Smok_Asriel

Smok_Asriel ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

24.06.2020 23:59
odpowiedz
Smok_Asriel
1

Z pobliskiego korytarza wydobył sie narastający huk oraz dźwięk zgrzytu maszyn.

- Sha'anks słyszy coś co mu sie nie podoba - Powiedział Khajiit, który wyraźnie spiął ciało i przygotował sie na nadejście czegokolwiek co przyjdzie z mroku

- Chodźmy, powoli - dodała Angra trzymając w ręku pochodnię.

Szli ciemnym i ciasnym korytarzem jakieś kilkaset metrów zanim znaleźli się w dużym otwartym pomieszczeniu, które zdawało sie być wydrążone w skale. Wszędzie były pozostałości dwemerskich machin, rur, mechanizmów i czegoś co wyglądało na obóz. Stare garnki, kotły, stoły, skrzynie, osiem wielkich namiotów , okrąg z kamieni, który najprawdopodobniej był miejscem na ognisko, prycze, worki oraz . Wszystko było bardzo stare, zardzewiałe, porwane i nie było widać ani słychać nikogo poza głośnym dźwiękiem machin w sąsiednich pomieszczeniach.

- Sha'anks widzi dwemerskie ruiny. Nie spodziewał sie ich w tym miejscu

- Obóz? Tutaj? - Zdziwiła sie Vera - Jaki szaleniec robił by obóz w takim miejscu?

- Sha'anks nie wie ale też wydaje mu sie to dziwne. Jeśli ktoś przeżył walke to go odszuka.

- Coś mi tu nie gra, rozejrzyjcie sie. Nie ma śladów walki ani ucieczki. Garnki są poukładane, skrzynie zamknięte, worki zawiązane, namioty całe i dalej stoją. Tu nie było walki.

- W takim razie co było? Widać, że od dawna tu nikogo nie ma a chyba nie wyparowali co nie?

- O a co widzą oczy Sha'anksa? - Khajiit podniósł przedmiot, który był książką o tytule "Wielka księga Khajiitów i Argonianek"

- Serio? Pierwsze co to interesuje sie jakaś książka erotyczna ze wszystkiego tutaj?

- Hej co to za gówno? Wszystkie strony są puste - zaczął szybko przekartkowywać książke ale na żadnej stronie nic nie było.

- Dobra trzeba sie tu rozejrzeć - powiedziała Angra. - Sha'anks ty idziesz w lewą strone obozu a Vera ty sie rozejrzysz na prawo.

Niech ci będzie - Khajiit rzucił książkę na ziemie i ruszył w wyznaczonym mu kierunku.
Napotkał kolejne wejście w jakiś szeroki korytarz i ruszył w jego głąb. Nie zaszedł za daleko bo koniec tunelu był zabarykadowany. Był zastawiony czym sie tylko dało. Kamieniami, skrzyniami, meblami, deskami a nawet paroma łóżkami.
Poczuł dreszcz na swoim ciele i głębokie uczucie strachu. Barykada była z jakiegoś powodu. Coś chcieli tam zamknąć ale co? Jakie monstrum tam czekało? Rozglądając się zobaczył ludzkie kości trzymające w lewej ręce jakiś starą skórzaną książkę, która wyglądała na coś w rodzaju dziennika. W prawej trzymały sztylet który był utknięty w gardle nieszczęśnika.
- Zabił sie... ale dlaczego? Sha'anks nie rozumie - mówił do siebie w myśli. Dziennik przydało by sie przynieść reszcie ekipy, kto wie co jest tam zapisane.

* * *
Ej ekipa! Sha'anks coś znalazł - krzyknął tak, że echo rozniosło sie po całym pomieszczeniu. Po krótkim czasie wszyscy sie zebrali.

