Gratulacje zwycięzcom jak i innym uczestnikom!
A jak już powstał tu kącik twórczy szybciej niż obiecana galeria na stronie konkursu to i ja swój wpis dodam :)
Szum fal łagodnie kołysał nas do snu! – mówił doniośle pełniący na statku rolę styrsmana
Arne, próbując przebić głosem hałas szalejącego bez opamiętania sztormu. – Ale tak było wczoraj!
– nasilające się trzaski fal nacierających na drakkara sprawiły, że musiał zacząć krzyczeć.
– Dziś, snu nie będzie! Dziś ten co śpi umiera! – zaakcentował swe słowa rzucając w czarną
toń złotą bransoletę, ofiarę dla bogini Ran – Wiosłujcie! Bogowie widzą wasz wysiłek!
Wiosłowaliśmy. Równo. Cierpliwie. Bez wytchnienia.
Mięśnie paliły od długiej walki z morzem. Woda smagała nas bezlitośnie rozpryskując się
o kadłub, a ciężar przemoczonej wełny i kolczug skutecznie upewniał nas, że wciąż znajdujemy
się na swoim miejscu.
Rozejrzałem się. Siarczysty deszcz ograniczał widoczność, która nawet bez tego była słaba
przez piętrzące się nad nami fale. Na wyprawę wypłynęło szesnaście okrętów, z tych co wciąż
płynęły dało się wypatrzeć tylko trzy. Żaden z nich nie był drakkarem dowodzącego wyprawą jarla.
– Najgorsze zaraz będzie za nami! Trzymać kurs! – padł rozkaz dla sternika, choć górująca
przed nami ściana czerni, nie wyglądała pocieszająco. Lecz doświadczony marynarz i bez poleceń
kapitana wiedział co ma robić. Ostro wzbijał się na fale, a schodził z nich łagodnie i pod kątem,
do wtóru jęczącego drewna oraz skomlenia lin.
– Okręt śpiewa bogom o naszej chwale! – odpowiedział sternik, pokonując kolejny wodny grzbiet.
Fale jednak raz za razem były już mniejsze. Morze, jakby za słowem ubłaganej bogini morskiej toni,
powoli odpuszczało nierówną walkę z ludźmi. Niebo jak dotąd mroczne i złowrogie lekko szarzało,
a woda niesiona słabnącym wiatrem, stanowiła coraz łatwiejszą przeszkodę do pokonania,
aż na znacznie równiejszej tafli ukazały się nam ponownie dwa dawno nie widziane drakkary.
– Ląd! – krzyczał głos dobiegający z płynącej przed nami łodzi, ledwo widocznej przez
już powoli słabnącą ścianę deszczu.
– Nasz nowy dom – rzucił ktoś obok, chwilę po tym jak i my pokonaliśmy wodną barierę.
Naszym oczom ukazały się mroczne klify, delikatnie zaznaczone przez światło porannego słońca.
U ich szczytu – szargane przez wiatr i deszcz, promieniały ogniska, a cienka linia kamienistej
plaży pieniła się blado, zalewana nieustannie kolejnymi falami.
– Tak jak i ich – odrzekł Arne, a od lądu donośnie zabrzmiał dźwięk wojennego rogu.
Projekt wstrzymany, a szkoda. Wspominany w komentarzach Squad nie jest inną wersja tego projektu, a grą tworzoną przez ludzi dawniej związanych z Project Reality, jest to wynik dawnych podziałów tej grupy
jezu kolejna gra pisana specjalnie by rzekomo na AMD chodziła gównianie jakie to żałosne