Zgadzam się. Jako fan trylogii ME zawiodłem się... liczyłem na ciekawą, wciągającą opowieść a tu jest z tym strasznie słabo. ME:A nie dorasta trylogii do pięt ani historią ani postaciami. Przykładowo w ME3 tak polubiłem Mordina, że jak zginął na wieży to rozpoczynałem misję kilka razy aby znaleźć sposób na jego ocalenie. W ME:A gdyby ktoś mi zginął to by mi to zwisało.... leciałbym dalej z historią, która na domiar złego (pisze o wątku głównym) wydaje mi się bardzo krótka.