- Co takiego niby? - Zapytała Vera krzyżując ręce

- Sha'anks znalazł dziennik tego kto tu był. Może dowiemy sie co tu zaszło - Otworzył na pierwszej stronie i zaczął czytać na głos

Dzień I

Dobra zacznę pisać od momentu rozbicia obozu. Pierdoliliśmy sie pare dni przez to cholerne Blackreach aż trafiliśmy do czegoś bezpiecznego. Musieliśmy pozbyć sie tych wszystkich zmechanizowanych strażników dwemerskich ale z nimi nie było problemu. Rozpoczniemy dalszą eksploracje jak sie wszyscy najedzą i opatrzą rannych

Dzień II

Te odgłosy mechanizmów są nie do zniesienia. W nocy dostałem kurwicy i myślałem, że zjem własne zęby. Jest tu nas około dwudziestu czterech. Podzieliliśmy sie na grupy, ci co zostają to gotują i zajmują sie obozem a dwie pozostałe wybierają się do jednego korytarza, który odkryliśmy na zachód stąd. Ja jestem w tej grupie od eksploracji

Dzień III

Odkryliśmy coś co nawet nie wiem jak opisać. Istne cudo i dzieło dwemerów. Labirynt machin, rur i mechanizmów. Zębatki i maszyny ciągną sie po horyzont a końca nie widać. Jakim cudem udało im sie to zbudować? Im dłużej sie na to patrzę tym większe mam wrażenie, że te rury sie ruszają. Coś niesamowitego! Będziemy bogaci! W końcu jesteśmy poszukiwaczami przygód i nie straszne nam to co nieznane!

Dzień IV

Udało nam sie w środku znaleźć dość dziwne rzeczy. Świeczkę ale każde źródło światła sie teraz przyda. Zgubiliśmy trzech z naszych. Niech im bogowie pomogą by nie ma opcji abyśmy ich w tym labiryncie odnaleźli.

Dzień VIII

Coś tu jest poważnie nie tak! Świeczka, którą znaleźliśmy jeszcze ani razu sie nie stopiła. Nie wiem nawet czy uległa jakiemukolwiek stopieniu! Mam wrażenie, że paru rur nad nami wcześniej nie było. Przygotowujemy sie do głębszej eksploracji. Od strony tej wielkiej maszynowni cały czas słychać jakieś przerażające odgłosy

Dzień IX

Miałem racje! Coś tu jest nie tak! To nie są zwykłe ruiny. Ewidentnie w naszym obozowisku pojawiły sie nowe rury. Nie było ich tam wcześniej! Zeszliśmy głębiej w ten labirynt rur ale... nie było za bardzo rur. Były stalowe korytarze, zawory oraz bramy. Przecież to nie mogło zniknąć w jedną noc! Nie jesteśmy szaleni!

Znaleźliśmy coś niepokojącego! Nowe rury ale... nie były one z metalu. Składały sie z granitu, drewna, kości oraz... mięsa? Chciałbym zmyślać ale tak nie jest! Te rury są z kości i mięsa. A co jeśli to nasi zaginieni ludzie? Nawet nie chce o tym myśleć.

Dzień XI

Właśnie teraz do mnie dotarło. W tej ogromnej maszynowni nie widać nigdzie ścian bocznych ani nawet sufitu. Jak wysokie i ogromne jest to miejsce?? Na podłodze znaleźliśmy "Wielką księgę Khajiitów i Argonianek" ale wydawała sie pusta. Jeden z nas wpadł na pomysł by coś tam napisać i narysować. Ku naszemu zdziwieniu natychmiast po napisaniu pewnej erotycznej frazy zaczęły sie pojawiać obrazki. Można wpisywać co sie chce i to sie pojawi! Czy można prosić o coś więcej?

Dzień XV

Varro pociął sobie genitalia!! Zrobił to! Tak długo siedział nad tą książką... od dawna wyglądało jakby coś było z nim nie tak... biedak sie wykrwawił... straciliśmy kolejnego. Co sie dzieje z tym miejscem?

Dzień XVII

NIE NIE NIE NIE NIE! Obudziłem sie w pierdolonej maszynowni! To nie jest normalne miejsce! Musze sie stąd wynosić. Panuje tu stała temperatura, pogody nie ma... tak samo jak pierdolonego sufitu ani ścian. Mam teorie, że to miejsce ciągnie sie w nieskończoność ale... to nie miało by sensu. Gdzieś to musi sie kończyć. Widziałem coś dziwnego między metalowymi korytarzami. Coś jakby człowiek ale powykręcany i na czterech nogach... Nie mam ochoty sie do tego zbliżać! Musze uciekać

Dzień chuj wie który!

