To ja teraz błagam, bez linczu.
Piwni specjaliści, jesteście w stanie polecić mi cokolwiek samokowo oscylującego w guście Corony?
Pół życia zapijałem się najtańszymi Speckami (to były czasy uh), potem zakochałem się w Komesach, ale w końcu skończył mi się jakikolwiek piwny smak (i godność:P). Piwo zacząłem pić z powrotem dopiero po wyjeździe do Meksyku, właśnie wspomnianą Coronę. Ale ile można sączyć to samo...
Więc może ktoś coś?