozkręceniu się. Ale klimat jest :)
Zrobiłem tę jaskinię, o której pisałeś. Wpadło sporo kamieni [8] i jeden miecz mam już na +25, a drugi na +23. Jednak wystarczy, że znajdę jeszcze tylko 3 szt. kamieni [8] i mogę go też ulepszyć na +25. Ciekawie będzie, bo już dalej nie da rady. Muszą wystarczyć. Chociaż Miecz nocy i ognia mam na +10 i może się przyda (bez specjalnych ataków, tylko normalnie w dłoń i jazda). W jaskini bossik znajomy i miło się go robi. Taki prosty i w miarę spokojny. No może poza teleportem, bo wtedy wpadam w panikę czy nie jest obok mnie, bo wiadomo, że zgon momentalny :)
Po kilku spotkaniach z bohaterami z Zamor stwierdzam, że bardzo mi się podobają ich ruchy i ataki. Efektowna jest ta ich studnia grawitacyjna, czy jak to się tam nazywa, nie pamiętam teraz. Niby są łatwi ale bardzo przyjemnie mi się z nimi walczy. Zarówno z bossami, jak i mini bossami.
A cała ta kraina jest świetna. Poziom trudności wysoki ale odczucia z gry bardzo przyjemne :)
Dzięki za info o kamieniach [8] i dzwonkach [7] i [8] :)
Właśnie... co z tym Varre? Wracam do niego co jakiś czas ale on dalej jedyne co potrafi powiedzieć to to, że mam skorzystać z tego co mi dał. Ale ja nie gram online. Jakaś podpowiedź? Nie chcę szukać w sieci, bo zaraz znowu jakiś spoiler wynajdę jak ostatnio z
spoiler start
duetem ptaków i Nocnej kawalerii.
spoiler stop
Zapytam o Jaskinię guseł i jego bossa:
spoiler start
2 apostołów i ślimaka. Mam tego bossa za sobą ale najpierw szukałem ślimaka, bo pamiętam moje pierwsze spotkanie ze ślimakiem i tam wystarczyło go zabić, a Rycerz Tygla znikał. Tu myślałem, że jest podobnie i apostoł też mi zniknie. Biegałem po całej jaskini i szukałem gdzie on może stać ale albo on się pojawia, albo nie trafiłem na niego. Poddałem się w końcu, bo i tak już mnie nieźle ostrzelał ten chudy, więc zabiłem go, potem grubego, no i na końcu pojawił się ten ślimak. Już nie chciałem testować jak długo można mu pozwolić żyć, bo skoro za pierwszym podejściem zrobiłem dwóch apostołów, to nie chciałem ryzykować powtórki walki z nimi. Czy on coś możne znowu przywołać jak się go zostawi? Ciekawi mnie to :)
spoiler stop
.
Co do DLC, gdzieś ostatnio byłem w sklepie i głowę daję, że widziałem płytkę Elden Ring + Shadow of the Erdtree, ale na PS5, nie wiem jak jest z PS4. Tak wspominam, bo wiem ze Ci zależy na zakupie i nośniku fizycznym.
Hmm... a gdyby tak do PS4 włożyć płytkę z PS5 jako dowód zakupu dodatku? Ta aktualizacja ER, którą zrobiłem ze względu na problemy z kontrolerem odnośnie skoków, to podobno ściągnęła również dodatek tylko go ukryła, bo go nie kupiłem. To może ten dodatek by się odblokował gdybym włożył płytkę z PS5? Jak myślicie? W sensie, nie że z płyty PS5 by to szło, tylko płyta by była potwierdzeniem zakupu dodatku, a sam dodatek podobno już mam na dysku w konsoli więc by stamtąd szło? Marzenia, co nie? :)
Z bossów to została Ci cała śmietanka, czyli najlepsze przed Tobą :-)
Tu się okaże jak cienki jestem :)
Ponieważ to śmietanka, to będę liczył moje zgony szczegółowo.
Poza imionami bossów (oraz wyglądem Malenii oraz Mohga), to nie mam kompletnie pojęcia co mnie czeka i jak oni wyglądają.
Thalar, cieszę się, że tak Ci podeszły te miecze :-) Ja to nie wiem co mam z tym swoim gustem, albo coś małego typu sztylety czy pięści, albo dziwnego, albo wielkiego, albo rympałkowatego, albo perfumowego... A katany, proste miecze czy nawet te nowe lekkie wielkie miecze z DLC to jakoś mniej mi pasują. Co nie zmienia faktu, że DW jest świetny dla wszystkiego :-)
Każdy ma swoje upodobania i preferencje. To nic złego przecież :) Cieszmy się każdy tym, co lubi i czym mu się walczy lepiej :) Dobrze, że jest tyle różnych broni i każdy może sobie coś znaleźć albo przetestować jako wyzwanie.
Potwierdzam, DW jet świetny.
Także
DW w DS2 z tego co pamiętam to nie jest dokładnie to samo co w ER.
Tak mi się coś kojarzy ale może się mylę.
Mam nadzieję, że się mylę, bo gdy kiedyś zagram ponownie w DS2, to właśnie chciałbym z DW :)
Przypomnisz mi, jak się te miecze nazywają?
Długi miecz - ma też mniejszą wersję o nazwie, a jakże: Krótki miecz, do kupienia u NPC: Cienie bliźniaczej służki oraz u kupca tylko którego? :) Jak będę miał włączoną konsolę to sprawdzę ale prawdopodobnie to jest ten na drodze do Zamku Morne, czyli obok Nocnej Kawalerii. Tak na 99%
Od roku trąbię na lewo i prawo, jaki to Elden nie jest cudowny, bo ma fajnie wykonaną walkę na dwie bronie. Oczywiście ani razu tak nie zagrałem :D.
Nie gwarantuję, że się spodoba ale jak dla mnie to jest rewelacja. Przyciskiem L1 jest właśnie używanie 2 mieczy. Trzeba się przestawić z R1. Na początku trochę dziwne ale teraz już nawet o tym nie myślę. Gram odruchowo. A najlepsze jest to, że dzięki temu, że używam tych 2 mieczy to zacząłem lepiej wykonywać fikołki. Widzę lekką poprawę i myślę, że będzie jeszcze lepiej. Obawiam się tylko tych bossów co są przede mną, bo powoli zbliżam się do końca. Podobno jest ich 166, a jeżeli się nie pomyliłem w liczeniu, to aktualnie mam już za sobą 148.
Ile jeszcze fabularnych bossów przede mną?
Wiem, że jeszcze przede mną:
spoiler start
1. Mohg
2. Maliketh
3. Elden Beast
4. Malenia
5. Duet apostołów
6. Duet Nocnej kawalerii
7. Duet ptaków (tylko nie wiem czy rytuału, czy zwykłe)
8. Theodorix
9. Placidusax
spoiler stop
Tych znam tylko z nazwy. Niektórych nawet nie widziałem.
Wygląda na to, że jeszcze jakaś dziewiątka.
Nie piszcie imion... tak tylko sobie głośno myślę :)
W sumie dopiero teraz do mnie dotarło po co jest tam ognisko. No przecież żeby porozmawiać z Meliną :)
Filmik super :)
Podobne kiedyś widziałem z D2. Też tak samo śmiesznie zrobione. Może to ta sama ekipa.
Co do kamieni [8] to już właśnie na kilka sam trafiłem zanim przeczytałem ale dzięki :)
Ośmiornica mi rozbiła posąg dla 3 szt, jednego luzem też gdzieś znalazłem, a jednego miałem. To razem 5. Brakuje mi 1 szt żeby ulepszyć miecz na +25. Za Theodoriksem znalazłem 4 sztukę kamienia na +25.
Farum Azula to ścieżka krytyczna.
To znaczy?
Druga część zimowej krainy jest opcjonalna, o ile nie planujesz DLC.
Nawet gdybym nie kupił dodatku, to i tak zagram we wszystko co daje podstawka :)
Ale raczej kupię. Szkoda tylko, że będę musiał kupić jeszcze raz podstawkę.
Chociaż fajnie by było gdyby jakoś to Sony ogarnęło. Jednak pewnie nie, bo powiedzą, że sprzedam płytkę, a cyfra zostanie. I w sumie będą mieli rację. Tzn. nie sprzedałbym, ale jednak większość ludzi by tak zrobiła.
Ordina fajna jest. Kamienie [8]. Prowadzi do dwóch innych krain. I wszystkie one są ciekawe imho, zwłaszcza bossowie. Nic nie sugeruję, niech poprowadzi Cię światło łaski.
Nie trafiłem jeszcze do Ordiny. Nie wiem gdzie to, ale w końcu znajdę.
(...)to się włącza taka animacja gdzie postać kręci kosturem ze zdziwieniem przez ponad sekundę i zwykle można w tym czasie oberwać od bossa.
Niedobrze. Na przyszłość dobrze wiedzieć gdyby mnie naszło na maga. Ale to pewnie gdzieś odległa przyszłość.
Ja bym zaczął od tych krain właśnie, a później Farum.
Tak właśnie zrobiłem przypadkiem. Stwierdziłem, że skoro teraz mam zimę, to ją pociągnę dalej.
Klimatycznie jest z tą zamiecią. Bardzo mi się podoba, bo atmosfera przygniata.
Na dłuższą metę trochę męczące ale klimatyczne.
Nie wiadomo co jest parę metrów przede mną i strach się gdzieś ruszyć szybciej :)
Ale uwaga! Zarówno w tych krainach, jak i w Farum Azula znajdziesz kilka potężnych przedmiotów, talizmanów itp. Jeśli więc trafiłbys na coś trudnego, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wrócić do Farum i tam pozwiedzać oraz się wzmocnić.
Przedmioty to pewnie nie dla mnie? :)
Talizmany jak najbardziej przytulę.
Zwiedziłem prawą część tej śnieżnej doliny. Od ogniska aż do teleportu. A w lewo to tak do miśka, bo mnie przegonił i od niego w górę pionowo do rzeki. Lubię z nimi walczyć ale tutaj w takich warunkach jakoś mi się na razie odechciało. Wrócę później, bo nie zostawiam przeciwników. Jakieś 25% tej doliny sprawdziłem szczegółowo (tak myślę). Potem przeniosło mnie za rzekę i tam pierwszy boss już nie żyje. Doszedłem do jakichś zabudowań ale nie wchodziłem tylko skręciłem na dół w kierunku rzeki i dotarłem do Theodoriksa (jeszcze go nie ruszałem). Po drodze znalazłem 2 jaskinie. Jeszcze nie wchodziłem. Tyle na razie. Dobrze, że za rzeką trochę przejrzyściej z powietrzem. Od razu ulżyło.
Ta kraina nie jest jakaś trudna. Przynajmniej ten fragment, bo nie wiem co dalej. Gdy wpadłem tam po mapę i trafiłem na tę kobitkę z łukiem na wilku, to myślałem, że cała kraina taka będzie. Dobrze, że to na razie jedna pani. No chyba, że trafię na ich obóz, to chyba koniec ze mną :)
A te moje 2 miecze ładnie się spisują. Jestem zadowolony. Myślałem, że będzie słabo, a tu wprost odwrotnie. Pewnie zaraz trafię tam gdzie mnie sponiewierają i zmienię zdanie :)
Pytałem się ostatnio:
Jeżeli zabiłem Rykarda, a mam jedno zadanie (list) kierujący mnie do zimowej krainy, to co z nagrodą za wykonanie tego? Tanith już nie ma.
Podobno nic z tego, bo nie taka kolejność.
Otóż zaprzeczam. Wykonałem to zadanie i pomimo, że Rykard już nie żył, a Tanith nie za bardzo chciała ze mną rozmawiać będąc zajęta wiadomo czym, to w pokoju gdzie wcześniej było kilka osób i ta dziewczyna co nas zaprosiła do zamku, to na jednym ze stołów leżała nagroda chociaż nikogo w pokoju nie było.
Także nagrodę otrzymałem :)
Aha, już wiem czemu nie znalazłem. Byłem na szczycie tej czaszki (tam znalazłem popioły wojny) ale najpierw moją uwagę zwrócił wir do skoku. Jednak po dostaniu się tam trafiłem na kilka sztuk tych dużych ptaków, więc po wyeliminowaniu ich od razu pobiegłem zadowolony do wiru zamiast na spokojnie rzucić okiem tam gdzie stałem. Dzięki za trzeci kamień :)
Teraz potrzebuję kilkunastu [8].
Czy da się dostać do różnych widocznych miejsc w tym olbrzymim kotle płomienia, czy to tak tylko dla ozdoby? Próbowałem w kilku miejscach zeskoczyć ale za każdym razem ginąłem i dałem sobie spokój. W sumie tylko nie wiem po co tam jest w takim razie ognisko na samym szczycie?
Zastanawiam się czy najpierw iść do drugiej zimowej części mapy (tej ukrytej), czy zabrać się za Farum Azula.
Takie granie właśnie mam teraz jakby co :)
To już się więcej nie powtórzy z ER.
Druga trudność to sam teren, można się na czymś zahaczyć lub nawet spaść w dół :-) Tak jak FS miał fantazję umieścić obu Pobratymców CK na pochyłościach, tak tego dziada na nierównym terenie ze skałkami i innymi tam.
Udało mi się nie spaść ani razu :) Tutaj teren praktycznie nie przeszkadzał. Za to te dziury w Stolicy przy Margicie to było coś, co mnie wyprowadzało z równowagi. Gdybym miał wskazać co mnie najbardziej do tej pory denerwowało w ER to chyba na pierwszym miejscu byłoby właśnie to. Mnie nawet nie denerwuje zgnilizna cy bagna. Zawsze po części mi się to podobało, bo dawało klimat. Wiem, że mi jako graczowi to utrudnia, ale jednak podoba mi się to, bo stanowi wyzwanie.
A nie.... wiem co mnie bardziej lub na równi denerwuje w ER: to, że Łowca dzwonków nie pozwala mi na nic gdy moja postać wstaje, a ja nic nie mogę zrobić i ginę od jego ciosu. I tak non stop. To jest głupie. Powinni się zdecydować w tym FS: albo przeciwnicy biją nas i nie pozwalają nigdy wstać, albo powinni pozwolić na choćby 1s żeby móc zareagować. A tak, to równie dobrze mógłbym od razu zginąć od 1 strzału. Tu przynajmniej bym nie miał pretensji. Poważnie.
Nie, nie... on już nie żyje. Ja sobie po prostu dokończyłem zwiedzać jego krainę :)
Ale dobrze wiedzieć gdzie co mogę znaleźć :)
Natomiast jeżeli obok niego jest kamień +25, to hmm.... coś słabo w takim razie przeszukałem te tereny.
Fajne fikołki ten olbrzym robił :)
Dziękuję za opis odnośnie przełamywania postawy. Muszę się z tym dokładnie zapoznać.
Ja w sumie tylko przy pierwszym przejściu miałem problem z tym mozolnym biciem po kostkach, ale ta faza jest względnie krótka :). Obecnie to nawet lubię.
Zabawne jak on się za tę kostkę łapie i wyje :)
No zobaczymy co z tego wyjdzie, bo tyle już gram w ER i praktycznie w ogóle nie widzę u siebie żadnego przełamywania postawy. Widuję to ale jest to tak rzadko, że nawet nie pamiętam kiedy to ostatnio było. Inna sprawa, że ja praktycznie nie używam ataków ładowanych.
OK, sprawdziłem na YT. Już wiem gdzie dokładnie leżał ten kostur.
Sam go znalazłem, bez podpowiedzi :)
No właśnie ciekawe to jest, że teraz mi idzie gorzej. Ale to jest tak chyba u większości osób :)
Mi się ten boss bardzo podoba. Zyskał moją sympatię od razu.
Nie jest taki łatwy jak się wydaje. To znaczy jeszcze drugiej fazy nie rozgryzłem, bo pierwsza jest prosta. A przerywnik filmowy niezły :)
W sumie krótko z nim walczyłem, bo chyba z 5-6 razy. Trafiłem do niego już pod sam koniec dzisiejszej rozgrywki, bo mapę zwiedzałem, potem katakumby, i na końcu stwierdziłem, że jeszcze rzucę okiem za zakrętem i wpadłem niechcący na niego :)
Piszesz o mieczu +25, a ja nie będę ich ulepszał.
Jest też szansa, że to mnie przerośnie, więc ..... :)
R2H - co to? Atak ładowany?
Raczej sam. Co prawda o niektórych ukrytych miejscach lub przedmiotach dowiaduję się niechcący oglądając czyjeś przejścia ER, to tego nie kojarzę żebym gdzieś widział i potem po to wrócił. Musiałbym dokładnie zobaczyć miejsce gdzie ten kostur leżał. Wtedy bym wiedział na 100% czy sam, czy nie. Jeżeli gdzieś znajdę film z tych katakumb to dam znać.
A tak swoją drogą, to podoba mi się, że próbujesz znaleźć miejsca, które są trudno dostępne i być może ich nie odkryłem. Poproszę o więcej, bo w końcu coś się trafi, a to w sumie dobrze :)
Wiem np. że mam 2 braki w książkach z przepisami. Jednak to jakieś wysokie nr więc może jeszcze znajdę. Chociaż chyba małe szanse.
Miałem nawet pisać, abyś się nie martwił pustką i mrozem, bo Olbrzym Cię wkrótce rozgrzeje ;-)
Właśnie dzisiaj wpadłem do niego niechcący. Ach to FS, lubi robić niespodzianki :)
Za pierwszym razem prawie go przeszedłem. Niestety jest już więcej razy i na razie grzeję się u niego :)
***
spoiler start
PS. Myślałem, że widziałem już duże łapki, ale widzę, że jest i trzeci rodzaj. Oj, ciężkie one. Nie wiem czy już prędzej nie wolałbym spotkania z upiorem spod ziemi.
Myślałem, że da się je wciągnąć w walkę z trollem i ptakami. Nie są chętne aż tak. Prawie prawie się udaje i odchodzą :)
spoiler stop
Obejrzałem.
Moje wnioski:
Gdy skończę ER, to idę na Pobratymca Czarnej Klingi, całkowitym golasem (RL1+0), bez niczego (również żadnych talizmanów ani wzmocnień, kompletnie nic - zero), tylko z moimi dwoma długimi mieczami (oczywiście bez ulepszeń).
