Trzeba mieć jaja, ale po to, by słuchać własnych pracowników, zbierać od nich informację i nie doprowadzać do sytuacji, w której najpierw ogłasza się datę premiery, potem 3 razy ją przekłada, wbrew szumnym zapowiedziom zmusza pracowników do crunchu a na koniec wydaje nie ukończony produkt!!!
"Małą wpadką" to można było nazwać totalną wtopę w postaci wydania Wiedźmina 2 w wersji beta. W przypadku CP 2077 mamy do czynienia nie tylko z powtórką z rozrywki, ale przede wszystkim ze zwykłym oszustwem w stosunku do graczy konsolowych.
No cóż, pierwszą wtopę pt. wydanie nieukończonej gry (Wiedźmin 2) można było REDom wybaczyć, ale powtórka z rozrywki przy okazji Cyberpunka 2077, to już za dużo.
Gra jest świetna, nawet mimo licznych bugów i gliczy, jednakże do ciężkiej anielki, jak można walnąć takiego "aniołka", żeby w grze AAA, szumnie zapowiadanej jako najlepsze RPG w historii, nie było tak podstawowej rzeczy jak pełne mapowanie klawiszy??
Wydawałoby się, że po aferze z Wiedźminem 2, drugi raz REDzi takiego babola nie strzelą (w Wieśku 3 mapowanie działało bez zarzutu od dnia premiery). Niestety jak widać nauka poszła w las. Dla osób leworęcznych i tych który swoją przygodę z grami na PC zaczęły przed epoką "WSAD" konieczność latania po całej klawiaturze, czyni granie, delikatnie powiedziawszy, mało przyjemnym.
Niestety gra w wielu momentach jest daleka od szumnych zapowiedzi. Nie chodzi nawet o liczne bugi i glicze, których znacznej części nie naprawiły pierwsze łatki. Gra jest po prostu nierówna. Niektóre misje poboczne wyglądają, jakby w wyniku cięć i presji czasu, przerwano je w połowie.
Podstawowy zarzut dotyczy technicznej strony gry - braku pełnego mapowania klawiszy. Dla graczy leworęcznych, lub tych, którzy zaczęli grać na PC przed epoką WSAD, ten (wydawałoby się detal) czyni rozgrywkę, delikatnie powiedziawszy, średnio przyjemną.