I takich miejsc jest więcej. Wczytałem rozdział 4 i okazało się, ze pomiędzy Quarry, a Church również nie da się wrócić (a tym samym dostać z powotem do Abandoned Factory), zaś w rozdziale 5 nie możemy już wrócić do Stone Pedestal przy jeziorze, bo przejście między Quarry i Church jest zawalone. Trzeba po prostu zbierać wszystko adekwatnie do rozdziału. Szkoda, że twórcy tak zdecydowali.
Odnośnie punktów bez powrotu... niestety nie da się też wrócić do Abandoned Factory (ścieżka jest zawalona drzewami), więc nawet jeśli w rozdziale 5 chcemy zebrać to, co zostawiliśmy w AF, to już jest niemożliwe.
Zgadzam się z kolegą wyżej - rozczarowanie, a zaraz bardzo dobra produkcja, natomiast w moim przypadku trochę inaczej rozłożyły się poszczególne wady i zalety gry.
Historia Ellie i Abby pokazana z perspektywy obu bohaterek
spoiler start
czy też protagonistek, lub antagonistek - zależy jak na to patrzeć ;)
spoiler stop
była świetna. Nie brakowało momentów, gdzie trzeba było zbierać szczękę z podłogi. Gra, w niektórych rozdziałach umiejętnie buduje klimat, by po chwili rzucić nam w głowę cegłą i wywrócić świat do góry nogami. Z The Last of Us 2 pomimo tej pięknej, a zarazem tragicznej historii płynie niesamowita puenta , gdzie nie ma dobra i zła, są tylko inne strony konfliktu. Każdy kieruję się tutaj swoimi emocjami, przekonaniami i interesami, a działanie każdego bohatera da się w jakiś sposób uzasadnić. Przysłowie "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia" całkowicie oddaje historie przedstawioną.
Na plus także strona wizualna - wygląd postaci, ich mimika, a do te krajobrazy... nie wspominając o taplaniu się w błocie, krwi i zwłokach podczas walki... to najprawdopodobniej wizualnie najlepsza gra generacji i wyciągnięto z ps4 absolutnie wszystkie soki. Apropo - konsola zaczyna dyszeć chyba od razu jak tylko wyjmę płytę z pudełka ;)
Dlaczego zatem rozczarowanie? Od premiery pierwszej części minęło już 7 lat. Pod kątem gameplayu w zasadzie nic się nie zmieniło. Ot, skradamy się, czasem postrzelamy w otwartej walce i wytwarzamy przedmioty z kilku dostępnych surowców i tyle. Rozwój postaci też leży - nawet jeśli uczyłem się jakiś nowych umiejętności, to w ogóle nie czułem, że nasza bohaterka stała się lepsza. W zasadzie gdyby ktoś dał mi te grę i rozwijał moją postać nie mówiąc mi o tym - nie zauważył bym żadnej różnicy. Dodatkowo, były rozdziały, które przez monotonny gameplay i brak większych wydarzeń fabularnych sprawiały, że musiałem odstawić TLoU na parę dni, żeby znowu nabrać chęci do gry. Sama liczba przeciwników - szczególnie zarażonych - również nie porywa, mamy 3-4 rodzaje pojawiających się zombiaków, ludzi z bronią białą/palną i do tego psy tropiące. Mimo wszystko miałem nadzieje na więcej.
Niemniej! To nadal bardzo dobra gra i szczerze ją polecam. Po tak hucznym tytule spodziewałem się jeszcze więcej, na pewno nie jest to gra generacji, daleko jej do niektórych tytułów, ale i tak chętnie do niej wrócę już na ps5 :)
Tym sposobem taki Batman: Arkham Knight mam już na epicu, ps4 i steamie (tutaj akurat za jakieś grosze była cała kolekcja arkham). A przecież mogę też zagrać w ramach abonamentu na Origin, który jest za grosze. Kiedyś już przeszedłem. Teraz się zastanawiać nie czy zagrać, tylko na jakiej platformie.
Brawo za złożenie życzeń i podkreślenie jakiego święta one dotyczą, a nie jakieś "Happy Holidays" w stylu wielu zagranicznych, a nawet i polskich korporacji (również tych growych). Szacun.
Cena spadła o 50 % to i się skusiłem. Po przejściu kampanii i zagraniu jakiś 7-8 rozgrywek w grze online mam 25000 kredytów, czyli mogę kupić 2-3 bohaterów [a jest 6 do odblokowania - czyli po 2 dniach mogę odblokować połowę]. Do tego mam bodajże 200 części za które mogę stworzyć około 5 kart do wybranej klasy/bohatera/pojazdu. Oni tak zmienili te wszystkie wartości? Przyznam nie myślałem, że pójdzie tak szybko.
Była też burza o to, że ci co mają już "wymaxowane" klasy wymiatają na polu bitwu. Otóż w swojej pierwszej grze online, gdzie miałem jedną kartę zdobyłem drugie miejsce w swojej drużynie. Przy bitwie 20 na 20, nie da się odczuć, że komuś się wolniej blaster przegrzewa.
Trzeba jednak jasno powiedzieć - choć grę nie warto było kupić na premierę za 200 zł, tak teraz w okolicach 90 zł jak najbardziej.
Cała nagonka jaka się wytworzyła [mimo tego, że gra jest całkiem dobra], może wyjść na plus w przyszłości. Mimo wszystko cieszę, że EA dostało jasny sygnał od graczy, ale nie ze względu na Battlefronta, a ze względu na całokształt.
Dzisiaj przeszedłem Elex. Moim zdaniem gra bardzo dobra. Miała kilka mniejszych/większych niedociągnięć i tego kultowego już "drewna", jednak ja przez całą rozgrywkę bawiłem się świetnie. Żadna gra od czasów Wiedźmina 3 tak mnie nie wciągnęła.
Należy dodać, że poziom trudności jest bardzo dziwny. Na początku rozgrywki każdy przeciwnik był ciężkim wyzwaniem, jednak na końcu wszystko przychodziło za łatwo, a każdy rodzaj monstra to było tylko farmienie lootu. Poza tym...
spoiler start
Hybrydę załatwiłem w końcowej walce na 3 hity :)
spoiler stop