Czy ktoś byłby w stanie poratować blik na nr tel na 30zł? Brakło mi na leki, które muszę na stałe zażywać a nie mam od kogo pożyczyć. Oddam w poniedziałek.
Nie, absolutnie, ja będę te dane przenosił na ten sam model telefonu.
Jako, że ze światem nowych rozwiązań jestem już na bakier, to mam pytanie. Telefon Xiaomi Redmi Note 11 Pro 5G. Wymiana na ten sam model. Muszę oddać go na gwarancję i wiem, że telefon musi zostać wyzerowany. Ze zdjęciami sobie poradziłem bo zrzuciłem na pendrive'a, karty SD w telefonie nie mam. Korzystam też tylko z DualSIM. Bardzo zależy mi na treści smsów, kontaktach telefonicznych i historii rozmów, na ustawieniach telefonu, na messangerze, fb, whatsupie i ich treściach. Pliki z Menadżera zadań również muszą zostać. Również mają dla mnie znaczenie aplikacje z banków, żeby nic nie trzeba było aktywować, no i nie ukrywam, że zależy mi na wszystkich aplikacjach posegregowanych tak jak mam teraz. Jest to realne? Mam tam jakąś chmurę w Google i mini chmurę Xiaomi, ale jakoś się obawiam. Może jest jakaś aplikacja na kompa, żeby można było wszystko na to zrzucić a potem wgrać? Moje marzenie to żeby telefon było idealną kopią aktualnego.
No grabarz... Spodnie za długie i za szerokie przy kostkach, płaszcz opięty na bebzolu, kapelusz jak u żyda, to niedobra jest
Siedzę i wyję nad tym co straciłem, uwierzcie mi, że używki zabierają wszystko, od dóbr materialnych, po relacje, wartości, uczucia i poczucie godności do samego siebie. W ogólę nie mam nastawienia do tego leczenia, łatwiej byłoby się rzucić pod pociąg albo się zapić, ale jednak chyba jeszcze chcę powalczyć, do 40-stki zostało mi 5 lat, w 5 lat może się bardzo dużo zmienić, tak sobie tłumaczę, ale jest dramatycznie ciężko wszystko przetrawić.
O Cie Uju Złoty. Warszawa jednak pierze mózgi, na Polibudzie ubierałem się czysto i schludnie, nawet jakbym ubrał się jak on to nie zastanawiałbym się nad tym jaki to jestem super. Zamiast Starbucksa wpieprzałem pomidorową w knajpie uczelnianej. Widzę, że w Warszawce najpierw look i kawa ze Starbucksa a nauka to tam wuj ;)
22 kwietnia jadę znowu na detoks z terapią, stan zdrowia jak wyżej. Dla bardziej zorientowanych zrobiłem badanie fibroscan (nieinwazyjne badanie zastępujące biopsję wątroby), wynik, najwyższy poziom zwłóknienia F4 i najwyższy poziom stłuszczenia S3. Dziwne, że wyniki, z krwi w miarę w normach, jedynie GGTP 1500. Zrobiłem również USG i obraz wątroby od paru lat się nie zmienił, wodobrzusza brak. Ale nie wiem czemu wątroba w takim stanie nie ma odzwierciedlenia w wynikach laboratoryjnych. INR w normie, bilirubina w normie, albuminy w normie, fosfataza w normie, kreatynina i jonogram też ok. ASPT i ALAT lekko podwyższone. EEG głowy czyste. HCV i HBs ujemne. Słaby jestem, anemia w wynikach. Ktoś powie jakieś szczere słowo?
Chyba czas żegnać się z tym światem, ostatnio hospitalizacja z powodu jak się okazało krwawienia żylaka przełyku, marskość wątroby, i duża szansa no to, że kolejny żylak pęknie i już mnie nie odratują. Ciężko się z tym pogodzić, że samemu tak się zmarnowało życie i zdrowie, jedyny plus, że nie żyłem w piwnicy, i jednak trochę przeżyłem, no ale czy 35 lat to czas na umieranie?
