Matt Hansen to głupiec, zakompleksiony lewak, który nie lubi własnego koloru skóry, ALE zostawmy tę grę w spokoju, nie atakujmy gry jeśli nawet jeszcze nie wyszła. Pillars 1 to jedna z moich ulubionych gier. Powstała dzięki zbiórce na kickstarterze, dzięki nam, dzięki fanom gier rpg, spragnionym następnego Baldura. Była świetna.
Druga część Pillarsów z uwagi na bardzo dziwaczna fabułę nie była już tak dobra ale jako gra także dawała dużo frajdy, zwłaszcza, gra magiem i misje w związane z okradaniem domu jednego z magów, plus pływanie statkiem – rzadkość w grach rpg. Miało to swój urok.
Dajmy Avowed szanse, może w teamie jest nieco idiotów,, może to Microsoft-shit, ale może gra nie będzie zła. Wygląda trochę jak Skyrim, którego ktoś pomalował flamastrami, ale ok, zobaczymy.
Ja mam zamiar pograć, całkowicie zignorować jakiekolwiek elementy woke, dei i resztę lewackiego gówna i po prostu zagłębić się jeszcze raz w tamten świat. Wam radzę to samo :)
Udana kontynuacja podstawki. Wciągająca historia, rozbudowane misje, momentami wymagające walki.
Zakończenie ... w zależności od decyzji gracza może być ... może wywołać dużo emocji.
P.S. Róbcie dobre zbroje i dużo zwojów.
Wystawiam ocenę 9,5. Gra jest naprawdę dobra, moim zdaniem to najlepsza gra z zasadami D&D 5 edycji jaka jest dostępna. Obecna ocena na gry online jest całkowicie niesprawiedliwa, ludzi minusowali prawdopodobnie za brak polskiej wersji językowej, czy z uwagi na to, że kiedy gra wyszła we wczesnym dostępie miała okropne grafiki postaci.
Obecnie jest to dopracowana gra, z dobrym fanowskim spolszczeniem.
Fabuła ciekawa, przechodziłem dwa razy główną kampanię. Drugi raz na maksymalnym poziomie trudności z mega przypakowaną drużyną, bo poznałem już mechaniki gry,
Jest to typowe Heroic Fantasy.
Jednak to nie fabuła, D&D w praktyce czy niesamowita grywalność powodują u mnie tak wysoką ocenę.
Chodzi o możliwość tworzenia własnych map i kampanii. Fani stworzyli ich dziesiątki. Jeśli gra starcza na około 70 h, to kampanie fanów starczają na setki. Większość stoi na bardzo wysokim poziomie i mogły być oddzielnymi DLC np.: Ruins of Ilthismar czy Slave Lord (4 części, pierwsza to : Haunted Keep of the Slavers). Podsumowując jeśli szukasz gry rpg z turowym systemem walki na zasadach D&D nie szukaj już dalej.
P.S. Mam Baldurs Gate 3, ale wole grać w Solastę, o czymś to też świadczy.
Gra jest słaba. Po pierwsze to nie jest rpg. Nie walczysz drużyna, bo nie sterujesz towarzyszami, którzy są praktycznie nieśmiertelni w trakcie walki. Zapomnijcie o turowej, strategicznej walce. To bardziej akcyjniak z chaotyczną walką lub slasher. Po drugie fabuła jest drewniana jak meble z Ikei, rzecz dzieje się około 10 lat od inkwizycji, daleko na północ od Fereldenu, powiązanie z resztą serii jest minimalne. Solas trochę ratuje historię, ale w mojej ocenie to dość przewidywalne co się dzieje. Postacie towarzyszące są nudnawe i wkurzające. Nie do porównania z Origins czy nawet DA2. Zagadki są na poziomie małpy, choć pewnie i szczura można by nauczyć rozwiązać większość z nich. Grafika mierzi, ilość fioletowych, seledynowych i różowych kolorków prowadzi po pozygu. DA to była dość mroczna seria. Zadania poboczne są nudne i bezbarwne, lokacje bardzo ubogie, npc są jak posągi, świat wydaje się martwy. Gra po kilku godzinach zaczęła nudzić. Origins był rpgowym dziełem sztuki, nawet dziś gra się świetnie. Straż Zasłony to nawalanka, slasher. BioWare zastąpiła kunsztowny kilku daniowy obiad paczką nadgnilych czitosow. Ode mnie 4/10, dałbym 5, ale od tej serii i tak wielkiego studia wymaga się więcej.

