Cześć, tu Ola, autorka tekstu. Bardzo przykro mi czytać, że moje słowa odbierasz jako "obrzydliwe", myślę, że można rozmawiać o grach inaczej. Zaznaczyłam, że filozoficzne rozważania się przewijają, ale uważam, że to zajawka dla lore-freaków, bo nie są tak dobitne jak np. w SMT. W moim odczuciu głównej warstwie przekaz gry jest naprawdę bezpośredni, co może się jednemu podobać, drugiemu nie. Warto jednak zauważyć, że gra dociera do szerokiego grona graczy i przez to mając tę główną warstwę tak mocno wyeksponowaną, to nią do nich dociera. To recenzja całości gry, gdzie staram się liznąć choć trochę każdy aspekt gry, nie lore-dive, więc w taki sposób została też napisana. Z czym oczywiście możesz się nie zgadzać, fajnie, że dopowiadasz w komentarzu, bo zainteresowani sobie na pewno podejrzą jakieś analizy.
Hej, tu Ola, autorka tekstu. Recenzja The Lost Crown to nie moje dzieło, a to, że gra mi nie podeszła to tylko i wyłącznie moja opinia. Jak pisałam, odbiłam się od niej, choć myślę, że po kilku godzinach, a na pewno nie jednej.
Marketingowej tezy bym tu nie szukała, bo widać na pierwszy rzut oka, że The Rogue to skromniejsza produkcja, pod względem zainteresowania graczy nie ma tu porównania, podobnie pod względem efektów, animacji, czy samych map, które tu mamy generowane. Po prostu mi dużo bardziej przypadła do gustu i miło mnie zaskoczyła, o czym w samym tekście też sporo piszę. Dzięki za twój komentarz, bo dzięki niemu zauważyłam, że faktycznie na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że to GOL jest jakiś nie spójny opinią, kiedy to opinie różnych osób w obrębie tego serwisu. Pomyślę, jak wyraźniej to zaznaczać na przyszłość!
Biję się w pierś, bo o drzewach faktycznie nie wspomniałam! Nie uznałam ich jednak za na tyle istotne, by mój odbiór gry jako bardziej solowa przygoda niż MMO w ostatecznym rozrachunku się zmienił. Jednak większość aktywności, jak na przykład wspomniane przez ciebie gotowanie, jest w pełni wykonalna całkowicie solo.