Dalej twierdzę, że ktoś tu tego filmu nie oglądał. Albo nie rozumie prostego przekazu. A nie jest nadmiernie skomplikowany.
Ktoś tu fajnie podsumował ,,Ale te pomyłki są, co drugi dzień". W punkt. Ktoś za coś bierze pieniądze. Wypadałoby dochować należytej staranności przy kopiowaniu tego, co ktoś już zapewne gdzieś wcześniej napisał. Nietrudno jest znaleźć w Internecie jakąkolwiek informację, którą później wszyscy, nie mający o danej materii, żadnego pojęcia bezkrytycznie powielają. Szczerze mam dość takich informacji. Dlatego oglądam i słucham jedynie tych, którzy swoją wcześniejszą działalnością udowodnili, że mają coś do powiedzenia. Dziennikarzy, a nie pismaków.
Mam prośbę. Gorącą. Niech autorka tych wypocin p. Edyta Jastrzębska zajmie się czymś o czym ma jakiekolwiek pojęcie. Bo o fabule filmu ma żadne... ,,W Szeregowcu Ryanie po lądowaniu w Normandii grupa amerykańskich żołnierzy przedostaje się za linię wroga, aby odnaleźć spadochroniarza, którego towarzysze polegli w akcji"... Naprawdę o tym jest ten film? Naprawdę? Coraz częściej łapię się na tym, że przestaję czytać takie farmazony. Ograniczam się do publikacji uznanych autorów piszących na różne tematy, ale merytorycznie. Niestety, czasami przez przypadek zmuszony jestem przeczytać takie wyssane z palca historie. Szkoda mojego czasu na publikację o tak niskim poziomie.