Jak na razie gra zasługuje ode mnie na 10/10 i od razu stała się jednym z ulubionych tytułów. Grałem 48,5 godziny około, choć mówią że wczesny dostęp to max 30 h. Przestałem tylko dlatego, że jedna z postaci osiągnęła max doświadczenia przewidzianego na wczesny dostęp, czekam, aż twórca to podbije w następnej aktualizacji i wracam do gry.
Rzecz dzieje się w tym samym świecie co Exiled Kingdoms. Twórca gry, David Ballestrino, stworzył złożony świat z wielowątkową historią, gracz czuje się zanurzony w tym świecie. Mamy tu zwaśnione królestwa, potężne gildie, bogów nowych i starych, a także pogrążone w zapomnieniu sekrety minionej epoki.
Fabularnie Exiled Kingdoms stało na bardzo wysokim poziomie i Archaelund zdaje się utrzymywać ten poziom. Misje są ciekawe i można część z nich robić w różny sposób. Niestety czasem mimo ukończenia misji zrobi się ją w zły sposób i pozostanie albo pogodzić się ze skutkami decyzji, albo wczytać starszego save'a.
Gra nie prowadzi za rękę ani razu, nie ma taryfy ulgowej. Zasobami trzeba ostrożnie dysponować, czasem trzeba odwlec walkę na później. Zapomnijcie o czyszczeniu mapy ze wszystkich potworów, mimo osiągnięcia przeze mnie max poziomu i tak znalazłoby się kilka miejsc gdzie walki byłyby trudne.
Rozwój postaci jest powolny i trzeba uważać na co wydaje się punkty umiejętności czy czarów. Na szczęście można z tym poczekać i wydać punkty dopiero kiedy dane czary/ cechy się przydadzą, ale przed kolejnym poziomem.
Walka jest turowa i taktyczna w stylu Baldur's Gate czy Solasty, można wykorzystywać elementy terenu do np.: ochrony przed łucznikami wroga. Magowie mogą po polu walki się teleportować (trzeba znać odpowiedni czar), co bardzo ułatwia im walkę. Grałem na poziomie old school i w mojej opinii walka nie jest zbyt trudna, o ile podchodzimy do niej dobrze przygotowani.
Crafting i alchemia bardzo pomagają. Na craftingu można nawet nieco zarabiać, natomiast odczynników alchemicznych jest zbyt mało, żeby było sensowne sprzedawać eliksiry.
Dyplomacja, otwieranie zamków to podstawa.
Leczenie to całkowita podstawa, jeśli nie macie w drużynie postaci leczącej, zginiecie w pierwszej trudniejszej potyczce.
Grafika świata jest całkiem ładna, ale przypomina starsze gry np. Legend of Grimrock 2.
Postacie mogłyby być lepiej zrobione, ale to bez znaczenia dla zabawy z gry.
Najbardziej podoba mi się eksploracja- twórca nagradza, w pewnym sensie, za włóczenie się po mapie.
Ścieżka dźwiękowa jest ładna, słucham w samochodzie.
Czekam na następne mapy w kolejnych aktualizacjach, gra zapowiada się na ogromną !
Na uwagę zasługuje to, że mimo, że to wczesny dostęp to gra ma już grono oddanych i pomocnych fanów na forum Exiled Kingdoms. Twórca – David, często tam zagląda i stara się uwzględniać uwagi fanów.
Nie polecam tej gry. Na pierwszy rzut oka może skojarzyć się z Pillars of Eternity, ale wkładanie tych gier do jednego worka to obraza dla Pillarsów, a mówienie, że to ma coś wspólnego z Baldurem oznacza tylko tyle, że oba mają rzut izometryczny.
Gra zmęczyła mnie bardzo. Zmuszałem się, żeby ją dokończyć. Jest jakby pusta w środku, martwa.
Fatalna optymalizacja, plansze wczytują się bardzo długo, nawet na mocnym kompie, przez co eksploracja jest męcząca: chcecie wejść do malutkiej chatki, poczekajcie pół minuty na wczytanie, chcecie zbadać jeszcze pięć następnych domków, zdążycie zaparzyć herbatę.
Interakcje z postaciami z drużyny są bardzo skromne, a większość misji pobocznych polega na przynieść lub zabij.
Gra wygląda tak jakby nie była skończona, jest np.: wielka szkoła magii, w której chyba tylko jedna osoba daje misje, z resztą dość męczącą.
System chciwości nie ma większego sensu. Pod koniec gry miałem 85 000 golda i masę eliksirów, potężne bronie, nie musiałem nic kupować.
Walka, banalna przez całą grę z wyjątkiem ostatniego rozdziału, gdzie jest bardzo trudno, mimo bardzo przypakowanej drużyny.