To miejsce nie istnieje!
To miejsce istnieje!
To miejsce to żywy organizm!
To miejsce ma pulsujące i krwawiące części i machiny
To miejsce to samo rozrastający sie byt
To miejsce jest nierealne!
To miejsce to inny wymiar
Ja jestem tym miejscem
Nie! Ono jest mną!
Wyjścia nie ma! Nic nie ma! Wszystko sie zmienia!
Nie widziałem swojej ekipy od dawna... nie wiem gdzie zaginęli!

Dzień .......

Nawet nie wiem czy mija dzień czy noc! W tym pierdolonym miejscu nie ma jebanego dnia ani nocy! Wszystko tu jest nie tak! Przedmioty nie zachowują sie tak jak powinny! Wszystko tu działa na odwrót! Widziałem, jak rury sie ruszają! Jak blokują drogi i otwierają nowe! NIE WCHODZIĆ W INTERAKCJE Z ISTOTAMI! SŁYSZAŁEM JAK ROZSZARPUJĄ CHYBA JEDNEGO Z MOICH KOLEGÓW!

DZIEŃ WYJŚCIA!

ZNALAZŁEM JE! WYJŚCIE! JEBANE WYJŚCIE! ZABARYKADUJE COKOLWIEK TAM JEST! ABSOLUTNIE NIE MOŻNA TAM WCHODZIĆ! TO MIEJSCE TO ZŁO SAMO W SOBIE!

Nie chce do tego wracać! Zamknę korytarz i... odejde stąd. Nie chce wiedzieć o tym miejscu!

Włosy Khajiita stanęły dęba - Uciekajmy... - wymamrotał zanim dziennik upadł mu na podłogę. Dało sie słyszeć zgrzyt rur...

