Proponuję napisać podobny tekst o pierwszym Half-Life. Zmieszać go z błotem, bo nie robi już takiego wrażenia jak kiedyś, co jakiś czas wtrącając asekuracyjne "nie zrozumcie mnie źle". A na koniec jak już będzie leżał zgnojony pod naszymi stopami to powiemy z uznaniem "Trochę to smutne. W końcu mowa o produkcji, która przed laty naprawdę odmieniła branżę i nikt jej tego nie zabierze"
Jeżeli dostrzegłeś tam, że twórcy robią sobie bekę to gratuluję (bez cienia złośliwości). Być może dla mnie to było zbyt subtelne
Serial jest zwyczajnie, po ludzku głupi, ale nawet nie o to chodzi. Najgorsze jest to, że jest taki, pretensjonalny, nadęty i traktuje siebie śmiertelnie poważnie. Gdyby twórcy spróbowali puścić oczko do widza i zrobić coś w konwencji np. Ocean's 11, to możliwe, że oglądałoby się to całkiem przyjemnie. Odpadłem po kilku odcinkach.
Postawa jaką prezentuje autor tego tekstu jest chyba najczęściej spotykana wśród czytelników. Ten przykład zresztą jest tu przytoczony. "Przeczytałeś Pilcha i ci się nie spodobał? Cóż, widocznie to NIE JEST DLA CIEBIE. Wróć do czytania czegoś PROSTSZEGO np. Stephena Kinga." Po czym obowiązkowo, z pewną łaskawością, trzeba zaznaczyć, że "nie ma w tym nic złego". Tymczasem warto pomyśleć, że być może ktoś bardzo dobrze zrozumiał książkę, film, grę czy cokolwiek innego i po prostu mu się nie podobało? Z tego czy innego powodu. Obrzydliwe
Jeśli chodzi o oceny graczy, to akurat one potrafią być o wiele bardziej stronnicze niż opinie ekspertów. Na gol-u roi się od gier, które w wersji na PC mają ocenę 8/10, a na PS4 - 5/10. I to ma być obiektywna ocena gry? Jak już mam wybierać to więcej dla mnie znaczy opinia tych "przekupionych" ekspertów. Przynajmniej są w stanie w jakiś sposób tę ocenę obronić w recenzji.
Ludzie, nie ma co się obrzucać błotem. Co komu pasuje. Ja akurat lubię wczuć się w klimat rozgrywki, spersonalizować mojego bohatera, nieśpiesznie przechadzać się po ciekawych lokacjach, zajść do baru, karczmy, czy co tam dana gra oferuje. Właśnie w taki sposób grałem w Wiedźmina 3 czy GTA V. Przy takim podejściu, nietrudno zgadnąć, że RDR2 jest dla mnie darem niebios, ale rozumiem zarzuty pod jej adresem. O ile w wyżej wymienione tytuły da się grać "szybko" nie przejmując się przedłużającymi się animacjami, czy aktywnościami pobocznymi, to RDR są one niejako wpisane w rdzeń rozgrywki. Jeżeli ktoś preferuje czystą akcję i nie chce marnować czasu na czyszczenie konia, to nie dziwię się, że czuje się zawiedziony, tym bardziej, że akcja sama w sobie nie jest najmocniejszą stroną RDR2.
Tak czy inaczej, nie na miejscu jest stwierdzenie, że dobra zabawa w RDR2 zależy od dojrzałości gracza, tak samo jak to, że publicyści starają się na siłę wynieść grę na piedestał. Nie każdemu musi przypaść do gustu styl zaproponowany przez R*, ale nie zmienia to faktu, że gra jest wybitna.
No dobrze, w Far Craju może i nie ma fabuły, ale nie ma jej też w Doomie... I co z tego? To nie są gry nastawione na fabułę tylko na "szczelaj i chodz od punku do punktu aż pojawi się cel do zlikwidowania i tak w kółko". Jeżeli to jest dno gamingu to przyznaję, że jestem na dnie, bo lubię tego typu rozrywkę...
@DM, zgadzam się, że w wymienionych przez Ciebie tytułach fabuła jest dużo lepsza, ale ciągle uważam, że jest "rozwodniona" przez otwarty świat.
Ludzie, rozmawiamy o grach wideo... To nie jest rynek literacki, czy filmowy, który pełen jest przykładów ambitnych dzieł, które potrafią docenić tylko nieliczni, którzy się na tym znają. Gry, nawet te ambitniejsze, albo są dobre i odnoszą sukces, albo złe i ludzie w nie nie grają (oczywiście są wyjątki, ale one tylko potwierdzają regułę). To jest prosta rozrywka, nie dorabiajmy ideologii, że ci którzy lubią gry Ubisoftu to niewymagający plebs bez ambicji.
Nie bardzo rozumiem zarzutów pod adresem fabuły, a konkretnie jej rozmycia i niespójności spowodowanej otwartością świata i dowolnością w wykonywaniu zadań. Przecież to jest sandbox w czystej postaci! Wiadomo, że nie da się utrzymać w kupie fabuły. Nawet w Wiedźminie się to nie udało. Jak niby twórcy mają to zrobić? Prowadzić gracza za rączkę? Zabronić mu robić zadań pobocznych? Far Cry to od lat ogromna piaskownica zapewniająca mnóstwo niczym nieskrępowanej rozrywki i na tym polu sprawdza się wyśmienicie. Podobnie bezsensowne (moim zdaniem) zarzuty stawiano Wildlands, które dla mnie było pozytywnym zaskoczeniem roku (oczywiście w kooperacji ze znajomymi). Jeśli rzeczywiście jest tak, że nowy Far Cry rozwija pomysły wprowadzone w Wildlands, to nie mogę się doczekać biegania ze znajomymi po Montanie. A to czy w tle komentarze wygłasza Vass, El Suenio czy jakiś inny Seed, to już drugorzędna kwestia. Jeśli będę chciał poznać wciągającą historię to pogram w coś od Telltel Games.
Co do samej recenzji, to jej treść nie współgra z końcową oceną. Autor narzeka na fabułę (przynajmniej w pierwszej połowie gry), grafikę, SI, miałkie postacie, czyli na istotne elementy gry. A na koniec wystawia 9...