Rozwój postaci walczących bronią białą jest nudny i przewidywalny, postacie walczące z dystansu są dość słabe, tylko rozwój magów jest interesujący z uwagi na duży arsenał zaklęć, choć w porównaniu do Pillarsów czy Baldura to jest ich mało i sporo jest bezużytecznych.
Żałuje, że w nią grałem. Nie marnujcie na nią czasu.
Gra jest rpgiem starego typu. Zrobionym przez fana gier tego typu. Ma niesamowity, bardzo wciągający klimat. Grałem magiem i misje związane z dostaniem się do miasta magów i w ogóle podróż do tego miasta, ukrytego wśród lodów północy uważam, za jedne z najlepszych w historii wszystkich gier w które grałem. Grywalność znakomita. Fabuła wciągająca, momentami brutalna. Wątek główny mógłby być bardzo dobrą książka fantasy.
Mimo ubogiej szaty graficznej, uważam gra za rewelacyjna i często wracam. Ode mnie 9 na 10.
Gra jest rpgiem starego typu. Zrobionym przez fana gier tego typu. Ma niesamowity, bardzo wciągający klimat. Grałem magiem i misje związane z dostaniem się do miasta magów i w ogóle podróż do tego miasta, ukrytego wśród lodów północy uważam, za jedne z najlepszych w historii wszystkich gier w które grałem. Grywalność znakomita. Fabuła wciągająca, momentami brutalna. Wątek główny mógłby być bardzo dobrą książka fantasy.
Mimo ubogiej szaty graficznej, uważam gra za rewelacyjna i często wracam. Ode mnie 9 na 10.
Blokują się tylko zadania związane z opozycyjną gildią, żadne inne poboczne z tego co mi wiadomo nie zostają zablokowane.

Chciałbym w tym miejscu bardzo podziękować twórcom za tę wspaniałą grę. Piszę grę, bo nie jest to zwykły mod, to pełnoprawny, bardzo rozbudowany Gothic.
Wspaniale stworzona wyspa, z masą zagadek, tajemnic do odkrycia. Intrygujące postacie, mało kto jest tutaj czarno-biały. Złożone i poruszające kwestie moralne questy. Znakomicie rozbudowany crafting. Pasujące do Gothica lore – widać że twórcy znają historie i świat Gothica jak tabliczkę mnożenia. Cudowna muzyka. Zdarzało mi się zatrzymywać postacią w grze i słuchać jak jakiś bezdomny gra na flecie. Sam soundtrack to mistrzostwo, jak twórcy tego dokonali ? Przecież wynajęcie orkiestry, studia nagraniowego kosztuje fortunę.
Grywalność i eksploracja na najwyższym poziomie.
Wzieliście to co w Gothicach najlepsze i dodaliście do tego pasję fanów serii, zostawiliście serce na klawiaturach komputerów.
Gratuluje.
Przeszedłem grę w 129 godzin i nie żałuje ani jednej minuty. Trwało to tyle bo nie śpieszyłem się, eksplorowałem, wykonałem prawie wszystkie misje.
Tak dobrze nie bawiłem się od czasu oryginalnych Gothiców i może Morrowinda z serii Elders Scrolls.
Dzisiaj może poza Wiedźminem nie robi się takich gier.
Jest to najlepszy mod w jaki kiedykolwiek grałem i jedna z najlepszych gier w ogóle.
Jedyny minus to moim zdaniem zakończenie, nie przypadło mi do gustu, nie będę się rozwodził dlaczego żeby nie spolerować. Można było to zrobić lepiej. Świat Gothica jest ogromy, Marvin mógł znaleźć swój los w dziesiątkach miejsc, wykonując różne profesje, a nie tylko jako … Chociaż rozumiem, że w pełnym sensie tak musiało być. To w końcu mod do Drugiej Części Gothica.
Wiem, że jest jeszcze jedno, ukryte zakończenie, będące trochę takim żartem twórców (żaden Gothicowy zapaleniec nie gra tak by na nie trafić). Mam zamiar teraz tak zagrać, żeby ukończyć grę w tamten dużo szybszy sposób.
Mimo to uważam, że gra jest wybitna i na taka ocenę zasługuje. 10/10
Dziękuję.
Gra jest jak była dziewczyna/żona, piękna grafika, ciekawie zapowiadająca się historia i mamy wrażenie, że będziemy się świetnie bawić. Nic z tych rzeczy. Jak to z byłymi dziewczynami bywa obok pięknych elementów pojawiają się frustrujące. Niektóre postacie towarzyszące są bardzo denerwujące - Jaszczur, Elfka. Nie akceptuje tego jak pokazano elfy, dla mnie to chore i nie pasuje do bajkowego klimatu gry. Dialogi z NPC są nudne i jałowe, brak jakiegokolwiek humoru - typowa cecha byłej dziewczyny. Momentami gra jest infantylna. Brak rozmów, interakcji miedzy towarzyszami, a rozmowy między nimi a nami są bardzo drętwe. Questy to jednak zabij, znajdź, przynieś. Ścieżka dźwiękowa, bardzo przeciętna. Bardzo często słucham muzyki z gier, nawet po wielu latach od grania w dany tytuł, a tutaj nic nie zapadło w ucho. System walki - choć początkowo zapowiadał się dobrze, to jednak po 1 rozdziale zaczął drażnić, w bardziej skomplikowanych walkach razi niska inteligencja przeciwników i naszych towarzyszy, co chwila ktoś się klinuje gdzieś, o wciągnięciu wroga w zasadzkę można właściwie zapomnieć, a walki z trybu skradania ciężko przeprowadzić. Walka sprowadza się do kalkulatora, w którym oceniamy co ile zadaje obrażeń i ile mamy osłon z rękawiczek, nogawek, hełmu, co jakiś czas dajemy efektywniejszy czar. Walki bym podzielił na albo bardzo łatwe albo bardzo trudne. Pojawiają się błędy fabularne. Bez spojlerów, ale chodzi o to, że np.: zabijasz kogoś - masakrujesz go - z ciała zostaje papka przepalonego mięsa i kałuża krwi, a on za kilka chwil pojawia się w grze. Klimat gry - nieco bajkowy, ale poza tym nie poczułem nic, sytuacje próbuje ratować narrator, ale to trochę mało bo interakcje z npc torpedują to. W wielkich rpgegach były elementy epickie, tutaj nie czuje tego. Jeśli ktoś chce sobie trochę pograć w grę dla młodszych graczy z turowym systemem walki to proszę bardzo, ale jeśli chcecie epickiej przygody rodem z Pillars of Eternity Baldur's Gate, Skyrima, Wiedźmina 3 to wyinstalujcie tą grę i kupcie wyżej wymienione.
Gra moim zdaniem zasługuje na 10/10. Fabuła, rozwój postaci - możesz być dosłownie kim chcesz, rozbudowana i wciągająca historia świata (złożoność opisu świata w mojej opinii jest na poziomie tolkienowskim), klimat, fenomenalna muzyka, do dziś słucham. Kilka osób związanych z tą grą odeszło z Bethesdy po wydaniu TES III i nie było ich przy tworzeniu Obliviona ani Skyrima. To widać, bo Oblivion i Skyrim mimo, że są dobrymi grami tak już nie wciągają aż tak, momentami wręcz nużą.
U mnie ta gra spowodowała niesamowitą imersję, godzinami przesiadywałem na forach gry, pisałem swoje własne opowiadania, stoczyłem nawet … pojedynek na wiersze o Morrowindzie z innym użytkownikiem forum… Także wciąga mocno. Polecam
Moja ukochana gra, kultowa. Świetna fabuła, świat Heroes of Might and Magic, dobrze zrobiony system rozwoju postaci, rozbudowany system czarów. Jeśli lubisz rpg, a nie przeraża Cie nieco archaiczna dzisiaj grafika zagraj koniecznie.
Moja ukochana gra. Przechodziłem ją dziesiątki razy, mimo że grafika pewnie odrzuci dzisiejszych graczy to jednak dla mnie to tytuł kultowy. Grywalność, fabuła, świat serii Heroes of Might and Magic, system czarów i rozwoju postaci, imersja. Dla mnie najlepsza z serii Might and Magic, (grałem w części od 6 do 9). Dla fanów starszych gier i dobrych rpgów pozycja obowiązkowa. Znużony dzisiejszymi grami chyba niedługo znów wyruszę do Harmondale, Bracady, a może nawet odnajdę przejście do ukrytego Nighonu.
Mimo dość dobrej znajomości angielskiego, rezygnuję z zakupu z uwagi na brak polskiej wersji. Żeby poczuć imersję i wkręcić się w fabułę rpga w stylu Pillars of Eternity lub Baldur's Gate trzeba jednak mieć teksty w rodzimym języku. Dało się to zrobić dość tanio - zaprzęgnąć graczy do roboty, nie wymagamy pana Fronczewskiego jak w Baldurze ani lektorów, wystarczyłoby przetłumaczyć sam tekst. Nie wierze, że z pomocą np.: 200 fanów z Polski nie dałoby się tego zrobić, potem firma daje nasze nazwiska małym druczkiem na napisach końcowych i wszyscy są wniebowzięci, Obsidian tak zrobił w pierwszym POE, nazwiska najbardziej zasłużonych dla produkcji graczy poszły w napisach końcowych.