18 lat to jeszcze nic nie znaczy. Wszystko zależy jak pokierujesz swoim życiem, jakie decyzje podejmiesz. Mi np. po 18-stce szło świetnie, i na uczelni, i dorabiając i z kobietami. Jednak już w wieku 23 lat zacząłem wpadać w alkoholizm, pociągnąłem jeszcze 10 lat świetności, własna firma, luksusowe życie, a od 2 lat konsekwencje się odezwały i walczę, żeby spojrzeć sobie w twarz. Więc nie ma jednoznacznej odpowiedzi i nie wiesz co Cię spotka. Ale życzę wszystkiego najlepszego.
Nawet nie czytam tego, gdzie ze sobą walczycie, tych postów, a ja dalej w matni i dalej nie wiem jak z niej wyjść, co raz bardziej myślę o zakończeniu życia. Kiedyś nie wierzyłem, że może być taki stan, że chce się odebrać sobie życie, teraz wiem, że jest, i wiem, że są ku temu powody.
Mam znowu myśli samobójcze
Potrzebujesz pomocy? Oto gdzie możesz jej szukać:
116 111 - całodobowy telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
116 123 - telefon zaufania dla dorosłych czynny 14-22:00
Lista wszystkich Ośrodków Interwencji Kryzysowej w Polsce świadczących nieodpłatną pomoc psychologiczną:
www.oik.org.pl
Lista pomocowych numerów telefonów:
www.zwjr.pl/bezplatne-numery-pomocowe
hopkins do butelki wróciłem w dniu wyjścia... dalej chyba nie ma co o tym pisać...
To są ci nieświadomi, uwierz mi, że są świadomi a i tak nie potrafią przestać, pomóc sobie.
Chciałbym ale praca, myśl, że nie będzie do czego wracać, mimo, że wiem, że robię wszystko, żeby nie mieć gdzie iść, matnia, jedne wielkie błędne koło.
A leczyłem się i w ośrodku zamkniętym, i otwartym i na aa, i na terapiach indywidualnych.
A hopkins ma rację, nikt za mnie nie jest w stanie tego zmienić, tylko tyle a aż tyle dla alkoholika.
Chciałbym tylko przestrzec młodzież forumową, że można być "15k" i być alkoholikiem. Ba, długo można wieźć pokaźne życie, ale prędzej czy później wpada się w korkociąg. Jak kogoś trapi jakieś pytanie jak to się odbywa to śmiało. Dziś ze spaceru, dzielnica dużego miasta, to tylko alkoholikowi rzuca się w oczy, ile butelek leży porozrzucanych, po najtańszych wódkach, ćwiartki, małpki, tanie wina, tego jest ogrom. Świadczy to tylko z jaką skalą problemu mamy do czynienia.
Byłem już wszędzie, i ciągle wracam do nałogu, nie próbowałem tylko wyjść pobiegać...
Nie chciałbym być alkoholikiem, który szansę szczęśliwe życie, ma tylko okazję zobaczyć u znajomych na fb, nie umiem się wyrwać ze szponów nałogu i lecę w dół.
Wszystkim bardzo dziękuję za udział w pewnym eksperymencie społecznym. Oświadczam, że wszystkie pozyskane dane nie zostały przetworzone i nigdy nie zostaną nikomu udostępnione, więc Wasza teoria na temat kradzieży danych osobowych leży, bo co to też dały by mi dane od 3-4 randomowych użytkowników na przestrzeni wielu miesięcy. Opracowane wyniki eksperymentu zostaną tu opublikowane, bez jakiegokolwiek przetwarzania i udostępniania danych. Pozdrawiam :)
Hej, kiedyś coś tu było w temacie, wyjątkowa sytuacja, poratuje ktoś 30zl na przelew, oczywiście rano oddaje 50, help
Nie wyobrażam sobie nie golić pach, rowa i pędzla. I co takiego obrośniętego w kłaki chcesz pannie dać do buzi? A może lubisz zbierać korale cygana?