16.06.2020 14:41
odpowiedz
Smok_Asriel
1

Po dłuższej chwili ciszy w końcu z podłogi poderwał się Argonianin skuty łańcuchami. Spod cienkich podartych szat widać było, że jest dobrze zbudowany i ma w sobie dużo siły witalnej. Nic nie mówił, nie wydawał z siebie żadnego odgłosu poza oddychaniem. W jego oczach widać było chęć ucieczki z tego lochu.
- Ty, jaszczurze! - powiedział donośnym głosem Grimes wskazując na niego palcem - Chętnyś?
Jak zawsze - odpowiedział stojąc wyprostowany, w jego oczach było widać zapał do czegokolwiek innego, niż do siedzenia tutaj.
Straże! Rozkuć go - krzyknął porucznik - i zapraszam na górę, przygotujemy cie.
Strażnicy uwolnili go od łańcuchów, które przyczepione były do ściany i nie pozwalały mu odejść nawet na metr. Jednak dalej miał skute ręce i nogi na wypadek gdyby wpadł mu do głowy pomysł na ucieczkę albo jeszcze coś głupszego. Straż odprowadziła go na górę, posadziła na krześle w gabinecie porucznika na przeciwko biurka, w którym siedział Grimes. Pomieszczenie było przytulne, palił sie kominek, na podłodze leżała skóra niedźwiedzia, w całym pokoju były pozapalane świece, półki były pełne książek i butelek alkoholu.
- Masz, rozgrzej sie - Porucznik nalał mu pełen kubek wina - Zima daje ostro w kość a ty ledwo ubrany jesteś. Zanim jednak cie wezmę do swojej drużyny chce z tobą porozmawiać. Wiele jest tam więźniów za różne przewinienia. Przypomnij mi, za co ty tam trafiłeś? - oparł sie na swoim krześle pociągając łyk wina z kubka
- Nazywam sie Agron - Odpowiedział Argonianin
- Dość nietypowe imię jak dla kogoś z twojej rasy - Porucznik odstawił kubek i zamlaskał wargami wilgotnymi od trunku
- Byłem gladiatorem w Murkmire, takie imię nadała mi publika na arenie. Nie pamiętam już swojego prawdziwego imienia. - Jaszczur mówił patrząc porucznikowi prosto w oczy.
- Gladiator? Jak gladiator trafił do mnie? Murkmire jest niesamowicie daleko stąd - Wydawało mu sie to nieprawdopodobne ale w oczach Agrona było widać, że nie kłamał. - Opowiadaj
- Walczyłem na arenach w więzieniu czarnej róży, byłem jednym z czempionów. Nagle pewnego dnia do więzienia przyszły jakieś cztery osoby nie wiadomo skąd. Jakiś rycerz w ciężkiej zbroi, czarodziej oraz dwóch jeszcze innych. Zrobili tam rzeź. Osoby, które tam rządziły zostały zabite a wielu gladiatorów straciło życie. W chaosie wielu uciekło by sie ratować. W tym ja. Zostałem złapany w Shadowfen przez Dominium i sprzedany na targu niewolników. Nawet w ojczyźnie nie byłem bezpieczny. - Agron opuścił głowę a pięści sie zacisnęły
- Pamiętam już, to ja cie wtedy kupiłem na targu. Przykro mi z powodu twojego losu ale może jeszcze sie do ciebie uśmiechnąć. Chętnie zobaczę co umiesz skoro byłeś gladiatorem - wstał od stołu, wyjął klucz z kieszeni i uwolnił go od reszty kajdan.
Porucznik z Agronem wyszli na zewnątrz. Lodowate powietrze natychmiast uderzyło w biednie ubranego Argonianina sprawiając, że zaczął lekko sie trząść i chciał wracać do środka.
- Miecz! - krzyknął porucznik. Jeden z żołnierzy podał mu swój stalowy nordycki miecz krótki. Grimes podał go więźniowi - Pokaż co umiesz a może wezmę cie ze sobą. Karim! - znowu krzyknął w strone swoich żołnierzy. Przed szereg wyszedł jeden z jego ludzi w skórzanym pancerzu, władający tą samą bronią co Agron.
Żołnierze ustawili sie na głównym placu, który przypominał koło. W jego wnętrzu stał tylko Argonianin i jeden z żołnierzy Grimesa. Gladiator wiedział o co chodzi. Chcą sprawdzić jego umiejętności czy faktycznie na arenie był taki dobry, a on zamierza wszystkim udowodnić, że tak jest
- Zasady są proste. Macie sie pokonać ale żadnego zabijania. Większe krzywdy będą surowo karane. - Grimes spojrzał na obu wojowników na arenie - Walka!
Wydawało by sie, że jaszczur w samych obdartych szatach nie ma szans przeciwko żołnierzowi w pancerzu ale walki na arenie też nie były sprawiedliwe. Rzadko kiedy gladiatory wychodzili ubrani i uzbrojeni tak samo. Publiczność trzeba było jakoś zabawić. Agron natychmiast rzucił sie do ataku. Otoczenie natychmiast zaczęło rozbrzmiewać uderzeniami stal o stal, iskrami od mocno zderzających sie ostrzy. To było jak taniec. Tancerzami było dwóch na arenie, którzy tańczyli w rytm stalowej muzyki. Robili kroki, piruety, obroty, przyspieszali i spowalniani tempo. Jednak żołnierz był gorszym tancerzem. Przy próbie pchnięcia ostrzem Agron zrobił unik w bok, złapał jego rękę z mieczem a drugą ręką w której trzymał swoją broń z całej siły uderzył głowicą w nos przeciwnika łamiąc go. Śnieg pod nimi został lekko zabarwiony na czerwono. Udało mu sie wytrącić broń przeciwnika, kopnąć w kolano i przyłożyć ostrze do gardła żołnierza. Argonianin był lepszym tancerzem z ostrzem. W tym tańcu nie wolno wypadać z rytmu.
- Dość! - Krzyknął Grimes i podniósł rękę. - Udowodniłeś co potrafisz, witamy w oddziale. Dostaniesz pancerz i własną broń.
- Dziękuję - Odpowiedział Agron odsuwając miecz od gardła przeciwnika - A dokąd wyruszamy?
- Blackreach - odpowiedział Porucznik Grimes z taką powagą, że mogło by sie wydawać, że powietrze wokół zrobiło sie jeszcze zimniejsze

CIĄG DALSZY NASTĄPI...

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl