Wszystkim użytkownikom forum życzę przestrzegania poniższego dekalogu:
1. Nie będziesz rozmawiał o grach na innym forum niż gry-online.pl.
2. Będziesz używał opcji szukaj zanim założysz kolejny temat.
3. Będziesz przestrzegał regulaminu, a do bliźniego swego odpisywał jak do siebie samego.
4. Będziesz czcił autorów gier, wydawców gier oraz wszystkich recenzentów.
5. Nie będziesz przeklinał na multi, ani unosił się gniewem.
6. Nie kupisz żadnej gry bez zgody żony swojej.
7. Będziesz podawał faktyczne ceny gier które kupiłeś.
8. O sprzęt do grania, będziesz dbał jak o siebie samego (albo bardziej).
9. Nie będziesz pożądał gier z torrentów.
10. A Windowsa będziesz miał oryginalnego.
WESOŁYCH ŚWIĄT!

Widzę, że mój typ, czyli Assassin's, pojawił się już we wcześniejszych komentarzach, ale ja na czubek choinki wybrałbym logo z części: Assassin's Creed Chronicles: Russia. To logo rozwiązuje największy dylemat ubierania choinki a mianowicie, gwiazda czy szpic? Taki element łączy w sobie oba warianty, co skutkuje osiągnięciem kompromisu i zapewnieniem świątecznej atmosfery wśród domowników. Ponadto, prezentuje się wyśmienicie i nie da się obok niego przejść obojętnie.
Jest niedziela, godzina 17.00 czasu Greenwich, za oknami już ciemno. Internet padł, multi szlag trafił! Zbliża się mała katastrofa, atmosfera w domu robi się tak gęsta, że gdyby rzucić kartkę papieru, zatrzymała by się w powietrzu. Mijamy się w przedpokoju, wymieniam w ciszy spojrzenia z młodszym bratem, w jego oczach widzę furię. Furię, która zaraz da upust emocjom. Czuję ciarki na plecach a na rękach pojawia się gęsia skórka. Brakuje małej iskry aby doszło do zapłonu a w konsekwencji do interakcji między domownikami. Wydaje się, że świat zaraz stanie na głowie i niedzielny wieczór będzie trzeba spędzić z rodziną na rozmowach, planszówkach, piciu ciepłej herbaty, przebywaniu ze sobą i cieszeniu się wspólnymi chwilami. Nie mogę do tego dopuścić, muszę uratować tą beznadziejną sytuację. Biegnę na strych, zaraz obok arki przymierza, świętego grala, i całunu turyńskiego stoi szafa a w niej zakurzone pudło pełne skarbów i przejście do jakiejś Narnii. Wyjmuję karton, dokładnie wiem czego szukam, NFSMW musi gdzieś tu być. JEST! HA! wiedziałem, że jeszcze kiedyś się przydasz. Biorę oręż i zbiegam na dół do brata. Ten już ledwo kontaktuje, w końcu od 10 minut nie był online, dzielny jest - myślę. Mało który jedenastolatek by tyle wytrzymał. Szybko wyjmę płytę, zainstaluję grę i do końca dnia będzie mógł jeździć jak wściekły i ulepszać samochody - przecież kocha je najbardziej. Szukam, szukam, i nagle KABOOM! Ten przeklęty pecet nie ma CD-ROMU. To już koniec, jesteśmy zgubieni, pocieszam brata starając się dokładnie opowiedzieć mu o czym jest ta gra, pokazując przy tym kolorową broszurkę ze środka. Zrezygnowani idziemy do salonu gdzie rodzice od dłuższego czasu na zmianę resetują router. Oni jeszcze nie wiedzą..., nie wiedzą co ich zaraz czeka.

Powołałbym na przywódcę białego wędrowca czyli Nocnego Króla z Gry o tron. Posiada niebywały posłuch i autorytet, budzi postrach, świetnie dowodzi dużymi armiami. Nigdy nie odpuszcza, wyciąga wnioski i każdą porażkę przekuwa w sukces. Za każdym razem wraca silniejszy i mądrzejszy o doświadczenie. Genialny strateg i ogromny spokój ducha. Potrafi doskonale walczyć wręcz oraz wykorzystywać po swojej stronie przechwyconą broń oraz ludzi przeciwnika. Najlepszy kandydat na przywódcę! (Tak jest gra pc pt. Gra o tron, mało tego, jest też genialna planszówka)

Pamiętam te czasy gdy nie było możliwości zapisania stanu gry. Grało się całymi dniami na pegasusie, przy podskoku każdy szarpał pada w górę jakby miało to pomóc. Skucha i od nowa, a byłeś przecież już tak daleko! Był to trening umiejętności, opanowania i wytrwałości w jednym. To nie było zwykle granie, to było dążenie do perfekcji. Flashback i widzę jakby to było wczoraj. KONAMI - CONTRA, znów jestem komandosem na tej przeklętej wyspie.