Będzie trudniej niż pałką, bo nie będzie niestety wytrącania gargulca z równowagi.
Obstawiam więcej śmierci i dłuższy czas. Nie szkodzi :)
Kostur Ogara - tak, to dokładana nazwa.
Pytałem, bo wtedy nie miałem włączonej konsoli i stwierdziłem, że poszukam w sieci co to dokładnie jest i gdzie to było. Niestety nic mi nie znalazło stąd moje pytanie czy to dokładna nazwa.
Chciałem uniknąć sytuacji gdzie szukam czegoś, co może nazywać się zupełnie inaczej.
Tak, mam go. Czy pamiętasz gdzie to leżało dokładnie? Aż mnie zaciekawiłeś :)
Ale absolutnie nie szukaj go specjalnie. To tylko taka ciekawostka i mały test na dokładność opukiwania ścian ;-)
To była niezła zmyłka żebym nie szukał specjalnie :)
Już miałem tu przyjść i napisać, że niestety nie mam. Najpierw szukałem wśród kosturów od magii. No bo w sumie czemu miałbym myśleć inaczej? Nie znalazłem. Jednak coś mnie tknęło. Bo czemu twierdzisz, że nazwa poprawna, a mi nic nie znajduje? Zacząłem drążyć jak to może się nazywać po angielsku i znalazłem. Pokazał się obrazek i od razu coś mi zaświtało, że takie coś podnosiłem. No nie ma możliwości, że się mylę. Jeszcze raz szukam i nie ma. Ale wtedy stwierdziłem, że może to nie jest od magii. Zacząłem szukać w normalnych broniach i jest!
Znaczy czy jakby w te beczki rzucić jakimś drobnym słabym przedmiotem typu garnek i wybuchły, to czy efekt byłby taki sam. Ale sprawdzał nie będę.
Jak nie zapomnę, to sam kiedyś sprawdzę, bo temat mnie zaciekawił.
Kraby? (...) Ja do dzisiaj tych dziadów unikam jak tylko mogę, bo wcale nie są proste :). A jak już muszę zawalczyć, często obrywam.
Ja tak mam z rakami, które większość nazywa krewetkami. W sumie nie wiem czemu. Krewetki to kompletnie nie przypomina. Najpierw ich unikałem. Ostatnio stwierdziłem, że to bez sensu i próbuję je jakoś ogarnąć, Chyba mi się powoli udaje wypracować na nie sposób. A wg mnie biją mocniej niż kraby :)
Minas Morgul dobrze pisze :)
Sam zapomniałem wspomnieć o kamieniach do ulepszania broni. Nie wiem jak mogłem o tym zapomnieć, bo to przecież jest podstawa tej gry. Bez ulepszenia broni to nawet z wysokimi statystykami i wysokim poziomem będzie niesamowicie trudno. Na tym to polega, że bronie koniecznie ulepszasz. Zwróć tylko uwagę jakimi kamieniami, bo są dwa rodzaje:
1. Kamień kowalski
2. Ponury kamień kowalski
To są wykluczające się kamienie, a nie, że jedne słabsze, a drugie lepsze. Stosuje się do konkretnej broni ALBO jedne, ALBO drugie.
Ponure kamienie kowalskie - mają 10 poziomów, a żeby zwiększyć o 1 poziom, to potrzebujesz tylko 1 kamień ale z konkretnym numerem. Np. "Ponury kamień kowalski [3]" podbija poziom z 2 na 3, itd.
Zwykłe kamienie kowalskie - mają 24 (25) poziomów ale tu jest trochę zawiłe, bo:
a) na poziom +1 - potrzeba 2 sz. kamienia kowalskiego [1]
b) na poziom +2 - potrzeba 4 sz. kamienia kowalskiego [1]
c) na poziom +3 - potrzeba 6 sz. kamienia kowalskiego [1]
d) na poziom +4 - potrzeba 2 sz. kamienia kowalskiego [2]
e) na poziom +5 - potrzeba 4 sz. kamienia kowalskiego [2]
f) na poziom +6 - potrzeba 6 sz. kamienia kowalskiego [2]
g) na poziom +7 - potrzeba 2 sz. kamienia kowalskiego [3]
h) na poziom +8 - potrzeba 4 sz. kamienia kowalskiego [3]
i) na poziom +9 - potrzeba 6 sz. kamienia kowalskiego [3]
itd. aż do poziomu +24.
Ostatni 25 poziom jest specyficzny ale to już na później żeby nie mieszać aż tak :)
Za ulepszanie płaci się runami, więc albo ulepszasz postać, albo broń. Sam wybierasz na co przeznaczysz te 4.000 runów.
Kamieni nie da się wyjąć, więc raz użyte pozostaną tam na zawsze. Wybierz więc broń i ulepszaj tę, a nie, że co chwila inną. bo tak to każda będzie słaba. Potem gdy znajdziesz więcej kamieni, to OK, ale na początku wybierz jedną i tego się trzymaj.
Pierwsze kilka poziomów broni możesz podbić samemu na kowadle obok pierwszego kupca w grze. On się nazywa Kale i jest zaraz za Strażnikiem Drzewa na początku gry. Od któregoś poziomu (4 lub 6) kowadło nie wystarczy i trzeba trafić do Twierdzy Okrągłego Stołu albo do kowala. Obie rzeczy trochę później w grze. Chociaż wydaje mi się, że do tej Twierdzy to już chyba dostałeś zaproszenie i tam byłeś. Mam rację?
I dobra rada to też ta, żebyś może trochę niektórych omijał i pozwiedzał teren, bo niektóre przedmioty leżą na ziemi tak po prostu. Zwiedzaj ruiny kościołów, bo tam często znajdziesz butelki przywracające życie, jak i ulepszenia do tych butelek.
Jeżeli natkniesz się na wozy czy to stojące sobie przy drodze, czy ciągnięte przez olbrzymy, to możesz otworzyć z tyłu skrzynię i znajdziesz tam prawie zawsze jakąś broń czy przedmiot. Jeżeli wozy ciągną olbrzymie trolle, to uderz jednego z nich i odejdź od razu, on się zatrzyma po takim uderzeniu, a to jest potrzebne. Jeżeli wozy jadą, a ty będziesz chciał otworzyć taką skrzynię, to nie uda się. Taki wóz musi zatrzymać się.
Szukaj też różnych schodów do piwnic. Jeżeli trafisz na drzwi, to najczęściej jest tam skrzynia z przedmiotem. Często może tam ktoś być ale próbuj walczyć albo wbijaj na szybko, otwieraj drzwi i do skrzyni szybko :) Jeżeli mgła, to wiadomo, że boss. Wchodzisz wtedy na własne ryzyko.
Broń - przyciski L1, L2, R1, R2. Posprawdzaj sobie jakie obrażenia zadajesz gdy używasz każdego z tych przycisków. Broń wzięta w 2 ręce zadaje większe obrażenia ale nie można mieć wtedy tarczy lub 2 broni na raz. Broń w 2 ręce bierze się naciskając na raz 2 przyciski: X + R1 (lub L1, zależy od ręki). U mnie X, bo mam PS4. Jeżeli inny kontroler, to chodzi o ten przycisk, którym podnosisz przedmioty.
Pamiętaj, że niektóre ataki będą inne i będę mocniej biły jeżeli przytrzymasz 2-3 sekundy L1, R1, L2, R2. Wymieniam wszystkie te 4 przyciski, bo można to sobie wszystko poustawiać, więc posprawdzaj sobie jak to działa. Ja gram na 2 bronie i używam tych 4 przycisków w walce, ale z tarczą to L1 i L2 jest zarezerwowane dla niej. Chociaż też nie zawsze, bo dochodzą popioły wojny. No trochę zamotane. Posprawdzaj kiedy coś działa i jak działa, bo nie jest to łatwo wytłumaczyć :)
Myślę, że dobra będzie na początek tarcza 100% przeciwko obrażeniom fizycznym. Ewentualnie im bliżej 100% tym lepiej, bo nie wiem czy od razu taką tarczę znajdziesz. Może jakiś kupiec ma ale tego z głowy nie napiszę. Posprawdzaj różnych kupców. Masz ich na mapie zaznaczonych. Bez tarczy to np. ja gram ale to jest mój świadomy wybór i łatwo nie jest. Ale lubię tak, więc robię to z premedytacją :)
Tarcza to przyciski L1 i L2. Też sobie sprawdź najpierw jak to działa bez przeciwników.
Przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam na te pytania ale nie zauważyłem ich, bo dużo tego tutaj produkujemy :)
A tak przy okazji thalar, czy znalazłeś może Kostur Ogara za ślepą ścianą w katakumbach w Liurnii?
Zanim zacznę szukać, to pytanie: czy nazwa jest dokładnie taka jak napisałeś?
Trochę ścian odkryłem ale nie pamiętam dokładnie czy tę również, bo ER spory jest :)
A myślałem, że inteligentne sposoby pokonywania bossów Cię nie interesują ;-) Na ten nigdy nie wpadłem przy tym bossie. Swoją drogą ciekawe z czego wynikają aż tak duże obrażenia.
W sumie interesują, czemu nie :) Inna sprawa czy będę je samemu stosował :)
Może ten boss jest podatny na ogień? Te beczki są chyba specjalnie typu wybuchowego. Coś mam wrażenie, że taka była ukryta intencja twórców tej areny.
Wzmacniacze
Ogólnie to bardzo dobrze to opisałeś i w sumie zgadzam się z tym.
Na razie skupiam się na dopracowaniu mojego stylu gry, który najbardziej mi się podoba (styl, który wybrałem, a nie styl gry, który aktualnie reprezentuję).
Myślę, że kiedyś dojdą kolejne style do sprawdzenia, ale to jeszcze trochę :)
Natomiast mam tylko lekko inne wrażenie odnośnie tego co jest prostsze: broń szybka ale z małymi obrażeniami, czy powolna ale z większymi obrażeniami. Uwzględniamy oczywiście gracza, który wie co robić, a nie nowicjusza. I jednak im dłużej oglądam innych graczy z wielkimi broniami, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że wielka broń jednak mimo wszystko ma przewagę nad szybszą. Nie w każdej sytuacji ale jednak w większości. Nawet pomimo tego, że powolna broń musi idealnie się wpasować w krótkie okienka kiedy można zadać cios bez konsekwencji. Tak, cały czas zwracam na to uwagę i podtrzymuję swoje zdanie :) Po prostu większość, nie wszyscy ale większość przeciwników zostaje łatwo wytrącana z równowagi, oraz dodatkowo BARDZO łatwo można im przerywać ich ataki, a nawet do nich zupełnie nie dopuszczać. Oczywiście nie z każdym przeciwnikiem tak się da, tak, zgadzam się, ale jednak dużo śledzę rozgrywek i to dość dokładnie, i cały czas oglądam maraton wytrąceń i przerywania ciosów :) Moje miecze nigdy nie przerywają ataków, i prawie nigdy nie wytrącają z równowagi. Nie mówimy oczywiście o jakichś prostych przeciwnikach z Pogrobna i im podobnych tylko o jakichś konkretnych. No ale.... zagram kiedyś dużą bronią i zweryfikuję to na własnej skórze. Chociaż miałem już próbkę samemu w DS3 na bossach z dodatku "The RInged City" i potwierdziło to moje zdanie :)
Natomiast nie dyktuję jak ktoś ma grać, czy który styl gry jest lepszy / gorszy. Oczywiście jest dla mnie jeden lepszy, drugi gorszy, ale to dla mnie i nie nakazuję innym mieć takiego samego zdania. Najważniejsza jest frajda z gry, a nie spełnianie czyichś wytycznych :)
Messmer jest chyba z dodatku, prawda? Nie zagram sobie za szybko niestety :(
są nieliczne momenty w niektórych walkach, gdzie myślę klawiatura może mieć przewagę
Elementy platformowe w soulsach :) Kontroler jest słaby, bo za bardzo kręci postacią nie tam gdzie chcę i muszę 3 razy poprawiać, cofać i znowu poprawiać. Ale ogólnie w ten typ gry nigdy nie zgram na myszy. Nie ma szans :)
Brak pośpiechu. Tak, choć mam niby podobne podejście, to tu Cię bardzo podziwiam. Bo mimo, że staram się nie spieszyć to w końcu przychodzi taki moment, że już chcę ogarnąć całość albo dojść do jakiegoś bossa i leci z górki. Tylko u mnie to jest też powiązane ze świadomością, że będę przechodził kilka razy więc no problem.
Mam tak czasami ale już kilka razy tak zrobiłem i nie było to ostatecznie dobrym pomysłem. Trudno mi potem wracać do starych miejsc, bo nawet wydają się atrakcyjniejsze i lepiej nagradzają. A z drugiej strony ER tak mi się podoba, że staram się jak najdłużej cieszyć pierwszym przejściem. Pierwsze przejście jest zawsze wyjątkowe, bo idzie się w ciemno (jeżeli nie korzysta się z poradnika oczywiście). Gdybym pobiegł do końca i zobaczył w krótkim czasie sporo treści gry, to mógłbym nie mieć ochoty na dokańczanie ominiętych miejsc. Chciałbym zobaczyć wtedy BB i Sekiro. Niestety ale po przejściu ER nie siądę od razu do ER na ponowne przejścia, bo zostały mi jeszcze te 2 gry od FS. I muszę je ograć teraz (niedługo), a nie za kilka lat :)
Co do Twojego ogólnego stylu gry - to jak powiedziałem jestem pod wrażeniem i podziwiam, naprawdę :-)
Nie ma co podziwiać, naprawdę :) Podziwiać to można osoby, które mają już rozpracowanych bossów i ogrywają te gry w SL1 / RL1. Mój styl gry pozostawia bardzo ale to bardzo wiele do życzenia. Oczywiście sprawia mi radość granie w ER, ale czystość i elegancja walk już nie. Rozpracowanie bossów jeszcze przede mną.
Z drugiej strony nie będzie już potem jakieś presji żeby przejść jakiegoś bossa, bo wszystkich będzie się już miało za sobą (nie licząc Siostry Friede i Malenii), więc pozostanie szlifowanie własnych umiejętności oraz rozkładanie walk na czynniki pierwsze, jak to ładnie ująłeś :)
Jeżeli chodzi o wyzwania typu RL1 itp. to polecam. Zobaczysz, że to jakbyś grał w zupełnie inną grę.
Lekki przedsmak miałem teraz gdy zaczynałem ER. Gram postacią "golasem" na RL1. W sensie tak zacząłem i tak poszedłem na Strażnika Drzewa. Niestety miałem pałkę, a to jakoś średnio mi leży. Miecz to miecze. Nie. Stop. 2 miecze, to 2 miecze :) Ciekawe w sumie jak bym sobie teraz dał radę ze Strażnikiem Drzewa na RL1? :)
Wtedy mogą się też przydać elementy optymalizacji ;-) Polecam takie wyzwania na odpowiednim etapie opanowania gry.
Oj tak. Wtedy to nie będzie przeproś i zmienię trochę podejście. Aczkolwiek będę próbował wiadomo co :)
**********
Tak mi przyszło do głowy:
1. Czy granie "no hit" dopuszcza nabicie mi statusów? Mam na myśli nie 100%, ale jakiś pośredni np. 10% czy 90%. Nie 100%, bo wtedy już odnosimy obrażenia. Chyba, że nabicie statusu zawsze się wiąże z otrzymaniem najpierw obrażeń, a tego nie wiem, bo nigdy nie analizowałem. Czy można nabić komuś status ot tak o po prostu? Niech przykładem będzie przeklęta wieża obok windy do stolicy. Jak się wychylę, to dostaję status, a nic mnie nie uderzyło. To jest tylko przykład ale pytam też nie tylko o tę wieże ale tak ogólnie. Może są też przeciwnicy co też tak potrafią: nie uderzą, HP nie stracę ale status nałoży (nie 100%).
2. Jeżeli ktoś gra SL1 / RL1 ale używa przedmiotów zwiększających, np. 4 statystyki +5, to on już wtedy nie jest na SL1 / RL1, ale na SL20 / RL20, bo tyle punktów właśnie jakby przydzielił. Równie dobrze może zdjąć ten przedmiot i wbić te 20 poziomów i grać SL1 / RL1. Jakoś kłóci mi się to z definicją i nazewnictwem a rzeczywistością.
Nigdy nie grałem magią, więc za wiele nie podpowiem ale wiem, że na początku będzie trudniej, a potem będziesz miał coraz łatwiej z biegiem gry. Po prostu musisz być na początku cierpliwy i rozwijać postać właśnie spędzając trochę czasu z przeciwnikami, których możesz pokonać.
Boss w zamku to nie na teraz. Nawet nie próbuj, bo jeżeli rycerz z obozie sprawia problem, to boss będzie nie do przeskoczenia. Zostaw smoka, bo za trudny na ten moment. Tacy przeciwnicy tylko cię zniechęcą, a szkoda, go gra fajna :)
Moje rady:
1. nie graj nocą (gra ma fazy dnia), bo nocą uaktywniają się bossowie, których nie spotkasz w dzień. Przy ognisku (miejscu łaski) wybierasz do kiedy odpoczywasz: wybieraj rano lub południe
2. nie wychodź teraz poza Pogrobno, bo będziesz miał jeszcze trudniej
3. zwiedzaj mapę i szukaj kupców, bo u nich możesz kupować przedmioty jeżeli chcesz koniecznie teraz coś wymieć
4. tak jak wspominałem nie gram magią, więc koledzy się wypowiedzą w tej kwestii ale jakiś miecz możesz kupić chyba już nawet u kupca obok Strażnika Drzewa (tego na koniu na początku gry), bo oprócz magii coś wypadałoby jednak mieć, bo punkty skupienia (PS) szybko znikają i nie da się w nieskończoność jej używać. A ten kij co masz na start, to raczej chyba nie jest nic co mocno bije, więc on chyba raczej do magii jest, ale mogę się mylić, więc proszę o wyrozumiałość.
5. ja bym proponował najpierw rozwinąć punkty życia, bo dzięki temu nie będziesz tak często ginąć
Myślę, że koledzy jak tu wpadną, to napiszą coś, co da konkretne wskazówki, bo oni grali magią. Jeżeli mi coś jeszcze przyjdzie do głowy to dopiszę później.
Czy to jest pierwsza gra tego typu (soulslike), czy może już kiedyś grałeś w coś podobnego?
A gdzie jest punkt w którym masz ścianę? To jest jakiś boss, czy lokacja, która jest na wyższy poziom postaci? Napisz coś więcej żeby wiedzieć co tu doradzić. No i jak grasz: w zwarciu, na dystans, wojownik, mag, czy coś innego?
Ogólnie możesz iść na kilka sposób w zależności od tego co ci sprawia frajdę podczas grania. Jeżeli będziesz się dobrze bawić gdy gra będzie łatwa, to wbijaj poziomy, a to pozwoli ulepszyć postać i będzie łatwiej lub w ogóle bez żadnych problemów.
Natomiast jeżeli należy do osób, które lubią wyzwania i nudne jest dla nich zabijanie każdego na 1-2 strzały, i jednocześnie nie zniechęcasz się początkowymi porażkami, to bądź cierpliwy.
Tak czy inaczej zwiedzaj mapę nie biegnąc od razu w kierunku końca gry, bo szybko się zniechęcisz i trafisz na ścianę.
Zwiedzanie pozwoli na:
1. zwiększanie cech postaci
2. znajdowanie przedmiotów i ulepszeń do nich (np. ubranie, talizmany, popioły wojny do broni)
3. znajdowanie prochów duchów, którzy mogą pomagać (jeżeli lubisz mieć łatwiej i lubisz taki styl gry)
4. znajdowanie inkantacji, czarów, itp.
Samo parcie na przód bez zwiedzania i znajdowania w/w rzeczy to wyzwanie dla tych co albo tak lubią, albo już znają grę i szukają utrudnień.
Chyba, że się bardzo szybko zniechęcasz i nie lubisz być poniewierany, to rób wszystko co tylko się da, nie patrząc czy to dobrze, czy źle. Używaj wtedy prochów duchów, popiołów wojny, możesz też przyzywać do pomocy NPC w specjalnie wyznaczonych do tego miejscach. Masz się dobrze bawić i to jest najważniejsze, a nie to żeby inni decydowali jak masz grać :)
Ja lubię wyzwania i często sobie utrudniam. Inni tego nie lubią. Do której grupy należysz?
Dla tych co nie lubią i/lub nie oczekują tutaj takich opisów, to wrzucam całość w spoiler i proszę to omijać jakby co (nic ciekawego):
spoiler start
Nie denerwuję już się gdy notorycznie ginę na jakimś bardzo trudnym przeciwniku (najczęściej będzie to boss). Nigdy nie byłem z tych co niszczą jakieś rzeczy w swoim otoczeniu gdy coś im się nie udaje. W sumie to z natury jestem spokojny ale jednak jakaś frustracja we mnie już prawie eksplodowała w takich przypadkach. Niewiele brakowało do przekroczenia granicy. Teraz jestem już spokojny i nawet jeżeli notorycznie ginę, to jedyne co zauważam, to trochę mocniejsze bicie serca, czasami nawet mocne, ale ogólnie jestem już spokojny. Bicie serca nie z powodu, że ginę tylko z powodu akcji jaka się przed chwilą działa :) A tak swoją drogą, to emocje jakie dają mi te gry od FS, to są lepsze niż oglądanie filmów. Też tak macie? :) Nawet jeżeli zginę 50 razy pod rząd, to już nie robi to na mnie wrażenia. Po prostu staram się być cały czas lepszy. Jedyne co mnie doprowadza czasami do frustracji to jak już ostatnio pisałem przeskoki zablokowanej kamery na jakieś owieczki, baranki, meduzy itp. Było jeszcze kucanie, które włączało mi się przypadkowo akurat w najmniej ciekawych momentach, czyli w tych najgorszych dla mnie. Jednak już nie jest problemem, bo wyłączyłem to kucanie kompletnie i gram bez tego. Czyli odpada skradanie się.
Wracając jednak do tematu mojej zmiany. Wiecie kiedy zauważyłem tę zmianę? Gdy próbowałem przejść Pobratymca Czarnej Klingi w Caelid. Nawet chyba wtedy o tym właśnie wspomniałem. To był pierwszy tak potężny przeciwnik, z którym od samego początku było dla mnie potwornie trudno. Co chwila myślałem żeby odpuścić i przyjść tam później. Jednak przypominałem sobie jak obaj pisaliście, że uparliście się na niego i nawet tydzień go męczyliście aż się w końcu udało. Wspominaliście o dużej liczbie nieudanych prób. To mi cały czas dawało nadzieję, że ja też to mogę zrobić. Gdyby nie wasze relacje, to bym nie miał takiej motywacji. I na tym bossie nastąpił przełom, z którego właśnie teraz zdałem sobie sprawę. Nie od razu, bo to mogłoby być przypadkowe. Teraz po długiej serii kolejnych bossów właśnie to stwierdzam.
Elden Ring uspokoił mnie :)
Zamiast wściekać się, że mnie ktoś zabił już kolejny raz z rzędu, to moje odczucia są inne, czyli: "Zrobiłem taki a taki błąd, i to była przyczyna mojej śmierci. Trzeba na to zwracać uwagę". Jeżeli w prawdziwym życiu zrobię jakiś błąd, to nie wściekam się przecież, tylko wiem, że to moja wina i co najwyżej mi głupio. Przeniosłem to do ER i działa.
Po części dodatkowo przyczyniło się do tego jeszcze coś: kontroler. Gdybym grał na klawiaturze i myszy, to musiałbym non stop być przykuty do biurka w tej samej odległości i prawie non stop w takiej samej pozycji ciała. Wymagałaby tego sama klawiatura. To też wpływa na spięcie, zmęczenie, samopoczucie i odbiór gry. Zwróciłem uwagę na to, że mając bezprzewodowy kontroler w ręce mogę przyjąć dowolną pozycję ciała i mogę to wykorzystać żeby nie być cały czas spięty. Trochę na to zwracałem uwagę i się udało. Przy bardzo wymagających bossach pierwsze czasami co teraz robię to kilka podejść na to żeby świadomie uspokoić się i wyciszyć, bo przy mniej wymagających to już samo się to robi :)
Kolejna rzecz, która przyczyniła się do tego to to, że postawiłem sobie za cel żeby nie pokonywać każdego bossa w stylu:"nieważne jak, ważne żeby szybko". Skupiłem się na tym żeby jednak coś z siebie dać i nie robić tego przyjmując wszystko na twarz i liczyć na to, że każdy ubytek paska HP będę przywracał butelkami. Sama świadomość, że chcę tak pokonywać bossy, spowodowała, że inaczej zacząłem do tego wszystkiego podchodzić. Stąd tak długo mi schodzi w ER. Myślę, że spokojnie mógłbym już dawno przejść ER ze 2-3 razy gdybym parł na przód. Nie spieszy mi się kompletnie. Jest dobrze tak jak jest :)
Mam też wrażenie, że widzę małe postępy w moim stylu gry. Nie są spektakularne ale jednak chyba coś idzie do przodu. Jeszcze kilka lat i będzie dobrze :) Chyba dużo mi dało to, że gram bez tarczy bo wymusza to na mnie systematyczną naukę uników, a z tym zawsze miałem problem i ten problem chyba powoli zanika. Jeszcze trochę do elegancji i przyzwoitego poziomu ale chyba zanika.
Nie ukrywam też, że bardzo mnie kuszą wyzwania "RL1", "RL1+0", "no death" oraz "no hit". To też niejako wymusza na mnie żeby już teraz jakieś przygotowania pod to robić i stąd taki, a nie inny mój styl gry ostatnio.
Dobra, koniec nudnych wywodów. Mało kogo pewnie tutaj one obchodzą, więc wystarczy :)
spoiler stop
Dzięki panowie, twarda sztuka to była :)
Co do mojego omijania wszelkiego rodzaju wzmacniaczy: wynika to po prostu z tego, że lubię wyzwania oraz to żeby gra nie była zbyt łatwa. Po prostu nie kręci mnie zupełnie to, że jakiś boss zginie po kilku moich atakach., Zanudziłbym się taką grą i po jej skończeniu już bym nie wracał. Strata czasu takie bieganie i unicestwianie w kilka sekund bossa. Jeżeli ktoś ma przyjemność w takim stylu gry, to OK. Ja mam inaczej :) W momentach gdy autorzy gry podkręcą ją na jakiś chory poziom, to już wtedy nie będę miał jakichś większych oporów żeby ich używać (wzmocnienia broni czy postaci). Jednak mimo wszystko na razie próbuję bez nich.
Jeżeli np. po 5 walkach wydałbym werdykt, że jest za trudno i od razu wskoczyłbym na wzmocnienia, to nawet nie wiem czy to byłoby tylko wrażenie, że jest trudno, czy rzeczywiście jest trudno. Nie przekonam się jeżeli nie poświęcę trochę czasu na naukę przeciwnika. A co to by była za nauka ruchów i ataków bossa, jeżeli od razu na starcie bym się wzmocnił i raz dwa go pokonał? :)
A właśnie zbierałem się ostatnio do napisania o pewnej zmianie jaką u siebie zauważyłem jakiś czas temu.
Ale wrzucę to jako osobny wpis do pominięcia dla większości osób tutaj.
Właśnie udało mi się pokonać mój jak dotąd największy koszmar w ER.
spoiler start
Tym koszmarem jest Ptak rytualnej śmierci ze Szczytów Olbrzymów.
To jest tak agresywna bestia, że nawet nie mam słów żeby opisać co właśnie przeszedłem.
To już chyba ten z Caelid nie był taki trudny, jak ten tutaj.
Korciło mnie żeby użyć świętych obrażeń ale uparłem się, że spróbuję moimi zwykłymi 2 mieczami. No i udało się.
Z wrażenia zapomniałem, że on raczej jest odporny na mróz, więc mogłem sobie przerobić jeden z moich mieczy na zwykły, to bym zadawał więcej obrażeń. A tak sobie utrudniłem :) Dodatkowo z wrażenia zapomniałem też użyć eliksiru z negacją obrażeń. Zresztą najczęściej o tym zapominam :) W sumie inaczej: jednocześnie zapominam, a z drugiej strony używam w ostateczności. W przypływie przyparcia do muru bez widoków na poprawę. Ale to nie od razu tylko po wielu wielu próbach. Czyli najczęściej nie używam w ogóle.
Ech... nie wiem jak jak go miałbym pokonać na RL1. No po prostu nie widzę jakoś tego. Na chwilę obecną jest to dla mnie poza jakimikolwiek możliwościami. To już musiałby być no hit, bo on bije masakrycznie dużo.
spoiler stop
Chłopie, Ryży **UJ objął władzę, razem ze swoją ekipą zwija polskie państwo, niszczy strategiczne projekty, państwowe spółki notują ogromne straty, niebawem zwiezie nam najeźdźców z Lampedusy, (...)
O ile mi wiadomo, to żadna z tych tzw. "ekip" nie jest sama zdolna zwinąć państwa.
Robią to wszyscy razem stopniowo od dawna i tylko dla niepoznaki co kilka lat się wymieniają na "dowodzeniu".
Jeżeli uważasz, że tylko jedna z nich jest odpowiedzialna za aktualny stan państwa, to w sumie współczuję naiwności w takim myśleniu.
Jednak to nie portal o polityce, więc pozwolisz, że nie będę dalej tej zacytowanej myśli kontynuował?
(...) a Ty się pytasz o jakąś durną gałązkę? Nie masz innych zmartwień?!
Na koniec mojego życia chciałem sobie zagrać w Elden Ring. Przepraszam, że sprawiam ci tym tyle zmartwień.
Dzięki. Dobrze wiedzieć na przyszłość.
Ponieważ zawsze próbuję znaleźć jakiejś plusy nawet podczas katastrofy, to mamy tutaj takie:
1. dobrze, że nie testowałem tego np. na 200.000 runów
2. dowiedzieliśmy się kiedy mimo wszystko stracimy runy, i czego należy unikać w przyszłości, żeby nie doprowadzić do sytuacji z punktu a)
To chyba dobrze, prawda? :)
Trochę można się dzięki moim problemom dowiedzieć :)
Nie wiem czy spotkaliście się z przypadkiem gdzie zarówno gałązka, jak i łza, nie zatrzymała runów po śmierci.
Miałem wczoraj dziwny przypadek i straciłem przez to 60.000 runów.
Wróciłem się do katakumb gdzie jeżdżą rydwany i jest ten wielopoziomowy parkour po cienkich belkach. Zginąłem na bazyliszkach. No to wracam po runy. Ustawiłem sobie gałązkę ale dodatkowo przed pierwszym skokiem łyknąłem z butelki gdzie była łza, która na 3 minuty też daje ten efekt co gałązka. Miałem więc podwójne zabezpieczenie, bo w sumie bałem się, że zanim poskaczę sobie na belkach i dojdę po runy, to czas mi się skończy. Najpierw spadłem ale po śmierci te kilka tysięcy run co po drodze się nazbiera, to przetrwały śmierć, więc moje runy dalej leżą przy bazyliszkach.
Drugie podejście i bazyliszki tym razem mnie zagoniły róg i nie było gdzie uciec, więc zginąłem ale gdy już wiedziałem, że umrę to tylko szybki rzut oka czy butelka działa, no i działała. A i przecież gałązka, więc OK. Ale ciekaw byłem samej łzy z butelki. No OK, zginąłem. Jednak w chwili śmierci od dymu bazyliszków zobaczyłem napis: -7.000 runów. Myślę sobie: co jest?
Odradzam się przy ognisku, no i rzeczywiście zero runów. Przecież łza jeszcze działała. Zaglądam czy przypadkiem nie miałem zwidów i może jednak nie ustawiłem tej gałązki, a mam jakieś urojenia. No nie. Gałązka jest, a powinno zostać puste miejsce po niej. Wracam już zdenerwowany ale myślę: ciekawe z moimi 70.000 runów. Gałązka dalej jest? Jest. Wracam gdzie leżały runy, biegiem je zgarniam (animacja podnoszenia runów jest) i odbiegam od bazyliszków. Parę sekund żeby odbiec i na spokojnie patrzę w prawy dolny róg. Zero, bo po drodze totalnie wszystkich omijałem. Co jest? Jednak nie podniosłem tych runów? Znowu jakieś urojenia? Kręcę się naokoło i sprawdzam na GPS :) gdzie jest znacznik upuszczonych runów. Nigdzie. Kręcę się jeszcze raz. Nie ma. Włączam mapę i szukam znacznika upuszczonych runów. Nie ma czegoś takiego.
Co tu się stało? Wytłumaczy mi to ktoś? Cały czas miałem gałązkę i dodatkowo wypijałem za każdym razem eliksir z tą łzą utraty runów przy śmierci. Czy śmierć od dymu bazyliszka jest jakimś wyjątkiem i wtedy gałązka i łza nie działają?
.
Jak się usuwa swój własny wpis? Chciałbym ten usunąć, bo źle wstawiłem. Ten czyli dokładnie ten, a nie ten wyżej
Myślę, że piszesz o Glacial Roar. Podwójny roar, gdzie drugi daje potężne mroźne AOE. Jeżeli dasz się złapać w tą lodową chmurę to najczęściej koniec. No widzisz jak silny jest mróz w tej grze ;-)
Bardzo silny. Ten przeciwnik to pokazuje w wyjątkowy sposób :)
Nie wiem czy to on, czy ona. Będą używał formy męskiej. Udało mi się go pokonać ale najpierw z 5 pierwszych podejść to frustrująca zmiana zablokowanego celu na meduzy krążące obok. W końcu stwierdziłem, że nie da się walczyć ze smokiem jeżeli nagle niespodziewanie zaczynam walczyć z meduzą. Wybrałem się w inny rejon jeziora i tam już na spokojnie z 3-4 podejścia i dało radę. Jazda na wierzchowcu bardzo ułatwia walkę, a ja oczywiście na własnych nogach, więc nie da się robić tak łatwych uników. Ale mam swoje ustalenia i tak mi się bardziej podoba. Ma być trudniej i jednocześnie ciekawiej. No i było ciekawie :) Raz już nawet jego paska HP nie widać było, a ja bez butelek i z życiem na 25%, i myślałem, że może jeszcze się uda. Niestety nie było tak kolorowo.
Tak swoją drogą to chętnie bym widział w tej grze opcję, która podczas rozpoczętej już walki z bossem czy poważniejszym przeciwnikiem, nie będzie pozwalała na zmianę zablokowanego celu na jakiś nieistotny typu: owce, barany, jelenie, sarny, dziki, ptaki, meduzy. Czyli wszystko co nie jest aktualnie do mnie wrogo nastawione i samo z siebie mnie nie atakuje. No chyba, że odznaczył bym cel podszedł do owcy i wtedy bym zablokował cel, to ewentualnie. Ale w sumie też trochę bez sensu, bo kto tak robi? :)
Ja niestety robię go w tani sposób - ma dwa bardzo oczywiste momenty, kiedy można go zaatakować bez poniesienia konsekwencji i zwyczajnie na nie czekam, unikając jego ciosów :). W każdym razie, ten boss był chyba moją pierwszą poważniejszą blokadą, gdy przechodziłem grę za pierwszym razem.
Ale to chyba dobrze go robisz gdy atakujesz tylko wtedy, kiedy nie dostaniesz konsekwencji ataku. Tak mi się przynajmniej wydaje. Bo jak inaczej? Atakować pomimo otrzymania w zamian obrażeń? Czasami warto zaryzykować ale to tylko czasami :) Blokady bolą. I to bardzo. Wiem coś na ten temat: Siostra Friede.
Liturgiczne miasto Ordinę już widziałeś, czy jeszcze nie? Ciekawa miejscówka :).
Jeszcze nie. Mój postęp jest powolny, bo wszędzie zaglądam. Ale nie robię wyścigów, więc co mi tam :)
Nigdzie mi się nie spieszy. Mało tego, bawię się niesamowicie dobrze i będzie mi trochę smutno gdy uda mi się skończyć NG. Jeżeli w ogóle dam radę, bo patrząc na to co spotkałem tam dalej, to trochę mój entuzjazm opadł.
