Szkodniq

Szkodniq ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

16.06.2020 15:13
odpowiedz
Szkodniq
1

Sa'lim poruszył zesztywniałym karkiem w nadziei, że uda mu się nieco ulżyć spiętym mięśniom. Już zbyt długo przebywał w tej chłodnej, wiecznie skrytej pod pierzyną śniegu krainie. Ciało Redgarda tęskniło do wielu rzeczy; rozgrzanych słońcem piasków, bezkresu rozgwieżdżonego nocą, rozkosznie słodkiego wina... Tutaj było tylko mętne, kiepskie piwo, i stoki gór grożące zwaleniem się na głowę postronnemu podróżnikowi.
Chociaż nie - aktualnie nie miał nawet piwa, tylko wodę deszczówkę i przeciekający strop celi.
Wtem coś zakłóciło monotonny tryb życia jego współwięźniów; kłębowisko brudnych ciał zakotłowało się, podniósł się gwar. Wszyscy szemrali jeden przez drugiego, przeciskając się coraz bliżej drzwi.
Redgard z zaciekawieniem podniósł się z klęczek, strzelając skostniałymi stawami i spojrzał ponad głowami towarzyszy niedoli - był najwyższy spośród osadzonych, więc bez trudu dojrzał zarys krat oraz stojącego za nimi człowieka. Ten obrzucił więźniów stosem inwektyw, ale swym chrapliwym głosem wypowiedział coś jeszcze... "Macie szansę odpracować spustoszenia. Chętni wystąp.": Tak! To była jego szansa!
Osadzeni zaszemrali niespokojnie. Oczywiście, taka szansa brzmiała jak wybawienie - ale tylko na pozór! Byli ludźmi z półświatka, kutymi na cztery łapy. Doskonale wiedzieli, że w propozycji musi tkwić jakiś haczyk...
Takich dylematów nie miał Sa'lim. Bezceremonialnie rozepchnął pozostałych więźniów swymi szerokimi barami, uczepił się stalowych krat.
- Daj mi miecz - rzekł swym tubalnym głosem - a dam ci głowę tego, kogo wskażesz!
Człowiek, który przedstawił się jako Grimes Angara, wydął wargi, kiwając głową w zamyśleniu.
- Zapału ci nie brak, jak widzę - odrzekł po chwili.
- Tylfo nie on, fanie! - żywo zaprotestował strażnik, którego Sa'lim nie tak dawno pozbawił dwóch jedynek za poskąpienie dodatkowej porcji posiłku. - Fo jeft najforfy z nafych ofadzonych!
- Najgorszy w celi, najlepszy do rozbijania łbów - półgębkiem uśmiechnął się brodaty dowódca - czyli pasuje jak ulał.
Redgard wyszczerzył się dziko, prezentując rząd spiłowanych zębów. W ludziach zwykle wzbudzał tym przestrach, ale Grimes tylko odwzajemnił grymas.
- Otwieraj, Silas - Sa'lim syknął w kierunku strażnika, obrzucając go groźnym spojrzeniem.
- Ale fak nie mofna! - zajęczał strażnik.
- Wszystko można – huknął dowódca, piorunując wartownika wzrokiem – wystarczy chcieć! Otwieraj tę kratę, ale już!
Żołdak zaczął gmerać przy pasie drżącymi rękami, przez co żelastwo rozbrzęczało się na pół miasta. Wreszcie wydobył właściwy klucz i po chwili wetknął go do zamka – choć nie bez trudu, bo rozedrganą dłonią nie mógł trafić we właściwy otwór.
Szczęknął mechanizm, na bok odskoczył zamocowany dodatkowo skobel. Redgard przekroczył próg celi, rozkładając na ramiona na pełną szerokość i z lubością wciągnął powietrze. Śmierdziało potem, odchodami i krwią, jednak wyczuł także coś, co od razu dodało mu sił.
Zew wolności.
- Następny! – znów ryknął Grimes, swym nieznoszącym sprzeciwu tonem. – Byle żwawo, nie chcę tu tkwić przez pół nocy, bo cuchniecie jak falmerskie łajno!..
Zaraz za Redgardem wyszedł z celi Nord. Swemu poprzednikowi sięgał ledwie do piersi, a jego wątłe ramiona nie zapowiadały wojownika. Jednak Ankara już dawno nauczył się, by nie oceniać ludzi po pozorach. Ten mężczyzna miał w swoim spojrzeniu coś, co jeżyło włosy na karku.
- Aken – chudzielec złożył niemal dworski ukłon – do usług.
- Umiesz coś? – Grimes powziął zamiar dociśnięcia tajemniczego więźnia.
- Wszystko – odparł Nord, wytrzymując spojrzenie Grimesa. Co więcej, sam odpowiedział hardym wzrokiem, hipnotyzując go przy tym parą wodnistych oczu o kolorze czystej stali.
- Wszystko, to znaczy co?
- Wszystko co trzeba.
Grimes zagryzł wąs, ale po chwili machnął za siebie ręką: niech będzie!
Aken skłonił się ponownie i przekroczył próg celi. Ankara mógłby przysiąc, że gdy minął go ten człowiek, niemal poczuł, jak lodowaty podmuch wiatru wdziera mu się za koszulę!
Z zamyślenia wyrwał go kolejny głos. Głos ciepły i w ogóle nie pasujący do całej obskurnej scenerii.
- Rana Threy – kobieta dygnęła, uśmiechając się wesoło – zapewne przyda się panom trochę kobiecej ręki i trzeźwego spojrzenia na sytuację.
Grimes już miał otworzyć usta, żeby ostrzec niewiastę przed trudami wyprawy, jednak powstrzymał go przed tym jęk wartownika. Spojrzał na niego, unosząc brwi; ten tylko kręcił na boki głową, ledwie nie skręcając sobie karku. Taka reakcja przekonała dowódcę, że kobieta zdecydowanie nie spowolni wyprawy, i jak najbardziej nadaje się na ochotnika. Skinął głową: witaj w drużynie.
- Następny! – zakrzyknął.
Ale nikt się nie poruszył. Wszyscy stali, jak zahipnotyzowani, wpatrzeni w cudaczną grupkę awanturników, bojąc się choćby pisnąć.
- Następny, powiedziałem! – Grimes aż łomotnął pięścią w stalowe kraty. Tłum aż wycofał się pod ściany.
Dalszych chętnych było ewidentnie brak, choć dowódca mógłby przysiąc, że jeszcze chwilę wcześniej wielu z nich przestępowało z nogi na nogę, nie mogąc się doczekać przekroczenia progu klatki…
- Lepsza wataha wilków, niż stado baranów – mruknął pod nosem. – No nic, zamykaj, Silas. Niech sobie dalej gniją. Idziemy!
Troje byłych więźniów pociągnęło w ślad za nowym przywódcą, niczym banda uratowanych z pożaru psów. Sa’lim jeszcze przyskoczył po drodze do strażnika, jednocześnie markując cios głową. Ten zareagował taktycznym zwinięciem się w kłębek i wtuleniem głowy między ramiona - aż mu czepiec kolczy zjechał na nos!
„Ja i te moje durne pomysły...” – burknął w duchu Grimes.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl