Forumowego trolla? Ten koleś wierzy w to co mówi, to nie troll tylko "inny" człowiek. Twierdzi, że każdy program antywirusowy kłamie, a ludzie śmieją się z niego na KAŻDYM forum dotyczącym spolszczeń gier, gdzie na większości został zbanowany, bo nikt nie wierzy w jego bajki i spolszczenia, których zresztą nie robi. Sporo "pełnych spolszczeń" to jego zdaniem przetłumaczenie menu :D Wystarczy poczytać o nim tutaj http://grajpopolsku.pl/forum/viewtopic.php?p=25351&sid=1ece60a16cc95a6b477baad8573e7f0e#p25351 czy w tym wątku, gdzie ogłosił, że pracuje nad spolszczeniem w maju 2014 roku http://forum.playloc.pl/viewtopic.php?t=688 oczywiście w połowie maja napisal, że spolszczenie skończył i właśnie trwają jego testy (!!!) Typ łamie prawo udostępniając PIRACKIE wersje gier z crackami nie umiejąc wyodrębnić swojego "spolszczenia" (polskich napisów w menu gry :D)
On ma racje a ty jesteś zwykłym oszustem, łamiesz prawo wrzucając spolszczenia gier razem - uwaga - z całymi grami :D Nie wiadomo czy śmiać się czy płakać. Spolszczenia kilku gier zawierają cracki, we wszystkich jest wrzucony trojan (przeskanowane kasperskym i avastem, Chrome także wywala wirusa). Uwaga, oszust. Nie robi spolszczeń, spolszczenie do JP robi od 2 lat podobno. Nikt ci już nie wierzy w te bajki, dlatego wszystkie strony z tłumaczeniami się z ciebie śmieją, czy to IS czy GP
Zawsze się znajdzie banda idiotów z bólem anusa co nie może zdzierżyć, że ktoś sprzedaje coś, czego oni sami nie kupią. Po cholere czereśniaki komentujecie? Regulamin nie obowiązuje was?
Jakie DLC w tym LA Noire?
Michał, nie spamuj mi nim skrzynki. Kto miał widzieć to zobaczył co to za osobnik, w większości tematów się z niego śmieją. Normalny człowiek podałby kontrargument, nienormalny wyśmiewa i uważa, że tylko on ma rację. To jakim jest fanboyem Bioshocka ładnie wskazują komenty pod wieloma innymi artykułami:
Wiadomość The Elder Scrolls V Skyrim najlepszą grą obecnej generacji według klientów sklepu Amazon
Skyrim jest nudny i ma słabą fabułę ;d
Tytuł jak nic należy się BioShock - szczerze mówiąc sam nie wiem czy lepsza jest jedynka czy Infinite.
czy ignorancję:
Nie no faktycznie jak ktoś uważa, że Portal 2 jest lepszy to faktycznie bezguście w końcu to dwa te same gatunki, a pierwsza gra zebrała noty na poziomie 5/10, a druga 11/10.
Dla mnie Mass Effect jest trochę nudny, ot takie Gears of War z dialogami którego akcja dzieje się w niezbyt ciekawym uniwersum (nie przepadam za s-f). Naprawdę gameplay ta gra ma dość ubogi..
Przykro się te herezje czyta. To znaczy "coś nie w moim guście = beznadziejne ogólnie"
Proponuję chillout, gość już raz kiedyś napsuł krwi, po co więcej? Ot problemy dorastania.
Warto dyskutować z kimś, kto przejawia jakiekolwiek objawy inteligencji - podając argumenty. Ktoś kto ich nie ma - nie jest warty nawet jednego zdania.
Przykre jest, że użytkownik Lukas dorósł do takiej rangi fanboja, uwaga, od jakichś 4 miesięcy codziennie odświeża temat, żeby zobaczyć, czy ktoś mógł źle napisać o grze. To już zakrawa o jakieś poważne problemy ze sobą.
Niestety panie Lukasie, żadna recenzja tej gry nigdzie nie umieściła tej gry w gronie najlepszych gier "Ever" jak i wiele recenzji zostało napisanych na nowo w sensie "rzut oka po czasie" gdzie oceny były obniżane do 8 czy 7 w skali do 10 czy do 100 (70-85%). Niestety nie zrozumiałeś fabuły jak znaczna ilość płaczących w tym temacie zarzucających innym, że jej nie zrozumieli. Z gry nie wynika zupełnie nic, bo nie ma nawet głównego motywu, które to przez całą grę się przewijają, a tak mamy prostolinijną opowiastkę o wielu wymiarach równoczesnych będących dopełnieniem każdego kontinuum.
Nikt z tak zachwalających grę nie wziął pod uwagę tak naprawdę znacznej części fabuły. Co chwilę jakis dzieciak pisał, że idiota nie zrozumie fabuły bo
spoiler start
DeWitt to Comstock
spoiler stop
co nie jest według całej gry w ogóle głownym motywem fabuły jak się okazuje. Nikt nie zwrócił uwagi na całkowicie niedokończone fabularnie wątki utopii, która może lub nie może (nie jest to wyjaśnione) istnieć tylko przez dyktaturę samoistnie - bez osób z zewnątrz, o konserwatyzmie, który jest znaczącym motorem napędowym gry poprzez całą symbolikę i zmianę człowieka, co zostalo przedstawione po łebkach i nie wytłumaczone - mord Indian? Refleksja nad konsekwencjami dowolnej rewolucji? Coś co twórca gry wielokrotnie mówił - nie zostało to wyjaśnione głównie ze względu na wycięcie kilku godzin rozgrywki, przez co problematyka jaką obiecywał - równość płciowo-rasowa została praktycznie olana. Motywów jest jeszcze kilkanaście - kilkanaście niewyjaśnionych w ten sposób, by gracz sam sobie dopowiedział, bo dopowiedzieć się nie da. Jeśli masz pojecie na ten temat Lukasie, a konserwatyzm to dla ciebie łatwe słowo to wyjaw o co chodzi, skoro bez zrozumienia podstawowych efektów takich działań głowna fabula zostaje spłycona i jest nijaka, jak z filmu klasy B. Bardzo śmiesznie podsumowaleś to, że fabuła jest lepsza niż w filmach i przyrównałeś ją do Incepcji. Jest to bardzo zabawne i zarazem żenujące jak łatwo prostymi sztuczkami można omamić młodego czlowieka.
Ładny cytat to "Jego mechanika jest cynicznym zabiegiem mającym wydoić pieniądze z amerykańskiej gimbazy, która będzie za głupia na fabułę skrojoną pod licealistów. Komiksowo przerysowana i bezsensowna brutalność walki wręcz, paskudnie nudny system strzelania do wyskakujących znikąd zastępów baśniowej policji, niewykorzystany potencjał haka i linek rozwieszonych wokół aren, czy nawet brak odpowiedzi na elementarne pytanie „dlaczego jestem jedyną osobą w tym mieście, która potrafi czarować, skoro sprzedajecie te cholerne eliksiry na jarmarkach?” – wszystko to wydaje się zwyczajnym niedbalstwem ludzi, którym nie chciało się robić kolejnego FPS-a. I kiedy patrzy się na Infinite jako na zlepek otwierających go scen, cichych rozmów z Elizabeth i fragmentów, w których nic nie wybucha i nic nie strzela… o, wtedy właśnie widać grę, która mogłaby powstać."
Wszystkie te wady pojawiają się niemalże w każdej recenzji. Czy to jest wyznacznik naprawdę świetnej gry, jednej z najlepszych gier kiedykolwiek? Trzeba być niesamowicie albo głupim, albo młodym i grać jedynie w causalowe ścierwo, które wypuszczają wielkie firmy, żeby tak sądzić. Prawda jest niestety taka, a nie inna. Gdyby gra nie została wykastrowana z wielu elementów i nie zmieniana w stosunku do tego, co pan Levin naobiecywał, byłoby miodnie. Niestety mamy kawał staromodnego fpsa z przestarzałą mechaniką - nudnym strzelaniem do klonów w takim samym otoczeniu z przebłyskami świetnej fabuły, która została potraktowana całkowicie po łebkach. Gdyby wyciąć pół gry, pół ciągłej strzelaniny gra byłaby o wiele lepsza. Byłaby krótsza co jest wadą wielu dzisiejszych gier, ale nie byłaby tak nużąca. To nie miał być kolejny fps i nie wyszedł tak, niestety, elementy mechanizmów fpsa są wyjątkowo słabsze i jak ktos zauwazył - gorsze od tych z Bioshocka 1, gdzie była świetna równowaga jak i czas, w którym gra wyszła, przeszło 6 lat temu, teraz przy nowych generajach shooterów cała ta mechanika może być co najwyżej "klasą B".
Jedyne co może być naprawdę udane to DeWitt w Rapture. Ode mnie 7,5, w zasadzie tyle ile ta gra cały czas ostatnio dostaje.
Przykre jest natomiast to co występuje w każdej branży - sami userzy, czyli w tym przypadku gracze, zazwyczaj fanboje. Bardzo przykre jest to, że każdy niemal user nie tylko tego serwisu wypominający wady i dający ocenę nizszą niż 9 jest z góry na dół objeżdzany argumentami, że na pewno nie zrozumiał fabuły, a jak początek tego posta pokazuje, to właśnie ci hejterzy nie zobaczyli, że fabule dużo brakuje. Jest więc to brak argumentu. Nie zauważenie pozostałych wad i wychwalanie gry ponad niebiosa pokazuje tylko, że Levin i spółka odnieśli wielki sukces - sprzedali niedopracowany "hit" wielu ludziom, którzy połknęli tak wielki haczyk. Ciekawy bardzo zabieg. Przykre, bo pokazuje, że tak naprawdę liczy się tylko casualowe granie w dzisiejszych czasach, a dla mnie jako gracza od 20 lat zakrawa to o zgrozę. Jestem teraz bardzo ciekaw "argumentów" w moją stronę, że gry nie zrozumiałem od osób, dla których to gra tak wspaniała, ze jedna z najlepszych w historii, mimo, że wad ma tyle, że na pewno na taki tytuł nie zasługiwałaby mimo nawet świetnie dopracowanej fabuly - fabula nie tworzy gry, są jeszcze inne elementy, z któych Bioshock się składa, a jest tego jakieś 90% gry, z czego znaczna większość odstaje od nawet tych najbardziej casualowych produkcji.
Lukas, jak czytam Twoje posty to mam wrażenie, że to jakaś psychodela, serio :) Wymieniłeś jakieś wady Call of duty, które tyczą się w większym stopniu Bioshocka, gdyż ta gra miała być inna od tego typu shooterów, jak wyszło - widać. Co do porównań najnowszej karty AMD i Titana - wystarczy przeczytać pierwszą z brzegu recenzję i zobaczyć na wyniki z benchmarków, Amd tutaj górą.
Nie musimy robić nic lepszego, wytykamy tylko wady, których być nie miało jak i te, które jak uważają inni nie istnieją :) Niektórzy po prostu nie dają się nabrać niekiedy na tanie chwyty.
I tu się mylisz, żaden równy poziom gry. Wiemy, że ideałów na świecie nie ma, ale zakładając, że taka idealna gra by istniała to: cały przebieg gry powinien być bardzo dobry, ale zakończenie jeszcze lepsze. Wie to każdy, w życiu nie ważne jak się zaczyna, a jak się kończy. A dla Ciebie widać jakby liczyła się dobra równa zabawa przez całą grę, czyli grasz, grasz cały czas się dobrze bawisz i nagle koniec, bo fabuła nie przyspieszyła pod koniec. A tak jak mówiłem powinna wyglądać idealna gra, a że do ideałów powinno się dążyć, to takie rozwiązanie jest najlepsze.
I tu się mylisz. Nie ma nic gorszego niż nudna, nie zachęcająca rozgrywka. Gra powinna być jak horror, stopniowo potęgować napięcie by wystrzelić czymś mocnym, po czym napięcie powinno opadać, by pod koniec dowalić nam jeszcze bardziej nie spadając przy tym przez cały czas do poziomu nudy, co najwyżej do poziomu ciszy przed burzy, względnego pokoju i zaszczucia. Infinite wali jedynie nas po oczach zakończeniem i samym początkiem gry. W gameplayu brakuje czegoś mocniejszego czy zróżnicowanego co może jest skutkiem wspomnianej wycinki wielu rzeczy, no ale czego oczekiwać od gry FPS ? :)
Często takie kwiatki wychodzą. Wiele gier przegrywa przez zwykłą nienawiść, jak multi w nowym Torchlighcie zostało uznane za lepsze niż w Diablo 3, co jest abstrakcją :) Na nowe Call of Duty bym nie stawiał i nie chodzi tyle o samą grę, bo ta może zostać zrobiona świetnie i zamknąć japy hejterom, nie ma szans na starcie przez liczne grono antyfanów. I tak dobrze, że nie ma takiej sytuacji w przypadku Dishonored i Bioshocka
Koledze z debilami chodziło raczej chyba do ogółu, nie mniej ma rację. Ręce opadają i nie tylko jak czyta się wywody antyfanów, którzy nie wiedzą nawet czy gra istnieje, ale muszą jej pojechać. Nie rozumiem jak wielkim frustratem trzeba być, żeby robić takie rzeczy, ale to wynika z polskiej branży growej chyba od 2008 roku. Co do oskryptowania - Każda gra fps ostatnich lat ma tyle samo czy więcej skryptów, co broni Call of Duty to umiejętne ich wykorzystanie. Oskryptowanie to domena FPS, więc nie wiem w czym problem.
Gdyby była kategoria "najlepsze zakończenie gry FPS" to Bioshock by wygrał. Patrząc racjonalnie pod względem FPS wypada blado przy konkurencji, pod względem fabuły szans z większymi, fabularnymi grami nie ma, ale nie zapominaj dandefactwo, że w wielu takich rankingach mogą głosować sami gracze, co nie jest w ogóle reprezentatywne, patrząc po samych akcjach fanów Battlefielda na Metacritic :) Bioshocka umieściłbym w trójce najlepszych fps tego roku, jeśli nowy Battlefield mi się spodoba.
@dandefacto
po co dajesz się prowokować? On doskonale wie o co ci chodziło, to są zwykłe wojenki, które psują klimat tego portalu :) Nie lepiej włączyć sobie jakąś ciekawą grę?
Bo portale pokroju Machinimy czy Eurogamera to za recenzje brać się nie powinny. Eurogamer jest jak wielu ludzi z tego wątku - małe dziecko, które przewraca się na schodach, psuje zabawkę, rozcina sobie kolano, a na koniec dnia dostaje lizaka i mimo wszystko dzięki lizakowi ocenia dzień bardzo pozytywnie i jest zadowolone. Tak jest z graczami. Zobaczą efektowne zakończenie, później walą dychami na forum pisząc o wspaniałej fabule, mimo, że nikt tak jak w tym wątku nie potrafił podać argumentu na temat tej fabuły przed zakończeniem. Co do Eurogamera - fajne recenzje - odjęcie Simcity 3 punktów od oceny za to, że musi być ciągle online. Zjechanie Botaniculi i wywyższanie Diablo ponad wszystko same mówią za siebie ;)
Panowie, ale po co się spierać, jeden lubi brunetki, drugi blondynki, a trzeci lubi mężczyzn :) Call of Duty 2 jest klasyką gatunku tych nowszych fps, a Call of Duty Modern Warfare jego nowowojennym rozwinięciem i wzorem dla innych gier, dlatego jest grą wzorcową dla gier FPS. Chodzi o zabawę i zręczność, stąd dla wielu to ideał. Jeśli chodzi o historię taką bardziej kosmiczną to Half-Life 2 jest grą idealną. A jeszcze lepiej - polecam pierwszego Dooma czy Quake'a :)
damdefacto jak najbardziej się z tobą zgadzam, lepiej tego ująć nie mogłeś. Gra jest fajna, ale zapowiedzi twórców pokazały mi inną grę z killerowymi wstawkami i trochę innym zarysem fabuły, która teraz nie jest zła, ale wydaje mi się, że to fakt, iż przez większy czas jaki spędziłem przy grze nie poznałem za bardzo fabuły. Pod koniec wszystko poszło trochę do przodu, ale czuje lekki niedosyt, bo mam wrażenie, że grałem w dwie różne gry. Na Meta-Krytyku można zauważyć, że na początku były same wysokie oceny, co jest związane z reklamą gry i opłacaniem recek jak to w zwyczaju, bo gra dostaje tam 100 na 100, a wad dwa razy więcej wypisanych niż plusów i podobnie było w przypadku Kane and Lynch 2 i nowego Medal of Honor :) Najpierw same dziesiątki, a potem niższe oceny. Ja bym dał tak 8, Rapture jednak bardziej mi się podobało przez lekki dreszczyk horrorku.