Sol super, boss super, dość trudny za pierwszym razem imho.
Ależ bym sobie z nim jeszcze raz zawalczył :)
Tak z ciekawości, to pisząc, że trudne za pierwszym razem, to ile podejść to trudne, a ile łatwe? :)
Ale widzę, ze dzielnie przesz do przodu.
Hola, hola.... tereny od windy do Zamku Sol, to mam wyczyszczone (poza tymi wychodzącymi z ziemi olbrzymami i ptakiem, pisałem dlaczego... runy). Natomiast dalej to ja sobie tylko mapę zdobyłem, bo byłem jej bardzo ciekawy. Aż tak szybko to ja tego terenu jeszcze nie wyczyściłem. Dotarłem do
spoiler start
Borealis i po drodze mnie oczywiście zatrzymał(a), no nie mogłem przejechać obojętnie, wiadomo :) Jednak gdy pasek HP zbiłem do ok. 40%, to nagle nastąpił krzyk i .... śmierć z miejsca. Co to jest za umiejętność?
spoiler stop
Pojechałem dalej po mapę i teraz będę startował od tego bossa.
Aha... i jeszcze po drodze zrobiłem te pierwsze katakumby z biegającymi luźno
spoiler start
ogarami.
spoiler stop
Ależ mi się one podobały (te katakumby).
Zamek Sol i jego boss za mną. Fajny bossik. Bardzo klimatyczna walka.
Ta walka trochę przypominała mi
spoiler start
Czempiona Gundyra z DS3. Szczególnie ten kopniak
spoiler stop
Dojazd do tego zamku to mały koszmarek. Całe to towarzystwo zostawiłem na później (gdy będę bez run), bo uparcie ginąłem z ich dużą ilością i przestała mnie w końcu bawić walka w: "najpierw odzyskać runy" :) Mam butelkę co przed tym chroni ale czas mijał i przestawała działać.
Tak czy inaczej zachowałem te runy (100.000), bo ich ominąłem, ale potem straciłem to wszystko na zamku przez
spoiler start
wybuchającą beczkę obok gromady strzelców z kilku kierunków. Szedłem podnieść runy i nawet nie ja dostałem (byłem za zakrętem) ale beczka obok. Pewnie wiecie, o który fragment mi chodzi. I na co mi to było? W końcu uparłem się na przetarcie tego nieszczęsnego szlaku i dotarłem do... obrazu. Ten przedmiot kosztował mnie 100.000 runów. Mało opłacalne :) No ale podobno dzieła sztuki tanie nie są :)
spoiler stop
Przedmiot, który otrzymałem od bossa pozwolił mi na wiadomo co. Uparłem się na odblokowanie reszty mapy, bo byłem bardzo ciekawy jak wygląda. Mam już chyba całą mapę jaka jest możliwa. A przynajmniej nie mam nic zamazanego. Mam zarówno ten fragment
spoiler start
za długim wiszącym mostem obok dużego trolla (chyba tak on się nazywa), oraz ten fragment pod windą w ukrytych katakumbach. To co tam mnie spotkało, to już widzę, że jakiś horror będzie. Ja tam ledwo przejechałem. Spróbowałem zabić gościa na jakimś zwierzaku co we mnie strzelał przy podnoszeniu mapy ale zmarnowałem wszystkie butelki na niego, bo bije z łuku niemiłosiernie. No niezła akcja się szykuje, nie ma co :) Tak właściwie to ja tam siebie nie widzę. Nie przetrwam 2 minut. No chyba, że non stop ucieczka, to może dłużej :)
spoiler stop
Aha... nieźle mnie zdziwił awatar w drugiej fazie. No tego się po nim nie spodziewałem :)
Piękny film. Ale tam widać bossów z podstawki i z DLC, których jeszcze nie spotkałeś, więc małe spoilerki, mam nadzieję, że Ci nic nie zepsuje :-)
Nie, o to się nie muszę martwić. Tym bardziej, że już w tym momencie nie bardzo pamiętam co tam się dokładnie działo :) Bardziej się skupiłem na efektach wizualnych :)
Włączasz ER i przez 2h przechodzisz podstawkę E2E
Co to znaczy: podstawka E2E?
* Na koniec jak ktoś ma hopla na punkcie Elden Ring, to odpali grę i zawsze znajdzie sposób na koleją zabawę. W tej grze to nawet pokonanie pierwszego Strażnika Drzewa czy pobicie żołnierzy pierwszego obozu przed Burzową Bramą sprawia zawsze tą samą przyjemność.
Tak. Tu się zgodzę. Dlatego tak mnie fascynuje prawie każdy boss, nawet te tzw. mini bossy. A niektóre są naprawdę wymagające.
Mi nawet sprawia przyjemność samo podróżowanie po tym świecie. Jak na początku trochę pusta mi się wydawała mapa, tak teraz jestem odmiennego zdania. Oczywiście, są momenty gdzie rzeczywiście jest cisza ale jednak ma to swój urok. Podejrzewam, że może takie coś przeszkadzać osobom, które nastawiają się na jednorazowe i szybkie przejście gry. Wtedy być może taki świat może wydawać się pusty. Ja się w ten świat "zanurzam" na maksa, więc teraz jest to dla mnie jak najbardziej OK. A gdybym bardzo chciał zagęszczenia, to mogę włączyć DS lub DmS.
Moje dawne sposoby przechodzenia Elden Ring:
Dzięki za podsunięcie całej masy pomysłów. Kilka już mi się spodobało :)
A czym jest: use it & lose it?
Widzę, że mamy podobną ocenę gier FS :)
Fajnie, że znajdujesz jeszcze coś, co ominąłeś.
Ciekawe ile u mnie tego będzie, pomimo moich starań żeby wszędzie zajrzeć.
Problem jest dla mnie tylko taki, że czasami trzeba gdzieś się potem cofnąć po wykonaniu jakiejś czynności.
Nie mam pojęcia, że jak nastąpi wydarzenie A, to można się cofnąć do miejsca X, i pojawia się wtedy nowa rzecz lub zadani lub osoba. Z jednej strony fajne, a z drugiej strony denerwujące, bo wiem, że pewnie to pominę :)
Bez spoilerów napiszę ale wrzucę w spoiler mimo wszystko:
spoiler start
Czy wiedzieliście, że Patches pojawia się w pewnym odwiedzonym przez nas wcześniej miejscu (Patchesa wtedy tam nie było) i daje nam pewną rzecz dla pewnej osoby? Dowiedziałem się przypadkiem. No nigdy bym na to nie wpadł, bo nawet nie wiem po co miałbym cofać się do tego punktu.
spoiler stop
Jeżeli zabiłem Rykarda, a mam jedno zadanie (list) kierujący mnie do zimowej krainy, to co z nagrodą za wykonanie tego? Tanith już nie ma.
Te gry to moja strefa komfortu. Elden szczególnie, bo był pierwszy. Ale mam i ogromny sentyment do poprzednich tytułów.
Ciekawi mnie w które gry FS grałeś, i w jakiej kolejności?
Szeregujesz je pod względem oceny, czy na równi?
Mnie czeka spokojnie czwarte przejście niedługo.
Właśnie zastanawiam się jak będę reagował na kolejne moje przejścia przy NG+.
Idę po kolei DmS, DS1, DS2, DS3, i teraz ER.
Jak na razie po razie, chociaż już podczas przechodzenia DmS miałem postanowienie, że od razu zacznę NG+.
Jednak stwierdziłem, że trochę bez sensu zatrzymać się na jednej grze i ją "męczyć", gdy inne znane tytuły będą czekać :)
DmS jednak zrobiłem tylko NG+ do 1-szego bossa i przerzuciłem się na DS1.
Myślałem, że DS1 może mi się nie spodobać i wrócę do DmS, a tu zdziwienie, że nowa gra i właściwie zabawa jeszcze lepsza. I tak właściwie mam cały czas idąc kolejno po tych tytułach FS. Oczywiście lepsza nie oznacza, że poprzednie są słabe, a tylko, że bardziej rozbudowane, dopracowane zarówno graficznie, muzycznie, jak i mechanicznie. Ale wszystkie na swój sposób mi się podobają. Każda ma coś, czego nie mają inne.
Jak to dobrze powiedział
Ciekawi mnie jak grasz kolejne przejścia ER: odkrywasz większość mapy, przeciwników i bossów, tylko już w szybszym tempie, bo z grubsza wiesz gdzie, co i jak? Czy może idziesz najkrótszą drogą i robisz tylko tych bossów, których trzeba żeby można iść w kierunku końca gry (oczywiście przy okazji robiąc te fragmenty, które pominąłeś przy poprzednich przejściach)?
Sam się zastanawiam jak będę przechodził ER kolejny raz: idąc znowu po wszystkich bossach, czy już po wybiórczych. Powiem szczerze, że myślałem nad tym i jakoś nie może mi przez myśl przejść decyzja żeby omijać niektórych bossów, bo stracę dużo frajdy. Z drugiej jednak strony trochę to wszystko trwa. Chociaż może teraz gdy już nie musiałbym sprawdzać każdego krzaka, to szło by sporo sprawniej :) No i przy okazji już nie byłoby elementu strachu i zaskoczenia typu: "co mnie czeka lub co na mnie może zaraz wyskoczyć, albo jak mocny to przeciwnik". Poznałem już schematy ataków przeciwników, więc też łatwiej.
Nie wiem jeszcze... czasu trochę jest, więc i decyzja na potem :)
A w ogóle, to dzięki Twoim opisom doświadczeń w tych grach, zorientowałem się, że mimo 3 przejść, niektórych rzeczy nawet nie odkryłem, bo nie zdawałem sobie z nich sprawy :)
Ciekawe co to :)
2x TAK :)
Film bym obejrzał, bo na mnie osobiście ten krótki fragment zrobił bardzo pozytywne wrażenie.
Sama gra jak najbardziej satysfakcjonuje. W ER gra mi się niesamowicie dobrze i już wiem, że nie skończy się tylko na tym pierwszym przejściu :)
Niezmiernie się cieszę, że pomimo moich początkowych zarzutów do ER, trafiłem tutaj na osoby, które nie zjechały ER i wyprowadziły mnie z błędnych pierwszych odczuć. Patrząc z aktualnego punktu widzenia, to nie wybaczyłbym sobie gdybym machnął ręką i poszedł grać w coś innego. I wtedy już pewnie bym nie wracał do ER. Chociaż kto wie? Jednak lepiej, że nie muszę tego sprawdzać :)
Nie wiem czy już było wrzucane wcześniej.
Przypadkowo dzisiaj trafiłem na to coś.
Czy powstaje jakiś film na podstawie ER?
https://www.youtube.com/watch?v=_n0_S7VoiHQ
To jest prawdziwy no hit boss :)
https://www.youtube.com/watch?v=aYX96CEx83E&t=11m00s
Ehh... moment to: 11m00s
Ew. otwórzcie link w nowej karcie to samo się ustawi na tym momencie.
Wróciłem do Fii.
spoiler start
Drakolicz Fortissax pokonany.
Za 3 razem pozostał mu 1mm paska HP, ale to z mojej winy :)
Udało się za 4 razem.
Rozczarowałem się tym smokiem. Pierwsze wrażenie zrobił niesamowite. Jednak mam wrażenie, że jego ataki nie były specjalnie powiązane ze mną, tylko takie ogólne, bez ładu i składu. Czułem się w tej walce tak, jakby on robił swoje niezależnie od tego co ja robię. Przy żadnym innym smoku w ER nie miałem takiego wrażenia. To już Adula reagował na mnie poprawnie. Ekzykes to samo. Starożytna smoczyca Lannseax, ta to dopiero była wyzwaniem. No wszystkie smoki na mnie reagowały. Tutaj nie wiem co się stało. No nic. Czasami jest lepiej, a czasami gorzej.
Brat D zabił Fię.
Czy można było coś inaczej zrobić żeby ją ocalić, czy ona tak zawsze kończy?
spoiler stop
Zwiedziłem sobie w tej zimowej krainie pierwsze ruiny i najbliższe otoczenie.
Poziom trudność skoczył bardzo mocno do góry.
Czułem się tak jakbym walczył non stop z mini bossami :)
Ale przeciwnicy w porządku zrobieni, zarówno wygląd jak i ataki.
Bardzo mi się podoba, chociaż jest teraz trudno i to mocno.
Gratki za bossów :-)
Chodzi mi o takiego jednego dosyć specyficznego, którego nie mogłem do tej pory pokonać :)
A do Fii, wrócę.
NPC
spoiler start
Najpierw spotkałem go (brata Corhyna) na drodze w Altus, potem przy zburzonym wiadukcie (już z Mistrzem), a teraz obaj są ze mną w Stolicy niedaleko tego gargulca i bałwanków. Rozmawiałem z nim właśnie przypadkowo chwilę przed znalezieniem tego posągu, więc miałem bardzo łatwo do skojarzenia to żeby pójść z tą informacją właśnie do niego :)
Pytanie tylko czy jeżeli już mu to powiedziałem i mam od niego inkantację, to czy dalej mam coś jeszcze działać z tym posągiem, czy to już tyle. Tylko nie pisz co, a tylko czy to koniec, czy nie :)
Moje szczegółowe zwiedzanie całego ER jednak na coś się przydaje, bo jak na razie to kwestię posągu i tak bym zrobił nawet bez podpowiedzi, które i tak jakimś cudem nie do końca pamiętałem :)
spoiler stop
OK, czyli muszę być cierpliwy :)
A czy kwestia posągu Radagona, to już koniec dla mnie, czy jeszcze coś trzeba w tym temacie zrobić?
A wiesz, że nie zwróciłem uwagi, że napisałeś do kogo mam potem pójść z tą informacją o posągu?
Dopiero teraz sprawdziłem co dokładnie napisałeś i podałeś mi to, ale jakoś nie zwróciłem wtedy na to uwagi. Zresztą rozmawiam z każdym NPC w grze, więc nawet gdybym o tym pamiętał, to i tak bym skojarzył, więc akurat nie zrobiłeś mi żadnego spoilera zarówno pod względem co zrobić, jak i gdzie potem pójść :)
Sam się nad tym zastanawiam. Rozbijam prawie wszystko co popadnie, w nadziei, że coś znajdę, ale nic z tego. Ostatnio zaczynam myśleć, że to chyba element dekoracyjny. Co najwyżej podczas walki często przeszkadza, bo zamiast się odsunąć od wroga przed atakiem, to coś mnie nagle z tyłu blokuje. Często było to przyczyną mojej śmierci.
Albus - tak, spotkałem go w tej wiosce i dał mi przedmiot. Nie wiem tylko gdzie jest drugi przedmiot. Chyba, że jeszcze przede mną.
Fia - muszę tam wrócić, bo gdy ją spotkałem tam na górze korzeni, to w sumie poza przytulańcem to nic więcej nie mogłem zrobić. Może teraz gdy skończyłem (chyba) zadanie Ranni może coś się zmieni.
.
.
.
Ale muszę się czymś pochwalić, bo ..... nie mam już na tym etapie bossów, które czekają na mój powrót. Wiece co to oznacza? :)
trzymać się zawsze prawej ściany, podobno prawie każdy labirynt daje się tak przejść, choć często najdłuższą drogą
Przy jednopoziomowych da radę. Ale jeżeli są dziury i wpadasz na dół, to trochę gorzej :)
Dodałem jeszcze kolejny patent do dziur w podłodze: przed dziurą i zaraz za nią kładę jarzębinę.
Mam oznaczoną dziurę i nie wpadnę do niej gdy zatoczę koło i wrócę tu ponownie.
Już kilka razy z rozpędu wpadłem do tej samej dziury i musiałem zataczać duże koło :)
No i dobrze, że z tym bossem tak Ci siadło, dobrze, dobrze.
spoiler start
Taaak, w komentarzach w pewnym miejscu się dowiedziałem. Ehh.... nie mam pretensji do innych, tylko sam do siebie.
spoiler stop
Odnośnie regresji:
spoiler start
Mogłem poczekać jeden dzień i sam bym na to wpadł tak czy inaczej.
Kolejnego dnia (po przypadkowym przeczytaniu w wynikach wyszukiwania czy regresja to posąg Radagona), znalazłem modlitewnik chyba, który dawał inkantację gdzie w nazwie była regresja. Tak więc, ten punkt sam bym odkrył gdybym tak się nie spieszył ze sprawdzaniem w wyszukiwarce.
Potem poszedłem do posągu i zacząłem próbować ale nic nie wychodziło. Próbowałem tam gdzie wiadomość twórców, czyli bardzo daleko. Próbowałem pod samym posągiem. Również z tyłu. Odczekiwałem jakiś czas, bo pamiętam z DS3, że trzeba było chwilę się nie ruszać z miejsca. Nic to nie dało. Jednak wpadłem na ostatni pomysł żeby przyjść tu nocą. Może to coś zmieni? No i to był strzał w dziesiątkę. Ależ się zdziwiłem na wiadomość, że Radagon to Marika. To o co chodzi z małżeństwem Radagona i Mariki i ich dziećmi? Nie ogarniam tego. OK, może się potem wyjaśni w trakcie gry.
Następnie poszedłem do Mistrza Złota Maska i powiedziałem mu o tym. Dzięki temu Brat Corhyn umożliwił zakup inkantacji. Kupiłem to. Nie wiem czy to wszystko, czy coś jeszcze mam dalej działać w temacie tego posągu. Jeżeli jest coś jeszcze, to spróbuję sam dojść. Jeżeli koniec, to napiszcie, że koniec :)
spoiler stop
OK, poszedłem do kolejnej krainy.
spoiler start
Czy tam zawsze jest tak ponuro i wszędzie mgła? Czy taką pogodę trafiłem? W sumie dobrze, że zacząłem nocą, bo od razu trafiłem na Nocną Kawalerię, a tak bym pewnie nie był świadomy.