Z racji, że podróżowanie za granicę jest mocno utrudnione to z chęcią wskoczyłbym na statek do Larry 7: Miłość na Fali. Tam to jest wszystko czego trzeba, fejm, prestiż, luksus, alkohol, piękna pogoda i jeszcze piękniejsze kobiety, rostomajte widoki a inksze pierdoły. Cóż więcej chcieć!
Poczęstuję ich kawałkiem - Skrillex & Damian "Jr. Gong" Marley - Make It Bun Dem z gry Far Cry 3. Ponieważ bardzo go lubię a wiecie jak to jest na imprezie.... Zawsze się taki jeden delikwent znajdzie, co się uczepi kompa i katuje wszystkich swoją muzyką myśląc, że to jedyny słuszny wybór na ów czas.
Razem z Nathanem i Larą wyruszyliśmy na Mnicha szukać... no właśnie, sami do końca nie wiedzieliśmy czego, lecz strzępy rozmowy zasłyszanej w karczmie nieopodal Poronina, pozwoliły przypuszczać, iż ta spowita tajemnicą informacja mówiła coś o skarbie cenniejszym niż złoto, który skrywa ta góra. Wyruszyliśmy skoro świt, pogoda była szpetna. Spod spowitej gęstą mgłą skały, wystawał jedynie jej wierzchołek, zupełnie tak jak gdyby małe dziecko chowało się za suknią matki i jedynie spoglądało z ukrycia sprawdzając ,czy ktoś go nadal szuka. Czekała nas trudna i niebezpieczna wspinaczka a wiedzieliśmy, że aby znaleźć skarb, trzeba obrać trudniejszą drogę. Rozdzieliliśmy się, Nathan ruszył trasą Misterium Nieprawości X, Lara drogą Robakiewicza, ja natomiast trasą Złotego runa nicości. Z tą górą było coś nie tak, Mnich robił wszystko aby poplątać nam drogi, dyskretnie i niepostrzeżenie, tak abyśmy nie osiągnęli celu. Po wielu godzinach zmagań z żywiołem czuliśmy, że jesteśmy na przegranej pozycji, ten klecha nas załatwił - pomyślałem. Robiło się późno, zimno i coraz ciemniej, mgła nie ustępowała. Czułem, że zgubiłem szlak, jak się okazało nie ja jeden. W pewnym momencie gdy byliśmy gotowi odpuścić, spotkaliśmy się wszyscy w jednym miejscu przy jakimś piekielnym przewieszeniu. Nie potrzebowaliśmy słów, nasze spojrzenia mówiły to samo - to tutaj, to jest to miejsce. Nie było żadnego skarbu , pustka i kupa kamieni, morale były fatalne. Wtedy zrozumieliśmy lekcję jaką dał nam Mnich. Lekcję pokory, szacunku do natury i siły żywiołu. To była nauka cenniejsza niż skarb i aby ją posiąść trzeba przebyć tą drogę.
Tej zimy najlepiej sprawdzą się PLANSZÓWKI wybrałbym grę pt. Martwa Zima. Klimat pandemii, zombie, narastającej psychozy, spisków i oskarżeń. Wszechobecny mróz i ciemność. To jest to co lubię. Ludzie grajcie w planszówki i bawcie się dobrze!
Peon - jednostka robotnicza orków ze świata Warcraft - jak to mówią: "Praca, praca. Więcej pracy? To ja już pójdę" Robota byłaby zrobiona na czas ale na estetykę wykonania bym nie liczył.
KOLOR BISKUPI - jest kolorem kontrowersyjnym gdyż wzbudza skrajne emocje ze względów politycznych i wyznaniowych. Mimo iż jest ładny, to z uwagi na poglądy, jedni go uwielbiają a inni wręcz odwrotnie. Popularny na wsiach natomiast bardzo ryzykowny na blokowiskach. W ogóle nie prawilny.
Każdy gracz doskonale wie, że odpowiednie chłodzenie laptopa to spokój dla duszy gracza podczas długotrwałej rozgrywki. Ile razy podczas gry każdemu graczowi towarzyszył niepokój i lęk, że chłodzenie nie nadąża za akcją i zaraz oto jego jedyny laptop nie wytrzyma presji rozgrywki, stanie w piekielnych płomieniach i pójdzie z dymem na wieki. Inteligentny system chłodzenia jest dla mnie najważniejszą cechą laptopa Asus G750. Pełni dwie funkcje, pierwsza a zarazem najważniejsza: zapewnia graczowi spokój ducha podczas rozgrywki. Druga funkcja (dodatkowa) doskonale chroni laptopa przed przegrzaniem nawet w ekstremalnych sytuacjach a dzięki pracy cichej jak pani w bibliotece, nie rozprasza gracza.