3 dzień terapii za mną i jest bardzo świetna atmosfera. Mała grupa, wyżywienie, przemiły personel, opieka lekarska i pielęgniarska. Badania z krwi, lekarstwa, no kompleksowo. Jeśli ktoś ma problem i się waha, nie ma czego się wstydzić ani czego się bać. Tylko nie wybierajcie poradni a szpitalne oddziały dziennego pobytu (takie co pół dnia na oddziale dziennie, a potem do domku). No chyba, że ktoś ma mega problem to detoks i oddział zamknięty z terapią bez przepustek.
Hmm, możesz rozwinąć swoją myśl? Co ma jedno do drugiego, i czemu pijak a nie alkoholik?
Hmm, możesz rozwinąć swoją myśl? Co ma jedno do drugiego, i czemu pijak a nie alkoholik?
Mądrze mówisz, czuję, że rozumiesz mnie. A nerwica lękowa też była, do tego stopnia, że jak mnie napadło to musiałem uciekać z marketu tam gdzie nie ma ludzi by się uspokoić. W ten sposób wpędziłem się też w uzależnienie od benzodiazepin, ale w porę się ogarnąłem i redukując samemu dawki zrezygnowałem z tych leków i jakoś nerwica póki co też zniknęła.
Jestem pod opieką psychiatry parę lat. Niby depresja, ale raczej depresja wywołana nadmiernym spożyciem alkoholem. Nie ma leków, po których głód jest mniejszy. Można się zaszyć, ale to nie leczenie tylko czekanie aż będzie można się napić. Wiedzę teoretyczną mam ogromną, tylko nie potrafię jej wcielić w życie. Aktualnie wydaje mi się, że piję z powodów, które spowodowały picie. Czyli zaległości w pracy, utrata zdrowia, ciągły lęk, długi. Gdy byłem w marcu na detoksie i wiedziałem, że nic nie muszę załatwiać, pracować, żaden windykator nie przyjdzie, czułem się świetnie. Po prostu piję chyba, bo nie umiem ogarnąć problemów, które narobiłem sobie w trakcie picia, gdy nie widziałem jeszcze prawdziwego problemu.
Wbrew pozorom, koronawirus mi pomógł, bo dostałem pieniądze z tarczy antykryzysowej. Długów narobiłem prędzej, jakoś 2 lata temu nabawiając się kontuzji i leżąc parę miesięcy w łóżku i codziennie pijąc, często zamawiając m.in. alkohol taxówkami...
Ja chcę przestać i uwolnić się od tego. Gdyby nie długi i działalność gospodarcza zamknąłbym się na terapię. Ale co wtedy ze spłatą moich długów i finansami. W tym czasie skończyłoby się to pewnie komornikiem i problemami, które dotknęłyby również moich rodziców. Muszę coś zarabiać miesięcznie i coś spłacać. Eh
"Weź się w garść i pokonaj nałóg."
Alkoholizm to jednak choroba, jak np. grypa. Jakbyś miał gorączkę i powiedział Ci "weź się w garść i pokonaj gorączkę." To bardziej skomplikowana sprawa, jak całymi dniami aż Cię roznosi od chęci napicia się... Mimo, że wiesz, że to bez sensu i nie chcesz tego robić... :(
Mam 33 lata, swoją działalność i jestem czynnym alkoholikiem. Walczę terapiami indywidualnymi, grupowymi, dziennymi, detoksami, ale nie radzę sobie. Konsekwencje są, zdrowie, wątroba, przyjaźnie, rodzice, zarobki, długi. Nie oganiam już powoli niczego, mimo, że z boku wszystko wygląda cacy. Może jest tu ktoś kto ma taki problem lub miał i mu się udało ogarnąć? Brak mi sił...