Następnie trochę dalej idę sobie i widzę posąg Mariki. Już mi się lampka zapaliła, że coś się szykuje. I kto się pojawił? Mój ulubiony boss :) Poszedł za pierwszym razem i to z zaskoczenia, bo zupełnie się go nie spodziewałem. Opłaciły się te niezliczone wywrotki na poprzedniku. Chociaż ten tutaj miał dodatkowe ataki, więc lekka niespodzianka też doszła.
Potem do windy i jestem w zimowej krainie. Czy Zakazane Krainy to jest taka krótka lokacja? Czy coś ominąłem?
spoiler stop
Mam 2 pytania:
spoiler start
1. Czemu Sir Gideon Ofnir cały czas mówi mi, że mam znaleźć kobitkę z wilkiem, skoro już dawno temu ją znalazłem? Powiedziała mi, że zostawia tego wilka i sama znika, ale mogę ją przywołać do pomocy gdybym potrzebował. On cały czas mi mówi, że mam do niej pójść ale ja już to zrobiłem. Co robię nie tak?
2. Dałem cały zestaw bratu D i ten zniknął. Mam być cierpliwy i się pojawi jeszcze, czy trzeba gdzieś się udać? Mapa spora więc średnio mi się chce szukać go na tak rozległym terytorium. Jeżeli jednak pojawi się później, to OK.
spoiler stop
Większość kanałów w Stolicy chyba zrobiłem. Jeszcze jakiś fragment mi został poza wejściem studnią. Nie wiem czy to kompletnie inna lokacja, czy się połączy ale właśnie tam kiedyś wszedłem na chwilkę. Wejście studnią mam chyba w całości. Ależ to jest ogromne i skomplikowane. Mistrzowie z FS od kombinowania i zwodzenia. Kto tam wpadł na pomysł klonowania poziomów? :) Trzy razy prawie się dałem nabrać na ich sztuczki :) Na szczęście mam już nauczkę z innych katakumb, więc mam sposób na upewnienie się, czy tu byłem, czy nie. Rozbijam wszystko w pomieszczeniu i jeżeli wchodzę do identycznego, to wiem, że to zmyłka :)
Najgorzej miałem z labiryntem z rozgałęzieniami przed bossem. No tam już nie było czego rozbijać :) Musiałem upuszczać na ziemię jarzębinę i zaznaczać, które odnogi już zrobione i mam tam nie iść. Mam tego w setkach więc można zostawiać i ew. podnosić. Tym sposobem zrobiłem wszystko od Bocznej komnaty do bossa. Takie mam przynajmniej przeczucie.
Ależ mocarne te grubaski z mieczami i toporami. Toż to prawie mini bossy, a trochę ich nawrzucali :)
Boss za 4 podejściem. Super pomysł. Bardzo mi się podobał. Efektowne to rozrywanie ogniem. Niestety moja walka nie była już tak elegancka. Może gdybym go męczył dłużej, to by było lepiej. Ale przynajmniej jest zrobiony :)
Mniej więcej w podobnym stylu lubię grać
Taki styl sprawia mi niesamowitą frajdę. Kiedyś pewnie spróbuję czegoś nowego ale najpierw muszę podciągnąć moje umiejętności na tym, co teraz uprawiam.
mam na myśli szczególnie jednego
Z jednej strony ciekawi mnie kto to, a z drugiej może jednak poczekajmy, bo się niepotrzebnie nastawię :)
Jestem ciekaw, co będzie dalej, bo niewątpliwie ta walka z Alecto była dość jednostronna pod względem trafień.
Staram się grać bez paniki ale nie zawsze mi to wychodzi. Czasem włączy mi się taki tryb, że idzie błąd za błędem :)
Wiem, że summony to nie Twoja bajka, dlatego tak lekko żartuję. Ale Tiche warto choć raz zobaczyć w akcji.
Zobaczyć chciałem skoro polecasz... używać regularnie już nie :)
PS nie jest problemem. Tiche ma najwyższe wymaganie pod tym względem w podstawce, ale jest łezka do eliksiru, która na 10s daje nieskończone PS.
O, dobrze wiedzieć. Nie wiem tylko kiedy ją znajdę. Będę pamiętać.
Pobrałem żeby sprawdzić. Rzeczywiście nie ma obrazu. Z niewiadomych mi powodów ta strona wysyła ten plik ze zmienionym rozszerzeniem jako M4A, pomimo tego, że sama pisze, że pobieramy MP4 (i taki wysyłałem), Nie rozumiem co tu się odstawia :). Bez zmiany rozszerzenia też mam tylko samo audio. Jednak wystarczyło zmienić M4A na MP4, i nagle pojawia się i obraz :)
---
EDIT:
Tak miałem na Androidzie (Firefox). A teraz gdy pisałem ten komentarz na PC (Firefox) to coś mnie tknęło i sprawdziłem czy zacznie pobierać też jako M4A. Jednak nie. Tutaj (PC, Firefox) mam już poprawnie, czyli zaczyna pobierać jako MP4. Dalej nie wiem czemu, ale stwierdzam fakt :)
---
Właśnie tak to jest jak chcesz dyskretnie sprawdzić czy to ten posąg, a od razu dowiadujesz się jeszcze nie klikając w link, że tu chodzi o ... już wiem o co. Jeden wyraz wystarczył w wynikach wyszukiwania i już wiem. Ehhh.... właśnie dlatego często pytam tutaj o rzeczy, które mogę sam sprawdzić na wiki ale tego nie robię, bo już wiele razy dostałem od razu spoiler. Dlatego mam nadzieję, że będziecie pamiętać, że ja wiem o istnieniu wiki soulsów, tylko specjalnie tam nie wchodzę właśnie z takich powodów jak ten teraz. A tu nawet na wiki nie wszedłem, bo wyszukiwarka dała mi kilka linijek tekstu w wynikach i tam trafiłem na rozwiązanie.
Bossy te większe i te mniejsze są super w ER. Baaaaardzo mi się podobają. Czasami może na początku myślę sobie, no nie, znowu kolejna kopia? Ale z drugiej strony czy ja właśnie nie piszę, że chciałbym z kimś zawalczyć kolejny raz? :) Szkoda tylko, że nie tyczy to tych wielkich bossów. No może oprócz (jak to świetnie ujął Kwisatz_Haderach) "znanego kolekcjonera artystycznych krzeseł i posiadacza co najmniej trzech fałszywych dowodów osobistych" :)
Nie da rady, bo wymaga 132 PS, a ja mam 78 :(
Czy ten posąg to ten z wiadomością, że potrzebna jest regresja?
Alecto, Przywódczyni Czarnych Noży już nie będzie dla mnie kolejną Siostrą Friede :)
Chyba łącznie więcej niż 15 razy u niej nie byłem
Nawet nawet jestem zadowolony, może końcówka do poprawy, ale udało się.
Chyba pierwszy raz mróz zaskoczył. Nie wiem czy to mi pomogło, ale co tam.
spoiler start
Gdyby kogoś to interesowało to zapraszam:
https://www.easypaste.org/file/KNgUMfBH/ER.Alecto.mp4?lang=pl
Jakość tylko 720p, bo tak nagrywa PS4.
Chyba, że ktoś wie jak uzyskać 1080p, to chętnie skorzystam z podpowiedzi :)
spoiler stop
Zalicza się do czołówki moich ulubionych bossów, łącznie z gargulcami, żołnierzami drakonidów, rycerzami tygla oraz bestiami spadającej gwiazdy, no i oczywiście smokami :)
Teraz szkoda, że nie można walczyć po raz kolejny. Ach, gdyby dodali taką opcję.
Rykard - tak
Gdy po raz pierwszy do niego wszedłem trochę temu, to spróbowałem go bić normalnie moimi mieczami ale było to słabiutko. Jednak wtedy te miecze nie były na takim poziomie. Potem trochę go próbowałem tą bronią specjalną. A teraz jak wróciłem to w sumie zapomniałem żeby sprawdzić z aktualnym poziomem moich mieczy. Hmmm... trochę mnie tym zmartwiłeś. No nic. Będzie wyzwanie na kolejny raz. Trudno się mówi.
Na moje usprawiedliwienie napiszę, że praktycznie każda dotychczasowa gra od FS ma takiego bossa, że bije się go specjalną bronią. Za każdym razem próbowałem bez tego i to było z 10-20 razy mniejsze obrażenia. No może poza Demon's souls, bo tam to raczej chyba nie da się nie użyć tej specjalnej broni z oczywistych powodów. Chociaż kto wie? :) Natomiast uparłem się w DS2 z Królem Vendrickiem bez dusz olbrzymów. No niestety nie da się. Z dwóch powodów. Próbowałem w DS3 z Yhormem ale też podobne marne efekty. Tutaj z Rykardem próbowałem i również marnie. Można by to pewnie zrobić ale jakimś ulepszonym mieczem / mieczami. Spróbuję kolejnym razem.
Kamienie
Tak, sprawdzam ile sztuk wypada i to zapisuję. Może gdzieś się pomyliłem i źle zapisałem? Nie mam pojęcia.
Do [1]-[2] i [3]-[4] powinieneś mieć już dzwonki i możliwość zakupu w sklepiku.
Zgadza się, mam już.
Jeżeli pozostaniesz przy swoich mieczach to i tak nie jest Ci to już potrzebne.
Pod warunkiem, że tej broni używasz do końca gry, bo tego nie da się cofnąć. A jeżeli chciałbym przetestować inne, to słabo. A właśnie mogę sobie testować na ponurych kamieniach i to zrobiłem z czystej ciekawości, bo i tak na nic mi one nie są potrzebne. Miecz nocy i ognia ma spore obrażenia na +9. Może kiedyś się przyda ale jako zwykłe obrażenia, a nie te specjalne. Zobaczymy. Zrobiłem test tego miecza na Alecto i powiem, że ładnie na nią działa. Jednak spróbuję z moimi mieczami. Może mi się uda :)
Dzwonek pozwalający na zakup dowolnej ilości [7]-[8] będzie niestety trochę później i to na etapie kiedy można już mieć broń wymaksowaną do +25 ze świata.
Czyli standard w grach od FS :) Jestem przyzwyczajony i nie oczekiwałem czegoś odmiennego.
Powodzenia z Alecto!
Coś czuję, że może to być nowa Siostra Friede. A nie, mamy już Siostrę Friede w postaci Łowcy dzwonków w Caelid.
A właśnie... chyba można przewidzieć jaka była moja mina gdy wszedłem w ciemno do bossa na Zamku Cieni? Na szczęście musiałem wracać tylko 1 raz. Ale już się nastawiałem na dłużej.
Ale mimo wszystko, nie przechodziłbym nad tym tak po prostu do porządku dziennego
Nie przechodzę, spokojnie :) Po prostu mogłem mieć szczęście, a nie umiejętności. Jeszcze długa droga przede mną żeby moje walki były eleganckie, a brak moich umiejętności nie był maskowany poziomami czy ulepszoną bronią.
Nie pytam czy pokonałeś Rykarda z ułatwieniem czy bez :-)
Na czym polega ułatwienie? Użycie tej broni, która leży przy wejściu do niego?
Przy okazji, byłeś pod stolicą w tych kanałach i na sam dół? Wygląda, że chyba zaglądałeś, widzę po broniach, że zebrałeś 8 kamieni +7, które tam między innymi można znaleźć.
Na chwilę tam zszedłem ale zaraz wróciłem. Dosłownie zaraz, czyli byłem tam max 1 minutę i wróciłem się. Stwierdziłem, że bez sensu robię to, że idę coraz dalej, a za mną pozostają nieodkryte jeszcze fragmenty mapy z poprzednich krain. Tak się teraz zastanawiam skąd ja te kamienie [7] mam. Na pewno 2 szt obok Fort Faroth, 1 szt w Głębinach, 1 szt w Wielkim Klasztorze. To tylko 4 szt. A powinno być 8. Ja sobie zapisuję gdzie i ile szt znajduję kamieni zarówno zwykłych jak i ponurych (ale tych wyższych poziomów, od [5], chociaż ostatnio [6] już nawet przestałem). Nie wiem czy nie zapisałem, czy co? Chyba, że przez przypadek te kamienie, o których piszesz, były zaraz na starcie tych kanałów i je zebrałem. Ale wtedy miałbym te bronie ulepszone na więcej niż mam. Zagadka do rozwiązania :)
Mam pretensje o to, że znajduję dużo kamieni ponurych wysokopoziomowych, a w tym czasie tych zwykłych malutko. Mogę ulepszyć ponurymi kamieniami 1 broń na +9, chyba ze 2-3 na +8, chyba ze 4 na +7. No bez przesady. A zwykłe bronie tak wysoko to mogę tylko 2, z czego jedna na +19, a druga na +20. Ja nie wiem dlaczego tak zrobili.
Natomiast wczoraj poszedłem zwiedzać tę część Jeziornej Liurni, do której wcześniej nie miałem dostępu, czyli
spoiler start
po wyjściu od Astela na powierzchnię. Adula część 2 za mną. Ten już był dużo trudniejszy niż pozostałe ale za 2 razem dałem radę. Było trochę zabawy ale lubię te zwierzaki :) Jest ich tam widzę jeszcze kilka sztuk więc będzie zabawa. Już była i jednego już nie ma ale nie będzie łatwo, bo są w grupie i się równocześnie odpalają. Ile miałem wczoraj śmiechu gdy przez przypadek ustawiły się w jednej linii, oba oczywiście na mnie skupione i strzelały. Ten bliżej mnie co chwila padał na ziemię :) Potem miałem z tego taki ubaw, że zacząłem specjalnie się tak ustawiać ale zbyt długo to nie dało rady ciągnąć, bo ich spamowanie magią jest trudne do uniknięcia gdy robią to na raz. Szczególnie, że czasami jeden potrafi się teleportować mi za plecy i z tyłu mnie strzelić.
Jednak za nim z nimi walczyłem, to obszedłem teren naokoło idąc zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Jeszcze nie w 100% ale większość. Na koniec trafiłem do super szybkiej Alecto, Przywódcy Czarnych Noży. Jak ona mi się podoba. Będzie ciężko i to bardzo. Niesamowite akrobacje odstawia. No po prostu cud miód. Oczywiście zbieram co chwila od niej co tylko popadnie, ale coś tam powoli się uczę. Mój rekord u niej to zbicie jej paska HP gdzieś do 15-20% Ach, gdyby dało się ją zrobić no hit :)
Po drodze trafiłem na rudego wilka i okazało się, że pilnował właśnie sporej liczby kamieni [7] i [8]. Ulepszyłem bronie, tylko już teraz nie pamiętam na ile, bo nie mam jak teraz sprawdzić.
No i oczywiście zagadka przy wieży. Na razie znalazłem tylko 1 ukrywającego się. Czy oni są ukryci gdzieś w pobliżu samej wieży, czy mogą być nawet przy Alecto? Nie proszę o wskazanie miejsca, tylko o to czy mogą być nawet 1km od wieży. Zawsze mnie to ciekawi.
spoiler stop
Rozumiem, że wykonałeś jej cały Quest. Zjechałeś ****** ? Zawalczyles z tamtym dziwnym bossem?
Tak, zjechałem
spoiler start
trumną z wodospadu. Ciekawy pomysł na bossa przyznam. Chociaż kilka podejść było, bo o ile jakiś super skomplikowany nie jest, to jednak trzeba chwili żeby załapać jak go ogarnąć. Znalazłem lalkę Ranni i porozmawiałem z nią. Dała mi klucz. Potem poszedłem do Rennali i otworzyłem tamtą skrzynię. Coś dostałem, już teraz nie pamiętam co to było i zastanawiałem się do czego mi to się może przydać.
Tak się zastanawiam co jeżeli ktoś nie zrobi tego zadania? Co ono właściwie daje? Chyba, że dowiem się później.
Odnośnie Blaidda to w sumie nie wiem czy wersja z rzeki i spod wieży się różniły. Dla mnie kolorem :) Może po prostu już wiedziałeś czego się spodziewać i było to w trochę przyjaźniejszych warunkach? A kogo on w sumie zabił gdy tak siedział na schodach i coś mówił do siebie? Zapomniałem się przyjrzeć.
spoiler stop
Właśnie po 3 próbach pokonałem dwóch Rycerzy Tygla. Oj, myślałem, że utknę tam na dłuuugo. Chyba zaczynam się rozkręcać :)
Oba miecze spisują się bardzo dobrze (ten zwykły +20, ten z mrozem +19). Nawet przyzwoite obrażenia dają na takim ulepszeniu. Super mi się tym gra. Po prostu trafiło w moje gusta i jest bardzo przyjemnie :)
Teraz idę nareszcie na odblokowaną część mapy nad Wioską Albinauryków. Zobaczymy co tam się znajduje. Gdy już ten teren ogarnę to chyba już teraz będzie można powiedzieć, że (na ten etap gry) mam te słynne 100% :) zrobione wszystko poza Stolicą.
Aha... no i zapomniało mi się o tym, że Rykard zapraszał w odwiedziny. Wpadłem 3 razy i więcej nie ma co chodzić, bo zmienił miejsce zamieszkania.
Pytanie: czy każda z Wielkich Run wymaga łuku runicznego? Czy są jakieś co działają bez niego? Po prostu umieszczam runę na swoim miejscu i ona od razu zaczyna działać?
No i juz masz blisko do najlepszego bossa w grze. Znanego zlodzieja run, obelzywie zwanego przez niektortch pieskiem Mariki. ;)
Najlepszego pod jakim względem? :)
Teraz to zaczyna sie ta trudna (chwilami mocno wrecz przeginajaca ale to duzo zalezy od playstyle.. z twoim bedziesz mial spoko) czesc.
No to się zobaczy jaki ten mój styl gry jest :)
Chociaż ostatnio spowolniłem trochę mój postęp w odkrywaniu mapy, bo chciałem sobie dokończyć odkrywanie map na wszystkich dotychczasowych obszarach i wpadłem na pomysł, że wykorzystam kilka fajnych punktów, które mogą się już nie powtórzyć. To znaczy, że potrenowałem sobie trochę klona Darriwila, bo jest sobie taki jeden zwykły w Wulkanicznym Dworze zaraz obok ogniska. Za każdym razem jak na niego trafiam, to jakoś tak nieporadnie sobie z nim radzę. Dzisiaj trochę na nim potrenowałem i już jest sporo lepiej.
Drugi taki przeciwnik to gargulec obok 3 bałwanków i złotego nasionka w Stolicy. Najpierw go praktycznie zabiłem, bo został mu ze 2-3 mm paska HP. Ale już w trakcie walki tak mi się z nim fajnie walczyło, że najpierw przestałem go kompletnie atakować, a zacząłem sobie z nim tańczyć. Potem przypomniałem sobie, że do tej pory nie ogarnąłem jego szarży toporem po ziemi. I na końcu po kilku minutach takiego tańczenia stwierdziłem, że nie zabiję go tylko zostawię sobie do treningu, bo jest zaraz obok ogniska. I tak sobie biedny stoi i czeka na moje testy :)
Muszę też sobie potrenować kolejnego wroga, a właściwie 2 takich samych zaraz za tym gargulcem. Tych przed koloseum. Też są bardzo szybcy i zwinni, więc będzie kolejna seria testów :)
Uparłem się też, żeby zrobić ducha drzewa w Wielkim Klasztorze. Kurcze trudne miejsce i jego szkarłatna zgnilizna oraz plątający się pod nogami zwykli przeciwnicy. Gdzieś między 10-15 próbą (już poległem w liczeniu) udało mi się go pokonać. Wyciągnąłem go na suchy teren żeby tak szybko nie ginąć. Powiem szczerze, że to jest jeden z trudniejszych momentów w grze. Bardzo podobny do niedawnego Żołnierza drakonidów w Jeziorze zgnilizny. Oba przypadki bardzo trudne ale jest satysfakcja :)
Odnośnie zadania Ranni:
spoiler start
czy da się tak to poprowadzić żeby Iji dalej żył? Czy to się zawsze tak kończy? Wnioskuję, że został napadnięty przez grupę asasynek z Czarnych Noży, bo obok niego widziałem ich 3 martwe ciała. A Blaidd jest nieziemsko trudnym przeciwnikiem. W moich oczach niewiele ustępuje Łowcy dzwonków kulistych z Caelid. Obaj super hiper szybcy, zwinni i mają spory zasięg mieczem. Oczywiście Łowca gorszy z uwagi na jego magiczny miecz ale jednak Blaidd pozostawił mi podobne przeżycia.
spoiler stop
Powiedzcie mi czy ten posąg, to jest zadanie, które jak się przejdzie jakiś punkt w fabule, to przepadnie, czy można próbować do skutku je rozwiązać? Chciałbym sam spróbować ale nie wiem czy to jest realne patrząc na wasze opisy :) Ciekawi mnie czy zadanie jest w stylu rozwiąż zagadkę, i to ta zagadka jest trudna, czy też chodzi o wykonanie kolejno różnych rzeczy to tu, to tam i wtedy coś się odblokuje ale nie jest to zagadką samą w sobie.
Opis mnie rozbawił :)
Tak, chodzi o niego.
Dzięki za podpowiedź.
Nie zauważyłem, że ze zwłokami jest interakcja.
Uff.... ognisko się pojawiło. Jaka ulga!
Śliczne dzięki za uratowanie mnie od zawału :)
A sama Stolica bardzo fajna miejscówka.
Jeszcze trochę odkrywania przede mną ale to co do tej pory zwiedziłem podoba mi się.
PS. I poprawka z mojej strony, bo oczywiście to nie była z obu stron mgła, tylko z jednej strony ciernie. Po prostu myślałem, że skoro z tyłu jest dalej mgła, to tutaj za tymi cierniami zaraz będzie boss, no bo czemu by ta mgła miała nie znikać jeżeli bossa nie ma? No ale wyjaśniło się :)
Trafiłem do
spoiler start
Godfreya, Pierwszego Eldeńskiego Władcy w Stolicy.
Czy on jest prostym bossem, czy to u mnie się coś poprawiło, bo coś łatwo poszło (za drugim, bo za pierwszym najpierw chciałem zginąć, ale potem zmieniłem zdanie)?
spoiler stop
Po pokonaniu go wyszło na to, że za niego plus to co maiłem przy sobie, to mam 118.000 runów
W sumie to poszedłem sobie trochę dalej na zwiedzanie tego zakątka i trafiłem przed mgłę.
Byłem bardzo ciekawy kto tam jest ale za dużo do stracenia w razie czego.
Mam przy sobie eliksir, że po śmierci nie tracę runów.
Wypiłem, wchodzę przez mgłę i pojawia się po raz 3 ten gagatek, tym razem z lekko zmienionym imieniem.
To jak on się w sumie nazywa, bo już się pogubiłem? :)
Problem jest jednak taki, że wchodziłem tam z myślą, że zaraz zginę i pójdę sobie gdzieś indziej, a wrócę tu gdy wydam te runy.
Jednak pokonałem go za pierwszym razem i gra mnie teraz doprowadziła do sytuacji nerwowej, bo:
1. mam teraz przy sobie 262.000 runów
2. z obu stron mgła
3. nie mogę się teleportować poza to miejsce
No tego to się nie spodziewałem. Nie mam drugiego eliksiru od nie utracenia runów, więc słabo teraz na tym wyszedłem.
Pytanie: czy jeżeli wejdę do kolejnego bossa i tam zginę, to czy moje runy będą właśnie tam, a ja będę musiał jeszcze raz bić się z poprzednim bossem? Jeżeli tak, to jest problem, bo jeżeli bym zginął przy pierwszym bossie, to tracę wszystkie runy, bo z włączonym eliksirem nie wiem czy uda mi się tak szybko go zabić i wejść do kolejnego bossa. Natomiast jeżeli ten pierwszy boss już nie będzie ze mną ponownie walczył, i od razu wchodzę do tego jeszcze mi nieznanego, to spoko wejdę, bo w razie czego to po śmierci wypiję eliksir i podniosę runy. Chyba, że gra ma jakąś niespodziankę, która mnie wyroluje na amen i stracę wszystko tak czy inaczej.
Na razie stoję w miejscu i nie gram, dopóki nie napiszecie co teraz będzie :)
W sensie, nie jaki boss, tylko czy ten pierwszy się pojawi ponownie w razie śmierci na drugim.
I oczywiście korzystam z nasuwających się możliwości, u mnie zawsze inteligencja przed zręcznością ;-)
Jak najbardziej rozumiem. I w sumie popieram, bo czemu nie.
Jednak przynajmniej 1 raz warto zrobić wyzwanko :)
Zresztą właśnie tak robię z przeciwnikami. Zawsze staram się każdego przynajmniej 1 raz zabić. Potem gdy zginę, to już nie robię sobie pod górkę i omijam tych, co ostatnio biłem. No chyba, że będą gonić i przeszkadzać :)
Ds2 - kontynuuję tam, gdzie skończyłem. Z bossem się udało bez ułatwień, ale jejku... to była przygoda.
Jest!
Mogę i ja nareszcie pogratulować :)
Jaka satysfakcja! Nie do opisania :)
takich rodzynków jak trudny boss z DS2 to nie przepuszczę :-)
Zwracam się również do reszty czytających i lubiących wyzwania.
Jeżeli lubicie wyzwania, to zachęcam do zagrania w pierwsze wersje DS1 i DS2.
Nie żaden DS1: Remaster ani DS2: Scholar of the First Sin, tylko obie wersje Original / Classic.
Zobaczycie jak zostały miejscami ułatwione te 2 gry dla nowych graczy.
Mówi się, że DS2: SotFS jest trudniejsze, bo ma więcej przeciwników. A ja uważam, że może miejscami jest ich więcej, ale śledziłem na bieżąco grając w DS1 i DS2, i niestety są miejsca, gdzie to nie duża liczba przeciwników jest problemem ale ich bardzo bardzo duże aggro. Bo co innego małe aggro i wyciąganie każdego po kolei. A co innego dalekie aggro i lecą do was wszyscy grupą. Izalith w DS1 to inne przeżycia. Puszcza cieni w DS2 to też inne przeżycia. Polecam :)
Ten boss to
spoiler start
pani z głową w ręce, czyli Mytha, Zgubna Królowa
spoiler stop
.
Jeżeli zrobisz pewną rzecz zanim do tego bossa wejdziesz, to ten boss jest prosty.
Problem pojawia się wtedy, gdy tego czegoś nie zrobisz.
Wtedy to jest jazda :)
No chyba, że też nie wiedziałeś, że można to zrobić i biłeś w niesprzyjających warunkach, to masz z głowy. No akurat pasuje ten zwrot tutaj :)
Ja mam taki zwyczaj, że co przejdę jakiś kawałek (od bossa, do bossa), to potem sobie rzucam okiem jak inni to przechodzą i ich reakcje. I tak właśnie doszedłem do tego bossa, zrobiłem kilka prób i wiedziałem, że prosto nie będzie. Myślę sobie, a obejrzę całość ale bez bossa. No i w trakcie rozgrywki, ktoś z chatu napisał co grający powinien zrobić żeby było łatwo. No niestety nie dało się tego zapomnieć, więc przyjąłem zasadę, że gdybym nie włączył tego filmu to bym nie widział, że takie coś można zrobić. Dlatego poszedłem na tego bossa nie robiąc tego czegoś, pomimo tego, że mogę mieć łatwiej. Ale jaka satysfakcja po pokonaniu go w warunkach bardzo mocno niesprzyjających :)
Za to mogę się pochwalić jeżeli tak to ujmę, czymś innym. Dotyczy to DS3. Przepraszam, że w temacie ER zrobię mały offtop. Mam nadzieję, że nie zezłoszczę za bardzo innych osób śledzących ten wątek.
DS3. Dotarłem na Szczyt Arcysmoków
spoiler start
(czyli tam gdzie Bezimienny Król). Idę oczywiście na ślepo i nie wiem co mnie czeka, bo tutaj pilnowałem żeby nie robić sobie żadnych spoilerów. Wchodzę do lokacji i docieram do pierwszego ogniska. Przede mną brama. Staję w bramie i rozglądam się. Pusto. Fajny widok, fajna lokacja. Dobra, idę dalej. Dochodzę do momentu gdzie zlatuje do mnie Starożytna wiwerna. Oooo, ale boss! Przełączam się na mój (a jakże) prosty miecz (błyskawice na +10). Widzę, że pasek HP ma bardzo długi. O walka będzie trwała. Udało mi się za pierwszym razem ją pokonać.
Zadowolony idę dalej. Robię to wielkie koło po tych wszystkich budynkach. Co chwila komunikaty (od FS) na ziemi (gram offline, przypominam): "Atak z zeskoku". Idę dalej i i znowu ten komunikat. I tak co chwila to samo. Doszedłem do miejsca rusztowań, i tam na górze też "Atak z zeskoku" oraz "Słaby punkt głowa". Myślę: co to za zagadka? Co oni mi chcą przekazać? Czemu i kogo mam atakować z zeskoku? Myślałem, że ci przeciwnicy mają słabość do takich ataków. W Demon's souls też była taka podpowiedź w 2 etapie, gdzie FS dało informację, że kolejny przeciwnik jest wrażliwy na magię chyba z tego co pamiętam. I myślałem, że tu jest podobnie. Doszedłem do ogniska, potem do kolejnego i tak aż do końca, do Bezimiennego Króla.
Potem myślę sobie, że rzucę okiem jak inni sobie poradzili z tą Starożytną wiwerną. I wiecie co? Chyba wiecie :) Ależ było moje zdziwienie jak wszyscy "pokonują" tego bossa :) No tego to ja się nie spodziewałem. A najlepsze jest to, że każdy z chatu uważał, że ta wiwerna jest nie do pokonania, bo trzeba by ją było bić wieczność, a boss do łatwych nie należy. No to ja właśnie nie wiedząc tego wszystkiego pokonałem ją normalnie na nogach bez tarczy, czyli w skrócie w takim stylu jak teraz idę ER :) Moje kolejne przejścia tej Starożytnej wiwerny też będą "normalnie" bez skoku :)
spoiler stop
Zrobiłem chwilowo przerwę, żeby skończyć Wukonga i od wczoraj Gram w ds2 na nowo:).
Co ds to ds.
DS2 na nowo w sensie: od nowa?
Masz już za sobą tego bossa, o którym ostatnio rozmawialiśmy?
Ten, którego miałeś spróbować bez ułatwiania? :)
Zaciekawił mnie ten Wukong. Rzuciłem okiem na jakąś rozgrywkę i nie wiem czy dobrze zrozumiałem ale tam jakoś stamina prawie się nie wyczerpuje. Rzeczywiście tak to tam wygląda? Wizualnie gra robi wrażenie i kusi żeby kiedyś zagrać. Chociaż wolę styl gry do jakiego przyzwyczaiło mnie FS. DmS, DS i ER są dla mnie dobrze zaprojektowane. Lubię gdy trzeba główkować i samo się nic nie robi.
W tym Wukongu widziałem walkę z jakimś smokiem. Gość biegał cały czas i staminy ledwo co ubywało. Dodatkowo co jakiś czas był unieruchamiany na kilka sekund, a gracz go okładał nieskończoną ilość razy swoją pałką. Czy tam nie ma jakiegoś przegięcia pod tym kątem? Jakoś średnio mi się to widzi. Efektowne wizualnie, to fakt, ale może bez przesady z takimi ułatwieniami. Ale może to taki typ gry, dla innych osób, a nie dla mnie. Chyba nie pasują mi gry, gdzie przesada jest uwypuklana na maksa. Nie oczekuję realizmu, bo te gry tego nie mają, ale chociaż jakieś pozory.
Zaznaczam tylko, że nie chciałem sobie za bardzo spoilerować gry, więc było to na szybko, krótko i bez większych analiz, więc mogę pisać głupoty.
Zrobiłem kilka prób i jestem pod wrażeniem, bo nie miałem pojęcia, że to tak działa.
Testy zrobiłem w Jeziorze Zgnilizny, nie wiem czy inne miejsca mają to inaczej więc zaznaczam jakby co.
Za każdym razem czekałem aż pasek statusu się zapełni i zacznie zadawać obrażenia (aż do śmierci postaci):
1. Wchodzisz, tylko stoisz (nie turlasz się), wychodzisz na brzeg i stoisz aż do śmierci
2. Wchodzisz, tylko stoisz (nie turlasz się), stoisz w Jeziorze aż do śmierci
3. Wchodzisz, _______________ turlasz się, wychodzisz na brzeg i stoisz aż do śmierci
4. Wchodzisz, _______________ turlasz się, stoisz w Jeziorze aż do śmierci
Wnioski:
a) punkty 1 i 2 nie mają znaczenia, więc czy stoisz dalej, czy wyjdziesz na brzeg, to efekt ten sam
b) punkty 3 i 4 nie mają znaczenia, więc czy stoisz dalej, czy wyjdziesz na brzeg, to efekt ten sam
c) gdy tylko stałeś (bez turlania się), to obrażenia HP = 58/s
d) gdy turlałeś się i wyszedłeś na brzeg, to obrażenia HP = 36/s
e) gdy turlałeś się i dalej stałeś w Jeziorze, to obrażenia HP = 36/s
f) czyli lepiej zanurkować do szamba, niż zamoczyć kostki :)
Wychodzi na to, że najlepiej się przeturlać przynajmniej 1 raz (to wystarczy) i potem mamy mniejsze obrażania. Bez przeturlania się dostajemy ~60% więcej obrażeń/s.
Czemu to tak działa?
Normalnie to gdy się wytarzam w czymś, to gorzej na tym wyjdę, niż gdy tylko w coś wdepnę :)
Ewentualnie najpierw nałożyć sobie status turlaniem.
Zaciekawiłeś mnie. Możesz rozwinąć?
Czemu miałbym sobie nakładać status?
Pewnie czegoś nie ogarniam :)
O, czyli to nie koniec tego typu wrażeń? Niech i tak będzie. Ja mam takie postanowienie, że nie omijam przeciwników i przynajmniej 1 raz ich muszę zabić w danym miejscu. Potem ew. mogę ich ignorować. Będzie w takim razie zabawa w umieranie :)
Dzięki tym gałęziom
spoiler start
można się dostać do ukrytej lokacji, także warto było. I dla niektórych nagroda jest całkiem fajna. Przedmiot nad niedźwiadkiem w jaskini.
A tak swoją drogą, to ten niedźwiadek to niezłą niespodziankę mi zrobił. Ja tu ucieszony, że pewnie nowa lokacja w jaskini mi się otwiera i zaraz będzie ognisko. Biegnę więc szybko żeby aktywować ognisko, a tu wyskakuje na mnie z rykiem ten olbrzym. Moja mina pewnie musiała być niezła w tym momencie :) :) On tam niby porykuje gdy się zbliżamy ale nie wiązałem tego z jaskinią tylko, że może jest gdzieś niedaleko. Od tej pory mam uraz do jaskiń i już nie wbiegam tam tak radośnie i wesoło :)
spoiler stop
Przy każdym kolejnym przejściu mam po prostu już jedną metodę na to miejsce. Bieg z leczeniem, byle do ogniska.
Przy pierwszym wejściu w te "błogosławione" wody chciałem co chwilę usuwać status szkarłatnej zgnilizny. Dałem (kiedyś tam) kilka punktów w wiarę i ustawiłem sobie "Ogniu, ulecz mnie" (z głowy piszę, mam nadzieję, że nazwa poprawna). Potem jednak doszło do mnie, że przecież nie da się tego robić w nieskończoność, bo to używa PS. Dlatego gdy skończyły mi się możliwości anulowania tego statusu, to dociągnąłem pierwszy bieg ile się dało na ogląd części tego wielkiego miejsca i teleportowałem się do ogniska. Potem stwierdziłem, że będę robił odwrotnie. Olewam status szkarłatnej zgnilizny i dobijam prawie do zera pasek HP, łyk z butelki i biegnę dalej. I tak aż do jakiejś większej platformy gdzie trzeba było się rozejrzeć czy nie ma przedmiotów. Wtedy właśnie używałem "Ogniu, ulecz mnie". I znowu dalej aż do skończenia butelek. I tak ze 2 czy 3 razy aż ogarnąłem całe Jezioro Zgnilizny. To jest chyba najlepszy sposób na to, bo ten status bardzo dużo i szybko skraca nasz pasek HP.
W sumie to jako urozmaicenie rozgrywki na krótki moment, to niech będzie. Jakaś nowość i wyzwanie. Natomiast na dłuższą metę to by już mnie trochę męczyło.
Ludzie bardzo mocno narzekali na Blighttown w DS1, czy jego odpowiedniki w DS2 i DS3. Ja tam w sumie nie widziałem aż tak wielkiego problemu. Bossów tam nie było, więc dawałem radę. Ale nie... był jeden wyjątek w DS2 na takim trudnym terenie. A właśnie... jak tam DS2? Idziesz dalej, czy może już skończyłeś tylko nic nie piszesz? :)
Btw. widziałem kiedyś ciekawe wyzwanie. Ktoś przeszedł grę, gdzie modem miał nałożoną szkarłatną zgniliznę na postaci - cały czas.
Jest gdzieś zapis tego przejścia? Chętnie bym rzucił okiem jak sobie dawał radę.
Trafiłem do Jeziora Zgnilizny. Walka z bossem.
spoiler start
Ożeż... koszmar w takim otoczeniu. Próba utrzymania się na takim małym skrawku żeby nie spaść. A jak się spadnie to próba wskoczenia przy szalejącym obok jegomościu. Jedno z gorszych wspomnień :)
spoiler stop
Udało się gdzieś za 15 razem. Uff... mam nadzieję, że nie będzie często takiego otoczenia.
Teraz Wielki Klasztor. Już widzę, że będzie wesoło :)
Ale robi wrażenie tam w środku ta budowla. Ciekawy pomysł i wykonanie.
Zajrzałem do jednego kąta tak prosto pod ogniskiem.
Dziękuję bardzo... powtórka z rozrywki :)
Dziękuję panowie. Sporo tego, i widzę, że część gier wspólnie polecacie. Trafiają na listę do sprawdzenia. Jednak dopiero po skończeniu gier od FS :)
ER i DS2 lubię i to bardzo! Mam 3 Zeldy na Wii i WiiU. Będą grane na pewno. Szkoda tylko, że nie ma PL. Przez to będzie mi trudniej.
Poszedłem trochę dalej
spoiler start
w głąb tej lokacji i trafiłem na kolejnego. I dopiero po tym drugim spotkaniu uświadomiłem sobie, że już w ER widziałem tego stwora jeden raz. To było w jakiejś kopalni i też wisiał do góry nogami. Spamował tam tymi kamieniami jeszcze bardziej niż te tutaj. Przez przypadek utknąłem właśnie tam na jakiś czas, bo wpakowałem się niechcący z dużą ilością runów i nie chciałem ich stracić. Nie miałem jeszcze tej łzy od nietracenia runów przy śmierci. No i tak chyba z 5-6 razy próbowałem odzyskać moje runy. A to też było jakieś skakanie z jednej gałęzi na drugą i to mocno nachylonej. Po drodze ślimaki z mrozem. I to wszystko żeby z jednego balkonu dostać się na drugi. Myślałem, że nie wyjdę stamtąd :) Ale na szczęście udało się. To chyba było w Caelid ale głowy nie dam.
spoiler stop
Kolejny rodzaj "anioła" jeszcze bardziej podobny do tych w DS3 niż to co podałem wyżej.
spoiler start
Główne koryto rzeki Ainsel.
Po wejściu do trumny w Głębinach przenosi nas właśnie w to miejsce. Praktycznie zaraz na starcie za ogniskiem wisi sobie do góry nogami taki olbrzymi stwór, trudny do opisania ale zamiast laserami jak w DS3, to ten rzuca dziesiątkami kamieni w naszym kierunku.
spoiler stop
Dzięki za listę. Kilka z nich mam w swojej kolekcji tylko jeszcze nie grałem. Dobrze wiedzieć, że miałem co do nich nosa :)
W karcianki i ogólnie planszówki też lubię zagrać.
Przymierzałem się też do papierowych RPG ale mi się grupa rozsypała i na razie nic z powyższych. Może kiedyś...
Myślę też nad wejściem w świat WH Fantasy i WH40K żeby je poznać i parę książek czeka w kolejce. Nie wiem tylko kiedy ta kolejka nadejdzie.
Czasu mało na wszystko :(
Ale, ale .... przeliczyłem aktualny zestaw i ten poprzedni i wyszło mi, że:
1. Zestaw Rycerza Tygla Silurii - 71
2. Zestaw Rycerza Kukułki - 51
Także, nie ma chyba większego znaczenia.
To znaczy w sumie ma, bo przekraczamy kolejne progi 56/61, ale przynajmniej ten 51 przekroczony w obu przypadkach.
Zobaczę jeszcze przy którym zostanę. W obu gra mi się dobrze.
Nie chciałem o tym pisać, aby Ci nie spoilerować bossów. Ale skoro pytasz.
Nie przejmuj się. Do czasu aż tam dojdę, to zapomnę o tym szczególe. Zresztą nie jest to jakiś wielki spoiler dla mnie odnośnie dźwięku wydawanego po ciosie bossa, także spoko luzik :)
Odnośnie poise, to śliczne dzięki za garść informacji i porad. Zawsze to coś nowego i wartego rozważenia.
Obejrzałem ten filmik i okazuje się, że ten nowy zestaw co właśnie teraz założyłem, czyli Zestaw Rycerza Tygla Silurii, jest widoczny w 6m32s tego filmu (w prawym górnym rogu) jako jeden z polecanych. Nie jest źle w takim razie :)
PS. Muszę tak opanować uniki żeby poise był dla mnie mało istotny :)
A proszę bardzo :)
spoiler start
Lokacja Głębiny, zaczynamy przy ognisku Bezimienne Wieczne Miasto
Zaraz obok jest korzeń od wielkiego drzewa, na które trzeba się wdrapać dość wysoko żeby aktywować kolejne ognisko Poprzez korzenie
Tak, ta nazwa Poprzez korzenie jest adekwatna :)
Siedzi ich sobie kilku (chyba 4, a może 5) i spamują ogniem przez pół ekranu.
Jeżeli są na ziemi, to nie stanowią żadnego problemu.
Tutaj natomiast chodzimy po wąskich gałęziach i to już jest problem, bo upadek to 100% śmierć i zaczynamy od początku.
A już nie wspomnę o tym, gdy robimy to z większą ilość runów.
Na początku nie wiedziałem na co się piszę i próbowałem właśnie chyba z 45.000 runów :)
Za każdym razem te runy zostawały gdzieś wysoko, a najgorsze jest to, że tam nie ma miejsca na margines błędu, bo albo idziesz lub skaczesz po tych gałęziach bez błędu, albo lot w dół.
Dobrze, że jestem w posiadaniu łzy, która zachowuje po śmierci runy, bo bym się chyba załamał :)
A no i "niespodzianki" w postaci przerw między gałęziami, których nie widać, bo wydaje się, że gałęzie dotykają się, ty szybko biegniesz żeby zmienić gałąź na drugą, a tu nagle dziura, która jest widoczna dopiero gdy podejdziesz na styk.
Oj, działo się.. działo :)
Myślę, że tak z 10 lotów w dół zaliczyłem, bo jednak najczęściej próba uniku kończyła się albo moim zboczeniem z kursu, albo otrzymaniem serią ognia w twarz, co odrzuca nas z gałęzi i leeeeecimy.
spoiler stop
PCR
No właśnie tyle opisujesz tego bossa, w takich superlatywach, że jestem ciekaw jak ja go odbiorę. Robisz mu niezłą reklamę :)
Nie namawiam Cię oczywiście do tej broni, bo to inny rodzaj i do tego trochę dziwna, ale fajnie się ją czuje i wali solidnie.
Aż kiedyś zrobię jakiś 1 czy 2 testy z tym narzędziem tak z czystej ciekawości. Ale przechodzisz całą grę tą kotwicą, czy tylko samych bossów, a dojście do nich czymś innym?
Draconic Tree Sentinel... Przy nim aby się bezpiecznie wyleczyć to trzeba wręcz prowokować ataki tą smoczą pałką i rolować się na bezpieczny tył, inaczej jak się jest przed nim i tylko pomyśli o leczeniu itp. to wali tym ogniem albo co mu tam przyjdzie do łba. Jakby czytał w myślach, niektórzy nazywają to input reading :-)
Zgadza się. Podobnie zachowuje się Łowca dzwonków i Rycerz Tygla, tylko ten ostatni to gdy jest blisko nas.
Musisz tylko pamiętać, że po wyborze zakończenia nie będziesz już mógł wrócić na arenę bossa końcowego gdybyś tam np. zostawił jakieś runy z wcześniejszej nieudanej próby z bossem.
Dobrze wiedzieć w razie czego.
O tak, oczywiście! Niestety, działa to w obie strony. Są bossowie, którzy mają graby z takim towarzyszącym im dźwiękiem, że cierpisz podwójnie. Pamiętam kiedyś przy jednym z bossów end game'owych dostawałem przez to szału. Nie dość, że złapał i walił w łeb bardzo skrupulatnie, co w samo w sobie wywoływało rage, ale było jeszcze podbijane tym odgłosem do granic niemożliwości :-)) Wtedy chyba stwierdziłem definitywnie, że Miyazaki to psychopata ;-)
W podstawce, czy w DLC? Jeżeli pamiętasz, to napisz któr(z)y to :)
Z drugiej strony dobrze mieć jakąś ochronę i przede wszystkim poise, najlepiej > 51
Zaciekawiłeś mnie tym poise 51. Czemu akurat taka wartość?
No i doczekałem się odpowiedników "aniołów" z DS3 :)
Aktywacja ogniska Poprzez korzenie to karkołomne wyzwanie.
Oj, znowu im się udało to powtórzyć ale tym razem już nie w tak drastycznym wydaniu jak w DS3 :)
Ich odpowiedniki w DS3, mimo, że Ds3 przeszedłem później, wydawały mi się dużo cięższe:).
spoiler start
Masz na myśli tych co ukrywali swoją prawdziwą naturę i gdy się ich szybko nie zabiło, to przeistaczali się w taką dużą i wijącą się na wszystkie strony kreaturę? Jeżeli tak, to jak ja się tego bałem. W sensie walczyć z tym :) To jest średnio przewidywalne. W ER on są duże i jakoś łatwiej tego unikać, a tam są dużo mniejsze, stoją w miarę jednym miejscu i najczęściej obrywałem od tych ich wygibasów. Niezłym dziwieniem dla mnie był start gry i boss Iudex Gundyr gdy się przemienił. A ja sobie wybrałem tam w DS3 na start postać tak jak tutaj w ER, czyli SL1 z pałką początkową. No i przeszedłem za chyba 2 lub 3 razem. Potem uraz do końca gry :) Tyle, że warto było im pozwolić się przemienić, bo za pierwszym razem każdy z nich wyrzucał chyba jakiś średnio poziomowy tytanit. Jak się o tym dowiedziałem, to wróciłem się do każdego z nich na start murów zamku i pozwoliłem się przemienić i zabiłem w takiej właśnie formie. Trochę tego wpadło i pozwoliło mi szybciej ulepszyć miecz.
spoiler stop
P.s. ja przy pierwszym przejściu miałem odwrotnie w jednym aspekcie: usilnie próbowałem wykorzystać grawitację, żeby strącać co bardziej trudnych przeciwników, ale oczywiście u mnie ani jeden nie chciał zlecieć;)
Kusi mnie czasami żeby spadli ale jednak albo się ich nauczę, albo będę miał problemy w miejscach bez krawędzi :) Dlatego wolę ich bić normalnie. Ostatnio przełamuję się żeby też nie zaczynać od cichego wbicia miecza w plecy ale jakoś nie potrafię się powstrzymać :)
Ciekawi mnie, czy wam wszystkim również bardzo ale to bardzo podoba się odgłos wytrącenia przeciwnika z równowagi? U mnie to idzie na głośnik niskotonowy, więc efekt jest jeszcze bardziej potężny. Chyba nigdy mi się to nie znudzi :)
PS. Właśnie pokonałem Rycerza Tygla Siluria i w skrzyni obok pojawił się cały jego zestaw. Właśnie się w niego przebrałem i chyba będę w tym chodził. Chociaż bardzo się przyzwyczaiłem do mojego dotychczasowego czyli zestawu Rycerza Kukułki. Jeszcze nie wiem, który sobie zostawię, bo oba są dla mnie ciekawe zarówno pod względem statystyk, jak i wyglądu. Hełm jest trochę dziwny ale da radę :)
Zwiedzam Głębiny. Bardzo ciekawa lokacja. Podoba mi się zarówno wizualnie, klimatycznie, jak i pod kątem przeciwników. Warstwa audio jest taka niepokojąca, to tylko wkręca mnie jeszcze bardziej w tę lokację. Nie wiedziałem, że takie obszary znajdują się pod stolicą. Chyba o tym też wspominał
Duet gargulców nie był taki tragiczny jak myślałem. Za trzecim razem. Dużo mi dała długa przeprawa z Pobratymcem Czarnej Klingi, bo teraz czułem się swobodnie z nimi. Dobrze, że nie wchodzą równocześnie. Chociaż powiem szczerze, że mogliby. Byłoby większe wyzwanie :)
Jak podchodziłem do areny walki z nimi, to tak coś czułem, że tam będzie boss, tylko nie wiedziałem czy to oni, czy ktoś inny. Co prawda wspominałem wcześniej, że sobie ich przypadkiem zaspoilerowałem ale nie pamiętałem scenerii.
Natomiast ja mam jakieś nieszczęście do wypadków. Dlaczego oni mi spadają w przepaść? W Nokronie Rycerz Tygla (ten z mieczem) źle wylądował. Znaczy się nie wylądował, bo źle wymierzył :) Ten sam w Zamku Burzowego Całunu spadł mi pod windę. Ostatnio kupiec mi też spadł w przepaść. Jakaś klątwa krawędzi :)
* Bossowie, fascynacja detalami i różne podejścia.
Coś czuję, że kiedyś sprawdzę sobie jak się gra w inny sposób. To może być ciekawe. Tylko chyba będę to musiał przeplatać na zmianę ze zwykłą grą, bo nie chcę wypaść z wprawy. Gdybym się całkowicie przestawił, to bym potem miał pod górkę.
Ciekawi mnie ten PCR, o którym tyle piszesz / piszecie. Jak ja go odbiorę i czy go polubię? Zobaczymy kiedyś kiedyś, w odległej przyszłości.
Dobrze, że sprawdziłeś te moje 2 miecze, i że dają radę. To mi daje nadzieję, że uda mi się z nimi dotrzeć do końca. Miecza Maliketha jeszcze nie widziałem. Natomiast czy ta kotwica, to jest to co się otrzymuje
spoiler start
z bossa Łuskowata aberracja w Tunelu Morne?
spoiler stop
Nie wiem czy inni gracze są tak jak ja zafascynowani Elden Beast, Ogniowym Olbrzymem, Malikethem, czy Draconic Tree Sentinel. Wątpię :-)) Do czarnych gargulców to mamy przynajmniej mały klub fanów z Tobą i MM :-) Ale nie tylko gargulce, ja na przykład nigdy nie przepuszczę zwykłym awatarom drzewa, duchom drzewa, strażnikom drzewa czy trollom, tak je zwyczajnie uwielbiam. Itp. Itd. Po prostu Elden Ring.
Z tej pierwszej czwórki biłem się jak na razie tylko z tym ostatnim. Rozumiem, że to jest
spoiler start
Smoczy strażnik Drzewa przed wejściem do Stolicy?
spoiler stop
Jeżeli o niego chodzi, to bardzo ciekawy przeciwnik. Jak on szybko wyprowadza swoje ciosy względem tego zwykłego Strażnika. Ależ się zdziwiłem przy pierwszym spotkaniu. Zresztą do momentu zabicia go nie mogłem się przyzwyczaić, że jest taki szybki. Dodatkowo ma o wiele dłuższy zasięg broni i to też mnie non stop myliło. Plus ten ogień. Może nie opisywałem tutaj swojego starcia wcześniej ale dołączam się do klubu :)
Pobratymiec Czarnej Klingi to honorowe miejsce :) Warto go było "męczyć" te kilkadziesiąt razy. Teraz prostsze wersje gargulców to rzeczywiście inny poziom.
Kiedyś pisałem, że Duchy drzewa są dla mnie chaotyczne, i że średnio mi się z takim przeciwnikiem walczy. Może lekki chaos w tym jest :) jednak polubiłem je i nawet lubię z nimi walczyć. Może nie do końca mi to ładnie wychodzi ale jednak polubiłem.
Strażnicy drzewa - tych bardzo lubię. Chyba ma to związek z tym, że uparłem się go zrobić na starcie gry. Do tej pory ich lubię. Tak samo zresztą jak Nocną kawalerię.
Trolle i golemy - nie przepuszczę :) Zawsze walczę i lubię. Jedynie odpuszczam takiemu jednemu co siedzi smutny pod ścianą i nawet jak podejdę to chyba z tego co pamiętam to mnie nie atakował. Na drodze do Zamku Morne obok szczątków powozu, psów i tych śmiesznych kłapouchych stworów z tasakami. Z reguły też nie biję tych w łańcuchach co ciągną powozy. Ich chyba wystarczy tylko uderzyć żeby się zatrzymali i można otworzyć skrzynię. Chyba, że coś teraz pokręciłem.
Ja ogólnie to też nie zabijam tych co ode mnie uciekają lub machają rękami i próbują odejść. Jakoś dziwnie mi ich zabijać. Jeżeli są w grupie tych co mają miecze i pochodnie, to zabijam tych z mieczami i pochodniami, a resztę zostawiam. Są wyjątki, bo ER niestety czasami podczas walk potrafi mi przeskoczyć na inny namierzony cel, np. na ważkę, owcę, jelonka i takie tam. Gdy trudniejsza walka jest właśnie w takich okolicznościach, to najpierw staram się wyeliminować ew. cele, na które może mi przeskoczyć kamera. Jest to jednak wyjątek, bo nic tak bardziej nie denerwuje jak walka z silnym przeciwnikiem, mini bossem lub bossem i zmiana kamery na ważkę czy owcę.
Jeżeli mam być szczery to chyba większość bossów w ER jest dla mnie ciekawa. Nie mam tak, że wchodzę na arenę i wzdycham z nerwów czy znudzenia. Nie przepadam tylko tak do końca za bossami bardzo bardzo chaotycznymi, np. Radahn. Może kiedyś mi się to zmieni. Staram się jakoś sobie z nimi radzić ale jednak jeżeli wydaje mi się, że powinienem dostać ze 2-4 uderzenia w trakcie jakiegoś młyńca, a nie dostałam ani razu, to ja nawet nie rozumiem jak mam walczyć. Dlaczego nie dostałem obrażeń skoro ewidentnie przejechał po mnie w tę i z powrotem? Ciekawe jest natomiast to, że chyba nigdy nie mam pretensji, że dostałem, a nie powinienem. Zawsze uważam, że to moje niskie umiejętności. Ale w drugą stronę to już nie rozumiem :)
Pytanie odnośnie końca gry: Czy w ER można pokonać ostatniego bossa i nie przerzuci mnie automatycznie na NG+? W DmS i DS1 było coś takiego. Jednak nie wiem jak jest tutaj. Podejrzewam, że nie ma i samemu się wybiera kiedy przejść ale wolę się upewnić. A jak to wygląda w BB i Sekiro?
NIe ma to jak pomylić fragmenty, do których się trzeba odnieść.
Coś mi się właśnie nie zgadzało gdy to pisałem.
Teraz już będzie poprawnie.
spoiler start
*** Sprawdźmy to 100% na kilku wybranych przykładach:
* Czy w Liurni udało Ci się dotrzeć do Szopy Śpiącego Wilka?
Tak. Znalazłem tę Szopę samemu bez podpowiedzi.
* Pamiętasz gdzie zaczynałeś grę, pierwsze sekundy, gdzie Grafted Scion wgniótł Cię w glebę, udało Ci się tam może wrócić i coś znaleźć?
To też znalazłem samemu bez podpowiedzi. Akurat tę dzwonnicę wybrałem w pierwszej kolejności, więc ten boss był pierwszym z tych teleportów. Fajnie wrócić na początek gry przypadkowo, nie wiedząc, że tam mnie rzuci :)
* W zamku Stormveil jest punkt łaski Baszta, czy udało Ci się odnaleźć drogę za murkiem z ptakami w dół w kierunku morza parkour do mini-bossa i zrobić kółko przez windę z powrotem do Baszty?
To też mam ograne. Nie pamiętam tylko czy samemu to znalazłem ale chyba nie. Chyba dowiedziałem się potem przez przypadek. Chodzi mi o sam fakt zeskoczenia z balkonu za jastrzębiami. Potem już samemu do końca wszystko ogarnąłem z resztą trasy aż do samego mini bossa. Już teraz nie pamiętam czy miał on nazwę i pasek na dole ekranu, czy jako zwykły przeciwnik był. Natomiast Rycerz Tygla po drodze spadł mi pod windę, bo chciałem go najpierw wyminąć żeby sprawdzić co za nim jest i potem do niego wrócić. Ten pobiegł za mną, ja wskoczyłem na windę, a ten pod nią i zaliczył zgon. No słabo ale co poradzę.
* W Caelid przy Sankruarium Bestii z naszym przyjacielem czarnym gargulcem, w prawo po wyjściu z sanktuarium i do końca, jest cały parkour w dół gdzie można znaleźć kilka fajnych itemów
To też mam za sobą. O tym dowiedziałem się niechcący. A szkoda, bo chciałem sprawdzić Pobratymca Czarnej Klingi, a gracz pobiegł najpierw na prawo. Ja wtedy jeszcze nie skupiłem się na odkrywaniu mapy w Caelid, więc z wyprzedzeniem się dowiedziałem.
Jak wszystko jest na Tak to gratulacje i szacuneczek. Niezależnie od tego gratki za znalezienie ukrytego golema w Caelid, zgadzam się ze wszystkim co napisałeś. Najbardziej irytujący parkour w tej grze jak dla mnie i trudny przeciwnik. Dropi jakiś fajny item czy inkantację, ale nie pamiętam już nawet jaki, bo tylko raz kiedyś go pokonałem. Ale sam go nie znalazłem. Natknąłem się kiedyś przez przypadek na jakiś film na yt, i razem z autorem zastanawiałem się o znaczeniu i roli tego golema w tym miejscu. Kolejna zagadka. A czy znalazłeś drogę przez Siofrę do niedostępnej części Caelid z dużym "garnkiem"? Tak mi się skojarzyło przez golema ;-)
Jest już wyjaśniona kwestia tego golema? Jego znaczenie, itp?
Drogę do dużego garnka znalazłem. Oczywiście jeżeli chodzi o tę drogę, na której jest 2 łuczników, a na końcu koloseum. Chyba, że masz na myśli jeszcze coś innego, to nie. Przynajmniej nie kojarzę na ten moment.
spoiler stop
U mnie też dłużej schodzi ze zwiedzaniem całych lokacji, bo prawie każdą ścianę wygładzam mieczem lub fikołkami :)
Dodałbym jeszcze magicznego golema na platformie nad areną Radahna.
A to dokładnie ten, o którym piszemy, przynajmniej ja mam go na myśli. Fort Faroth, w dół drzewko z awatarem, w prawo parkour w dół, śpiący golem, walka pomiędzy słupami. Faktycznie dobre dopowiedzenie - magiczny i nad areną R :-) Chyba, ze jest jeszcze jakiś inny.
Tak, właśnie o nim pisałem, że droga do niego jest trudna i po kilku próbach odpuściłem go, bo częściej ginę próbując dojść do niego :) Tak właściwie, to ginę tylko w jednym miejscu: gdy się skacze ze skały na długi ostatni konar prowadzący już do ziemi po ukosie. Najczęściej nie trafiam i spadam. Gdyby nie to jedno miejsce, to resztę drogi mam opanowaną :)
Spoko, spoko z tym 100% :-)) Ja tak zawsze z przekory odpowiadam, jak ktoś pisze 100%, albo że coś jest słabe, albo że coś się nie da. Taki przyjazny deflect i kontra ;-)
I bardzo dobrze, bo człowiek może się przekonać, że jest w błędzie :)
No bo dla mnie nie ma czegoś takiego jak Elden Ring i 100%. Mnie ta gra skutecznie leczy z perfekcjonizmu. Ale też podziwiam Was za to dążenie, wcześniej Bukary też miał takie podejście 100%, nawet skuteczne :-)
Myślę, że to 100% dotyczy ogółu mapy i starania się odkryć wszystko. Na pewno dotyczy to samych bossów, bo ich liczba jest znana. Natomiast czy znalazłem wszystkie iluzoryczne ściany, albo czy nie pominąłem jakiegoś mało widocznego wejścia, to już inna sprawa :)
Mapę staram się obejść całą. Mam też na razie zacięcie do zaglądania gdzie się tylko da wliczając to drzewa, krzaki, kamienie itp. Jednak wiadomo, że nie robię tego z lupą. Nie przełączam się też co chwila na dzień, więc jeżeli wypadnie mi noc, to idę dalej nocą. Wtedy trochę gorzej widać. Jeżeli jest naprawdę ciemno, to czasami robię wyjątki i zmieniam na poranek, ale to już w drodze wyjątków, gdzie np. jest ciężko z przeciwnikami i trzymanie w jednej ręce pochodni utrudnia mi walkę na 2 miecze w DW. Czasami przełączam się szybko z pochodni na miecz i walczę po ciemku (oczywiście lampka u pasa włączona). Co innego jaskinie, bo tam pora dnia nic nie zmienia :)
*** Sprawdźmy to 100% na kilku wybranych przykładach:
spoiler start
1) Rzeka Siofra i Nokron - 2 oddzielne zejścia dla 100% :-)
2 oddzielne wejścia do Nokronu? To w takim razie muszę poszukać tego drugiego.
2) Rzeka Ainsel i Nokstella - 2 oddzielne drogi dla 100% :-)
Tak jak pisałem: przez pomyłkę zapomniało mi się, że to odłożyłem na później.
Nie wiem czy lepiej dokończyć Nokron, czy lepiej zostawić go i pójść do Studni rzeki Ainsel?
Co sugerujesz?
3) Głębiny - ważna droga i ważny dość ukryty koniec questa jednego NPC i boss
Hmm... w Liurni to jest? Na moim etapie, czy dopiero gdy odblokuję sobie całość mapy Liurni?
4) Mauzoleum Dynastii - 2 możliwości dotarcia, jedna dopiero za stolicą, jedna przez quest Varre z Liurnii.
4)-ka jest na mapie niby razem z Siofrą, tam tez jest droga do DLC
Varre z Liurni podobno można zrobić atakując innych graczy. Ja nie gram online, więc nie uda mi się tego zrobić.
spoiler stop
PS Dla mnie jedną z oznak doświadczonego gracza jest to, że potrafi się zachwycać nie tylko "Maleniami" tego świata, ale zwykłymi przeciwnikami i mini-bossami, za kunszt ich designu, wykonania czy własnej, osobistej, uniklanej przygody z nimi, co u Ciebie występuje na każdym kroku :-)
A myślałem, że moje fascynacje taki małymi detalami są nudne i śmieszne dla osób, które przeszły całego ER. Dlatego większości moich fascynacji nie umieszczam tutaj, bo mi trochę głupio. Wy walczycie z mocarnymi przeciwnikami, a ja tu okładam jakichś małych niepozornych przeciwników.
Czasami głupio mi, że kaleczę nie bossów fabularnych, tylko nawet takich przeciętnych. Kolejne moje podejście spróbuję nauczyć się bardziej eleganckiego podejścia. Na razie bardziej skupiam się przy pierwszym przejściu, na poznaniu ER. Chociaż jak już pisałem, mam jakieś granice, których staram się nie przekraczać, jak np. brak używania podczas walk: wierzchowca, magii (wyjątek to leczenie ale to rzadko), prochów, tarczy (tylko fikołki), łuku / kuszy (czasem uruchomię aggro ale rzadko).
Ostatnio nadarzyła mi się okazja poznania mini bossa dość dokładnie. Trafiło się w stolicy ognisko i zaraz obok niego były boss Omen Zabójca (kopia Capra Demon z DS1). Strasznie mnie frustrowało, że co go gdzieś spotkam, to tak mnie okłada, a ja go tak tragicznie robię, że przy każdym spotkaniu miałem lekki stresik. Sporo butelek na niego zawsze szło, nie mówiąc, że czasami trafiał się zgon. Tak, śmiejcie się :) Przypominam, że tylko fikołki jako uniki. Jak się nadarzyła okazja, że jest 5 metrów od ogniska, to stwierdziłem, że nauczę się tego byłego bossa. Bardzo fajne doświadczenie, bo teraz nie wywołuje już u mnie takich emocji. Bardzo dokładnie poznałem jego ataki i ich sygnalizowanie. Kilka razy nawet zrobiłem go no hit. Wiem, że nie ma się w sumie czym chwalić, bo teraz gdy go opanowałem, to wydaje się bardzo łatwy. To mi pokazało, że przy kolejnym przechodzeniu ER, będę się uczył eleganckich walk z tymi bossami. Sporo mi to zajmie :) Oczywiście nie zrozumcie też tego na wyrost, bo nie chcę przez to powiedzieć, że skoro kilka razy zrobiłem no hit, to teraz za każdym razem robię no hit :)
Właśnie w pobliżu obszaru, w którym się właśnie poruszasz istnieje sobie jakiś kupiec pustelnik, który sprzedaje pochodnię strażniczą.
No ładnie mnie kolega wysłał. Poszedłem tam niechcący nocą. Chyba już wiadomo kogo tam zastałem :)
Nie no, żartuję. Dobrze wyszło, bo przynajmniej tego załatwiłem bez większych problemów.
Pochodnię kupiłem tylko nie mam jak jej sprawdzić, bo tego bossa pokonałem.
Czy są jeszcze jacyś inni niewidzialni bossowie lub zwykli przeciwnicy?
Kto by przypuszczał, że trzeba czytać opis każdej pochodni :)
W dalszej przyszłości, pamiętaj też, że masz w ekwipunku połowę medalionu :) ważne będzie poszukanie drugiej połowy, ale to dopiero za jakiś czas, juz po stolicy.
Chyba to o niego chodzi, bo właśnie zatrzymała mnie pieczęć Maliketha (mam nadzieję, że nie pomyliłem jego imienia, bo piszę z głowy).
Istnieje też ciekawa, duża lokacja i niesamowity boss, do której wejście jest w zasadzie skitrane w kupce śniegu i za kamieniami, a nie pójść tam, to byłaby zbrodnia.
Przed użyciem medalionu (pieczęć Maliketha), czy po?
Dlatego zdawaj relację z dalszych etapów, upewnimy się, że nie ominąłeś niczego fajnego.
Ma się rozumieć :)
A endgame, o ile ma dwie nudne lokacje (w moim mniemaniu), to ma kilka absolutnie rewelacyjnych, które koniecznie trzeba odwiedzić.
Zwiedzę wszystko, niezależnie czy jest nudne :)
Mówiąc o tych bossach Czarnych Nożach nie wspomniałeś o Alecto, znaczy nie zrobiłeś jeszcze całej Liurni?
Tutaj muszę doprecyzować, bo rzeczywiście jakiś czas temu napisałem, że Jeziorna Liurnia 100%. Oczywiście nie tyczyło się to 2 obszarów, do których nie mam aktualnie dostępu, czyli lewy dolny róg mapy oraz jakiś jeden okrągły budynek chyba w bibliotece czy jak to się nazywa. Chodzi o takie miejsce gdzie jest pewien mag co spamuje magią i co chwila się odsuwa wgłąb budynku stawiając przeciwników przed sobą. Potem gdy się go pokona to dalszy korytarz jest zablokowany. Na parterze jest jakiś ołtarz, czy coś takiego, z głowy teraz piszę.
Dodatkowo zapomniałem, że oprócz Studni rzeki Siofra jest też druga studnia. Zupełnie mi to umknęło, więc nie mam 100% ale coś blisko 100%. Chyba, że lokacja jest ogromna.
Dodatkowo dowiedziałem się całkiem przypadkiem, że w Caelid jest niebieski golem w ukrytej ścieżce. Dotarłem do niego ale ta ścieżka to niezły parkour. Więcej razy tam zginąłem idąc niż walcząc z golemem. Tak swoją drogą, to ten golem to mógłby być zwykłym bossem, bo jest całkiem mocny. W sensie zadaję mu bardzo małe obrażenia, więc ten jego pasek HP wydaje się nieskończenie długi. Poddałem się na razie z uwagi na karkołomne dojście. Za to przypomniałem sobie o tym golemie co pilnuje stolicy. Poszedłem do niego i tym razem zrobiłem go za pierwszym razem i to w 1m15s, gdzie poprzednie moje obrażenia były malutkie i biegania było bardzo dużo na całą walkę, a i tak mi się to nie udało. Różnica pomiędzy tymi golemami OGROMNA. Może jakieś 10x ?
Nie wiem. Zależy czy zrobiłeś wszystko pod ziemią, tam jest kilka krain. Nie pamiętam czy zrobiłeś do końca quest Ranni - pewnie byś coś wspomniał o dość oryginalnym bossie wizerunkowym po drodze, nieoczywistym do osiągnięcia terenie nad Wioską Albinauryków i samym nietuzinkowym zwieńczeniu questa.
Minas Morgul: Zdecydowanie polecam dokończyć Quest Ranni. Bossik, który jest na jego końcu jest trochę taki jedyny w swoim rodzaju. Polubisz go lub znienawidzisz. Nie jest ciężki, ale na tyle oryginalny, że trzeba go zobaczyć.
Zadanie to właśnie teraz zacząłem. Poszedłem w końcu do Nokronu. Pierwszy boss za mną. Jeżeli o nim pisałeś mają na myśli "wizerunkowy", to nawet ciekawy pomysł mieli :) Chwilkę za bossem pochodziłem, zapaliłem 2 czy 3 znicze ale musiałem kończyć, tak więc reszta przede mną. Widzę, że chyba będzie kopia bossa z dolnych partii tej krainy.
Czy teren za tym półokrągłym murem, którego pilnuje 2 Strażników Drzewa, to też się zalicza do Płaskowyżu Altus?
Niby mapa Płaskowyżu sama mi ten teren odkryła ale jakoś średnio mi się widzi nazywać płaskowyżem teren za murem.
Jak to określać w razie czego?
Większość Płaskowyżu Altus sobie na spokojnie sprawdziłem.
Takie stwierdzenie rozumiecie, że teren za murem również, czy nie?
Pokonałem Robaczywą Gębę.
spoiler start
Jeszcze takiej walki nie miałem. Jednocześnie przerażająca ale i przezabawna oraz komiczna. Naprzemiennie strach, że zaraz zginę oraz pełne śmiechu podchody, ucieczki, próby uniknięcia przytulanek, slalomy pomiędzy nogami. No po prostu ubaw po pachy :) Serio piszę, nie ironizuję :) Nawet jak to potem oglądałem na powtórce, to śmiałem się tak samo jak za pierwszym razem :)
spoiler stop
Pokonałem też Zabójcę Czarnych Noży
spoiler start
w Pieczarze Mędrca. Chodzi mi o tego niewidzialnego. Czy jest jakiś sposób żeby on był widoczny? Wszystkie jego odmiany są niesamowicie zwinne i skoczne. Fajny rodzaj bossa. Ten przed wejściem do katakumb Grób Świętego Bohatera jest niesamowicie szybki
spoiler stop
Spotkałem po raz drugi
spoiler start
Starożytną smoczycę Lansseax. Zwiedzam sobie na spokojnie okolice stolicy, a tu taka niespodzianka. Ależ jest (była) agresywna. Ale mimo wszystko fajny zwierzak
spoiler stop
Za mną jeżeli dobrze liczę jakieś 110 bossów, czyli jakieś 66%, bo podobno wszystkich jest 166. Zastanawiam się czy to oznacza, że jestem już w 66% gry, czy tego tak nie można przeliczać?
Ciekawostka: jeden z kupców popełnił na moich oczach samobójstwo. Skoczył w przepaść. Już dwóch nie żyje. Znowu dzwonek kulisty zaniosłem do Służek.